ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Cześć.
Wiem że to forum dla kobiet, ale to chyba jedno z sensowniejszych miejsc gdzie mogę napisać.
Generalnie nie wiem na co liczę pisząc ten wątek, może na jakieś wsparcie, poradę, rozwiązanie ? Chociaż z drugiej strony mam wrażenie ze już niczego nowego się nie dowiem.
Ale przechodząc do rzeczy...
Poznaliśmy się tuż przed maturą. Wielka miłość od początku, maksymalne zrozumienie, wsparcie i przyjaźń. Wyjeżdżamy razem na studia do innego miasta. Jest super, ale ona jednak spokojna i wyważona, ja szalony i spontaniczny.Życie studenckie, które prowadzimy jakby "osobno", niestety nie zbliża nas do siebie. Po studiach wracamy do domu, zaczynamy pracę. Pół roku później ona kończy nasz związek.
Byliśmy razem ponad 6 lat.
Dlaczego się rozstaliśmy? Z mojej winy. Przeze mnie ten związek stał w miejscu, ona już dawno chciała się zaręczyć, ja wciąż nie byłem gotowy, nie byłem też pewien czy to ta kobieta. Stwierdziłem że zaręczymy się jak już będziemy pracować i jakoś zacznie nam się to wszystko układać. Nie doczekaliśmy do tego.
Kochałem ja bardziej jak siostrę niż jak kobietę, zrobiłbym dla niej wszystko ale z drugiej strony byłem egoistą, bardziej zajmowałem się sobą niż nią, swoimi pasjami, pracą. Po prostu wkradła się jakaś rutyna, znudzenie i nikt nie próbował z tym walczyć.
Rozstajemy się z dnia na dzień, w złości. Konkretniej to ona pisze smsa że to koniec, nie chce się spotkać, porozmawiać. Bardzo źle to znoszę. Przez okrągły rok próbuje się z nią jakoś skontaktować ( jeździłem, pisałem, dzwoniłem), jednak nie ma na to szans ( jak się później dowiem ona odbierała to jako ataki na siebie z mojej strony...). Na wszelkie próby kontaktu nie odpowiada.
W końcu ni z gruchy ni z pietruchy piszę maila z propozycją spotkania, chociaż wiem że pewnie i tak na niego nie odpowie. I tu zdziwienie, bo odpisuje natychmiastowo, pisze że źle wyszło, że się zagubiła itp.
Spotykamy się tego samego dnia. Chociaż tyle rzeczy chciałem jej wygarnąć, widok jej uśmiechniętej twarzy zwyczajnie mnie rozbroił. Zaczynamy rozmawiać i rozmawiamy tak jakbyśmy się widzieli wczoraj, a nie rok temu, nie mając do siebie totalnie żadnych wyrzutów, pretensji czy złości. Analizujemy to co było złe w naszym związku, opowiadamy co dzieje się teraz. Ona mówi że po rozstaniu musiała chodzić do psychologa, że odreagowywała w alkoholu, fajkach, imprezach. Że próbowała z innymi facetami ale za każdym razem po tygodniu-dwóch miała już dość i rozstawała się z nimi. Gadaliśmy ponad 3 godziny, cały czas ona wpatrzona we mnie jak w obrazek. Zaproponowałem wspólny wyjazd na koncert, zgodziła się. Jednak po spotkaniu znów przestała się odzywać. Na moje próby kontaktu napisała wreszcie że mam  jakieś jazdy, że wszystko zostało powiedziane itd itp.
Więc po co tak do mnie mówiła, po co tak patrzyła na mnie? Po co gadała że z nikim nie może stworzyć nic normalnego, że jest nieszczęśliwa i że nic już nie będzie takie jak kiedyś. Po co zgodziła się na ten wyjazd?
Udawała ? Żeby jeszcze bardziej mnie pognębić? Żeby obudzić nadzieję a potem okrutnie ją zabić ? Jeżeli chciałaby mnie dobić to gadałaby że wszystko jest ok, że jest szczęśliwa a podczas rozmowy otoczyła by się murem, stworzyła jakiś dystans a tak nie było. Poza tym znałem ją na tyle dobrze żeby wykluczyć możliwość tego,  że ona tylko grała.... Jednak ludzie się zmieniają więc głowy nie dam sobie uciąć.
Od spotkania mijają 2 miesiące, a w sumie to już 14 miesięcy od rozstania. I myślę o niej dzień w dzień. Ja chyba dopiero po rozstaniu zrozumiałem jak bardzo ją kocham. To rozstanie nauczyło mnie wiele, przede wszystkim otwarło oczy i dało świadomość, co to jest miłość. Ale co mi z tego skoro jest już za późno.
I fakt, może mam jazdy. Może powinienem sobie kogoś znaleźć, ale przecież nie siedzę bezczynnie. Cały czas mam kogoś, ale moje związki trwają po 3 miesiące max i odchodzę, bo wciąż w głowie siedzi mi tylko ta jedna.
Czy to jest jaka psychiczna choroba, do której sam przed sobą nie chcę się przyznać ? Mam iść do psychologa, psychiatry ?
Ciężko mi to ogarnąć, nie wiem sam co mam z tym robić. Niby wszystko gra ale jednak gdzieś tam kłuje tak mocno...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

