Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Witam mam na imie kamil chcialbym sie poradzic co mam zrobic w mojej sytuacji .
Jestesmy z zona rok po slubie i chcialbym opisac swoja sytuacje bo jestem bezradny
otóz jak pisalem jestem z zona po slubie rok zaraz po slubie zaczelismy mocno myslec o budowie domu i od tego zaczely sie nasze problemy otoz . mojej zony siostra z mezem buduja sie i konca pomalu budowe i moja zona tez strasznie chciala budowy wiec kupilismy projekt zaczelismy zalatwiac papiery i wtedy zaczely sie problemy ja stracilem prace . poszedlem do innej zaczelem pracowac i zona zaczela mnie molestowac z ta budowa okropnie codziennie jak dzwonilem do niej to slyszalem temat budowy caly czas chodzilo o pieniadze ze malo ze brakuje itp /......... w duchu wiedzialem ze nie jestem w stanie wybudowac w tak krotkim czasie domu bo nie bylo mnie poprostu stac skakalem z firmy do firmy zwalnialem sie przyjmowalem i tak w koncu doszlo do 5 firm bo chcialem jak najwiecej pieniedzy zarobic powiem szczerze ze zwalnialem sie z firmy do innej zeby zarobic 200 zl wiecej miesiecznie i to strasznie sie nie podobalo sie mojej zonie (nie dziwie jej sie ) mi tez sie to nie podobalo ale nie moglem sobie poradzic z ciaglym mowieniem mi o budowie przygnebialo mnie to i z tego zaczely sie moje nerwy o wszystko zaczelem wybuchac coraz czesciej o wszystko mialem do zony pretensje a ze wzgledu ze mieszkalismy z jej rodzicami(tesciami) z nimi sie teraz sie przestalem dogadywac praktycznie zesmy przestali rozmawiac mieszkajac razem pod jedym dachem w bloku . z tego zwgledu miedzy mna a moja zona bylo takie napiecie ze ja sie wyprowadzilem od zony  i od tesciow poniewaz juz nie dawalem sobie rady zz tym wszystkim chchcialem odpoczac troche i ona tez chciala odpoczac bo juz wczesniej o tym zesmy rozwawialismy . wiec poszedlem do rodziny mojej mieszkac . i teraz nie jestesmy razem od miesiaca 2 tygodnie temu bylem u zony zeby pogadac o naszym malzenstwie to uslyszalem ze jestem darmozjadem ze ona juz mnie nie kocha ze ma mnie juz dosc . powiedziala ze popelnila blad ze wyszla za mnie . teraz gdy juz nie mieszkamy razem ja pisalem do niej smsy z pytaniami co u niej jak sie czuje i pewnego dnia zadzwonil jej tel i to byl tesc moj ktory dzwonil z pretensjami do mnie zebym nie pisal do niej ze ona musi odpoczac i od tej pory nie piszemy . chcialbym sie dowiedziec co wy myslicie o mojej sytuacji czy to malzenstwo ma jesszcze szanse bo bardzo bym chcial zebysmy byli dalej razem wiem ze ja musze sie zmienic i wiem ze jeszcze ten zwiazek jest do uratowania . wracajac do sytuacji gdybylem u zony zapytalem o rozwod czy chce rozwodu nic mi nie odpowiedziala . wiem ze tescia podobno zalezy na tym zebysmy byli razem wkoncu jestesmy dopiero rok po slubie . i teraz moje pytanie co my myslicie o tej sytacji czego mam sie spodziewac ?? czy dojdzie do rozwodu czy jeszcze bedziemy razem ??

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Spodziewać możesz się wszystkiego... Błąd zrobiłeś, że się wyprowadziłeś. Mam wrażenie, że żona nie dorosła do budowy domu, zapatrzona była tylko w siostrę. Czasami trzeba mierzyć siły na zamiary. Nie każdemu udaje się postawić dom.
jedno jest pewne... sprawy same się nie załatwią. jak nic nie będziesz robił to możecie się od siebie odsunąć jeszcze bardziej, jak znowu będziesz zbyt nachalny to dodatkowo ją zdenerwujesz. W zasadzie to dwie strony muszą dążyć do tego żeby było dobrze. Na wstępie proponuję nie rozmawiać o rozwodzie, to tylko niepotrzebnie zaognia całą i tak już niełatwą sytuację. Pamiętaj... rozwieść się zawsze zdążysz. Twoja żona może mieć "dobrych" doradców w postaci rodziców?! Ale pewności nie ma. Pamiętaj tylko jedno, że jej rodzice życia za was nie przeżyją. To wy o wszystkim powinniście decydować.

A co masz robić... sam najlepiej znasz swoją żonę. Moja rada dla Ciebie - walcz!! Jeżeli z Twojej strony także było coś nie tak, pokaż jej że się zmieniasz. Pamiętaj nic tak nie przemawia za prawdziwym mężczyzną jak czyny!!

