netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie wiem, co mam zrobić

31 odpowiedzi7 154 wyświetleniazałożony przez dawid123, 08.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem, co mam zrobić

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: Nie wiem, co mam zrobić

Witam!

Na wstępie chcę zaznaczyć, że piszę tutaj, na forum dla kobiet,a nie dla facetów, bo liczę na zrozumienie i cenne rady.
Mój problem polega na tym, że poznałem bardzo fajną dziewczynę, ale nie wiem, co mam robić dalej. Może najlepiej będzie, jeśli opiszę całą sytuację.
Zacznę od siebie.
Mam 19 lat. Właśnie zacząłem studia. Jak bym siebie opisał? Jestem nieśmiały, nie wierzę w siebie do końca. Nie chcę się nad sobą użalać, nie jest ze mną źle, walczę, staram się pokonywać słabości, głównie związane z kontaktami z ludźmi, szczególnie z płcią przeciwną. Ale przez to, jaki jestem, zawsze byłem sam. Miałem znajomych, kolegów, i teraz też mam wielu, z którymi mogę pogadać, pośmiać się, spędzić czas. Ale zawsze byłem sam. Dobrze się sam ze sobą czułem, nie widziałem jakies wewnętrzej potrzeby bycia z kimś. Po części na pewno się bałem związku, więc pewnie także gdzieś w środku od tego uciekałem. Zatem wszelkie miłości, to były miłości dziejące się tylko w mojej głowie.
Ale dawałem sobie radę sam.
Od jakiegoś czasu jednak pustka w życiu bolała coraz bardziej. Nie można żyć w samotności przez całe życie, tak się nie da.
I w końcu coś się zmieniło.
Poznałem bardzo fajną dziewczynę. Na koncercie. Od razu zaznaczę, że jest ona córką przyjaciółki mojej matki (dlatego na koncert jechaliśmy razem), ale mieszka jakieś 50 km ode mnie. Poznaliśmy się, było fajnie. Jak już po koncercie się pożegnaliśmy, to coś mi się w głowie odezwało. Postanowiłem do niej napisać sms-a. Dialog jakoś się potoczył. Od tamtego momentu rozmawialiśmy ze sobą prawie codziennie. SMS-y, mejle, fejsbuk. Początkowo uznawałem ją po prostu za fajną koleżankę, jednak z czasem zdałem sobie sprawę, że coś do niej czuję. To cały czas się we mnie potęgowało. Rozmawialiśmy na mnóstwo tematów, śmiesznych i poważnych. Pisaliśmy do siebie nawet do 3 w nocy. Mamy podobne poczucie humoru, podobne problemy, podobne gusta. Świetnie mi się z nią rozmawia, zdałem sobie sprawę, że przez cały dzień czekam tylko na to, by coś do mnie napisała. Dzień bez korespondencji był jakiś pusty. Zaczęło mi na niej zależeć, chciałem jej pomóc rozwiązywać jej problemy, pocieszałem ją, starałem się ją rozweselić, i tak dalej. Myślę, że się zakochałem. To brzmi zapewne absurdalnie, bo widzieliśmy się ogólnie 3 razy w życiu. Ale taka jest prawda. Pokonując swoje wewnętrzne hamulce postanowiłem dawać jej znać, że mi na niej zależy. Tutaj muszę dopowiedzieć, że jest ona bardzo nieśmiała, chyba nawet bardziej niż ja. Wgłębi jest bardzo wesoła, spontaniczna. Czuję to, wiem że jest niezwykła, ale potrzebuje kogoś, kto to odkryje. Wiele razy dałem jej znać, że mi na niej zależy. Proponowałem wyjścia na kawe, spacer, po prostu spotkanie. Pisałem sms-y z samego rana życząc miłego dnia. jakiś czas temu byliśmy na kolejnym koncercie, ze znajomymi, po kilku miesiącach korespondencji Ujrzenie jej było czymś wspaniałym, do tego stopnia, że będąc sparaliżowanym nie mogłem byc sobą w 100 %. Nieważne. Po koncercie postanowiłem jej powiedzieć, co czuję. Zadzwoniłem, i powiedziałem, że bardzo mi się podoba, że mi na niej zależy. Nie mogłem dłużej czekać, musiałem w końcu to powiedzieć. W odpowiedzi dostałem sms, że jestem dla niej bardzo dobrym przyjacielem, ale ją zaskoczyłem, i musi to sobie poukładać w głowie. Cieszę się, że to powiedziałem, boję się jednak, że to było zbyt gwałtowne.

