Witam.
Jak widac w temacie, poł roku temu zostawiła mnie dziewczyna ( dla internetowej milosci, nie z naszego kraju), byłem z nia prawie 6 lat. Piszę tutaj bo nie mogę sobie z tym poradzić nadal. Gdy jest juz w miare ok to ona się znów odzywa i znów cierpie. Np ostatnio napisała co slychac itp wymienilismy sie kilkoma smsami , po czym napisałem: ze zaproponował bym spotkanie ale wiem ze i tak odmowi . na to ona: ze moze sie spotkac za tydzien... Poczatkowo nie wpadałem w euforie. Potem cos wspomniała na temat : a co gdybym chciala wrócic. ( napisałem tego musze chcec 2 osoby i ze raczej ona tego nie chce ) - tak sie zakonczylo pisanie . Mineło kilka dni ona pisze znów : pisze ze nie da rady w sobote ale w piatek , napisałem ok. Nadchodzi piatek i pyta czy sie widzimy , gdzie i kiedy. Wiec odpisałem ... ( tutaj chyba zaczynalem robic sobie lekkie nadzieje )
Spotkajac sie pogadalismy jak studia jak matura itp az zaczeła cos mowic ze spotyka sie z tym całym obcokrajowcem - wymieniła ilosc spotkan ,,, zapytałem dlaczego nie idziesz z nim na studniówke : nie mogę rodzina tego nie akceptuje ( ja w lekki smiech, ale w głebi duszy bol bo wiem ze sie spotyka raz na miesiac ... ) wiem raz na miesiac to bardzo mało , no ale coz , cos wspomniała ze słabo go zna ... postarałem sie potem przejsc do innego tematu ....
co mam zrobić zakonczyc to ? napisac jej aby skasowała moj numer lub nie pisała juz do mnie nigdy czy co ? Chcialbym sie zakochac ale nikt mnie nie chce ( ta porade juz slyszalem )
i po co ona pisze do mnie by sprawic mi bol ? czego chce ? informacji na moj temat czy co ?