Powodzenia
K.

3

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Powiedzcie co ja moglbym teraz zrobic czy pisac czy nie pisac do niej czy sprobowac sie z nia spotkac czy nie ?? mieszka z rodzicami ktorych nie chce widziec bo duzo i przez nich poszlo . jak mam do tej sprawy podejsc czy dac jej jeszcze czas czy zarzadac zeby sie okreslila bo juz sam nie wiem i bije sie w myslami z gory dziekuje

4

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Jeśli wiesz na pewno, że teściom zależy abyście byli razem to spróbuj się z nią spotkać u nich w domu.
Jeżeli nie masz pewności jak są nastawieni, to lepiej spotkać się na neutralnym gruncie.

Moim zdaniem nie ma na co czekać tylko próbować sobie od razu wszystko wyjaśniać. Jestem zwolenniczką szczerych rozmów. Tylko w ten sposób można dojść do porozumienia.
Sytuacja was przerosła, nie poradziliście sobie z nią. Tak bywa. Teraz trzeba ratować Wasz związek. Im szybciej tym lepiej.
Nie stawiaj jej ultimatum "żeby się określiła", tylko powiedz jak to wygląda z Twojej strony, jak sobie wyobrażasz dalsze Wasze życie. Pozwól jej też na powiedzenie tego samego.
Po rozmowie z żoną zobaczysz jak dalej postępować.

5

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Kamil - przede wszystkim porozmawiaj z żoną, ale bez teściów. To WY dwoje macie sie dogadać. Najlepiej gdzieś na neutralnym gruncie w cztery oczy. Wytłumacz jej , że niektórych rzeczy nie da się przyspieszyć. Przecież nie będziesz pracował 24 godziny na dobę. A nawet gdybyś mógł to za chwilę możesz usłyszeć od żony że " Ciągle cię nie ma w domu, a ja sama i sama".Myslę, że twoja zona trochę zazdrościła swojej siostrze i chciała jej dorównać, ale sie przeliczyła. Czasem lepiej odpuścić trochę rzeczy materialnych a zatroszczyć się o relacje z kochaną osobą. Może lepiej byłoby kupić mieszkanie niz budować. Moglibyście wyprowadzić sie od teściów i żyć tylko we dwoje szybciej. MMoim zdaniem mieszkanie z rodzicami nie wróży nic dobrego. Wydaje mi się że twoja żona trochę pomyliła priorytety budowa domu stała sie ważniejsza niz ty i wasze małżeństwo. Porozmawiaj, wyjaśnij, powiedz co czujesz i zobaczysz jaka będzie reakcja.

6

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

witam jeszcze raz . czytam wasze zdnie na ten temat i chciclabym sie spotkac z zona porozmawiac o naszym zwiazku co bedzie dalej z nami ale w tym jest problem ze nie odpisuje na moje smsy nie wiem co sie z nia dzieje nie chce nawyzarniej w tym momencie ze mna rozmawiac nie wiem juz sam . tak pomyslalem ze moze ona kogos ma w swojej pracy i moze juz nic z naszego zwiazku nie bedzie sam juz nie wiem co mam myslec sad Jezeli doszlo by naprawde do rozwodu i spotakibysmt sie na sali sądowej to jak mam postąpic?? ja nie chce rozwodu wiem ze popelnilem sporo bledow w naszym zwiazku ale wiem ze moglbym sie dla niej zmienic .chodzi mi po glowie taka sprawa czy jezeli nie zgodzilbym sie na rozwod i zaciekle stal za swoim zdaniem czy cos mi to pomoze czy jednak i tak pojdzie do rozwodu a mamy z zona slub koscielny . czy w takiej sytuacji bedzie jej ciezko dostac rozwod jezeli sie na to nie zgodze ?? pomozcie

7

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Czegoś tu nie rozumiem. Ty pracujesz i jesteś darmozjadem?
Rodzina mojej pierwszej żony a w konsekwencji moja zona również, miała taką filozofię życiową:
"Ten kto zarabia 3 tys. Jest MĄDRZEJSZY od tego, kto zarabia 2,5 tys". Generalizując, to ilość pieniędzy, jakie przynosi facet do domu jest miernikiem jego WARTOŚCI, MĄDROŚCI, ODPOWIEDZIALNOŚCI, MIŁOŚCI, etc.
Też mieszkałem z teściami w ich domu. Też miałem od żony codzienny nacisk na pieniądze z tym, że w jej przypadku to była manipulacja teściów. Też się teściowie we wszystko mieszali, podsłuchiwali rozmowy telefoniczne (komórki dopiero raczkowały), etc.
Twoja sytuacja przypomina mi w dużym stopniu moją. Może to przez te przykre doświadczenia, ale czuję, że czeka Cię nauka o tym, jakie to najważniejsze w życiu są pieniądze i POKAZANIE się rodzinie, sąsiadom, obcym.
Ja miałem o tyle szczęścia, że moja żona zataiła przede mną kilka informacji i ożeniłem się nieświadomy pewnych faktów. Okazały się one wystarczające zarówno do rozwodu cywilnego jak i unieważnienia małżeństwa w Kościele.
Bądź czujny!

