netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

19 odpowiedzi5 573 wyświetleniazałożony przez mala147, 04.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Mam bardzo poważne problemy w małżeństwie i nie wiem jak sobie z tym sama poradzić. Jestem w małżeństwie 6 lat,pierwszy nasz rok był cudowny potem zaczęły się kłótnie. Mamy dwójkę dzieci. Mąż sprawdza moje telefony,nie mogę mieć kolegi a nawet przyjaciółki,bo zawsze jest o coś kłótnia. Nie mogę wychodzić z domu sama,bo zawsze mnie kontroluje i pisze o której będę w domu. Pracuje teraz za granicą od dwóch lat i jak za każdym razem nie napiszę rano mu sms są kłótnie,chciałby abym pisała co pół godziny ale nie wiem o czym ciągle wypisywać. Okłamuje mnie i lubi wymyślać rzeczy co nie są prawdą. W tamtym roku odeszłam od niego,bo nie mniałam już sił na ten związek. Nie byliśmy ze sobą pół roku,potem błagał mnie abym wróciła do niego ze względu na dzieci i że sie zmieni. Było dobrze pierwszy miesiąc potem zaczęło się to samo a nawet jest gorzej. Nie mam sił już co robić,zastanawiam się jak by było lepiej. Zyć sama z dziećmi czy z nim. Przez to co się dzieje,moje uczucia do niego gasną z dnia na dzień. Proszę o kilka porad...

2

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Ten mężczyzna psuje Twoje życie i psychikę. Taka chorobliwa zazdrość jest niedorzeczna. Ja chyba próbowałabym z całych sił wyrwać się z tej opresji, bo przeciąganie tego nic nie da. Czy Ty go w ogóle kochasz? Czy masz siłę na męczenie się z nim? Czy wyobrażasz sobie dalsze życie bez niego? W ostateczności można skorzystać z porad specjalistów. Myślisz, że jesteś w stanie wyprowadzić się od niego z dziećmi, chociaż na jakiś czas i spróbować życia bez niego? Zresztą już próbowałaś, wróciłaś i koło znowu się zaczęło...
Wiesz co, pomyśl nad tym, aby wziąć sprawy w swoje ręce i oderwać się od niego. Przecież z dziećmi sobie świetnie poradzisz, zresztą na pewno będziecie jakoś wymiennie się zajmować. Nie warto żyć w takim związku i tak pewnego dnia nie wytrzymasz. Życie jest na to za krótkie. Życzę powodzenia smile

3 Ostatnio edytowany przez mala147 (2013-01-04 22:29:35)

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną
brunetka236 napisał/a:

Ten mężczyzna psuje Twoje życie i psychikę. Taka chorobliwa zazdrość jest niedorzeczna. Ja chyba próbowałabym z całych sił wyrwać się z tej opresji, bo przeciąganie tego nic nie da. Czy Ty go w ogóle kochasz? Czy masz siłę na męczenie się z nim? Czy wyobrażasz sobie dalsze życie bez niego? W ostateczności można skorzystać z porad specjalistów. Myślisz, że jesteś w stanie wyprowadzić się od niego z dziećmi, chociaż na jakiś czas i spróbować życia bez niego? Zresztą już próbowałaś, wróciłaś i koło znowu się zaczęło...
Wiesz co, pomyśl nad tym, aby wziąć sprawy w swoje ręce i oderwać się od niego. Przecież z dziećmi sobie świetnie poradzisz, zresztą na pewno będziecie jakoś wymiennie się zajmować. Nie warto żyć w takim związku i tak pewnego dnia nie wytrzymasz. Życie jest na to za krótkie. Życzę powodzenia smile

Ja raczej nic do niego nie czuje... Jestem z nim,ponieważ czuję że potrzebuja go dzieci ale ja nie jestem szczęśliwa. Tak radziłam sobie z dziećmi sama lecz nie wytrzymałam dalej opłacać mieszkania które wynajmuję,a on dawał mi coraz mniej na maluszków... Chciałam podjąć pracę lecz nie mam z kim zostawiać dzieci... Mi już brakuje sił w głowie i w psychice co o tym myśleć...

4

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

,zastanawiam się jak by było lepiej. Zyć sama z dziećmi czy z nim.

