Proszę o poradę jak mam postępowac z żoną. Po krótce opiszę wam mój problem. Jestem już albo dopiero 37 lat po ślubie. Zawsze kochałem moją żonę. Była to trudna miłość. Żona moja nigdy nie grzeszyła urodą. Jak się pobieraliśmy miałem 20 lat a moja pani 26. Po poprawinach przyjachał mój brat cioteczny który jej jeszcze nie widział. Zadzwonił do drzwi. Otworzyła mu moja małżonka i ja. Kuzyn wtedy powiedział żebym przedstawił go teściowej. To możecie sobie wyobrazić jak ja się czułem. Zaznaczam że to nie była żadna złośliwośc czy chęć dogryzienia mi bo z kuzynem jesteśmy jak bracia. Ale nie o tym chcę pisać. Moja pani jest osobą bardzo leniwą. Praktycznie w domu nic nie robi. Może nie uwierzycie ale ja piorą sprzątam gotuję. Gdy dzieciaki były małe to nawet wszywałem im zamki do kurtek i łatki do spodni. Teraz już żony całkiem nic nie obchodzi co się dzieje w domu. Jestem po poważnej operacji. Mam pozostawione 1/4 żołądka i połowe jelita cienkiego. Jestem na rencie mam 1 grupę. Po śmerci starszego syna popadłem w depresję i od kilku lat leczę się. Małzonka zamiast pomagać mi dojść do zdrowia psychicznego ciągle mnie dołuje. Kiedy kolwiek bym nie zadzwonił do niej jak jest w pracy to ciągle słyszę że jest żle że jest chora że jest jej nie dobrze. Stale mam nadzieję że kiedyś mnie pocieszy że powie nie jest żle. Mam serdecznie już tego wszystkiego dość. Albo jej coś zrobię albo sam sobie odbiorę życie. Prosty przykład. Mam kotkę. Gdy małżonka wchodzi do domu to kotka ucieka i się chowa ale gdy ja wracam to kocica czeka u drzwi jak by czuła że ja już wracam. Bardzo proszę o jakieś porady co mam zrobić. Myślę że kobiety będą więcej wiedziały niż ja. Jak mam postępowąc z moją Panią ?
Podobne tematy
Skoro przez 37 lat tolerowałeś lenistwo swojej żony , wyręczając ją jednocześnie we wszystkich obowiązkach to myślę , że ciężko ją będzie teraz zmienić. Cyba że postraszenie rozwodem podziała na nią jak kubeł zimnej wody.
Witaj.Wiem jedno,możesz zmienić siebie.Żony nie zmienisz,Trudno jest powiedzieć co można zrobić w Takiej sytuacji.Ja zajęła bym się wyłącznie sobą.Zaczęła bym spotykać się z przyjaciółmi,znajomymi.Jesteś wyjątkowym facetem na te czasy,zapewne poradzisz sobie.Żona z pewnością zauważy zmiany i może zastanowi się dlaczego?.Życzę wszystkiego dobrego i poprawy sytuacji.
Powiedz,a czy Ty z Nią kiedykolwiek o tym rozmawiałeś?Jeżeli nie to zrób to teraz,a jeżeli tak,to ponów próbę.
...a może jakaś terapia małżeńska wchodziłaby w grę?
Jak to nie pomoże,to podpisuję się pod radami skorpiona.
Myślę że dopiero teraz zorientowałeś się w co wdrepnąłeś i trochę ci żal,
Najlepiej będzie zacząć cieszyć się życiem na własną rękę.
Zapomnieć o pewnie już wyuczonym sługalstwie dla swojej żony.
Powinieneś być trochę egoistą i zacząć myśleć o pozytywnych aspektach życia.
Dobrym rozwiązaniem było by postarać się o wyjazd do sanatorium. Taki wyjazd wyrwał by cię codzienności , pozwolił na podreperowanie zdrowia. Poznasz nowych ludzi, zapomnisz o troskach domowych. Myślę że należy ci się coś od życia.
