netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kryzys małżeństwa.

72 odpowiedzi6 379 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 28.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzys małżeństwa.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

1

Temat: Kryzys małżeństwa.

Rozwód goni rozwód, zdrada zdradę, ludzie ze sobą nie umieją rozmawiać, itede, itepe.
No i namacalny tego wszystkiego dowód: setki, tysiące wątków na forum o niefajnej treści.

Jak sądzicie, dlaczego tak się dzieje? I czy faktycznie poważne związki przeżywają dziś kryzys jak nigdy wcześniej?

2

Odp: Kryzys małżeństwa.

Tak - kryzys goni kryzys. I to ze względu na wszechobecną presję i brak czasu. Presja na orgazm w 30sekund, na idealny wygląd fizyczny, na duże zarobki, na wolność, na zobowiązania...tak się nie da żyć na dłuższą metę i w końcu dużo ludzi pęka.

3

Odp: Kryzys małżeństwa.

Hm.. ja mogę powiedzieć z własnej wiedzy, na podstawie przykładów rozwiedzionych małżeństw, które znam, że po prostu...... nie mieli sobie nic do powiedzenia. Sąd orzekł tak popularną dziś "niezgodność charakterów".

4

Odp: Kryzys małżeństwa.
Catwoman napisał/a:

Hm.. ja mogę powiedzieć z własnej wiedzy, na podstawie przykładów rozwiedzionych małżeństw, które znam, że po prostu...... nie mieli sobie nic do powiedzenia. Sąd orzekł tak popularną dziś "niezgodność charakterów".

Tak chyba będzie też w moim przypadku sad
nie mieszkam z mężem około miesiąca i już czuję, jakby był dla mnie obcą osobą, wszystko się tak totalnie wypaliło. Ale inna sprawa też, że u nas nigdy uniesień wielkich nie było, od początku ja byłam stroną dającą, a on biorącą.

5

Odp: Kryzys małżeństwa.

ja mysle, ze jedna z przyczyn jest fakt, ze ludzie maja troche nierealistyczne oczekiwania. Chca , nie wiem...ciaglych, jak ja to nazywam "fajerwerkow i balonow",zapewnien, uwodzenia siebie wzajemnie i tych slawetnych motylkow.
A motyle , jak kazdy wie, to stworzenia krotkozywotne:-)

Nikt nie chce tak naprawde prawdziwego zwiazku, malo ludzi docenia te codziennosc, wspolne sprawy, wiez, intymnosc i te cala game rzeczy, ktore sie skladaja na prawdziwa miedzyludzka relacje.
Ma byc lekko , latwo i przyjemnie.Jak muzyka w windzie, albo amerykanski kicz serialowy.
A to se ne da.

6

Odp: Kryzys małżeństwa.

Takie czasy, każdy myśli o sobie, a ludzie nie wiedzą co znaczy miłość.

7

Odp: Kryzys małżeństwa.

A mi się wydaje, że ludzie nie szanują się identycznie jak dawniej, ale zdradzać jest łatwiej. Rozwodów jest coraz więcej, więc są mniej piętnowane społecznie, a po rozwodzie można znowu kogoś znaleźć. Nie uważam, że teraz ludzie są bardziej niemoralni niż dawniej (mam na myśli obecnych 30-latków).

Dawniej mąż mógł gnoić żonę, zrobić z niej praczkę, sprzątaczkę, a ona siedziała cicho i cierpiała całe życie. Dzisiaj ona może szybciutko wpaść w ramiona kogo innego. Dawniej żona mogła gnębić męża całe życie, a on to pokornie znosił, a dzisiaj znacznie łatwiej mieć kontakt z kochanką, aby nawet żona nie wiedziała że coś jest na rzeczy.

8

Odp: Kryzys małżeństwa.

To wytrzymać "na dobre i złe" czy odpuścić?

9

Odp: Kryzys małżeństwa.
Catwoman napisał/a:

To wytrzymać "na dobre i złe" czy odpuścić?

:-)
"wytrzymywanie" na dobre i zle , jezeli naprawde jest wytrzymywaniem tylko, tzn. znoszeniem siebie na sile , to chyba bylby masochizm.
Nie popieram.
Ale , tak jak mowie, oczekiwania...troche realistyczniej

dazenie do siebie,do tego , co laczy, jesli sie kochamy, to znajdziemy droge, rozwiazanie i porozumienie.
Ale do tego, trzeba znac SIEBIE, swoje potrzeby, szukac , kogos "podobnego" i z nim zyc.

10

Odp: Kryzys małżeństwa.
Catwoman napisał/a:

To wytrzymać "na dobre i złe" czy odpuścić?

Mam wrażenie, że kompletnie nie o to chodzi czy wytrzymać czy odpuścić. Chodzi o nieznajomość siebie, swoich potrzeb i niejasne oczekiwania drugiej strony. Mamy obecnie ogromną rozbieżność pomiędzy naszymi tradycjami - modelem tradycyjnym rodziny, a modelem zachodnim, czyli "nic na stałe, wszystko można skończyć". Od współczesnego mężczyzny oczekuje się, że będzie traktował kobietę jakby w skrzyżowaniu tych dwóch modelów społecznych - oczywiście jeśli chodzi o prawa, a nie o obowiązki. I w drugą stronę działa to samo. Mamy zatem potężny zgrzyt, bo każdy chce mieć jak najwięcej praw, a jak najmniej obowiązków, których nikt nas nie uczy. Brak nam jednoznacznych wzorców. I stąd większość problemów.

11

Odp: Kryzys małżeństwa.

A w którym momencie- jak sądzicie- rodzi się ten problem? Na etapie "chodzenia", narzeczeństwa, już małżeństwa?

12 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-01-28 14:28:32)

Odp: Kryzys małżeństwa.
Catwoman napisał/a:

A w którym momencie- jak sądzicie- rodzi się ten problem? Na etapie "chodzenia", narzeczeństwa, już małżeństwa?

nie wiem, gdzie on sie rodzi.
Ale wiem i slysze przez cale zycie od wielu kobiet" on taki przed slubem nie byl!"
A ja mam wrazenie , ze wlasnie BYL.
Tylko ona tego nie widziala, bo nie chciala widziec.

Tak , jak mowie, POZNAJ SIEBIE , a potem buduj zwiazki.Jak wiem, kim jestem, jakie moje potrzeby, kogo lubie, co wogole nie wchodzi w gre , to wiem, z kim ewentualnie chce zyc.

A ze zwiazki sie koncza, ludzie sie rozchodza, to tez oczywiste. I to prawda, TEGO NIKT NIE UCZY. A to jest przeciez naturaly proces, bo nie kazdy zwiazek przetrwa.

13

Odp: Kryzys małżeństwa.

Jest kryzys. Ogromny. Ludzie sie rozmieniają na drobne, nie trzymają się zasad, zapędzają, nie myslą. ...nie wiem co jeszcze..i dlaczego tak się dzieje? tylko z braku wyobraźni? bo to raczej decydujacy czynnik...

14

Odp: Kryzys małżeństwa.

A czy znacie związki, które się rozpadły? Jeśli tak, to z jakich przyczyn?