Narazie ona milczy. Dlatego nie wiem, co robić. Nie wiem, czy czeka na mój kolejny ruch, chowając się w skorupie. Nie wiem, czy ona chce, żebym o nią walczył, czy chowa się dlatego, żebym dał jej spokój. Nie wiem, czy traktuje mnie na poważnie, czy tylko jako bardzo fajnego kolege do pisania sms-ów. Ona jest bardzo nieśmiała, dlatego trudno jest mi ją rozgryźć. Ja od siebie dałem bardzo dużo, przełamałem wiele barier i lęków, żeby znaleźć się w tej sytuacji. Ale nie mam siły walczyć z wiatrakami.
Dlatego proszę o spojrzenie na tą sytuację kobiecym okiem. Czego, drogie panie, byście w tej sytuacji oczekiwały? Postawcie się w sytuacji bardzo nieśmiałej dziewczyny. Co ona może myśleć?
Być może za długo czekałem, by jej wszystko powiedzieć, stając się jedynie kolegą? Być może wyczekiwała już wcześniej mojej inicjatywy, i doczekała się za późno?
Z góry dziękuję za pomoc!

2

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Ile miała czasu na myślenie? Bo jeśli miesiąc się nie odzywa, to długo. A jeśli parę godzin, to bardzo krótko.

Czy po tym przestałeś się kontaktować? Czy wysyłałeś smsy "miłego dnia" a ona milczała?

3

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Myślę , że to nie jest kwestia tego że wyznałeś jej to co czujesz zbyt późno. Zaskoczyłeś ją swoim wyznaniem , co zresztą Ci sama powiedziała i postanowiła to sobie przemyśleć. Myślę , że gdyby czuła to samo co Ty , to z pewnością byś to wyczuł , więc moim skromnym zdaniem traktowała Cię jako dobrego kumpla z którym można pogadać o wszystkim i o niczym. Jest jeszcze taka możliwość , że przez swoją nieśmiałość wstydzi się wyznać , że też coś do Ciebie czuje , ale raczej skłaniałabym się do tej pierwszej opcji. Tak czy siak , myślę że bardzo dobrze zrobiłeś , że wyznałeś jej prawdę , każdy ma prawo wiedzieć na czym stoi.Ja czekała bym cierpliwie na jej odpowiedź.

4

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Jestes jej przyjacielem i nie bedziesz raczej jej facetem.Proste,nie wiem nad czym sie zastaanwiasz?Tez tak mowilam jak ktos mnie nie podniecal ale fajnie sie mi z nim gadalo na kazdy temat.

5

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Moim zdaniem powinieneś się z nią jeszcze raz umówić i spotkać. Rozmowy o uczuciach nie powinny się odbywać przez telefon czy sms, spotkaj się z nią to będziesz miał pewność i większe pole manewru. Co do jej milczenia - może być, że skoro jest nieśmiała to teraz nie wie jak zareagować .. i czeka aż znów zadzwonisz z jakąś propozycją.