8

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Kamil z mojego punktu widzenia myślę że macie szanse na naprawienie tego wszystkiego Tylko że musisz postawić jej sprawę jasno abyśćie na razie odpuśćili budowę domu Ona naprawdę jeszcze nie dorosła do tego aby budować dom.Spróbuj na początek zaprosić ją gdzieś na kolacje bez teśćiów jeżeli to się nie uda to Ty porozmawiaj z Teśćiami

9

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

A twoja zona pracuje czy tylko wymaga?
Jesli pracuje to idz do niej jak konczy prace, popros o rozmowe itd.

Jesli nie pracuje to bedzie trudniej, bo rodzice chca ja chronic przed toba w imie rodzicielskiej milosci, ktora czesto w takich przypadkach wiecej psuje niz naprawia.

Bez rozmowy niczego nie wskorasz a jak dojdzie do sadu, to bedzie jeszcze trudniej.

10

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

tak moja zona pracuje z tym ze na jednym zakladzie ze swoim ojcem i siostra i zawsze razem jada do pracy i z pracy tak ze nie bede mial mozliwosci z nia pogadac a nie chce robic jej jakis scen pod zakladem bo to nie ma sensu . odebralem tel w ktorym tesc dzwonil do mnie z wielkimi pretensjami zebym dal jej spokój ze ona wyladuje w psychiatryku przezemnie ze sam nie wiem czego chce ze to ja sie wyprowadzilem od niej.  oni strasznie maniupuluja moja zona a ona ich slucha nie opisuje na smsy nie odbiera  jak dzwonie jak wedlug was moglbym ja namowic na spotkanie ?? bo chcialbym sie z nia spotkac i pogadac co dalej czy poprostu dac jej spokój jak narazie i czekac (chodz nie wiem na co ) w tym momencie to wyglada tak ze ja chce naprawic nasz zwiazek ale ona chyba nie chce nie wiem juz sam doradzcie mi cos. co wy byscie zrobili w mojej sytuacji

11

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

kamil
jak wyglądały Wasze relacje oprócz tego co piszesz. Opisz. Czy była czułosć, zrozumienie? Czy czujesz, ze żona Cię kochała? Jak długo byliscie przed ślubem i jak było wtedy?

12

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Czy Twoja żona jest uzależniona od swoich rodziców/rodziny pod względem emocjonalnym, jak uważasz?

13

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Telewizor, meble, mały fiat -- oto marzeń szczyt. Takie małżeństwo... A ty musisz chyba te marzenia zrealizować. Wydawało mi się, że dwie osoby idą razem przez życie, a nie jedna jest księżniczką, którą trzeba ciągle zdobywać... Ale nie jestem romantyczny, więc może źle myślę.

14

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Bylismy ze soba 3i pol roku przed malzenstwem wiadomo byly klótnie jak u kazdego raz bylo gorzej raz lepiej . jak chodzi o czulosc to z mojej zony strony nie odczuwalem zbyt duzej czulosci zawsze taka byla jak by zimna . ja zawsze przed slubem staralem sie okazywac swoje uczucia bylem praktycznie do niej przyklejony . juz przed slubem rozeslismy sie na miesiac czasu bo strdzila ze potrzebuje wtroche luzu moze i za duzo chcialem wiedziec co robi gdzie jest poprostu ja kontrolowalem tak to nazwala zeslismy sie spowrtem i tak doszlo do slubu . jak chodzi o zrozumienie to w mojej zonie nie ma zrozumienia dla mnie wogole . pol godz temu zadzwonilem do niej z mojego kuzyna tel odebrala ale powiedziala ze jak by widziala ze to ja dzwonie to by nie odebrala prosilem ja o spotkanie o 20 min rozowy co bedzie dalej z namii ona powiedziala ze nie chce sie ze mna spotkac i nie wierzy mi w to ze sie zmienie ciagle mowila mi o tym co zrobilem zle i ze teraz ja bede cierpial jak ona cierpiala . nie rozumiem wogole dlaczego nie chce sie spotkac ze mna pogadac tylko przekazuje mi swoje zale do mnie przez telefon dlaczego nie ma odwagi powiedziec mi tego w twarz nie jestesmy juz dziecmi ja mam 24 lata a zona ma 25 lat dlaczego nie chce pogadac. jak z nia rozmawialem to sie poplakala wiec nie wiem co mam o tym wszystkim myslec ostatnio mi powiedziala ze juz mnie kocha teraz placze przez tel . czy to jest normalne czy ona jednak cos jesscze czuje i moze boi sie mojego powrotu czy to malzenstwo jest skazane na porazke a moze boji moze wstydzi przed swoimi rodzicami z ktorymi jest blisko teraz . nie wiem jak ja przekonac do tego spotkania . jest strasznie w sobie zawzieta . co mam zrobic wedlug was czy mam jej dac spokoj jak narazie czy mam ja przekonywac do spotkania bo juz nie wiem co ona czuje .

