Odzsedł mój partner dlatego że zrobiłam mu awanturę oto że będąc ze mną pisał z innymi kobietami odkryłam że ma pozakładane różne portale gdzie można poznawać kobiety . Bardzo go kocham ale tego co zrobił mi nie potrafię mu wybaczyc nie dawno urodziłam mu syna a on ma to gdzieś chcę o nim zapomnieć lecz mi to nie wychodzi
Podobne tematy
Czemu porzucona przez partnera? Przecież ty to skończyłaś.
Bardzo go kochasz, ale nie wybaczysz. Zapomnieć ci będzie trudno, jeszcze na dodatek masz jego dziecko.
A pomyślałaś o dziecku?
To że wchodził na takie portale, to nie do końca oznacza że cie zdradził. Może coś było przyczyną, że wchodził kłótnie, awantury itd może to była jakaś jego odskocznia. Rozmawiałaś z nim o tym?
Może warto się z nim spotkać i wyjaśnić wszystko i zastanowić się może byście dla dziecka spróbowali. Dziecko powinno mieć oboje rodziców. A jeśli go kochasz to może spróbuj...
No chyba że zawiodłaś się strasznie na nim i nigdy mu nie wybaczysz wiec żyj dalej bez niego, bedzie to boleć ale to nie minie w kilka sekund potrzeba duuuuuzo czasu....
3 2012-12-15 10:51:01 Ostatnio edytowany przez malbor-olsz (2012-12-15 10:53:11)
Czemu porzucona przez partnera? Przecież ty to skończyłaś.
Bardzo go kochasz, ale nie wybaczysz. Zapomnieć ci będzie trudno, jeszcze na dodatek masz jego dziecko.
A pomyślałaś o dziecku?
To że wchodził na takie portale, to nie do końca oznacza że cie zdradził. Może coś było przyczyną, że wchodził kłótnie, awantury itd może to była jakaś jego odskocznia. Rozmawiałaś z nim o tym?Może warto się z nim spotkać i wyjaśnić wszystko i zastanowić się może byście dla dziecka spróbowali. Dziecko powinno mieć oboje rodziców. A jeśli go kochasz to może spróbuj...
No chyba że zawiodłaś się strasznie na nim i nigdy mu nie wybaczysz wiec żyj dalej bez niego, bedzie to boleć ale to nie minie w kilka sekund potrzeba duuuuuzo czasu....
Tak to prawda zawiodłam się na nim i to bardzo pare tygodni temu się dowiedziałam że nie ma rozwodu i ma aż 5 dzieci moj synek jest jego 6 dzieckiem. Jego żona też złożyła wniosek do sądu o rozwód . Wiem jedno z jego strony on lubi bawić się czyimiś uczuciami .
KamciaDiabliczka napisał/a:Czemu porzucona przez partnera? Przecież ty to skończyłaś.
Bardzo go kochasz, ale nie wybaczysz. Zapomnieć ci będzie trudno, jeszcze na dodatek masz jego dziecko.
A pomyślałaś o dziecku?
To że wchodził na takie portale, to nie do końca oznacza że cie zdradził. Może coś było przyczyną, że wchodził kłótnie, awantury itd może to była jakaś jego odskocznia. Rozmawiałaś z nim o tym?Może warto się z nim spotkać i wyjaśnić wszystko i zastanowić się może byście dla dziecka spróbowali. Dziecko powinno mieć oboje rodziców. A jeśli go kochasz to może spróbuj...
No chyba że zawiodłaś się strasznie na nim i nigdy mu nie wybaczysz wiec żyj dalej bez niego, bedzie to boleć ale to nie minie w kilka sekund potrzeba duuuuuzo czasu....
Tak to prawda zawiodłam się na nim i to bardzo pare tygodni temu się dowiedziałam że nie ma rozwodu i ma aż 5 dzieci moj synek jest jego 6 dzieckiem. Jego żona też złożyła wniosek do sądu o rozwód . Wiem jedno z jego strony on lubi bawić się czyimiś uczuciami .
O matko!! Gdzie się podziali prawdziwi faceci?