Pozdrawiam
Pierwsza sprawa - szczera i otwarta rozmowa z żoną. Czy ona wie, że potrzebujesz jej wsparcia? Ludzie często nie rozumieją co to znaczy depresja ani jak pomagać ludziom których dopadła.
Nawet jesli mówiłeś - usiądź z nią, powiedz jej wszystko od początku do końca i upewnij się, że zrozumiała. Jest szansa, choć nie liczyłabym na wielkie zmiany
Druga sprawa - otwórz się na innych ludzi. Skoro jesteś na rencie to prawdopodobnie nie wychodzisz często z domu. Zmień to
Poszukaj czegoś, co by Cię interesowało i zmusiło do wyjścia do ludzi. Jak masz z tym problem, to na początek może być nasze forum ![]()
Trzecia sprawa - jak się leczysz? Same piguły czy dałeś sie zmusić do psychoterapii? Taki ból jak utrata dziecka nie przejdzie tylko dzięki lekom. Choć wiele osób bardzo nie chce - warto iść na psychoterapie i przewałkować wszystko od początku do końca
Czwarta sprawa - pomyśl o sobie. Przez 37 lat akceptowałeś taki układ, więc nie zmienisz tego w jeden wieczor.. ale warto zacząć małymi krokami działać. I do znudzenia - rozmowa, rozmowa i rozmowa
Przepraszam bardzo ale sam jesteś sobie winien. Twoja żona jest przyzwyczajona do tego trybu życia i już jest za późno na zmiany. Mam wrażenie, że żałujesz tego, że związałeś się ze swoją żoną. Wiesz, pewnie każdy by tak powiedział, ale uważam, że powinieneś z nią o tym porozmawiać.
8 2013-01-02 22:15:41 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-01-02 22:26:02)
Przepraszam bardzo ale sam jesteś sobie winien.
Twoja żona jest przyzwyczajona do tego trybu życia i już jest za późno na zmiany.
[...] uważam, że powinieneś z nią o tym porozmawiać.
Filley, jeśli jest za późno na zmiany, to po co o tym rozmawiać?
Wina - jak ja szanuję to słowo, tak bardzo szanuję, że nie używam, chyba, że w piosence "Wina, wina dajcie"
[...] Mam serdecznie już tego wszystkiego dość. Albo jej coś zrobię albo sam sobie odbiorę życie. Prosty przykład. Mam kotkę. Gdy małżonka wchodzi do domu to kotka ucieka i się chowa ale gdy ja wracam to kocica czeka u drzwi jak by czuła że ja już wracam. [...] Jak mam postępowąc z moją Panią ?
Jak sobie odbierzesz życie, to sobie odbierzesz możliwość satysfakcji. Uwalniać z kolei ją od konsekwencji takiego zachowania, to altruizm i nagroda.
Pytanie, jak postępować mi się podoba. Otrzymałeś już odpowiedzi powyżej. Nie wiem, co Ty masz zrobić i za Ciebie w tej sytuacji się nie znajdę, aby coś poradzić, ale na Twoim miejscu diametralnie zmieniłbym postępowanie. Wypełniłeś swoje życie pracą dla rodziny. Trwało to 37 lat. To może czas się zacząć bawić. Śmierć Syna wpędziła Cię w depresję, ale w tej depresji łatwiej dostrzegasz wartość czasu teraźniejszego.
Nie zmieniaj tego, czego nie możesz zmienić. Wystarczy, że zmienisz to, co możesz. A im będziesz uważniej się rozglądał, tym więcej znajdziesz tego, co możesz zmienić. Kotkę weź ze sobą, żeby nie musiała się chować i tęsknić.
Możesz oczekiwać i nie otrzymać, albo możesz zacząć coś dawać tym, którzy docenią Twoje dary. Nikt nie jest aż tak ubogi, żeby nic nie mógł dać innym. Twoja kotka o tym wie. Pozwól, aby ta wiedza wyszła poza ściany Twojego domu. Może wtedy nawet zaczniesz zapominać o swojej słabości i chorobie.