15

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Z tego co napisałeś, problem jest takie, że za bardzo Ci zależy. Ja myslę, ze tu metoda 180 stopni mogłaby się sprawdzić. Jak znajdę to wkleję.

Ja tu widzę jeszcze jeden wątek, ze Twoja żona jest w jakiś sposób (chyba) uzalezniona od ojca, czy się mylę?

16

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Musisz jej po prostu pokazać, ze życie bez niej istnieje, że nie jest jedyna z którą możesz się związać. Z tego co widze to ona rozdaje karty, to ona dominuje a Ty nie masz nic do powiedzenia. Spodobało mi się co ktoś kiedyś napisał: w miłości jest tak jak na wojnie, przegrywa ten kto kocha bardziej.

17

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Mam nadzieję, ze Mark się nie obrazi, ale to jest metoda 34 kroków i zmiany zachowania o 180 stopni.

Poniżej zamieszczam metodę 34 kroków.

Jest to metoda potwornie egoistyczna, nakierowana wyłącznie na Ciebie i Twoje potrzeby.
I jest jeśli się ją dokładnie stosuje- zabójczo skuteczną.
Nawet gdy nie uratujemy naszego związku, to uratujemy siebie
Wymaga jednak olbrzymiej samodyscypliny.
Nie ma w niej miejsca na jakiekolwiek odstępstwa.
Nie wolno popełnić błędu- bo wtedy cały Twój wysiłek zostanie zmarnowany!
Daje jasny przekaz partnerowi, że jesteśmy gotowi żyć z nim lub bez niego.
I tylko od niego zależy, czy się do tego dostosuje.

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj mężą. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silną, otwarta i atrakcyjną.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z mężem (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robił w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa czy oziębła ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwa
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona.
31. Rozmawiając z mężem, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

18 Ostatnio edytowany przez bags (2012-12-11 18:56:36)

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Witaj Kamilu...

Nie wiem, czy sam przed sobą zdajesz - tak szczerze z ręką na sercu - do końca sprawę z tego, że Twoje małżeństwo jest "na smyczy"?
Dlaczego "na smyczy"? Z prostego powodu - Twoja żona jest uzależniona od matki, ojca siostry itd., itd. Takie uzależnienie ma dwa poziomy: nieodcięta pępowina i toksyczny związek - lub osoba ze strony rodziny Twojej żony jest takową. "odebralem tel w ktorym tesc dzwonil do mnie z wielkimi pretensjami zebym dal jej spokój ze ona wyladuje w psychiatryku przezemnie ze sam nie wiem czego chce ze to ja sie wyprowadzilem od niej.  oni strasznie maniupuluja moja zona a ona ich slucha nie opisuje na smsy nie odbiera  jak dzwonie"... Czegoś tu nie rozumiem - teść broni córki przed Tobą?  Z jakich pobudek/powodów?
Damski bokser z Ciebie, znęcasz się nad Nią psychicznie, zdradziłeś Ją i etc.???
Takie problemy powinniście rozwiązywać we dwoje a jedynie radzić się rodziców jako tej rady starszych i doświadczonych. Choć w Twoim wypadku to Ich doświadczenie sprowadza się do jednego - najlepszą obroną jest atak.
Dla Niej i dla Nich jesteś gorszy, bo:
- za mało zarabiasz,
- za mało inwestujesz w siebie jeśli chodzi o budowę,
- za mało, za mało za mało...
Można by się tak doszukiwać bez końca tych "powodów", tylko pytanie po co?
Druga sprawa...
Zapewne w wielu tematach omawianych z żoną i w dążeniu do wspólnego kompromisu słyszałeś teksty "nie, bo coś tam - standardowo "bo mama", a Ty to tamto i siamto..."

Co do stwierdzenia K.82 nie zgodzę się - postąpiłeś słusznie, bo nie dasz sobą pomiatać, poniżać i robić za dywanik. Wszędzie i wszyscy do okoła są zgodni co do jednego, że małżeństwo po ślubie powinno mieszkać osobno - z dala od rodziców, a jeśli już mieszkają "w kupie", to wynika to z przyczyn poniekąd niezależnych od młodych.
A dlaczego? Taki typ rodziny można porównać do czegoś takiego, co wynika z Twojego opisu, że Ona nie potrzebuje rodziny, którą chciała z Tobą stworzyć, Ona już MA rodzinę. mamę, tatę, itd. To zamknięty krąg, do którego Ty mogłeś wejść, pod warunkiem że całkowicie się do Niej i Ich dopasujesz, najlepiej jak jeszcze zerwiesz więzi ze swoją rodziną i całkowicie zamkniesz swoją przestrzeń swobody działania. Brutalnie mówiąc wpiszesz się do rodziny jako Ich klon. Bo jak to inaczej nazwać?

