Jestem z facetem który mnie nie szanuje, wyzywa od najgorszych. Mam dwójke dzieci. Córka ma 5 lat i jest strasznie do niego przywiązana, już nie raz chciałam odejsc ale tak naprawdę nie mam gdzie, i nie wiem czy finasowo dam radę utrzymać dzieci i siebie. Jestem bezradna niewiem co robić? tracę swoja wartość,kobiecość nie mogę tego już wytrzymac, i słuchac tych wyzwisk...
Podobne tematy
ustaw się tak abyś miała pieniądze i miejsce do mieszkania z dziećmi i wtedy odejdź, najprostsza rada
Im dłużej na to będziesz pozwalała - tym będzie gorzej. Bez szacunku w związku nie da się normalnie funkcjonować. Zastanów się co będzie lepsze dla dzieci i Ciebie, one wyniosą z waszego związku wszystkie wartości które im przekażecie (te złe również). Opieka społeczna może pomóc Ci poukładać pewne sprawy, nawet jeśli miałabyś tylko zasięgnąć opinii.
Dziewczyny, zasadnicze pytanie dlaczego kobieta,ktora jest poniżana i źle traktowana przez partnera musi od niego odchodzić,szukać schronienia dla siebie i dzieci, tułać się Bóg wie gdzie,a pan i władca spoczywa na laurach. To niech on ją zostawi i da wszystkim żyć. Przeszłam przez to piekiełko...
Większość znęcających się psychicznie czy fizycznie nad partnerem - po prostu to lubi / inaczej nie potrafi, dlatego czekanie, że " łaskawie ją zostawi" jest bezcelowe.
Na miejscu autorki zaczęłabym od rozmów, potem umówienia na terapię małżeńską .. może on nie jest świadomy że ją rani swoimi słowami. Jeśli to nie pomoże - przyda się wsparcie i pomoc z zewnątrz. Nie znam jednak pełnej sytuacji a jedynie mogę się domyślać jak wyglądają ich relacje .. każda rodzina jest inna.
Alfaalfa, skoro ją wyzywa od najgorszych, to chyba jednak jest świadomy, że ją rani albo ma zaburzenia osobowości
. W końcu regularne wyzwiska to jednak nie zwykłe przykre słowa, które mogły zostać inaczej odebrane, w zależności od kontekstu, jaki się ma na myśli.
Agulenko, piszesz, że córka jest do niego przywiązana - okej, ale niech to nie będzie powodem do pozostawania w takim związku. Ty też masz prawo do szczęścia, a córka potrzebuje też spokojnej matki. Myślisz, że ona nie odczuwa, że coś jest nie w porządku? A nawet jeśli tak, to w końcu dorośnie i zrozumie, a nie wszystkie kłótnie da się ukryć przed dzieckiem. Sama przeszłam rozwód rodziców i mimo że pozostali przyjaciółmi, bo i czasem razem wyskoczą gdzieś z moim młodszym bratem czy pomogą sobie np. jeśli chodzi o podrzucenie drugiej osoby na lotnisko/odebranie z sylwestra na nartach itd., to jednak na rok przed i podczas samego rozwodu bywało nieciekawie - a już wtedy zdawałam sobie sprawę, że te przykre słowa to i tak tylko w emocjach. Gdyby powtarzało się to regularnie i trwało całe dzieciństwo, to chyba nie chciałabym żyć w takiej rodzinie.
Co do sytuacji finansowej - czyje jest mieszkanie? Jeśli jego, to nie możesz spróbować wynająć czegokolwiek, chociaż "na początek"? Wydaje mi się, że wolałabym mieszkać nawet w małej kawalerce z córką, niż godzić się na takie traktowanie. A może rodzina/przyjaciele mogliby Ci pomóc w jakiś sposób?
Hm, napisałaś też, że masz dwójkę dzieci - czy to są dzieci Twojego obecnego partnera, czy nie?