Telewizor - wróg związku, siewca samotności - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

witam! chciałabym poruszyć temat telewizji, albo raczej zgubnych skutków jej nadmiernego oglądania. wiecznie kłócę się z mężem o telewizor. gdy mąż jest w domu, telewizor gra nieustannie. od otwarcia oczu rano do czasem bladego świtu. nie ma mowy o zaśnięciu bez tego pudełka. non stop bębni, zawsze jest coś do obejrzenia, czego nie można przegapić. nie ma czasu na rozmowę z dziećmi, ze mną bez patrzenia w telewizor. a mnie już ..... trafia. oczywiście żadne rozmowy na ten temat nie skutkują, słyszę tylko, że przesadzam. czy może ja jestem " nie z tego świata" i mam jakieś dziwne poglądy na en temat? czy może ktoś myśli podobnie? pozdrawiam!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

ojj moja droga mialam podobny problem i wiem o czym mowisz. Moj byly  gral w jakies durne gry komputerowe od rana do wieczora....nawet jak go prosilam zeby wylaczyl glos bo mnie szlak trafia od tych oglosow, skwitowal tak- nie moge wylaczyc bo nie wiem z ktorej strony nadchodza potfory i moga mnie zabic......:)

nie wiem co moge doradzic, moze jakies derastyczne srodki????wyrzuc telewizor lub kup sobie sluchawki i nos je caly czas. Za kazdym razem gdy bedzie chial pogadac powiedz ze zrobisz to jak wylaczy tv:) albo inny pomysl to... tv albo sex:)

pozdrawiam

3

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Nie powinne rzeczy martwe zakłócac ważniejszych spraw, typu rodzina, czy kontakty z bliskimi.
Programy, film czy seriale to tylko pewna forma rozrywki, która musi byc ograniczona tylko do tego stopnia, że występuje gdy mamy chwilę wolną.
Telewizja nie powinna byc 'zabijaczem czasu', bo rzeczywiście można zwariowac - moja Babcia nieustannie zachowuje sie podobnie do Twojego męża, tylko, że ona jest nieco od niego pewnie starsza ...

Może wyłącz sama tv ? I powiedz, że nie możesz już słuchac ?

Wiesz ... ja też .. chciałabym umrzeć z Miłości ..  <3

4

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Ehhh dziewczyny doskonale Was rozumiem i zgadzam się z alex. Mój były grał też w taką jedną idiotyczną grę Blood Wars czy jakos tak - potrfił spędzać tak całe popołudnia ganiajac za jakimiś klanami smoków itd. Zupelne wariactwo. A nawet bardziej - opętanie. Kiedy po prostu błagałam go żeby z tym skończył - nie potrafił. Niby udawał że już nie gra a tymczasem wychodził na balkon i dzwonił do swoich głupich jak on kolesi z tej gry ,zeby obstawili jednego czy drugiego potwora bo on nie mozę bo coś tam. Czujecie ? Masakra ...okłamywał mnie, że nie gra a cały czas jak spedzal niby ze mna był tylko nerwowy czy wygrał bitwe ze smokiem czy nie ! W koncu miałam tego dość i się rozstaliśmy ... kotoś by powiedział to tylko gra. Ja powiem AZ GRA ! Trudno przegrałam ze smokami i palantowaymi kolesiami grajacymi z nim w ta gre!

5

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Ja jak wyłączyłam komputer to powiedział, że zachowuję się jak pies ogrodnika....