15

Odp: Kryzys małżeństwa.
Catwoman napisał/a:

A czy znacie związki, które się rozpadły? Jeśli tak, to z jakich przyczyn?

multum!

wlasnie teraz jestem swiadkiem takiego rozpadu.Niby sie kochaja, nawet lubia :-)
ale oddalili sie i kazdy zyje swoim wlasnym wszechswiatem. kasa jest, praca jest, dzieci sa, niby wszystko gra. Ale nie ma tego czegos, co potrzebne, co laczy

nie dbali o siebie.
a nowe kusi .
i stare przegrywa

16

Odp: Kryzys małżeństwa.

A czy w dzisiejszych związkach nie ma miejsca na coś takiego jak poczucie obowiązku? Bo w końcu związek to nie tylko zastanawianie się czy jestem szczęśliwa ale też lojalność wobec siebie, obowiązki, opieka nad drugą osobą jeśli to konieczne, ZWYCZAJNOŚĆ.

17

Odp: Kryzys małżeństwa.
Catwoman napisał/a:

A czy w dzisiejszych związkach nie ma miejsca na coś takiego jak poczucie obowiązku? Bo w końcu związek to nie tylko zastanawianie się czy jestem szczęśliwa ale też lojalność wobec siebie, obowiązki, opieka nad drugą osobą jeśli to konieczne, ZWYCZAJNOŚĆ.

ja mysle, ze czy w dzisiejszych , czy we wczorajszych :-) czasach, zawsze bylo tak samo z ta obowiazkowoscia.
Nie lubie takiego zwalania na "czasy " albo kraj, czy rodzicow.To czesto plaszczyk jest. Wygodny i cieply.
Albo sie ja ma , albo sie jej nie ma.

Dawno , dawno temu , tez bywaly pary, ktore zyly jak pies z kotem , a i takie, gdzie wchodzilas do ich domu i... czulas w powietrzu , ze sie kochaja.
I nic wielkiego nie robili, nie mieli dwoch samochodow i po laptopie :-))

18

Odp: Kryzys małżeństwa.

Ludzie sami zagonili się w kierat pracy.Zarobić na nowe auto, nowego laptopa, mieć więcej,, nowsze większe. A w domu zamiast rozmowy TV, XBOX, NET, kazdy przy swoim. Nie ma czasu na bycie razem. Dzieci się hoduje a nie wychowuje. Po co dbać o związek, jak mozna kupić kwiatka. Po paru latach żyje się obok siebie nie mając sobie nic do powiedzenia. I koniec związku. Po co naprawiać jak można wymienić. No to rozwód.

19

Odp: Kryzys małżeństwa.

Sądzicie, że ludzie przedłożyli dobra luksusowe nad relacje?

20 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-01-28 15:33:41)

Odp: Kryzys małżeństwa.

z mojego doswiadczenia zyciowego ( uj , jak to brzmi :-)) :

wiem, ze wiele zalezy od kobiety ( i tu na pewno posypia sie gromy :-)). Potwierdzaja mi to mezczyzni tez.Kobieta potrafi takimi np. niewielkimi niuansami, spojrzeniem, troska, jakims musnieciem czy przytuleniem ( nie mylic z seksem , to inna bajka :-)) sprawic, ze sytuacje  ... staja sie inne.Niz mialy w zamiarze.
Nie wiem jak to opisac. Ale , ZE tak jest, wiem.
Bo mezczyzna to DOM, mury, dach, rynny,
a kobieta  to tez dom, ale to swiatla, wszedzie pozapalane w calym domu swiece, jasnosc i zaslony,stol, gdzie dwie filizanki i te wszystkie nieopisane, wypelniajace dom zapachy.

oczywiscie jak sie nie zgadzaja, to szlag trafi i ich dom , lacznie z obrusami :-))

21

Odp: Kryzys małżeństwa.

Bardzo fajnie to ujęłaś smile

22

Odp: Kryzys małżeństwa.

Pomarańczowa, właśnie tak smile . Tylko panowie niech to zauważą i docenią.

Catwoman, właśnie tak wink . Do mojego męża właśnie dotarło, że ja nie chcę nie wiadomo jak wypasionego domu 250m. Mogę mieć mniejszy, niekoniecznie nowy i niekoniecznie tak piękny jak on planował. Nie chcę żebyśmy oboje zapierdzielali kolejne 15 lat po to żeby spłacać kredyty, nie widząc siebie i dzieci całymi dniami. Po jaką cholerę? To co mamy, wystarczy mi w zupełności, wolę mieć męża a dzieci chcą mieć tatusia częściej niż parę godzin w niedziele.
W końcu zrozumiał big_smile big_smile big_smile

23 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-01-28 19:40:33)

Odp: Kryzys małżeństwa.
Anik38 napisał/a:

Pomarańczowa, właśnie tak smile . Tylko panowie niech to zauważą i docenią.

a ja dodam: tylko panie niech to zauwaza i docenia.

Zeby rownowaga byla. To ma ogromne znaczenie. Jak to bylo z tym dawaniem i braniem?? ...:-)

24

Odp: Kryzys małżeństwa.

Noooo. Ja mam wrażenie, że to głównie "branie" jest na pierwszym planie. Nawet u siebie to zauważam miejscami.

25

Odp: Kryzys małżeństwa.
Catwoman napisał/a:

Noooo. Ja mam wrażenie, że to głównie "branie" jest na pierwszym planie. Nawet u siebie to zauważam miejscami.

:-))))
jak poranna kawa po cichu pragnaca ust...

26

Odp: Kryzys małżeństwa.

To znaczy: panie mają zauważyć, że panowie zauważyli i doceniają wink ?
Czy panie mają zauważyć, że pan to  "DOM, mury, dach, rynny.

27

Odp: Kryzys małżeństwa.

z mojego natomiast doswiadczenia życiowego... wynika,że najwiecej rozpadło sie małżeństw z powodu zdrady... banalne co?

28

Odp: Kryzys małżeństwa.

Kryzys małżeństwa?
Dużo o nim słyszałam  i dużo słyszę, często też, czytając różne gazety, to sformułowanie rzuca mi się w oczy, ale? nie widzę go i, moim zdaniem, nie istnieje.
To, co się zmieniło przez ostatnie lata, to mentalność. Dzisiaj nie ma już tak dużej, jak jeszcze choćby w połowie ubiegłego wieku, presji społecznej na przypieczętowanie związku przysięgą składaną w kościele czy USC. Zmniejszyło się deprecjonowanie człowieka za bycie w nieformalnym związku; zmieniła się nomenklatura: dzisiaj niemal zniknęły pojęcia ?stara panna? czy ?stary kawaler? .
Coraz częściej osoby, dla których związek przestał być satysfakcjonującym, rozstają się.
Czy to źle?
Lepszym rozwiązaniem było pozostawanie w takim, gdzie przemoc (albo fizyczna, albo psychiczna, albo obie naraz) była na porządku dziennym i nocnym? Lepszym rozwiązaniem było utrzymywanie formalnego związku a faktycznie życie osobno z innymi partnerami seksualnymi? To nie nazywało się kryzysem, to w wielu małżeństwach była codzienność.

