Witam wszystkich. Mam do was prosbe.
Mam 26 lat, moja byla juz dziewczyna 22 lata. Bylismy razem prawie 4 lata. Wspieralismy sie nawzajem itp, ogolnie spoko. Ona jest z bogatej rodziny, nigdy nie musiala sie o nic martwic, pieniadze miala od rodzicow
w domu nic jej nie obchodzilo, u mnie bylo wrecz przeciwnie, gdy zaczalem pracowac przez jakis okres utrzymywalem rodzine, teraz juz jest duzo lepsza sytuacja.
Dziewczyna byla osoba taka troche samotna, nie miala prawdziwych przyjaciol. No i jakos sie poznalismy wkrecilem ja do swojego towarzystwa i bylo super.
Jak ja poznalem jezdzilem straym samochodem za marne 3 tys zl. Wogole jej to nie preszkadzalo. Niestety od kiedy zaczela chodzic na studia. Widzialem ze sie zmienia coraz wieksza uwage kieruje na pieniadze. Niby mowila ze nie potrzebuje pienidzy
ale caly czas o nich mowila. Zaczela sie ubierac coraz lepiej wydawala coraz wiecej kasy na bizuterie, perfumy i ubrania. No pomyslalem to ja tez troszke zainwestuje w siebie zeby nie bylo ze jestem byle jaki
. Po 3 latach zmienilem samochod dalem za niego jakies 15 tys zl. Niestety dziewczyna zamiast cieszyc sie z tego powodu to zaczela mnie krytykowac dlaczego kupilem auto za 15 tys zl. " mogles kupic jakis nowy za 50 tys zl na raty " . Ogolnie byl to dla mnie szok jak mi to powiedziala, bo sama nawet prawa jazdy nie ma i chyba nie wie jakie to obciazenie finansowe.
Po miesiacu dziewczyna dostala podwyzke w pracy i zarabiala cos kolo 2500 zl. Wtedy zaczela wydawac miesiecznie 2 tys na ubrania itp. Kupowala spodnie za kilka stowek itp. No niestety ja zarabialem 3 tys zl miesiecznie i mialem sporo innych wydatkow i nie moglem sobie pozwolic na takie cos.
Pol roku pozniej dziewczyna znalazla jeszcze lepsza prace bo cigle bylo jej malo pieniedzy. I zostawila mnie piszac mi to na FB ( nie wyszlo nam przykro mi)... Zlala mnie jak totalne gowno chociaz pomagalem jej w czym moglem. Chcialem z nia rozmawiac ale nie chciala, nie podala mi nawet powodu rozstania.
Bylem w bardzo ciezkim stanie psychicznym po takim rozstatniu, czulem sie upokorzony. Cale szczecie mam sporo przyjaciol i wspaniala rodzine i dzieki nimi wrocilem na wlasciwy tor.
Teraz minelo pol roku po rozstaniu jestem singlem i nie chce teraz innej partnerki( nie potrafil bym zaufac nowej osobie chyba ). W tym czasie zrobilem duze posteapy w swoim wygladzie, zmienilem styl na calkiem inny bardziej elegancki. Osiognalem tez kilka sukcesow dzieki ktorym pewnosc siebie wraca
Radze sobie w zyciu, jestem skromny odlozylem jakies 70 tys zl na moje pierwsze mieszkanie o ktorych ona nie wiedziala. Chcialem zeby byla to dla niej niespodzianka w przyszlosci...
Zapewne byla dziewczyna poznala lepsze zycie, moze i bogatszego faceta ale juz to zaakceptowalem bo jestem widocznie gorszy( biedniejszy).
Tak sie sklada ze tydzien temu byla dziewczyna napisala mi na fb ze chciala by sie spotkac i porozmawiac, co jest dla mnie szokiem.
I teraz mam do was pytania.
1) Co mam wogole myslec o takiej osobie?
2) Czy mam sie z nia spotkac czy olać tak jak ona zlała mnie?