6

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Zadzwoniłem do niej mniej więcej tydzień temu. Od tej pory raczej się nie odzywałem, chcę dać jej czas, żeby wszystko sobie poukładać. Jak wspominałem, teraz ma trudny czas, coś jej się komplikuje na studiach, ma dużo rzeczy na głowie, coś nie tak z koleżankami. Ona jest dobrą osobą, jestem przekonany, że się ze mną nie "bawi". Nie mam jednak od niej żadnych sygnałów, co i jak. Czy jest na tak, czy na nie. Czy mam się odzywać czy nie. Jeśli będę się odzywać, a ona akurat teraz potrzebuje czasu na poukładanie spraw - to to nie wyjdzie dobrze. Jeśli nie będę się odzywać - stworzy się dystans, mur, czyli koniec. Piszę o tym tutaj, bo nie za bardzo mam z kim o tym pogadać, miałem nadzieję na jakieś rady. Wiem jak powinien się zachować facet na moim miejscu : niczym lew rodem z amerykańskich filmów, czyli cholernie pewny siebie, nieziemsko przystojny wysoki niebieskooki brunet, który walczy do ostatnich sił o kobietę, którą kocha. Potem przy poruszającej piosence w tle wyznaje jej miłość, zaraz po uratowaniu jej zycia, potem się całują, happy end, napisy końcowe, żyli długo i szczęśliwie. Ale filmy filmami, a życie życiem. Nie wiem po prostu, gdzie jestem. Czy nie dostaję odpowiedzi, sygnału, bo ona jest nieśmiała i boi się otworzyć, czy może jej sie nie podobam i nie wie, jak mi to powiedzieć, a może chce bym to ja wszystko robił? Każde wyjście niesie za sobą duże ryzyko, którego, przyznam się, boję się podjąć. Ona mi pisała, że też jestem dla niej ważny, stąd moje przekonanie, że mnie nie zlewa. Ale nie wiem, co ją blokuje, ja dałem od siebie naprawdę dużo,wiele razy zapewniałem ją o tym, że jestem dla niej.
Boję się stracić to, do czego doszedłem. Mimo, że obecna sytuacja jest patowa. Nie jestem typem zajebistego gościa, który dziś się odkochuje, a jutro lata za spódniczkami.

7

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Sytuację sknociłeś mówiąc jej to przez telefon! Jeśli ona jest nieśmiała to pewnie jest również romantyczką i marzyła aby to odbyło się inaczej. Byś jej to powiedział w oczy i delikatnie ją całując, a nie przez telefon!
Jak to naprawić? Spytaj się jej czy się spotkacie, bo brakuje Ci jej towarzystwa, uśmiechu. Powiedz że potrzebujesz z nią po gadać. Bo jeśli ona ma dobre serduszko to się spotka z Tobą jak się dowie, że jej potrzebujesz. No i potem spytaj się jej w oczy co ona czuje, bo Ty ją kochasz i chcesz być przy niej zawsze.

8

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

bardzo dziękuję za tą odpowiedź, dała mi ona do myślenia. Rzeczywiscie, załatwianie takich spraw przez telefon jest żałosne. Co prawda było to bardzo spontaniczne, nie zaplanowane, a jak mówiłem, mieszkamy z dala od siebie, więc nie mogłem ot tak sobie wtedy do niej pójść. Ale powinienem zrobić to inaczej. Boję się, że ją speszę, jak sarenkę, w takiej sytuacji. No, ale chyba innej opcji nie ma.

9

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Witam, piszę ponownie.
Porozmawiałem z nią przez telefon. I czego się dowiedziałem? Rozmowa była fajna, sporo na luzie sobie powiedzieliśmy. Wynikło z niej, że chyba rzeczywiście trochę zagoniłem się w róg, bo jestem dla niej "PRZYJACIELEM, jednym z nielicznych jakich ma". Dała mi znać, że jestem dla niej ważny, że jest mi wdzięczna za pomoc i bycie. ALE. Ale "niczego nie może mi obiecać, nie teraz". Powiedziała mi, że chce na jakiś czas odciąć się od otoczenia, i pobyć sama. Chyba na jej głowie jest ostatnio za dużo. Studia, nieogar, i jeszcze ja ze swoimi buciorami wkroczyłem. Rozumiem ją. Każdy czasem musi pobyć sam, a szczególnie osoby nieśmiałe. Rozumiem to, i nie traktuję tego jako zlewki, jako odrzucenia. Sam w przeszłości (i teraz też) na jakiś czas się odcinałem, uciekałem od codzienności w swój własny świat. Czasem trzeba przemyśleć samemu kilka spraw.
Zatem :
1) przez moją zachowawczą postawę (niemówienie o tym, co mi leży na serduchu) stałem się dla niej przyjacielem. Tak myślę, to jest moje zdanie. Chciałem jej pomóc z jej problemami, zamiast działać gadałem.
2) one teraz potrzebuje troche czasu dla siebie, a przynajmniej tak mówi.