przyznam że ja też jej nie rozumiem.
ale to jest właśnie to - ta niegotowość mężczyzn do zrobienia kolejnego kroku "po co się zaręczać?" kurna na co można nie byc gotowym ? kochasz kogoś, jesteście razem 6 lat to o czymś świadczy i kobieta oczekuje jasnej deklaracji, potwierdzenia którym są zaręczyny. nawet jeżeli nie byłeś pewien że to ta - piszesz że nie zaręczyłeś się bo nie byłeś pewien że to ta jedyna - to mogłeś zerwać, odejść tymczasem brnąłeś; najłatwiej powiedzieć że nie jest się gotowym - to chyba najgorsze co można kobiecie powiedzieć - sama wiem bo mój mężczyzna powiedział dokładnie to samo.

poza tym rutyna zabije każdy związek. może za mało dbaliście o ten związek - sam przyznałeś że byłeś egoistą....

jej zachowanie na i po spotkaniu jest dla mnie niezrozumiałe, psychologiem nie jestem.

najlepszym wyjściem dla ciebie będzie zapomnienie o niej ale nie przez kolejne związki, daj sobie czas na odchorowanie, bycie samemu ze sobą.

swoją drogą skąd u mężczyzn się wzięło to "nie jestem gotowy" ? sorry ale uczepiłam się tego bo wkurzyłam się - dla mnie jest to totalnie niezrozumiałe.

dam radę

3 Ostatnio edytowany przez Celia (2009-07-28 14:48:30)

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Nie byłeś gotowy, bo jeszcze chciałeś się wyszaleć. Teraz zmądrzałeś, ale już "po ptakach", ona się zniecierpliwiła. Widocznie podczas ostatniego spotkania stwierdziła, że nic się nie zmieniłeś. Chcesz jeszcze o nią walczyć? To jedź do niej i jej to wszystko powiedz. smile

4

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Dziwnie postąpiła. Może spróbujcie zostać dobrymi przyjaciółmi, jeśli miłość już nie wchodzi w grę. Nowe związki nie są odpowiednim rozwiązaniem bo jesli wciąż kochasz każdą dziewczynę będziesz porównywał do byłej i dlatego też Twoje związki trwają tak krótko. Przyjdzie jeszcze czas, że zapomnisz i będziesz się cieszył, że to wszystko tak się skończyło. Może nie dziś i nie jutro ale w przyszłości na pewno. Pozdrawiam wink

