netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Problem w związku...

37 odpowiedzi5 565 wyświetleńzałożony przez StromAusFantasie, 10.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem w związku...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: Problem w związku...

Witam wszystkich!

Mam taki problem... i kompletnie nie wiem już co o tym myśleć... A tym bardziej co z tym robić... Jestem w związku ponad rok. Ogólnie to mój najdłuższy i chyba najpoważniejszy związek. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt z jakim człowiekiem się związałam... Ma on dość trudny charakter. Chyba aż nad to... Jest uparty, złośliwy, zbyt często chamski i nerwowy do takich granic możliwości by stracić nad sobą całkowicie panowanie... Nie raz słyszałam wiele przykrych słów z Jego ust w postaci wulgaryzmów, obelg i najgorszych z możliwych... Nie jest to nic miłego, zwłaszcza gdy taką osobę kocha się mimo wszystko... Jesteśmy zaręczeni. Choć to nie były zaręczyny moich marzeń ( chodzi tu o okoliczności, gdyż wydaje mi się, że było to wymuszone przeze mnie), to mimo wszystko traktuję je poważnie. Nie raz chciał mnie zostawić, pakował się i wracał do domu... Dość często nie zważa na mnie i moje uczucie, według niego wszystko jest moją winą i to ja go do wszystkiego prowokuje... Mieszkamy u moich rodziców. Moi rodzice są dość irytujący czasami, lubią przygadać jakimś głupim tekstem, ale zwykle odbiera się to jako żart. On niestety odbiera to wszystko jako obrazę... Ostatnio pokłócił się z moją matką, bo zwróciła mu uwagę na jego zachowanie... Obraził się do tego stopnia by, powiedzieć, że rzuci tu pracę i wraca do siebie do domu i tam podejmie inną. A ja mam wybór..Albo zostanę tu gdzie jestem i to bd koniec Nas, albo zamieszkamy u Niego. Dodam, że ostatnio jego siostry  uznały mnie za zło wścielone, gdy pożalił im się z zaistniałej pare dni temu sytuacji... Mimo tego, że między Nami też są te dobre chwile, obawiam się Naszej przyszłości. Wiele osób powiedziało by ( i mówi), że powinnismy się rozstać, tylko problem w tym, że ja nie potrafię...  Tu już nie chodzi tylko o uczucie, ale ja po prostu nie wyobrażam sobie życie samej...Wszystko zaszło już tak daleko i nie umiem tego tak zakończyć... Boję się, że nic nigdy się nie zmieni i w przyszłości czeka mnie jeszcze większa patologia w związku...On jest czasem nieobliczalny... Próbowałam nie raz z Nim pogadać o wszystkim, ale po prostu z Nim się nie da... Jeśli moje zdanie jest odmienne - to już nie mamy o czym mówić... Nie wiem już co robić z tym sad Jestem kompletnie załamana sad

Proszę o jakąś radę ...

2

Odp: Problem w związku...

Hej,
skupmy się na tych słowach:
"Tu już nie chodzi tylko o uczucie, ale ja po prostu nie wyobrażam sobie życie samej...Wszystko zaszło już tak daleko i nie umiem tego tak zakończyć... Boję się, że nic nigdy się nie zmieni i w przyszłości czeka mnie jeszcze większa patologia w związku."

Cóż, z Twojego krótkiego opisu mogę zaryzykować stwierdzeniem, że Twój narzeczony tak został wychowany; że wszystko musi być tak, jak on chce. Mogę zaryzykować stwierdzeniem, że chce żyć i żyje dla siebie, otaczających go ludzi traktując jako środki koniecznie do osiągania celów.
Mało zaryzykuję natomiast gdy powiem, że szanse na zmianę są tak małe, ze praktycznie żadne. To JEMU musiałoby jego zachowanie przeszkadzać- Ty nie zmienisz go na pewno.

bardziej jednak zaniepokoiło mnie stwierdzenie, ze boisz się żyć sama. CZEMU? jesteś bardzo, bardzo młoda, w ogole nie myslałabym o ślubie w Twoim wieku,a  Ty boisz się samotności??

A, ślub to poważna sprawa; trzeba naprawdę LUBIĆ (kochać łatwiej, wierz mi ) osobę, z którą  spędza się każdy dzień na tym samym metrazu przez jakieś 60 lat...

