netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nienawidzę go...

3 odpowiedzi2 271 wyświetleńzałożony przez Księżyc podsmażany, 14.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: Nienawidzę go...

Nienawidzę go
Jego obecności w moim umyśle
Jego uśmiechu
Jego oczu
Mojej... tęsknoty?

Ech, czemu ja za nim tęsknię?
Czemu napawa mnie niechęcią to, że zobaczę go dopiero w styczniu?

On mnie nie obchodzi.Zupełnie.
Zwykły kolega. Jest zwykłym kumplem. Przystojnym bo przystojnym, ale jednak zwykłym
I nie ma problemu.

Tyle że on za dużo siedzi w mojej głowie...
Atutaj zakochanie nie w chodzi w rachubę i tyle.

Mam chłopaka. Cudowny człowiek, naprawdę.
Kocham go. Wiem, że tak, jestem pewna tego jak niczego innego.
On jest najważniejszy...

A raczej powinien. Ale ja jestem egoistką. Nie chcę zerwać kontaktów z tamtym, nie chcę go ignorować na szkolnym korytarzu, nie chcę przychodzić na zajęcia tylko w te dni, w których jego nie ma.
A może powinnam?

Tak, wiem że powinnam. Wtedy wszystko wróciłoby do normy...
Tylko że mam takie wrażenie, że im lepiej go poznaję, tym bardziej lubię, a mniej mnie intryguje.

Czy to jest wymówka? Proszę, powiedzcie mi; wmawiam tak sobie?
Przecież to prawda, że zwróciłam na niego uwagę, gdy był dla mnie tajemniczym, nieco groźnym Akkarinem. Nie jest nim już, ale wciąż coś mnie do niego pcha.

A może to po prostu puste miejsce w sercu chce się zapełnić po niedawnej utracie przyjaciela? Może myśli krążą wokół niego, bo sercu nie wystarcza ukochany i przyjaciółka, potrzebny jeszcze przyjaciel?

Czy on jest potencjalnym przyjacielem?
A może potencjalnym... nie, nie dokończę, nie potrafię, ale chyba i tak wiecie, o co mi chodzi.

Przepraszam, że tak długo.

I tak nie przeczytacie. I tak to Was nie obchodzi. Ja po prostu muszę się wygadać, a przecież nie mogę się wygadać nikomu. Wszyscy; mama, chłopak, przyjaciółka nie byliby zadowoleni z takich informacji, więc ukrywam je przed nimi, a wylewam je tu...

Cała nadzieja w tym, że on nic do mnie nie czuje. Zresztą wydaje mi się, że nie... i nie wiem, czemu mnie to nie cieszy.

Najlepiej byłoby, gdyby mnie w ogóle nie lubił. Bolałoby na początku, ale nie jestem w stanie lubić ludzi, którzy są dla mnie źli. Przeszłoby mi w mig...

Dlaczego piszę to w tym dziale? Bo wystarczyłby jeden jego krok i... nie wiem, czy bym się "obroniła", czy raczej nie wiem, czy próbowałabym się bronić... a wtedy moje życie ległoby w gruzach.
Odwiedźcie mnie od tego, proszę... Jak wyrzucić go z głowy?

2

Odp: Nienawidzę go...

czas, czas i jeszcze raz czas niestety:/ on najlepiej leczy rany....

3

Odp: Nienawidzę go...

a może urwanie kontaktu z tym co Ci w głowie siedzi?

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026