netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

problem z akceptacją tego co było...

216 odpowiedzi21 718 wyświetleńzałożony przez pannica90, 10.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problem z akceptacją tego co było...

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 217 ]

1

Temat: problem z akceptacją tego co było...

Szanowni forumowicze,
Wiem, że takich wątków jest mnóstwo i wiekszość przeczytałam. wiele porad wzięłam do siebie. Wiele niestety nie udało mi się naprawić. temat jest banalny dla innych, dla mnie to katorga. Nie chce zmieniać partnera, chce zmienić swoje podejscie. Kochamy się. Jednak kiedy  w miedzyczasie naszego zwiazku dowiedzialam sie o jego kontaktach cielesnych, niestety na wlasne zyczenie o paru szczegolach, myslalam ze peknie mi serce.
Wiem, że przeszlosci nie mozna roztrzasywac, ze to niszczy  zwiazek i jest  bezsensu. Ale te mysli nawracaja jak bumerang, ja sama z nimi walcze. czasem zaluje ze wiem o tym,bo chyba juz wolalabym zyc w nieswiadomosci. Nie umiem udzwignac bagazu mojego chlopaka. Choc nie jets on duzy-seks z kolezanka za nim mnie poznal. To jednak mysl kiedy pomysle o tamtym okresie, kiedy zobacze gdziekolwiek datę z tego okresu, pioesenke, czy jego zdjecie ,albo kiedy przejezdzam obok ich wspolnej szkoly wyzszej, boli mnie serce.
Mysli mam naprawde glupie, wiem ze kazdy czlowiek popelnia bledy, on byl mlody, troche naiwny, ona starsza... ale boli tak samo , czy sobie to tlumacze czy nie , po prostu szczypie jak diabli.
Mam takie glupie mysli, ze gdyby nie kilka miesiecy wczesniej ,poznalibysmy sie, to nie mialoby miejsca,   nie doszloby do tego... Nie piescil by jej, nie spedzil z nia wznioslych chwil i nie zrobili by tego... wiem ze tak myslec nie mozna, bo on nie wiedzial ze mnie pozna, ale jednak serce nie slucha sie rozumu i boli... takie glupie zludzenie jakby zdradzil mnie w przeszlosci...oczywiscie tak tego nazwac nie mozna.
Czasem nie czuje sie wartosciowa przez to ze piescil inna. Wiem ze mniekocha, ale nie doceniam ze kocha moje cialo skoro ją tez piescil...
Dlatego moze ktos z Was choc troche pomoze mnie naprowadzic? nie przemowic do rozumu ,ale do serca? to bardzo trudna sprawa, wiem ze juz nadaje sie do psychologa ale po prostu mnie nie stac na takie wizyty..
jak z tym zyc i byc szczesliwa. Jak docenic jego milosc, nie myslac ze robil to z inna?

Bardzo prosze, o nie krytykowanie ze wzgledu  powielania watku, bo jednak sprecyzowalam i spersonalizowalam swoj problem.

Będe wdzieczna za KAŻDA pomoc i KAŻDE slowo.
z góry dziękuję.

2 Ostatnio edytowany przez kas301191 (2013-02-10 16:16:53)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Mam tak samo, to znaczy może nie w sprawie seksu, ale w innych... boli mnie, że był z dziewczyna której nie cierpię na studniówce, że był z młodszą o 5 lat, a potem mnie do niej porównywał... Uwierz mi, że sama szukam pomocy w tej dziedzinie, bo u mnie to już się tak rozrosło, że ciągle mam schizy, że mnie zdradza, że jestem gorsza, że wolałby tamtą... Nie pomaga mówienie, że jestem jedyna... Zaczęłam mu sprawdzać telefon, gg, a nawet liczyć kondomy, by zyskać gwarancję, że z nikim sie nie umawia na seks... Oczywiście działy się też inne rzeczy, które doprowadziły mnie do takiego myślenia, ale ja w głównej mierze, nie radzę sobie z jego znajomościami... jedyne co mogę Ci doradzić, to rozmowa z innymi osobami i próbować zająć się czymś innym, bo zwariujesz...

3 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-02-10 16:20:27)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Po pierwsze, dlaczego uważasz, ze uprawiając seks z inna dziewczyna Twój facet popełnił błąd? Przecież był wolny! Mial ochotę, to poszedł do łóżka, tyle. Mial przewidzieć, ze Cie pozna, czy co?

Uważam, ze stwarzasz problemy na SILE. Rob tak dalej, to chłopak w końcu będzie mial dość i odejdzie.
Seks jest dla ludzi, nie zostałaś zdradzona, nikt Ci krzywdy nie zrobił. Twoje myślenie przypomina odrobinę paranoje.

Opamiętaj się, zanim zniszczysz ten związek.

P.S. Rozumiem, ze jesteś dziewica i Twój facet był dla Ciebie tym pierwszym?

Edit: Przypadek koleżanki wyżej nadaje się tylko do terapeuty. Bez urazy, ale to chore.

4 Ostatnio edytowany przez pannica90 (2013-02-10 16:29:32)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Moja przeszlosc za nim go poznalam byla wyjatkowo kiepska. Nie poznalam nikogo takiego z kim chcialabym to zrobic, po prostu nie potrafilabym zrobic tego bez pewnosci i prawdziwego zaangazowania. Ale nie chodzi w tym problemie o moja przeszlosc, ze ja mu zazdroszcze ze on tam z kims sprobowal a ja nie, lub ze on jest dla mnie pierwszym a ja nie dla niego nie.
Boli mnie ta cielesnosc. czasem wydaje mi sie ze kocham go za mocno, moze za obsesyjnie. Nie moge zniesc mysli ze patrzyl na nia tak jak na mnie kiedy to robimy, ze calowal ja tak jak mnie... ze po rpstu byli ze soba tak blisko. i przez to nie czuje sie wyjatkowa, bo niby nie szalal za nia, ale robil z nia to co ze mna ,wiec tobardzo mnie boli...
Moze gdyby byli para rozumialabym ze to byl wynik jakiegos uczucia, ale on to zrobil z kims , do kogo rzekomo nic nie czuł...
i zeby byla jasnosc, ja nie robie mu wyrzutow z tego powodu, po kilku rozmowach juz o tym nie wspominam bo nie chce go za to obwiniac, ale piszę tutaj co czuje w sercu. Jak docenic to uczucie, nie myslac o tym ze pragnal tez innej...po prostu. niby latwe, ale ciezkie dla serca. Oszaleję. Przeklinam los , ze to sie stalo, a wiem ze nie moge tak myslec...

Dodam jeszcze, ze ja nie robie mu zadnych ''jazd'', awantur, nie sprawdzam go, bo mu ufam, jedynie przez co cierpie to to co zrobil pare miesiecy przed naszym poznaniem... Spoznilam sie sad

5

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Idz do psychologa, zanim zamęczysz siebie i jego.

6

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Pytasz, jak żyć i być szczęśliwą.
Polubić siebie i docenić siebie. smile
Gdy zauważysz, że jesteś wartościowym człowiekiem; gdy polubisz siebie; gdy zrozumiesz, że Twój chłopak jest z Tobą, bo takiego dokonał wyboru, to nie będzie miała dla Ciebie żadnego znaczenia informacja, że przed poznaniem Ciebie był w innym związku.

Jak nie myśleć, że był z inną kobietą? Nie myśleć. tongue


Życzę odwagi w pracy nad sobą.

7 Ostatnio edytowany przez pannica90 (2013-02-10 16:39:38)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Wielokropku, tylko nie zrozumialas, on z nia nie byl. Zrobil to dla zaspokojenia swoich potrzeb a nie z milosci do niej. nie mial przede mna powaznego zwiazku bo nie zakochal sie. Byla chetna kolezanka i stalo się. Gdyby to byl zwiazek moze byloby to latwiejsze, a może nie... Na pewno nie czekał żeby to zrobic z ukochana osoba, sam o sobie powiedzial,ze byl wtedy próżny i nie myslal o przyszlosci... ze teraz sie zmienil. To byl taki incydent na studiach. A ja nie moge zniesc faktu ze tak bylo.

Może faktycznie, jedynym lekarstwem to nie myslec. Ale czy mozna wymazac cos z glowy calkowicie ? to chyba nie mozliwe...:( czesto o tym przypominaja mi jakies szczegoly z tamtego okresu, wsytarczy jak wpsominalam, ze minę ich szkołę, a serce wali jak młot i czuję okropną gorycz

8

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Wbrew Twym obawom, zrozumiałam. smile
I żadnego słowa w swym poprzednim poście nie zmienię.