29

Odp: Kryzys małżeństwa.

Uważam, że gdyby rozstanie było znacznie prostsze (gdyby ludzi nie łączyły kredyty, wspólne mieszkanie, majątek), to związki byłyby trwalsze, bo te słabe rozpadałyby się odpowiednio wcześnie. Osoby, które chciałby ze sobą iść przez całe życie bardziej by o siebie dbały, bardziej się szanowały, bo nie byłoby gwarancji "na dobre i na złe".

30

Odp: Kryzys małżeństwa.

Przeczytałam wszystkie komentarze i myślę, że każdy z Was ma po części rację, wydaje mi się, że na sytuację obecną składa się wiele czynników, począwszy od mentalności ludzi a skończywszy na sytuacji gospodarczej. Nie wiem czy mam rację, raczej to wszystko zasłyszane z opowiadan, ale kiedyś mimo komuny każdy człowiek miał zagwarantowaną pracę i byt. Tak na prawdę nie było lekko, ale w obecnych czasach ludzie cały czas muszą gonić za pieniędzmi. Kiedyś kobiety mogły siedzieć w domu dopóki nie odchowają dzieci, lub opiekowały się nimi babcie, łatwiej było to wszystko zorganizować. Obecnie kobiety po urodzeniu dzieci muszą "wracać" do pracy, aby móc żyć na normalnym poziomie ( bardzo ciężko się utrzymać gdy pracuje jedna osoba).  W tym momencie wszystkie obowiązki  spadają na kobietę, praca, dzieci, gotowanie, sprzątanie a jest to bardzo ciężkie. I jeżeli partner nie pomaga w obowiązkach domowych w wychowaniu, kobieta dochodzi do wniosku, że lepiej być samemu.
Drugą kwestią jest to, że kiedyś gdy ludzie brali rozwód, to była sensacja dla wszystkich sąsiadów, coś dziwnego, i mimo, że ludzie mogli być nieszczęśliwi, woleli się męczyć razem niż zrobić jakiś krok. Myślę, że świadomość społeczeństwa jest wyższa.
Trzecią kwestią jest to (kiedyś widziałam na demotach fajny cytat) "Kiedyś ludzie jak coś się popsuło próbowali to naprawić, obecnie wolą wyrzucić i kupić coś nowego" (To samo dotyczy związków.)
Szybkie tempo życia, brak czasu, ciągła walka o byt ( życie jest coraz droższe,) Ciężko kupić mieszkanie... Ja przynajmniej to wszystko w ten sposób odbieram.

31

Odp: Kryzys małżeństwa.
pomaranczowa1 napisał/a:

wiem, ze wiele zalezy od kobiety ( i tu na pewno posypia sie gromy :-)). Potwierdzaja mi to mezczyzni tez.Kobieta potrafi takimi np. niewielkimi niuansami, spojrzeniem, troska, jakims musnieciem czy przytuleniem ( nie mylic z seksem , to inna bajka :-)) sprawic, ze sytuacje  ... staja sie inne.Niz mialy w zamiarze.
Nie wiem jak to opisac. Ale , ZE tak jest, wiem.
Bo mezczyzna to DOM, mury, dach, rynny,
a kobieta  to tez dom, ale to swiatla, wszedzie pozapalane w calym domu swiece, jasnosc i zaslony,stol, gdzie dwie filizanki i te wszystkie nieopisane, wypelniajace dom zapachy.

oczywiscie jak sie nie zgadzaja, to szlag trafi i ich dom , lacznie z obrusami :-))

Fajnie powiedziane i zgadzam się z tym w 100%, chociaż jeżeli chodzi o małżeństwo to nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w sumie to żadne smile Kobieta jest właśnie tą osobą w domu, która to wszytsko jakby spaja i łączy. Tak patrząc stereotypowo przygotowuje posiłek, wszyscy razem jedzą, przez co więzi są silniejsze. To tylko taki jeden przykład. Dba o takie ciepło w domu.
Na szczęście patrząc wokół mnie to nie potrafię znaleźć pary, która miałaby ogromny kryzys prowadzący do rozwodu. Jednak widzę, że jest wiele związków w których są ze sobą, bo są. Dziwnie to napisałam ale taka prawda. Rodzice i najbliższa rodzina na mnie naciskają, że mam 25 lat prawie i nikogo na stałe. Ja odpowiadam, że wolę teraz dłużej poczekać niż potem całe życie się męczyć z kimś. I tak jest. Nie postępuję pochopnie, zastanawiam się nad każdą moją bliższą relacją. Gdy coś nie jest ok, to odsuwam serce na bok i się żegnam. Zobaczymy jak daleko tak zajdę, ale nie chciałabym aby po wielu latach spędzonych z jakimś mężczyzną łączył mnie z nim tylko kredyt.

32

Odp: Kryzys małżeństwa.
Catwoman napisał/a:

Rozwód goni rozwód, zdrada zdradę, ludzie ze sobą nie umieją rozmawiać, itede, itepe.
No i namacalny tego wszystkiego dowód: setki, tysiące wątków na forum o niefajnej treści.

A to przede wszystkim dlatego, że ludzie uwielbiają dzielić się swoim nieszczęściem i o cudzym nieszczęściu czytać.
To są zazwyczaj głosy rozpaczy, a jak by tak się dobrze wpatrywać, to często jest drugie dno - ślub, bo presja; ślub bo dziecko; ślub bo ja byłam tak zakochaną i dojrzałą 18ką; ślub i mieszkanie kątem u rodziców; wreszcie ślub, bo czemu nie, przecież to taka fajna uroczystość.

No i właściwie dobrze, że Ci ludzie mogą zwolnić się od tego zafundowanego sobie i często partnerowi ciężaru.
Szkoda tylko - i to jest dopiero MEGA problem i przykra domena naszych czasów, że dopiero po jakimś czasie mają te refleksje.
Nie pomyśleli wcześniej, nie pogadali wcześniej, nie zdążyli się poznać, sprawdzić, lekko dotrzeć, zanim rozpoczęli etap małżeństwa.

Catwoman napisał/a:

czy faktycznie poważne związki przeżywają dziś kryzys jak nigdy wcześniej?

Oczywiście, że jak nigdy wcześniej, bo życie ma zupełnie inne odcienie, tempo, inne daje możliwości niż mieli na przykład nasi rodzice, czy dziadkowie.
Czy jednak dotyczy to poważnych związków? Myślę, że w większości dotyczy jednak tych płytkich, źle dobranych, nie przemyślanych.

33 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-01-28 19:02:03)

Odp: Kryzys małżeństwa.