3

Odp: Problem w związku...

Tak masz rację, wiele razy słyszałam już, że nigdy się nie zmieni. Albo zaakceptuję go takim jakim jest, albo powinnam szukać gdzie indziej... Może to faktycznie kwestia złego wychowania... Ja również mam swoje zasady, których uparcie przestrzegam. Chciałabym żebym mogła na Niego liczyć w wielu sprawach, np jakiejś pomocy domowej. Ale On zwykle odbiera to jako rozkaz... U niego w domu było tak, że zwykle przesiadywał cały dzień przed kompem, a Jego mama wołała go tylko na jedzenie... A Jego mama jest taka, że nie odmawia synowi i w sumie to by wszystko mu pod nos podstawiła...

Boję się być sama...dlatego, że ja zwykle traktuję ludzi wokół mnie bardzo poważnie. Szybko obdarzam ich uczuciem, przyzwyczajeniem, gdy zobaczę, że dla Nich też jestem kimś. Wiele osób już mnie zostawiło, w sumie z nieznanych mi do dziś powodów. Nie mam przyjaciół, nie mam nawet dobrych znajomych. Mam Jego - który mimo wszystko jest. Kocham go i chciałabym stworzyć z Nim przyszłość, tylko boję się, że nie będzie to taka przyszłość jaką bym chciała mieć.

Co do ślubu... wiem. Co do uczuć nie mam wątpliwości. Bardziej właśnie martwi mnie dogadywanie się, szacunek o który wciąż walczę i Jego ciężki charakter. Uważam, że jestem gotowa na to wszystko mimo młodego wieku. Ale tylko wtedy gdy mam pewność, że warto. Że to co robię, moje starania są coś, dla kogoś warte. Chciałabym by i On w końcu dostrzegł we mnie kogoś, dla kogo warto się starać..

4

Odp: Problem w związku...

StromAusFantasie jedno jest pewne:
Nie wykonasz jednej pracy: nie zmienisz go na takiego, jakiego pragniesz.
Możesz bardzo tego chcieć, przykrywać wiele jego wad, ale niestety wypłyną w najmniej ciekawym momencie, a wtedy niestety przypłacisz to wieloma łzami.
Ale jest plus: zdajesz sobie sprawę z tego wszystkiego, masz szansę coś z tym zrobić. Po prostu na pierwszym miejscu: nie oszukiwać się smile

5

Odp: Problem w związku...

Już nie raz przypłacałam to łzami i nie tylko... Mam świadomość tego jaki jest i w zasadzie nie oczekuję tego, żeby się zmienił. Chciałabym żeby po prostu nie traktował pewnych spraw aż tak ostro, a przede wszystkim by nie odreagowywał na wszystko i wszystkich złością, bo coś idzie nie po Jego myśli...No i żebym ja była w Jego oczach i sercu kimś więcej, niż wtedy gdy jest zły i mówi mi te wszystkie przykre rzeczy...

6

Odp: Problem w związku...

Do tego potrzeba miłości -wtedy i jest szacunek do drugiej osoby.

7

Odp: Problem w związku...

Ja Go kocham, on twierdzi, że mnie też. Tylko z tym okazywaniem miłości u Niego, to niestety różnie bywa...

8

Odp: Problem w związku...

To tylko słowa. Liczą się czyny. Prawda?

9

Odp: Problem w związku...

Prawda... Więc Twoim zdaniem, co mogłabym/powinnam zrobić?

10

Odp: Problem w związku...

To juz sama rozważ. Zastanów się na sopokojnie, odrzucając wszystkie na razie uczucia do chłopaka, CZEGO tak naprawdę oczekujesz od ....nie, nie od niego, ale od swojego życia. Jak chcesz życiem pokierować, gdzie siebie widzisz, gdzie siebie widzisz szczęśliwą, spełnioną?
I zastanów się, czy zycie, które obecnie wiedzisz Cię do tego doprowadzi. Czy osoba, z którą jesteś, spełni te "nadzieje"m, czy to twoja bratnia dusza.

11

Odp: Problem w związku...