9

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Pamiętaj o tym że tok rozumowania mężczyzn i kobiet jest zupełnie inny i nie zamierzam absolutnie roztrząsać który lepszy. W związku z tym analizowanie z Twojej strony dlaczego Twój chłopak poszedł do łóżka z inną dziewczyna zanim cię poznał jest zupełnie niepotrzebne. Nie staraj sie tego zrozumieć.....bo nie zrozumiesz.  Musisz po prostu zaakceptować ten fakt, może postarasz się tę sytuacje przekuć na własne potrzeby np. to że ma doświadczenie korzystniej wpływa na wasz sex a w związku z tym ty jesteś bardziej zadowolona....... Jeśli nie przestaniesz się dręczyć Wasz zwiazek rozpadnie sie. Nie traktuj faceta jak półgłówka który nic nie widzi nic nie rozumie on też czuje.

10

Odp: problem z akceptacją tego co było...

evikon, to mądre co napisałaś, jakiś tok rozumowania. Chciałabym przekuć jego zblizenie z inna kobieta na korzyść, jednak nie umiem. Oni zrobili to doslownie 3 razy i nie nauczyla go niczego bo niestety znam szczegoly i nie byla jakaś super kochanką. Boli mnie to ze byl z nia blisko, tak cielesnie i dlatego ciezko mi docenic kiedy i ze mna jest blisko , bo przeciez z nią tez byl... a jak bardziej fizycznie mozna sie zblizyc do drugiej osoby jak nie w ten sposob?
Wiem ze to co teraz napisalam moze rozsmieszyc innych forumowiczow, ale przeciez gdybym nie miala z tym problemu nie bylo by mnie tutaj, kazdy  jest inny wiec prosze o nie wyciaganie pochopnych wnioskow. Nigdy nikogo nie kochalam tak jak jego, stad boli mnie to co sie wydarzylo z ta kolezanka.

11

Odp: problem z akceptacją tego co było...

jezu... wspolczuje Twojemu facetowi... tez bylam kiedys z taka osoba jak Ty... poki co milczysz, ale w koncu wybuchniesz...

12

Odp: problem z akceptacją tego co było...
evikon napisał/a:

Nie traktuj faceta jak półgłówka który nic nie widzi nic nie rozumie on też czuje.

nie za bardzo rozumiem tego zdania co masz na mysli...

13

Odp: problem z akceptacją tego co było...
mery90 napisał/a:

jezu... wspolczuje Twojemu facetowi... tez bylam kiedys z taka osoba jak Ty... poki co milczysz, ale w koncu wybuchniesz...

etap wybuchu i placzu mam juz za sobą. teraz chce pozbyc sie goryczy tylko i wylacznie. On mi pomogl tyle ile mogl,porozmawial o tym ze mna, ale teraz ja musze sobie pomoc, po prostu zaakceptowac. Gdybym go nie kochala tak bardzo darowalabym sobie meke i moze bym odeszla, zeby bylo prosciej... wbijam sobie do glowy ze musze zmienic myslenie, ale serce boli...

14

Odp: problem z akceptacją tego co było...

zauwazylam ze wiekszosc krytykuje postepowanie a nie radzi konstruktywnie. Ja wiem ze nie moge tak myslec, ale mysle, Tak jak alkoholik nie moze pic a pije. a sa przypadki kiedy ludzie przestaja pic, cos do nich przemawia do tego stopnia ze jest to silniejsze niz wypicie, tak samo ja potrzebuje czegos co bedzie nad tym co czuje.

15 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-02-10 17:39:51)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

"on z nia nie byl. Zrobil to dla zaspokojenia swoich potrzeb a nie z milosci do niej. nie mial przede mna powaznego zwiazku bo nie zakochal sie. Byla chetna kolezanka i stalo się. Gdyby to byl zwiazek moze byloby to latwiejsze, a może nie..."

Myślę, że byłoby Tobie trudniej pogodzić się z tym, że kochał kogoś przed Tobą. Zastanawiałabyś się: ' Czy kochał ją bardziej? Czy może jeszcze ją kocha?'

Ciesz się, że to był tylko seks. Ona go niczego nie nauczyła, dla niego był to sport wink

Skoncentruj się na tym, co możesz wnieść pozytywnego do Waszego związku, bo inaczej Wasze relacje będą toksyczne. Rozkoszuj się tym co jest teraz między Wami, a nie wracasz do jego przeszłości.

"Tak jak alkoholik nie moze pic a pije. a sa przypadki kiedy ludzie przestaja pic, cos do nich przemawia do tego stopnia ze jest to silniejsze niz wypicie, tak samo ja potrzebuje czegos co bedzie nad tym co czuje."
W takim razie potrzebujesz  iść na "odwyk" - terapia

16

Odp: problem z akceptacją tego co było...

to idz do osrodka gdzie sa bezplatni psycholodzy... sory, ale ja po takich doswiadczeniach nie umiem tego zrozumiec... i nie zrozumiem... za duzo przecierpialam przez czlowieka z problemem takim jak Twoj, zeby to jakos zrozumiec. bo taie chore myslenie niszczy...

17

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Mery90 ,wybacz ale Twoje posty nie wprowadzają nic do tematu. Nie wiem po co porownujesz, ja nie jestem osoba ktora z Toba byla i nie chodze , nie wrzeszcze ,nie wypominam.
Jestem kobietą i jak to niektore kobiety mają, czasem za dużo myslę.

Łatwo pisac idz sie lecz, to chore itp. Ciężej jest za to wczuć się w czyjąś sytuację.

Ja ubolewam nad tym co zrobił mój chlopak w przeszlosci, jest mi z tym cięzko. Tym bardziej ze jest osoba bardzo wrażliwą i uczuciową i nie spodziewalam sie tego po nim. Kiedy powiedzial mi o tym ,bylo to dla mnie szokiem.

Wiem, ze nie żyjemy w próżni, ale boli to tym bardziej ze nie byl typem zaliczacza i jak na dzisiejsze czasy pozno stracil prawictwo i tak sie stalo ze pare miesiecy za nim mnie poznal.

Odnośnie tematu, chciałam zapytac Was, co myslicie ile mozna ''fikać'' za nim się kogoś pozna...? Skoro czlowiek nie nastawia sie na zwiazek a czysty seks to przeciez wiadomo ze kiedys kogos byc moze pozna i co wtedy powie? Po co to niepotrzebne cierpienie dla kogos? co innego kiedy czlowiek jets w zwiazku i to sie zdarzy, ale swiadomy seks bez zobowiazan to jednak co innego..
Gdzie jest ta granica, to maximum jakie byscie zaakceptowaly u swojego mezczyzny?
Moze powiedzcie jak bylo w waszym przypadku, jakie mialyscie podejscie...
bedę wdzieczna.

18

Odp: problem z akceptacją tego co było...

nie ma takiego maksimum. w momencie kiedy sie wiaze z facetem, jego i swoja przeszlosc zostawiam za soba, liczy sie to co budujemy bedac razem, i dopoki nie bedzie mnie zdradzal na lewo i prawo to nie interesuje mnie to ile partnerek mial przede mna.

wnosze nie wnosze, poprostu Ci udowadniam, ze Cie nie rozumiem i nie zrozumiem. i tu naprawde nie ma innego wyjscia jak terapia. mowisz, ze Cie nie stac na psychologa, spoko, ale sa psychologowie co przyjmuja na kase chorych. wystarczy chciec i troche poszukac. bo skoro jemu juz dalas spokoj to teraz bedziesz wyniszczac siebie

19

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Nigdy nie interesowała mnie przeszłość seksualna mego męża. Z iloma kobietami był w związku, ile miał partnerek seksualnych - nie wiem, ten temat nie był i nie jest dla mnie istotnym. Istotnym jest to, co było i jest między nami.

20

Odp: problem z akceptacją tego co było...
Wielokropek napisał/a:

Nigdy nie interesowała mnie przeszłość seksualna mego męża. Z iloma kobietami był w związku, ile miał partnerek seksualnych - nie wiem, ten temat nie był i nie jest dla mnie istotnym. Istotnym jest to, co było i jest między nami.

Wielokropku, kompletnie nie wiesz nawet ogolnikowo z iloma kobietami spotykal sie Twoj mezczyzna? To chyba najzdrowsze podejscie... czasem lepiej wiedziec mniej. Szkoda, ze mam strasznie bujną wyobraznięi pamiec do rzeczy niepotrzebnych.

