Wiedziałam, ze taki moment kiedyś nadejdzie w moim życiu, i jest. Długo nie musiałam czekać. Każdy z nas ma do czynienie z takimi problemami życia codziennego. Zawsze myślałam, ze jak nawet zajdę w ciąże przed ślubem to nic bo mój partner jest tym jedynym. Teraz myślę że się pomyliłam takie rzeczy to tylko w bajkach. Jestem w piątym miesiącu ciąży i naprawdę cię cieszę . Mój obecny partner jest moim narzeczonym od właśnie jakiś czterech miesięcy.. ale to wszystko jest tak jakby wymuszone, myślę że ja go to tego zmusiłam... oświadczył mi się zanim jeszcze dowiedziałam się o ciąży więc to nie miało wpływu na jego decyzje. Wpływ miałam ja nalegałam, trułam , prosiłam i przekonywałam na każdym kroku, no i poszło. Jak było juz po wszystkim to mam wrażenie że nie tego chciałam że i tak nie jestem szczęśliwa.
Jak dowiedziałam się o dziecku, to myślę tak. Dobrze teraz sie wszystko ułoży to na pewno da nam obojgu siłę i przypieczętuje nasz związek. Zaczęliśmy planować ślub. Ma być już po narodzinach na spokojnie. Teraz siedzę i się zastanawiam juz nie po raz pierwszy i nie po pierwszej awanturze czy to ma sens..? czy to nam pomoże czy jeszcze pogorszy sytuację? Wiem, ze trochę to moje hormony robią swoje ale zastanawiam sie czy dam radę przeżyć całe życie z tym człowiekiem>..? Mam go po prostu dość...jego nieodpowiedzialność... tego ze nie potrafi okazać miłości tak po prostu tylko wtedy jak czegoś chce... że nie jest otwarty. Czuje się jakbym nie była jego drugą połową tylko zwykłą osobą. Kłócimy się non stop o wszystko i w koło o to samo. Zaraz po tym zaczyna sie wielkie milczenie. On dobrze wie że ja tego nie cierpię , że chciałabym porozmawiać ale on nie umie. Nie mam z kim pogadać. Komu się wypłakać . Mama zmarła mi juz parę lat temu, z tatą nie utrzymuję kontaktu a brat jest za wielkim luzakiem. Czuje się samotna i zagubiona w tym wszystkim. Przechodziłam już nie jedną depresję i nie wiem co robić . Naprawdę jest to dla mnie duży problem.
Kocham mojego faceta, ale boję się że z tego nic nie będzie...że między nami nie ma pożądania i miłości. Jesteśmy młodzi i powinniśmy się wzajemnie wspierać. On prowadzi swoje życie a ja swoje. nie mówi mi o ważnych sprawach. nie mogę mu zaufać i wiem , że to się nie zmieni. A teraz kiedy niedługo pojawi się nowy członek rodziny i nowe zadania obawiam się że nasze stosunki będą jeszcze gorsze.. jeszcze więcej problemów i niedomówień.
Proszę Was o opinię na ten temat, życiową pomoc. Nie mam kogo o to poprosić. Może wy rozjaśnicie mi tą sytuacją bo na razie mam wrażenie, że wszystko się wali i zamiast cieszyć się to się zamartwiam a to do niczego nie prowadzi.
Podobne tematy
Ja uwazam ze rozmowa zawsze jest potrzebna, a po ile macie lat ?