Znalazłem w internecie artykuł o kontakcie wzrokowym. Opisywana sytuacja jest dośc ciekawa, ja też mogę się w takiej sytuacji znaleźć i co w takiej sytuacji robić ?
Chodzi o ksiązkę o kontakcie wzrokowym.
Chodzi o ćwiczenia. Najprościej jest nawiązywac kontakt wzrokowy z osobami które znamy: rodzina, przyjaciele. Wiedzą o nas dużo, jakichś większych obaw nie powinni mieć.
Kolejna grupa to przypadkowi przechodnie. Nawiązywanie kontaktu z przypadkowymi osobami też niczym nie grozi. Widzimy te osoby kilka sekund, wzrok spotyka sie każdy idzie w swoją stronę.
Gorzej z osobami z branzy usługowej: kelnerzy, kasjerzy, sprzedawcy. Chodzimy do tego samego sklepu, nawiązujemy kontakt wzrokowy ciągle z tymi samymi sprzedawcami, ciągle z tymi samymi kasjerami. Niby nic, ale potem po pracy możemy ich spotkac całkiem przypadkiem i nawiązujemy kontakt wzrokowy.
W artykule autor napisał, że kelnerka z lokalu nawiązywała kontakt wzrokowy z stałym klientem i z sympatii przerodził się ten kontakt w strach. Kelnerka jak tylko klient był klientem to unikała jego spojrzenia, a jak nie był klientem i przechodząc obok widział kelnerkę to widział w jej oczach strach.
W artykule sugeruje, ze próba wyjasniania czegokolwiek może tylko wzmóc strach. tak więc, próbować wyjaśniać? Nic nie robić ? Przechodząc obok nie nawiązywać kontaktu wzrokowego... każdy wariant jest zły. Próba porozmawiania kończy sie unikiem. Unikanie... wzmaga strach u zainteresowanej.
Gdybym znalazł się w takiej sytuacji to w zasadzie jest patowa.