Witam mam problem ponieważ zacząłem odbierac swoją koleżankę-przyjaciółkę (znamy się 15 lat) seksualnie teraz zawsze kiedy spotykamy się towarzysko myslę o sexie z nią tu muszę wspomniec iż oboje żyjemy w związkach. Co mam robic.
Podobne tematy
no to niedobrze. a Twoja kobieta Cie nie pociaga juz? to sie z koleżanka nie spotykaj i po problemie
No to idź na seks z przyjaciółką.
No to idź na seks z przyjaciółką.
Mówi się trudno a żyje się dalej. Są dwa wyjścia albo zaprzestańcie tego sexu z tą koleżanką albo po prostu się złączcie.
Jesli zalezy ci i powaznie traktujesz swoj zwiazek to zerwij kontakty z kolezanka. Bez sensu pakowac sie w cos, czego mozesz potem gorzko zalowac.
6 2013-01-06 11:26:02 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-01-06 11:26:48)
Nikt Ci tu nie poradzi bo to Twoje życie i Twoje uczucia. Pamiętaj jednak, że konsekwencje wyboru poniesiesz Ty sam. Myślę, że warto z przyjaciółką porozmawiać o tym.
Jeśli ona odbiera ciebie tak jak ty ją to chyba sam wiesz co trzeba zrobić
...oczywiście lepiej, żeby to poza was nigdy nie wyszło z oczywistych względów.
Jeżeli to czujecie oboje to na co Ty czekasz ?? sprawdzcie sie...albo Was coś połączy albo nigdy juz w jej towarzystwie nie będziesz mieć na nią ochoty..tylko zrobcie to dyskretnie ...
Jak widzę chyba większość ma jakieś problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Chłopak wyraźnie napisał, że myśli o seksie z koleżanką, a nie że go uprawiali. I nie wiadomo, czy ona myśli podobnie. Czyli można założyć z 90% prawdopodobieństwem, że ona nie podziela jego stanowiska.
Szczerze mówiąc nie ma w tym nic dziwnego, ani niebezpiecznego. To normalne, że facet ma ochotę na ładną dziewczynę. Potrafię doceniać wdzięki inny kobiet nawet jak jestem w związku. Potrafię pomyśleć o tym, co bym zrobił z taką fajną pupcią...ale to tylko myśli. Odpływają równie szybko jak się pojawiają. Nie mają one wpływu na moje emocje. I na tym to polega stw. Myślisz o seksie z nią kiedy ją widzisz. Nie myślisz o związku, nie podchodzisz do tego emocjonalnie. Po prostu masz na nią ochotę. Nie skupiaj się na tym, ale pozwól temu znikać równie szybko jak się pojawia.
Jak widzę chyba większość ma jakieś problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Kobiety ![]()
Również uważam, że to jest chwilowa fascynacja seksualna fajnej koleżanki. Musisz po prostu przestać o niej mysleć jak o istocie do uprawiania stosunku a skupić się na koleżeńskich relacjach.
Jęśli ta twoja koleżanka też na Ciebie leci to chyba wiesz co by zrobiło większość facetów....
"carpe diem"
Ale jeśli Ona nie odwzajemnia twoich "fantazji" to lepiej nie ujawniaj ich przed Nią
stw a wyobraź sobie że Twoja żona/partnerka ma w tej chwili ochotę na seks ze swoim kolegą z pracy. Co byś jej doradził?
Ja bym swojej doradził aby była dyskretna i dobrze sie zabezpieczyła ![]()
Wasze rady Drodzy Panowie są żenujące, doradzacie aby autor postu zdradził swoją partnerkę, chcielibyście aby dziewczyna/żona Was zdradzała z kolegą byleby dyskretnie? zastanówcie się co piszecie.
STW jeśli masz zamiar zdradzić partnerkę to ją po prostu zostaw zanim pójdziesz do łóżka z kimś innym bo najwyraźniej jej nie kochasz.
Wasze rady Drodzy Panowie są żenujące, doradzacie aby autor postu zdradził swoją partnerkę
O przepraszam, ja np nic takiego nie pisałem i nie miałem nawet na myśli więc czemu piszesz swoją drogą, że wszyscy?
Zawsze wychodzę z założenia, że jak ktoś ma chęć zdradzić w związku to niech wyobrazi sobie odwrotną sytuację- co poczuliby, gdyby partner/ka poszłaby "na lewo".
kotka7 i majszter ja nie używam podwójnej moralności co do kobiet i mężczyzn tak więc uwazam że co wolno jednym to i drugim- to po pierwsze. Po drugie jesteście jeszcze oboje młodzi i myślę że za jakieś 10 lat trochę zrewidujecie swoje poglady na wierność ( i tym podobne). Tez kiedyś inaczej o tym myslałem. Teraz wiem że sex wymyka się takim prostym osądom i ocenom czy cos jest morlne czy nie. Trzeba znać szerszy kontekst sprawy. To tyle na ten temat
Przemo77 być może mniej więcej rozumiem, co piszesz ale takie skoki w bok powinny być chyba jakoś ustalone między partnerami. Np taki trójkąt czy 2 pary w jednym łóżku. Nie miałbym nic przeciwko temu jeśli oboje partnerzy wyraziliby taką chęć uprawiania seksu. W przeciwnym wypadku jest to co najmniej niesmaczne, co proponujesz.