21

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Nie, nie znam żadnej liczby. Mąż nic nie mówił, ja nie pytałam. Ale gdybym nawet wiedziała o ilości jego partnerek, nic w mym podejściu by się nie zmieniło. Bo ważnym jest to, co między nami, nie to, co było między nim a ilomaś partnerkami. To ze mną jest od wielu lat, to mnie wybrał. smile

Jak twierdzisz, nie możesz "odczepić się" od myśli o przeszłości seksualnej chłopaka. To zastanów się, do czego takie myślenie jest Ci potrzebne. Do czego tego myślenia używasz? Bo używasz.

22

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Masz racje Wielokropku,to myslenie nie jest potrzebne. Do niczego, te natrętne skojarzenia, ech...

23

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Pannico, zastanow sie nad jeszcze jedna rzecza...
Co niby mialby zrobic Twoj facet aby zmienic przeszlosc...co Ty moglabys zrobic aby ja zmienic...cofnac...?
NIC...NIC...absolutnie NIC nie da sie zrobic aby czyjas przeszlosc ulozyc po swojemu...
Wiec jaki sens jest o niej wogole myslec czy rozmawiac po raz enty...?

24

Odp: problem z akceptacją tego co było...

tak nic nie zmieni, ale mam to przed oczami, az plakac mi sie chce:(((

25

Odp: problem z akceptacją tego co było...
pannica90 napisał/a:
evikon napisał/a:

Nie traktuj faceta jak półgłówka który nic nie widzi nic nie rozumie on też czuje.

nie za bardzo rozumiem tego zdania co masz na mysli...

Dokładnie to co napisałam. Jeśli myślisz że mężczyzna nie wyczuje w Twoich słowach, zachowaniach że coś jest nie tak, to się mylisz, tylko jak znam mężczyzn on kompletnie nie zrozumie o co Tobie chodzi i....odejdzie, nie będzie chciał się męczyć z wydumanymi problemami bo dla niego takie bedą, inaczej on nie bedzie widział żadnego problemu.

26

Odp: problem z akceptacją tego co było...

czy to takie kompletnie bez znaczenia co ktos robil przed tym jak nas poznal?
Przeklinam los ze ta dziewczyna byla nastawiona tylko na seks a on tez nie byl bierny:(
Nie istnieje dla mnie seks bez uczuc dlatego nie rozumiem takich zachowan i ze on kiedys sie zdecydowal na cos takiego.

27 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-02-10 19:44:54)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Plakac ci sie chce, ze ktos mial inne potrzeby niz Ty? Ze ktos mial inne podejscie do seksu niz Ty? Ze prowadzil inne zycie niz Ty? Blaaaaaagam Cie... Dziewczyno ocknij sie zanim zniszczysz siebie i swoj zwiazek. To w pewnym sensie zwykly egoizm. Nie wazne z kim on byl, kiedy i dlaczego, to bylo bowiem jego zycie(nie znal Ciebie i nie mogl nawet przypuszczac ze pozna). Wazne ze teraz jest z Toba, kocha Ciebie i chcialby cieszyc sie zwiazkiem z Toba... ciesz sie i Ty. Nie istotne, ze nie bylas pierwsza, wazne ze mozesz byc ostatnia. Ta wybrana z wielu innych chodzacych po ziemi... i jako jedyna jestes kochana. Nie zmarnuj tego. Idz koniecznie na terapie.

28

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Pewnie jest jakis egoizm, ale czy ja jestem wyjatkowa?? gdyby ona dluzej chciala sie spotykac moze i trwaloby to do dzis? nik tego nie wie, stad problem z docenieniem tej wyjatkowosci. ja wiem ze wiekszosc osob ktore mialo wiele zwiazkow moze tego nie zrozumiec ale bylismy mlodzi jak sie poznalismy ,nie po przejsciach..

29 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-02-10 20:14:15)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Jestes wyjatkowa z prostego wzgledu... On jest z Toba a nie z nia. Widocznie pomimo jej staran zabraklo jej czegos, tego co masz TY. Na tym sie skoncentruj... "co by bylo gdyby...?" Na to nikt nie zna odpowiedzi. Moj maz mial przede mna inne. Ja przed nim nie mialam nikogo. Ale to ze mna teraz lezy na kanapie i oglada Fakty wink
I tak juz od 7 lat smile
To facet ma w Tobie widziec wyjatkowosc...a nie Ty sama.
Dla Ciebie on ma byc wyjatkowy...
I tak najwidoczniej jest skoro jestescie razem.
Uszanuj jego szczerosc, to wazna rzecz w zwiazku.
Gdyby Cie oklamal to bylabys bardziej zadowolona?
Chcialabys slyszec tylko to co sobie zazyczysz?

30

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Witam Pannico chyba wyolbrzymiasz musisz wziąć poprawkę na siebie,przecież to normalne że miał przed tobą jakieś partnerki-kę....nie masz pojęcia o życiu w takim związku,ja mam za sobą zdradę mojego męża jesteśmy razem postanowiłam dac nam szansę nie było łatwo i dalej jest trudno...bardzo mnie skrzywdził,mówiłam mu wiele razy że pomimo skorupy na wierzchu w srodku jestem bardzo miękka,ale on uwazał że to tylko moje gadanie....w naszym związku pojawił sie kryzys i pojawiła sie pocieszycielka,która postanowiła uleczyć mojego męza z braku uczuć....sypiali ze soba przez jakiś czas,myślałam że dałam sobie radę aż do pewnego ranka w styczniu coś pękło,coś co zbierało się od samego początku ....nastał bardzo cięzki okres w moim życiu seksualnym,tak jak uprawialiśmy seks po 2,3 razy dziennie tak teraz robimy to rzadziej-dlaczego?,bo widzę jak ją obejmuje,jak całuje,jak uprawia z nia seks....czuję silny pociąg seksualny do mojego męża ,lubie uprawiać go z nim,ale w pewnym momencie coś sie zacina i nic nie czuję po za bolem z którym nie radzę sobie czasami,doszło do tego że zaczynam udawać orgazm sad (żenada sad ) nigdy nie miałam z tym problemu a teraz kończymy seks oralnie bo ja nie mogę osiągnąć szczytowania....
Więc moja Pannico naprawde nie masz nad czym ubolewać on cię nie zdradził jest z tobą bo cię kocha i doceń to zmień swoje nastawienie wiem doskonale że jest to bardzo trudne,jednak jeśli go kochasz i chcesz z nim być musisz zmienic siebie swój sposób postrzegania przeszłości....ja staram sie nie myślec o tym wszystkim sama inicjuję seks bo za każdym razem mam nadzieję że w końcu będzie tak jak wcześniej będe miała zaje.......ty orgazm....czego życze sobie,tobie i wszystkim w tej dziedzinie zainteresowanym. smile smile smile

I tak bede szczesliwa chociażbym miała sobie to szczescie narysować......

31

Odp: problem z akceptacją tego co było...
Margolinka napisał/a:

Jestes wyjatkowa z prostego wzgledu... On jest z Toba a nie z nia. Widocznie pomimo jej staran zabraklo jej czegos, tego co masz TY. Na tym sie skoncentruj... "co by bylo gdyby...?" Na to nikt nie zna odpowiedzi. Moj maz mial przede mna inne. Ja przed nim nie mialam nikogo. Ale to ze mna teraz lezy na kanapie i oglada Fakty wink
I tak juz od 7 lat smile
To facet ma w Tobie widziec wyjatkowosc...a nie Ty sama.
Dla Ciebie on ma byc wyjatkowy...
I tak najwidoczniej jest skoro jestescie razem.
Uszanuj jego szczerosc, to wazna rzecz w zwiazku.
Gdyby Cie oklamal to bylabys bardziej zadowolona?
Chcialabys slyszec tylko to co sobie zazyczysz?

To bardzo mądre co napisałaś i pocieszające, dziekuję. jestem pod tym wzgledem niedojrzala emocjonlanie, egoistyczna pod wzgledem ze on mogl kogos dotykac a ktos jego...
Podziwiam Cię za pełną akcpetacje swojego partnera. Czasem kiedy on czy ktos mowi ze jestem wyjatkowa , boje sie ze to tylko pocieszenie. Ze ona tez pewnie byla ale nie wyszlo nic  z tego.
Mam jakies wrazenie ze gdyby mnie spotkala uwazala by mnie za nawina ze z nim jestem po tym co miedzy nimi bylo... moze to chore, ale pisze szczerze co myślę. Naprawde trzeba byc bardzo madrym i rozwaznym zeby umiec panowac nad swoimi emocjami. Ja go tak barrdzo kocham i nie chce kojarzyc go z inna kobieta...