6

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Nalatujemy na facetow , a powiedzcie tak szczerze : czy Wasi mezczyzni nie maja do Was czasami zalu o to , ze przesiadujecie za dlugo przy kompie np. plotkujac .na tym forum? smile

7

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

WITAM! u nas to już zakrawa na telemaniactwo. a najgorsze, że wciąga w to samo chcąc nie chcąc dzieci. a ja sama niestety niewiele zwojuję. w końcu skoro widzą, że tatuś non stop ogląda, o czemu oni nie mogą? szczególnie najstarszy synek. przecież w ten sposób życie mu upłynie przed tym ekranem. tym bardziej mnie to wkurza, że pamiętam czasy na początku naszego związku, kiedy nie mieliśmy telewizora i było super. był czas na rozmowy, wyjście na spacer, zrobienie czegoś w domu...
moje " interwencje" typu sex nie zawsze działają, nawet jeśli, to na krótką metę. rozmowy w ogóle, a moje reakcje typu obrażanie się itp. są mu doskonale obojętne... nie wiem , co jeszcze mogę zrobić. dodam, że jest bardzo porywczym człowiekiem.

8

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

nie zgadzam sie z Jeanne, poniewaz siedzenie i agadnie przez godzine czy dwie to jest norma ale nie kiedy facet nic innego nie widzi poza grami, to juz jest chore. Pamietam wychodzilam do roboty on gral, gdy wrcaalm on gral, gdy szlam do lozka on gral..... kurcze wkoncu jest ze mna czy z tym technicznym cudem!!!!!!!co t0o cudo ma czego ja nie mam??? Co do Ciebie Edzika32 to niew iem co jeszcze poradzic.. nawet jak juz zakaz sexu nie pomaga to nie mam pojecia. Wiesz moze on jest juz w takiej fazie ze tylko cos poradzi psycholog???? Moze to juz jest nałóg????

9

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności
aleX napisał/a:

nie zgadzam sie z Jeanne, poniewaz siedzenie i agadnie przez godzine czy dwie to jest norma ale nie kiedy facet nic innego nie widzi poza grami, to juz jest chore.

Piszac mojego posta mialam tylko na mysli to , ze jest to problem dosc powszechny , i nie chodzilo mi o to , czy ktos spedza przed monitorem 2 godz, czy caly dzien.Mezczyzni z tego co wiem rowniez maja taki problem ze swoimi zonami.Byc moze ten nalog jest wynikiem nudy jaka panuje w zwiazku , sama nie wiem...Seks taki jak zawsze , codzienne problemy i dylematy...A przed monitorkiem jest dreszczyk jakiejs emocji , czegos nowego , czegos co wciaga...

10

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

A moim zdaniem nie byłoby takich problemów gdyby ludzie starali się wszystko robic z umiarem.
A kiedy nie ma partnera obok - ja mogę i cały dzień na forum siedziec, ale kiedy jest, to co to za urok ?

Zresztą to trochę dziwne, jakbym miała siedziec, rozmawiac, a on sam .. Wiem, że potrafi się sobą zając, ale nie mieszkamy jeszcze razem i chociaż czujemy się bardzo zżyci ze sobą, to on nadal jest moim Gościem.

Wiesz ... ja też .. chciałabym umrzeć z Miłości ..  <3

11

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

jestem prosta kobieta i rozumiem to tak.. jak facet nie widzi nic innego oprocz telewizora to albo:

1. nasz zwiazek dochodzi do konca bo skonczyly sie tematy
2. ma jakies problem i nie chce stanc w twarza w twarz i ucieka do swiata fikcji
3. albo jest tak uzlezaniony ze potrzebny jest lekarz... to jest jak z piciem albo z cpaniem.....

12

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Ja dałabym numer 3.
Nie wydaje mi się, żeby to był brak tematów, byc może bardziej nuda w związku, albo po prostu wcześniej wspomniane uzależnienie. To chyba najpewniej.