Janku... uderzyłeś konkretnie i w samo sedno problemu. Za to autor powinien CI postawić wirtualną cysternę wódki.

poProstuJanek napisał/a:

Czegoś tu nie rozumiem. Ty pracujesz i jesteś darmozjadem?
"Ten kto zarabia 3 tys. Jest MĄDRZEJSZY od tego, kto zarabia 2,5 tys". Generalizując, to ilość pieniędzy, jakie przynosi facet do domu jest miernikiem jego WARTOŚCI, MĄDROŚCI, ODPOWIEDZIALNOŚCI, MIŁOŚCI, etc.
Też mieszkałem z teściami w ich domu. Też miałem od żony codzienny nacisk na pieniądze z tym, że w jej przypadku to była manipulacja teściów. Też się teściowie we wszystko mieszali, podsłuchiwali rozmowy telefoniczne (komórki dopiero raczkowały), etc.
Twoja sytuacja przypomina mi w dużym stopniu moją. Może to przez te przykre doświadczenia, ale czuję, że czeka Cię nauka o tym, jakie to najważniejsze w życiu są pieniądze i POKAZANIE się rodzinie, sąsiadom, obcym.
Ja miałem o tyle szczęścia, że moja żona zataiła przede mną kilka informacji i ożeniłem się nieświadomy pewnych faktów. Okazały się one wystarczające zarówno do rozwodu cywilnego jak i unieważnienia małżeństwa w Kościele.
Bądź czujny!

Ktoś mi kiedyś powiedział, że dla jednych praca JEST SENSEM ŻYCIA A DLA INNYCH - JEGO DODATKIEM.
W miejsce "praca" można wstawić wszystko i wyjdzie na jaw to, co i dla kogo jest najważniejsze. Pieniądze w życiu są ważne ale nie najważniejsze. Za nie się wszystko kupi... ale nie tego najważniejszego - miłości (no chyba że u wiadomo u kogo i gdzie "za chwilę zapomnienia")
Mi to wygląda na udział Twojej żony w tym potocznym obecnie wyścigu szczurów, ale nie w drodze do kariery lecz by skończyć budowę przed siostrą i etc... kosztem Ciebie.
A gdzie w tym wszystkim, gdzie Ona była "świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny..." - nie wnikam w to po jakim jesteście ślubie - jesteś dla Niej TY??? Bo z tego co widać, to owszem jesteś albo inaczej mówiąc "figurujesz w spisie" na szarym, zakurzonym końcu. 

Wybacz, ale znam przypadki, gdzie na terenie budowy to właśnie żona moich znajomych:
- w iście spartańskich warunkach ugotowała obiad/ciepły posiłek,
- podawała materiały mężowi,
- zamieszała zaprawę, ba betoniarkę czy też myjkę ciśnieniową obsłużyła nie bojąc się że "odleci" pod jej ciśnieniem ponad 100 barów, itd. Ale zawsze była te dwa kroki za mężem by pomóc, wesprzeć czułym słowem lub gestem.

I tak na koniec...
poszukaj sobie tutaj wątku - "teściowie... nieodcięta pępowina". Zobaczysz czy nie mam racji i czy to co tam piszemy nie pokrywa się z tym, co masz w swoim związku. Coś więcej znajdziesz u mnie - toksyczny trójkąt z teściową.

Pozdrawiam

P.S.

Stokrotka...
nie chwalący się, to ja jestem promotorem tego, że metoda 180 stopni zawitała pod strzechy tegoż forum. Ani Mark ani ja nie mamy Ci w ogóle za złe, że ją propagujesz... Po to jest big_smile

19

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic
bags napisał/a:

Stokrotka...
nie chwalący się, to ja jestem promotorem tego, że metoda 180 stopni zawitała pod strzechy tegoż forum. Ani Mark ani ja nie mamy Ci w ogóle za złe, że ją propagujesz... Po to jest big_smile

Bags nie wiedziałam big_smile.

ps Dziś o Tobie myślałam i ciekawa jestem co powiesz na ciąg dalszy co u mnie i co byś zrobił. Podczytasz mój wątek: mąż chce odejsć, 2 dzieci, plisss

20

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Dobrze że nie macie dzieci i kredytu.

Ona jest kompletnie oderwana od rzeczywistości! Na budowę domu trzeba góry pieniędzy i ogromnej ilości czasu.

Nie powinniście ani na miesiąc wprowadzać się do jej rodziców.

Pytasz, co my byśmy zrobili na Twoim miejscu. Ja bym się rozwiodła.