Gdybym to ja miał w tej sytuacji komuś doradzić, co zrobić, powiedziałbym (gdybym nie wczuł się w sytuację) coś w stylu : "stary, daruj sobie, nie walcz, odpuść, po świecie chodzi wiele fajnych lasek, znajdziesz sobie inną".
Ale ja nie chcę innej. Ona nie jest osobą, którą powznałem, fajnie, wszystko, lekkie zabujanie, pojawiające się problemy, odkochanie. Nie potrafię przestać o niej myśleć. Jeżeli ktokolwiek z Was tak miał, to wie, o czym mówię. To nie jest jakaś tam, przypadkowa osoba. Myslę o niej w każdej chwili, a przez brak możliwości działania historie "wielkiej miłości" same tworzą mi się w głowie. Nic nie mogę  z tym zrobić. Po prostu. Ona wie, że z mojej strony to jest coś poważnego, ale jakieś jej wewnętrze hamulce sprawiają, że wciąż ucieka. Może o tym świadczyć fakt, że boli ją, że za bardzo weszła ze swoimi problemami w moje zycie (jej tekst). Powiedziałem jej, że to nie tak, że to ja chcę jej pomoc, że to wyszło ode mnie.
Mam wiele obaw, ale jestem w stanie o nią powalczyć. Wierzę w to głeboko, że mogę ją do siebie przekonać. Wiem, że ona jest osobą, dla której mogę się poświęcić, dla której mogę zrobić wszystko. Dla której mogę żyć. Wiem, że wszystko zależy ode mnie.

Ale nie wiem, co zrobić w tej sytuacji, jakie wyjście będzie najlepsze. Mam dwa :
1) albo zrobić coś teraz, mimo że ona mówi, że chce być sama
2) poczekać, aż "wróci"

Pierwszy wariant mógłby pokazać, że mi bardzo zależy, że nie chcę, by uciekała. Ale może też wyjść niefajnie, jeśli naprawde chce być sama. Wtedy wyszłaby lipa
Drugi wariant wymaga bym czekał (to samo w sobie jest trudne) i był wyłącznie zdany na jej działanie (a tego wolę uniknąć, to ja chciałbym przejąć inicjatywę, niczego nie zostawić przypadkowi). Oba mogą być dobre, ale i oba mogą spowodować, że stracę wszystko.
Wiem, że wszystko zależy ode mnie. Myślałem nad tym, żeby złapać ją jakoś przed uczelnią, albo na pkp (oboje dojedżamy na studia do tego samego miasta), kupić kwiatka i nie przez fejsa czy smsa, tylko w realu powiedzieć wszystko.
Uważacie, że to dobry pomysł? W sumie co innego mi zostało?
Mógłbym stać w mrozie przed jej uczelnią cały dzień, żeby ją spotkać.
Czy to wlaśnie powinienem zrobić? Czy tego może oczekiwać w te sytuacji dziewczyna? Nie potrafię wymysleć nic innego.  Proszę, wypowiedzcie się !
Potrzebuję waszej pomocy. To dla mnie cholernie ważne.

10

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Witaj.;)
Ja bym nie naciskała teraz na nią, ale kontaktu też bym nie urywała.;)
Spotykaj się z nią, pytaj się jej w oczy jak się czuje, bądź przy niej i mów jej, że jej szczęście jest dla Ciebie mega ważne. Staraj się krok po kroku do niej zbliżać, ale tak by ona się nie płoszyła.

11

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Bardzo dziękuję za odpowiedzi, dają do myślenia, dzięki.
Zaczynam jednak coraz bardziej zdawać sobie sprawę, że chyba nie przekroczę bariery przyjacielstwa. Albo to tkwi w niej (nieśmiałość, brak chęci i inicjatywy, woli być w swojej jaskini) albo to moja wina (za bardzo się pieprzyłem, za bardzo chciałem być "fajnym gościem", z którym można fajnie pogadać, tylko). Ona nic nie potrafi mi powiedzieć wprost, unika jak ogień spotkania, mimo że często go oferowałem. Chciałbym z nią być, ale ... prosić się o miłość nie będę. Ostatnio mój nastrój to sinusoida, teraz jednak mam przekonanie, że prosić o zaangażowanie nie będę.
Popieprzone to wszystko. Muszę coś z sobą zrobić i wszystko przemyśleć.