Nic nie proponuje. Rób co uważasz za słuszne i licz sie z konsekwencjami. Chodzi o indywidualne podejście do tego zagadnienia. Jedni uważaja że nie ma innej drogi niz wiernośc a inni potrafia jakoś to obejść i wcale nie są przez to gorsi ani mniej szczęśliwi.
Nie namawiam do zdrady , mówię tylko że ona nie zawsze jest końcem związku i powodem do rozstania. Ludzie się zmieniają,i zmieniaja sie ich poglądy na wiele spraw. Ot co...
Chodzi o indywidualne podejście do tego zagadnienia. Jedni uważaja że nie ma innej drogi niz wiernośc a inni potrafia jakoś to obejść i wcale nie są przez to gorsi ani mniej szczęśliwi.
Tak jak wspomniałeś- to jest już indywidualne podejście do życia i tych sfer. Lecz nie można generalizować- poglądów zarówno autora jak i jego wybranki nie znamy.
Nie namawiam do zdrady , mówię tylko że ona nie zawsze jest końcem związku i powodem do rozstania.
A tu już dla mnie ciekawą rzecz poruszyłeś. I mam pytanie- czy twoja partnerka kochała się z kimś innym będąc z tobą? I czy ty z kimś się kochałeś będąc w związku? Jak na takie "przygody" zareagowała druga połowa/ty? Czy były jakieś ustalenia, gdzie jest granica?
Piszesz jakbys miał 16 lat... Jak to co masz zrobić? Darować sobie. Skoro jesteś w związku i traktujesz swoją dziewczyne poważnie to chyba nie masz zamiaru jej zdradzić? a jezeli tak jest to opanuj się i przestan myśleć o koleżance bo jeszcze popłyniesz i zrobisz coś, czego będziesz żałować.
majszter- temat nie dotyczy mnie. Ja tylko podzieliłem się swoim subiektywnym punktem widzenia.
Odpowiem tylko tak- gdyby mnie żona zdradziła z ciekawości i chwilowej fascynacji innym facetem to (o ile bym sie o tym dowiedział) nie robiłbym z tego wielkiej afery. pewnie ciśnienie chwilowo by mi skoczyło ale myśle że dość szybko wróciłoby do normy. Całkiem możliwe że byłby to dla mnie impuls aby coś zmienić, bardziej sie starać itd.
I na koniec żona nie jest moją własnością abym mógł Jej coś nakazać czy czegos zabronić. Może to brzmi dla wielu dość dziwnie ale powtarzam że to moje subiektywne podejście do tematu zdrady.
A co do bohatera tego postu to myślę że jeśli ma dobre relacje w swoim związku i udany sex to nie powinien szukać niczego na boku.
Ale jeśli wkradła się rutyna i nuda a druga strona nie dba o nic to może się to skończyć w łóżku z inną kobietą. Tyle że w druga stronę też byłoby podobnie- znudzona żona też może iść do łóżka z przystojnym kolegą.
Tak już jest bo nie jesteśmy stworzeni do monogamii...
Nie zdradzam, nie chcę być zdradzany. To moja dewiza.
W tych kwestiach jestem uparty jak osioł.
Takie jest właśnie ryzyko przyjaźni damsko-męskiej. Prędzej czy później jedna ze stron spojrzy na drugą w zupełnie nowy sposób. Skoro znacie się już tyle lat bardzo możliwe, że i ona to przerabiała. Daj sobie czas, żeby się przekonać czy to chwilowa fascynacja czy coś więcej. Jeśli za kilka miesięcy nadal będziesz chciał ją przelecieć, to może to zrób, ale póki co nie podejmuj pochopnych decyzji, których możesz żałować;)
Ja całkowicie, toczka w toczkę, zgadzam się z tym co mówi Przemo77. Wszystko identycznie myślę.
Nikt Ci tu nie poradzi bo to Twoje życie i Twoje uczucia. Pamiętaj jednak, że konsekwencje wyboru poniesiesz Ty sam. Myślę, że warto z przyjaciółką porozmawiać o tym.
To najgłupsza porada jaką można napisać, sorry. Rozmawiać z przyjaciółką to można już chyba tylko po to żeby ją rozpalić i zachęcić. Każda kobieta tak zareaguje: jak jej facet powie że ma na nia ochotę, dowartościuje, nawet rzuci w żartach niby niewinne"
śniłaś mi się" to to działa niesamowicie na wyobraźnię. Nie wiem czy faceci w ogóle sobie z tego zdają sprawę. Każde "koleżeńskie" żarciki, taniec, komplementy, ocenianie po koleżeńsku czy ładną bieliznę kupiłam (bo i takie przypadki sa!), drobne niby przypadkowe dotknięcie ręki, niby-przypadkowe zostawienie w samochodzie kolegi apaszki, chustki... - wszystko to zacieśnia więź i pobudza faceta, nawet jak jest normalny i wierny. ZAWSZE coś w nim drgnie. Niby dlaczego jest tak dużo zdrad z pracy? A mówienie koleżance o tym że ma się fantazje z nią to już jest tylko zjazd po równi pochyłej. Panowie, wypowiedzcie się!