32 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-02-10 21:04:13)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Kochaniutka...takie jest zycie. Wiekszosc kobiet ma partnerow z jakakolwiek przeszloscia.
Wierz mu i ufaj. Powiedz zeby czesciej mowil Ci ze cie kocha i jestes dla niego wazna, bo tego potrzebujesz.
Uwierz mi, ze to zaufanie w zwiazku jest wazniejsze od tego ktorym sie jest z kolei. To najmniej istotne. Z czasem to zrozumiesz...
A kojarzyc swojego faceta powinnas z Soba big_smile
W koncu piszesz o nim "Moj facet".
To chyba oczywiste? wink

33

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Dziękuje Margonlinka. fakt, ze ciezko znalezc kogos bez przeszlosci. Fakt, ze kiedy sie poznalismy, myslalam ze jestesmy tylko my i nikt wiecej Troche zaluje ze poznalam prawde , bo chcialabym nadal miec takie uczucie ze nie ma nikogo poza nami. A moim marzeniem jest zeby to wrocilo, bo nie ma nic piekniejszego niz pelnia szczescia w milosci, Odrobina goryczy moze to wszystko zepsuc...

34 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-02-10 21:23:24)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Pamietaj moja droga, ze prawdziwe zycie to cos wiecej niz marzenia. Samymi marzeniami nie da sie zyc. Trzeba dorosnac i nauczyc sie co jest w zyciu wazne...a co wazniejsze. Zwiazek dwojga ludzi, to nie "Harlequin"... nie zyj bajkami...bo juz nie jestes dzieckiem. Ksiaze na bialym rumaku i zlotowlosa w wiezy, to dobre dla 5 letnich dziewczynek. Zwiazek, to uczucie i zaufanie. Nie ma tu miejsca na "osobiste bajki".

Dodam jeszcze jedno...
W zyciu mozez zaznac wiecej niz "odrobine goryczy". Musisz byc na to gotowa. Nie ma chyba nikogo na swiecie, komu udaloby sie przezyc 365 dni w roku, tylko tak jak sobie to od dziecinstwa wymarzyl. To nie jest realne.
Dorosnij...to nie zlosliwosc ale dobra rada, bo inaczej nie odnajdziesz sie w dalszym zyciu.

35

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Zdziwilabys sie Margolinko ile juz w zyciu zaznalam goryczy ,łącznie z ciezkim dziecinstwem. Kiedy go poznalam poczulam co to szczescie milosc, niedosc ze taki kochany to jestemy tylko my , ten zwiazek dal mi natchnienie i rozpoczal nowy dzial w moim zyciu, bylo tak cudownie ,ze kiedy dowiedzialam sie o tym... zabolalo. Nie wiedzialam o tym od poczatku, dopiero pozniej stad ten szok. Myslalam ze wczesniej nie spotkal odpowiedniej osoby. Dlugo nie umialam tego zrozumiec. On stal sie dla mnie wszystkim i mysl o innej kobiecie sparalizowala mnie. Tym bardziej ze nie wiedzialam o niej od poczatku. Nie chcial mnie oszukac ale ntez nie chwalil sie seksem z kolezanka. CHyba zawsze bedzie to igla w moim sercu.

36 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-02-10 22:07:07)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

To ze nie chwalil sie, to chyba normalne...skoro nie bylo to nic waznego w jego zyciu.
A nie bylo to wazne, bo o waznych rzeczach sie mowi.
Teraz Ty go "karzesz" za to ze mial inna.
To nie ma sensu.
Powtarzaj sobie jak mantre "Moj facet wybral mnie sposrod miliona innych na ziemi. Mial wybor i wybral wlasnie mnie. To mnie kocha!"
A Ty kochaj jego i spraw aby Wasze zycie bylo szczesliwe...nie dolewaj sama na wlasne zyczenie do niego goryczy...
Docen to co masz...bo przez wyszukiwanie problemow mozeszto stracic...a tego chyba bys nie chciala.

37

Odp: problem z akceptacją tego co było...
pannica90 napisał/a:

Odnośnie tematu, chciałam zapytac Was, co myslicie ile mozna ''fikać'' za nim się kogoś pozna...? Skoro czlowiek nie nastawia sie na zwiazek a czysty seks to przeciez wiadomo ze kiedys kogos byc moze pozna i co wtedy powie? Po co to niepotrzebne cierpienie dla kogos? co innego kiedy czlowiek jets w zwiazku i to sie zdarzy, ale swiadomy seks bez zobowiazan to jednak co innego..
Gdzie jest ta granica, to maximum jakie byscie zaakceptowaly u swojego mezczyzny?
Moze powiedzcie jak bylo w waszym przypadku, jakie mialyscie podejscie...
bedę wdzieczna.

Sluchaj, jeszcze raz powtorze - seks jest dla ludzi!
To, ze Ty nie uprawialas nigdy seksu dla samego seksu nie oznacza, ze jest to cos zlego. Jesli obie strony chca tego, sa wolne i bez zobowiazan, to maja pelne prawo ten seks uprawiac, nikogo nie krzywdza.

Ja przed moim mezem mialam wielu partnerow, on tez mial inne dziewczyny, nie wypominamy sobie tego, bo bylo i minelo, nie znalismy sie wtedy, kazdy z nas mial inne zycie. Nie rozumiem, dlaczego mielibysmy tego zalowac, to tak jakby strzelic w twarz osobom, z ktorymi kiedys sie spotykalismy.

I nie kazdy cierpi dlatego, ze jego partner mial kiedys inne partnerki (badz jedna inna partnerke). To, ze Twoj chlopak mial kogos przed Toba nie jest niczym zlym lub uwlaczajacym. To Twoje podejscie jest zle i musisz cos z nim zrobic, jesli nie chcesz sie meczyc.

Psycholog tylko czeka, az sie z nim spotkasz, po to jest, by pomagac i nie wolno sie wykrecac rzekomym brakiem kwalifikacji, bo wierz mi, ze sama sie zdziwisz, jak bardzo moze pomoc terapia - daj sobie tylko szanse. Nie wierze, ze obecna sytuacja Ci odpowiada, inaczej bys tu nie pisala.

38 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-02-10 22:43:56)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Wiec Pannico...masz dwie opcje...w tym kazda zaczyna sie slowem MUSISZ...
Jesli jestes z nim szczesliwa, to MUSISZ ISC DO SPECJALISTY, jesli sama sobie nie radzisz, bo Twoje zdanie na ten temat jest bardzo przejaskrawione.
Jesli nie chcesz isc po pomoc, a wiesz ze nie dasz sama rady sobie ze zmiana myslenia, to MUSISZ SIE Z NIM ROZSTAC, i poszukac kogos kto mysli podobnie jak ty.

Innego wyjscia nie ma...
Meczac sie z tym oboje bedziecie nieszczesliwi. Ty bedziesz sobie wizualizowac swoje paranoje, a on bedzie cierpial, ze jego ukochana go odpycha.

39 Ostatnio edytowany przez pannica90 (2013-02-10 22:54:53)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Skoro piszę na tym forum, to jasne ze wybieram pierwsze rozwiązanie. Szkoda tylko ze mezczyzni nie mysla o przyszlosci i czasem zyja chwila...

40 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-02-10 23:00:01)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Pannico...nie tylko mezczyzni. Poza tym, to nie byl "brak myslenia o przyszlosci". On nie mogl przypuszczac nawet, ze spotka kogos, dla kogo to bedzie wielki problem. Nie gan nikogo, ze mysli inaczej niz Ty, bo to malo powazne.
Tym bardziej, ze obwiniasz swojego faceta, ze "zanim Cie poznal, myslal inaczej niz Ty teraz"...

41

Odp: problem z akceptacją tego co było...

tzn zle to ujelam, nie moge generalizowac , nie mezczyzni, ale szkoda ze on, bo mamy tak bardzo podobne charaktery i tak bardzo do siebie pasujemy a jednak po drodze do nas musial odbic w inna strone... on nie jest każdym , sa ludzie ktorym pasuje taki rodzaj seksu, ale to jest On ten  kogo wybralam i po prostu pod tym wzgledem zawiodlam sie ze dal sie uwiezc w tak latwy sposob:( Nigdy wczesniej nie zastanawialam sie nad jego przeszloscia bo bylam pewna ze nie jest boagata (taki charakter i osobowosc) ,spalam spokojnie i kompletnie nie myslalam o tym, jak widac , pomylilam sie i stad czasem wydaje mi sie ze gdybym wiedziala jeszcze wiecej , jak z nia pisal, jak ze soba rozmawiali ,jak flirtowal z kobietami moglabym juz calkiem sie zniechecic i jednak zyje w niesiwadomosci- w skrocie ze tak naprawde nie wiem do konca z kim jestem w 100%.  zawsze myslalam ze jest niesmialy, to mnie urzeklo, teraz nie wiem jaki jest, mam ogromny metlik w glowie. Z jednej strony, moze to nieistotne, z drugiej czuje niepokoj..