Wywalcz alimenty, a jego kopnij w tyłek. To nie jest materiał na partnera i ojca dla dziecka. Zresztą jaki on miałby mu dawać przykład.
Będzie bolało, ale chyba nie chcesz co i róż dowiadywać się o jego kolejnych podbojach. Tacy ludzie się nie zmieniają.
Masz dziecko, żyj dla niego i z tego czerp radość. Z czasem zapomnisz o tym facecie.
Staram o tym nie myśleć tylko teraz idą święta a on mi nie da grosza ja nie pracuję brakuję mi pieniędzy na życie jest mi ciężko.
Dziś pisał do mnie mój były partner i mnie obrażał . Prosiłam go by nie pisał już do mnie a on to robi nie rozumiem czemu mi nie chcę dać spokój . Najgorsze jest to że o swojego synka nawet się nie zapytał .
Witam mam taki problem. Byłam z chłopakiem 10 miesiecy. Po miesiącu związku trafił do więzienia można tak powiedzieć ze przeze mnie a był niewinny. Czekałam na niego 9 miesięcy on pisał mi listy że mnie kocha że sie zmieni dla mnie bo nie chce mnie stracić. Kidy wyszedł na początku olał mnie ale potem sie pogodziliśmy jednak po miesiącu dokładnie tydzień temu pokłuciliśmy się. Nasłuchał sie plot że go zdradziłam a tak nie było.We wtorek sie pogodziliśmy jednak w środe znów mnie olał z nerw kazałam mu skasować mój numer. W czwartek dowiedziałam sie że ma inną jednak pisał do mnie smsy jak nie odpisywałam to prosił bym mu odpisała. Wcześniej porosiłam kolegę by sprawdził czy zeczywiście ma nową i dziś kolega zadzwonił i powiedział że ma. Napisał mi smsa że teraz ma zajebiste życie i zajebistą dziwczyne i nikt mu nic nie zabrania. Jednak widać było że mu zależało i nie zaprzeczał gdy pisałam mu że wiem że mnie kocha. Był dla mnie miły powiedział że kochał mnie bardzo. Teraz też puszcza mi sygnały. Ja nie daje rady kocham go bardzo nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Miał mi sie oświadczyć jeszcze we wtorek przyżekał mi miłość a w piątek dowiedziałam sie że ma inną i to w dodatku w naszą rocznice. Nie potrafie o nim zapomnieć kocham go ale nie wyrabiam juz chce sie zabić co mam zrobić pomóżcie!!! co o tym sądzicie kocha czy nie?
Tak to prawda zawiodłam się na nim i to bardzo pare tygodni temu się dowiedziałam że nie ma rozwodu i ma aż 5 dzieci moj synek jest jego 6 dzieckiem. Jego żona też złożyła wniosek do sądu o rozwód . Wiem jedno z jego strony on lubi bawić się czyimiś uczuciami .
To cofam swoją wypowiedz, olej go niech spada. Co za typ. i nawet się nie zapytał o swojego synka.. ehhh ![]()
O alimenty walcz, jak nie teraz to później będzie miał pieniądze. Należą ci się.
A o nim nie warto myśleć. Potrzeba ci sporo czasu, ale czas leczy rany.
A nie masz rodziny, przyjaciół, znajomych by pomogli ci w tych ciężkich chwilach?
Może warto się z nim spotkać i wyjaśnić wszystko i zastanowić się może byście dla dziecka spróbowali.
W takim przypadku to nie byłaby dobrowolna próba odbudowania relacji. To byłby przymus podjęcia dodatkowego obowiązku. Pytanie brzmi: dla jakiej idei ? To, że dla dziecka, to wiem, ale jakie w rzeczywistości byłyby z tego korzyści dla tego malca? Miałby promieniejącą, zakochaną mamę? Szczęśliwego tatę? Pozytywne wzorce?
malbor-olsz napisał/a:Tak to prawda zawiodłam się na nim i to bardzo pare tygodni temu się dowiedziałam że nie ma rozwodu i ma aż 5 dzieci moj synek jest jego 6 dzieckiem. Jego żona też złożyła wniosek do sądu o rozwód . Wiem jedno z jego strony on lubi bawić się czyimiś uczuciami .