Żyć sama z dziećmi.

Wierz mi, nic tak nie rujnuje psychiki jak nieszczęśliwi rodzice. Nawet gdybyście jakimś cudem kłócili się tak, że dzieci by tego nie widziały ani nie slyszały, to i tak wyczuwałyby w Was napięcie, widziały, że mama jest smutna, tata zły. I wiesz, co wtedy robią dzieci? Obwiniają siebie. Niekoniecznie świadomie, ale podświadomie zawsze.

Facet spieprzył sprawę, poprosił o szansę, dostał ją i znowu spieprzył sprawę. Ani myśli się zmienić. Dawanie mu szans w nieskonczoność nie ma sensu.

5

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

dziękuję za wsparcie....

6

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

A co z rodziną, znajomymi? Masz od nich jakąś pomoc?

7

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Moja rodzina jest za mną. Szczerze mówiąc nikt go nie lubi i wiedzą jakim jest człowiekiem... Tak mam pomoc w nich,ale ze swoim życie muszę sobie sama poradzić...

8

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Czuję, że jesteś silną kobietą... Już postanowiłaś co zrobisz?

9

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Zwrócę się o poradę do poradni... Jak to mi nie pomoże to zakończę mój związek,bo już nie dam dalej rady...

10

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Dobrze, że postanowiłaś w końcu coś zrobić... Trzymam kciuki!

11

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Witam...
Byłam już w poradni małżeńskiej,rozmawiałam przez dwie godziny z tą panią... Stwierdziła,że przyczyną tego mogą być wyjazdy za granicę do pracy... Że jest zazdrosny bardzo i może to powodować taki charakter... Że z jego reakcji wynika,iż on chciałby być przy mnie i mi cały czas towarzyszyć... Dla mnie to troszkę dziwna sprawa,ponieważ ludzie też wyjeżdżają do pracy i się zachowują normalnie... Nie rozumię z tego nic... Pozdrawiam...

12

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną
mala147 napisał/a:

Witam...
Byłam już w poradni małżeńskiej,rozmawiałam przez dwie godziny z tą panią... Stwierdziła,że przyczyną tego mogą być wyjazdy za granicę do pracy... Że jest zazdrosny bardzo i może to powodować taki charakter... Że z jego reakcji wynika,iż on chciałby być przy mnie i mi cały czas towarzyszyć... Dla mnie to troszkę dziwna sprawa,ponieważ ludzie też wyjeżdżają do pracy i się zachowują normalnie... Nie rozumię z tego nic... Pozdrawiam...

Może nie wiesz wszystkiego o warunkach i rozmowach, jakie panują w jego środowisku w pracy. Takie zazdrosne podejście musi z czegoś wynikać. Skoro Ty nie dajesz powodów, to może powody są poza Tobą.

Zacznij od poważnej rozmowy i pytanie, czy dajesz Mu jakieś powody do zazdrości? Czy ceni Twoja obecność? Czy zazdrość nie wynika z rozmów z kolegami? Podobnie jak rozmowa z Panią w poradni, rozmowa z Mężem też może wiele wyjaśnić.

Reakcje zazdrości świadczą o braku dojrzałości, ale nikt nie rodzi się dojrzały. Dojrzewanie to proces, a każdy proces kiedyś trzeba zacząć. Oddalanie się uczuciowe, wygasanie uczuć może być czynnikiem potęgującym zazdrość.

Rozejść się zawsze zdążysz. Poczytaj o kryzysach w małżeństwie, bo po sześciu latach to pewnie przyszedł czas na kryzys. Kryzys definiuje się jako sytuację potencjalnie rozwojową. Potencjalnie, bo czasami ten potencjał zostaje zmarnowany.