Wiesz ... ja też .. chciałabym umrzeć z Miłości ..  <3

13

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Witam ja też  jestem w związku i czuje się strasznie samotna,mam męża i 2letnią córeczkę i mieszkam bardzo daleko od rodziny siostry znajomych ,od 5 lat żyje tak naprawde sama w obcym mieście ,jest mi zle bo nieznam tu nikogo i  z kim mogłabym pogadac.weszłam na to forum i widze ze nietylko ja jestem samotną 30stką której jest zle..Mój mąż wyjeżdza za jakiś czas na misje więc zostane zupełnie sama,to jego decyzja ale chyba chce odpocząc odemnie ,niestety kłócimy sie strasznie ,mam tego dosyc..ale co mam zrobic ide płacze chce wyjśc z domu ale dokąd......niemam nikogo komu mogłabym sie wygadac.jak ktos ma ochote pogadac piszce z miła chęcią pogadam..[pozdrawiam wszystkie które są samotne w związku..

14

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Dlatego u mnie w domu nie ma telewizora. Wiadomości mamy w gazetach, względnie w internecie, filmy w kinie. Nie zamierzam spędzać życia przerzucajac kanały, podobne zdanie ma mój mąż.



____________________________
...hoping to survive eligium...

15

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

A ja bardzo lubię wspólne oglądanie filmów czy programów rozrywkowych. Nie jest jednak tak, że przez 3 godziny milczymy z partnerem. Najczęściej się wygłupiamy, dyskutujemy o tym co oglądamy i zawsze można się przytulić do siebie. Jeśli wszystko używane jest z umiarem to jest nie powinno być problemu.

16

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

niestety rozumiem Was drogie kobietki. To prawda, że telewiza jest wrogiem związku. Nie musi to byc nawet dosłownie telewizja - mój mąż uwielbia godzinami oglądać seriale i filmy na komputerze. Wygląda to tak, że jak nie ma co robić to włącza coś do oglądania. Jedyne źrodło rozrywki. Na szczęście jest dość reformowalny w tym względzie i czasem udaje mi się go namówić na inne formy spędzania razem czasu, ale niestety sam niczego nigdy nie zaproponuje - wolny czas = film lub serial