To cofam swoją wypowiedz, olej go niech spada. Co za typ. i nawet się nie zapytał o swojego synka.. ehhh
O alimenty walcz, jak nie teraz to później będzie miał pieniądze. Należą ci się.
A o nim nie warto myśleć. Potrzeba ci sporo czasu, ale czas leczy rany.
A nie masz rodziny, przyjaciół, znajomych by pomogli ci w tych ciężkich chwilach?
Ja mieszkam na wsi miałam przyjaciół i to bardzo wielu lecz mo partner nie chciał abym z kimś utrzymywała kontakt . Zawsze muwił mi że co przyjedzie do ciebie kolega albo że chcesz rozbić małżeństwo on twierdził że wszyscy faceci dziwnie na mnie patrzą tak jak by mnie podrywali i dla śiętego spokoju oddaliłam od przyjaciół . A jesli chodzi o rodzine to mam rodzeństwo 2 braci i jedną siostrę . Siostra ma 4 dzieci i męża po wypadku jest sparaliżowany i mało tego nie ma mój szwagier ręty teraz moja siostra na wszystko musi sama zarabiać . Jeden z braci też jest żonaty ma 3 dzieci i ma też klopoty zdrowotne czeka go poważna operacja . A ten drugi brat nie mieszka z nami jest mama z którą mieszkam ale ja nie chcę ją martwić o moich problemach . Chciałam wyjechać za granicę do moich znajomych ale obawiam się że moj były partner się o tym dowie że jego syna wywiozę to mi tego nie będzie darować czy ja moge bez jego zgody syna wyweź za granicę .
Witam mam taki problem. Byłam z chłopakiem 10 miesiecy. Po miesiącu związku trafił do więzienia można tak powiedzieć ze przeze mnie a był niewinny. Czekałam na niego 9 miesięcy on pisał mi listy że mnie kocha że sie zmieni dla mnie bo nie chce mnie stracić. Kidy wyszedł na początku olał mnie ale potem sie pogodziliśmy jednak po miesiącu dokładnie tydzień temu pokłuciliśmy się. Nasłuchał sie plot że go zdradziłam a tak nie było.We wtorek sie pogodziliśmy jednak w środe znów mnie olał z nerw kazałam mu skasować mój numer. W czwartek dowiedziałam sie że ma inną jednak pisał do mnie smsy jak nie odpisywałam to prosił bym mu odpisała. Wcześniej porosiłam kolegę by sprawdził czy zeczywiście ma nową i dziś kolega zadzwonił i powiedział że ma. Napisał mi smsa że teraz ma zajebiste życie i zajebistą dziwczyne i nikt mu nic nie zabrania. Jednak widać było że mu zależało i nie zaprzeczał gdy pisałam mu że wiem że mnie kocha. Był dla mnie miły powiedział że kochał mnie bardzo. Teraz też puszcza mi sygnały. Ja nie daje rady kocham go bardzo nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Miał mi sie oświadczyć jeszcze we wtorek przyżekał mi miłość a w piątek dowiedziałam sie że ma inną i to w dodatku w naszą rocznice. Nie potrafie o nim zapomnieć kocham go ale nie wyrabiam juz chce sie zabić co mam zrobić pomóżcie!!! co o tym sądzicie kocha czy nie?
Ana, to nie jest miłość i nie był związek. Byliście razem tylko miesiąc, potem trudno mówić o normalnych relacjach. To jakiś dziwny układ z chłopakiem, który zachowuje się jak dzieciak. Po co Ci facet, który co 2 dni będzie zmieniał zdanie w kwestii uczuć do Ciebie? Po co Ci facet, który specjalnie rani Cię tekstami, że ma inną i mu dobrze bez Ciebie?