Never, never give up wink

5

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

prosta prawda- i brutalna : Każdy ma w życiu kogoś dla kogo będzie podłym(tu epitet)=D i kogoś, kto dla niego będzie podłym...no.
Dziwnie się zachowała. Widać nie wie czego chce, albo najnormalniej gra. Uwierz. ludzie tak potrafią i czasem robią to świetnie.
Z drugiej strony popatrz na to tak: każdy chce coś czego nie może mieć lub wcześniej "miał" ale wtedy nie chciał:) Ty też nie wiedziałes czego chcesz. I byc może jak znowu by się Wam ułożyło, to znów byś ją traktował jak siostrę...:)

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

6

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Boze, tez bylam w identycznej sytuacji...6 lat z facetem, ktory nie chcial sie ze mna ozenic. Przycisniety do muru odpowiedzial, ze nie jest pewien, czy jestem kobieta jego zycia. Po tym cos we mnie peklo. Zostawilam go, a on potem wielokrotnie probowal mnie odzyskac, ale nie udalo mu sie. Nie chcialam juz z nim byc, poszlam dalej. Teraz jestesmy przyjaciolmi.
No coz... zadaj sobie nastepujace pytanie: dlaczego wciaz o niej myslisz? Mowisz, ze kochales ja jak siostre. Moze po prostu teraz pociaga cie jej niedostepnosc?
Jezeli stwierdzisz, ze jednak jestes nadal w niej zakochany i ze zrobilbys wszystko, zeby z nia byc, zareczyc sie, zamieszkac z nia, zalozyc rodzine, to pojedz do niej i po prostu powiedz jej o tym, co czujesz. Powiedz jej dokladnie to samo, co napisales na tym forum. Moze zachowala sie tak dziwnie i dwuznacznie wobec ciebie, bo sie boi? Ze znowu bedziecie razem i ze znowu nie bedziesz chcial sie dalej angazowac i ten zwiazek stanie w miejscu? Ze jak ja odzyskasz, to przestaniesz sie starac?
Ja na jej miejscu mialabym wlasnie takie watpliwosci. Ze taka zmiana twojego zachowania jest tylko na chwile, a nie wynika z tego, ze naprawde sie zmieniles.
Jezeli uwazasz, ze ona jest kobieta twojego zycia, to walcz o nia. A nawet jezeli cie odtraci, to pojdziesz dalej. z poczuciem, ze zrobiles wszystko, co mogles, zeby ja miec. Nie stoj w miejscu i nie czekaj. Dzialaj.

Zycze powodzenia.

7

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Ja postąpiłabym na Twoim miejscu jak radzi Domi. Jesli sadzisz, że kochasz tą kobietę całym sercem-walcz o nią z całych sił, niech zobaczy Twoją miłość do niej......Tak czasem jest w życiu-nie docenia się tego co ma, a potem żałuje...

