netkobietyWszystkie działy
Studia, sesja i życie studenckie

Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

11 odpowiedzi22 997 wyświetleńzałożony przez Hatiuszka, 11.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Witam serdecznie. Chciałam Was zapytać drogie kobietki, zarówno te studiujące jak i te, które ukończyły już studia o waszych promotorów. Jakie macie odczucia związane z pełnioną przez niego funkcją? Czy jest/był dla Was jakąkolwiek pomocą, chwali/ł za każdy rozdział, czy wręcz przeciwnie wszystkiego się czepia/ł i nie pomaga/ł nawet odrobinę? A może w ogóle totalnie Was olewa/olał?

Mój promotor mnie bardzo zawiódł, okazał się zawistnym, złośliwym człowiekiem. Na początku chodziłam na każde seminarium, prosiłam o jakieś porady w sprawie bibliografii ale gdy usłyszałam, że wszystko znajdę w Internecie przestałam się o cokolwiek pytać. Gdy napisałam pierwszy rozdział pracy magisterskiej i oddałam mu do sprawdzenia to nawet na nią nie zerknął bo gdzieś mu się zapodziała. Uznałam, że nie ma sensu konsultowania każdego rozdziału, skontaktowałam się z nim zatem dopiero jak już napisałam całość. Byłam dumna z mojego, liczącego 120 stron dzieła. Czekałam na opinię promotora, jakieś ewentualne poprawki, wskazówki co zmienić. Co usłyszałam?.. Że moja praca jest świetna, ale za dobra jak na mnie, że on mi nie wierzy że napisałam ją sama, że komuś ją zleciłam i kłamię go w żywe oczy. Zaczął mnie ostrzegać, że czeka mnie bardzo trudna obrona, na której będę musiała udowodnić, że pisałam pracę sama. Za każdym razem gdy go spotykałam przed obroną na korytarzu patrzył się na mnie szyderczo. Byłam przerażona tą obroną, miałam jakieś złe przeczucia, ale znałam swoją pracę na wylot, bo poświęciłam jej bardzo dużo czasu. Broniłam się prawie na końcu mojej kilkunastoosobowej osobowej grupy. Każdy kto wychodził z egzaminu dyplomowego był uśmiechnięty, pytania były tylko z pracy (tak jak obiecywał promotor). Przyszła moja kolej, byłam spokojna gdy weszłam ale po usłyszeniu pytań się załamałam. Nie miałam pytań z pracy, nie miałam ich jak każdy 3 a gdzieś ponad 10. Mój promotor śmiał się ze mnie, gdy nie umiałam odpowiedzieć, chciał mi udowodnić, że nie mam żadnej wiedzy. Ocenił mnie najniżej jak się da, pracę, o której przecież mówił, że jest świetna też ocenił jak najgorzej. Ostatecznie obroniłam się na 4 tylko dzięki temu, że miałam wysoką średnią ze studiów (zawsze się bardzo dobrze uczyłam). Dlaczego tak się stało? Mój promotor chciał się zemścić za to, że tak dobrą pracę napisałam bez jego pomocy, że on nie miał w niej żadnego udziału, dla niego było niepojęte, że zwykła studentka może coś dobrze napisać bez jego podpowiedzi. Szkoda tylko, że gdy ja szłam do niego po pomoc, on mnie wówczas zbywał.
Od mojej obrony minęło parę dni a ja dalej czuję się źle bo wiem, że nie zasłużyłam na takie potraktowanie i na tak niską ocenę z pracy, w którą włożyłam serce i mnóstwo czasu. Promotor który miał mi pomóc w wypromowaniu na magistra okazał się moim wrogiem.

Jak było u Was kobietki? Podzielcie się swoimi odczuciami, doświadczeniami!

2

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Jestem przed obroną, mam ją 1 lipca. Mój promotor sprawdzał pracę na początku rzetelnie, potem juz coraz mniej. Ale gdy potrzebowałam pomocy, doradzał, mówił gdzie mogę znaleźć jakieś informacje. Także póki co jestem zadowolona ze wspólpracy z moim promotorem.

3

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Promotor ma to do siebie, że można go zmienić smile

4 lipca mam obronę, nie mogę powiedzieć złego słowa na mojego promotora. Bardzo się wszystkimi zaopiekował i pomagał jak tylko mógł, zawsze ma czas, ale... jest wymagający smile U niego nigdy nie masz czegoś na "tacy", do wszystkiego musisz dojść sama, zadaje pytania podczas konsultacji i gdy na nie odpowiadasz, okazuje się, że rozwiewasz sama własne wątpliwości. Trzeba również zrozumieć, że profesorowie są zalatani, mają "x" studentów do obrony, każdemu trzeb sprawdzić pracę z każdym porozmawiać, oprócz tego na bieżąco egzaminy, własne prace- jest co robić. Nie można wymagać aby w jeden dzień sprawdził rozdział...

Hatiuszka to przykre co ciebie spotkało, ważne, by osoby piszące prace magisterskie wiedzieli, że można promotora zmienić- należy napisać odpowiednią prośbę do dziekana- oczywiście, dziekan może nie wyrazić zgody...