Przykro to mówić, ale uczepiłaś się go jakby był jedynym chłopakiem na tej planecie. Nie widzisz oczywistych sygnałów, że on nie chce z Tobą związku. Przestań za nim biegać i się płaszczyć. Napisz mu, że życzysz mu szczęścia w jego zajebistym życiu z zajebistą dziewczyną i poproś, żeby do Ciebie nie pisał i pozwolił Ci w spokoju układać Twoje własne życie. Naprawdę - szkoda czasu i nerwów na takie coś...
Witam, mam podobny problem.
2 tygodnie temu po ponad 5 letnim związku zostawił mnie mój chłopak. Ostatnie miesiące faktycznie nie należały do udanych, On określił to jako przywiązanie a nie miłość. Powiedział, że nie widzi już dla nas nadziei, mimo mojego proszenia się o ostatnią szansę (byłam gotowa zmienić zupełnie wszystko) chciał "czasu wolnego". Rozstanie było dość burzliwe, może bez kłótni, ale widziałam, że bardzo go męczę, że męczy go moja obecność, uciekał ode mnie przy każdej możliwej sytuacji. Nie powiedział, że na pewno nie chce już dłużej ze mną być, poprosił o odpoczynek. Chce utrzymywać ze mną dobry kontakt. Ja oczywiście nie potrafiłam się z tym pogodzić i drążyłam temat, na co odpowiedział, że nie jest taki święty i że poznał kogoś 2 lata temu, jednak zarzekał się, że nigdy mnie nie zdradził. Zapytałam, czy zależy mu na niej, odpowiedział, że zależy mu na świętym spokoju, na pytanie czy już w ogóle mu na mnie nie zależy, stwierdził, że to już nie jest to, co było kiedyś. Dodał jeszcze, że było by mu łatwiej, gdybym sobie kogoś znalazła i nie cierpiała (jak tak w ogóle można??? ja tak nie potrafię). Co mam zrobić w takiej sytuacji? Wiem, że muszę dać mu odpocząć, czas na przemyślenia (o ile jest jeszcze nad czym myśleć), jednak ja sama nie mam co ze sobą zrobić. Zamieszkałam z nim 40 km od rodzinnego miejsca, gdzie miałam znajomych i przyjaciół, poświęciłam dla niego wszystkie znajomości. Ostatnie dni są dla mnie zwykłą wegetacją, chcę tylko przetrwać z godziny na godzinę, z dnia na dzień. Mimo wszystko bardzo chcę, żeby do mnie wrócił. Dzisiaj jest pierwszy dzień, w którym nie targają mną skrajne emocje. Dałam mu mocno do zrozumienia, że jest dla mnie tym jedynym. Teraz już nie chcę do niego pisać, w głowie powtarzam sobie cały czas "zostaw to, i tak cię nie chce". Ból jest ogromy, czuję jakby mi ktoś wyrwał serce, przez ostatnie tygodnie nie wiedziałam w ogóle czy z tego wyjdę, czułam, że życie straciło dla mnie sens. Dzisiaj obudziłam się z malutką iskierką w oku. Mimo wszystko, jak głupia, czekam aż do mnie wróci. Wszyscy inni mężczyźni budzą we mnie obrzydzenie, nie chcę poznawać nikogo nowego (myślę, że każda zraniona tak głęboko dziewczyna boi się, że sytuacja prędzej czy później się powtórzy), nie wyobrażam sobie zaczynać wszystkiego od początku, na myśl o tym, że mogłabym pójść z kimś innym do łóżka robi mi się niedobrze. Nie wiem, gdzie znajdę pomoc, mam nadzieję, że ona jednak przyjdzie. Zawsze byłam silną osobą, jednak teraz widzę, jak bardzo słabą mam psychikę. Pozorowałam się na nie wiadomo kogo, a takie rozstanie zwyczajnie mnie zniszczyło. Podstawowe pytanie, co zrobić i drugie podstawowe pytanie, czy wróci? Trzymam kciuki za wszystkie porzucone dziewczyny, wiem, że jest ogromnie ciężko podnieść się z czegoś takiego. Będę dawać skrupulatnie znać, jak skończyła się moja historia (chociaż mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec). Pozdrawiam wszystkich.
