hm, cóż jak to wypada na młodzież licealną zakochałam się w chłopaku z innej klasy którego praktycznie nie znam, tz wpadł mi w oko.. niestety jestem osobą która nie znosi zawierać nowych znajomości. moja sytuacja wygląda tak, ze co prawda on już jest świadom że mi sie podoba, dodatkowo pare razy pisalam z nim jednakze zawsze to ja bylam pierwsza i rozmowa byla troszke drętwa. widząc, że nie ma zadnych postępów chciałam się ogarnąć jednakże od kiedy zaczełam podkreślac swoj typ urody czerwoną szminką zmieniłam styl ubierania itp, chłopak zaczął mi się strasznie przyglądać z takim zaciekawieniem można by powiedzieć, że kiedy jesteśmy na jednym korytarzu nie może oczu oderwać. Przez to całe jego patrzenie zakręciło mi się w głowie, ponieważ jest bardzo przystojny i wysoki. wydaje mi sie, ze wpadłam mu w oko ale jak to ja nie mam stu procentowej pewności.. czekam na jakiś jego krok lecz nie wiem czy jest wg sens czekania. a zupelnie nie ma sensu abym ja do niego pisała. Jezeli ktos mnie zrozumie mój opis proszę o odpowiedź czy jest warto czekać czy po prostu być sobą i dać sobie z nim spokój?
z góry dziękuje za poświęcony czas ![]()
Podobne tematy
Ja na Twoim miejscu napisałabym do niego.
Może coś w stylu... "może masz ochotę na zimowy spacer w (...) po szkole? jeśli tak to odezwij się..." ![]()
Jeśli faktycznie jest zainteresowany, to może skorzysta z okazji, aby pogadać.
Co ci zależy? Spróbuj... ![]()
mam mega cykora i nie wiem jak go ominąć