13

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Witam Cię,mam taką sama sytuację jak Ty,gdy czytałam Twój problem czułam się jak bym napisała to ja,powiem ci tak;ja zaczęłam mężowi stawiać warunki albo na to przystąpi albo koniec właśnie są długie rozmowy ale pytanie czy znów nie będzie tak jak było???tego nie wiem? nie wiem czy warto dawać szanse?nie wiem jak żyć???ale dziwi mnie to ,że po rozstaniu pół rocznym jak napisałaś postanowiłaś wrócić ??oki dzieci ale ja czuję ,że jak ja jestem nie szczęśliwa to dzieci też więc mój związek raczej się kończy, zaczęłam szukać wyjścia by gdzieś wyjść , poznałam fajnego kolegę zresztą mój problem jest tu napisany ,bo też opisałam go tutaj na forum,meslałm ,że chwilą gdy kogoś poznam uda mi sie to skończyć nie nie jest łatwo ,kolega pisze sporadycznie ,bo tak naprawdę to nie to !!!!nie bedę zastępować męża kimś innym a meczyć też się nie mam zamiaru ,bo  jaki to sens??czy nie zasłużyłyśmy na szczęscie i spokojne zycie???pozdrawiam serdecznie/życzę powodzenia

14

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną
ana7555 napisał/a:

Witam Cię,mam taką sama sytuację jak Ty,gdy czytałam Twój problem czułam się jak bym napisała to ja,powiem ci tak;ja zaczęłam mężowi stawiać warunki albo na to przystąpi albo koniec właśnie są długie rozmowy ale pytanie czy znów nie będzie tak jak było???tego nie wiem? nie wiem czy warto dawać szanse?nie wiem jak żyć???ale dziwi mnie to ,że po rozstaniu pół rocznym jak napisałaś postanowiłaś wrócić ??oki dzieci ale ja czuję ,że jak ja jestem nie szczęśliwa to dzieci też więc mój związek raczej się kończy, zaczęłam szukać wyjścia by gdzieś wyjść , poznałam fajnego kolegę zresztą mój problem jest tu napisany ,bo też opisałam go tutaj na forum,meslałm ,że chwilą gdy kogoś poznam uda mi sie to skończyć nie nie jest łatwo ,kolega pisze sporadycznie ,bo tak naprawdę to nie to !!!!nie bedę zastępować męża kimś innym a meczyć też się nie mam zamiaru ,bo  jaki to sens??czy nie zasłużyłyśmy na szczęscie i spokojne zycie???pozdrawiam serdecznie/życzę powodzenia

Witam... Czytałam Twoje posty. Powiem Ci,że mój mąż wyjeżdża tylko na miesiąc a dwa tygodnie jest w domu i tak ciągle... Kiedy pracował w Polsce też było takie jego zachowanie... Więcej osób pisze tu,że trzeba rozmawiać ale ile można tłumaczyć.. Przecież to w końcu poszczają nerwy.... Dzieci są bardzo szczęśliwi kiedy widzą tatę,ale ja po prostu czasami już nie mam sił... Tłumaczę mu ciągle,że znowu jest tak jak było przed rozstaniem lecz On najwidoczniej nie zdaje z tego sobie sprawy... Życie płata figle i to ogromne... Pozdrawiam również serdecznie

15 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-03-02 08:57:38)

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną
mala147 napisał/a:

Więcej osób pisze tu,że trzeba rozmawiać ale ile można tłumaczyć.. Przecież to w końcu poszczają nerwy.... Dzieci są bardzo szczęśliwi kiedy widzą tatę,ale ja po prostu czasami już nie mam sił...

Tłumaczę mu ciągle,że znowu jest tak jak było przed rozstaniem lecz On najwidoczniej nie zdaje z tego sobie sprawy... Życie płata figle i to ogromne... Pozdrawiam również serdecznie

Mala147, mamy skrzywienie, demokratyczne skrzywienie, kierować się głosem nieparlamentarnej większości. To nie chodzi o to.

Proponuję Ci, abyś tłumaczenie zamieniła na zrozumienie. To jest zamiana twórcza. Problemy rozwiązuje się przez słuchanie, a nie przez mówienie. Jak zaczniesz słuchać Męża, to może dasz mu dobry przykład i On też zacznie słuchać.

Czas zaoszczędzony w ten sposób warto przeznaczyć na czytanie, ale nie czytanie forum, ale literatury z takich dziedzin wiedzy jak psychologia rodziny. To daje bardzo wymierne wzbogacenie poglądu na relacje w małżeństwie i daje poznać konsekwencje rozstania, zwłaszcza jeśli jest tak jak piszesz, że "dzieci są bardzo szczęśliwi", co sugeruje Synów.

