Witam
Pisząc tutaj jestem jedną z wielu która mając 40 lat , przeżywa czy przeżywała swoje małżenstwo...czyli standartowo.Jestem po ślubie az 20 lat....20 lat walki , kłótni z czekaniem na zmiany.Mając 19lat , wyszłam za mąż , urodziłam syna...byłam żoną , mamą , kurą domową.Ż yło sie różnie , a w zasadzie skromnie bz pomocy rodziny konkretnie zero wsparcia od strony rodziców..którym tak napardw zawsze byłam obojętna ....jak zło konieczne.Wychowalam syna dzis ma 19 lat....przez cały okres małżęństwa mąz pracowal , a ja zajmowalam sie domem...zrobilam wyksztalcenie srednie....szukalam pracy , ale wciaż cos stawalo na przeszkodzie , glownie choroba syna i bylam zmuszona siedziec w domu...Z czasem okazało sie , ze mąż szuka wrazen...kobiety , rozrywki itp....a mnie zostawial wdomu . ,..doszło do tego ze musialam zwracac pieniazki za kwiaty jakie mi kupował ...gdzie inne panie obdarowywal prezentami , kwiatami a koledzy przychodzili po pieniązki jakie od niech na to pozyczal az po sponsoring i utrzymywanie kochanek....Wybaczalam , probowalam zrozumiec kazdy moze sie zbłądzić i obiecywać poprawę...a dzis...jestem bz wlasnego mieszkania , meldunku wszsytko trzeba bylo sprzedac na jego dlugi...Jego bujne życie doprowadzilo mnie do bezdomnosci...ogladania filmów erotycznych z jego udzialem i brakiem szacunku do samej siebie...Czas na rozwód , czas zadbać o siebie ......