21

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Najlepsza metoda na kryzys - rozstanie, rozwód... Pięknie, takie czasy :-((

22

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Witam po krótkiej przerwie . ma dalszy problem z zona dzisiaj zaproponowalem spotkanie z nia o 18 w parku (napisalem jej smsa ze chce sie z nia spotkac dzisiaj o 18 w parku i ze bede na nia tam czekal ) nie odpisala mi nic . poszedlem w umówione miejsce  zeby sie z nia zobaczyc i zapytac co u niej slychac  porozmawiac co dalej bedzie z nami . poszedlem do tgo parku czekalem na nia tam cala godz nie pojawila sie gdy dzwonilem do niej jak juz na nia czekalem to odrzucała polaczenia zapytalem po pol godz czy jednak sie pojawi z mysla ze sie spozni bo wiadomo aura nie sprzyja . nic jednak nie napisala olala mnie na calej lini dzisiaj . powiedzcie mi czy ja mam jeszcze jakies szanse zeby z nia byc czy ona poprostu ma mnie juz w dupie i przestac z nia gadac pisac urwac kontakt czy to cos da czy juz ie jak sadziecie ?? Ja rozwodu nie chce nawet nie chce o tym myslec ze moze do tego dosc ale szczerze mowiac to czasem ja juz mam dosc zalezy mi na zonie chcialbym ja odzyskac ale juz nie mam sily . co mam zrobic jak to wszystko rozegrac czuje sie juz bezsilny nie mam pojecia czego ona chce . co moze sobie myslec o tym wszystkim .... co kobieta (pytanie do kobiet) w takim momencie mysli ?? czy jej juz na mnie wogole nie zalezy ??:-(((((

23

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Daj jej czas,nie dzwoń nie pisz .Jeśli będzie chciała z tobą być sama się odezwie. I tak prędzej czy później będzie musiała się z tobą spotkać. Ja myślę ,że twoja żona miała trochę inne wyobrażenie o waszym wspólnym życiu po ślubie i poprostu zawiodła się na rzeczywistości. Zrobiłeś błąd wyprowadzając się gdyż ojciec może ją buntować przeciw tobie ,ale z drugiej strony nie dziwie ci sie

24

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Witam ...
Może po krotce opisze swoja sytacje
Moja żona dzisiaj napisala mi smsa ze chce rozwodu (zachowala sie jak gowniara)
nie mam pojecia wogole jak sie przygotowac do takiej rozprawy tym bardziej ze ja nie chce rozwodu .
nie wiem  co napisze w pozwie ... czy jezeli napisze ze bez orzekania o winie czy musze sie na to zgodzic ?? co jezeli ja w sadzie powiem ze nie chce rozowdu i kocham moja zone co wtedy jak moze postapic sedzia ?? jak taka rozprawa wyglada ??
przypomne ja rozwodu nie chce i jezeli to mozliwe chcialbym zeby do niego nie doszlo czego moge sie spodziewac na takiej rozprawie ??

25 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2013-01-23 01:54:54)

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Moim zdaniem Twoja zona jest niedojrzała emocjonalnie...
Nastawiona na konsumpcjonizm....
Coś w stylu "chciałeś Panie Panią? To zarabiaj na nią".

Rok po ślubie budować dom...moi dziadkowie w wieku 60 lat dom zaczęli budować...a tu zona chcę z jednej deski i kawałka papy postawić wille w Beverly Hills....
Zachowała się jak rozpieszczona "Hamerykanka" wychowana na kanałach z MTV, typu odpicuj mi bryke itd...
A Ty głupiutki postanowiłeś jej oczekiwaniom sprostać...

Zle zrobiłeś,że uciekłeś... nie ucieka się od zony,żeby odpocząć...od dziecka płaczącego i marudnego tez uciekniesz?


Czytając że chce rozwodu... daj jej... Najlepiej bez orzekania o winie - szybciej. z orzekaniem o winie - swiadkowie, kilka spraw, wydane pieniadze.

Pierwsza rozprawa jest taka...ogólna...spytają się o różne rzeczy,nawet pożycie małżeńskie (kiedy ostatnio uprawialiście seks),czy się kochacie,czy chcecie być razem, co sprawiło że chcecie od siebie odejść...w zależności od odpowiedzi, skończy się na 2 rozprawie,albo będzie się ciągnąc. Szczególnie jeśli będziesz się upierał, że z rozpieszczuchą chcesz być dalej.

Metoda 180 st jest świetna smile Szkoda że dopiero teraz się o niej dowiedziałam big_smile
17 punktów na 34 mam wcielone w życie,inne trzeba wcielić...z niektórymi będzie pod górkę...i to śliską big_smile

Więc kolego, do dzieła,zaczynamy dobijać do 34 punktu wink

26

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

A jezeli nie zgodze sie na rozwod bez orzekania o winie ?? ja nie mam sobie wiele do zażucenia .
moja żona i jej matka  widocznie chca ksiecia z bajki ktory bedzie robil po 24 godz na dobe ........
ja nie chce sie zgodzic na bez orzekania o winie poniewaz chce zeby wkoncu moja zona zaczela sama bez mamy mowila co chce powiedziec przed sadem ...

