Rok temu zupełnie przez przypadek odkryłam że mój mąż mnie zdradza. Byliśmy świeżo po ślubie, wprowadziliśmy się do nowego mieszkania i byliśmy w trakcie urządzania. Pewnego dnia na laptopie męża odkryłam wiadomości które pisał z koleżanką z pracy. Okazało się że mnie zdradza a romans zaczął się jeszcze przed naszym ślubem i trwał w najlepsze…
Emocje które wtedy mną targały są trudne do opisania. Pękło mi serce, pękłam ja…. Nigdy w życiu nie czułam się tak jak w tamtym momencie, zdradzona, oszukana i poniżona.
Odrazu kiedy mąż wrócił do domu zrobiłam awanturę, on oczywiście wyparł się wszystkiego. Kłamał mi prosto w oczy, mówił że coś sobie ubzdurałam i wymyślam, ale kiedy pokazałam mu wiadomości przyznał się do wszystkiego.
Wyszło na jaw że spotykali się na seks regularnie, pisali ze soba i wysyłali erotyczne fotki. I trwało to ponad pół roku!!
Mąż przepraszał, płakał i błagał o wybaczenie.
Po tym odkryciu przeszłam emocjonalne piekło, chciałam odejść i wziąć rozwód. Czułam się fatalnie. Miałam stany depresyjne i obwiniałam się za ten jego romans. Ciągle się porównywałam z nią. Nie rozumiałam co między nami było nie tak że posunął się do romansu. Wydawało mi się że oboje jesteśmy szczęśliwi i rękę bym sobie dała uciąć że on nigdy nie posunie się do zdrady. Niestety byłam baaardzo naiwna.
Mimo wszystko mąż chciał ratować małżeństwo i prosił żebym nie wnosiła pozwu o rozwód a ja biłam się z myślami co robić bo mamy małe dziecko.
W końcu podjęłam decyzję że dam szansę, tłumaczyłam sobie że ludzie popełniają błędy i zasługują na drugą szansę.
A on chciał to naprawić, obiecał że zerwie kontakt z tamtą kobietą, więc dla dobra dziecka zostałam.
Zaufania niestety nie da się odbudować i ten rok był pełen wzlotów i upadków, ale staraliśmy się oboje. Pracowałam nad soba żeby już nie wracać do przeszłości, ale moja kobieca intuicja cały czas podpowiadała mi żeby być ostrożną bo skoro zdradził to moze zrobić to ponownie
Wiem że nie powinnam ale zaczęłam kontrolować męża, sprawdzałam jego telefon kiedy była możliwość.
W grudniu przed świętami na jego telefonie znalazłam zdjęcia kobiety, przepłakałam wtedy cały dzień bo myslamam ze znowu mnie oszukał. Pokłóciliśmy się, mąż zaczął mnie oskarżać że grzebie mu w telefonie ale okazało się że on tej dziewczyny nawet nie zna. To jakaś instagramerka zza granicy. Spodobała mu się i zapisał. Nie wie po co. Znowu przeprosił. Uwierzyłam i dałam spokój.
Niestety niecały miesiąc temu przyłapałam męża znowu na pisaniu z koleżanką ale już inną.
Tym razem udałam że nic nie wiem, opanowałam nerwy i stwierdziłam że poczekam i zobaczę co dalej się wydarzy ale
sam fakt że pojawiła się kolejny raz jakas kobieta w naszym życiu wzbudził we mnie ogromny lęk i ból. Zauważyłam że mąż sam zaczynał rozmowy. I w domu częściej nosił telefon przy sobie.
Tak się złożyło że tydzień temu mąż wyjechal w delegację na tydzień. Kiedy wrócił i poszedł się kąpać sprawdziłam jego telefon, wiadomości na komunikatorze zostały z tą dziewczyną całkowicie usunięte!! ale za to były SMS-y. Mąż pisał że bardzo chcialby się z nią spotkać, a że jest na wyjeździe to dzieli ich tylko godzina drogi i że on na weekend do domu nie zjeżdża więc ma czas na spotkanie….te smsy były wyrwane z kontekstu bo widziałam że dzwonił do niej. Domyślam się że reszta wiadomości raczej odbywała się na whatsappie ale wszystko usunął! Nie wiem czy się spotkali ale ogarnęła mnie taka frustracja że odrazu jak tylko wyszedł wygarnęłam mu co wiem, że kolejny raz mnie oszukuje i dlaczego mi to robi! ale on oczywiście twierdzi że tylko z nią pisał i że to jego dobra koleżanka z którą może porozmawiać na różne tematy. Nie widzi w tym nic złego i mówi żebym sobie nie dopowiadała kolejnej zdrady bo do żadnego spotkanie nie doszło….niestety ja nie wierzę już w to co mówi….tymbardziej że wiadomości zostały usunięte z komunikatora.
Jeżeli nie ma nic do ukrycia to dlaczego je usunął ??
Jestem w rozsypce, czuję ogromny ból bo obiecałam sobie wtedy rok temu że to jest moja jedyna i ostatania szansa, a on obiecał że nie skrzywdzi mnie już nigdy więcej. Ale te słowa są chyba nic nie warte.
Naprawdę nie wiem co o tym myśleć, co robić … boli mnie to co on wyprawia
Nie wiem czy jest sens to małżeństwo ratować ?