Powodzenia

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

8

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Hej.
Dzięki za zainteresowanie sprawą ;-)
Nie wiem sam skąd wzięło się to hasło "nie jestem gotowy". Był to mój pierwszy związek, pierwszy tak poważny. I szczeniackie myślenie w takim momencie, że byłem tylko z jedną kobietą, że chciałbym zobaczyć jak to jest z innymi ( na studiach ciągle "nawijały" się inne, jednak zawsze trzymałem je z daleka a siebie na wodzy, gdyż mam wpojone pewne zasady, którymi się kieruję). Zobaczyłem wreszcie, jak to jest, ale nie znalazłem tam tego, czego oczekiwałem. Poza tym brak gotowości jako brak stabilizacji życiowej. Chciałem najpierw "rozkręcić" jakoś moje życie zawodowe, żeby nie iść do panny z pustymi rękoma. Wiem, to głupie. Ale wtedy tak myślałem. Brak mi było jakiegokolwiek doświadczenia. Nie wiem jak to wytłumaczyć.
Na spotkaniu nie poruszaliśmy tematu przyszłości, a tylko przeszłość. Wytłumaczyłem jej co się działo, jak się działo i dlaczego. Nie była w stanie wtedy stwierdzić że się NIE zmieniłem, ale jak najbardziej miała podstawy żeby zobaczyć że moje myślenie jest już inne niż wtedy. Dorosłem, zrozumiałem i moje priorytety zmieniły się i nie mam co do tego wątpliwości. Wiem że dopiero teraz mógłbym ją kochać świadomie. To doświadczenie niestety było mi do tego potrzebne.
Dlaczego wciąż o niej myślę? Serce nie sługa. Chyba zwyczajnie ją kocham. I to nie jest jakieś widzimisie, to nie jest żadne przywiązanie ( po tylu latach rzecz normalna podobno). Po prostu wiem że to jedyna kobieta z którą mogę spędzić życie. I już. I próbowałem zapomnieć, szukając tego zapomnienia gdzie indziej. Ktoś mi powiedział  " ...te następne były lepsze...". Nie dla mnie.
Mówicie żeby do niej pojechać. Nie taka prosta sprawa. Jak wspomniałem po rozstaniu właśnie tak robiłem; jeździłem do niej, pisałem, dzwoniłem. Totalny brak odpowiedzi z jej strony. I później na spotkaniu powiedziała mi że wtedy przestraszyła się mnie, mojego zachowania. Uznała mnie za jakiegoś psychola, który ją prześladuje ( nie było to jakieś specjalnie natarczywe, ale było). Nie chcę żeby znów miała takie odczucie co do mnie. Oczywiście że już dawno bym do niej pojechał, jednak to jak dla mnie nieco zmienia postać rzeczy. Jeżeli się mylę to mnie wyprostujcie.
Ona czasami była na swój sposób "słaba". Łatwo i szybko się poddawała, czasami pozwalała innym sobą manipulować, czasami obierała swoje zdanie, totalnie bez sensu, nie mogąc go niczym zargumentować, a jednocześnie odrzucała sensowne argumenty twierdząc "nie bo nie" itp. I przede wszystkim nie potrafiła rozmawiać. Wszelkie problemy zbywała, jakby puszczała to " na przeczekanie". Nigdy nie mówiła co ja boli, co nie pasuje i co jest nie tak. Wciągnięcie ją w poważną rozmowę, kiedy już był problem, było bardzo trudne, a i tak szybko się wtedy wycofywała i "olewała" sprawę, chociaż nigdy jej nie atakowałem, bo sam pochodzę z domu, gdzie praktykowany był kompromis, ale sensowny, a nie taki że "odpuszczam Ci dla świętego spokoju". Chociaż wiele razy dla świętego spokoju odpuszczałem.
Totalnie nie wiem jak sobie z sobą poradzić. Gdyby to miesiąc był, to zrozumiem.Świeża rana. Ale już ponad rok a ja wciąż stoję w miejscu.
Nie chcę jej przymuszać, osaczać, jeżeli znów się ma mnie przestraszyć ( chociaż nie wiem czego bo nigdy nawet na nią głosu nie podniosłem). Chciałbym zapomnieć, ale nie jestem w stanie. To silniejsze ode mnie.
Kompletnie nie wiem co zrobić. Codziennie czuję jak ta sytuacja mnie wypala, niszczy od środka i osłabia. Jeżeli jeszcze jestem normalny to nie wykluczone że za jakiś czas wyląduję u czubków i wtedy przynajmniej przyznam jej rację w tym jednym.

Wybaczcie że tak się rozpisałem, ale to i tak bezczelnie krótkie streszczenie historii, która złożyłaby się śmiało na całą książkę.
pozdrawiam.

9

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Zgadzam się z Celią..  jeśli jesteś pewien że to ta - walcz ! może ona właśnie na to czeka? wcześniej myślałeś o sobie.. może chce żebyś to na Niej się skoncentrował .. postaraj się.. z tego co napisałeś poważnie ją zraniłeś.. ja czułabym się jak śmieć na jej miejscu.. ale kochając wybaczyłabym.. gdyby się postarał byłabym w stanie dać szansę wink

10

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Teraz możemy gdybac i mieć nadzieje że wszystko się ułoży a Sutil będzie szczęśliwy

Never, never give up wink

11 Ostatnio edytowany przez Malgosiaczek (2009-07-29 15:05:13)

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Powiem krótko: nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli będziesz o Nią walczył "do upadłego" i wierzył w to co robisz-uda Ci się, a jeśli jesteś pewien, że ją Kochasz i z Nią chcesz być nie wahaj się! Głowa do góry i życzę powodzenia!