Czy jej rodzice maja prawo byc na sali sadowej ???
czy ja moge zazadac od sedziego zebym na rozprawie byl tylko ja i moja z zona z adwokatem(jezeli wezmie)
ps
teraz KOBIETY  pewnie mnie zblizgaja ze jestem zly bo nie chce jej pozwolic w spokoju odejsc odemnie
otoz pozwolilbym jej odejsc gdybym tylko znal Powod tego odejscia
bo jedyne co slyszalem to to ze nie moge znalesc sobie stalej pracy .....
zyjemy w trudnych czasach jest ciezko o prace a tymbardziej stalo(o ktorej mozna sobie pomażyc nie majac plecow ani znajmosci )
mojej zonie wydaje sie rozwod to jest taka prosta sprawa ze pojdzie do sadu i od tak postanie rozwod <(boja w obłokach)
ja wiem ze nasze malzenstwo jest do uratowania jezeli tylko odciela by sie od pempowiny matki ....
wszystkiemu winna jest tesciowa nagaduja na mnie mojej zonie nie tylko na mnie bo i na mojego szwagra mojej szwagierce ..
Dla niej każdy zieć jest zly dl swoich córek ....
Dlatego zalezalo by mi na tym zeby na pierwszej rozprawie nie mogli byc na sali jej rodzice ..... bo napewno nie bylo by spokojnie czy jest taka mozliwosc zeby sad nakazal im opuszczenia sali sadowej ???? prosze odpowiedzcie mi jezeli ktos cos wie na ten temat

27

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Kamil...

Co Ci to da, ze masz niewiele sobie do zarzucenia a cala eskadre tirow w postaci winy zony za rozpad Waszego malzenstwa masz na nia jak tego przyslowiowego asa w rekawie?
Ja tez przerabiam - juz co prawda na finale - potwornego toksyka, gdzie zona ma na mnie takie "haki" do sprawy w sadzie, ze cala swiatowa stadnina koni przed wyscigiem na Sluzewcu by parskala smiechem do upadlego przez dlugie lata.
Mam pelna swiadomosc tego, ze nie tyle sam, co dobry adokat nawet z urzedu - by nie placic za niego i bezsensowne "dochodzenia" bieglych i caly pozostaly cyrk - by mnie wybronil i zrobil z tego "wykladu" zony pierwszorzedny kabaret a ja osmieszyl do ostatniej nitki przed sedzia.
Tylko pozostaje fundamentalne pytanie: po kiego grzyba ja mam ponosic finansowe konsekwencje za glupote zony sterowanej przez tesciowa i ich ferajne??? Bo wystarczy ze trafie na sedzine trzymajaca twardo strone kobiet i jest po ptokach a potem "placz i plac".

Szczerze Ci mowie, ze poczynajac ten krok w postaci wytoczenia ciezkiej artylerii przeciwko zonie, kopiesz sie z koniem, o ktorego zwrotnej sile razenia nie masz jeszcze zielonego pojecia w odniesieniu do tego, do czego taka kategoria osob jest zdolna. Po co sie kopac z takim koniem, lepiej od razu stadnine zmiennic.
Zakladajac, ze siadziemy przy piwku tylko we dwoje i pogadam z Toba konkretnie o tym toksycznym temacie i jego tajemnicach, to daje Ci 2h i poyrywasz wszystkie wlosy z glowy, zbledniesz bardziej niz wyprana w wizirze biala koszula przez Z. Hajzera i nie wstaniesz o wlasnych silach z krzesla lub hokera przy barze przez conajmniej tydzien.

Twoja zona z tesciowa maja wizje szklanych domow z jakims tam ksieciem na bialym koniu. Ale to Ty masz klucze do tych domow w kieszeni. Za jakis czas One dalej - razem w swoim zwiazku - beda marzyc o tych apartamentowcach, zas Ty - bedziesz w nich mieszkal z nowa, fantastyczna rodzina i cala "stadnina" w postaci dzieci.   

Jesli mozesz to odpusc sobie walke, chce rozwodu, to niech startuje sama lub Ty zloz i trzymaj sie opcji bez orzekania o winie. Odejdziesz z klasa a potem to Ona zaplacze za Toba, tym co miala i co stracila decydujac sie na rozwod. Ty tej pepowiny nie przetniesz, Ona sama musi to zrobic. a pozniejsze konsekwencje przejrzenia na oczy dla niej beda katoastrofa na calej lini... z rozwodem to do kwadratu. A dlaczego to juz doczytasz sie w moim watku.

Jest takie niepisane prawo, ze gdy facet rzuca kobiete, to ona sie na nim msci, jesli jest odwrotnie - ona jest z siebie dumna... czy aby na pewno???