Nerwy puszczają, gdy są napięte. Żeby nie puszczały trzeba przestać ciągnąć w swoją stronę.

Powtórzę to jeszcze raz: relacja jest sprzężeniem zwrotnym. Kiedy chce się coś zmienić to można iść drogą okrężną i niepewną przez wymuszanie zmiany na kimś, albo iść drogą krótszą i pewniejszą przez zmianę siebie. I wcale nie musi to być kompromis lub ustępstwo, ale wzbogacenie rozumienia siebie, swoich potrzeb, reakcji, cierpień i ich przyczyn. Spotkałem się z twierdzeniem, że Kobiety są mądrzejsze od Mężczyzn, ale to czasami jest tak jak z prawem jazdy - mają, ale nie jeżdżą.

ana7555 napisał/a:

,mam taką sama sytuację jak Ty,gdy czytałam Twój problem czułam się jak bym napisała to ja,powiem ci tak;ja zaczęłam mężowi stawiać warunki albo na to przystąpi albo koniec właśnie są długie rozmowy ale pytanie czy znów nie będzie tak jak było???tego nie wiem? nie wiem czy warto dawać szanse?nie wiem jak żyć???

jak ja jestem nie szczęśliwa to dzieci też więc mój związek raczej się kończy, zaczęłam szukać wyjścia by gdzieś wyjść , poznałam fajnego kolegę zresztą mój problem jest tu napisany ,bo też opisałam go tutaj na forum,meslałm ,że chwilą gdy kogoś poznam uda mi sie to skończyć nie nie jest łatwo ,kolega pisze sporadycznie ,bo tak naprawdę to nie to !!!!nie bedę zastępować męża kimś innym a meczyć też się nie mam zamiaru ,bo  jaki to sens??czy nie zasłużyłyśmy na szczęscie i spokojne zycie???pozdrawiam serdecznie/życzę powodzenia

Ana7555, nie ma takich samych sytuacji, są najwyżej podobne słowa w opisie sytuacji, a to bardzo dużą różnica.

Jeśli stawiasz Mężowi warunki, to z dużym prawdopodobieństwem będzie to koniec (trzy możliwe scenariusze: ulegnie, ale nie wykona - wtedy koniec, ulegnie i wykona - wtedy stracisz do Niego szacunek i koniec, nie ulegnie i nie wykona - wtedy koniec). Kiedy stawiasz warunki, to zdradzasz, że Twoja strategia nastawiona jest na koniec, ale będziesz mogła znaleźć i wskazać łatwo winnego (to ON). A tymczasem stawiają warunki terroryści, a terrorystom się nie ulega, a wszelkie negocjacje są typową grą na czas.

Oczywiście, że terroryści nie są szczęśliwi (czasami tylko chwilę, gdy dostają to, czego się domagają, ale to szczęście jest nietrwałe, bo wtedy przeważnie robią porachunki krwawe w swoim gronie i po szczęściu). Dzieci w takim układzie są zakładnikami. Mogą odetchnąć, ale przecież nigdy w takiej sytuacji nie chodzi o ich potrzeby, ale o potrzeby terrorystki, więc ostatecznie mogą przeżyć, ale trauma zostaje na całe życie i niszczy ich przyszłe relacje interpersonalne z przedstawicielami płci przeciwnej. Na tym polega szkodliwość tej edukacji przedrozwodowej.

Polecam film "Okup" z Melem Gibsonem, tam można zobaczyć, jak postępują z terrorystami Mężczyźni. Ten film do dobry przykład "anatomii" terroryzmu.

16

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

wiem ,ze nie ma takich samych sytuacji są podobne,czuję ,że jest to czas przed rozwodem ,stwierdziłam iż nawet gdy postawie warunki nie warto się denerwować ,bo wiem ,że jest to nie realne ,bo go tutaj nie ma..obiecał poraz kolejny ,że się zmieni,ja już w to nie wierzę ,zmienia się i zmienić się nie może,nie mam sił juz na to wszystko...