Tak tylko że on pisze ciągle do mnie np tak Odpisz mi prosze chce z tobą normalnie pogadać, Ja chciałem sie z tobą pogodzić a ty z takim tekstem do mnie. Przepraszam że nie odpisywałem ale sie myłem, Jak byś mi ufała byłoby inaczeczej. Pisał też że chciał sie spotkać ze mną. Kurcze ale ja go kocham tyle zrobiłam dla niego nie potrafie go po 10 miesiącach wyżucić z pamięci. Nie wiem co mam robić.
do MALBOR: dobrze zrobilas , ze pozbylas sie dziecioroba i zapladniacza, czlowieka nieodpowiedzialnego.......pomysl, co bedzie gdy sie dowiesz, ze spotyka sie z kims, a nie daj Boze bedzie dziecko....dziewczyno!!!! maly synek ma nazwisko ojca???wowczas jest problem z wyjazdem za granice, a jesli twoje to nic nie mow i nie pytaj, bo ty bierzesz odpowiedzialnosc za zycie synka....zostaw ten caly bajzel i jedz tam gdzie widzisz ulozenie sobie zycia....a ze cierpisz , to normalne i jeszcze brak zainteresowania sie synkiem ..na pewno dobija, ale z czasem to minie, masz synka i to najwazniejsze ijemu poswiecaj czas.....
do MALBOR: dobrze zrobilas , ze pozbylas sie dziecioroba i zapladniacza, czlowieka nieodpowiedzialnego.......pomysl, co bedzie gdy sie dowiesz, ze spotyka sie z kims, a nie daj Boze bedzie dziecko....dziewczyno!!!! maly synek ma nazwisko ojca???wowczas jest problem z wyjazdem za granice, a jesli twoje to nic nie mow i nie pytaj, bo ty bierzesz odpowiedzialnosc za zycie synka....zostaw ten caly bajzel i jedz tam gdzie widzisz ulozenie sobie zycia....a ze cierpisz , to normalne i jeszcze brak zainteresowania sie synkiem ..na pewno dobija, ale z czasem to minie, masz synka i to najwazniejsze ijemu poswiecaj czas.....
Nie dawno do mnie napisał na gg takie słowa siedz sobie na tym pierdolonym gg i podrywAJ dalej frajerów moze ktos sie skusi zeby byc z tobą a podejrzewam ze chetnych niebraknie a sęk w tym że ja nie piszę z innymi facetami tylko z koleżankami a potem mnie zablokował .Jeśli chodzi o nazwisko dziecka to ma po ojcu i tu już jest problem z wyjazdem za granicę .
Zamieszkałam z nim 40 km od rodzinnego miejsca, gdzie miałam znajomych i przyjaciół, poświęciłam dla niego wszystkie znajomości. .
To zawsze błąd. Jeśli Ty coś dla niego poświęcasz, zaczynasz myśleć, że jest tego wart, budujesz w sobie przeświadczenie, że jest wart więcej od Ciebie. Potem, gdy on odchodzi, zostajesz sama, bo on przecież jest tym jedynym.
Nie wolno niczego poświęcać dla faceta. To on ma coś poświęcić - będzie przywiązany.
_Nika_ napisał/a:Zamieszkałam z nim 40 km od rodzinnego miejsca, gdzie miałam znajomych i przyjaciół, poświęciłam dla niego wszystkie znajomości. .
To zawsze błąd. Jeśli Ty coś dla niego poświęcasz, zaczynasz myśleć, że jest tego wart, budujesz w sobie przeświadczenie, że jest wart więcej od Ciebie. Potem, gdy on odchodzi, zostajesz sama, bo on przecież jest tym jedynym.
Nie wolno niczego poświęcać dla faceta. To on ma coś poświęcić - będzie przywiązany.
Ja też dla mojego byłego partnera poświęciłam dużo i za to oberwałam oj życie daje mi w kość.