P.s Mój Mąż długo o mnie walczył (przez prawie dwa lata) i udało mu się a dodam tylko, że gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że właśnie On zostanie moim Mężem chyba roześmiałabym się baaardzo głośno:)


a i jeszcze jedno, Kobiety lubią jak Mężczyźni o nie walczą-zrób coś szalonego, nieprzewidzianego, żeby poczuła, że dla Ciebie liczy się tylko ona i nic poza tym. Trzymam kciuki-na pewno zadziała:)

12 Ostatnio edytowany przez Sutil (2009-07-29 23:33:36)

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

No tak...walczyć.
Po naszym rozstaniu walczyłem przez kilka miesięcy i wtedy nic to nie dało. Nie wpuszczała mnie do domu, no odbierała telefonu, nie odpowiadała na listy, maile. Nachodzenie jej rodziców czy rodzeństwa sobie darowałem, w końcu to sprawa między nami. Totalnie nic.Po jakimś czasie dałem wtedy spokój, żeby atmosfera trochę się oczyściła. Po prostu przyzwyczaiłem się do tego bólu i wtedy nie było to już aż tak męczące, byłem w stanie normalnie egzystować ( samo rozstanie było masakryczne, nie jadłem, nie spałem, wziąłem miesiąc wolnego w pracy żeby być sam ze sobą i jakoś poradzić sobie z tym wszystkim i ogarnąć to). Przeżyłem to strasznie, jakby ktoś wyrwał mi serce na żywca. Nie chce wiedzieć ile dni życia straciłem wtedy przez stres, alkohol, fajki i inne bzdety ( wiem i zdaję sobie sprawę że ona też ogromnie to przeżywała, nie zapominam o tym ani przez chwilę).
No i ta walka tyle wtedy dała, że jak się później dowiedziałem miała mnie przez ten moment za jakiegoś psychola, fanatyka; coś w tym stylu. Bała się tego, uważała że ją napastuję, nachodzę itp. Lekko to wyolbrzymiła (wg mnie ;-) ). Byłem u niej 3 razy, raz tylko zostawiłem kwiaty, w naszą rocznicę. Nie ukrywam że na początku dość dużo dzwoniłem, licząc że uda mi się z nią porozmawiać, pisałem smsy. Później już tylko listy, czasem mail. Wg mnie nie było to aż takie napastowanie, choć mogło być męczące dla niej. Ale wtedy była inna sytuacja, działałem trochę pod wpływem impulsu, w lekkim amoku. A jedyne czego chciałem to z nią porozmawiać. Nie udało mi się, aż do tego spotkania rok po.
Nagle ktoś wam najbliższy, jedyny przyjaciel, jedyna osoba, przy której czujecie się w życiu dobrze i pewnie, którą kochacie i przez którą jesteście kochane, znika. Odchodzi bez słowa. Zwyczajnie mnie to przerosło.
Kilka dni po spotkaniu dostałem maila, że wszystko zostało powiedziane i nie wie dlaczego wciąż chcę się spotkać znowu.
Ale przecież widziałem jej zachowanie na spotkaniu. Wtedy zachowywała się jakby "chciała". I to nie jest żadne widzimisie, bo to nie było jedno spojrzenie które mógłbym źle zinterpretować, tylko całe spotkanie pełne "wyraźnych zachowań".
Więc teraz jak zawalczyć żeby miało to sens, a nie znów na hura tak jak wtedy. Jeżeli zacznę ją najeżdżać, znów mnie uzna za psychola. Z listami na razie się wstrzymałem. Zresztą  nie odpisze. Na mieście ciężko ją będzie spotkać, bo nie bywam tam za często, jesteśmy z sąsiednich miast. Nie mam zwyczajnie żadnego punktu zaczepienia.
To taka kalkulacja na chłodno, czasem dobrze jest ostudzić emocje.
Ale trzeba też wziąć pod uwagę drugą stronę. Może ona naprawdę, normalnie i zwyczajnie już mnie nie chce, nic do mnie nie ma. Przecież nie zmuszę jej do miłości. Ciężko mi jest to sobie wyobrazić ale tak może właśnie jest.
Może po prostu jej przeszło ? Może to rozstanie było też spowodowane tym, że jej przeszło, a nie chce mi o tym powiedzieć i lekko "zwala" winę na mnie ( chociaż miałbym powody żeby to wykluczyć) ? Może to jej całe zachowanie i gadanie na spotkaniu to tylko zwykła gra ? Ale po co miałaby grać? Bywała czasami trochę wyrachowana, fakt...
Nie mam pojęcia co robić, jak walczyć. W życiu radzę sobie bardzo dobrze, ale tutaj jestem totalnie bezsilny.
Jeszcze jedno. Ona wie, że ją kocham, że jestem w stanie dla niej zrobić wszystko i ze wszystkiego zrezygnować. Że czekam na nią, na drugą szansę i jestem w stanie przyjąć tą szansę na tylko i wyłącznie jej warunkach.
Ona zawsze była uparta. I wcale nie zdziwiłbym się gdyby męczyła się równie mocno jak ja, ale chociażby to miało trwać i trwać, nie zmięknie. Nieraz robiła takie akcje; wbrew sobie, ale dla zasady. Choć często nie mogła określić, jakiej zasady.
Ach, gdybym wtedy wiedział że będzie taki cyrk, nie pchałbym się w ten związek ;-)