Jęśli ta twoja koleżanka też na Ciebie leci to chyba wiesz co by zrobiło większość facetów....
"carpe diem"
Ale jeśli Ona nie odwzajemnia twoich "fantazji" to lepiej nie ujawniaj ich przed Nią
Przemo77 a może jako wielki znawca kobiet skomentowałbyś jakoś mój post o fantazjach. Podobno nic co ludzkie nie jest Ci obce
majszter- temat nie dotyczy mnie. Ja tylko podzieliłem się swoim subiektywnym punktem widzenia.
Odpowiem tylko tak- gdyby mnie żona zdradziła z ciekawości i chwilowej fascynacji innym facetem to (o ile bym sie o tym dowiedział) nie robiłbym z tego wielkiej afery. pewnie ciśnienie chwilowo by mi skoczyło ale myśle że dość szybko wróciłoby do normy. Całkiem możliwe że byłby to dla mnie impuls aby coś zmienić, bardziej sie starać itd.
I na koniec żona nie jest moją własnością abym mógł Jej coś nakazać czy czegos zabronić. Może to brzmi dla wielu dość dziwnie ale powtarzam że to moje subiektywne podejście do tematu zdrady.
A co do bohatera tego postu to myślę że jeśli ma dobre relacje w swoim związku i udany sex to nie powinien szukać niczego na boku.
Ale jeśli wkradła się rutyna i nuda a druga strona nie dba o nic to może się to skończyć w łóżku z inną kobietą. Tyle że w druga stronę też byłoby podobnie- znudzona żona też może iść do łóżka z przystojnym kolegą.
Tak już jest bo nie jesteśmy stworzeni do monogamii...
chyba jednak nie byłeś zdradzony stąd Twoje poglądy....myślisz,że jak dowiadujemy sie o naszych rogach a kochamy i ufamy partnerom,to chwilowo nam ciśnienie skacze?
Otóż nie mój drogi mylisz się....
Co do autora wątku jaki to już banał,że zamiast popracować nad swoim związkiem, lepiej zrobić skok w bok (na cudzej krzywdzie szczęścia nie zbudujesz)
takie koleżanki czyhają na okazję nie ? Chętne do pomocy biednym Panom skrzywdzonym bo ich cojones tak napęczniały ,że im na mózg się rzuca.
ROZSTAŃ SIĘ jak Ci źle i nie widzisz cienia poprawy....
POROZMAWIAJ SZCZERZE Z PARTNERKĄ
albo ręka i dajesz...
a nie taki podły sposób..
Powiem ci, że może być ciężko. Zastanawia mnie, czy na prawdę masz takie mysli tylko jak ją widzisz? Bo jak mnie ktoś bardzo podnieca to myślę o nim dzień i noc. Powiem z własnego doświadczenia. Mam partnera i ogólnie udane życie sexualne, jednak po tylu latach jest ono monotonne
Miałam jeden skok w bok, właśnie z przyjacielem (chociaż powinnam powiedzieć, że dwa bo robiliśmy to dwa razy). Ogólnie było gorzej niż z moim, ale strasznie dużo mi to dało. Dalej się przyjaźnimy, czy to jeszcze zrobimy? Nie wiem, nie planuję tego, ale nigdy nie mów nigdy. Na tą chwilę mogę powiedzieć, że cieszę się, że nie zrobiłam tego z kimś całkowicie mi obcym. Uczucia w tym nie ma, ale i tak było fajnie
Przynajmniej wiem, że mój partner jest fajny w te klocki ![]()
Powiem ci, że może być ciężko. Zastanawia mnie, czy na prawdę masz takie mysli tylko jak ją widzisz? Bo jak mnie ktoś bardzo podnieca to myślę o nim dzień i noc. Powiem z własnego doświadczenia. Mam partnera i ogólnie udane życie sexualne, jednak po tylu latach jest ono monotonne
Miałam jeden skok w bok, właśnie z przyjacielem (chociaż powinnam powiedzieć, że dwa bo robiliśmy to dwa razy). Ogólnie było gorzej niż z moim, ale strasznie dużo mi to dało. Dalej się przyjaźnimy, czy to jeszcze zrobimy? Nie wiem, nie planuję tego, ale nigdy nie mów nigdy. Na tą chwilę mogę powiedzieć, że cieszę się, że nie zrobiłam tego z kimś całkowicie mi obcym. Uczucia w tym nie ma, ale i tak było fajnie
Przynajmniej wiem, że mój partner jest fajny w te klocki
jest się czym chwalić ...niewiernością i brakiem zasad moralnych..współczuję partnerowi nie dymaczowi...