Moim zdaniem do kryzysu w małżeństwach przyczynia się w głównej mierze pogoń za pieniądzem.
Z kolegami w pracy spędzamy więcej czasu niż z małżonkiem. Do tego dochodzi brak czasu
potrzebnego do pięlęgnowania więzi, stresy, brak umiejętności w prowadzeniu rozmów i partnerzy oddalają się od siebie. Znajdują kogoś kto lepiej potrafi ich zrozumieć..
Jak ktoś wyżej wspomniał, żyjemy w społeczeństwie, które uczy nas kupowania nowych modeli, a nie naprawiania tego co się psuje sad


"Kobieta potrafi takimi np. niewielkimi niuansami, spojrzeniem, troska, jakims musnieciem czy przytuleniem ( nie mylic z seksem , to inna bajka :-)) sprawic, ze sytuacje  ... staja sie inne.Niz mialy w zamiarze.
Nie wiem jak to opisac. Ale , ZE tak jest, wiem.
Bo mezczyzna to DOM, mury, dach, rynny,
a kobieta  to tez dom, ale to swiatla, wszedzie pozapalane w calym domu swiece, jasnosc i zaslony,stol, gdzie dwie filizanki i te wszystkie nieopisane, wypelniajace dom zapachy."

Piękne i prawdziwe. Trzeba jednak zaznaczyć, że najpiękniejsza "dekoracja" i wszelkie upiększające elementy, które może w rodzinę wprowadzić postawa kobiety, na nic się nie zdadzą, gdy DOM( podejście mężczyzny) będzie miał poważne ubytki. Np. Dziurawy dach, przez który deszcz zalewa pięknie ozdobiony stół, czy też brak ogrzewania... Jeżeli do domu wda się wilgoć to całe to piękno będzie niszczeć. Dlatego również mury, ściany i dach trzeba restaurować?

Tak jak dekoracja wnętrza straci na wartości w ruderze, tak samo najdroższy dom w surowym stanie nie będzie tym najpiękniejszym.

Nie zrozumcie mnie źle. Popieram zdanie, że od kObiety bardzo dużo zależy, co dzieje się w domu, ale mężczyzna musi chcieć współpracować. Sama na dłuższą metę nie zbuduje dobrego związku.

I to jest piękne! To w jaki sposób nawzajem się uzupełniamy w życiu.

34

Odp: Kryzys małżeństwa.
Catwoman napisał/a:

A w którym momencie- jak sądzicie- rodzi się ten problem? Na etapie "chodzenia", narzeczeństwa, już małżeństwa?

Jeszcze zanim się ludzie poznają - to są wzorce wyniesione z domu, z otoczenia, z masmediów. Z wszechobecnego parcia na zdobywanie, a nie trwanie....


Catwoman napisał/a:

A czy znacie związki, które się rozpadły? Jeśli tak, to z jakich przyczyn?

Tak znam. Z jakich? Z nieumiejętności rozwiązywania konfliktów we właściwym czasie, które się nawarstwiają. Z braku dialogu, z niezrozumienia, z braku wzajemnego szacunku i dbałości o wzajemne potrzeby - a nie tylko swoje.


Catwoman napisał/a:

A czy w dzisiejszych związkach nie ma miejsca na coś takiego jak poczucie obowiązku? Bo w końcu związek to nie tylko zastanawianie się czy jestem szczęśliwa ale też lojalność wobec siebie, obowiązki, opieka nad drugą osobą jeśli to konieczne, ZWYCZAJNOŚĆ.

Poczucie obowiązku i zwyczajność? Nie - na to nie ma miejsca. Bo zwyczajność to nuda i rutyna. Obowiązki są przytłaczające i męczące. A każdy chciałby tylko dostawać i brać, a nie dawać.

35 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-01-28 19:40:44)

Odp: Kryzys małżeństwa.

A ja uwazam ,ze zwiazek  dwojga ludzi jest ogromna praca i dbaniem zarówno  o siebie i wzajemnie.To dotyczy obojga partnerów.W dzisiejszych czasach nikomu nie chce sie gadac,troszczyc.Partner oczekuje (szczegolnie kobiety ) ze druga osoba domysli sie czego chcemy i czego oczekujemy.Nie słuchamy sie  nawzajem ,nie pracujemy  nad soba ,tylko uwieszamy  sie na partnarze  zabierajac przestrzeń do zycia.Brak jest podzialu obowiazków, brak jest czasu na relaks i przyjemnosc i brak jest czasu na zwykła rozmowę.Stereotypy typu kobieta jest odpowiedzialna za ognisko domowe,ona odpowiada za to jak wyglada jej maz i jak sie zachowuje.Bo wyglad mezczyzny jest swiadectwem jaka ma zone. To ona jest odpowiedzialna za to ,ze on nie chce ,ze jej facet nie chce wracac do domu ,zdradził ja ,bo nie dbała o niego.No to jest masakra kto normalny jest w stanie brac odpowiedzialnosc za siebie i druga dorosła osobe? A wiekszosc panów doskonale to wykorzystuje i jedzie po bandzie.On jest głowa rodziny ,on jest zywicielem rodziny ,facet to samiec.Nastepne stereotypy uławiajace wymigiwanie sie od częsci obowiazków i futki do zdrady np.No oczywiscie to działa w obydwie strony ,bo to by wytrzyma ciagłe zwracanie uwagi o wyglad o ubior,ze nie domyslił sie nie zrobił czegos na co liczyła partnerka.Przeciez tak długo nie da ,dochodzi do frystracji ,kłotni i oddalenia emocjonalnego.A najlepszym sposobem jest znalezienie sobie innego partera po to zeby w nastepnym zwiazku powielac wszystkie w/w zachowania.

Zwiazek to praca na dnim ,wolnosc emocjonalna,rozmowa o uczuciach i miłosc.Nie jest to łatwe..

36

Odp: Kryzys małżeństwa.

nuda, BRAK ROZMÓW, brak zainteresowania sobą, spędzania czasu, szara codzienność, odmienność charakterów....

37

Odp: Kryzys małżeństwa.

Brak szacunku do siebie nawzajem. Cokowiek nie pasuje od razu  ta druga połówka leci do innego/innej. I jeszcze czuje się usprawiedliwiona.

38

Odp: Kryzys małżeństwa.

Brak szacunku do siebie nawzajem. Cokowiek nie pasuje od razu ta druga połówka robi awantury, stawia wymagania, jest nieszczęśliwa, że nie jestem taki jak powinienem być, że nie robię czegoś, a jak robię to że coś robię, albo że robię nie tak jak sobie wymarzyła, albo nie wtedy co uważa że powinienem, a w ogóle to inaczej miało wyglądać, bo inni mężowie to robią... I jeszcze czuje się usprawiedliwiona.

39

Odp: Kryzys małżeństwa.

Przyczyną rozwodu jest małżeństwo wink A tak na poważnie... Wystarczy mi parę postów nawet i z tego forum, żeby zauważyć, że kobiety chcą zaręczyn dla pierścionka, a ślubu dla sukni....
Ot co.

40

Odp: Kryzys małżeństwa.

Czyli nie ma wpierw u Ciebie rozmowy?
Mi jak coś nie pasuje idę do swojego lubego i mu mówię po prostu smile Działa to też w drugą stronę. Stawiamy sobie wymagania, ale prosząc.
Rozmowa.

ban napisał/a:

Brak szacunku do siebie nawzajem. Cokowiek nie pasuje od razu ta druga połówka robi awantury, stawia wymagania, jest nieszczęśliwa, że nie jestem taki jak powinienem być, że nie robię czegoś, a jak robię to że coś robię, albo że robię nie tak jak sobie wymarzyła, albo nie wtedy co uważa że powinienem, a w ogóle to inaczej miało wyglądać, bo inni mężowie to robią... I jeszcze czuje się usprawiedliwiona.