W sumie masz rację. Choć wiele razy się już nad tym zastanawiałam i mimo to, do niczego nie doszłam. Ciężko mi z tym wszystkim. I myśli ciężko zebrać nawet. Ale cóż, muszę nadal się pomęczyć. Dziekuję za radę ; )

12

Odp: Problem w związku...

Lepiej USIĄŚĆ, ZASTANOWIĆ SIĘ , podjąć decyzję teraz, niż za jakiś czas mieć wątek w mniej przyjemnym dziale smile.

13

Odp: Problem w związku...

zgadzam się z catwoman w 100%! teraz ciężko Ci jest wyobrazic sobie życie bez tego faceta, ale uwierz mi że za jakiś czas, jeśli zdecydujesz się na rozstanie, nie będzie Ci się mieścić w głowie, dlaczego tak długo z tym zwlekałaś, co Tobą kierowało, że nie byłaś w stanie podjąc dezyzji. Piszesz że on Cię kocha. Uważam że jeśli by tak było, to nie wyzywałby Cię od najgorszych, nie słyszałabyś tak przykrych słów wypowiadanych z jego ust pod Twoim adresem. I co najważniejsze, starałby się z Tobą rozmawiać, dyskutować, momo tego, że czasem masz odmienne zdanie na jakiś temat. piszesz również że nie wyobrażasz sobie życia sama, że wszystko zaszło za daleko i nie potrafisz już się z tego wycofać. Może to jest spowodowane presją "co ludzie powiedzą". Ale moim zdaniem nie warto się przejmować takimi rzeczami. Po ślubie będzie już za późno żeby się wycofać, tzn nadal będziesz miała taką możliwość ale będzie jeszcze trudniej, a jak pojawi się dziecko to już w ogóle nie mówię. W tym wszystkim ważna jesteś TY i Twoje uczucia. Pomyśl czy jesteś w stanie znosić jego wybuchowy charakter, poniżanie, przykre słowa przez całe życie? Najtrudniejszy jest pierwszy krok, potem jest już łatwiej smile

14

Odp: Problem w związku...

cherry_dance: wiem, że mądrze piszesz. I wiem, że jest w tym dużo racji. Tylko, że obawiam się iż nie bd to tak, że gdybym się z Nim rozstała myślałabym nad tym, dlaczego tak długo zwlekałam...Problem w tym, że ja bardzo przywiązuję się do ludzi i nie umiem się z tego uleczyć na tyle by zapomnieć o nich całkowicie, albo nawet i w najmniejszym stopniu. Mam wiele takich osób, których odeszło ode mnie, wypowiedziało mi wiele przykrych słów..A ja wiem, że gdyby tylko chciały odnowić to wszystko, przyjęłabym je z otwartymi ramionami, mimo żalu... Czy ja jestem jakaś inna? Często zastanawiam się dlaczego inni nie postrzegają mnie tak, jak ja ich... I czy na prawdę w ich oczach jestem na tyle okrutna, by nawet na wspomnienia machnąć ręką...

15

Odp: Problem w związku...

StromAusFantasie a może przyjmij zasadę: Nie angażuję się w związki, które mnie niszczą, nie budują...
? smile

16

Odp: Problem w związku...

Jesteś okrutna dla siebie. Dlaczego tak siebie nienawidzisz? Za co? Dlaczego siebie nie szanujesz?

I dlaczego chcesz mu zniszczyć życie?

On ma durną mamuśkę i potrzebuje Kobiety. Która będzie się szanować a od niego wymagać. Inaczej się stoczy, rozumiesz? Będzie Cię bił, zdradzał, chlał, będzie koszmarem. Tego chcesz? Bo idziesz drogą, która prowadzi do piekła. Dla Ciebie i dla niego.

Proszę, obudź się.

Nie mów, że nie umiesz. Bo to zależy TYLKO od Ciebie.
Nie mów, że nie możesz. Bo - jak wyżej.

Jeśli potrzebujesz terapii, poszukaj psychologa. Tylko się w nim nie zakochuj.

Możliwe, że zgadzasz się na chamstwo chłopaka, bo rodzice są złośliwi. Złośliwość jest formą agresji. Nauczyłaś się, że to normalne. A to wcale nie jest normalne.