12

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Obecnie odległość to nie jest wg mnie przeszkoda. Nie wiem na jakie studia oboje uczęszczacie (dzienne czy zaocznie) ale jak ty będziesz miał "wolne" od nauki (i ona też) to jedź do niej (oczywiście nic nie mówiąc jej, że się wybierasz). Wybadaj tylko, czy tego dnia będzie w domu i czy nie będzie niczym zajęta. Możesz kupić dla niej kwiaty (stary motyw jak świat, niemalże każda się ucieszy na widok róż wink ) i wątpię w to, że ciebie pogoni spod drzwi. Dalej to już sam powinieneś wiedzieć co zrobić smile .

13

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Myslałem, żeby wyłapać ją po zajęciach. Kwiatek itd.
Jestem skołowany, chyba za dużo myślę. i nie jestem konsekwentny. Parę dni temu do niej dzwoniłem, mówiąc co czuję, a teraz znów gadamy sobie przez fejsa czy coś jak znajomi.
Do tej pory utrzymywałem z nią kontakt niemal codziennie. Myslałem, że to ok, że jak będę blisko niej (nawet przez sms czy fejsa), że to będzie dobrze o mnie świadczyć, że chcę, że mi zależy. Starałem się pomóc z jej problemami, bo chciałem jej pomóc. Ale zamiast pokazania, że mi zależy, sam sobie przypiąłem łatkę "kolegi do pogadania". I jeszcze to ociąganie się z powiedzeniem, co czuję...tyle czasu, jasna cholera, siedziałem sam ze swoimi uczuciami, tyle wizji szczęśliwości, tak mało faktów. A potem jebut,  niczego, telefon pt. " cześć, co słychać, kocham cię". No romantyk w nic. Ona wie, co się dzieje, ale się hamuje, i w sumie się nie dziwię. Za dużo błędów zrobiłem. Zadzwoniłbym i powiedział, że dobra, nie będę się z buciorami w twoje życie wpierniczał. Ale boję się zaczynać całego cyklu na nowo, boję się powiedzieć sobie kiedyś tam : "stary, pozwoliłeś odejść fantastycznej dziewczynie".
Czytając to myślicie sobie, że jestem żałosny. I jestem, nie ukrywam tego. Ale muszę się wypowiedzieć, muszę to wszystko wklepać w klawiaturę, bo nie mam o tym aktualnie z kim pogadać.
Dzięki w ogóle za zainteresowanie. Dużo ono dla mnie znaczy, dzięki.

14

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Chyba dam sobię czas. Nie będę nikomu psuł świąt. Może gdzieś wyjadę, pomyślę.

15 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2012-12-16 19:05:12)

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Kochany to przestań być jej przyjacielem. Spotykaj się z nią, łap ją za rękę, zaproś na kawę, do kina, na kolację kwiaty kup.;) Sylwestra spędzacie razem?
I nie przepraszaj, że tu piszesz, bo to forum również dla Ciebie.;)

16

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Wiele razy ją zapraszałem. Na kawę, do kina, pochodzić, spacer. Oferowałem nawet, że przyjadę do niej, że nie musi się nigdzie ruszać. Zawsze coś ją hamowało. Albo się boi i czeka, albo po prostu ma mnie w dupie, ale nie wie, jak to powiedzieć. Najgorsze, że nie wiem, co w niej siedzi. Czy to skrycie jest naturalne, czy mnie sprawdza. Porąbane to wszystko. smile
Dzięki za Twoje odpowiedzi i zaangażowanie.

17

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Może wzięcie z zaskoczenia coś by pomogło, zamiast pieprzyć coś zrobić.

18

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Po pierwsze to pisz kulturalniej, a po drugie to mi też się wydaje że powinieneś z nią szczerze po gadać. Powiedz jej by Ci wprost powiedziała co o Tobie myśli i jak widzi wasze relacje. Powiedz, że chcesz szczerej i brutalnej odpowiedzi.

19

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Witam, piszę  po pewnej przerwie. Wiem więcej, ale wciąż jestem skołowany. Czego się dowiedziałem?
Że nie jest jej łatwo. Że "boi się życia". Że ma wiele wewnętrznych hamulców, barier. Czuje się zagubiona. Powiedziała mi to.