17

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną
ana7555 napisał/a:

wiem ,ze nie ma takich samych sytuacji są podobne,czuję ,że jest to czas przed rozwodem ,stwierdziłam iż nawet gdy postawie warunki nie warto się denerwować ,bo wiem ,że jest to nie realne ,bo go tutaj nie ma..obiecał poraz kolejny ,że się zmieni,ja już w to nie wierzę ,zmienia się i zmienić się nie może,nie mam sił juz na to wszystko...

Ana7555, jakie są Twoje doświadczenia ze zmianą siebie? Zmieniałaś się kiedyś na czyjeś życzenie?

Dlatego, ilekroć czytam lub słyszę, że ktoś kogoś chce zmienić, to słyszę to, czego Osoba mówiąca lub pisząca nie zawsze jest świadoma - jest to deklaracja zmiany na kogoś innego. I to się przeważnie udaje. A ponieważ postawa braku akceptacji i domagania się zmiany - jak wynika z definicji postawy - jest to względnie trwała dyspozycja, więc po zmianie ta sama postawa sprawia, że znów nie traktujemy akceptacji jako punktu wyjścia, tylko chcemy zmienić kogoś.

Zamiast zmienić Kogoś, możesz zmienić swój stosunek do tej Osoby. Jeśli ten stosunek jest przyjazny, pozytywny, wtedy zmienia się relacja i znikają cierpienia, nerwy, negatywne emocje.

Każdą drogę trzeba zacząć zawsze od miejsca w którym się jest.  Jeśli ktoś jest daleko od nas, a chcemy właśnie z nim iść wspólnie, wtedy najpierw trzeba do tego Kogoś dojść, a dopiero potem można iść razem. Zmieniamy Osobę na inną w nadziei, że z tym Kimś będzie lepiej. Przerywamy stare relacje, ale rozpoczynając nowe zabieramy stare upiory i okazuje się po czasie, że jest jeszcze gorzej, bo do starych upiorów dochodzą nowe upiory. Ucieczka przed upiorami nic nie daje. Upiory trzeba najpierw załatwić osikowym kołkiem. Wszystkie bajki i horrory są opowieściami o prawdziwym świecie naszej nieświadomości. Zacznij od konstatacji, która to bajka? Albo który horror? Takie jest sens istnienia kultury: w niej tkwią archetypy rozwiązań.

18

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Animus,dlaczego Ty piszesz,że to my kobiety mamy się zmienić i robić to Co oni nam powiedzą... Mój mąż ma problemy i nie umiem ich zrozumieć ani mu pomóc... Więc nie podoba mi sie to np:że mój mąż oczekuje ode mnie czegoś czego ja w stanie nie jestem zrobic bo nie mam pieciu lat i nie bede się tak zachowywać jak On. Wiele razy rozmawialismy na te tematy i on nie potrafi nic zrozumiec. Więc chyba problem nie tkwi we mnie...

19

Odp: Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Mala,jestem w podobnej sytuacji.Próbowałam rozmawiac,ale zawsze kończyło sie na kłótni,wyzwiskach,poniżaniu.Nie potrafię już tak życ i patrzec jak moja córka wszystkiemu się przygląda.Postanowiłam odejść i napewno zrobię to w najblższym czasie. Mam wsparcie w mojej rodzinie,która nigdy nie przepadała za moim mężem (z resztą tak samo jest u Ciebie).Tez mam tak,ze moj mąz wyjeżdza,ale tylko dwa razy w roku.Tydzień przed wyjazdem daje mi nieźle popalić ,do tej pory nie wiem dlaczego tak robi.Jeszcze niedawno myślałam że przegrałam,ze poddałam się,ale teraz wiem ze tak nie jest.Właśnie wczoraj uświadomiłam to mojemu mężowi ze jestem dumna z siebie i ze wygrałam , bo będę szczęśliwa mając spokój.Życzę Tobie powodzenia w podjęciu odpowiedniej decyzji ,a przedewszystkim pomyśl o dzieciach. Ja teraz widzę po mojej córce że stanowczo za późno to zrobiłam,bo jest nerwowa,wystraszona,ale mam nadzieję ze z czasem ja i Ona dojdziemy do równowagi przedewszystkim psychicznej.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Poważne problemy w małżeństwie - moje uczucia gasną

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026