30 2013-09-06 16:45:43 Ostatnio edytowany przez bbbk (2013-09-06 16:51:42)
bbbk napisał/a:Powiem ci, że może być ciężko. Zastanawia mnie, czy na prawdę masz takie mysli tylko jak ją widzisz? Bo jak mnie ktoś bardzo podnieca to myślę o nim dzień i noc. Powiem z własnego doświadczenia. Mam partnera i ogólnie udane życie sexualne, jednak po tylu latach jest ono monotonne
Miałam jeden skok w bok, właśnie z przyjacielem (chociaż powinnam powiedzieć, że dwa bo robiliśmy to dwa razy). Ogólnie było gorzej niż z moim, ale strasznie dużo mi to dało. Dalej się przyjaźnimy, czy to jeszcze zrobimy? Nie wiem, nie planuję tego, ale nigdy nie mów nigdy. Na tą chwilę mogę powiedzieć, że cieszę się, że nie zrobiłam tego z kimś całkowicie mi obcym. Uczucia w tym nie ma, ale i tak było fajnie
Przynajmniej wiem, że mój partner jest fajny w te klocki
jest się czym chwalić ...niewiernością i brakiem zasad moralnych..współczuję partnerowi nie dymaczowi...
To nie jest kwestia chwalenia się. Mieliśmy w życiu trudne chwile i stało się. Kiedyś byłam taka jak ty. Moralna, porządna i przesiąknięta tą ściemą do szpiku kości. Wypierałam się, że mnie to nigdy nie spotka. Jak widać, życie przyniosło co innego. Może to co zrobiłam nie jest chwalebne, ale dało dużo mnie samej. Pozwoliło mi zawalczyć o samą siebie. Kryzys mamy już praktycznie za sobą. Mój partner nie wie co się tak na prawdę stało, ale wiedział, że ze strony tej osoby było zainteresowanie moją osobą. Myślę, że oboje teraz wiemy, co możemy stracić i to nam pomogło. Do momentu skoku, mój partner był moim jedynym partnerem sexualnym, więc to też miało spory wpływ na to co się stało.
A czy twoja moralność nie zabrania ci czytania tak niemoralnych rzeczy i rozmów z tak okropnymi ludźmi?
hmm...to bardzo ciekawe
Wybacz, ale znam wielu takich krzykaczy jak ty, robiących z siebie największe świętobliwości, a tak na prawdę niezłe z nich aparaty :]
Wychodzę z założenia, że wolę żałować, że spróbowałam, niż całe życie żałować, że nie spróbowałam.
powiedz więc o tym partnerowi ....nie uważam Cie za okropną osobę tego nie napisałam prawda?Jednak brzydzę się zdradą ,odradzam taki czyn ludziom,bo ja byłam po 2 stronie i wiem jak ta osoba potem się czuje....miałam okazję do zdrady męża byłam 2 lata w separacji jednak moja moralność na to nie pozwoliła ani na myśli o tym,po prostu żyje według pewnych zasad....wyznaje zasadę nie krzywdź innych, bo owa krzywda w dwójnasób Cie dosięgnie i nie rozumiem jak osoby mogą zdradzić co nimi powoduje i jak mogą tym samym tak krzywdzić drugą osobę...
Jak możesz spoglądać w oczy człowiekowi z którym żyjesz wiedząc że nie jesteś fer wobec niego?Ja tego nie pojmuję....
32 2013-09-06 18:38:18 Ostatnio edytowany przez bbbk (2013-09-06 18:44:25)
On też rumiankiem nie pachnie, chociaż to nie jest wytłumaczenie. Myślę, że gdybyś trafiła na kogoś wyjątkowego, to byś to zrobiła i to bez zastanowienia. Też miałam zasady, też się ich twardo trzymałam, aż zjawił się ktoś, kto przekręcił moje spojrzenie na życie, siebie samą itp itd i to wcale nie na gorsze. Pomimo, że w tym czymś nie ma uczucia jako takiego, to wiem, że mogę zawszę na tą osobę liczyć, czego niestety nie mogę powiedzieć o moim partnerze. Gdyby nie dziecko, to tego związku już pewnie by nie było. Nie wiem, co będzie później. Brnę w to, bo jestem w takiej sytuacji życiowej a nie innej i nie mogę sobie pozwolić na żaden ruch....Może gdyby mój związek wyglądał inaczej, to bym tego nie zrobiła. Wina zawsze leży gdzieś po środku.
Jak możesz spoglądać w oczy człowiekowi z którym żyjesz wiedząc że nie jesteś fer wobec niego?Ja tego nie pojmuję....
To jest bardzo proste. Tyle przykrości i bólu mi zadał, że nawet nie czuję żadnych wyrzutów. Jednak to nie była forma zemsty czy czegoś w tym stylu.
Staram się Ciebie zrozumieć w ogóle ludzi,którzy w ten sposób postępują...rozumiem przez to co piszesz,że nie jesteś w związku szczęśliwa i Twój mąż też ma za uszami...mówisz,że nie możesz się rozstać,a w tej sytuacji, w której jesteś teraz też nie jest Ci dobrze prawda...szarpiesz się....i też uważam że lepiej w takich sytuacjach rozstać się niż zdradzać...kwestia tego,że ja byłam po tej zdradzonej stronie....
Co za pytanie, przecież mamy 21 wiek, dość z tym ciemnogrodem? half life?
Wiesz czym się różnimy od zwierząt?, że mamy możliwość myślenia , a nie kierujemy się popędem jak zwierzęta?
Chociaż jak widzę po wypowiedziach to człowiek powinien być mądrzejszy z wiekiem ,a niekoniecznie tak jest?