Jest sama, nie ma wielu znajomych. Kiedyś na kimś się zawiodła, boi  się zaufać  ("może po prostu za długo byłam sama i teraz zwyczajnie nie wiem czy potrafię komuś ufać?")

Powiedziała też, że  jestem jej przyjacielem, i że ceni sobie przyjaźń. Ta kwestia w sumie mogłaby podsunąć wniosek, że jestem zaklepany jako przyjaciel, czyli żyj se chłopie nadziejami. Ale  nie daje mi spokoju to wyznanie o lęku przed zaufaniem. Nie wiem, czy w  ten sposób nine chce mi powiedzieć, że wszystko jest możliwe, ale się boi.

Jak sama powiedziała, ma teraz mętlik w głowie, taki ogólny, życie, studia itd.

Oczywiście, jestem zdania, że  najlepiej załatwić to  w 4  oczy. Nie wiem jednak, jaką postawę przyjąć. Czy pociągnąć z grubej rury coś a'la "zdecyduj się, nie mogę już czekać",  czy nic nie robić i czekać, aż się sama odezwie, czy może starać się  i pokazywać, że mi zależy? Każde rozwiązanie niesie jakieś konkretne efekty. Wiem, że sytuacja jest dziwna. Jeśli jest jakaś  szansa, a ja ją skopię zbytnią bezpośrednością, to nie będzie fajnie. Jeśli znowu takiej nie ma, a ja będę czekać - to też da mnie nie dobre.

Zastanawiam się po prostu, czy lepiej nie tracić kontaktu, kontrolować sytuację, wciąż próbować sprawić, by mogła mi zaufać jako facetowi, czy oddać inicjatywę jej,bez walki, aby sama zdecydowała, czego chce?

20

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Najprostszym rozwiązaniem byłoby skończenie z tym. Ale czy tak ma wyglądać życie, na uciekaniu od problemów, nad  wybieraniem najprostszych rozwiązań? Na poddawaniu się?

21

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

O witaj po przerwie. Mało kto tutaj wraca po takim czasie. wink
Nie kończ tej znajomości. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Jeśli ona się tak wszystkiego boi, to Ty przejmuj inicjatywę. Spotkaj się z nią (ale nie czekaj aż ona się zgodzi na spotkanie tylko jej napisz że w tym tygodniu koniecznie musicie się spotkać, że tak będzie lepiej i żeby choć raz ona zrobiła tak jak Ty chcesz. Ale mów jej to spokojnie, ale bądź stanowczy i do spotkania namawiaj cały czas), no i jak się już spotkacie to tak jak pisałam wcześniej: łap ją za rękę, patrz jej w oczy, do kina ją zaproś. I wtedy obserwuj jej zachowanie. Patrz czy jej się to podoba, czy jeszcze bardziej Ciebie unika. Jeśli unika tzn, że kompletnie nie widzi w Tobie swojego faceta, a jeśli nie unika tzn, że chciała by spróbować być z Tobą, ale się boi.
Pamiętaj tylko, że musisz wziąć sprawy w swoje ręce. Jeśli się nie uda to trudno. Będziesz musiał odpuścić, bo już nic nie zrobisz, ale będziesz przynajmniej wiedział, że walczyłeś o nią! wink

22

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Dziękuję za pomoc, naprawdę wink

Jeśli chodzi  o  spotkania : jeszcze przed  sesją 2 razy odwiedziłem ją na uczelni, po tym, jak mi napisała na fejsie (o tym lęku przed zaufaniem, że jest zagubiona, że nic nie wie i nic narazie nie może mi powiedzieć) postanowiłem do niej pojechać (mieszkamy kawałek od siebie) i powiedzieć, że mi się podoba, że chcę, by to wiedziała. Odniosłem wrażenie, że to dobrze, że przyjechałem, że  mogliśmy porozmawiać, ale nic mi nie powiedziała.

Cóż, masz rację, postaram  się  z nią spotkać jakoś, i wybadać  sytuację. Nic innego mi nie zostaje. No, i nie mam już nic do stracenia.

Dziękuję.

23 Ostatnio edytowany przez dawid123 (2013-02-18 01:15:53)

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Póki co nie było okazji się spotkać - ona gdzieś wyjechała i nie było jej w  ogóle na miejscu. W tym tygodniu wraca  już na studia, dlatego  zakomunikuję jej, że do niej  przyjdę po zajęciach pogadać.

