netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

kłótnia z teściową

5 odpowiedzi8 887 wyświetleńzałożony przez kara2311, 19.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: kłótnia z teściową

Witam
Jestem  tu zupełnie nowa,właśnie się zarejestrowałam na forum bo muszę się gdzieś wyżalić...otóż dzisiaj pokłóciłam sie z moją teściową a mój maż trzyma jej stronę i do mnie sie nie odzywa.poszliśmy do teściów na obiad -ja mąż i nasz 2-letni synek.w sumie zdążyliśmy sie rozebrać kiedy na komórke zadzwoniła moja mama.powiedziala mi o śmierci pieska mojej kochanej cioci.Ciocia była z nim bardzo zżyta, a dzisiaj zginął pod kołam samochodu na jej oczach:(  starsznie to przeżyłam i sie rozpłakałam, żal mi jest nie tylko psiaka ale mojej cioci,nawet teraz kiedy to pisze to łzy mi sie cisną do oczu...no a moja teściowa na to- żeby prze psa robic taką histerię?bez przesady to tylko pies!uspokój sie i nie przesadzaj i takie tam...ja nie wytrzymałam,poweidzialam że skoro w ich domu nie ma miejsca na okazywanie emocji to ja musze wyjsc.ubrałam sie i poprosiłam męza o klucze do domu.on mowi do mnie- uspokój sie nigdzie nie pojdziesz ochłon itp.ja nie dawałam za wygraną i nalegałam żeby mi pozwolił wyjsć.wtedy jego mamusia najechała na mnie że jestem histeryczka,ze pozbadłam męża  ale ona mi na to nie pozwoli.i tu miarka sie przebrała...powiedzialam że nikt nie ma prawa mi mówic jak mam reagowac w takich sytuacjach,że chyba nie ma serca,że pies czasem znaczy więcej dla człowieka niż drugi człowiek,ona do mnie nie jestem nikt tylko Twoja teściowa smarkulo, w tym domu sie nie kłoci,wyjdz stąd,jestem mądrzejsza od Ciebie troche a ja jej na to- a gdzie to jest napisane że jest mądrzejsza?moj mąż nie odezwał sie ani słowem...musze dodac ze to nie byla zwykła jednorazowa kłótnia,we mnie skumulowało sie wiele emocji ,żalu przez te wszystkie lata od naszego ślubu w 2006 roku.nigdy nie powiedzialam co mysle,zawsze siedzialam cicho gdy ona dyrygowała nami jak chciala,narzucała swoje zdanie,mówiła co myśli.mój mąż był wychowywany w jakims dziwnym przekonaniu że z rodzicami przz szacunek nie mozne sie pokłócić nie mozna miec innego zdania niz mama.moja tesciowa jest znana ze swojego despotycznego charakteru,dodatkowo ma kierownizce stanowisko w hotelu i tam nikt poza nia nie ma nic do powiedzenia,ona wszystko zawsze wie lepiej,lepiej gotuje,lepeij sprzata  itd  mnie to zawsze wkurzalo,ale nic jej nie mowilam.moze zle zrobilam...mój mąż jest jedynakiem,i ona uważa że powinien mieć zycie usłane różami,nic nie robić tylko leżeć i pachnieć,mimo że jego praca jest zupelnie niestresująca i niemęcząca,ona twierdzi że on tyra więc w domu wszystko powinnam robic ja-no to gotuje,sprzatam,piore ,prasuje,bo ona nic go nie nauczyla.raz pod moja nieobecność przyjechali do nas i mój mąz akurat odkurzał- no i ona po tym jednym razie stwierdzila ze on musie miec tak ciezko ze mna.pojechala wiec do moich rodzicow zeby oni ze mna porozmawiali bo tak ie moze byc ze mąż wszystko robi a ja nic!moja mama mi to powtorzyla to potem bylo ze to ona zle zrozumiala a oni chcieli dobrze!!!na szczescie wtedy maz zadzwonila i powiedzial jej że wymysla farmazony bo jest zupelie inaczej niz ona sobie ubzurala.no to obrazila sie na niego,i oczekiwala przeprosin..ostatnio bedac w swieta u babci męża rozmawialam z siostrą mojej teściowej,troche młodszą od niej.i ona dziwila mie sie jak ja wytrzymuje z tesciowa,ze przeciez ona tylko sie wymądrza odnosnie wychowania dzieci, zze zawsze wie lepiej  itp  że wlaczyl jej sie nagle instynkt macierzynski tylko troche za pozno bo mojego meza traktowala jak paczke i tylko podrzucala po ludziach.czyli to nie jest tylko mój wymysłwszyscy to widzą jaki ma charakterek jak nie znosi sprzeciwów.jeszcze jedna sytuacja mi sie przypomniala- w zeszlym tygodniu zadzwonila do meza ze przyjada do mojego synka w odwiedziny tak kolo 19.30 .moj mąż oczywiscie karnie sie zgodzil.kiedy mi o tym powiedzial ja sie ie zgodzilam tlumaczac ze o tej godzinie to mały idzie spac że to nie czas na wizyty i powinna przyjsc troche wcześniej.ale ona musiala najpierw pojechac na masaz wiec tak by jej zeszlo.mój maż z wielkim strachem oddzwonil do niej że dzis jednak nie bo za pózno.bardzo ciezko mu sie rozmawialo bo tesciowa nie przyjmuje do siebie ze ktos moze miec swoje plany,jakis ustalony plan dnia,ze nie wszystko jest zawsze po jej mysli...
to tyle w wielkim skrócie  bo takich i poobnych sytuacji bylo duuuuzo wiecej-hahaha  nawet ostatnio powiedziala ze klamki nam nie pasuja do drzwi bo drzwi sa stylizowane a klamki wygladaja na tanie plastikowe...no k....   a ja mieszkam w willi radziwiłłow ze musze klamiki ze złota miec  ja pier....   bark mi słów
co śadzicie o tym kochane?co mam robić?mąż sie do mnie nie odzywa,czuje sie starsznie osamotniona,mysle o rozwodzie tylko bardzo synka mi szkoda

