netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

żona i narzeczona.

31 odpowiedzi4 685 wyświetleńzałożony przez ona34, 15.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » żona i narzeczona.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: żona i narzeczona.

Potrzebuję pomocy. sama nie potrafię tego pojąć więc może ktoś tutaj postara mi się to jakoś wyjaśnić.
Czy jeśli mężczyzna zdradza swoją żonę z inną kobietą, nie jest to tylko romans ale mieszkają razem, planują wspólną przyszłość po czym żona dowiaduje się o wszystkim, nadal utrzymuje kontakt z mężem ale nie w tematach służbowych tylko ogólnie, o tym że chcą być razem itp. Kochanka nadal mieszka z tym mężczyzną, jedzie z nim na wakacje, na których on nigdy nie był z  żoną. Żona jest cały czas "obok" ma świadomość tego , że on codziennie zasypia przy jej boku itp. Po czym, po tych 2 latach wspólnego mieszkania kochanka sie wyprowadza, a żona jak gdyby nigdy nic wprowadza się na jej miejsce i w dodatku skacze wokół męża jak opętana.
Moje pytanie jest takie, czy po czymś takim można normalnie funkcjonować? żyć? zaufać? i czy ten mężczyzna szanuje taką kobietę? bo ja nie mogę tego pojąć jak można tak po prostu udawać że się nic nie stało? no i czy on się dla niej zmieni? i przestanie ją zdradzać? dodam że cała trójka jest w wieku ok 30 lat.

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-16 22:25:56)

Odp: żona i narzeczona.

Ale pokrecone.....
Ja tam sobie nie wyobrazam takiej sytuacji.
Wyglada jakby tak kobieta albo byla w mezu szalenie zakochana i wybaczy mu wszystko albo nie ma honoru.
A on - wulgaryzm i na pewno nie szanuje zony. Albo cwany.

Ciezko to wogole sobie wyobrazic.

3

Odp: żona i narzeczona.

Bardzo koncentrujesz się na żonie...a "narzeczonej" nie przeszkadzało wspólne mieszkanie, spanie i zadawanie się z kolesiem, który ma żonę? I jak to się stało, że pan pozbył się "narzeczone", a pozwolił wrócić żonie, hmm?

4

Odp: żona i narzeczona.

Mysle ,ze  dywagacje powinny dotyczyc obu pań.
I ja uwazam ,ze to nie jest normalne,ale powody  jakies sa ,ze tak sie zachowuja.Warto przypatrzec sie sobie.

5

Odp: żona i narzeczona.
ona34 napisał/a:

Potrzebuję pomocy. sama nie potrafię tego pojąć więc może ktoś tutaj postara mi się to jakoś wyjaśnić.
Czy jeśli mężczyzna zdradza swoją żonę z inną kobietą, nie jest to tylko romans ale mieszkają razem, planują wspólną przyszłość po czym żona dowiaduje się o wszystkim, nadal utrzymuje kontakt z mężem ale nie w tematach służbowych tylko ogólnie, o tym że chcą być razem itp. Kochanka nadal mieszka z tym mężczyzną, jedzie z nim na wakacje, na których on nigdy nie był z  żoną. Żona jest cały czas "obok" ma świadomość tego , że on codziennie zasypia przy jej boku itp. Po czym, po tych 2 latach wspólnego mieszkania kochanka sie wyprowadza, a żona jak gdyby nigdy nic wprowadza się na jej miejsce i w dodatku skacze wokół męża jak opętana.
Moje pytanie jest takie, czy po czymś takim można normalnie funkcjonować? żyć? zaufać? i czy ten mężczyzna szanuje taką kobietę? bo ja nie mogę tego pojąć jak można tak po prostu udawać że się nic nie stało? no i czy on się dla niej zmieni? i przestanie ją zdradzać? dodam że cała trójka jest w wieku ok 30 lat.