A ja sie zgadzam z tula wiedzmula , jezeli ktos takie rzczy robi nie jest porzadny i tyle , zle ci bbbk w zwiazku rozejdz sie a jak sa problemy rozwiazujcie je a nie skoki w bok i i nne rzeczy. Takie cos potrafisz a nie potrafisz przyznac sie mezwi ze to zrobilas , nigdy nierozumiem jak kos nie ma odwagi sie przyznac i tkwi w klamstwie a potem jak sie cos wyda po kilku latach ze dlaczego cos sie rozpadlo. Ja juz przechodzilem jak moja kobieta si eumowila n arandke z innym nie moge powiedziec ze byl miedzy nimi sex ale zaufanie sie traci czujesz pustke w srodku i tyle i ciezko potem jest wrocic do normalnego zwiazku z ta osoba ale jak co nie ktore kobiety nie potrafia byc fer tylko nic nie powiem a zobacze sobei jak z innym albo pospotykam sie z innymi moze sie ktos lepszy trafi a moze by tak powiedziec wprost. Lepiej poznac najgorsza prawde niz ciaglke klamstwa. Nie zdradzam i nie chche byc zdadzany gdybym mial problemy w zwiazku to sie je probuje naoprawiac a jak si enei da to sie rozejsc a nie byc ze soba i robic cos na boku. Jezeli moja wypowiedz jest troche malo spojna przepraszam ale sie spieszylem a chchialem sie wypowiedziec w tym temacie.
A wy ciagle ten seks tylko i wylacznie ze zwiazkiem kojarzycie....
Sypiac mozna tylko z tym mezczyzna z ktorym akurat jestem i bla bla bla... ![]()
Takie to ograniczenie na zasadzie ze jak do McDonaldsa poszlam to juz stale musze jedne i te same hamburgery jadac
Nudne....
37 2013-09-08 19:54:11 Ostatnio edytowany przez mar3 (2013-09-08 19:55:13)
Jaguar a co wedlog ciebie bedac z kims w zwiazku mozna sobie sypiac z kim innym ??, moze ty tak potrafisz ale nie inni wszystko jest lepsze z osoba do ktorej sie cos czuje. Ale czemu jsc inne hamburgery jak nam smakuja tylko te jedne nie inne ![]()
Jaguar a co wedlog ciebie bedac z kims w zwiazku mozna sobie sypiac z kim innym ??, moze ty tak potrafisz ale nie inni wszystko jest lepsze z osoba do ktorej sie cos czuje. Ale czemu jsc inne hamburgery jak nam smakuja tylko te jedne nie inne
Pudlo, skarbie.
Ja mam otwarte malzenstwo z pozwoleniem dla obu stron ze pod warunkiem ze o tym wiemy to mozemy sypiac z kim chcemy
To co ty nazywasz zdrada jest dla mnie jasnym i fajnym ukladem ![]()
mar3 napisał/a:Jaguar a co wedlog ciebie bedac z kims w zwiazku mozna sobie sypiac z kim innym ??, moze ty tak potrafisz ale nie inni wszystko jest lepsze z osoba do ktorej sie cos czuje. Ale czemu jsc inne hamburgery jak nam smakuja tylko te jedne nie inne
Pudlo, skarbie.
Ja mam otwarte malzenstwo z pozwoleniem dla obu stron ze pod warunkiem ze o tym wiemy to mozemy sypiac z kim chcemy![]()
To co ty nazywasz zdrada jest dla mnie jasnym i fajnym ukladem
to sorryy ale to małżeństwo to dawno fikcja i daleko mu do normalności....to układ nie małżeństwo...
A wy ciagle ten seks tylko i wylacznie ze zwiazkiem kojarzycie....
Sypiac mozna tylko z tym mezczyzna z ktorym akurat jestem i bla bla bla...
Takie to ograniczenie na zasadzie ze jak do McDonaldsa poszlam to juz stale musze jedne i te same hamburgery jadac![]()
Nudne....
Co za bzdura to po co Ci małżeństwo dla ludzi, skoro pieprzysz się z wieloma ...to kures....two tylko zakamuflowane pod nazwą małżeństwo...rozumiem singla który co tydzień zmienia partnera,partnerkę....
Tula powstrzymaj jezyk zanim ci go ktos przytemperuje ![]()
Jesli nie rozumiesz to powiedz ze nie rozumiesz a nie od razu walisz mi podworkowa psychologie mojego wlasnego zwiazku o ktorym wiem o wiele wiecej niz ty o swojej wlasnej lechtaczce ![]()
Nie znasz się to jest pójście z duchem czasu, otwartość na nowości , tolerancja...
Czy w ramach eksperymentu zwierzęta też uczestniczą ?
Nie znasz się to jest pójście z duchem czasu, otwartość na nowości , tolerancja...
Czy w ramach eksperymentu zwierzęta też uczestniczą ?
A ty sypiasz ze zwierzetami?
Ja jestem z ciemnogrodu...
Ja jestem z ciemnogrodu...
to znaczy ze sypiasz ![]()
Jaguar to nie jest malzenstwo to typowy uklad jak sie komuc potem odmieni to ktos oidsejdzie i tyle bez obrazy to nie jest normalne ![]()
Jaguar to nie jest malzenstwo to typowy uklad jak sie komuc potem odmieni to ktos oidsejdzie i tyle bez obrazy to nie jest normalne
A czym jest malzenstwo jesli nie ukladem?
