Byliśmy razem 10 lat,mieliśmy swoje wzloty i upadki,ale się kochaliśmy,w końcu po 8 latach zdecydowliśmy się na dzieco.Teraz zostawił mnie twierdząc,że od 2 lat już było źle między nami(ja tego nie widziałam),on miał jakieś problemy a ja tego nie zuważyłam(nasza córcia ma 1,5roku).Niedawno przyznał się,że od jakiegoś czasu jest zakochany w innej.Płaci na dziecko i na mnie,wiem, że kocha córcię i zależy mu też na mnie,ale nie rozumiem go.ciagle pisze jaki jest samotny(z tamtą nie może narazie być,bo ona ma męża i dwoje dzieci) i nie może znaleźć swojego miejsca,że tęskni za nami ale wrócić do nas nie chce.Ja chciałam mu przebaczyć byleby tylko był z nami ale mówi,że już z późno.Ja chyba nadal go kocham,czasami nienawidzę z to co mi zrobił,nie potrafię sobie z tym poradzić.Najgorsze jest to,że mnie obwinia za całą tę sytuację.
1 2012-11-21 02:40:01 Ostatnio edytowany przez gosina (2012-11-21 02:43:18)
Podobne tematy
Tak mi przykro
Wpadnij do nas na ten watek http://www.netkobiety.pl/t17705.html . Poczytaj sobie. Duzo sily i madrosci zycze ![]()
Współczuję Ci i wiem przez co teraz przechodzisz
. Nie daj się traktować jak koło ratunkowe, gdy on będzie czekał aż mu się ułoży z tą drugą. Jeśli widzisz jakąś jeszcze szanse to walcz o związek, ale nie poprzez proszenie i płacze. Mój nie mógł się zdecydować, jak się kłócił z kochaną...to nagle mu się przypominało jak bardzo mnie kocha i jak ważna jest rodzina i chciał ratować związek...mówiąc poobserwujmy siebie, dajmy sobie czas. Ale ten czas nie był na naprawę związku, on był na pogodzenie się z kochanką. Po kilku miesiącach manipulacji, zadzwoniłam przy nim do kochanki, powiedziałam jej prawdę...bo dużo rzeczy nie wiedziała. Efekt taki, ze on jest zły na mnie, wybrał ją, mi oznajmił, że chce rozwodu a mi właśnie otworzyły się oczy całkowicie co to był za typ. Od tego momentu mój mąż dla mnie "umarł" a ten facet, który spotyka się z naszym dzieckiem to już ktoś całkiem obcy. Wracając do Ciebie...jeśli on na prawdę się zakochał to nic nie zrobisz
. Jeśli to tylko zauroczenie chwilowe, daj sobie i jemu czas. Spróbuj się zając sobą i dzieckiem. Wiem, ze teraz to dla Ciebie trudne, bo on ciągle w Twojej głowie. Ja w końcu zrozumiałam, że nic nie można robić na siłę. Co ma być to będzie. Trzymaj się kochana, bądź silna dla siebie i dla dziecka. Pozdrawiam ![]()
Nie rozumiem tego. Od tak przekresla 10 lat dla innej? Nie ma zwiazkow idealnych, zawsze jest raz lepiej raz gorzej ale po kiego robil sobie z Toba dziecko skoro bylo zle od 2 lat i mial inna ? Czy chocby myslal o tym. Sorry, ale Twoj maz to bezmyslny kretyn. A samotny to on bedzie jak go kochanka w dupe kopnie i Ty. To moze zrozumie. Moze go zapytaj czego mu brak ? Bo dla mnie to dziwne. Ma Zone ktora go kocha dziecko i jest samotny? Nie wiem ale do mnie to nie dociera. Moze jesli go olewalas czy cos ale jesli go kochalas i okazywalas to to k...a gdzie tu jest samotnosc.
Kurcze normalnie sie czlowieka krew zalewa jak czyta posty tu na forum. Ludzie sami sobie niszcza zycie. Na wlasna prosbe. Szkoda tylko ze krzywdza przy tym innych i niestety tez dzieci. Przykre to ![]()
Nie rozumiem tego. Od tak przekresla 10 lat dla innej? Nie ma zwiazkow idealnych, zawsze jest raz lepiej raz gorzej ale po kiego robil sobie z Toba dziecko skoro bylo zle od 2 lat i mial inna ? Czy chocby myslal o tym. Sorry, ale Twoj maz to bezmyslny kretyn. A samotny to on bedzie jak go kochanka w dupe kopnie i Ty. To moze zrozumie. Moze go zapytaj czego mu brak ? Bo dla mnie to dziwne. Ma Zone ktora go kocha dziecko i jest samotny? Nie wiem ale do mnie to nie dociera. Moze jesli go olewalas czy cos ale jesli go kochalas i okazywalas to to k...a gdzie tu jest samotnosc.