rozumiem, że wniosek jest taki, że zona głupia, nierozsądna, naiwna NIE ZROZUMIAŁA, że powinna męża zostawić kochance, zwanej przez ciebie pieknie aczkolwiek bardzo niewłąściwie "narzeczoną"?? i mamy pochylić się nad niemądrą zoną i oceniać ją..
bo przecież gdyby nie ona, to kochanka dalej spałaby u boku ukochanego kochającego szczerze i z wzajemnością????

och. jaka brzydka żona.. afe..
rozbiła szczęście sielskie anielskie kochanki i zdrajcy - pateflona i suczy...

jak mogła

czyż nie zrozumiała, że ta nowa ważniejsza?? że uczucie tej nowej wazniejsze i większe  i szczersze, a prawo do chujopląta zdecydowanie większe przez zasiedzenie???


skacze wokół męża jak opętana ta zona zła.. co za brak godności... .. jak ona może..

nikt by się do tego nie zniżył i nie poniżył

KAZDY człowiek musi mieć swoją dumę..
kochanka np. to zupełnie inna sprawa.. ona ma dumę, nie przeszkadza jej, że facet lata z rozpiętym rozporkiem między jedną a drugą, że jest nieuczwiwy wobec jednej...

podoba mi się teks - ma romans ale mieszka z nią i planuje przyszłość a POTEM zona dowiaduje się o wszystkim

rozumiem, że planował bez wiedzy żony??
wink)
ciekawe jak długoi tak planował, mieszkał.. a zona nie wiedziała.. nie zauważyła, że nie mieszka z nią? kukłę wieczorem do łozka wkłądał??
faktyucznie głupia jakaś ta żona...

6

Odp: żona i narzeczona.

Proponuje sobie samej zadac pytanie - jak moglam byc z facetem, ktory nie rozwiazal swojego bylego zwiazku do konca.
A moze zona to robi, zeby zabawic sie nim i Toba, tak jak wy zabawiliscie sie  jej kosztem.

7

Odp: żona i narzeczona.

ja proponuję uzupełnić jeszcze ten tekst o to co pisałaś już wcześniej:

ona34 napisał/a:

Witajcie,
to może ja opiszę swoją historię. 2 lata temu spotkałam się z mężczyzną, zupełny przypadek. Znamy się bo jesteśmy rodzicami chrzestnymi tego samego dziecka, w dodatku mój najbliższy kuzyn jest w związku z jego siostrą. ON ma żonę, o czym doskonale wiedziałam. Kiedy się spotkaliśmy był na szkoleniu w moim mieśce i tak się zaczęło. Powiedział mi , że jego małżeństwo to fikcja, że jego żona nie istnieje itp. po pół roku zamieszkaliśmy razem, kiedy skończył się kurs, jego żona się o mnie dowiedziała. Dodam, że nie mają razem dzieci więc nie krzywdzę niewinnych osób.
Dla niego zmieniłam miejsce zamieszkania, zostawiłam znajomych i pojechałam za nim. Byłam tak zakochana jak nigdy. On o tym wiedział, zapewniał mnie o swojej miłości itp. Niestety jak sie okazało nie zerwał kontaktu z żoną! przyjmował ją w naszym domu, spotykali się i uprawiali sex! kiedy sie o tym pierwszy raz dowiedziałam prawie serce mi wyskoczyło. Rozstaliśmy się , ja sie wyprowadziłam on dostał mieszkanie z wojska. wprowadziła się żona, na 4 miesiące bo potem wprowadziłam się ja neutral wyrzucił żonę z domu , pojechał na misję, w między czasie pojechaliśmy razem na tygodniowe wakacje na których UWAGA! poprosił mnie o rękę !!!!!! oczywiście będąc w tym samym czasie w najlepszych stosunkach ze swoja żoną! po powrocie z misji okazało się, że cały czas mają kontakt, mimo tego że on mieszkał ze mną, z nią jeździł do kina a mnie cały czas oszukiwał. Dodam jeszcze że w grudniu odbyła się ich sprawa rozwodowa, do rozwodu nie doszło bo dzień przed on pojechał do niej i prosił aby sie nie rozwodzili, o czym dowiedziałam się od niej. Po tej sprawie wrócił do mnie do domu i płakał jak bóbr, wydzwaniał do znajomych i mówił jak zjebał sprawę itp, chciałam się wyprowadzić, to błagał płakał abym została. Zostałam. Dzisiaj mija tydzień odkąd nie mieszkamy razem, żona wprowadziła się z powrotem jak gdyby nigdy nic. Chodzi z podniesioną głową jest dumna że ma męża. Nie wie tylko tego, że on był u mnie jeszcze 2 noce temu. Jestem załamana. Kocham go i nie wiem jak mam poradzić sobie z tym wszystkim co mi zrobił..