85% rodzin to rodziny patologiczne. Mimo to każdy może po wyjściu z takiej rodziny wychować siebie. Sam. Jak chce.

Bo co oni (rodzice) nam zrobili? Dali życie. Wyposażyli w najlepszy komputer świata - mózg. A potem wgrali tam wirusy - programy, które nami kierują. I złe programy (właśnie wirusy) kierują nas ku ludziom nieprzyjaznym, chamskim, podłym, nieodpowiedzialnym. Samowychowanie, terapia, usuwają te wirusy.

Zrobisz co zechcesz.  To Twoje życie. Ja widzę dokąd idziesz. Proponuję zmianę kierunku. Co mówię? Proponuję? Nie. Ja Cię proszę, błagam i zaklinam na wszystko: zmień kierunek.  Nie pomnażaj nieszczęść.

Wszystko w Twoich rękach. Ty masz emocje, czy emocje mają Ciebie?

17

Odp: Problem w związku...

nie jest powiedziane, że masz zapomnieć o nim tak, takby nigdy nie istniał, jakby nie było go w Twoim życiu. Wiadome- wspomnienia na zawsze pozostaną i nic tego nie zmieni, nie da się ich wymazać. Natomiast musisz patrzyć trzeźwo na Twoje znajomości, znajomych, którzy Cię zawiedli, a Ty i tak, jak twierdzisz, gdyby chcieli odnowić kontakt, natychmiast przyjęłabyś ich z otwartymi ramionami. Moim zdaniem każdy zasługuje na drugą szansę, bo ludziom zdarzają się błędy, których potem żałują i chcą je naprawić. Jednak nie możesz im ufać tak jak dawniej, postaraj się nie angażować tak bardzo, przynajmniej na początku. Oczywiście, nie masz gwarancji, że drugi raz ktoś Cię nie skrzywdzi, nie usłyszysz od niego przykrych słów. Możesz zawieść się znowu, ale wtedy już będziesz wiedzieć ze ta osoba nie jest warta Twojej uwagi.

a co do Twojego narzeczonego: podjęłaś już jakąś decyzję?

18

Odp: Problem w związku...

Artemida: Ty chyba kompletnie nie zrozumiałaś mojego posta....

"On ma durną mamuśkę i potrzebuje Kobiety. Która będzie się szanować a od niego wymagać. Inaczej się stoczy, rozumiesz? Będzie Cię bił, zdradzał, chlał, będzie koszmarem. Tego chcesz? Bo idziesz drogą, która prowadzi do piekła. Dla Ciebie i dla niego."  - jego matka wcale nie jest durna. Może popełniła parę błedów w wychowaniu ale nic więcej. To on kieruje dalszym swym życiem, nie ona. On potrzebuje kobiety która będzie od Niego wymagać?! Raczej odwrotnie! Takiej która bd mu usługiwać i na wszystko pozwalać. On nienawidzi wymagań. Dla Niego zwykła prośba jest jak rozkaz. Stoczy się przeze mnie? A co ja mu takiego robię według Ciebie?! Jestem pewna, że w zyciu by mnie nie zdradził. Sam został zdradzony więc wie jakie to uczucie. Wolałby mi powiedzieć, że już mnie nie kocha,lub nie chce ze mną być, niż po prostu pójść do łóżka z inna a przy mnie udawać, że jest ok. Co do chlania... nie jest typem lubującym alkohol. Więc alkoholizm też mu nie grozi.

Poza tym...masz rację. To moje życie i to ja je urządzam. Napisałam na tym forum by uzyskać subiektywną opinię od innych, ale ty nie potrafiłaś jej udzielić, bo nie zrozumiałaś chyba sensu mojej wypowiedzi. Według Ciebie to ja jestem winna wszystkiemu. Choć nie wiem dlaczego to ja mam dostawać baty od kogoś, za to, że chce więcej miłości, szacunku czy zrozumienia. No ale... Każdy lubi co innego. Polecam przeczytać mój post jeszcze raz.