4

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Ja nie narzekałam na swojego promotora z licencjatu smile była to babka kompetentna, wymagająca i nieraz plakalam po seminarium. Latałam za nia bardzo dlugo, zeby zatwierdzila mi ankiete, a ona wiecznie miala jakies "ale" co jej nie pasowalo. Az w koncu za 5 czy 6 razem mi ja zatwierdziła big_smile czepiala sie kazdego szczegolu w pracy, nie chciala dopuscic osob, ktore nawet przecinka nie miala w pracy, czy literki poprzekrecane, nie wspomianajc o wynikach badan w formie tabletki, czyli rozdziale empirycznym z ktorym wszyscy mielismy najwiekszy problem. No ale udalo sie, wiekszosc zdała na 5 i naprawde nie zaluje, ze ja wzielam za promotorke, bo duzo sie nauczylam:)
Teraz mam tez fajnego promotora, tylko ciezko stwierdzic, jaki bedzie przy pisaniu pracy, bo jak na razie mamy tylko temat i taki zarys pracy, nic wiecej. Przez wakacje mamy pisac rozdzial teoretyczny, wiec od 5 roku zacznie sie pewnie walka:) jednak widac, ze tez bedzie sie czepial i cos mu nie bedzie pasowac. Pewnie znow wyleje morze łez big_smile
To juz zalezy, jaki kto jest, Ja bym jednak wolala miec wymagajacego promotora (ale tez bez przesady ), ktory mi mnie nakierowal, pomogl i wytykał blędy, powiedzial co robie zle, a co dobrze i wytlumaczyl co i jak.

5

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Hmm pewnie już nikt więcej się nie wypowie big_smile zauważyłam, że dział studencki nie należy raczej do obleganych hi hi

Mika,Twoja promotorka z licencjatu przypomniała mi moją na tych pierwszych trzyletnich studiach. To była kobieta! Ostra, czepiająca się, bardzo wymagająca ale podziwiałam ją za to. Wszyscy baliśmy się obrony, że Nas ładnie ?przetrzepie? a ona dzień przed poprosiła całe seminarium o spotkanie i rozdała Nam karteczki z pytaniami (dla każdego po trzy) na obronę. Powiedziała, że zdaje sobie sprawę ile z nią ?przeżyliśmy?  i chciała żeby ten ostatni egzamin był dla Nas przyjemny.

Ehh szkoda, że na uzupełniających trafiłam na takiego zawistnego człowieka.
Karmelko ja nie miałam możliwości, żeby zmienić promotora. Zresztą do samego końca jednak wierzyłam, że On jedynie tak straszy mnie tą ?trudną obroną?, że skoro mówił, że praca napisana jest świetnie to nie da mi z niej mniej niż 4. A teraz po prostu przykro mi, że w ten sposób zakończyły się studia, które były moją wielką pasją.

Karmelko i Ona89: życzę Wam powodzenia na obronie wink A Tobie Miko efektywnego pisania pracy i udanej współpracy z promotorem! Pozdrawiam smile

6

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Ja jestem zachwycona moją promotorką licencjatu do dziś, a to już rok od obrony. Kobieta jest niesamowita. Jeśli chodzi o techniczne wskazówki co do pracy to nie wiedziała nic:D, ale merytorycznie - bajka. Pomogła mi zanurzyć się w temacie, pokazała nowe drogi. Jest moją mentorką, podziwiam ją za wiedzę i pasję. Zawsze miałam wrażenie, że traktuje mnie jak partnera, bierze pod uwagę moje zdanie, dyskutuje, rzuca inne światło na temat.

7

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Hatiuszka, wg mnie lepiej mieć wymagającego promotora, bo przynajmniej czegoś człowiek się nauczy:) a taki promotor, co to tylko przytaknie głowa, malo czego nauczy swoch studentów. Dzieki tej kobiecie będę miała mniejszy problem z napisaniem pracy magisterskiej, bo już mniej więcej wiem co i jak, i choć mam teraz innego promotora, to o niej i jej wskazówkach nie zapomnę:)