17 2012-12-16 17:42:10 Ostatnio edytowany przez _Nika_ (2012-12-16 17:45:01)
Gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł. To niestety stało się już kilka lat temu i czasu nie cofnę. Gdybym wiedziała, że tak mnie wykopie..... Eeeehh... strasznie daje popalić to życie. Porażki w pracy można jakość znieść, w życiu towarzyskim - ludzie przychodzą i odchodzą, ale porażki w miłości łamią człowieka i rzucają na kolana. Wydaje mi się, że z mojej porannej iskierki w oku niewiele zostało. Jak zwykle przychodzi wieczór, ten cholerny wieczór, który z reguły spędzało się z ukochanym, a teraz pozostaje lizać rany i sączyć wino w samotności. Płakać już mi się nawet nie chce, już nie mam na to siły. Przez ostatnie 2 tygodnie wypłakałam chyba wszystkie łzy, jakie we mnie tkwiły. Całe bite dwa tygodnie nieustannie leciały mi po policzkach i w zasadzie wstyd się przyznać, ale tylko je byłam w stanie przełykać. Takich przeżyć nie życzę nawet najgorszemu wrogowi, kim trzeba być, żeby tak kogoś zranić? Albo kim trzeba być, żeby sobie na to zasłużyć? Jest tyle pytań, które pozostają bez odpowiedzi, to doprowadza do szału. Do ideałów nie należę, ale żeby się zastanawiać każdego dnia, czy to życie jeszcze mnie potrzebuje?
Oczywiście musiałam dzisiaj do niego pisać, nie ma kto dać mi po łapach, żebym nie czatowała non stop przy telefonie... a może coś napisał...? A może jeszcze wróci do mnie...?... Czuję, że jestem żałosna, ale uczuć się nie wybiera, niestety. Przepraszam Kochane, piszę co czuję, chociaż staram się już nie czuć.
Gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł. To niestety stało się już kilka lat temu i czasu nie cofnę. Gdybym wiedziała, że tak mnie wykopie..... Eeeehh... strasznie daje popalić to życie. Porażki w pracy można jakość znieść, w życiu towarzyskim - ludzie przychodzą i odchodzą, ale porażki w miłości łamią człowieka i rzucają na kolana. Wydaje mi się, że z mojej porannej iskierki w oku niewiele zostało. Jak zwykle przychodzi wieczór, ten cholerny wieczór, który z reguły spędzało się z ukochanym, a teraz pozostaje lizać rany i sączyć wino w samotności. Płakać już mi się nawet nie chce, już nie mam na to siły. Przez ostatnie 2 tygodnie wypłakałam chyba wszystkie łzy, jakie we mnie tkwiły. Całe bite dwa tygodnie nieustannie leciały mi po policzkach i w zasadzie wstyd się przyznać, ale tylko je byłam w stanie przełykać. Takich przeżyć nie życzę nawet najgorszemu wrogowi, kim trzeba być, żeby tak kogoś zranić? Albo kim trzeba być, żeby sobie na to zasłużyć? Jest tyle pytań, które pozostają bez odpowiedzi, to doprowadza do szału. Do ideałów nie należę, ale żeby się zastanawiać każdego dnia, czy to życie jeszcze mnie potrzebuje?
Oczywiście musiałam dzisiaj do niego pisać, nie ma kto dać mi po łapach, żebym nie czatowała non stop przy telefonie... a może coś napisał...? A może jeszcze wróci do mnie...?... Czuję, że jestem żałosna, ale uczuć się nie wybiera, niestety. Przepraszam Kochane, piszę co czuję, chociaż staram się już nie czuć.
Dobrze że mam synka to dzięki niemu staram się nie myśleć o tym wszystkim . lecz jak kładę się spać to czuję taką pustkę . Wtedy włanczam sobie muzykę i przez słuchawki sobie slucham .
