Mój problem polega na tym , że po jakims czasie związku z partnerami mi sie po prostu " odechciewa". Mam 26 lat i 5 letniego syna, po 5 letnim zwiazku, tata małego po prostu stwierdził, ze nie dorósł do roli ojca, po ciężkich prezzyciach wzięłam sie w garśc i zaczełam zycie na nowo, sama z malym, oczywiscie przy duzym wsparciu rodzicow. Spotykałam sie z kilkoma partnerami, niestety po okresie okolo 6 miesięcy moja podswiadomośc ciagle mowiła to samo : on nie jest juz dla mnie atrakcyjny", oddałałam się, byłam wręcz zablokowana, na dotyk, jakakolwiek czułosć.. Za kazdym razem to samo, moim wieliim problemem jest to, ze po jakims czasie nie akceptuje wszsytkiego, tak samo jak w wygladzie, jak i w zachowaniu, nie pasuje mi nic. Teraz keidys syn jest juz wiekszy strasznie mnie to meczy, chce dla niego jak najlepiej, z obecnym partmerem ejstem rok. jest bardzo zzyty z synem, bardzo dobrze go traktuje, ale ja nie jestem szczesliwa, ciagle podenerwowana, jego widok, dotyk, kazdy ruch działa na mnie tak strasznie zle emocjonalnie.Jestem z nim...... bo jestem.... bo żał mi malego, ktory ejst dla mnie całym światem. Niestety tak jest za kazdym razem, nie wiem tylko dlaczego, czy po prostu nie teafiłam na TEGO odpowiedniego, czy naprawde to ja mam WIELKI problem.
Podobne tematy
Czyżbyś blackkasiu szukała ojca dla swojego synka,a nie partnera dla siebie?Moim zdaniem nie jest to dobra droga,przecież mały ma ojca.Może zbyt mało sie widuje z waszym synem,porozmawiaj z nim konkretnie,zeby nawiazał z synem kontakt,bo dziecko tego potrzebuje.Moze się opamięta.A ty nie zmuszaj sie do wiązania z kimś tylko dla dobra dziecka,bo nie tedy droga.To,że dzieciak dobrze się czuje z partnerem,bawi sie z nim,to jeszcze nie wszystko,potrzebuje także szczesliwej matki,a może przede wszystkim.Poświęcając sie dla dziecka,masz poczucie jakbyś ty się juz nie liczyła,tylko ono.To nigdy na dobre nikomu nie wychodzi.Dzieciak jest mały i szybko zaakceptuje nastepnego partnera,wystarczy,ze ten pobawi się z nim autkiem.Jemu brakuje ojca i dąż do kontaktów z rodzonym ojcem,chyba,ze nie jest to mozliwe.
Czyżbyś blackkasiu szukała ojca dla swojego synka,a nie partnera dla siebie?Moim zdaniem nie jest to dobra droga,przecież mały ma ojca.
O tym samym pomyślałam po przeczytaniu postu. Szukasz faceta przez pryzmat syna, a on ma juz ojca, po co mu drugi? Przesta rekompensować coś synowi i zacznij myśleć o sobie. Skoro piszesz, że masz duże wsparcie rodziców to mały zapewne ma dobre kontakty z dziadkami, a w tym wypadku z dziadkiem, czyli dobry wzorzec męski jest więc nie rozumiem po co mu kolejny "ojciec"?
Dziekuje Wam za "sprowadzenie mnie na ziemie". Sprawa wyglada tak, ze niestety (moze stety) nie mamy kontaktu z biologiccznym "tatusiem" , malego widział tlyko jak sie urodził, poczym się ulotnił, komornik sciga go za alimenty, on uciekł z kraju, długa historia, ale przez cały czas maly nie zna słowa "tata". Jedynym wzorcem meskim jest dla niego wlasnie dziadek. wiele jest w tym prawdy co piszecie, ze szukam kogos dla niego, nie dla siebie, bo tak anparwde ja szczesliwa nie jestem, ale boli mnie mysl mieszania mu w glowie ( co chwilke inny tatus?) to nie na moja psychikę, ale wyczułyscie mnie strasznie dobrze, robie wszsytko nie patrzac na dobre swoje tylko malego, zaczełam juz nawet chodzic na spotkania z pania psycholog, ktore w jakims stopniu mi pomagaja, ale chyba dluga droga zebym zrozumiała, ze to ja tez powinnam byc szczesliwa, wiem ze to proste, ale niestety nie dla mnie.....