42

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Przepraszam...musze uciekac na razie...wiec calego posta nawet nie czytalam...
Napisze tylko... on ni byl "na drodze do Was"... gdyz nie wiedzial o Twoim istnieniu.
Gdyby wiedzial, byc moze bylo by inaczej...
Nie mozesz jednak miec do niego pretensje, ze nie jest jasnowidzem...rozumiesz to?

43

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Zastanawiam się, czemu zamiast żyć dniem dzisiejszym, rozwijasz w wyobraźni kolejne sceny filmu pt. "Życie seksualne mojego chłopaka przed naszym spotkaniem".
Dlaczego zamiast zajmować się teraźniejszością, tak bardzo czepiasz się jego przeszłości z Tobą niezwiązanej?
Dlaczego zamiast zobaczyć swego chłopaka jako realną postać, tworzysz kolejne wyobrażenie o nim i zaskoczona jesteś, że nie mieści się on w ramkach, które stworzyłaś?

44

Odp: problem z akceptacją tego co było...
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiam się, czemu zamiast żyć dniem dzisiejszym, rozwijasz w wyobraźni kolejne sceny filmu pt. "Życie seksualne mojego chłopaka przed naszym spotkaniem".
Dlaczego zamiast zajmować się teraźniejszością, tak bardzo czepiasz się jego przeszłości z Tobą niezwiązanej?
Dlaczego zamiast zobaczyć swego chłopaka jako realną postać, tworzysz kolejne wyobrażenie o nim i zaskoczona jesteś, że nie mieści się on w ramkach, które stworzyłaś?

Bo bardzo docenialam to ze tylko ze mna jest tak blisko, cenilam sobie , bylam pewna ze z NIKIM na swiecie nie byl tak blisko,a dla mnie seks to wyraz milosci, czulosci ciepla jaka daje sie ukochanej osobie i przyjemnosc zarazem.  a okazalo sie inaczej, nie wiedzialam o tym od poczatku,no i rozczarowalam sie:( w koncu to co jest teraz to wynik przeszlosci.,

45

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Autorko, masz kilka problemów i wcale nie mam tu na myśli przeszłości Twojego chłopaka.

Zle myślisz o seksie - to nie zło konieczne, a przyjemność. Nie każdy, kto uprawiał seks bez zobowiązań jest kimś gorszym, bo seks jest dla ludzi. Czy czułabyś się lepiej, gdyby ten seks był z osoba, która Twój partner kochał? Wątpię.

Jesteś bardzo zaborcza - jesteś zazdrosna o przeszłość chlopaka, w której Cie nie było. To naprawdę jest chore.

Zamiast powtarzać wciąż to samo, powinnaś poważnie pomyśleć o wizycie u psychologa, bo być może Twoje myślenie wiąże się z niskim poczuciem własnej wartości. Zrób to w miarę szybko, bo zal Twojego chłopaka, życie z kimś takim, kto myśli tak jak Ty na pewno do przyjemnych nie należy.

46

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Rzeczywistość jest jakaś. Albo ją zaakceptujesz, albo będziesz się męczyć. Na rzeczywistości nie zrobi to jednak żadnego wrażenia. Natomiast rozczarowaniem wynikającym z tego, że Twoje wyobrażenia odbiegają od rzeczywistości, skatujesz chłopaka.

Możesz przeżywać głęboko to rozczarowanie, ale... po co?

47

Odp: problem z akceptacją tego co było...
pannica90 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiam się, czemu zamiast żyć dniem dzisiejszym, rozwijasz w wyobraźni kolejne sceny filmu pt. "Życie seksualne mojego chłopaka przed naszym spotkaniem".
Dlaczego zamiast zajmować się teraźniejszością, tak bardzo czepiasz się jego przeszłości z Tobą niezwiązanej?
Dlaczego zamiast zobaczyć swego chłopaka jako realną postać, tworzysz kolejne wyobrażenie o nim i zaskoczona jesteś, że nie mieści się on w ramkach, które stworzyłaś?

Bo bardzo docenialam to ze tylko ze mna jest tak blisko, cenilam sobie , bylam pewna ze z NIKIM na swiecie nie byl tak blisko,a dla mnie seks to wyraz milosci, czulosci ciepla jaka daje sie ukochanej osobie i przyjemnosc zarazem.  a okazalo sie inaczej, nie wiedzialam o tym od poczatku,no i rozczarowalam sie:( w koncu to co jest teraz to wynik przeszlosci.,

Idac Twoim tokiem myślenia, trzeba było na początku znajomości zapytać chłopaka, czy jest prawiczkiem, odpowiedz byłaby odmowna, nie weszłabyś w ogóle w ten związek. Tylko pytanie, czy wolno dawać ludziom szanse na podstawie takich kategorii, bo mnie się wydaje, ze to głupota. I po prostu nie jest to fair.

48

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Przede wszystkim musisz sprawić, by facet przestał być Twoim całym światem. On nie może być jego centrum, to Ty dla siebie samej masz być najważniejsza. Nie możesz tez karać go za to, co było. Liczy się tylko to, co jest teraz. Zdajesz sobie sprawę z tego, że masz problem z poradzeniem sobie z przeszłością swojego faceta. To już połowa sukcesu. Skontaktuj się z jakimś ośrodkiem z Twoich okolic, gdzie można skorzystać z bezpłatnej porady psychologa. Jeśli  nie ma takiej możliwości zdobądż pieniądze i umów se na spotkanie. Zawsze można zrezygnować z kupna nowego ciuszka czy kosmetyków smile. Ten związek jest dla Ciebie ważny, więc warto zainwestować w niego, by Wam obojgu żyło się lepiej. Naprawdę, ta godzina u psychologa, może zupełnie zmienić Twoje postrzeganie. Być może wystarczy tylko jedno spotkanie. Warto spróbować.

49

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Nie przeczę dwóm powyższym postom. Każdy ma jakiś problem, jeden ma kompleksy ktore sa niezrozumiale dla innych, ja zle pojmowanie rzeczywistosci. i z szacunku do partnera nie przeleweam swoich negatywnych uczuc na zwiazek. Ciezko ukrywac smutki ale staralam sie z milosci do niego liczac ze sama sobie pomoge, wiec jestem tu i teraz i pisze Wam jak to sie miewa u mnie. wiem, ze nie wyglada to dobrze, wrecz groznie, ale staram sie. kazda madra wskazowke zapamietuje i odnosze do mojej sytuacji..kiedy emocje sie tlumily, plakalam sama w domu ,w poduszke by nikt nie widzial...  to taka walka z cieniem, bez sensowna. Czasem chcialabym kochac slabiej, tak ze mysl ze mysl ze mojego chlopaka zaspokajala inna kobieta nie robila wrazenia. Ja nie umiem odzielic przeszlosci od terazniejszosci, dla mnie to tak jakby stalo sie wczoraj. i to jest glowny problem. chociaz plus taki ze wiem jaki mam problem...

50 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-02-10 23:50:17)

Odp: problem z akceptacją tego co było...
szarlotka.na.ciepło napisał/a:

Naprawdę, ta godzina u psychologa, może zupełnie zmienić Twoje postrzeganie. Być może wystarczy tylko jedno spotkanie. Warto spróbować.

Nie ryzykowałabym takich stwierdzeń. W większości przypadków takie zachowanie jak Autorki oznacza zaniżone poczucie własnej wartości, a te nie da się wyleczyć jednorazowo.

Edit: Autorko, takich rzeczy nie da się ukryć. Jestem przekonana, ze Twój partner czuje, ze coś jest nie tak i wpływa to w mniejszym lub większym stopniu na Wasza relacje.

51

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Szarlotka, (moje ulubione ciasto:)) masz racje, on stal sie moim centrum, postawilam go na srodku, zamias traktowac jego jako etap mojego zycia to ja stalam sie kolejnym etapem w jego zyciu, nie umiem dobrze wspominac swojej  przeszlosci, bo odnosze sie tylko do niego, to niezdrowe, chociaz wiem gdzie szukac swoich błędow. Tylko czy psycholog to rozgryzie...

52

Odp: problem z akceptacją tego co było...
pannica90 napisał/a:

Tylko czy psycholog to rozgryzie...

Nie dowiesz sie, jesli nie dasz mu szansy.