41

Odp: Kryzys małżeństwa.
ban napisał/a:

Brak szacunku do siebie nawzajem. Cokowiek nie pasuje od razu ta druga połówka robi awantury, stawia wymagania, jest nieszczęśliwa, że nie jestem taki jak powinienem być, że nie robię czegoś, a jak robię to że coś robię, albo że robię nie tak jak sobie wymarzyła, albo nie wtedy co uważa że powinienem, a w ogóle to inaczej miało wyglądać, bo inni mężowie to robią... I jeszcze czuje się usprawiedliwiona.

Dokładnie. Zgadzam się w 100% . Często jest tak, że ludzie mają wobec siebie oczekiwania, ale nie potrafią o nich normalnie porozmawiać tylko jest to pretensjonalny ton zwykle rzucone zdanie pomiędzy  obiadem a kolacją.
Ludzie często mówia o tym, że praca, że problemy ich oddalają - no ale przecież mąż/ żona to najbliższe osoby które w momencie problemów kumulują siły i je pokonują.
A może za mało rozmawia się o swoich wartościach, poglądach przed ślubem?

Ja np. zdecydowanie upatruję problemu w tym, że jako młoda siksa nie potrafiłam racjonalnie określić czy ja i mój mąż będziemy umieli tworzyć wspólnie . Miłość, zauroczenie w miarę stabilizacja  i poszło smile no i dziś trzeba pracować nad tym aby nie poszło na marne....   

Myślę, że problem jest też w "lenistwie" nie tylko ze strony płci męskiej. Kobiety chcą być rozpieszczane, mieć poczucie bezpieczeństwa etc. ale w momencie kryzysu tak naprawdę mają tendencję do "wyrzygania" tego jak nie dobry jest ten mąż nie czuły a nie chce im się szukać sposobu na wspólną pracę. Mam nadzieję, że nie zostanę zaatakowana - piszę to na podstawie doświadczeń własnych i ludzi mi bliskich.
Zresztą jak ktoś poczyta kilka wątków tutaj to dojdzie do podobnych wniosków.

42

Odp: Kryzys małżeństwa.
yoghurt007 napisał/a:
Catwoman napisał/a:

A w którym momencie- jak sądzicie- rodzi się ten problem? Na etapie "chodzenia", narzeczeństwa, już małżeństwa?

Jeszcze zanim się ludzie poznają - to są wzorce wyniesione z domu, z otoczenia, z masmediów. Z wszechobecnego parcia na zdobywanie, a nie trwanie....


Catwoman napisał/a:

A czy znacie związki, które się rozpadły? Jeśli tak, to z jakich przyczyn?

Tak znam. Z jakich? Z nieumiejętności rozwiązywania konfliktów we właściwym czasie, które się nawarstwiają. Z braku dialogu, z niezrozumienia, z braku wzajemnego szacunku i dbałości o wzajemne potrzeby - a nie tylko swoje.


Catwoman napisał/a:

A czy w dzisiejszych związkach nie ma miejsca na coś takiego jak poczucie obowiązku? Bo w końcu związek to nie tylko zastanawianie się czy jestem szczęśliwa ale też lojalność wobec siebie, obowiązki, opieka nad drugą osobą jeśli to konieczne, ZWYCZAJNOŚĆ.

Poczucie obowiązku i zwyczajność? Nie - na to nie ma miejsca. Bo zwyczajność to nuda i rutyna. Obowiązki są przytłaczające i męczące. A każdy chciałby tylko dostawać i brać, a nie dawać.

Zupełnie jakbym czytał scenar M jak Miłość. Może byś tam poszedł spróbować zastąpić Mroczka??


Ludziki z natury swojej są samolubni i egoistyczni tak by mogły przetrwać w niebezpiecznym środowisku. Najsilniejszy wygrywa i bierze wszystko a osobniki najsłabsze zamierają bo nie mają możliwości przenoszenia dalej materiału genetycznego. I tak najlepsze sunie wyrywają pakerki po 2m wzrostu a średniakom pozostają te nieco niedopracowane modele(bo przecież najwieksza chcica jest gdy kobita ma kształty M. Belluci).

Co do chwiejności związków teraz, zbytnio im się nie dziwię bo sam nie mam nerwów siedzieć w jednym miejscu przez dłuższy czas, klepać smutków dzień w dzień z tą osobą przez 40 lat albo przeglądać te same serwisy internetowe 24/h. Spójrzcie co sie dzieje z psem gdy się nim dłuższy czas nie zajmujecie - gnije od środka, zasypia bo gdy człowiek jest bierny ZASYPIA ze znużenia. Człowiek jest jednostką mobilną a żale i smutki zwykle lecą od osób biernych bo im takiego światopoglądu zazdroszczą:) Można gnić albo czerpać z życia całymi garściami. Wybór należy tylko do nas;]

43

Odp: Kryzys małżeństwa.
takajednaja napisał/a:

Przeczytałam wszystkie komentarze i myślę, że każdy z Was ma po części rację, wydaje mi się, że na sytuację obecną składa się wiele czynników, począwszy od mentalności ludzi a skończywszy na sytuacji gospodarczej. Nie wiem czy mam rację, raczej to wszystko zasłyszane z opowiadan, ale kiedyś mimo komuny każdy człowiek miał zagwarantowaną pracę i byt. Tak na prawdę nie było lekko, ale w obecnych czasach ludzie cały czas muszą gonić za pieniędzmi. Kiedyś kobiety mogły siedzieć w domu dopóki nie odchowają dzieci, lub opiekowały się nimi babcie, łatwiej było to wszystko zorganizować. Obecnie kobiety po urodzeniu dzieci muszą "wracać" do pracy, aby móc żyć na normalnym poziomie ( bardzo ciężko się utrzymać gdy pracuje jedna osoba).  W tym momencie wszystkie obowiązki  spadają na kobietę, praca, dzieci, gotowanie, sprzątanie a jest to bardzo ciężkie. I jeżeli partner nie pomaga w obowiązkach domowych w wychowaniu, kobieta dochodzi do wniosku, że lepiej być samemu.
Drugą kwestią jest to, że kiedyś gdy ludzie brali rozwód, to była sensacja dla wszystkich sąsiadów, coś dziwnego, i mimo, że ludzie mogli być nieszczęśliwi, woleli się męczyć razem niż zrobić jakiś krok. Myślę, że świadomość społeczeństwa jest wyższa.
Trzecią kwestią jest to (kiedyś widziałam na demotach fajny cytat) "Kiedyś ludzie jak coś się popsuło próbowali to naprawić, obecnie wolą wyrzucić i kupić coś nowego" (To samo dotyczy związków.)
Szybkie tempo życia, brak czasu, ciągła walka o byt ( życie jest coraz droższe,) Ciężko kupić mieszkanie... Ja przynajmniej to wszystko w ten sposób odbieram.

Popieram w 100%!