Ciezkie jest zycie samotne, we dwojke zawsze razniej -- to slowa ktore zawsze powtarza mi mama i chyba to ona wywiera na mnie najwiekszy nacisk zbeym z kims ulozyla sobie zycie, dla mojego dobra? podobno tak, ale ja nie potrafie, moze nie rpzyszedł na mnie jeszcze czas... albo mam potrzebe oddac zbyt wiele malemu.... za wszelką cene...
ale boli mnie mysl mieszania mu w glowie ( co chwilke inny tatus?)
No to przestań mu mieszać! Czemu każdy poznany przez Ciebie partner ma być zaraz tatusiem?? Po co ich synowi przedstawiasz zanim sama nie będziesz ich pewna? Kolega mamy, to NIE nowy tatuś. Nikt Ci się nie każe obściskiwać z chłopakiem przy dziecku. Dzieciak ma dziadka - wzór i jest ok! W życiu małego chłopacza, a potem nastolatka nie jest ważny wiek i pochodzenie faceta obecnego w jego życiu. Ważna jest sama obecność. Przestań więc zaprzyjaźniać swojego syna ze swoimi chłopakami, tylko SAMA ich najpierw sprawdź, a kiedy poczujesz, że ten partner nie wywołuje u Ciebie palpitacji po roku czasu, wtedy powoli zacznij przedstawiać go synowi.
Oczywiście, że we dwoje zawsze raźniej, ale nic na siłę! Nie szukaj "bo tak trzeba", jesteś jeszcze młoda, masz czas, wsparcie bliskich, więc wyluzuj i zajmij się sobą.
Wydaje mi sie, ze po prostu nie spotkałaś TEGO jedynego. Skoro czujesz sie nieszczęśliwa, to nie jest miłość. Przestań szukać synkowi na siłę ojca, a Wkońcu sam sie znajdzie ten Twoj jedyny. Lepiej zakończyć to teraz, lepiej Późno niż Wcale. Synek jest jeszcze malutki, aż tak mu w glowie nie namieszasz ![]()
Ciezkie jest zycie samotne, we dwojke zawsze razniej -- to slowa ktore zawsze powtarza mi mama i chyba to ona wywiera na mnie najwiekszy nacisk zbeym z kims ulozyla sobie zycie, dla mojego dobra? podobno tak, ale ja nie potrafie,
Blackkasiu, tu masz 100% rację. Mama niechcący wywiera nacisk na Ciebie. Zdystansuj się do tego. Nie szukaj na siłę, nie zmuszaj się do uczucia. Jeśli mierzi Cię zwykły dotyk Twojego partnera, a tylko dusisz to w sobie, uwierz mi, pewnego dnia wybuchniesz jak wulkan. Tym możesz bardziej skrzywdzić, niż rozstaniem.
Nikogo do uczucia zmusić nie można.
I prawdą jest, że syn potrzebuje przede wszystkim uśmiechniętej i spokojnej mamy, a nie znerwicowanej i spiętej.
A więc dziewczynyy...... dziekuje i to bardzo Wam dziekuje za wszystkie rady...... bardzo mi pomogły, wiele przemyslałam, podjelam decyzje i nie bede juz tego zmeinia, rozeszlismy sie, powiedzialam mu wszsytko (prawie) co czuje, ze dziala na mniee strasznie zle emocjonalnie, ze nie potrafie okazac mu pozytywnych uczuc, nie pasujemy do siebie, jestesmy jak dwie inne bajki. Moze rzeczywiscie albo nie ejstem gotowa na zwiazek, a moze nie trafilam na "tego wlasciwego". Powiem Wam szczerze, ze ulzyło mi strasznie po rozstaniu, wiem ze go zraniłam, ze cierpi, ale..... ale ja chyba teraz naprawde czuje sie szczesliwsza.
Jeszcze raz dziekuje! ![]()