8 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-16 22:27:07)

Odp: żona i narzeczona.

a co do szacunku - to nie jest kwestia tego, czy ten facet SZANUJĘ tę swoją żonę i jakąkolwiek inną kobietę
dla mnie ten facet nie zasługuje na minimum szacunku...

jakie znaczenie może mieć to, czy on KOGOKOLWIEK SZANUJE??? to jest tak, jakby alkoholik bijący zonę i dzieci, taki prawdziwy kawał emocjonalnego i fizycznego gnoja powiedziałby tobie, że cię nie szanuje..
przejełabyś się?? czy miałabyś gdzieś jego podejście do ciebie?/
taka sama sytuacja jest tutaj...

szacunek wulgaryzm.. o ja dziękuję bardzo...

9 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-16 22:24:13)

Odp: żona i narzeczona.

Skomplikowane:)
Po pierwsze nie ogarniam jak żona moze po czyms takim jeszcze latac wokół męza, a po drugie jak kochanka mogła się godzic na taki niezakonczony związek partnera. Najbardziej wulgaryzm jest facet który nie moze sie zdecydowac i gar na 2 fronty.
Normalnie zyc i funkcjonowac? Oczywiscie ze mozna, ale pamietac się o tym bedzie. Nie mówiąc juz o tym, ze ciezko bedzie zaufac kolejnemu facetowi.
Czy facet szanuje taką kobietę? Smiac mi sie chceXD Wątpie i to bardzo...Po prostu jest wygodny.
Facet ma się zmienic? Osobiscie w to nie wierze, no ale pewnie jakies wyjatki są...:)

10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-16 22:24:32)

Odp: żona i narzeczona.
Karolina_364 napisał/a:

Skomplikowane:)
Po pierwsze nie ogarniam jak żona moze po czyms takim jeszcze latac wokół męza, a po drugie jak kochanka mogła się godzic na taki niezakonczony związek partnera. Najbardziej wulgaryzm jest facet który nie moze sie zdecydowac i gar na 2 fronty.
Normalnie zyc i funkcjonowac? Oczywiscie ze mozna, ale pamietac się o tym bedzie. Nie mówiąc juz o tym, ze ciezko bedzie zaufac kolejnemu facetowi.
Czy facet szanuje taką kobietę? Smiac mi sie chceXD Wątpie i to bardzo...Po prostu jest wygodny.
Facet ma się zmienic? Osobiscie w to nie wierze, no ale pewnie jakies wyjatki są...:)

nie wiesz, czy lata..
to wersja kochanki
tak samo jak poprzednia, że małżeństwo jej kochanka to fikcja

może jest tak, że facet porzyszedł, powiedział, popełniłem błąd, daj mi szansę.. i ona dała tę szansę... i to on skacze koło niej??
z drugiej strony, może być tak, że zona NIE WIE nadal o dwuletnim romansie - może jej powiedział, że to był jednorazowy epizod i że mają szansę na miłość?
może jeszcze nie opadła z szoku.. i na razie jej się wydaje, że będzie jeszcze szczęsliwa z nim, że będzie kochać jak kiedyś.. z czasem to jej się zweryfikuje...

widzisz, najlepsze jest to, że kochanka obwinia zonję, która nie zrezygnowała ze związku z meżem.. a nie wulgaryzm pospolitego, który kłamał...

11

Odp: żona i narzeczona.

