witam, nie do końca wiem jak zatytułować post
ale w ten sposób spróbuję .... mam problem (i chyba już lekko popadam w jakąś paranoję jeszcze przez małe "p") - mam koleżankę która jak mnie potrzebuje może na mnie liczyć (nie przywiązuję się do niej zbytnio bo jest to osoba typu "jak jej zawieje") - jednak męczy mnie jedna sprawa - przez jakiś czas spotykaliśmy się grupą na pewnych imprezach (fajna paczka ale to ja zostałam przez nią do niej wciągnięta - to jej znajomi najpierw byli) ..... przed sylwestrem zadzwoniła do mnie i namawiała na imprezę (ja się bardzo! ucieszyłam bo to samo grono by się zebrało więc super!) jednak nie potwierdziła mi tej imprezy chociaż obiecała - obecnie zaprasza mnie na imieniny "huczne" gdzie będzie ta sama grupa ludzi (bardzo się cieszę że będę miała okazje się z nimi spotkać) ... ALE jak się okazuje impreza sylwestrowa się obyła, była zaplanowana a mnie jak się okazuje zrobiła ewidentnie celowo w konia.... potraktowała jak zajączka któremu wiesza się marchewkę na patyczku a on się cieszy że ją dostanie... sama marchewkę zjadła... tak bardzo chciałabym się spotkać z tymi ludźmi ale to są jej znajomi, to jest jej impreza - i mam świadomość jak mnie potraktowała z "sylwkiem"......co zrobić? chciałabym się zabawić, spotkać z tymi ludźmi jednak przez cały czas jest mi przykro że taki numer mi wycięła.... a o tym że impreza sylwestrowa się odbyła dowiedziałam się od niej (zapraszając mnie na imieniny ja przy okazji powiedziałam że szkoda że sylwester nie wypalił a ona sprzedała mi bajer że w ostatniej chwili wszystkich zebrała ... chyba nie wszystkich
) - to jej od razu w afekcie powiedziałam że jest mi bardzo miło ze mnie "potraktowała z buta" i przyznam że powiedziałam jej jeszcze - że poza czubkiem własnego nosa to nic więcej nie widzi- przyznam byłam zła! i bardzo mi przykro było! - to się dowiedziałam że nie będzie do mnie dzwoniła żebym tylko przyjechała i latała koło mnie i mnie uszczęśliwiała
- wytrzymałam te słowa ale jak tylko zniknęła się rozbeczałam - przeszło mi ale jak postąpić teraz.... żal mi spotkania z tymi sympatycznymi ludźmi, z drugiej strony jej zachowanie... może mnie ktoś rozumie i podpowie ![]()
Podobne tematy
witaj
a zdarzały się wcześniej takie sytuacje?? myślę, że nie zrobiła tego celowo... no bo po co zapraszałaby Cię na imieniny??
powinnaś z nią pogadać, uważam że rozmowa jest najłatwiejszym sposobem na rozwiązywanie problemów międzyludzkich ![]()
A nie możesz sama poszukać kontaktu do nich, odezwać się, zaproponować spotkania? Choćby przez modnego facebooka? Zagadać, hej, zaprosić do znajomych, zaproponować wyskoczenie na piwo?