44

Odp: Kryzys małżeństwa.
KGB napisał/a:
ban napisał/a:

Brak szacunku do siebie nawzajem. Cokowiek nie pasuje od razu ta druga połówka robi awantury, stawia wymagania, jest nieszczęśliwa, że nie jestem taki jak powinienem być, że nie robię czegoś, a jak robię to że coś robię, albo że robię nie tak jak sobie wymarzyła, albo nie wtedy co uważa że powinienem, a w ogóle to inaczej miało wyglądać, bo inni mężowie to robią... I jeszcze czuje się usprawiedliwiona.

Dokładnie. Zgadzam się w 100% .

Miło mi że się ze mną zgodziłaś


Często jest tak, że ludzie mają wobec siebie oczekiwania, ale nie potrafią o nich normalnie porozmawiać tylko jest to pretensjonalny ton zwykle rzucone zdanie pomiędzy  obiadem a kolacją.

Ale to zdanie jest jak kilo ołowiu z KGB-owskiego kałasznikowa. Moja ukochana rozmawia ze mną normalnie, rzeczowo. Ja ją słucham, a potem i tak nasz związek nie jeste lepszy, nie jest bardziej naprawiony, bo ja się nie zmieniłem.

Zatem gdzie leży pies pogrzebany? I tutaj dochodzimy to sedna sprawy:

(1) trzeba AKCEPTOWAĆ drugą osobę w całości, łącznie, a może przede wszystkim z jej wady; można nienawidzić tych wad, ale trzeba je TOLEROWAĆ

(2) jesteśmy razem, aby SPĘDZAĆ ZE SOBĄ CZAS, bo się kochamy, bo tak wybraliśmy; nie jesteśmy razem aby sprawiać, aby drugie było szczęśliwe, nie jesteśmy razem, aby walczyć o związek (???), nie jesteśmy razem aby zapobiegać rutynie, ani budować dom, ani meble ani mały fiat;



A może za mało rozmawia się o swoich wartościach, poglądach przed ślubem?

Byliśmy idealną parą, a jesteśmy tak samo wyniszczonym małżeństwem jak każde inne. W odróżnieniu od innych, gdzie małżonkowie pozwolili sobie na "obijanie mord wzajemnie" myśmy tego nie zrobili i dlatego czasem jest idealnie. Czasem tak jest... W zasadzie to wydaje mi się, że wcale nie miałem ochoty wchodzić na ring na zaproszenie żony.

45

Odp: Kryzys małżeństwa.
ban napisał/a:

Byliśmy idealną parą, a jesteśmy tak samo wyniszczonym małżeństwem jak każde inne. W odróżnieniu od innych, gdzie małżonkowie pozwolili sobie na "obijanie mord wzajemnie" myśmy tego nie zrobili i dlatego czasem jest idealnie.

Zaintrygowała mnie ta wypowiedź. Jakbyś mógł trochę rozwinąć. Jakieś przykłady podać.
Czy małżeństwo może być wyniszczone, a mimo tego może być w nim czasem idealnie? Czy tak skrajne bieguny zachowań mogą dziać się w jednym związku?

46

Odp: Kryzys małżeństwa.

W moim otoczeniu był tylko jeden rozwód, bardzo burzliwy, mąż odszedł do kochanki, a teraz takie problemy robi swojej byłej żonie o wszystko, że aż żal pisać...

Moim zdaniem przyczynami rozwodów są sytuacje, gdy ludzie biorą ślub bo się do siebie przyzwyczaili/ bo już tyle mieszkają ze sobą, że coś by ,,wypadało'' zrobić/bo już mają pod 30tkę i rodzina naciska/bo on był taki dobry w łóżku i tak mnie rozpieszczał/bo wpadli itp. czyli z różnych powodów, a nie dlatego, że się naprawdę kochają i są w stanie wyobrazić sobie siebie szczęśliwym przy tym człowieku przez nawet 50-70 lat.
Poza tym, ludzie nieraz zapatrzeni są w atrakcyjność swojej połówki i w fizyczne doznania, zapominając o tym, że najwięcej czasu swojego życia poświęcą na rozmowę z tą osobą i to ten aspekt powinien górować. I oczywiście sytuacja, w której w zasadzie ciągle słyszy się o rozwodach celebrytów, są na porządku dziennym w serialach, nie jest obojętna. Rozwód staje się jakby rozwiązaniem problemu, a nie ucieczką bądź ostatecznością.

Tak więc popieram większość wcześniejszych wypowiedzi smile

47 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-29 19:54:03)

Odp: Kryzys małżeństwa.
dorota.f napisał/a:

Czy małżeństwo może być wyniszczone, a mimo tego może być w nim czasem idealnie? Czy tak skrajne bieguny zachowań mogą dziać się w jednym związku?

Dlaczego wyniszczone? Bo jak żona wraca z wypadu wieczorem to zawsze się czepia, że nie zrobiłem w domu tyle ile powinienem. Jak miałem odkurzyć, to przyczepi się, że parapetów nie odkurzyłem, albo pyta co robiłem przez tyle czasu, a jak grałem to się wścieka. Narzeka, że nie robię czegoś z dziećmi, a jak robię, to narzeka "gdzie Was tak długo nie było", albo że nie robię z nimi tego co sobie wymarzyła. Narzeka, że nie ma romantyzmu, ale jak był romantyzm, to była zła, bo akurat poczuła się zazdrosna. Ubiła romantyzm, inicjatywę. Jak komuś opowiadam o szczegółach (na forum tego nie wyleję...) to słuchacz na końcu mówi "współczuję Ci". Nie pójdę na wieczór z kolegami bez trzydniowych fochów, z imprezy firmowej mam wrócić na godzinę 24 jak licealista... żenada. Ona sobie nie zdaje sprawy jak bardzo wyniszcza to małżeństwo.

"Prawi ludzie" chętnie doradzą, że rozmową wszystko da się załatwić. Pewnie że się da! Tylko po takiej rozmowie ja jestem wydrenowany z energii (bo żenujące jest rozmawianie co robiłem jak żona miała relaks, albo tłumaczenie się, że nie gapiłem się na małolatę -- nawet nie wiem którą, albo zbyt wylewnym tonem powiedziałem cześć do koleżanki), a w trakcie rozmowy żona się jeszcze bardziej denerwuje i wyniszcza nas to oboje. Dlatego ona do mnie mówi "jak grochem o ścianę", czyli bez efektu, a ja robię swoje. I tak trwamy...

Dlaczego jest idealnie? Bo lubimy ze sobą spędzać czas, seks jest super od wielu wielu lat, bez nudy, rutyny, mamy zdrowe dzieci (rozpuszczone, rozpieszczone przez żonę, czasami chamskie, leniwe), pieniędzy nie brakuje, żona zajmuje się dziećmi, smsiki "miłego dnia kochanie", buzi na dobranoc, rodzinna sielanka obiadki, znajomi, weekendy, żona się stara wyglądać seksi (jest lepiej niż 10 lat temu). Nigdy nie było u nas awantury, jakiegoś kryzysu...

48

Odp: Kryzys małżeństwa.

Mam trochę wrażenie, że szukasz dziury w całym i widzisz problem tam, gdzie go tak naprawdę nie ma.

49

Odp: Kryzys małżeństwa.
yoghurt007 napisał/a:

Mam trochę wrażenie, że szukasz dziury w całym i widzisz problem tam, gdzie go tak naprawdę nie ma.