19

Odp: Problem w związku...

cherry_dance: Nie wiem, czy umiałabym ułożyć sobie zycie od nowa z kimś innym. Ale jedno wiem na pewno. Można nauczyć się żyć bez drugiej osoby, ale nie można o niej zapomnieć. I mi chyba gorzej jest spojrzeć na przyszłość ze względu na wspomnienia. Których wiem, że się nie pozbędę a od których nie umiem się odciąć na tyle by normalnie funkcjonować w świecie ludzi. Co do zaufania... Ciężko mi zaufać komukolwiek. Mogę z kimś się dogadywać świetnie a i tak bd ostrożna, gdyż wiem jak to nie raz już się kończyło. Zamiast optymistką ( nigdy nie umiałam nią być) wolę być realistką, choć często kończy się wszystko tak, że jestem pesymistką. Może moim głównym problemem są uczucia, więźi do ludzi? Może to, że tak łatwo się przyzwyczajam, obdarzam kogoś uczuciem winika z przeszłości, gdy tego nie miałam? Nie wiem. Ale wiem, że lubię być pewna, że komuś na mnie zalezy i że jestem dla niego kimś ważnym.

Co do mojego narzeczonego...Tak, niby podjęłam jakąs decyzję. Myślałam o rozstaniu, gdy na prawdę już nic się nie zmieni. Ale ciągle jeszcze wierzę w jakiś przełom. Mimo to jestem świadoma tego, że gdy już na prawdę wiara upadnie i nic się nie da zrobić, to bd jedyne odpowiednie rozwiązanie. Pomimo bólu.

20

Odp: Problem w związku...

Nikt nie każe Ci zapominać, bo nie ma takiej pigułki, którą się bierze i zapomina- ale wspaniale działa zobojętnienie smile I wydaje mi się, że bardzo się tego właśnie boisz, bronisz przed tym, dlatego wolisz wierzyć, że kijem da się zawrócić Wisłę...

21

Odp: Problem w związku...

Owszem zobojętnienie wiele daje. Ale jak się człowiek przyzwyczai, to może stać się kompletnie obojętnym na wszystko.
Być może w to wierze.. ale staram się wciąż ratować to, na czym mi zalezy.

22

Odp: Problem w związku...

StromAusFantasie... ale jak chcesz to ratować? Człowieka nie zmienisz. Jeśli chcesz naprawdę z nim być, nie pozostaje Ci NIC innego jak zacisnąć zęby i znosić wszystko.

23

Odp: Problem w związku...

Autorko - Catwoman słusznie zauważyła wcześniej, że Twoim głównym problemem jest to, że boisz się być sama.

Tylko czy lepszym rozwiązaniem jest związek z osobą, która: jest chamska, wulgarna, rzuca pod Twoim adresem najgorsze obelgi?

Zaręczyny - wymuszone przez Ciebie.

Mieszkacie u Twoich rodziców, Twoja matka zwróciła mu uwagę na jego zachowanie (nie napisałaś za co, ale wnoszę, że było to coś co wymagało interwencji). Ma do tego prawo - jej dom i ma prawo nie tolerować pewnych zachowań. Jego reakcja: groźba wyprowadzenia się (!). Szantaż?

Przeczytaj spokojnie swój własny, pierwszy post i sama sobie odpowiedz czy z takim człowiekiem chcesz się związać na stałe?
Nie mówię, że masz zerwać - Twoje życie, Twoja decyzja. Uświadom tylko sobie, że tak będzie wyglądało Wasze wspólne życie.

24

Odp: Problem w związku...

Piszesz, że boisz się, że nie będziesz potrafiła żyć bez niego, a nie boisz się bardziej żyć z nim?

25

Odp: Problem w związku...

Wiem co teraz czujesz. Tez tak nie raz mialam w przeszlych zwiazkach. Ale to co teraz Cie laczy z obecnym partnerem to przywiazanie nie glebokie uczucie. Najlepiej bedzie jesli sie rozstaniecie. Czas potrafi zaleczyc nawet najbardziej bolace rany. Przy okazji nie bedziesz sie meczyc. . .

26

Odp: Problem w związku...

hm.... zastanów się poważnie nad tym związkiem i może poszukaj na tym forum i poczytaj posty dziewczyn które są/ były w podobnej sytuacji jak Ty... na początku były wyzwiska, obrażanie, a potem tylko gorzej. Jeśli człowiek ma wybuchowy charakter to nic ani nikt nie jest w stanie tego zmienić, nawet największa miłość. Już niejedna dziewczyna próbowała i albo się poddawała, albo trwała nadal w takim "związku". Jesteś gotowa znosić zachowanie Twojego partnera przez całe życie?