53

Odp: problem z akceptacją tego co było...
Cynicznahipo napisał/a:

Idac Twoim tokiem myślenia, trzeba było na początku znajomości zapytać chłopaka, czy jest prawiczkiem, odpowiedz byłaby odmowna, nie weszłabyś w ogóle w ten związek. Tylko pytanie, czy wolno dawać ludziom szanse na podstawie takich kategorii, bo mnie się wydaje, ze to głupota. I po prostu nie jest to fair.

Cyniczna, zapytalam, jednak wtedy powiedzial mi ze nie bylo nikogo. wiec troche namieszal mi w glowie, bal sie ze go odrzuce, a bardzo mu na mnie zalezalo. Kiedy powiedzial mi cala prawde ze szczegolami poczul ze ma czyste sumienie, jednak obciazyl mnie tym bagazem, a jak widac ciezko mi go uniesc.

54

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Kilka zdań napisanych przez Ciebie jest niepokojących i groźnych. To te zdania:

pannica90 napisał/a:

(...)Czasem nie czuje sie wartosciowa przez to ze piescil inna. Wiem ze mniekocha, ale nie doceniam ze kocha moje cialo skoro ją tez piescil... (...)

czasem wydaje mi sie ze kocham go za mocno, moze za obsesyjnie. Nie moge zniesc mysli ze patrzyl na nia tak jak na mnie kiedy to robimy, ze calowal ja tak jak mnie... ze po rpstu byli ze soba tak blisko. i przez to nie czuje sie wyjatkowa, bo niby nie szalal za nia, ale robil z nia to co ze mna ,wiec tobardzo mnie boli...(...)

Ja ubolewam nad tym co zrobił mój chlopak w przeszlosci, jest mi z tym cięzko. (...)


ile mozna ''fikać'' za nim się kogoś pozna...? Skoro czlowiek nie nastawia sie na zwiazek a czysty seks to przeciez wiadomo ze kiedys kogos byc moze pozna i co wtedy powie? Po co to niepotrzebne cierpienie dla kogos? co innego kiedy czlowiek jets w zwiazku i to sie zdarzy, ale swiadomy seks bez zobowiazan to jednak co innego..(....)


Ja go tak barrdzo kocham i nie chce kojarzyc go z inna kobieta...(...)

myslalam ze jestesmy tylko my i nikt wiecej Troche zaluje ze poznalam prawde , bo chcialabym nadal miec takie uczucie ze nie ma nikogo poza nami. (...)

Kiedy go poznalam poczulam co to szczescie milosc, niedosc ze taki kochany to jestemy tylko my , ten zwiazek dal mi natchnienie i rozpoczal nowy dzial w moim zyciu, bylo tak cudownie (...)

On stal sie dla mnie wszystkim (...)

jednak po drodze do nas musial odbic w inna strone... on nie jest każdym , sa ludzie ktorym pasuje taki rodzaj seksu, ale to jest On ten  kogo wybralam i po prostu pod tym wzgledem zawiodlam sie ze dal sie uwiezc w tak latwy sposob (...)

on stal sie moim centrum, postawilam go na srodku, (...)

Co jest w tym niepokojącego? Twoja pazerność i zachłanność w stosunku do niego. Stworzyłaś sobie wzór idealnego związku, związku dwojga osób na bezludnej wyspie, którzy żyją trzymając się w mocnym uścisku. Uznajesz każde odstępstwo od swego wzoru za zdradę, nielojalność. Swoje poczucie wartości uzależniasz od jego zachowania i dotyczy to również czasu, gdy się nie znaliście. Groźnym jest to, że wg Ciebie to on ma uczynić Cię szczęśliwą. Niepokojącym jest jeszcze jedno. To, że nie decydujesz się na zmianę swego sposobu myślenia, lecz utwierdzasz się w przekonaniu, że to on popełnił przestępstwo przeciwko Tobie.

55 Ostatnio edytowany przez szarlotka.na.ciepło (2013-02-11 00:48:36)

Odp: problem z akceptacją tego co było...
pannica90 napisał/a:

Szarlotka, (moje ulubione ciasto:)) masz racje, on stal sie moim centrum, postawilam go na srodku, zamias traktowac jego jako etap mojego zycia to ja stalam sie kolejnym etapem w jego zyciu, nie umiem dobrze wspominac swojej  przeszlosci, bo odnosze sie tylko do niego, to niezdrowe, chociaz wiem gdzie szukac swoich błędow. Tylko czy psycholog to rozgryzie...

Mnie tez facet kiedyś powiedział, że nie uprawiał seksu. Zapytałam go o to w bardzo intymnej atmosferze. Powiedział, że nie. Po co zapytałam o to w takich warunkach nie wiem, młoda byłam niedoświadczona, trochę naiwna i pewnie przez to. Jakiś czas później się dowiedziałam, że on jednak inicjację miał. Odpowiedź jakiej udzielił jako pierwszej, wynikała z faktu, mnie nie chciał zranić, bo mogłabym poczuć się niefajnie, ze względu na okoliczności w jakich zdałam pytanie. Nie byłam zła o to kłamstwo. On wtedy powiedział to, co ja wtedy spodziewałam się usłyszeć, to co chciałam usłyszeć.Ja nawet pytanie zadałam w sposób sugerujący odpowiedź jakiej spodziewałam się usłyszeć. Jakby mi powiedział prawdę od razu, to by mnie zabolało 1000 razy bardziej, niż fakt, że to przede mną w pierwszym momencie zataił. Rozumiem, że jest Ci ciężko żyć ze świadomością przeszłości swojego faceta. Pewnie jakby ją kochał, a nie był z nią tylko dla seksu, byłoby Ci przynajmniej równie ciężko, o ile nie gorzej. Bo tak naprawdę problem tkwi w Tobie. W życiu różnie się układa, nikt Ci nie da gwarancji, że będziesz z kimś na zawsze. To, że ktoś ma jakieś doświadczenia w relacjach damsko - męskich nie czyni go gorszym człowiekiem. Musisz zadbać o swój komfort. Zrobić wszystko, żeby te myśli  nie zatruwały Ci życia. Bo Ty możesz nie zdawać sobie sprawy, ale pewnie przenosisz je w niekorzystny sposób na swój związek. Męczysz się Ty, męczy się facet. Pora to zmienić.

Dla mnie pewnym momencie mojego życia facet stał się dla mnie najważniejszy. I to znacznie pogorszyło nasze relacje. Mnie było źle, jemu było źle. I po jakimś czasie zrozumiałam, że przede wszystkim to ja mam się dobrze czuć z tym wszystkim. Że nie zmienię tego co było, nie mam wpływu na przeszłość, nie mam wpływu na zachowanie innych ludzi. Mam wpływ tylko na to co sama zrobię. I to ja muszę zadbać o swój komfort psychiczny, nikt inny.

56

Odp: problem z akceptacją tego co było...
Wielokropek napisał/a:

Kilka zdań napisanych przez Ciebie jest niepokojących i groźnych. To te zdania:

pannica90 napisał/a:

(...)Czasem nie czuje sie wartosciowa przez to ze piescil inna. Wiem ze mniekocha, ale nie doceniam ze kocha moje cialo skoro ją tez piescil... (...)

czasem wydaje mi sie ze kocham go za mocno, moze za obsesyjnie. Nie moge zniesc mysli ze patrzyl na nia tak jak na mnie kiedy to robimy, ze calowal ja tak jak mnie... ze po rpstu byli ze soba tak blisko. i przez to nie czuje sie wyjatkowa, bo niby nie szalal za nia, ale robil z nia to co ze mna ,wiec tobardzo mnie boli...(...)

Ja ubolewam nad tym co zrobił mój chlopak w przeszlosci, jest mi z tym cięzko. (...)


ile mozna ''fikać'' za nim się kogoś pozna...? Skoro czlowiek nie nastawia sie na zwiazek a czysty seks to przeciez wiadomo ze kiedys kogos byc moze pozna i co wtedy powie? Po co to niepotrzebne cierpienie dla kogos? co innego kiedy czlowiek jets w zwiazku i to sie zdarzy, ale swiadomy seks bez zobowiazan to jednak co innego..(....)


Ja go tak barrdzo kocham i nie chce kojarzyc go z inna kobieta...(...)

myslalam ze jestesmy tylko my i nikt wiecej Troche zaluje ze poznalam prawde , bo chcialabym nadal miec takie uczucie ze nie ma nikogo poza nami. (...)

Kiedy go poznalam poczulam co to szczescie milosc, niedosc ze taki kochany to jestemy tylko my , ten zwiazek dal mi natchnienie i rozpoczal nowy dzial w moim zyciu, bylo tak cudownie (...)