Ach ta zona , zamiast sie dyskretnie usunac, to ona ciagle sie wtyka w tak szlachetny, pelen wznioslej milosci zwiazek.
Co za brak taktu i dobrego wychowania.
Widocznie nieuzyta jakas.......
Moglaby jeszcze zostawic troche dobytku i boze bron w razie czego jakis wygorowanych alimentacji.
Ona juz swoje przezyla, teraz czas dla prawdziwej milosci.....

12

Odp: żona i narzeczona.

sprostuję, nie oczerniam tutaj żony. po prostu nie rozumiem tego. Żona od samego początku wiedziała o tym, że mąż ją zdradza, ale mimo wszystko miała z nim kontakt. Jeszcze zanim byli małżeństwem zdradził ja i zostawił dla innej potem po roku znowu się zeszli i wzięli slub.
Bardziej niż obwinianie żony interesuje mnie odpowiedź na to czy po czymś takim można normalnie funkcjonować w małżeństwie? pomijam już fakt tego, że ta sytuacja to kompletna patologia, sęk w tym, że facet tak naprawdę nigdy nie poniósł konsekwencji swoich czynów, zdradza cały czas bo zona mu wybacza wszystko i każdą.

13 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2013-02-15 22:21:12)

Odp: żona i narzeczona.
ona34 napisał/a:

... sęk w tym, że facet tak naprawdę nigdy nie poniósł konsekwencji swoich czynów, zdradza cały czas bo zona mu wybacza wszystko i każdą.

Nie wiesz tego czy nie ponosi konsekwencji swoich czynów teraz. Może każdego dnia cierpi, bo wie że skrzywdził swoją żonę. Może ma wyrzuty sumienia i wie, że może stracić swoją ślubną. Może pragnie i dąży do zmiany w swoim życiu, wie, że już nigdy nie zrobi skoku w bok. Tego nie wiesz, nie osądzaj żony, bo nie wiesz co on jej mówi, obiecuje, co czuje.
Ty ona34 liczysz, że wróci do Ciebie, bo przecież miało być inaczej, tyle mieliście planów. Nie no, Ciebie nie mógł oszukiwać bo Ty przecież kochasz, tamto z żoną to pomyłka nie miłość. Chcesz by wrócił, abyś mogła biegać koło niego jak teraz według Ciebie żona. I to byłoby w porządku, wtedy to jest fair, wtedy nie zaprzątałabyś sobie głowy tymi pytaniami bo po co, on wszystko dla Ciebie przecież zrobi, widać nie wszystko.
Nie umiesz się pogodzić, że jednak został przy żonie, a Ty tak strasznie chciałaś i liczyłaś na to, że ona go zostawi i jeszcze za niego wystąpi o rozwód. Stało się inaczej.
Tak naprawdę powinien zostać sam. Ciekawe, gdybyś to Ty była na miejscu żony jakbyś się zachowała?.....tak wiem ...walizki za drzwi byś mu wystawiła, ale czy aby na pewno? Nie rozmyślaj, daj im poukładać sprawy po swojemu.
A tak na koniec, czy to jest zabronione, że żona ma kontakt ze swoim mężem? -pytałaś o to w 1 poście.
Jeśli jest poteflonem, dostaniesz go w końcu w spadku. Ale czy warto czekać na kogoś takiego, co zdradza i żonę i "narzeczoną"?

14

Odp: żona i narzeczona.

Ona - co Ty sie tak strasznie dziwisz zonie, Ty tez walizek mu nie wystawialas.
Nie wpuszczalas do swojego lozka niewinnego chlopczyne, doskonale wiedzialas, ze facet "obciazony".
Jakos to Cie nie wzdrygalo, ze uprawiasz wspolnote.
A ubolewasz niesamowicie, ze prawowita zona przyjela pod dach.
Co Ciebie w tej sytuacji obchodza ich realcje i jej odczucia w temacie zdrad - nie Twoj biznes.
Jedne przyjmuja, inne wywalaja.
Moze jak bedziesz mezatka i Twoj maz zaromansi, to bedziesz wiedziala co sie wtedy czuje i czy bedziesz miala ochote tolerowac zdrady.