Tak samo w tradycyjnym malzenstwie jak sie komus odmieni to odejdzie.
Gdzie roznica? ![]()
No odejsc tez moze w malzenstwie ale jak nie ma zdrady i sie osoby kochaja i jet im dobrze razem to nie odejda. To pytanie jak ktores z was wpadnie to co wtedy ??
No odejsc tez moze w malzenstwie ale jak nie ma zdrady i sie osoby kochaja i jet im dobrze razem to nie odejda. To pytanie jak ktores z was wpadnie to co wtedy ??
Jezu....
Mamy XXI wiek. Mamy tabletki, kondomy, mamy plastry, mamy wazektomie....
To nie jest tak ze kazde z nas sie rzuca na seks z kim popadnie. Sa zasady ktorych przestrzegamy miedzy innymi taka zeby sie zabezpieczac.
No dobrze u nas nie ma zdrady bo seks o ktorym druga osoba wie nie jest zdrada
, kochamy sie jest nam dobrze ze soba....i to nadal nie oznacza ze bedziemy razem juz po wieki. Na to nigdy nie ma pewnosci obojetnie czy tradycyjne malzenstwo czy homoseksualny zwiazek czy zwiazek otwarty.
Stev napisał/a:Ja jestem z ciemnogrodu...
to znaczy ze sypiasz
Nie, jestem frajerem z dziewiętnastowiecznymi zasadami. Słuchaj tego (pewnie pękniesz ze śmiechu), dla mnie nie istnieje seks bez miłości , nie interesuje mnie kompletnie seks dla instytucji samego seksu. Chcę znaleźć w tym debilnym świecie kobietę, która będzie miała zasady moralne podobne do moich. Szukam kobiety, która nie puści sie z pierwszym lepszym samcem alfa, bo chemia (feromony) miedzy nimi zadziała.
Ale wiem co to punkt G i punkt U i Punkt A , i wiem co to mięsień Kegla ( tak to ja decyduje kiedy chce skończyć a nie na odwrót ), a po co to wiem? bo wiem ze seks jest ważny dla obojga płci i mają do niego takie same prawo i nie da się ukryć, że brak satysfakcji może prowadzić do zdrady, a zdrada jest dla mnie rozpadem związku?
Mam to samo zdanie sex tylko z kim skogo sie kocha nawet jak sa problemy w zwiazku czy dana osoba i wogole to sex nie jest taki jaki powinien byc musi byc uczucie do drugiej osoby jak to tak mozna z kims innym obcym. wiesz ze nie ma idealnej metody zabezpieczenia myslis ze jak twoj facet pi=ojdzie z inn ado lozka czy ona powie mu prawde ze sie zabezpieczyla ??. Ja sie pytam co wtedy jak woadnie a nie mi mowisz o zabezpieczeniach. Jak tobie nie porzeszkadza ze si esknczy to kiedys to twoja sprawa ja wole trwaluy zwiazek na zawsze.
Nie, jestem frajerem z dziewiętnastowiecznymi zasadami. Słuchaj tego (pewnie pękniesz ze śmiechu), dla mnie nie istnieje seks bez miłości , nie interesuje mnie kompletnie seks dla instytucji samego seksu. Chcę znaleźć w tym debilnym świecie kobietę, która będzie miała zasady moralne podobne do moich. Szukam kobiety, która nie puści sie z pierwszym lepszym samcem alfa, bo chemia (feromony) miedzy nimi zadziała.
Ale wiem co to punkt G i punkt U i Punkt A , i wiem co to mięsień Kegla ( tak to ja decyduje kiedy chce skończyć a nie na odwrót ), a po co to wiem? bo wiem ze seks jest ważny dla obojga płci i mają do niego takie same prawo i nie da się ukryć, że brak satysfakcji może prowadzić do zdrady, a zdrada jest dla mnie rozpadem związku?
Ale przeciez ja ci nie kaze sypiac od zaraz z kim popadnie.
Wiedz sobie swoje zycie jak ci sie rzewnie spodoba.
Ja tylko twierdze ze jest mozliwy seks bez malzenstwa, seks bez zwiazku, seks bez milosci.
Ale nie kaze ci przeciez probowac.
I to ty pierwszy wyjechales z ciemnogrodem, ironiczna tolerancja i "oswieceniem".
A i wydaje ci sie ze bede pekac ze smiechu. A niby czemu? Bo myslisz inaczej? A widzisz nie bede pekac ze smiechu tylko dlatego ze masz inne poglady niz ja.
No i co ma do tego wszystkiego twoja wiedza techniczno-anatomiczna? ![]()
sex tylko z kim skogo sie kocha nawet jak sa problemy w zwiazku czy dana osoba i wogole to sex nie jest taki jaki powinien byc musi byc uczucie do drugiej osoby
No pewnie ze musi.
Inaczej to jest tylko mechaniczne rzniecie sie.
Ja swoich kochankow zawsze szanowalam, zawsze nam sie fajnie spedzalo czas i do dzis pozostajemy w kontakcie. Atmosfera obopolnej tolerancji i szacunku musi byc.
jak to tak mozna z kims innym obcym.
Przeciez mowie....obcy to oni nigdy nie byli.