Tak masz rację -- nie ma problemu. Na 99% byś tego nie wytrzymał.

50

Odp: Kryzys małżeństwa.

Czego? Braku kłótni? Czułości? Udanego seksu pomimo upływu lat? Czy może tego, że bombkę na choince powiesiłem nie na tej gałęzi co trzeba? Albo dywan odkurzałem nie od okna tylko od drzwi? Takie małe, upierdliwe i wieczne pretensje o nic są kobiecym standardem. One nawet tego nie zauważają. A ty z kolei przywiązujesz do tego zbyt wielką wagę.

51

Odp: Kryzys małżeństwa.

Ban, myślę, że większość osób pisząc o rozmowie ma na myśli nie tylko wymianę zmian, ale jakieś jej efekty. Twoja żona, z tego co piszesz, ma do Ciebie wiele pretensji. Tylko z czego to wynika? Po prostu ma taki charakter? Czy kiedyś ją w czymś większym zawiodłeś i to tylko preteksty, żeby na Ciebie ponarzekać?
Yoghurt z tymi pretensjami to trochę racji masz, niestety... tongue

52

Odp: Kryzys małżeństwa.

allegra90 wiem, bo to typowy sposób na odreagowanie stresów dnia codziennego.

53

Odp: Kryzys małżeństwa.
ban napisał/a:
yoghurt007 napisał/a:

Mam trochę wrażenie, że szukasz dziury w całym i widzisz problem tam, gdzie go tak naprawdę nie ma.

Tak masz rację -- nie ma problemu. Na 99% byś tego nie wytrzymał.

xD


Stary jak cie ona tak drażni to spróbuj jakoś ja zmęczyć psychicznie tak by wiedział kto w tej rodzinie jest szefem. Na długo mete takie przygrywki są maxymalnie wpieniające i trzeba mieć anielską cierpliwość by coś takiego przetrzymać. Mniemam, że twoja żona to krzykliwa także staraj się ignorować jej zagrywki zwracania na siebie uwagę. Fochy też staraj się olewać bo inaczej zacznie u niej funkcjonować prosty mechanizm jak u dziecka: nie dasz lizaka to się rozpłacze i dasz. Po prostu nie reaguje na gadki, ucinasz rozmowe i robisz swoje. Sprawdzone w życiu;)

54 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-29 20:18:21)

Odp: Kryzys małżeństwa.

Nie atakuję Cię Yoghurt... ale dopisz do swojej listy jeszcze z tysiąc rzeczy... nie chodzić nigdzie i nigdy sam (na piwo z kolegą, imprezę firmową, rocznicę klasową), nie rozmawiać z koleżankami, nie utrzymywać z nimi kontaktu -- do kasacji te wszystkie znajomości, nie być dżentelmenem (bo głupio płaszcz tylko swojej pani podać), nie czytać netkobiety.pl, bo wiadomo jak to brzmi (nawet gorzej niż odl*ty.pl albo r*ksa.pl), wyrzucić zdjęcia z dawnych lat, gdzie są dziewczyny, nie oglądać kobiet w TV.

Jak się rozglądam wokół siebie, to niestety wszystkie małżeństwa są takie obstrukcyjne.

LouisCypher -- nie mogę żony zmęczyć psychicznie, bo wtedy byłaby walka i małżeńśtwo by się pewnie rozsypało; dlatego że nie atakuję jej, nie robię na złość, fochy puszczam bokiem to dlatego po takim dołku wracamy do trybu, gdzie jest "idealnie"

allegra90 -- moja żona ma taki charakter; ja akceptuję jej fochy w stylu "bańka nie na tej gałążce co trzeba", ale nie akceptuję "masz wrócić o 24 z imprezy, bo..." (to bezinteresowny atak na moją osobę, niewybaczalny wręcz)

55

Odp: Kryzys małżeństwa.

No wiem, no i co? Wciąż jakoś nie przekłada się to na jakieś większe kryzysy egzystencjalne waszego związku. Innymi słowy mówiąc...lubisz ponarzekać, ale nawet jakbyś mógł to wszystko zmienić, to nie zrobiłbyś tego, bo jest ci dobrze z żoną.

56

Odp: Kryzys małżeństwa.

Szanowny kolego Yoghurt -- może masz rację smile. Ale przydałoby się jeszcze ze 100 osób zapytać (jak np. LuisCypher) i wtedy pojawi się jakiś obraz, przekrój małżeństw. Dzięki za konstruktywną opinię.

57

Odp: Kryzys małżeństwa.

Szczęśliwy związek/ małżeństwo jest jak wygrana na loterii - zwykł mawiać tata mojej znajomej, obecnie lat 82. Nadal w małżeństwie.
I coś w tym jest. Nie da się przewidzieć wszystkiego, to wiadome, natomiast dobrze by było, gdyby ludzie zobaczyli jak NAPRAWDĘ wygląda wspólne życie, czyli chleb powszedni i dopiero wtedy zdecydowali, czy chcą/ czy już chcą/ czy nie chcą/ czy jeszcze nie chcą.
Tylko w szarej codzienności da się naprawdę poznać drugą osobę.

58

Odp: Kryzys małżeństwa.
ban napisał/a:

Nie atakuję Cię Yoghurt... ale dopisz do swojej listy jeszcze z tysiąc rzeczy... nie chodzić nigdzie i nigdy sam (na piwo z kolegą, imprezę firmową, rocznicę klasową), nie rozmawiać z koleżankami, nie utrzymywać z nimi kontaktu -- do kasacji te wszystkie znajomości, nie być dżentelmenem (bo głupio płaszcz tylko swojej pani podać), nie czytać netkobiety.pl, bo wiadomo jak to brzmi (nawet gorzej niż odl*ty.pl albo r*ksa.pl), wyrzucić zdjęcia z dawnych lat, gdzie są dziewczyny, nie oglądać kobiet w TV.

To zazdrość, zamiatacie ją pod dywan? czym jest spowodwana? jakie zostały podjęte próby aby jej unikać? wygląda na to że jest przy tym apodyktyczna jak ty się z tym czujesz? co z tym zrobiłeś? jak długo mozna ulegać nazywając to akceptacją?  to zycie w dysonansie poznawczym i nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.

59 Ostatnio edytowany przez dorota.f (2013-01-30 15:20:04)

Odp: Kryzys małżeństwa.

BanKiedy Ty ostatnio tupnąłeś porządnie nogą? Dlaczego nie walczysz o siebie w tym związku? Przecież tak nie można żyć, nie można takiego czegoś uczyć dzieci. Przecież to jakieś pogięte wzory rodziny!!! Sorki, że tak personalnie i może za bardzo oskarżycielsko, ale nie mieści mi się to w głowie.

Spróbuj tak zerknąć na to wszystko jak osoba z boku. Dorosły facet, który przyjmuje razy od żonki: że nie tak zrobione, że nie to zrobione, że za długo robione. I zero pochwał, że w ogóle zrobione.
Kiedy ostatnio Twoja żona wyraziła ostatnio jakąś aprobatę?

ban napisał/a:

Nie pójdę na wieczór z kolegami bez trzydniowych fochów, z imprezy firmowej mam wrócić na godzinę 24 jak licealista... żenada.

