Witam serdecznie ![]()
Opowiem w skrócie moja historie .
Bylismy 5 lat razem . 2 lata mieszkalismy raem .W listopadzie powiedzial ,ze lepiej bedzie jak sie rozstaniemy -bo sie meczymy ze soba . Ja wtedy ( jedyne co moglam wyksztusic z siebie ) powiedzialam ,ze zwiazek nie polega na tym ,ze jak jest zle to pakuje swoje zabawki i ide do innej piaskownicy , ze ja nie bede prosila o milosc.
To wszystko co wtedy powiedzialam .
Oczywiscie przeszlam wszystkie fazy -od szoku , po wielka rozpacz , bol , nienawisc zrozumienie , walka o siebie ...
Przewartosciowalam swoje zycie -wiem ( rozumem ) co jest wazne , co nie dla mnie i dla mojego dziecka .Ucze sie siebie i ucze sie zyc bez niego ![]()
Do 23 grudnia mieszkalismy jeszcze razem -wyprowadzilam sie w wigilie -to tak aby bylo milo ![]()
Od momentu Jego zakończenia zwiazku -zaczely sie telefony , wieczorne sms , znikanie na noc ....oczywiscie od samego poczatku wiedzialam ,ze przyczyna naszego rozstania jest zupelnie inna . Okazalo sie ,ze poznal bardzo atrakcyjna , madra dziewczyne o 15 lat mlodsza .
Kto przezyl to wie jak wieli ból znosilam -mieszkajac z nim jeszcze .
Przez te 1,5 miesiaca on zakochany -a ja nie dajaca nic poznac po sobie ,ze tak bardzo cierpie -wrecz bylam dla niego mila -zzrobic Tobie kawe -tak , nie tekie tam -i usuwalam sie z drogi (bo wiem ,ze w momencie jego zauroczenia inna osoba ja nie bylam w stanie nic zrobic -tylko zajc sie soba ).
Tak jak pisalam ani razu nie prosilam , nie blagam -nic w tym kierunku .
W jakis tam dzien -ktos powiedzial mi o wszystkim ( ja nie wypytywalam , nie sledzilam , nie sprawdzalam telefonu -nic z tych rzeczy -chronilam siebie jak tylko moglam )
I wowczas zalamalam sie -oj bardzo bolalo -to byla sobota - a on jak zawsze znikal na noc w sobote -nagle wrocil do domu -zprowokowal rozmowe - ja nie chcialam rozmawiac ze wzgledy na to ,ze takie rozmowy w emocjach nigdy do iczego dobrego nie prowadza - ale w koncu uleglam i wykrzyczalam jemu ,ze wiem o wszystkim o jego nowej kobiecie itp -.
Byl w szoku -bo myslal ,ze ja nic nie wiem .
Oczywiscie powiedzial ,ze ta osoba jest dla niego nikim -standart - wiec ja jemu powiedzialm , ze w takim ukkladzie ja tez jestem dla niego nikim -:)
Nastapił dzien wyprowadzki - w ten dzien powiedzial mi ,ze zaluje i ze lepiej byloby abysmy byli razem .
Usmiechnelam sie tylkko i powiedzialam ,ze nie wiemy co nam w zyciu jest pisane i tyle -pakowalam sie dalej ( bo coz rzec w takiej sytacji )
Do rzeczy : Jak sie wyprowadzilam to podobno siedzial caly czas w domu . W sylwestra tez nigdzie nie byl.
Wiem ,ze kilka razy u niego byla ta jego nowa milosc -ale nie wiem nic na ten temat jakie sa tam relacje .
Chodzi o to ,ze On do mnie pisze , dzwoni -zadnych dekloaracji -dzwoni ot tak uslyszec mnie .
Jak przyjezdza do mnie to jak poparzonyh wpada i wypada ( mamy jakies zobowiazania)
Ostatnio zaprasza mnie do siebie -ja grzecznie odpisuje -albo mówie ,ze mam inne plany -ale jak cos to moze do mnie przyjechac na kawe .
Jesli chce to niech pryjedzie do mnie -ja do niego nie pojade .
I moje pytanie -po co sie kontaktuje ?
moze ma wyrzuty sumienia ?
albo nie wiem -
Moze sie jakis facet wypowie -ktory byl w takiej sytacji?
Dziekuje