2

Odp: kłótnia z teściową

powiedz mężowi to co nam tutaj, przemów mu do rozumu i zakończ, albo Twoja despotyczna mamusia, która ma Cię w nosie, albo ja, dbająca o Ciebie i kochająca żona, wybieraj.
Jak powie, że tak nie można, matka jest jedna, a żon można mieć wiele to odpowiedz, że nie każda matka jest matką, i niech się zastanowi kim dla niego jest ta kobieta, czy sie nim opiekowała, zajmowała, czy nie wymuszała na nim wielu rzeczy i czy tak zachowuje się prawdziwa matka. A jak to nie pomoże, to powiedz, żeby się kisili we własnym judaszowatym sosie, Ty nie masz zamiaru brać udziału w tej farsie i niech nie liczy na to, ze będziesz miła dla teściowej. Będziesz taka jaka ona jest dla Ciebie, bo to, ze ktoś jest biologicznym rodzicem, a zarazem teściową nie oznacza, że szacunek należy się mu bezwarunkowo.

3

Odp: kłótnia z teściową

Absolutnie szacunek nie należy się bezwarunkowo nikomu. Niestety niedawno miałam podobne dylemety - w sensie, że spuszczałam głowę jak mnie obrażano, bo to w końcu matka mojego męża. Chyba po cichu liczyłam, że wszystko się zmieni. Mąż prosił żebyśmy przyjęli taktykę wpuszczać jednym uchem drugim wypuszczać - w środku wszystko się we mnie gotowało. W dodatku teściowa jest okropną szanatżystką - za każdym razem kiedy mój mąż stawał po mojej stronie straszyła go wylewami, zawałami itp. Nie chce opisywać wszystkich sytuacji, które moi kochani teściowie nam zafundowali bo było ich chyba milion. Siostra mojej teściowej steruje całą rodziną - próbowała nawet ustalić nam usadzenie gości na weselu, a kiedy okazało się że nie jej nie posłuchaliśmy, popłakała się na początku wesela, a później wraz z mężem i synami, z których jeden był świadkiem wyszli tuż po dwunastej smile Również próbowała mi wyznaczyć moment w którym powinnam zajść w ciąże, a jak jej nie posłuchałam powiedziała że jestem potworem który zabija swój instynkt macierzyński dla kariery (jesteśmy 1,5 roku po ślubie)!!!  Przechodząc do sedna w tegoroczne Boże Narodzenie byliśmy u moich teściów na obiedzie. Po dwóch godzinach zostaliśmu zaproszeni ponieważ moja teściowa szła do siostry na obiad. Wszyscy byli zaproszeni oprócz nas. Rodzice, siostra mojego męża tylko oczywiście nie on. Moja teściowa oznajmiła nam, że nie jesteśmy zaproszeni za karę!! Ciocia w ten sposób uczy nas szacunku!!! To już była któraś z kolei uroczystość w której moja teściowa uczestniczyła w tajemnicy przed swoim synem. Zrobiło mi się tak przykro - ze względu na męża, że również się popłakałam. I również zostałam wyzwana od histeryczki. Co więcej teściowa przyszła do nas następnego dnia rano - nie w celu przeprosin tylko dalej drzeć się i obrażać moejgo męża - wyzywała go od zer, judasza, podłego człowieka. Nie wytrzymałam i wyrzuciłam ją z domu. Nadszedł taki dzień w którym mój mąż zrozumiał że wszystkie próby tłumaczenia jej zachowania były na nic (np. zażyczyła sobie ze sprzedaży mieszkania mojego męża żeby oddał jej 12 tys. złotych, a on ją tłumaczył że to jakby jej się stan zdrowia pogorszył itp.) i że to ja zawsze stanę w jego obronie. Głęboko wierzę że i taki dzień u Was nadejdzie smile