Przecież znajomi to chyba nie jest jakaś prywatna własność, że nie można z nich korzystać pod nieobecność właścicielki... ![]()
"Ewchooo" - właśnie napisałam jaką od niej odp dostałam - "nie będzie do mnie dzwoniła żebym tylko przyjechała i latała koło mnie i mnie uszczęśliwiała" coś jeszcze wspomniała że postanowiła myśleć tylko o sobie równie dobrze ja jej też imprezę mogłam zorganizować (chociaż wiedziała że na pewno nie miałam żadnych planów stąd moja radość że o mnie pomyślała) - ja rozumiem - jak mnie nie chciała widzieć to po co proponowała imprezę sylwestrową - mogła nic nie mówić problemu nie ma - jasne jak słońce to dla mnie .....ale jednak mnie nakręciła! a ja jej odp że się cieszę i dzięki z góry i czekałam na telefon....czy zdarzały się takie sytuacje - tak np umawiała się ze mną do kina - jak zwykle do ostatniej chwili czekałam na potwierdzenie czy idziemy i zdarzało się że nie mogła przyjść bo coś tam jej wypadło (lepsza propozycja) - ale to przeżyłam - jednak impreza sylwestrowa to jest raz w roku..... ( to nie jakieś głupie kino)
"Vian" a propos tej mojej paranoi przez małe "p" - zadzwoniłam do jednego ze znajomych i chyba się ośmieszyłam
- zapytałam czy moja koleżanka w związku z wypadem w góry (grudzień 2012) oddała mu kasę którą mi pożyczył (bo nie miałam do niego kontaktu i za jej pośrednictwem to zrobiłam) - zadzwoniłam zaraz po info związanym z sylwkiem - różne myśli mi do głowy przyszły
skoro mnie tak "odtrąciła" - pomyślałam że może nagadała o mnie jakiś głupot.....wiem najpierw powinnam pomyśleć ... ale cóż zadziałałam - może to pytanie było nie na miejscu - nie wiem....
a co do zaproszenia i dlaczego to zrobiła? o imieninach piszę .... może jej tylko o prezent chodzi
a im więcej tym lepiej
..... ja nie wiem czy jej znajomi nie są jej "własnością" ..... a ja obca
może jeszcze ktoś mi pomoże - na razie dzięki
obym przez tą sytuację nie "sfiksowała" ![]()
"Vian" a propos tej mojej paranoi przez małe "p" - zadzwoniłam do jednego ze znajomych i chyba się ośmieszyłam
- zapytałam czy moja koleżanka w związku z wypadem w góry (grudzień 2012) oddała mu kasę którą mi pożyczył (bo nie miałam do niego kontaktu i za jej pośrednictwem to zrobiłam) - zadzwoniłam zaraz po info związanym z sylwkiem - różne myśli mi do głowy przyszły
skoro mnie tak "odtrąciła" - pomyślałam że może nagadała o mnie jakiś głupot.....wiem najpierw powinnam pomyśleć ... ale cóż zadziałałam - może to pytanie było nie na miejscu - nie wiem....
Nie rozumiem..? Jak się właściwie ośmieszyłaś? I dlaczego tak uważasz? Wyśmiał Cię, nagadał Ci coś na ten temat?
ja nie wiem czy jej znajomi nie są jej "własnością" ..... a ja obca
No to ja Ci mówię, że nie są. ![]()
To wolni ludzie z wolną wolą i dokonują wolnych wyborów.
A z koleżanką dałabym sobie spokój, na ewentualnych spotkaniach traktowała ją przez palce i tyle.
Nie rozumiem..? Jak się właściwie ośmieszyłaś? I dlaczego tak uważasz? Wyśmiał Cię, nagadał Ci coś na ten temat?
nie absolutnie mnie nie wyśmiał - miałam na mysli fakt że może powinnam jej zaufać a mi do głowy przyszło że może nie oddała tej kasy (bo wiedziała że i tak nie mam do niego kontaktu) więc co jej zależało - ona skorzystała a jego do mnie zraziła - ale oddała pieniądze -
=> a ja pytając go nie nawiązywałam do sytuacji związanej z sylwestrem bo to przecież sprawa między mną a już "pseudo-koleżanką" - zadzwoniłam i powiedziałam że chcę się upewnić czy pewna sprawa została załatwiona przez koleżankę, bo zbliża się impreza a ja chciałabym mu spojrzeć w oczy
bo ktoś mi zapomniał potwierdzić czy załatwił sprawę do końca - taki bajer sprzedałam
a na namiary do niego znalazłam na"fb" a skoro do mnie odpisał to chyba nic na mnie nie nagadała - być może jeszcze.....
