Witam
mam powazny problem, otóz byłam z chłopakiem 2 lata, na poczatku nie chciałam go, pojawił sie wtedy kiedy chłopak w ktorym bylam zakochana strasznie zakochana zostawil Mnie, wtedy pojawił sie On nie podobał mi sie jego wyglad, natomiast cechy charakteru byly w porzadku chociaz niektore strasznie Mnie denerwowały, ale zgodziłam sie by wypełnić pustke, jednak po kilku miesiacach stwierdziłam ze to nie to, i zerwałam On płakał latał za Mną pił, jednym słowem zachowywał sie jak dziecko któremu zabrali zabawke( być moze dlatego że jest jedynakiem) ale ja wracałam na poczatku z litosci, zeby juz sie uspokoił, pozniej z przyzwyczajenia aż w koncu nadeszł czas w ktorym dostał to co chciał, zakochałam sie w Nim, bylo poprostu jak w bajce jakies drobne kłótnie które i tan nic nie zburzyły, dodam tez ze zrywałam, wiele razy przez te dwa lata 15 razy było, on mowil ze cierpiał a ja sie bawiłam, tak tez było, ale nie był mi On obojetny, strasznie Mnie kochał robił dla Mnie wszystko co tylko chcialam, zawsze moglam na niego liczyc, jednak od pewnego czasu zaczeło sie psuc nie potrafilismy juz tak ze soba rozmawiac, ja widzialam ze On ogląda sie za inni dziewczynami zwłaszcza jedna, na ktora wpatrywał sie na przystanku kiedy ja stałam obok, i wetdy wszystko juz totalnie sie posypało ja przestałam mu ufac twierdzac ze sie zmienił, On coraz czesciej wybierał kolegów a nie Mnie, a ja siedziałam sama w domu obarczając sie winna, na koniec powiedział mi ze jestem nic nie warta, ze mam ciezki charakter i nikogo sobie nie znajde, zabolało Mnie to, fakt faktem mam ciezki charakter jestem wybuchowa i strasznie nerwowa ale On mowil ze Mnie kocha i akceptuje, nie dawno chcialam wroci brakowalo mi bliskosci czulam sie juz mniej bezpiecznie, ale On nie chce mowi ze cos w nim wyparowało juz tak kiedys było, i po pewnym czasie wrocil teraz juz na to nie licze za kilka tygodni mam studniowke i ide z Nim nie mam pojecia czy bedziemy sie dobrze bawic czy wogole bedziemy razem rozmawiac, ale nie pisze z Nim nie utrzymuje kontaktu, poniewaz mam nadzieje ze zateskni i wroci chociaz nie wiem czy dobrze robie czekajac na to..
Podobne tematy
Ja też nie wiem, czy dobrze robisz czekając na to ![]()
Cóż, ten związek przestał się kręcić wokół Ciebie i to Cię zabolało.
A moim zdaniem oszukiwałaś się od samego początku; nie widzę po prostu najmniejszego sensu bycia z kimś, co do kogo nie jest się przekonanym. 15 razy zrywać?? To chore. Lepiej znaleźć sobie kogoś, z kim NAPRAWDĘ chce się być i dawać siebie.
Z tym że ja zrozumiałam swoje błedy i chciałabym je naprawić..
Może... jemu to powiedz?
no jasne, jak już straciłaś zabaweczkę, to zrozumiałaś swoje błędy
wykorzystaj je, aby nauczyć się czegoś
co to za związek, gdy ty, nie licząć się z jego uczuciami, zawodziłaś go, lekcewazyłaś - zrywając 15 razy
przecież to oczywiste, że on tobie nie ufa, że jesteś dla niego toksyczna, że nie buduje związku na szacunku i zaufaniu
chłopak dał ci wszystko, walczył o ciebie, a ty zafundowałaś mu hustawkę.
nie nie
to nie jest miłość
jesli tak uważasz, to znaczy, że jeszcze nie rozumiesz, co to jest miłośc do drugiego człowieka