Ale to jest jej problem, że ona sobie z tą sytuacją nie radzi. Jeśli wcześniej jej mówisz, jak porządny facet, gdzie idziesz, po co, to ona nie ma prawa Ci tego wypominać. To jest Twój prywatny czas.
Trzydniowe fochy? Jakaś przesada. I Ty sobie na to pozwalasz? Ty masz obowiązek wysłuchać jej zdania, odpowiedzieć rzeczowo i zakończyć dyskusję. A co Ty robisz, jeśli można wiedzieć, jak ona po raz n-ty jęczy?

ban napisał/a:

Ona sobie nie zdaje sprawy jak bardzo wyniszcza to małżeństwo.

Biedna nieświadoma. Może czas jej to powiedzieć?

ban napisał/a:

"Prawi ludzie" chętnie doradzą, że rozmową wszystko da się załatwić. Pewnie że się da! Tylko po takiej rozmowie ja jestem wydrenowany z energii (bo żenujące jest rozmawianie co robiłem jak żona miała relaks, albo tłumaczenie się, że nie gapiłem się na małolatę -- nawet nie wiem którą, albo zbyt wylewnym tonem powiedziałem cześć do koleżanki), a w trakcie rozmowy żona się jeszcze bardziej denerwuje i wyniszcza nas to oboje. Dlatego ona do mnie mówi "jak grochem o ścianę", czyli bez efektu, a ja robię swoje. I tak trwamy...

Dlaczego Ty przed nią musisz udawać, że nie jesteś wielbłądem? Dlaczego mam wrażenie, Ty się starasz, a jej najlepiej wychodzi czepianie się? Dlaczego pozwalasz się wyniszczać?

ban napisał/a:

seks jest super od wielu wielu lat,

Ale uprawiacie go z miłości, czy żeby rozładować te nagromadzone złe emocje?

ban napisał/a:

zdrowe dzieci (rozpuszczone, rozpieszczone przez żonę, czasami chamskie, leniwe)

To też Twoje dzieci. Dlaczego zgadzasz się na to, żeby były chamskie, rozpuszczone?

ban napisał/a:

Nigdy nie było u nas awantury, jakiegoś kryzysu...

Bardzo zdrowe: trzymanie w sobie, zamiatanie pod dywan. I co myślisz, że w końcu nie wybuchniesz? Przecież to się zbiera i zbiera. Może warto by było udać się do jakiegoś terapeuty lub negocjatora rodzinnego? Oj, specjalista złapie się za głowę tongue

A co na to Twoje otoczenie? Rodzina, przyjaciele? Czy nikt Cię nie mobilizuje do walki o... kurczę, tak sobie myślę, że ja na Twoim miejscu to bym się poczuła wyzbyta chyba godności. Ktoś się mnie czepia, awanturuje, a ja przecież jestem w porządku. No bo z Twojego opisu, to funkcjonujesz jak normalny facet, mąż i ojciec.

60

Odp: Kryzys małżeństwa.

dorota.f ban jest w związku osaczony, nieszczęśliwy co wyraża w wielu wątkach i postach. I nie chce tego zmieniać, tylko o tym pisać...... niestety.

61 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-01-30 17:37:32)

Odp: Kryzys małżeństwa.

Ban,
Mimo, że nie założyłeś wątku o swoich problemach, to forumowicze zrobili to za Ciebie wink
Podziwiam Twoje podejście do żony i zazdoszczę szczęścia w sypialni, które u Was gości smile

Catwoman,
Jeżeli rzeczywiście byłoby tak, że Ban jest tak bardzo osaczony przez żonę i nieszczęśliwy w związku, to nie mógłby mieć tak satysfakcjonującego życia seksualnego. Te codzienne problemy w końcu by się wkradły w jakiś sposób do sypialni. Może nie ze strony Bana, ale jego żony. Z tego co on pisze tak nie jest.

62

Odp: Kryzys małżeństwa.

Ja proponuję koledze ban by założył wątek pt."Ja i moje małżeństwo-porozmawiajmy", bo to kolejny wątek o czymś zupełnie innym, a kończy się na analizie małżeństwa bana.

63

Odp: Kryzys małżeństwa.

Do doroty.f... Nie muszę walczyć o siebie, bo jak chcę wyjść z kolegami to wychodzę, ale muszę znosić "fochy", które de facto puszczam bokiem. Żona ogólnie jest zadowolona, ale czasem się czepia o różne bzdury i też to puszczam bokiem, bo jako "dorosły facet" przecież widzę jak jest. Wysłucham żony, odpowiem rzeczowo, kończę dyskusję -- tak właśnie Dorotko robię, identycznie jak napisałaś. Jeśli ona po raz n-ty jęczy, to jęczy a potem przestaje. Otoczenie myśli, że jesteśmy idealnym małżeństwem.

Do Catwoman: nie chcę rozwalać twojego wątku ani analizować swoich problemów; wątek jest o "kryzysach w małżeńśtwach", więc chciałem zwrócić uwagę, że poza zdradami, nałogami, chorobami, brakiem pieniędzy są też inne "miękkie" problemy. Podam kilka przykładów z "folkloru", aby nie było tylko na moim przykładzie...

-- przychodzi facet do pracy i mówi kolegom "Chłopaki! W końcu się ożeniłem..."; oni patrzą na niego i mówą "Gratulujemy! Przyjmij szczere kondolencje"; cóż... ten kawał chyba z życia się wziął?

-- młody nauczyciel w podaniu o pracę do fabryki napisał "proszę o przyjęcie do pracy na czas wakcyjny, bo chciałbym popracować fizycznie, aby umysł nieco odetchnął, a przede wszsytkim chciałbym trochę odpocząć od swojej ukochanej żony"

-- kolega spotyka drugiego kolegę po wielu latach... "Jak tam? Wspinasz się jeszcze?", "Nie, wspinałem się tylko za życia."... "Co masz na myśli?"... "Za życia, czyli pred ślubem"... "hahahahah!"

-- na spotkaniu firmowym "Dlaczego Adam nie przyszedł?" "Żona go nie puściła. Chciałem dzwonić do jego żony, to prawie mnie pobił."

-- w firmie "Dlaczego Tomek nie przyjął awansu?" "Po konsultacji z żoną uznał, że lepiej nie brać takiej odpowiedzialnośći"... hihihii... jakby żona wiedziała na czym praca polega

64

Odp: Kryzys małżeństwa.

ban, tu już nie chodzi o rozwalanie mojego wątku, ale ja osobiście już patrzeć na tą żałość nie mogę; naprawdę wydajesz się tkwić w toksycznym związku, a tak luźno o tym piszesz, jakbyś pisał o związku Brada i Angeliny a nie swoim życiu. I nic z tym nie robisz! Szkoda mi Ciebie po prostu i uważam, że zamiast się "wygadać" na forum po raz kolejny, dobrze by było, byś coś w tym w realu zaczął robić.

65

Odp: Kryzys małżeństwa.

Catwoman
To jest tzw zasmiewanie problemu sad

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzys małżeństwa.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026