On stal sie dla mnie wszystkim (...)

jednak po drodze do nas musial odbic w inna strone... on nie jest każdym , sa ludzie ktorym pasuje taki rodzaj seksu, ale to jest On ten  kogo wybralam i po prostu pod tym wzgledem zawiodlam sie ze dal sie uwiezc w tak latwy sposob (...)

on stal sie moim centrum, postawilam go na srodku, (...)

Co jest w tym niepokojącego? Twoja pazerność i zachłanność w stosunku do niego. Stworzyłaś sobie wzór idealnego związku, związku dwojga osób na bezludnej wyspie, którzy żyją trzymając się w mocnym uścisku. Uznajesz każde odstępstwo od swego wzoru za zdradę, nielojalność. Swoje poczucie wartości uzależniasz od jego zachowania i dotyczy to również czasu, gdy się nie znaliście. Groźnym jest to, że wg Ciebie to on ma uczynić Cię szczęśliwą. Niepokojącym jest jeszcze jedno. To, że nie decydujesz się na zmianę swego sposobu myślenia, lecz utwierdzasz się w przekonaniu, że to on popełnił przestępstwo przeciwko Tobie.

Wielokropek idealnie to ujęła. To właśnie chciałam Ci przekazać, Autorko, ale niestety, nie mam daru ładnego dobierania slow.

57 Ostatnio edytowany przez pannica90 (2013-02-11 00:43:13)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Wielokropku, dziękuje za to pofatygowanie się w cytowaniu moich wypocin. przeczytalam to klika razy i faktycznie nie brzmi to zdrowo. Swiadczy to o moim egoizmie. chyba źle pojmuje określenie mój chłopak, tak jakby miałby być mój od urodzenia... To nie jest madre, zastanawiam sie czemu mnie to boli. W gruncie rzeczy zrobil to z 3 dziewczynami przede mna, ale to ta jedna spedza mi sen z powiek. Na to sklada sie wiele czynnikow ,ze bylo to w domu , tak na powaznie,najdluzej, czesciej... a wczesniej jakies nieudane proby. To boli ze stalo sie to z kims innym, troche jest to na przeciw z moim systemem wartosci bo dla mnie taki rodzaj zaspokajania potrzeb nie istnieje, dla niego wówczas tak. I stad wlasnie tak nie doceniam naszego zblizenia.

Do Szarlotki: troche nie zrozumialam, ostatecznie powiedzial Ci prawdę czy nie? To co napisalaś o nie stawianiu mezczyzny w centrum to dobra rada dla wielu kobiet. Trzeba znalezc zloty srodek, kiedy traci sie calkiem glowe dla mezczyzny powstaja wlasnie takie negatywne mysli czy tez psuja sie realcje. Bycie razem to prawdziwa sztuka...

58 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-02-11 00:48:45)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Powiem tak, nie chciałabym faceta albo poważnie się zastanowiła jeżeli miałby wiele takich przygód, coś w sensie, że raz w miesiącu jakaś przelotna dziewczyna i tak się zbiera. Jeżeli jednak jedna przygoda, to kiedyś myślałam, że też dla mnie za trudne, bo sama uprawiałam seks przed moim chłopakiem, ale ze swoim facetem i nie wyobrażam sobie takiego seksu z kimś z kim nie jestem w związku, kogo nie kocham w swoim wydaniu, nie umiałabym tak. Jednak, zrozumiałam, wiedziałam, że chcę z nim być. Mój chłopak dawno, ale miał taki seks bez zobowiązań i teraz nie jest to dla mnie problemem. Nie znał mnie, to było tak dawno. Ma teraz mnie i wiem, że to czy jest się wyjątkową to się czuje. Nie analizuj tego, ważne jest to co jest teraz smile Wiem, że gdybym nie umiała tego zaakceptować, to bym odeszła, bo jak piszę są dla mnie granice i ktoś kto ciągle miał inną, raczej dla mnie nie byłby materiałem na partnera. Jednak, co ważne, to nie potępiać, ma inne zasady- OK, ale skoro mi nie odpowiada, to nie wiąże się z nim, bo pewnie nie ma dla partnera nic gorszego niż wypominanie przeszłości. Rozumiem, że przeszłość może być dla nas w pewnym stopniu ważna i mamy prawo wybrać takiego partnera jaki nam odpowiada, ale wtedy nie wiążmy się z kimś, kto nam nie pasuje. Jak już się wiążemy to to co było zostawmy w tyle.

59

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Zaraz, zaraz. Skoro Twój chłopak zmienił podejście do seksu, skoro macie wspólny system wartości, skoro Ciebie kocha, a Ty kochasz jego, to czemu deprecjonujesz wartość tego, co jest między wami?

60

Odp: problem z akceptacją tego co było...
Wielokropek napisał/a:

Zaraz, zaraz. Skoro Twój chłopak zmienił podejście do seksu, skoro macie wspólny system wartości, skoro Ciebie kocha, a Ty kochasz jego, to czemu deprecjonujesz wartość tego, co jest między wami?

to chyba reakcja szokowa ze kiedys mial inny, tylko tyle.

Truskaweczka, madre slowa. na szczescie On nie zmienial co miesiac, choc mysle ze moze gdyby bylo tego wiecej latwiej byloby wrzucic cala przeszlosc do jednego worka. Pojedynczy przypadek o ktorym troche sie wie to nie statystyki tylko konkretny przypadek i osoba ,a wyobraznia robi swoje.

Ciesze sie, ze znalazlo sie grono osob na tym forum ktore w madry sposob potrafia odchylic klapki na moich oczach-dziękuję!

61

Odp: problem z akceptacją tego co było...
pannica90 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Zaraz, zaraz. Skoro Twój chłopak zmienił podejście do seksu, skoro macie wspólny system wartości, skoro Ciebie kocha, a Ty kochasz jego, to czemu deprecjonujesz wartość tego, co jest między wami?

to chyba reakcja szokowa ze kiedys mial inny, tylko tyle.

Truskaweczka, madre slowa. na szczescie On nie zmienial co miesiac, choc mysle ze moze gdyby bylo tego wiecej latwiej byloby wrzucic cala przeszlosc do jednego worka. Pojedynczy przypadek o ktorym troche sie wie to nie statystyki tylko konkretny przypadek i osoba ,a wyobraznia robi swoje.

Ciesze sie, ze znalazlo sie grono osob na tym forum ktore w madry sposob potrafia odchylic klapki na moich oczach-dziękuję!

To nie klapki na oczach, to skrzywiona opinia i podejście do tematu związków. Nadal uważam, ze powinnaś skorzystać z mozliwosci terapii.

62

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Pamiętaj o jednym. smile
Jeśli uznajesz swoje myślenie za błędne, możesz je zmienić. tongue

63 Ostatnio edytowany przez ewka z drzewka (2013-02-11 01:47:26)

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Pannica 90 Na wstepie chce co powiedziec jak bardzo wspolczuje ci sytuacji w jakiej sie znalazlas. Mam kolezanke z zasciany, ktora ma podobny problem ze swoim mezem. Sciany mieszkania sa cienkie i czesto slysze jak sie kloca. Kiedys mialam juz dosc ich wrzaskow i poszlam porozmawiac z sasiadka, ktora jest moja dobra kolezanka. Z ciekawosci zapytalam w czym jest problem i dowiedzialam sie. Ona jest podobna do ciebie i przezywa podobny bol juz od kilku lat. Co gorsza maja dziecko, ktore rowniez jest w ta cala batalie wciagnie.Czasem przez pare miesiecy jest u nich spokoj, a potem nastepny wybuch, wojny i krzyki i lzy. Kilkakrotnie byli juz o wlos o rozpadu malzenstwa.
Ona czesto powtarza ze wolalaby nigdy go nie spotkac, ze czuje sie samotna i oszukana, pozbawiona jakiejs waznej czesci jego zycia, ze on jej nie rozumie i w zaden sposob nie pomaga jej poradzic sobie z jego przeszloscia. Ciezko jest jej go szanowac i mu ufac.
On przed nia mial kilka kobiet, niezobowiazujacych zwiazkow, ktore trwaly  po zaledwie kilka tygodni czy miesiecy i wiecej mialy wspolnego z sexem niz jakimkolwiek powaznym uczuciem.
Myslac o tym musze jej przyznac racje. Ja chyba nie potrafilabym szanowac i ufac facetowi, ktory tak bez problemu sypial z roznymi kobietami. Ciagle bym sie bala ze on znajdzie sobie nastepna niezobowiazujaca przygode, ze on tak naprawde nie potrafi kochac zadnej kobiety tak naprawde i byc moze jest tak bardzo zapatrzony w siebie ze nie kocha tez mnie.