_Nika_ napisał/a:Gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł. To niestety stało się już kilka lat temu i czasu nie cofnę. Gdybym wiedziała, że tak mnie wykopie..... Eeeehh... strasznie daje popalić to życie. Porażki w pracy można jakość znieść, w życiu towarzyskim - ludzie przychodzą i odchodzą, ale porażki w miłości łamią człowieka i rzucają na kolana. Wydaje mi się, że z mojej porannej iskierki w oku niewiele zostało. Jak zwykle przychodzi wieczór, ten cholerny wieczór, który z reguły spędzało się z ukochanym, a teraz pozostaje lizać rany i sączyć wino w samotności. Płakać już mi się nawet nie chce, już nie mam na to siły. Przez ostatnie 2 tygodnie wypłakałam chyba wszystkie łzy, jakie we mnie tkwiły. Całe bite dwa tygodnie nieustannie leciały mi po policzkach i w zasadzie wstyd się przyznać, ale tylko je byłam w stanie przełykać. Takich przeżyć nie życzę nawet najgorszemu wrogowi, kim trzeba być, żeby tak kogoś zranić? Albo kim trzeba być, żeby sobie na to zasłużyć? Jest tyle pytań, które pozostają bez odpowiedzi, to doprowadza do szału. Do ideałów nie należę, ale żeby się zastanawiać każdego dnia, czy to życie jeszcze mnie potrzebuje?
Oczywiście musiałam dzisiaj do niego pisać, nie ma kto dać mi po łapach, żebym nie czatowała non stop przy telefonie... a może coś napisał...? A może jeszcze wróci do mnie...?... Czuję, że jestem żałosna, ale uczuć się nie wybiera, niestety. Przepraszam Kochane, piszę co czuję, chociaż staram się już nie czuć.Dobrze że mam synka to dzięki niemu staram się nie myśleć o tym wszystkim . lecz jak kładę się spać to czuję taką pustkę . Wtedy włanczam sobie muzykę i przez słuchawki sobie slucham .
Właśnie mi oznajmił że zniszczy mnie mam kilanaście sms od niego czemu mi nie che dać normalnie żyć .
Ale chyba nie bierzesz jego słów na poważnie? Jaką krzywdę może Ci zrobić? Tym bardziej, że wysyła tylko sms. Chce, żebyś czuła się zagrożona, ale w takiej formie nie jest w stanie Ci zagrozić. Moim zdaniem pokazuje tylko, że sam sobie nie radzi z zaistniałą sytuacją. Musisz zachować spokój, ignoruj takie zaczepki. Pokaż, że spływają po Tobie jego zaczepki, pomęczy się sam trochę i odpuści. Jak dotrze do niego jakim jest kretynem, rozmowa będzie wyglądała zupełnie inaczej. Weź głęboki wdech, przytul mocno swoją pociechę i daj swoje ciepło tylko tym, którzy na to zasługują. Człowiek uczy się na błędach, teraz widzę to, jak na dłoni. Zachowaj wszystkie takie wiadomości, mogą przydać się później w walce o święty spokój Twój i Twojej rodziny. Mimo wszystko, życzę spokojnej nocy.
Ja poprostu chcę mieć święty spokój człowiek który nie jest odpowiedzialny i interesuję się innymi kobietami nie powinien zakładać na nowo rodziny . Ja mieszkam na wsi i teraz ludzie mnie wytykają że zostałam pożucona a ja już wysiadam .
Rozejrzyj się wkoło, wszystkie zostałyśmy porzucone, w mniej lub bardziej bolesny sposób. Jeżeli ktoś jest w stanie wytykać skrzywdzonej kobiecie, że odszedł od niej mężczyzna, to co ten ktoś może powiedzieć o samym sobie. Łatwo jest kogoś zdeptać w momencie największej słabości, ludzie to wykorzystują i przy pierwszej lepszej okazji pastwią się. Piętnując problemy innych chcą zatuszować i zapomnieć o własnych. To nie jest w porządku, ale niestety tak dzieje się wszędzie. Nasze przypadki nie są odosobnione, kobiety za bardzo kochają, zbyt wiele poświęcają i za bardzo się przywiązują. Do kolejnych związków trzeba podejść z dużym dystansem i nauczyć się brać, a nie tylko dawać. Na tych paskudnych ludziach świat się nie kończy, wierzę, że są też osoby, które potrafią szepnąć dobre słówko. Ja osobiście mam nadzieję, że wśród osób, które poznałam przy moim chłopaku znajdzie się ktoś, kto powie mu: "głupi jesteś, ona tak cię kochała".