17

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Muszę wam się przyznać dziewczyny, że bardzo dobrze znam wasz problem tylko, że od drugiej strony... Pamiętam jak ostrzegali w telewizji żeby ograniczać dzieciom czas spędzony przed komputerem. Wtedy się z tego śmiałam myślałam, że to jakieś kolejne odbieranie dzieciom dzieciństwa. Skoro lekcje ma odrobione, obowiązki wykonane to co to za różnica czy spędza 1h przy grze czy 3h? Dopiero z czasem gdy sama popadłam w pułapkę może nie gry ale internetu zrozumiałam sedno tego reportażu.
*
Postaram się dosyć krótko opowiedzieć wam Moją historię i mniej więcej przedstawić co czuje osoba uzależniona od wirtualnego świata. Dla was może to być  dziwne i śmieszne uzależnienie niestety może być dużym zagrożeniem tak samo jak inne nałogi i mieć fatalne konsekwencje. U Mnie zaczęło się od problemów w małżeństwie. Mąż mnie zdradzał, poniżal a potem bił. Historia długa więc nie będę się w tym temacie zbytnio rozpisywać. Generalnie skończyło się na tym, że on w końcu starał się zmienić a ja jemu wybaczyć. Popadłam w depresję. Z koleżankami przestałam rozmawiać bo nie mówiły tego co chciałam usłyszeć. Nie miałam komu się wyżalic ani z kim porozmawiać. Wpadłam na pomysł by w internecie poszukać forum gdzie znalazłabym bratnie dusze. Trafiłam na forum gdzie założyłam wątek gdzie opisałam swoje przeżycia, rozterki. Szukałam wsparcia i dobrej rady. Niestety na forum gdzie trafiłam istniał straszny bałagan. Moderatorzy ani administracja nie reagowała na zachowanie użytkowników. Można było tam wypowiadać się jako gość więc osoby tam przebywające nie potrafiły zachować nawet resztek kultury.  Leciały wyzwiska i wulgaryzmy w Moją stronę. Po tym czułam się jeszcze gorzej. Z setek użytkowników znalazły się dwie dziewczyny, które zdecydowały się Pomoc Mi w założeniu forum. Kompletnie nie wiedziałam co gdzie i jak. Zaczęłam szukać informacji w necie i wtedy zaczął się Mój koszmar. Metodą prób i błędów wreszcie założyłam forum. powymyslalysmy działy itd. Później zaczelysmy zakładać o różnej tematyce wątki żeby było o czym rozmawiać i żeby przyciągnąć nowych użytkowników. Na początku była to dla Mnie forma relaksu. W końcu miałam internetowe przyjaciółki z którymi mogłam porozmawiać i przestać myśleć o codziennych problemach i smutkach. Niestety nowi użytkownicy nie przychodzili to nie było takie proste. Okazało się że stronę trzebabylo wypozycjonowac i rozreklamowac na czym się kompletnie nie znałam. Zaczęłam uczyć się tych wszystkich sztuczek a między czasie popadłam w taką obsesję, że sama się rejestrowałam pod innymi nickami i sama sobie odpowiadałam w wcześniej założonych wątkach żeby tylko wyglądało, że coś się tam dzieje. Któregoś razu wyszła prawda na jaw, że to ja udaje kilka innych osób na forum. Dziewczyny, które Mi pomagały poczuły się oszukane i urażone. Przeprosiłam i ubłagałam żeby Nie odchodziły z forum. One również wsadziły w nie sporo pracy i czasu. Zrobiłam je moderatorkami i tak Mi zaczęło odbijać, że narzucałam im to by ileś dziennie wymysłały nowych tematów. Z czasem zaczęły coraz rzadziej odwiedzać forum. Swojego czasu same nawet powiedziały, że kłócą się z mężami o to, że zaczęły zaniedbywac domowe obowiązki. Mi również zwracały uwagę ale ja sobie nic z tego nie robiłam. Zgodnie podjęły decyzję, że dziękują za funkcję moderatorek ale nie mają tyle czasu no i wymagania miałam też zbyt duże. Nie pojawiły się już w ogóle na forum a ja znowu byłam sama i przez to jeszcze więcej dążyłam do tego by stworzyć idealne miejsce dla ludzi. Popadłam w paranoje siedziałam do 2-3 w nocy przed laptopem chwilę przed 7rano  siedziałam już znowu.  Tak mocno się uzależniłam że zaniedbałam dom, syna, rodzinę, siebie. Bywało tak że nie jadłam 2dni bo podejście 2metry do lodówki i odejście 5 min od laptopa było dla mnie czymś strasznym i nie było dla Mnie nic ważniejszego. Mąż pracował a po pracy zajmował  się bierzącymi obowiązkami i wychowaniem syna. Na początku się na to zgadzał bo w końcu musiał odkupić to jak bardzo mnie skrzywdził i chciał odbudować nasze małżeństwo. Jak zorientował się, że za bardzo w to wszystko weszłam zaczął robić awantury. Wtedy zaczęłam go oszukiwać. Powiedziałam, że teraz muszę poświęcić więcej czasu na tworzenie forum bo początki są zawsze trudne a w późniejszym czasie będę mieć reklamy na forum gdzie firmy reklamujące się u mnie będą płacić mi za to pieniądze. Miałam świetną wymowke w jego oczach już nie siedziałam bezczynnie przed laptopem tylko wmawialam mu że teraz to Moja praca, że zarobie a trochę grosza się zawsze przyda. Z czasem sama zaczęłam wierzyć, że tak będzie. W internecie wpadłam na dwóch chłopców 12-14 lat, którzy byli bardzo inteligentni jak na swój wiek i weszłam z nimi w układ... Oni zakładali u Mnie konta , udawali dorosłych i pisali posty a ja za to płaciłam im pieniądze. Gdy trzebabylo porobic sprawy administracyjne na forum a nie dawałam sobie z nimi rady to szukałam w internecie kolejnych ludzi, którzy się na tym znają i też płaciłam im za pomoc.  Kilka osób też mnie
c.d.n