Nie sluchaj ludzi, ktorzy mowia ze jestes pazerna w stosunku do niego. Chec bycia kims wyjatkowym i jedynym dla osoby, ktora sie kocha jest zupelnie naturalna.
Nie wierz nikomu kto mowi ze to ty jestes problemem w tym zwiazku i musisz wziac na siebie pelnie odpowiedzialnosci. To on ponosi odpowiedzialnosc za wlasne czyny i najprawdopodobniej to on ma mocno zachwiane poczucie wlasnej wartosci skoro musial sie "dowartosciowywac" poprzez sypianie z roznymi kobietami.
Tak bardzo czesto bywa ze osoby niepewne siebie wpadaja w pulapke sexu bez zobowiazan lub z chwilowego "zakochania" starajac sie przywiazac do siebie te osobe.
Czytajac takie posty jak twoj i sluchajac klotni naszych przyjaciol z zasciany, jestem coraz bardziej wdzieczna mojemu mezowi ze zachowal sie jak prawdziwy mezczyzna i poczekal wlasnie na mnie, do chwili naszego slubu, a rozmienial sie na dobre.
Przerazeniem napawa mnie mysl ze my moglibysmy tak sie klocic o te pierwsze kontakt sexualny itp. Zamiast tego nasz pierwszy raz jest dla nas przyjemnym wspomnieniem, ktore nas laczy. To ze nie utrzymywalismy kontaktow sexualnych z innymi osobami jest dla nas prawdziwym blogoslawienstwem gleboko laczacym. Jestesmy ze soba od 13 lat i nasza wylacznosc sprawia ze bardziej sobie ufamy. To ze moj maz potrafil sie powstrzymac od sexu z kobietami z ktorymi chodzil, a nawet powstrzymal sie od tego by przekonac mnie do skonsumowania naszego zwiazku przd slubem, upewnia mnie ze to on panuje nad swoja sexualnoscia, a nie ona nad nim.
Pannica nie wiem czy na tyle kochasz swojego chlopaka by mu wybaczyc ten jego dziwny tryb zycia. A nawet jesli kochasz go bardzo to moze nie wystarczyc. Prawdziwa milosc opiera sie glownie na szacunku i zaufaniu...uczucia to tylko wierzcholek gory lodowej, ktory raz jest ogromny a raz zanika. Tak juz w malzenstwie jest ze temperatura uczuc nie jest stala, a czasem spada niemal do zera.

Moja rada Pannica... uciekaj jak najdalej od niego. Samo uczucie to nie jest najlepsza baza do budowania zwiazku. Kiedys sie wypali, a wowczas jesli nie pogodzisz sie ze starta zostanie tylko gorycz i bol.
Ale jesli juz na sile chcesz ratowac ten zwiazek to idz do psychologa, ale nie sama, lecz tylko i wylacznie razem z twoim chlopakiem. To nie z toba jest cos nie tak, lecz z waszym zwiazkiem, wiec oboje musicie nad tym pracowac, a nie tylko ty.

Pozdrawiam goraco i zycze szczescia.

64

Odp: problem z akceptacją tego co było...

Pannica, to zadziwiające, ale niemalże każde słowo Twojego posta mogę odnieść do siebie samej. Średnio sobie z tym wszystkim radzę. Mój chłopak to wspaniały Mężczyzna i bardzo wstydzi się przede mną swojej przeszłości, więc staram się nie okazywać przy nim smutku, nie robić scen, z których nic dobrego nie wynika. Ale nie zawsze tak było...

On mieszka i studiuje w dużym mieście, tak jak ja. Wynajmuje mieszkanie. To właśnie tam to z nią robił. Gdy go odwiedzam, robi mi się niedobrze. Patrzę na łóżko, oglądam podłogi, ściany, łazienkę... Nie mamy wyjścia i spędzamy większość wolnego czasu tam, szczególnie w taką pogodę, ale fatalnie to znoszę. Przyglądam się nawet takim drobiazgom jak sztućce. Z obrzydzeniem w sercu. Przetrzepałam (wiem, to nie fair, ale było silniejsze ode mnie) pudełko z Jego szpargałami w poszukiwaniu czegokolwiek, jakiejś wskazówki na jej temat. Zjada mnie ciekawość, ale jestem świadoma tego, ze i tak wiem zbyt wiele. Pytanie faceta o takie rzeczy to najgorsze co może być. Potem to my kładziemy sobie do głowy sto razy więcej niż on nam powiedział.

Jeśli mogę dać Ci radę... Nie słuchaj tych, którzy będą chcieli Ci wmówić, że Twoje myślenie jest nienormalne i wynika z Twoich kompleksów. Każdy ma inną wrażliwość i tak jak i ja tak i Ty wiesz dobrze, że tu chodzi właśnie o tą cielesność. O obrazy, które dręczą nasze myśli. I świadomość że to minęło wcale nie pomaga. Ja mam wręcz tak, że odnoszę wrażenie jakby oni mieli coś wspólnego - właśnie tą przeszłość, wspólne chwile, seks - i o to jestem zazdrosna. Pęka mi serce, kiedy pomyślę że ona może właśnie teraz wspominać coś, o czym ja wtedy nie miałam pojęcia. I co z tego, ze nie znaliśmy się z moim Facetem. To jest ta sama osoba, ten sam człowiek. Miał wolną wolę tak samo wtedy jak i teraz.

Na koniec powiem Ci tyle, że nie jesteś sama smile I jeśli go kochasz, to dasz sobie radę. Musimy w to wierzyć, bo inaczej przyszłoby nam się załamać.

Trzymaj się.

65

Odp: problem z akceptacją tego co było...
ewka z drzewka napisał/a:

Nie wierz nikomu kto mowi ze to ty jestes problemem w tym zwiazku i musisz wziac na siebie pelnie odpowiedzialnosci. To on ponosi odpowiedzialnosc za wlasne czyny i najprawdopodobniej to on ma mocno zachwiane poczucie wlasnej wartosci skoro musial sie "dowartosciowywac" poprzez sypianie z roznymi kobietami.
Tak bardzo czesto bywa ze osoby niepewne siebie wpadaja w pulapke sexu bez zobowiazan lub z chwilowego "zakochania" starajac sie przywiazac do siebie te osobe.
Czytajac takie posty jak twoj i sluchajac klotni naszych przyjaciol z zasciany, jestem coraz bardziej wdzieczna mojemu mezowi ze zachowal sie jak prawdziwy mezczyzna i poczekal wlasnie na mnie, do chwili naszego slubu, a rozmienial sie na dobre.
Przerazeniem napawa mnie mysl ze my moglibysmy tak sie klocic o te pierwsze kontakt sexualny itp. Zamiast tego nasz pierwszy raz jest dla nas przyjemnym wspomnieniem, ktore nas laczy. To ze nie utrzymywalismy kontaktow sexualnych z innymi osobami jest dla nas prawdziwym blogoslawienstwem gleboko laczacym. Jestesmy ze soba od 13 lat i nasza wylacznosc sprawia ze bardziej sobie ufamy. To ze moj maz potrafil sie powstrzymac od sexu z kobietami z ktorymi chodzil, a nawet powstrzymal sie od tego by przekonac mnie do skonsumowania naszego zwiazku przd slubem, upewnia mnie ze to on panuje nad swoja sexualnoscia, a nie ona nad nim.
Pannica nie wiem czy na tyle kochasz swojego chlopaka by mu wybaczyc ten jego dziwny tryb zycia. A nawet jesli kochasz go bardzo to moze nie wystarczyc. Prawdziwa milosc opiera sie glownie na szacunku i zaufaniu...uczucia to tylko wierzcholek gory lodowej, ktory raz jest ogromny a raz zanika. Tak juz w malzenstwie jest ze temperatura uczuc nie jest stala, a czasem spada niemal do zera.

Moja rada Pannica... uciekaj jak najdalej od niego. Samo uczucie to nie jest najlepsza baza do budowania zwiazku. Kiedys sie wypali, a wowczas jesli nie pogodzisz sie ze starta zostanie tylko gorycz i bol.
Ale jesli juz na sile chcesz ratowac ten zwiazek to idz do psychologa, ale nie sama, lecz tylko i wylacznie razem z twoim chlopakiem. To nie z toba jest cos nie tak, lecz z waszym zwiazkiem, wiec oboje musicie nad tym pracowac, a nie tylko ty.

Wiekszych bzdur dzisiaj nie czytalam:O

Posty [ 1 do 65 z 217 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problem z akceptacją tego co było...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026