Witam!
Na wstępie chcę zaznaczyć, że piszę tutaj, na forum dla kobiet,a nie dla facetów, bo liczę na zrozumienie i cenne rady.
Mój problem polega na tym, że poznałem bardzo fajną dziewczynę, ale nie wiem, co mam robić dalej. Może najlepiej będzie, jeśli opiszę całą sytuację.
Zacznę od siebie.
Mam 19 lat. Właśnie zacząłem studia. Jak bym siebie opisał? Jestem nieśmiały, nie wierzę w siebie do końca. Nie chcę się nad sobą użalać, nie jest ze mną źle, walczę, staram się pokonywać słabości, głównie związane z kontaktami z ludźmi, szczególnie z płcią przeciwną. Ale przez to, jaki jestem, zawsze byłem sam. Miałem znajomych, kolegów, i teraz też mam wielu, z którymi mogę pogadać, pośmiać się, spędzić czas. Ale zawsze byłem sam. Dobrze się sam ze sobą czułem, nie widziałem jakies wewnętrzej potrzeby bycia z kimś. Po części na pewno się bałem związku, więc pewnie także gdzieś w środku od tego uciekałem. Zatem wszelkie miłości, to były miłości dziejące się tylko w mojej głowie.
Ale dawałem sobie radę sam.
Od jakiegoś czasu jednak pustka w życiu bolała coraz bardziej. Nie można żyć w samotności przez całe życie, tak się nie da.
I w końcu coś się zmieniło.
Poznałem bardzo fajną dziewczynę. Na koncercie. Od razu zaznaczę, że jest ona córką przyjaciółki mojej matki (dlatego na koncert jechaliśmy razem), ale mieszka jakieś 50 km ode mnie. Poznaliśmy się, było fajnie. Jak już po koncercie się pożegnaliśmy, to coś mi się w głowie odezwało. Postanowiłem do niej napisać sms-a. Dialog jakoś się potoczył. Od tamtego momentu rozmawialiśmy ze sobą prawie codziennie. SMS-y, mejle, fejsbuk. Początkowo uznawałem ją po prostu za fajną koleżankę, jednak z czasem zdałem sobie sprawę, że coś do niej czuję. To cały czas się we mnie potęgowało. Rozmawialiśmy na mnóstwo tematów, śmiesznych i poważnych. Pisaliśmy do siebie nawet do 3 w nocy. Mamy podobne poczucie humoru, podobne problemy, podobne gusta. Świetnie mi się z nią rozmawia, zdałem sobie sprawę, że przez cały dzień czekam tylko na to, by coś do mnie napisała. Dzień bez korespondencji był jakiś pusty. Zaczęło mi na niej zależeć, chciałem jej pomóc rozwiązywać jej problemy, pocieszałem ją, starałem się ją rozweselić, i tak dalej. Myślę, że się zakochałem. To brzmi zapewne absurdalnie, bo widzieliśmy się ogólnie 3 razy w życiu. Ale taka jest prawda. Pokonując swoje wewnętrzne hamulce postanowiłem dawać jej znać, że mi na niej zależy. Tutaj muszę dopowiedzieć, że jest ona bardzo nieśmiała, chyba nawet bardziej niż ja. Wgłębi jest bardzo wesoła, spontaniczna. Czuję to, wiem że jest niezwykła, ale potrzebuje kogoś, kto to odkryje. Wiele razy dałem jej znać, że mi na niej zależy. Proponowałem wyjścia na kawe, spacer, po prostu spotkanie. Pisałem sms-y z samego rana życząc miłego dnia. jakiś czas temu byliśmy na kolejnym koncercie, ze znajomymi, po kilku miesiącach korespondencji Ujrzenie jej było czymś wspaniałym, do tego stopnia, że będąc sparaliżowanym nie mogłem byc sobą w 100 %. Nieważne. Po koncercie postanowiłem jej powiedzieć, co czuję. Zadzwoniłem, i powiedziałem, że bardzo mi się podoba, że mi na niej zależy. Nie mogłem dłużej czekać, musiałem w końcu to powiedzieć. W odpowiedzi dostałem sms, że jestem dla niej bardzo dobrym przyjacielem, ale ją zaskoczyłem, i musi to sobie poukładać w głowie. Cieszę się, że to powiedziałem, boję się jednak, że to było zbyt gwałtowne.
Narazie ona milczy. Dlatego nie wiem, co robić. Nie wiem, czy czeka na mój kolejny ruch, chowając się w skorupie. Nie wiem, czy ona chce, żebym o nią walczył, czy chowa się dlatego, żebym dał jej spokój. Nie wiem, czy traktuje mnie na poważnie, czy tylko jako bardzo fajnego kolege do pisania sms-ów. Ona jest bardzo nieśmiała, dlatego trudno jest mi ją rozgryźć. Ja od siebie dałem bardzo dużo, przełamałem wiele barier i lęków, żeby znaleźć się w tej sytuacji. Ale nie mam siły walczyć z wiatrakami.
Dlatego proszę o spojrzenie na tą sytuację kobiecym okiem. Czego, drogie panie, byście w tej sytuacji oczekiwały? Postawcie się w sytuacji bardzo nieśmiałej dziewczyny. Co ona może myśleć?
Być może za długo czekałem, by jej wszystko powiedzieć, stając się jedynie kolegą? Być może wyczekiwała już wcześniej mojej inicjatywy, i doczekała się za późno?
Z góry dziękuję za pomoc!