Wybacz, ale w kazdej Twojej wypowiedzi "stoi jak wol" - niech go zona zostawi honorowo- no bo jakzesz ona tak moze, a ja wtedy sie nim zajme
Klasyka - Kali ukrasc krowy - dobrze,
             Kalemu ukrasc krowy - zle.
Skoro zrobila tak jak chciala, to jej sprawa - miala do tego prawo.

15

Odp: żona i narzeczona.
ona34 napisał/a:

sprostuję, nie oczerniam tutaj żony. po prostu nie rozumiem tego. Żona od samego początku wiedziała o tym, że mąż ją zdradza, ale mimo wszystko miała z nim kontakt. Jeszcze zanim byli małżeństwem zdradził ja i zostawił dla innej potem po roku znowu się zeszli i wzięli slub.
Bardziej niż obwinianie żony interesuje mnie odpowiedź na to czy po czymś takim można normalnie funkcjonować w małżeństwie? pomijam już fakt tego, że ta sytuacja to kompletna patologia, sęk w tym, że facet tak naprawdę nigdy nie poniósł konsekwencji swoich czynów, zdradza cały czas bo zona mu wybacza wszystko i każdą.

Z tego co powyżej napisałaś wnioskuję, że największy problem masz z zaakceptowaniem faktu, że  owy pan, nie poniósł żadnej kary za swoje nieładne zachowanie. Oczywiście chodzi tutaj, głównie o Twoje urażone ambicje. Cała wina żony polega na tym, że nie ma ochoty wyciągnąć konsekwencji wobec swojego męża, a Ty jednak bardzo chciałabyś, żeby to zrobiła... smile

Nie domagaj się tak usilnie konsekwencji dla innych, bo przewrotny los, może je również, wyciągnąć wobec Ciebie. Myślę, że byłoby za co wink Żona skoro chce, niech wybacza. Jej życie, jej wybory. Lepiej będzie jak zajmiesz się sobą i swoimi emocjami. Myślę, że warto zrobić emocjonalne porządki po tej toksycznej relacji smile

16

Odp: żona i narzeczona.

sprostuję , bo nie uważam się za niewinną czy lepsza ode jego żony. To, że ją zdradza odkąd do niej wrócił to wiem i nie napisałam sobie tego ot tak, bo mi się tylko wydawało, więc niektóre wypowiedzi są trochę nie na miejscu. Co do żony to chodzi o to że spotkała się ze mną i dowiedziała różnych rzeczy o których wcześniej nie miała pojęcia, wyzywała go , pod jego adresem padały naprawdę wulgarne słowa, plan był taki że obie miałyśmy go zostawić. Niestety okazało się inaczej. Co do tego co on jej obiecuje to jestem pewna że wmawia jej że już nigdy jej nie zdradzi , ale to samo mówił mi i jeszcze kilku innym. osoby, ktoś się wypowiedziały skupiły sie głównie na oczernianiu mnie i wywnioskowały, że ja mam pretensje do zony że do niego wróciła, a pytanie było zupełnie inne, czy można po czymś takim funkcjonować "normalnie" i udawać że się nic nie stało. proponuję czytać ze zrozumienie a nie wylewać pomyje od razu. Ja mam świadomość tego co zrobiłam i nie uważam się za lepszą od żony i nie uważam też że on miałby wybrać mnie.

17

Odp: żona i narzeczona.
ona34 napisał/a:

sprostuję , bo nie uważam się za niewinną czy lepsza ode jego żony. To, że ją zdradza odkąd do niej wrócił to wiem i nie napisałam sobie tego ot tak, bo mi się tylko wydawało, więc niektóre wypowiedzi są trochę nie na miejscu. Co do żony to chodzi o to że spotkała się ze mną i dowiedziała różnych rzeczy o których wcześniej nie miała pojęcia, wyzywała go , pod jego adresem padały naprawdę wulgarne słowa, plan był taki że obie miałyśmy go zostawić. Niestety okazało się inaczej. Co do tego co on jej obiecuje to jestem pewna że wmawia jej że już nigdy jej nie zdradzi , ale to samo mówił mi i jeszcze kilku innym. osoby, ktoś się wypowiedziały skupiły sie głównie na oczernianiu mnie i wywnioskowały, że ja mam pretensje do zony że do niego wróciła, a pytanie było zupełnie inne, czy można po czymś takim funkcjonować "normalnie" i udawać że się nic nie stało. proponuję czytać ze zrozumienie a nie wylewać pomyje od razu. Ja mam świadomość tego co zrobiłam i nie uważam się za lepszą od żony i nie uważam też że on miałby wybrać mnie.

Skoro go przyjela, to widocznie mozna tak funkcjonowac.
Po co Ci teorie, czy tak mozna?
10 osob moze Ci napisac , ze nie pogodziloby sie z takim zyciem, 10 napisze, ze by zaakceptowalo. I co z tego?
Podajesz nam wiadomosci z drugiej reki i mamy to oceniac.
Rozwiaz raczej swoj niewatpliwy problem niepogodzenia sie z faktem odrzucenia i tyle!

18

Odp: żona i narzeczona.

Biedna ta jego Zona. Moze uzależniona od niego emocjonalnie. Moze wciąż kocha. Moze przerażona samotnością. Poczytaj wątek bet. Zobaczysz ile gotowe są wytrzymać kobiety.
A teraz spójrz na siebie. Spotkałas faceta Zonatego. Zdradzal zone. Nie pierwszy raz. A ty uwierzylas ze z tobą będzie inaczej ze go zmienisz

Zachowalas sie tak samo naiwnie jak ona. Tak samo latwowiernie. Tak samo głupio.
Facet jest psychofagiem. Poczytaj na blogu terapia przez pisanie jak psychofaga opisała nam tarantella. Ona. Taka mądra dziewczyna. Dała sobą manipulować długie lata.
I ona i ty jesteście ofiarami.
Ty bardziej na swoje życzenie. Ona pewnie bardziej niż ty. Przez tyle lat już dawno nie wie co jest prawda a co nie.
Facet to psychol. Z tego co mówisz to socjopata.
Przykro mi ze na takiego trafilas.
Błąd zaczął sie w momencie w którym uwierzylas ze zdrajca moze być szczery.

19

Odp: żona i narzeczona.

Ech - plan byl taki, ze obydwie mialy go zostawic. Zona nie dotrzymala umowy i Autorka jest zdegustowana.
Trzeba bylo notarialnie.....

20

Odp: żona i narzeczona.

nigdy mi nie powiedział prosto w oczy, że nie chce być ze mną. To mnie najbardziej irytuje i boli. Za każdym razem jak się wyprowadzałam czy się rozstawaliśmy zapewniał mnie o swojej miłości itp. Największe pretensje mam o to, że nie było go stać na szczerą rozmowę, jesteśmy dorosłymi ludźmi, zrozumiałabym gdyby mi powiedział, że to definitywny koniec bo mnie nie kocha, ale takie słowa nigdy nie padły, a ja w potrzasku uczuć wierzyłam we wszystko co mówi. Najgorsze jest to, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji, bo miałam zasadę żonaty=nietykalny. największym błędem było to, że ją złamałam a teraz nie potrafię się odnaleźć w tej sytuacji.

21 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-02-16 09:24:05)

Odp: żona i narzeczona.
ona34 napisał/a:

nigdy mi nie powiedział prosto w oczy, że nie chce być ze mną. To mnie najbardziej irytuje i boli. Za każdym razem jak się wyprowadzałam czy się rozstawaliśmy zapewniał mnie o swojej miłości itp. Największe pretensje mam o to, że nie było go stać na szczerą rozmowę, jesteśmy dorosłymi ludźmi, zrozumiałabym gdyby mi powiedział, że to definitywny koniec bo mnie nie kocha, ale takie słowa nigdy nie padły, a ja w potrzasku uczuć wierzyłam we wszystko co mówi. Najgorsze jest to, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji, bo miałam zasadę żonaty=nietykalny. największym błędem było to, że ją złamałam a teraz nie potrafię się odnaleźć w tej sytuacji.