27

Odp: Problem w związku...

No tak..macie rację...Raz jest pięknie idealnie a za chwilę przeżywam z nim totalne piekło....Tak jak np dziś... Kłótnia na zakupach o obiad...on wychodzi z marketu zostawiając zakupy na środku sklepu...A potem mi 2 spięte rowery, bo jest tak obrażony, że woli iść do domu na piechotę... Czasem brak mi sił... Ale Nasz związek wciąż idzie do przodu, i czasem myślę, że zaszło to już za daleko... Mamy wspólne rzeczy, w postaci np lodówki, kuchenki itp... I jakoś ciężko wyobrazić mi sobie nasze rozstanie względem również tych rzeczy...Ale powiem szczerze, brakuje mi swobodny, spokoju i stabilizacji w tym związku,,,

28

Odp: Problem w związku...

I Ty masz nadal ochotę się tak poniżać będąc z tym dzieciakiem? W imię czego?

29

Odp: Problem w związku...

Nie wiem. Ciężko przeżywam rozstania z ludzmi... można rzec, że dość drastycznie czasami. Każdemu jest łatwo powiedzieć, ale trudniej zawsze jest to zrobić. Wciąż z tym walczę. Ale zrozumiałam jedno : Można nauczyć się żyć bez drugiej osoby. Ale nie można o niej zapomnieć.
Uczę się to zaakceptować na tyle, by w momencie gdy bd tego pewna na 100% wiedzieć, że nie popełniłam błędu,

30

Odp: Problem w związku...

Nikt Ci nie każe zapominać o nikim! Ja pamiętam wszystkich moich ex'ów ale nie żywię do nich żadnych emocji.

31 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-12-22 15:30:24)

Odp: Problem w związku...
StromAusFantasie napisał/a:

No tak..macie rację...Raz jest pięknie idealnie a za chwilę przeżywam z nim totalne piekło....Tak jak np dziś... Kłótnia na zakupach o obiad...on wychodzi z marketu zostawiając zakupy na środku sklepu...A potem mi 2 spięte rowery, bo jest tak obrażony, że woli iść do domu na piechotę... Czasem brak mi sił... Ale Nasz związek wciąż idzie do przodu, i czasem myślę, że zaszło to już za daleko... Mamy wspólne rzeczy, w postaci np lodówki, kuchenki itp... I jakoś ciężko wyobrazić mi sobie nasze rozstanie względem również tych rzeczy...Ale powiem szczerze, brakuje mi swobodny, spokoju i stabilizacji w tym związku,,,

Wydaje mi się, że takie sytuacje będą miały miejsce coraz częściej.
Jak on Ciebie już teraz tak traktuje , to co będzie po ślubie, za kilka lat... Lub gdy pojawią się dzieci, kolejne obowiązki i problemy?

Czy będziesz mogła liczyć na jego wsparcie? - chyba sama już sobie odpowiedziałaś na to pytanie (".Ale powiem szczerze, brakuje mi swobodny, spokoju i stabilizacji w tym związku,,,")

Piszesz, że macie wspólne rzeczy i ze względu na nie, nie jesteś w stanie wyobrazić sobie rozstania?
Dziewczyno, przecież to są rzeczy materialne. Będąc z tym mężczyzną w związku, będziecie mieli coraz więcej tego typu " łączących " Was rzeczy. Łączyć dwoje ludzi ma miłość, szacunek i oddanie. Nie lodówka i pralka. Żal mi Twojego podejścia. Widzę, jak się męczysz, a nie wierzę, że Twój narzeczony się zmieni.

Sama mam obecnie problemy w małżeństwie, ale braku szacunku bym nie zniosła.

Któraś dziewczyna wspomniała, żebyś poczytała wątki innych kobiet, którym o wieke trudniej jest odejść ze względu na dzieci, wspólny dom, kredyty czy też wspólne interesy.

Dużo sił i podjęcia słusznej decyzji życzę wink

32

Odp: Problem w związku...

