Jestem zrozpaczona i proszę o pomoc. Ponad rok temu poznałam mężczyznę ,który był mną zainteresowany pomimo ,że mieszkamy około 120 km od siebie a jak ta głupia czekałam na rozwój wydarzeń. Przyznaję się ,że go lekko spławiałam a teraz ryczę nad swoją naiwnością.
Około pół roku temu napisał ,że musi wiele rzeczy przemyśleć a później ,że lepiej będzie jak nie przekroczymy pewnego poziomu. Kontaktowaliśmy się przy pomocy smsów aż w końcu jakieś 3 miesiące temu zaproponowałam spotkanie. W końcu do niego doszło i było super aż w trakcie rozmowy on wypalił ,że ma kogoś. Zapytałam się ,czy to coś poważnego a on ,że raz jest lepiej a raz gorzej i rodziny nie planuje. Ja się popłakałam a on był bardzo zaskoczony bo podejrzewał ,że do niego stratuję ale myślał ,że wiem też ,że kogoś ma stąd jego dystansowanie się.
Chciałam wyjść a on mnie zaczął przytulać, całować i przepraszać. Mówił ,że nie miał pojęcia ,że tak mnie wzięło, że czemu nie byłam z nim szczera i on nie chce nikogo ranić a tym bardziej sam być zranionym. Na moje pytanie co teraz ? odpowiada ,że nie wie i co będzie jak nam nie wyjdzie. Jak mu powiedziałam ,że to nasze ostatnie spotkanie to on ,że nigdy nie poznał tak fascynującej kobiety, że bardzo mnie lubi i uwielbia ze mną rozmawiać ale nie znamy się i co będzie jak nie spełni moich oczekiwań. Powtarzał - a jak nic z tego nie będzie to mnie znienawidzisz. Ja na to ,że nie dał mi szansy na poznanie się i chciałabym to zmienić. Poza tym on nie chce zrywać kontaktu i chce się spotkać w święta. Teraz wyjechał na 2 tyg za granicę i się nie odzywa. Nie odpisał też na smsa.
A ja się teraz zastanawiam ,czy jego płacz ,zaskoczenie i czułość była prawdziwa. Czy po prostu teraz nie stwierdził ,że po co mu taki kłopot i mnie nie spławił.
Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. Boli mnie to ,że wybrał wtedy inną choć on mówi ,że to nie tak. Nigdy nie byliśmy parą aczkolwiek od początku igrałam z ogniem.
Czy to wszystko co mi mówił to było zwykłe tchórzostwo ,czy szczerość. Pewnie powiecie ,że powinnam odpuścić ale już mi raz ktoś odbił faceta. Owa kobieta powiedziała ,że jakby mnie kochał to nigdy nie spojrzałby na inną.
Przepraszam ,że wyszła mi przydługa i chaotyczna opowieść.
Podobne tematy
Uciekaj od niego jak najdalej. Jeśli jest z inną, oszukuje ją.
Zatkało go, gdy się popłakałaś, chciał jakoś poprawić ci nastrój.
No właśnie to mnie zastanawia ale z drugiej strony nie potrafię być taka radykalna w swoich sądach.
Zastanawiam się jak kobieta ,która odbiła mi narzeczonego to wszystko wytrzymała. Też się zastanawiam ,czy on tego wszystkiego nie robił z wyrachowania.
A może jednak jest jakaś szansa ,że mnie nie olał... Nie wiem , nie odpisuje na smsa choć przecież za granicę dochodzą. Nie znoszę nie wyjaśnionych sytuacji.