Musi minac jakis czas zanim podejme takowa decyzje. I zawsze jasno okreslam zasady. To tylko seks, fajne spedzanie czasu ale zwiazku z tego nie bedzie.
wiesz ze nie ma idealnej metody zabezpieczenia myslis ze jak twoj facet pi=ojdzie z inn ado lozka czy ona powie mu prawde ze sie zabezpieczyla ??.
Maz nosi przy sobie kondomy i ZAWSZE ich uzywa. Podobnie jak ja.
Kobieta moze sobie mowic co chce ale on tez wie co i jak ma robic.
Ja sie pytam co wtedy jak woadnie a nie mi mowisz o zabezpieczeniach.
No dobrze a w zwyczajnych mazlenstwach zdrady nigdy nie koncza sie wpadka kochanki?
Zdarza sie a jak. ![]()
ZAczne sie tym martwic jak sie takie cos zdarzy.
Jestem na tabletkach od ponad 10 lat. Wpadek nie mialam zadnych. Mysle ze moge na nich polegac.
ak tobie nie porzeszkadza ze sie skonczy to kiedys to twoja sprawa ja wole trwaluy zwiazek na zawsze.
A skad masz pewnosc ze moje malzenstwo sie skonczy a twoje nie?
Masz na to jakas gwarancje czy jak?
Wiernosc seksualna nie jest zadna gwarancja ani tym bardziej oznaka ze maz cie naprawde kocha ![]()
Ty zaczełąś z łechtaczką ![]()
Ty zaczełąś z łechtaczką
Buhahaha!!!!
Racja. ![]()
Dobra to nie moj watek, mam wrazenie ze ktos tu chcial dostac odpowiedz na swoj problem...Nieladnie to tak zawlaszczac cudze poletko ![]()
Wiec moze skupmy sie i odpowiedzmy autorowi na jego bolaczki ![]()
amen ![]()
Brrr... aż mi ciarki przeszły, czytając posty Jaguara i na samo wyobrażenie o tym, że na jej miejscu miałabym świadomość tego, że kochany przeze mnie mężczyzna oddaje innej coś, co powinno zostać zarezerwowane tylko dla mnie, skoro jesteśmy w związku, robi mi się niedobrze.
Niemniej podziwiam podejście, głównie dlatego, że go nie rozumiem, a z pewnością wiele on w życiu ułatwia. Choć z drugiej strony współczuję.
Autorze - jesteś w związku. Masz ochotę na przyjaciółkę. Zastanów się, co jest dla Ciebie ważniejsze - partnerka, czy numerek z wieloletnią kumpelą. Związek, z którego może być coś naprawdę fajnego (o ile darzycie się z partnerką uczuciami), czy też jednorazowe umoczenie w niezasmakowanej piczce.
Jeśli nie wiążesz planów z kobietą ze związku - odejdź od niej i bzyknij koleżankę (o ile ona oczywiście odwzajemnia Twoje podejście, choć także jest w związku). W innym wypadku pozbywaj się tych myśli tak szybko, jak one się pojawiają - większość z nas, będąc w związku, to przechodzi, na szczęście nie zawsze kończy się to zdradą.
Myśl głową, nie główką.
Brrr... aż mi ciarki przeszły, czytając posty Jaguara i na samo wyobrażenie o tym, że na jej miejscu miałabym świadomość tego, że kochany przeze mnie mężczyzna oddaje innej coś, co powinno zostać zarezerwowane tylko dla mnie, skoro jesteśmy w związku, robi mi się niedobrze.
Dlaczego powinno?
To tylko takie myslenie ktore nam przez pokolenia wpajano.
Choć z drugiej strony współczuję.
.
Nie ma potrzeby ![]()
59 2013-09-09 12:47:14 Ostatnio edytowany przez Tulawiedźmula (2013-09-09 13:02:14)
Tula powstrzymaj jezyk zanim ci go ktos przytemperuje
Jesli nie rozumiesz to powiedz ze nie rozumiesz a nie od razu walisz mi podworkowa psychologie mojego wlasnego zwiazku o ktorym wiem o wiele wiecej niz ty o swojej wlasnej lechtaczce
Nikt mi go nie utemperuje,mam prawo do własnego zdania ,a o łechtaczce swej wiem tyle, że jest moja i mego męża a nie stada kochanków...
he he uderz w stół nożyce się odezwą nie ma to jak brak zasad moralnych i usprawiedliwienie swego popędu i upodobań, bo nikłą wiedzę o instytucji małżeństwa....
ale też co innego jak dwoje o tym wie i sie na to umawia,wtedy k to nawet nie zdrada tylko małżeństwem też tego nazwać nie można...
Fajny masz układ Jaguar... ale jest chyba problem z chorobami prawda? Np. hpv przecież nawet przez minetkę może się przenieść...? To jest duże ryzyko...
Lwica_ napisał/a:Brrr... aż mi ciarki przeszły, czytając posty Jaguara i na samo wyobrażenie o tym, że na jej miejscu miałabym świadomość tego, że kochany przeze mnie mężczyzna oddaje innej coś, co powinno zostać zarezerwowane tylko dla mnie, skoro jesteśmy w związku, robi mi się niedobrze.
Dlaczego powinno?
To tylko takie myslenie ktore nam przez pokolenia wpajano.