czyli dam sobie spokój z tą imprezą - chyba za dużo gorzkich i raniących mnie słów usłyszałam
i spotkać ze znajomymi byłoby fajnie ale jej złożyć szczerze i życzliwie życzenia.......
po tym wszystkim ......
witam,
dokończę Wam opowieść jak skończyła się impreza imieninowa.... za poradą mądrych (starszych) osób poszłam - kupiłam prezent, w końcu ok zdarzyło się ale skoro mnie zaprosiła ... i nie życzę nikomu takiej sytuacji.... znamy się 8 lat - to chyba trochę czasu jest - jak się pojawiłam wszyscy znajomi dziwnie się zachowywali
tzn była taka rozmowa przez "zęby", wspólne fotki jakoś nie byłam potrzebna do nich, nom jedno zdjęcie mam zrobione z solenizantką bo chyba jedna z naszych wspólnych znajomych nie chciała mnie już dobijać że mnie nikt nie zauważa, co rozpocznę temat solenizantka mnie przebija swoim donośnym głosem, jak poczęstunek to wszystkich ugościła o mnie zapomniała,(jak zapomniała sama sobie podeszłam i wzięłam z uśmiechem że solenizantka już za dużo wypiła) totalny horror, oprócz domówki było jeszcze wyjście na disko - z góry odpowiedziała za mnie że chyba nie idę bo nie chciałam i tak "iść" - wytrzymałam trzy godziny
i wyszłam udając że mam pilny telefon i muszę wyjść (to tak dla siebie samej sobie wymyśliłam)
nie wiem czym sobie zasłużyłam na takie mnie potraktowanie
- zawsze byłam fair i wolałam sama stracić niż kogoś naciągnąć - olała mnie totalnie - umawiali się jeszcze na dzisiaj na wypad na narty to szeptała do swoich znajomych żebym tego nie usłyszała....
nie uważam żeby jakoś odstawała od tej grupy, nie należę do osób które mają wysokie mniemanie o sobie i noszą wysoko głowę, staram się być normalną osobą i szanować innych, nie wchodzę innym w życie z buciorami i się nie narzucam....
podsumowując naszą znajomość - na pewno mnie wykorzystała i czasowo i finansowo (nigdy na to tak nie patrzyłam ale okoliczności mnie zmusiły
- wymienia znajomych i ja jestem "modelem" to wymiany, tzn już wymienionym, chciała mi pokazać gdzie mnie ma - wczoraj się jej to udało
nic nie zrobiłam co by ją zmusiło do takiego mnie potraktowania (podejrzewam że za bardzo mnie polubił jeden z kolegów ale z tego co wczoraj zauważyłam chyba zrobiła mi "reklamę" bo rozmawiał z innymi ze mną "tyle o ile"
a zawsze była w stosunku do mnie bardzo miły i szarmancki, ogólnie bardzo fajny.. ech
i jeszcze jedno - wyszła taka sytuacja - której jestem potwornie przeciwna i nie potrafię "przyklaskiwać" takim sprawom - rozbija małżeństwo ludzi których znam (tzn znam żonę i dziecko które jest poważnie chore - jednak jej to nie przeszkadza) - jak się o tym dowiedziałam (naturalnie udało się jej powstrzymać mnie żebym wczoraj nie wspomniała o tym że ma żonę i chore dziecko)
to że to opisałam - to pomogłam samej sobie
jesteśmy już towarzystwem liczącym "30+"
które już powinno zachowywać się na poziomie - niestety - mam nadzieję że taka sytuacja w moim życiu była pierwsza i ostatnia - dzisiaj ciężko mi do siebie "dojść" ale "co mnie nie zabije to mnie ..... kto wie może wzmocni"... może to się dzieje "po coś" czas pokaże....
i na pewno nikomu nie życzę takich "koleżanek"!! bądźcie czujni.....
p.s. ale wiem i też że nie wszyscy na tym świecie są źli i to mi na razie pomaga ![]()