Proszę raz jeszcze (oby ostatni) o pomoc. Jak mówiłem, absolutnie nie wiem, na czym stoję, cholernie ciężko jest mi to wyczuć (dlatego chcę się spotkać). Przyjaciel czy być może coś więcej, ale strach pożera.

Idę zatem pogadać. Powinienem po prostu iść i szczerze porozmawiać, oczekując odpowiedzi, czy raczej pojawić się z kwiatkiem?  Wierzcie mi, nie potrafię racjonalnie i obiektywnie spojrzeć na tą sytuację, dlatego proszę o opinie.
Jeśli ktoś nie zgłębiał się w moją wcześniejszą poezję, to przypomnę, że jakiś czas temu napisała mi, że z jednej strony boi się zaufać, że "być może za długo była sama i nie wie, czy potrafi", że ma jakieś wewnętrzne blokady, które dotyczą ogólnie całego życia <przesłanie - ja się boję zaangażować, boję się zrobić pierwszy krok(???????)>, z drugiej coś mniej więcej takiego, że cieszy się, że ma z kim pogadać, i boi się, że i to straci <friendzone????????>

Uważam, że każdą sprawę trzeba zalatwić po męsku, bez zbędnego gadania, konkrety, no ale takich spraw się chyba tak nie załatwia, hm?

IŚĆ, BY UZYSKAĆ ODPOWIEDŹ, CZY IŚĆ, BY POKAZAĆ, ŻE MOŻE WARTO JEDNAK ZAUFAĆ? (capsem, żeby streścić moje wypociny).

Pozdrawiam

24

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Idź z kwiatkiem, zaproś ją na dobre jedzenie, potem spacer do parku i jej powiedz konkretnie co czujesz, czemu tak czujesz i ja pocałuj, a potem powiedz jej, że czekasz na jej odpowiedź (patrząc jej w oczy głęboko, po tym pocałunku) i po prostu odejdź. Niech ona po czuje Ciebie, a najlepszą metodą na to są teraz pocałunki. No inaczej to ona będzie cały czas "niewiedziała" czy potrafi być z Tobą czy nie!
Ty masz być facetem, który wie czego chce, który uważa, że warto spróbować i który o jej uczucie walczy!
Powodzenia! wink

25

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Cóż, napisałem jej, że po jej zajęciach do niej przyjdę. Napisałem z  dwudniowym wyprzedzeniem. Dzień przed dostałem eskę, że "ma ważną wizytę u lekarza i jej nie będzie". Cóż,Polska tak pięknie nie działa, że z dnia na dzień można wizytę załatwić. Dlatego pojechałem. Nie ukrywam, że się wkurzyłem, dlatego jechałem nie z zamiatem "ajlawju", tylko szczerze pogadać. I, była na zajęciach, mocno się zdziwiła, że  jestem, dlatego spanikowała i po prostu zaczęła czym prędzej iść  ku wyjściu. Dogoniłem ją, początkowo rozmowa była dość chaotyczna, dopiero potem poszliśmy na bok pogadać "nie-w-biegu". Co się dowiedziałem? Moje wnioski są takie, że albo jest zbyt miła, by powiedzieć brutanie, że nic z tego, albo naprawdę ma niską samoocenę. Ciężko jest mi być tutaj obiektywnym, ale mimo wszystko skłaniałbym się do drugiej opcji. Bo ona rzeczywiście żyje w swoim światku, rzadko się z kimkolwiek spotyka, chyba nikogo nie miała.
Podczas rozmowy przepraszała za swoje zachowanie, mówiła że nie chciała mnie ranić itd. Mówiła też, że ciężko byłoby  jej zmienić cokolwiek, że się boi, itd. Jakoś na początku rozmowy poprosiła, żebyśmy pozostali przyjaciółmi. I znowu napiszę to, co już pisałem - gdybył to zdanie usłyszał od dziewczyny ze zdrową oceną siebie, to sytuacja byłaby jasna, ale ona powiedziała to tak, jakby wręcz błagała o to, by jej nie zostawiać, nie tracić kontaktu.
Mimo tego postanowiłem powiedzieć jej szczerze, prosto w oczy, że "bardzo mi się podoba, i że niczego tak nie pragnąłem, jak z nią być". Chciałem jej też dać znać, że nie ma patrzeć na mnie, tylko skupić się na tym , czego sama chce.
Myślę, że zrobiłem wszystko, co zrobić mogłem. Powalczyłem, pokazałem jasno, że mi zależy, że "chcę być kimś więcej, niż kolegą". Starałem się jej pomagać, próbować rozwiązywać jej problemy, powiedziałem, co czuję, w realu, nie przez żadnego fejsa.
Jeśli to nie działa, jeśli to jej nie otwiera dla mnie, to, cóż, chyba pokazuje, że albo nie jest gotowa na coś poważnego, albo po prostu taki ze mnie rycerz na białym rumaku jak... no, nieważne.
W każdym razie wziąłem sprawy w swoje ręce, zrobiłem co mogłem, aby ją przekonać. Więcej zrobić już chyba nie mogłem, przecież nie zwiążę jej i siłą  nie zaprowadzę do kina czy na kawę smile
Nieśmiałość nieśmiałością, ale myślę, że gdyby tego chciała, dałaby jakiś konkretny znak.