28

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic
poProstuJanek napisał/a:

Czegoś tu nie rozumiem. Ty pracujesz i jesteś darmozjadem?
Rodzina mojej pierwszej żony a w konsekwencji moja zona również, miała taką filozofię życiową:
"Ten kto zarabia 3 tys. Jest MĄDRZEJSZY od tego, kto zarabia 2,5 tys". Generalizując, to ilość pieniędzy, jakie przynosi facet do domu jest miernikiem jego WARTOŚCI, MĄDROŚCI, ODPOWIEDZIALNOŚCI, MIŁOŚCI, etc.
Też mieszkałem z teściami w ich domu. Też miałem od żony codzienny nacisk na pieniądze z tym, że w jej przypadku to była manipulacja teściów. Też się teściowie we wszystko mieszali, podsłuchiwali rozmowy telefoniczne (komórki dopiero raczkowały), etc.
Twoja sytuacja przypomina mi w dużym stopniu moją. Może to przez te przykre doświadczenia, ale czuję, że czeka Cię nauka o tym, jakie to najważniejsze w życiu są pieniądze i POKAZANIE się rodzinie, sąsiadom, obcym.
Ja miałem o tyle szczęścia, że moja żona zataiła przede mną kilka informacji i ożeniłem się nieświadomy pewnych faktów. Okazały się one wystarczające zarówno do rozwodu cywilnego jak i unieważnienia małżeństwa w Kościele.
Bądź czujny!

witaj chce tez uzyskac uniewaznienie slubu koscielnego ale nie mam mocnych dowodow jesli moge wiedziec jakie ty miales lub jakie trzeba miec,mozesz napisac na gg,pozdrawiam

29

Odp: Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic
bags napisał/a:

Kamil...

Co Ci to da, ze masz niewiele sobie do zarzucenia a cala eskadre tirow w postaci winy zony za rozpad Waszego malzenstwa masz na nia jak tego przyslowiowego asa w rekawie?
Ja tez przerabiam - juz co prawda na finale - potwornego toksyka, gdzie zona ma na mnie takie "haki" do sprawy w sadzie, ze cala swiatowa stadnina koni przed wyscigiem na Sluzewcu by parskala smiechem do upadlego przez dlugie lata.
Mam pelna swiadomosc tego, ze nie tyle sam, co dobry adokat nawet z urzedu - by nie placic za niego i bezsensowne "dochodzenia" bieglych i caly pozostaly cyrk - by mnie wybronil i zrobil z tego "wykladu" zony pierwszorzedny kabaret a ja osmieszyl do ostatniej nitki przed sedzia.
Tylko pozostaje fundamentalne pytanie: po kiego grzyba ja mam ponosic finansowe konsekwencje za glupote zony sterowanej przez tesciowa i ich ferajne??? Bo wystarczy ze trafie na sedzine trzymajaca twardo strone kobiet i jest po ptokach a potem "placz i plac".

Szczerze Ci mowie, ze poczynajac ten krok w postaci wytoczenia ciezkiej artylerii przeciwko zonie, kopiesz sie z koniem, o ktorego zwrotnej sile razenia nie masz jeszcze zielonego pojecia w odniesieniu do tego, do czego taka kategoria osob jest zdolna. Po co sie kopac z takim koniem, lepiej od razu stadnine zmiennic.
Zakladajac, ze siadziemy przy piwku tylko we dwoje i pogadam z Toba konkretnie o tym toksycznym temacie i jego tajemnicach, to daje Ci 2h i poyrywasz wszystkie wlosy z glowy, zbledniesz bardziej niz wyprana w wizirze biala koszula przez Z. Hajzera i nie wstaniesz o wlasnych silach z krzesla lub hokera przy barze przez conajmniej tydzien.

Twoja zona z tesciowa maja wizje szklanych domow z jakims tam ksieciem na bialym koniu. Ale to Ty masz klucze do tych domow w kieszeni. Za jakis czas One dalej - razem w swoim zwiazku - beda marzyc o tych apartamentowcach, zas Ty - bedziesz w nich mieszkal z nowa, fantastyczna rodzina i cala "stadnina" w postaci dzieci.   

Jesli mozesz to odpusc sobie walke, chce rozwodu, to niech startuje sama lub Ty zloz i trzymaj sie opcji bez orzekania o winie. Odejdziesz z klasa a potem to Ona zaplacze za Toba, tym co miala i co stracila decydujac sie na rozwod. Ty tej pepowiny nie przetniesz, Ona sama musi to zrobic. a pozniejsze konsekwencje przejrzenia na oczy dla niej beda katoastrofa na calej lini... z rozwodem to do kwadratu. A dlaczego to juz doczytasz sie w moim watku.

Jest takie niepisane prawo, ze gdy facet rzuca kobiete, to ona sie na nim msci, jesli jest odwrotnie - ona jest z siebie dumna... czy aby na pewno???

fajne nutki,trafione

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Prosze o jakas rade nie wiem co o tym wszystkim myslec i co zrobic

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024