Moim zdaniem to ta relacja pachnie toksycznym związkiem. Robisz wszystko tak jak on chce, nie wyobrażasz sobie życia bez niego chociaż on traktuje Cie tak jak traktuje. Mysle ze powinnas od niego odejsc, może na początku bd cięzko ale pozniej zobaczysz ze powinnas zrobić to już dużo wcześniej. Chyba do końca życia nie chcesz żyć w takiej relacji? Bo ten chłopak napewno się nie zmieni, a z czasem może być coraz gorzej

33 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-12-22 19:58:21)

Odp: Problem w związku...

według niego wszystko jest moją winą i to ja go do wszystkiego prowokuje... Mieszkamy u moich rodziców. Moi rodzice są dość irytujący czasami, lubią przygadać jakimś głupim tekstem, ale zwykle odbiera się to jako żart.

Jak dla mnie to powinnaś szczerze porozmawiać ze swoim narzeczonym i otworzyć się na jego argumenty. Wspólnie powinniście dojść do kompromisów w wielu kwestach - również, a może zwłaszcza w sprawie mieszkania. Skoro jemu nie odpowiada mieszkanie z z Twoją rodziną - zamieszkajcie osobno. Teściowie bardzo często próbują mieszać się w życie swoich dzieci, powinnaś zawsze trzymać stronę narzeczonego w sporach rodzinnych - jak dla mnie niedopuszczalne jest robienie sobie przez nich żartów z Twojego partnera. Nie dziwię się że ma dość. Zastanów się nad sobą i tym co mówi Twój partner - pora dorosnąć i podjąć wspólną decyzję na którą nie będą mieli wpływu Twoi ani jego rodzice... choć jak czytam, jak Twój narzeczony Cię traktuje, że Cię nie szanuje - może być już za późno by cokolwiek zmienić.

34

Odp: Problem w związku...

Mamuśka, która podstawia dorosłemu facetowi wszystko pod nos, robi mu krzywdę. A skoro kocha i robi krzywdę, to nie rozumie co robi. Ergo - jest durna.

A Ty jesteś niegrzeczna.  Poświęciłam czas na przeczytanie. Poświęciłam czas na odpowiedź. Nie spodobała Ci się? Nie musiała.  Ja okazałam życzliwość. A TY odpowiedziałaś mi nieprzyjemnie, protekcjonalnym tonem.

Jeśli nie chcesz przyjmować informacji - Twoja sprawa. Tylko po co pytasz?

35

Odp: Problem w związku...

Mieszkanie osobno...z jednej strony jest dobrym pomysłem, ale z drugiej strony...bałabym się z nim zamieszkać. Potrafi mi obiecywać, że się zmieni, a ja choć w to nie wierzę, brnę dalej. Ale tak, jest to toksyczny związek, wiem o tym. Ale póki mam jeszcze resztki sił, powalczę. Najważniejsze, że wiem już co robić.

36

Odp: Problem w związku...

Artemida: Ty nie do końca zrozumiałaś treść, albo może źle ułożyłaś zdania. Nie musiałaś czytać, nie musiałaś odpowiadać, a jednak to zrobiłaś. Miło z Twojej strony. Jednak przesadnej życzliwości też mi w swojej odpowiedzi nie udzieliłaś.

Już o nic nie pytam. Kończę wątek.

37

Odp: Problem w związku...

Ma trudny charakter, ale przecież wiedziałaś jaki On jest, prawda?
Związek to sztuka kompromisów. Zastanów się: czy możesz na niego liczyć, czy jest przy tobie w trudnych dla Ciebie sytuacjach, czy spędzacie ze sobą dość sporo czasu.
Jeżeli na jedno z tych pytań odpowiedziałaś "nie" to raczej wasz związek, a w przyszłości małżeństwo nie pójdzie w dobrym kierunku.
Druga sprawa, rada moja: wyprowadźcie się od twoich rodziców jak najszybciej.
Czasami inni nam przeszkadzają w życiu. Może twój narzeczony ma dość mieszkania z twoja mamą.
Wiem że jest ciężko w dzisiejszych czasach z kasą, mieszkaniem. Ale mieszkanie małe, ale wasze.

Wszystko zależy od was, jak dwie strony chca tego samego to nic nie stanie na drodze.
Musicie tylko chcieć!

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem w związku...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026