Tak więc wygląda na to, że z wielkiego ajlawju znów wielkie nic. Ale przynajmniej mam przeświadczenie, że nie stchórzyłem.

Przepraszam za taką wylewność, to do mnie nie podobne wink Po prostu  chciałem się wygadać gdzieś, bo w realnym świecie nie za bardzo mam z kim, a przez takie coś jeszcze nie przechodziłem.

Bardzo  dziękuję za pomoc, szczególnie Tobie Myszeczka23 wink Twoje ciepłe, ale konkretne słowa dały mi wiele otuchy i przekonały, by próbować. Dziękuję.

26

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

A czemu się tak łatwo poddajesz? Spotykaj się z nią częściej. Może ona naprawdę nie wie co ma robić? Myślę, że ona sama nie wie co chce.
Spotykaj się z nią jak najczęściej.;)
I nie dziękuj tylko pokaż, że jesteś facetem, który walczy o dziewczynę. Zaskocz ją czymś.;)

27

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

na początku rozmowy prosiła, żeby nic nie proponować i nie przychodzić.

Dzwoniłem, przychodziłem, mówiłem.

28

Odp: Nie wiem, co mam zrobić
dawid123 napisał/a:

na początku rozmowy prosiła, żeby nic nie proponować i nie przychodzić.

Dzwoniłem, przychodziłem, mówiłem.

No to jeśli to robiłeś i faktycznie nie przyniosło skutków, to odpuść. Dziewczyna nie wie co traci.

29

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

nie chcę wyjść na jakiegoś świra. Nie rozumiem tego. Spytałem jej się, czy chciała w ogóle się jakoś spotkać, bo nie rozumiałem milczenia. Powiedziała, że tak, no ale jak zwykle coś ją tam zablokowała, coś tam sobie pomyślała, i cóż. Nieśmiałość nieśmiałością, ale nawet nie dała sobie szansy,żeby się przekonać, czego chce.
No, i cóż, pisze do mnie codziennie, fejs, ewentualnie koma. Jak  to rozumieć? ;] 

Najgorsze jest to,że chyba się naprawdę zakochałem, bo nie potrafię przestać o niej myśleć. Powiedziałbym sobie "dobra mała, masz co chcesz",  i nawet próbowałem to  sobie wmawiać, ale idzie opornie.

30

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Chyba jednak zrobiłem, co mogłem. Jeśli nie ma odzewu, tzn że one tego nie chce. Muszę to zaakceptować.
dzięki za pomoc.

31

Odp: Nie wiem, co mam zrobić

Jeśli ona jestes teraz taka niezdecydowana to pomyśl co by było gdybyście byli razem? Męczył byś się z nią, bo nigdy nie był byś pewny jej uczuć. Ty się w niej nie zakochałeś, Ty po prostu nie rozumiesz jej, nie wiesz co myśli i dlatego tyle się nad nią zastanawiasz. Też bym tak miała gdyby facet który mi się podoba robi wszystko czego bym się nie spodziewała i nie mogła bym go rozgryź.
To normalne co czujesz, ale to nie miłość.

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem, co mam zrobić

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026