BanKiedy Ty ostatnio tupnąłeś porządnie nogą? Dlaczego nie walczysz o siebie w tym związku? Przecież tak nie można żyć, nie można takiego czegoś uczyć dzieci. Przecież to jakieś pogięte wzory rodziny!!! Sorki, że tak personalnie i może za bardzo oskarżycielsko, ale nie mieści mi się to w głowie.
Spróbuj tak zerknąć na to wszystko jak osoba z boku. Dorosły facet, który przyjmuje razy od żonki: że nie tak zrobione, że nie to zrobione, że za długo robione. I zero pochwał, że w ogóle zrobione.
Kiedy ostatnio Twoja żona wyraziła ostatnio jakąś aprobatę?
ban napisał/a:Nie pójdę na wieczór z kolegami bez trzydniowych fochów, z imprezy firmowej mam wrócić na godzinę 24 jak licealista... żenada.
Ale to jest jej problem, że ona sobie z tą sytuacją nie radzi. Jeśli wcześniej jej mówisz, jak porządny facet, gdzie idziesz, po co, to ona nie ma prawa Ci tego wypominać. To jest Twój prywatny czas.
Trzydniowe fochy? Jakaś przesada. I Ty sobie na to pozwalasz? Ty masz obowiązek wysłuchać jej zdania, odpowiedzieć rzeczowo i zakończyć dyskusję. A co Ty robisz, jeśli można wiedzieć, jak ona po raz n-ty jęczy?
ban napisał/a:Ona sobie nie zdaje sprawy jak bardzo wyniszcza to małżeństwo.
Biedna nieświadoma. Może czas jej to powiedzieć?
ban napisał/a:"Prawi ludzie" chętnie doradzą, że rozmową wszystko da się załatwić. Pewnie że się da! Tylko po takiej rozmowie ja jestem wydrenowany z energii (bo żenujące jest rozmawianie co robiłem jak żona miała relaks, albo tłumaczenie się, że nie gapiłem się na małolatę -- nawet nie wiem którą, albo zbyt wylewnym tonem powiedziałem cześć do koleżanki), a w trakcie rozmowy żona się jeszcze bardziej denerwuje i wyniszcza nas to oboje. Dlatego ona do mnie mówi "jak grochem o ścianę", czyli bez efektu, a ja robię swoje. I tak trwamy...
Dlaczego Ty przed nią musisz udawać, że nie jesteś wielbłądem? Dlaczego mam wrażenie, Ty się starasz, a jej najlepiej wychodzi czepianie się? Dlaczego pozwalasz się wyniszczać?
ban napisał/a:seks jest super od wielu wielu lat,
Ale uprawiacie go z miłości, czy żeby rozładować te nagromadzone złe emocje?
ban napisał/a:zdrowe dzieci (rozpuszczone, rozpieszczone przez żonę, czasami chamskie, leniwe)
To też Twoje dzieci. Dlaczego zgadzasz się na to, żeby były chamskie, rozpuszczone?
ban napisał/a:Nigdy nie było u nas awantury, jakiegoś kryzysu...
Bardzo zdrowe: trzymanie w sobie, zamiatanie pod dywan. I co myślisz, że w końcu nie wybuchniesz? Przecież to się zbiera i zbiera. Może warto by było udać się do jakiegoś terapeuty lub negocjatora rodzinnego? Oj, specjalista złapie się za głowę 
A co na to Twoje otoczenie? Rodzina, przyjaciele? Czy nikt Cię nie mobilizuje do walki o... kurczę, tak sobie myślę, że ja na Twoim miejscu to bym się poczuła wyzbyta chyba godności. Ktoś się mnie czepia, awanturuje, a ja przecież jestem w porządku. No bo z Twojego opisu, to funkcjonujesz jak normalny facet, mąż i ojciec.