Witam wszystkich!
Mam taki problem... i kompletnie nie wiem już co o tym myśleć... A tym bardziej co z tym robić... Jestem w związku ponad rok. Ogólnie to mój najdłuższy i chyba najpoważniejszy związek. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt z jakim człowiekiem się związałam... Ma on dość trudny charakter. Chyba aż nad to... Jest uparty, złośliwy, zbyt często chamski i nerwowy do takich granic możliwości by stracić nad sobą całkowicie panowanie... Nie raz słyszałam wiele przykrych słów z Jego ust w postaci wulgaryzmów, obelg i najgorszych z możliwych... Nie jest to nic miłego, zwłaszcza gdy taką osobę kocha się mimo wszystko... Jesteśmy zaręczeni. Choć to nie były zaręczyny moich marzeń ( chodzi tu o okoliczności, gdyż wydaje mi się, że było to wymuszone przeze mnie), to mimo wszystko traktuję je poważnie. Nie raz chciał mnie zostawić, pakował się i wracał do domu... Dość często nie zważa na mnie i moje uczucie, według niego wszystko jest moją winą i to ja go do wszystkiego prowokuje... Mieszkamy u moich rodziców. Moi rodzice są dość irytujący czasami, lubią przygadać jakimś głupim tekstem, ale zwykle odbiera się to jako żart. On niestety odbiera to wszystko jako obrazę... Ostatnio pokłócił się z moją matką, bo zwróciła mu uwagę na jego zachowanie... Obraził się do tego stopnia by, powiedzieć, że rzuci tu pracę i wraca do siebie do domu i tam podejmie inną. A ja mam wybór..Albo zostanę tu gdzie jestem i to bd koniec Nas, albo zamieszkamy u Niego. Dodam, że ostatnio jego siostry uznały mnie za zło wścielone, gdy pożalił im się z zaistniałej pare dni temu sytuacji... Mimo tego, że między Nami też są te dobre chwile, obawiam się Naszej przyszłości. Wiele osób powiedziało by ( i mówi), że powinnismy się rozstać, tylko problem w tym, że ja nie potrafię... Tu już nie chodzi tylko o uczucie, ale ja po prostu nie wyobrażam sobie życie samej...Wszystko zaszło już tak daleko i nie umiem tego tak zakończyć... Boję się, że nic nigdy się nie zmieni i w przyszłości czeka mnie jeszcze większa patologia w związku...On jest czasem nieobliczalny... Próbowałam nie raz z Nim pogadać o wszystkim, ale po prostu z Nim się nie da... Jeśli moje zdanie jest odmienne - to już nie mamy o czym mówić... Nie wiem już co robić z tym
Jestem kompletnie załamana ![]()
Proszę o jakąś radę ...