18

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności

C.d
naciągnelo na pieniądze. Miałam zarabiać a ponosiłam same koszta. To nadal nie dało mi nauczki gdy mąż zaczął robić znowu awantury pół godziny przed jego powrotem z pracy szybko sprzątałam upychając wszystko po szafkach i udawałam, że zajmowało Mi to pół dnia. Potem to już nawet przez kilka dni siedziałam w pizamie bo żal mi było czasu na ubranie się. Często przez dwa, trzy dni nawet się nie uczesałam. Najgorsze jest to, że w czasie gdy mąż był w pracy mój 2letni syn był pozostawiony sam w pokoju obok na pastwe losu. Był grzecznym dzieckiem i Naszczescie się bawił i nic złego się nigdy nie wydarzyło. Sama teraz w to nie wierzę, że mogłam robić coś takiego? Na końcu to już w nocy nawet śniło Mi się forum i jakie jeszcze wątki mogę zakładać. To wszystko ciągnęło się przez prawie ROK CZASU. Nie wiem kiedy ten czas zleciał. Tak naprawdę to nie wiele pamiętam z tego co się działo w okół Mnie. Przybyło trochę użytkowników lecz to były dzieci z 1 gimnazjum więc to nie było to czego oczekiwałam. Tych dwóch chłopaków co pisało za kasę też się wycofało po prostu już im się znudziło. Z innych powodów w końcu rozstalam się z mężem. Wyrzuciłam go z domu i znowu się załamałam. Nie miałam pieniędzy nawet na jedzenie, na wynajem. Wchodziłam jeszcze na forum ale tylko na kilka minut bo nie mogłam się skupić i nic napisać sensownego. W końcu zostałam sama z synem bez nikogo bez pieniędzy i bez dachu nad głową... Dopiero wtedy otworzyły Mi się oczy. Strasznie Mi wstyd teraz o tym pisać. Nie wiem jak mogłam się tak zachowywać i tak traktować swoje dziecko? Wtedy tego nie widziałam. Wiem, że pewnie nie które z was jak to przeczytają pomyślą, że jestem chora psychicznie. Miałam się nie rozpisywać ale chyba musiałam to wyrzucić z siebie. Wtedy mi zdawałam sobie sprawy z tego co robię. To jest choroba... Uzależnienie i nie pozwólcie by u waszych partnerów sprawy doszły aż tak daleko. walczcie póki możecie bo potem oni zamienią swoje i wasze życie w koszmar. Mam nadzieję, że po tym co tutaj napisałam jeszcze będziecie mnie akceptować na forum.

19

Odp: Telewizor - wróg związku, siewca samotności
Fionus napisał/a:

C.d
Wiem, że pewnie nie które z was jak to przeczytają pomyślą, że jestem chora psychicznie. Miałam się nie rozpisywać ale chyba musiałam to wyrzucić z siebie. Wtedy mi zdawałam sobie sprawy z tego co robię. To jest choroba... Uzależnienie i nie pozwólcie by u waszych partnerów sprawy doszły aż tak daleko. walczcie póki możecie bo potem oni zamienią swoje i wasze życie w koszmar. Mam nadzieję, że po tym co tutaj napisałam jeszcze będziecie mnie akceptować na forum.

Absolutnie nawet nie przyszło mi do głowy, że jesteś chora psychicznie. Tak jak sama napisałaś - nałóg to choroba, która przejmuje kontrolę nad Twoim życiem. Słyszałam wiele takich historii (koleżanki mąż i ojciec byli mocno uzależnieni od gier). Cieszę się, że opisałaś swoją historię, która dla wielu osób powinna być przestrogą. Pozdrawiam Cię serdecznie smile smile

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Telewizor - wróg związku, siewca samotności

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018