Ona - i w tym cala rzecz.
Weszlas w romans z zonatym, ktory obiecywal......
Zlamalas swoje zasady i teraz cierpisz.
Sadze, ze musisz zamknac ta sprawe, bez zastanawiania sie jak on tak mogl......
Wykorzystal Cie podle i musisz sie z tym faktem pogodzic - trafilas na lowce przygod, ktory nie cofnie sie przed zadnym wyznaniem milosci, aby dopiac swego. Po prostu niektorzy tak maja - sa ludzie i taborety.
Im dluzej bedziesz to roztrzasac, tym dluzej bedziesz cierpiec. Nie wchodz w myslenie jego, czy zony - po co?
Przedluzasz tylko zmarnowany czas, a byc moze moglo sie cos dobrego dla Ciebie wydarzyc.
Zamknij ten rozdzial, wyciagnij nauke i zacznij ZYC .
Zasklepianie sie w mysleniu "co byc moglo , a nie bedzie" - droga do nikad.

22

Odp: żona i narzeczona.

To masz świetny czas aby wyprostować kręgosłup moralny, wrócić do zasad i nie pakować się więcej w takie historie.
Czytam cie i nie do końca umiem zrozumieć o co ci chodzi ? Zastanawiasz się nad tym dlaczego facet, który przeskakuje z łóżka żony do łóżka kochanki nie jest wobec ciebie szczery ?

Największe pretensje mam o to, że nie było go stać na szczerą rozmowę, jesteśmy dorosłymi ludźmi

Dorosłymi, ale czy dojrzałymi ?

zrozumiałabym gdyby mi powiedział, że to definitywny koniec bo mnie nie kocha, ale takie słowa nigdy nie padły

A po co miał tak powiedzieć ? przecież jemu jest wygodnie. To ty wmawiasz sobie, że jest inaczej.

Wiesz, jeśli nie zaczniesz siebie szanować sama to nikt z otoczenia nie będzie szanował ciebie. Jeśli pozwoliłaś sobie na taki układ ( facet nie domknął przeszłości, nadal był żonaty ) to nie oczekuj od niego szacunku, bo kobiety które się szanują nie godzą się na "taką funkcję".

Wiem, że może kierują tobie emocje, ciężko mówić w tym wypadku o uczuciu, bo jeśli uparcie będziesz mówić, że czujesz coś do tej osoby to mam podejrzenie, że jesteś "masochistką" - przecież "związek" z kimś takim to polewanie rany spirytusem ( spirytus chociaż odkaża ... ).
Pomyśl jednak, że warto zadbać o siebie i swój komfort psychiczny. Wycofać się z tej patologii i zbudować normalny związek z kimś kto będzie ciebie szanował i przy kim nie będziesz się budziła rano z poczuciem : "dziś będzie spał u mnie czy u żony ?".

Weź się za swoje życie, bo nikt za ciebie tego nie zrobi. A teraz tylko marnujesz czas, naprawdę go marnujesz .
Powodzenia.

23

Odp: żona i narzeczona.

możecie mi powiedzieć jak postępuję się w stosunku do psychofaga? nigdzie nie jest napisane czego się można po nim spodziewać i w jakich sytuacjach. Będę wdzięczna.

24

Odp: żona i narzeczona.
ona34 napisał/a:

możecie mi powiedzieć jak postępuję się w stosunku do psychofaga? nigdzie nie jest napisane czego się można po nim spodziewać i w jakich sytuacjach. Będę wdzięczna.

W stosunku do psychofaga sie "nie postepuje" -SIE  UCIEKA!!!!

25

Odp: żona i narzeczona.

Tak, sądzę że niektóre kobiety są w stanie w nieskończoność wybaczać romanse.
Czy mąż ją szanuje? Nie wiem. Może tak, może nie.
Tak, można po czymś takim normalnie żyć i funkcjonować - jak widać na załączonym obrazku.