8

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Oj ja też miałam problemy z moim promotorem, tym w czasie studiów magisterskich. Nie mogliśmy się wcale dogadać, chyba taka dwustronna antypatia między nami była. Już od samego początku było ciężko bo wszystkie moje pomysły dotyczące tematu pracy były złe, w końcu temat pracy został mi wręcz narzucony, więc i samo pisanie szło mi jak krew z nosa. Nie chcę się usprawiedliwiać ale pisanie na temat który nas kompletnie nie interesuje nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy, z tego też powodu nie zdążyłam ze wszystkim do lipca. Oczywiście mój promotor nie miał nic przeciw temu bym broniła się jesienią...chociaż tyle...samym początkiem września wybrałam się do niego z gotową pracą...i się zaczęło, skoncentrował się na pierwszym rozdziale który, wg mojego promotora był źle..konkretnych wskazówek co dokładnie jest źle, niestety nie dostałam. Poprawiałam ten rozdział kilka razy, za każdym razem było nie tak, jeździłam do Krakowa z tym jak głupia, tracąc całe dnie na to, bo niestety dojazd w jedną stronę to ok 3,5 godzinki...i wciąż źle. W końcu o pomoc poprosiłam moją koleżankę, która również pisała pracę u tego promotora razem ze mną smile, a jej praca została przez niego określona jako idealna. Poprosiłam ją, bym mogła zobaczyć co ona ma w tym pierwszym rozdziale (pisałyśmy na różne tematy, jednak ten pierwszy rozdział się nam pokrywał), udostępniła mi rozdział...miałam praktycznie te same treści...coś tam dodałam jeszcze, coś tam usunęłam i zadowolona poszłam na kolejne spotkanie z promotorem...i jak myślicie? Tak znowu było źle...wtedy zaczęłam się już bardzo denerwować, bo zbliżał się koniec sesji poprawkowej, kasy nie miałam na przedłużenie sesji...ale wreszcie, nie wiem już za którym razem udało się. Ale aby mi zbyt prosto nie było, jako jedyna nie dostałam od mojego promotora żadnych pytań z pracy przed obroną, choć wszystkim innym podał...no cóż, dałam radę bez nich...w końcu się obroniłam, ale ile nerwów przy tym zjadłam to moje smile

Co do licencjata i mojego promotora to był to cudowny człowiek, wymagający ale bardzo otwarty na studentów i rozmowę z nimi. Mimo że pełnił bardzo ważną funkcję w instytucie to zawsze znalazł choćby chwilę na konsultację a każdy rozdział czytał bardzo dokładnie smile I tego promotora wspominam bardzo ciepło smile

9

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Juz sam temat przeczytałam z uśmiechem, wiec wiadomo z góry, co napiszę.
Promotora magisterki ,,upatrzyłam" znacznie wcześniej, bo sporo mieliśmy z nim zajeć i pod kątem wiedzy, inteligencji i zbieżności zainteresowań naukowych pasował mi ten człowiek jak zaden inny. Temat zgłosiłam sama, obgadaliśmy, no i zaczęła się sieczka (na moim wydziale magisterka oznacza przede wszystkim roczny cykl badań, do którego pisanie jest lekkim i miłym dodatkiem, przynajmniej w subiektywnym odczuciu wink)
Właściwie większość rzeczy robiłam sama i główkowałam, bo lubię, ale pomagał mi zawsze, kiedy tej pomocy potrzebowałam. Nie zdarzyło się, żeby olał jakies pytanie lub prośbę. Mozna z nim było i troche pogadać o głupotach, i się pośmiać i wyciągnąc z niego wiele wiedzy, bo jak widział, że ktos go chętnie słucha, to i chętnie gadał. Za sumienne podejście do zawodu i wiedzę będę go podziwiać do końca życia, a za to, jakim jest przyjaznym człowiekiem o jeden dzień dłużej. Przy samych pisaninach długo posiedzieliśmy, ale dla efektu, nie z bezwzględnej  konieczności. Do obrony nawet nie zagadywałam o co mnie mnie spyta, bo tego, że krzywdy mi nie zrobi byłam pewna.
Sporo ludzi mówi, że promotor idealny nie istnieje...nie mogę się zgodzić. Istnieje, a jak któraś z Was studiuje na chemicznym na PolŚl, mogę na maila napisać, jak sie nazywa i które laboratorium zajmuje wink

10

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Ocena pracy nie zależy od ilości serca a wartości merytorycznej. Gdy słyszę brednie, jakie mówią czasem studenci (także na obronie), śmieję się na głos. Trzeba pogodzić się z tym, że promotor i egzaminatorzy lepiej znają wartość pracy i lepiej potrafią ocenić czyjąś wiedzę, a także z tym, że ocenianym się jest właśnie za to, a nie za serce, uprzejmość czy jakiekolwiek inne względy pozamerytoryczne. smile

Dużo jest narzekania na promotorów i egzaminatorów, wszyscy strasznie krzywdzą biedne dziewczęta. Tylko te biedne dziewczęta nigdy nie mówią konkretnie, jak brzmiało pytanie i co odpowiedziały, a zawsze bardzo chętnie opisują uwzięcie się, nielubienie i śmiech. Z głupot należy się śmiać, inaczej egzaminatorzy musieliby całe życie płakać, to przecież okrucieństwo wymagać tego od nich.

11

Odp: Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Ja miałam do wyboru 2 promotorki. Miałam już z nimi wcześniej zajęcia więc mniej więcej wiedziałam czego się mogę spodziewac. Wybrałam tą bardziej wymagającą, ale troszkę się zawiodłam. Kobieta posiada wiedzę, to fakt, ale wszystko robiła z nami po łebkach. Przy wyborze tematu - każdy który podałam nie pasował jej, więc narzuciła mi zupełnie inny. Fakt faktem, bardzo ciekawy, ale żeby mnie to jakoś tak strasznie interesowało to nie. No ale nie zawsze jest tak pięknie jakbyśmy chciały.
Kompletnie nie wiem jak mam się zabrac za pisanie, ale mam nadzieję że podołam i że moja promotorka okaże się pomocna kobietą bo na to liczę.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Promotor- przyjaciel czy wróg? Pomaga czy przeszkadza?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026