jestem mezatka od 4 lat. jestesmy ze soba juz prawie 8.mamy 4 letnia corke i rocznego synka. w tygodniu niby jest wszystko ok, ale jak przychodzi weekend to dla niego jest wazniejsze towarzystwo kolegow, alkohol. nie liczy sie z moim zdaniem. mowi ze sie nie zmieni. czasami naprawde jest mi z nim dobrze. szkoda mi tego zwiazku i nie chce rozwalac rodziny, chociaz w zasadzie to on ja niszczy... ale coraz czesciej mysle od rozstaniu. nie wiem co robic. moze mi cos poradzicie?
Podobne tematy
Trudno coś poradzić ![]()
Woli kolegów... Ale czy macie szansę jakoś inaczej spędzać weekendy? Np wspólny wyjazd na 2 dni, wspólne pasje, zainteresowania. Może rutyna się zakradła do waszego związku. Przy dzieciach o nią nie trudno i on jakoś sobie "urozmaica" życie.
Spokojnie porozmawiajcie jak mogą wyglądać wspólne dni.
Powodzenia!
probowalam nie raz cos zaproponowac ale jemu nigdy sie nie chce. ostatnio byla nasza rocznica slubu wie podrzucilismy dzieci dla babci i wyjechalismy na 4 dni odpoczac. ale jak zwykle zakonczylo sie do bani... ja spedzilam ten czas bez niego a on z kolegami 3 dni imprezowal. wtedy chcialam juz odejsc, ale prosil i przepraszal, mowil ze sie zmieni. ze bedzie robil wszystko zebym byla szczesliwa ale wytrzymal tylko 3 tygodnie i znowu robi to samo. od 2 dni nie rozmawiamy. wczoraj probowalam ale on nie potrafi gadac na powaznie...
Musisz z mężem porozmawiać, że śle Ci z tym wszystkim.
to nic nie daje. rozmowa dziala ale tylko na krotka mete... pozniej wraca do swoich nawykow... a jak cos powiem to slysze ze go ograniczam
Rozmowa nie pomoże, bo to tylko słowa. On ma pewność, że z nim będziesz. Zrób mu trzęsienie ziemi - odejdź. Jak nic do niego nie dotrze, bądź gotowa nie wracać. Smutne.
Ale istnieje szansa, że zechce zawalczyć o Was. I wtedy bardzo ważne - przyjmuj jego starania przyjaźnie i żądaj więcej - tyle ile chcesz. Jak odpuścisz w połowie - przegrałaś związek.
Czy rozumiesz co mam na myśli? On Ciebie nie szanuje. Musi zacząć. A Twoim zadaniem jest nie pozwolić się nie szanować.
Kocham mojego Mężczyznę całą sobą. On jednak doskonale wie, że gdyby mnie źle potraktował (nie traktował, tylko RAZ potraktował), wszystko by się skończyło. Choćby mi miało serce pęknąć, nie zostanę z kimś, kto nie jest dla mnie dobry, kochający. Jestem zbyt cenna dla siebie samej, by tracić czas dla kogoś, kto nie widzi we mnie kobiety swojego życia. A TY?
Artemida ja wiem ze powinnam odejsc zeby jego sprawdzic. wczoraj kazalam mu sie wyprowadzic ale poki co nie zrobil tego. nie odzywamy sie i tyle. masz racje... on mnie nie szanuje, albo szanuje ale wtedy kiedy jemu jest wygodnie. zawsze jak sie klucilismy to ja ustepowalam i pierwsza zaczynalam przewaznie probowac rozmawiac i jakos to poukladac. czas najwyzszy zechyba zeby to on zaczal sie starac... poki co o poczekam chyba kilka dni i zobacze co on bedzie robil... dzieki za rady ![]()
8 2012-12-12 20:16:06 Ostatnio edytowany przez kornelcia1825 (2012-12-12 20:16:35)
no i minelo kilka dni... i maz zapytal jak dlugo zamierzam jeszcze sie nieodzywac? i co dalej?
no i minelo kilka dni... i maz zapytal jak dlugo zamierzam jeszcze sie nieodzywac? i co dalej?
Pakujesz rzeczy i wyprowadzasz się do rodziców na parę dni... Bez żadnego tłumaczenia się, beż żadnego słuchania jego? Jak trudno Ci - zrób to gdy go nie będzie i zostaw kartkę.
Żeby wstrząsnąć facetem naprawdę trzeba być konsekwentnym do bólu, naprawdę trzeba pokazać, że nic nie jest wieczne, że może to stracić. Bo tak to nie wierzy, czuje, że i tak jesteś, olewa słowa, bo pobędę miły 2 dni i ok. Olej go dogłębnie i zajmij sobą, gdy zechce wrócić i zacznie się starać, to twarde postaw reguły. I tych reguł trzymaj się jak oka w głowie. Bo przetestuje twe reguły z pewnością. Jak zacznie testować albo złamie robisz to samo, ale dłużej. Jeśli nie poskutkuje - składasz pozew do sądu. A go zawsze możesz wycofać, jednak haka mieć będziesz.
przestan mu grozic bo on najzwyczajniej w swiecie nie wierzy ze odejdziesz'po prostu to zrob.wwprowadz sie i jak kocha to bedzie walczyl o ciebie
Chyba nie zamierzasz iść przez życie z kimś kto Cię nie szanuje?
Musisz nim wstrząsnąć, bo słowa nic dla niego nie znaczą i za po mocą samych słów nie zmienisz go. Zresztą nie robiąc nic on jeszcze bardziej będzie się upewniał w przekonaniu, że mu wszystko wolno bo Ty i tak potulnie będziesz czekać na niego w domku.
Musisz mu pokazać, że może Cię stracić. Taka niestety jest prawda, że to co dla nas ważne dostrzegamy dopiero wtedy gdy to tracimy. Tak jak radzą też i inni wyprowadź się więc do rodziców.
Jeśli się obawiasz jak na to zareaguje? możesz to zrobić pod jego nieobecność informując go o tym telefonicznie lub pisząc list, zaznaczając jednocześnie mu dlaczego to robisz.
I co najważniejsze to on musi teraz zacząć się starać ratować ten związek. Stawiaj przy tym twarde warunki i konsekwentnie musisz ich pilnować. Żadnych taryf ulgowych! Szanuj się dziewczyno i żądaj też tego od niego.
kornelcia -- na początek musisz się stać samodzielna -- jakoś zorganizować opiekę nad dziećmi, iść do pracy, zacząć żyć niezależnie od męża, by rozstanie dla Ciebie było łatwe; jest szansa, że w momencie gdy on zobaczy, że się oddalasz to wtedy będzie chciał abyś została, czli zwiążek się nie rozpadnie
Skoro jest tak jak mowisz to wydaje mi sie ,ze twoj maz jeszcze nie do konca dorosl do roli rodziny. Zapewne w tygodniu pracuje wiec zamiast spedzac wolny weekend z rodzina, z Toba, on woli chodzic do kolegow. . . Domyslalm sie co czujesz. Jesli rozmowa nie pomaga facet nadal robi swoje, to moze czas najwyzszy go troche postraszyc ?
Powiedziec ,ze jesli sie naprawde nie zmieni odejdziesz z dziecmi. Niech wybiera, albo rodzina albo koledzy.