26

Odp: żona i narzeczona.

To jest chora sprawa. Najgorsze w tym są kobiety, bo mężczyzna ma korzyść z tego. Warto o kimś takim zapomnieć, poszukać kogoś o stabilnym życiu. Myślałam że takie rzeczy to tylko w filmach ale jednak nie:( Facet to się otrzepie i pójdzie dalej jeszcze z zadarta głowa a kobieta cierpi. KOBIETKI NIE KONIECZNIE MUSIMY KOCHAĆ TO OD CZEGO CIERPIMY< TROSZKĘ WIARY W SIEBIE NIE DAJMY SOBĄ MANIPULOWAĆ>

27

Odp: żona i narzeczona.

a czy taki psychofag cierpi? jest w ogóle jakakolwiek szansa na jego cierpienie? czy on tylko i wyłącznie się pastwi i nigdy nie dosięga go ręka sprawiedliwości? czytałam trochę o tym w internecie ale nie znalazłam odpowiedzi, oprócz tego, że właśnie należy uciekać.

28

Odp: żona i narzeczona.

a czy można być psychofagiem tylko dla kochanki a dla żony przykładnym mężem ?
Może zaspokajałaś jego potrzeby neurotyczne....

29

Odp: żona i narzeczona.

być może i można ale w tym wypadku i ja i ona jedziemy na tym samym wózku. z ta różnicą ze mnie nie uzależnił od siebie w taki sposób jak ją. wiem to bo z nią rozmawiałam. Zresztą nieraz podkreślała że poświęciła mu całe swoje życie i że wszystko było tak jak on chciał, ze mną było trochę inaczej bo dla mnie związek opiera się na partnerstwie a nie na wydawaniu rozkazów, dodam jeszcze że owy psychofag w dodatku jest jeszcze żołnierzem zawodowym co pewnie umacnia jego pozycję.

30

Odp: żona i narzeczona.
ona34 napisał/a:

być może i można ale w tym wypadku i ja i ona jedziemy na tym samym wózku. z ta różnicą ze mnie nie uzależnił od siebie w taki sposób jak ją.

Sama przyznałaś, ze jesteś załamana, kochasz go i nie wiesz jak masz poradzić sobie z tym wszystkim co Ci zrobił. Czyli jednak jesteś od niego uzależniona, w innym wypadku dawno dałabyś mu kopa w d... i nie  pisałabyś teraz na forum. Podejrzewam, że gdyby znowu Cię zechciał, pobiegłabyś w podskokach. Ale daj sobie z nim spokój, bo to jest naprawdę chore, że obie godzicie sie na taki układ i przyzwalacie na to, że skacze od jednej do drugiej. Ty dziwisz się jej, ale Twoja wyrozumiałość jest równie zadziwiająca. Szkoda życia na takiego gamonia.

31

Odp: żona i narzeczona.

to, że nie potrafię sobie z tym poradzić to fakt, ale na tym etapie to już nie chodzi o miłość a raczej bardziej o to rozczarowanie, żal te wszystkie negatywne emocje które mam w sobie teraz. Pierwszy raz w życiu pozwoliłam na to aby ktoś zbliżył się do mnie tak bardzo, dlatego tym bardziej boli mnie fakt, że okazałam się zwykłą zabawką. Jak wspomniałam nie był to przelotny romans tylko jak mi się wydawało chęć zbudowania nowego związku. Nie użalam się nad sobą bo wiem że on miał żonę, jednak zanim pozwoliłam aby uczucia wzięły górę rozmawiałam, mówiłam, tłumaczyłam. żeby przemyślał, zastanowił się czego chce itp, bo ma żonę a ja nie chcę rozbijać małżeństwa, co usłyszałam? moje małżeństwo to fikcja już od dawna i ONA nie ma znaczenia. Oczywiście wtedy wydawało mi się, że jest najcudowniejszy i najwspanialszy teraz już wiem, że posłużyłam jako epizod w jego życiu. Wszystko było na pokaz i wyreżyserowane.

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » żona i narzeczona.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026