pozdrawiam
dzięki za poświęcony czas

13

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

smutna historia... bardzo lecz taka prawdziwa, samo zycie

14

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

No i jak się potoczyły Wasze losy?

15

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Pewnie autor wątku tak bardzo walczył o nią że ma już wyrok na koncie za stręczycielstwo/napastowanie/stalking/molestowanie itp.

Walczyć to można co najwyżej na wojnie bądź ringu.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

16

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.
X77 napisał/a:

stręczycielstwo

Słucham? No aż się zalogowałam by wyrazić moje zdziwienie.

Btw. chyba nie powodu do podbijania tak starych tematów.

Nuptias non concubitus, sed consensus facit

17

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.
Sutil napisał/a:

Czy to jest jaka psychiczna choroba, do której sam przed sobą nie chcę się przyznać ? Mam iść do psychologa, psychiatry ?
Ciężko mi to ogarnąć, nie wiem sam co mam z tym robić. Niby wszystko gra ale jednak gdzieś tam kłuje tak mocno...

Tak wyglądają uzależnienia.

18

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Archiwalny wątek, ale warty przypomnienia, komentowania, nawet bez udziału autora.
W opisie sytuacji i relacji dostrzegam niedopasowanie temperamentów. Po drugie parcie na zaręczyny (a potem parcie na kolejne etapy) potrafi wszystko zepsuć. Po co te wszystkie ceremonie? Dla kogo?

19

Odp: ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Jeżeli pragniesz coś bardzo, pozwól odejść. Jeżeli wróci, będzie Twoja na zawsze, jeżeli nie, nigdy nie była Twoja.
Myślę, że tak bardzo ją zraniłeś, że chciała się odegrać. Byłem w takiej sytuacji 2 razy i obecnie jestem po raz 3ci. Pierwsze dwa razy nie wypaliły, dałem sobie spokój tez po walce. Czas przyzwyczaja do bólu (uwierz) więc będziesz silniejszy. W obecnej chwili sam czekam na dezycje kobiety, robie sobie nadzieje ale nie wiem czy warto.
Na Twoim miejscu starałbym się zapomnieć i zaufaj uda się.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ponad rok od rozstania a ja wciąż o niej myślę.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018