Tu nawet nie chodzi o wpajanie jakiegoś sposobu myślenia, bo wzorce pod tym względem miałam bardzo różne - od "seks dopiero po ślubie" po "seks i miłość nie muszą mieć ze sobą nic wspólnego".
Chodzi o to, że moje ciało traktuję bardzo wyjątkowo i nie wyobrażam sobie, bym mogła dzielić się nim z kimś, kogo nie kocham bez wzajemności. Dla mnie seks jest dopełnieniem tej miłości, a nie zwykłym popędem, nad którym zwykłam panować.
Miłość natomiast traktuję jako "coś" na wyłączność. I albo układam sobie życie z kimś, kto chce dzielić się swoim ciałem i miłością tylko ze mną, a ja z nim, albo nie ma mowy o miłości i wówczas nie bawię się w związki ani seks.
W ogóle jakoś tak mam, że nie lubię się dzielić. Lubię za to być jedyna i wyjątkowa.
Podziwiam Twoje podejście, ja czułabym się bardzo wybrakowana emocjonalnie - ja osobiście.
Nie pojmę za nic w świecie, jak można przyrównywać seks do jedzenia, picia czy snu - ot, zwykłej potrzeby fizjologicznej, którą należy zaspokoić, szczególnie gdy jest się z kimś w związku, a chemia ciągnie do innej osoby.
Jaguar napisał/a:Lwica_ napisał/a:Brrr... aż mi ciarki przeszły, czytając posty Jaguara i na samo wyobrażenie o tym, że na jej miejscu miałabym świadomość tego, że kochany przeze mnie mężczyzna oddaje innej coś, co powinno zostać zarezerwowane tylko dla mnie, skoro jesteśmy w związku, robi mi się niedobrze.
Dlaczego powinno?
To tylko takie myslenie ktore nam przez pokolenia wpajano.Tu nawet nie chodzi o wpajanie jakiegoś sposobu myślenia, bo wzorce pod tym względem miałam bardzo różne - od "seks dopiero po ślubie" po "seks i miłość nie muszą mieć ze sobą nic wspólnego".
Chodzi o to, że moje ciało traktuję bardzo wyjątkowo i nie wyobrażam sobie, bym mogła dzielić się nim z kimś, kogo nie kocham bez wzajemności. Dla mnie seks jest dopełnieniem tej miłości, a nie zwykłym popędem, nad którym zwykłam panować.
Miłość natomiast traktuję jako "coś" na wyłączność. I albo układam sobie życie z kimś, kto chce dzielić się swoim ciałem i miłością tylko ze mną, a ja z nim, albo nie ma mowy o miłości i wówczas nie bawię się w związki ani seks.W ogóle jakoś tak mam, że nie lubię się dzielić. Lubię za to być jedyna i wyjątkowa.
Podziwiam Twoje podejście, ja czułabym się bardzo wybrakowana emocjonalnie - ja osobiście.
Nie pojmę za nic w świecie, jak można przyrównywać seks do jedzenia, picia czy snu - ot, zwykłej potrzeby fizjologicznej, którą należy zaspokoić, szczególnie gdy jest się z kimś w związku, a chemia ciągnie do innej osoby.
Święta racja Lwico podpisuję się pod tym ...trzeba się poszanować,ale niektórzy traktują sex jak traktują ich sprawa....
Nikt mi go nie utemperuje,mam prawo do własnego zdania ,a o łechtaczce swej wiem tyle, że jest moja i mego męża a nie stada kochanków...
he he uderz w stół nożyce się odezwą nie ma to jak brak zasad moralnych i usprawiedliwienie swego popędu i upodobań, bo nikłą wiedzę o instytucji małżeństwa....
ale też co innego jak dwoje o tym wie i sie na to umawia,wtedy k to nawet nie zdrada tylko małżeństwem też tego nazwać nie można...
Jednak nie masz prawa do obrazania innych uzytkownikow forum tylko dlatego ze maja inne niz ty poglady ![]()
Inteligentne osoby umieja sie wypowiedziec nie obrazajac drugiego czlowieka.
Lwica jestes inna i tyle.
Nie jestesmy wszyscy na jedno kopyto robieni.
Ale nie rozumiem dlaczego od razu ja swojego ciala nie szanuje?
Jest moje, mam prawo je uzywac jak mi sie rzewnie spodoba.
Przeciez to nie tak ze mnie ktos zmusza do czegokolwiek ![]()
kenobi przeciez mowilam ze otwarte malzenstwo nie oznacza ze sie oboje rzucamy na kazdego porzypadkowego czlowieka.
Nie sypiamy z setkami osob.
A ryzyko jest dokladnie takie samo jak dla singla ktory w jedna sobote na dyskotece przeleci jedna panne a w kolejna sobote inna panne.
Taki singiel nawet wiecej ryzykuje bo w dwa tygodnie potrafi miec dwie partnerki podczas kiedy ja podczas 4 lat mialam raptem dwoch kochankow.
Już Ty się o moją inteligencję nie martw bo iq mam imponujące ...JEŚLI CZUJESZ SIĘ OBRAŻONA TYM CO PISZE Wybacz ale emocjonalnie podchodzę do takich spraw i zawsze piszę co myślę...