Nie oglądaj się na innych, patrz przed siebie, a zaskarbisz sobie szacunek tym, że pokażesz, że te złe słowa nie są w stanie zranić Cię tak bardzo, jakby inni sobie tego życzyli. Ja zamknęłam się przed światem, w ogóle nie wychodzę na światło dzienne, bo nie chcę, żeby inni widzieli mnie w takiej kondycji. Myślę, że straciłabym cały pozytywny wizerunek pokazując jaka jestem słaba. Wierzę, że moja słabość w końcu minie, tak samo, jak Twoja. Z dnia na dzień podnoszę czoło coraz wyżej, małe kroczki, małe ale do przodu. Zobaczymy co będzie dalej. Trzymaj się i nie daj się dziewczyno, pokaż pazur, a jemu napisz, że wali Cię opinia prostaka. Pokaż, że potrafisz walczyć o siebie i swoją rodzinę.
Masz rację przyjdzie taki dzień w życiu że będzie jeszcze dobrze w moim życiu nie warto wracać do tego co było . Teraz trzeba nabrać sił by móc iść do przodu a tamten temat o przeszłości zostawić . Co nas nie zabije to nas wzmocni
)
Racja racją Kochana, swoje trzeba odchorować niestety. Wiem, że te lepsze dni nie nadejdą tu i teraz, ale wiem, że jeżeli nadejdą, to będziemy silniejsze i wyciągniemy wnioski z błędów z przeszłości. Pewnie pokusimy się o kolejne głupoty, ale może z tym bagażem doświadczeń, które w zasadzie na siłę wpakowano nam na plecy, będzie nam łatwiej wychodzić z takich potyczek. Mam dobrą pracę, kochającą rodzinę, życie towarzyskie jestem w stanie odbudować (jak tylko wyjdę z nory), niby niczego mi nie brakuje, ale bez szczęścia w miłości i zdrowia nawet najsilniejsza osobowość czuje, że jej egzystencja to tylko zwykła pustka. Jakim prawem ktoś każe nam czuć, że nasze życie jest pustką? A może same sobie tak każemy? Decydujmy same o naszym życiu, mamy do tego pełne prawo.
Tak szybko przez głupotę drugiej osoby można upaść na dno .Lecz gdy się ma wsparcie od innych osób jest łatwiej pozbierać sie ja dzięki synkowi mam siłę chcę mu dać dużo miłości i cieszyć się z życia .Kiedyś nadejdzie taki dzień że o tym idiocie zapomnę trzeba być silnym i żyć dalej
)
Wczoraj był pierwszy dzień, w którym nie miałam z nim kompletnie żadnego kontaktu. Najbardziej chore w tym jest to, że on tego właśnie chce, a ja nie. Gdyby tak dało się wyłączyć myślenie o nim. Dawno nie śniło mi się tyle rzeczy po nocach, snów mam mnóstwo, budzą mnie raz po raz, ale budzę się z uśmiechem, po chwili znowu pomyślę o rozstaniu i tym, że mnie nie chce i zasypiam już w innym nastroju. Rzeczywistość jest szara i wyjątkowo do dupy. Do tego wszystkiego jeszcze Święta i Nowy Rok, pierwsze moje samotne. Wciąż chciałabym bardzo, żeby wrócił, nie chcę być taka sama :`(
Czy kiedyś jeszcze komuś zaufam czy warto poświęcać wszystko a potem być zniszczona . Wiem jedno nie pozwolę na takie traktowanie nikt nie ma prawa poniżać mnie .;(
Właśnie mi oznajmił że zniszczy mnie mam kilanaście sms od niego czemu mi nie che dać normalnie żyć .
Nie pytaj nas. Nie siedzimy w jego głowie. Z tymi smsami idź na policję. A lepiej do adwokata (jeśli Cię stać). Jak dostanie po kieszeni, przestanie podskakiwać.