4

Odp: kłótnia z teściową

heh.. moim zdaniem trochę przesadziłaś krzycząc na teściową, kiedy ta próbowała Cię  uspokoić, po tym jak rozpłakałaś się po śmierci pieska... Rozumiem, że lubisz zwierzaki, bo ja też, sama płakałam po śmierci mojej ukochanej bokserki, ale wiesz, ludzie mają do tego róże podejście. Teściowa nie chciała Ci dołożyć, tylko uspokoić, a Ty od razu na nią wjechałaś, sugerując, że jest oschła. Co do pozostałych sytuacji, zgadzam się z Tobą całkowicie - ona zwyczajnie się wpieprza! A Twój mąż, od razu widać, że jedynak. Na początek pogadaj właśnie z nim, że wolałabyś, żeby jego matka nie dyktowała Ci warunków. Cóż, żyjemy w XXI wieku, gdzie kobieta nie jest już kurą domową, nieustannie sterczącą przy garach, ale wysoko cenioną wartością. Teściowej się to ni musi podobać, a Ty wcale nie musisz jej słuchać. Jeśli chcesz załagodzić sytuację, może spróbuj delikatniej z nią rozmawiać, nie unoś się i nie krzycz, po prostu wyrażaj swoje zdanie. Jeśli ona jest prostakiem, to trudno, niech wrzeszczy, Ty bądź inna. Możliwe, że nawet mąż zauważy, że jesteś zdecydowanie bardziej zrównoważona, niż ta snobistyczna baba... wink

5

Odp: kłótnia z teściową
kas301191 napisał/a:

heh.. moim zdaniem trochę przesadziłaś krzycząc na teściową, kiedy ta próbowała Cię  uspokoić, po tym jak rozpłakałaś się po śmierci pieska... Rozumiem, że lubisz zwierzaki, bo ja też, sama płakałam po śmierci mojej ukochanej bokserki, ale wiesz, ludzie mają do tego róże podejście. Teściowa nie chciała Ci dołożyć, tylko uspokoić, a Ty od razu na nią wjechałaś, sugerując, że jest oschła. Co do pozostałych sytuacji, zgadzam się z Tobą całkowicie - ona zwyczajnie się wpieprza! A Twój mąż, od razu widać, że jedynak. Na początek pogadaj właśnie z nim, że wolałabyś, żeby jego matka nie dyktowała Ci warunków. Cóż, żyjemy w XXI wieku, gdzie kobieta nie jest już kurą domową, nieustannie sterczącą przy garach, ale wysoko cenioną wartością. Teściowej się to ni musi podobać, a Ty wcale nie musisz jej słuchać. Jeśli chcesz załagodzić sytuację, może spróbuj delikatniej z nią rozmawiać, nie unoś się i nie krzycz, po prostu wyrażaj swoje zdanie. Jeśli ona jest prostakiem, to trudno, niech wrzeszczy, Ty bądź inna. Możliwe, że nawet mąż zauważy, że jesteś zdecydowanie bardziej zrównoważona, niż ta snobistyczna baba... wink

Właśnie dlatego, że każdy reaguje inaczej teściowa powinna wykazać się większym taktem. Nie ma prawa oceniać uczuć. Moim zdaniem nie uspokajała tylko deprecjonowała Prawo Kas do łez, bo to przecież "tylko" pies.Nie sądzę też, żeby próba delikatnej rozmowy coś dała, bo jak wiemy my synowe z autopsji teściowe tego rodzaju są niereformowalne, wiedzą wszystko najlepiej, więc żadne argumenty nie wchodzą w grę. Poczytaj wątek o teściowych i odpuść sobie smile

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026