Kurcze normalnie sie czlowieka krew zalewa jak czyta posty tu na forum. Ludzie sami sobie niszcza zycie. Na wlasna prosbe. Szkoda tylko ze krzywdza przy tym innych i niestety tez dzieci. Przykre to
Mój tak przekreślił 13 wspólnych lat, dom, dziecko... ;((((
Gosina - zastanawianie sie jak on tak mogl nic nie da. Jezeli tak zrobil tzn, mogl. Nie przykladaj swojego myslenia do jego pomyslow na zycie. Jezeli on na dzisiaj jest zafascynowany swoim "trudnym" romansem to jego myslenie jest irracjonalne - pewnie, troche sie miota, bo jakis kawalek zycia z Toba ma za soba, kocha coreczke, ale w miare uplywu czasu mu to przejdzie i prawdopodobnie pojdzie na calosc jak beda sprzyjajace juz okolicznosci. Jak znam zycie i swoje doswiadczenia za czas jakis ten romans tez straci rumience po pierwszych wybuchach namietnosci i przyjdzie szara rzeczywistosc, tym bardziej, ze kobita obciazona dwojka dzieci, niewykluczone, ze wroci z podkulonym ogonem.
Ale poki co lzy i blaganie o powrot nie na wiele sie zdadza, tylko Tobie niepotrzebnie przynosza upokorzenie. On, zeby wytlumic swoje wyrzuty sumienia bedzie Ci wciskal teksty "jak to sie meczyl przez ostatnie lata", a Ty zupelnie bez sensu bedziesz szukac winy w swoim zachowaniu i szukac dziury w calym. A cala prawda to chlopina sie deczko znudzil i znalazl chetna do rozwiania tej monotonii.
Zamiast siasc z Toba i uczciwie porozmawiac o tym co nie gra w waszym malzenstwie, poszedl po najmniejszej linii oporu, po prostu najmniej dojrzale.
Gosina zabezpiecz sprawy materialne, do tego nie trzeba rozwodu. Faceci nie zawsze sa tak szlachetni do konca w kwestiach finansowych.
Na dzien dobry -niczego nie chce, bede lozyl, a potem walcza jak lwy o kazde 10 groszy.
A tak w ogole, to po co wysluchujesz jego kwikow o samotnosci i zagubieniu , co on Twoj synio?
Glowa do gory!, porycz sobie w nocy w poduszke, a za dnia spokoj i opanowanie (jakas meliske moze) - wiem nie jest latwo, ale trzeba!
Wiem co przechodisz mam to samo tylko mój związek trwał 13 lat.Ale mnie zostawił do brzydkiej grubej ale z kasą ,też dzwoni mówi że niewie jak to się stało że sie pogubił i że kocha.Dodam że ta popłaciła mu długi ,stawiała drinki bo właśnie oto były między nami kłótnie bo zaczoł pić i latać do baru a ona jest właścicielką tego baru i tak sobie go zakręcila.Najgorsze że go kocham ale kazalam mu się wyprowadzic zrobił to,ale zaczynają sie dzienne tel że mu cirzko że niemam pojęcia co on ma w sercu i to mnie dobija bo jak twierdzi że tak kocha to poco zdradził i zadał taki ból jeszcze z takim monstrum jej waga to 120kg a ja 65kl.
Wiem co przechodisz mam to samo tylko mój związek trwał 13 lat.Ale mnie zostawił do brzydkiej grubej ale z kasą ,też dzwoni mówi że niewie jak to się stało że sie pogubił i że kocha.Dodam że ta popłaciła mu długi ,stawiała drinki bo właśnie oto były między nami kłótnie bo zaczoł pić i latać do baru a ona jest właścicielką tego baru i tak sobie go zakręcila.Najgorsze że go kocham ale kazalam mu się wyprowadzic zrobił to,ale zaczynają sie dzienne tel że mu cirzko że niemam pojęcia co on ma w sercu i to mnie dobija bo jak twierdzi że tak kocha to poco zdradził i zadał taki ból jeszcze z takim monstrum jej waga to 120kg a ja 65kl.
Facet cię olewa, siedział w pierdlu, poniża, upokarza, zdradza jawnie, sprzedał się za kasę a ty płaczesz, tylko na takie dno cię stać? Tak nisko się cenisz, że płaczesz na takim patałachem?
Nie wszystkie kobiety mają idealną wagę,
obrażasz inne kobiety pisząc "monstrum", pamiętaj, że nadwaga to często choroba nie obżarstwo.
Sama utrzymuję wagę 55kg ale nigdy bym nie powiedziała "monstrum" o kobietach ważących 120 kg.
Może on lubi pulchne kobiety a ciebie cały czas traktuje jako rezerwę na wypadek posuchy dlatego wciska ci kit o miłości?
Betina2-dzięki,podniosłaś mnie na duchu.tylko tak trudno tą całą sytuację przetrawić.za każdy razem kiedy on pisze,doszukuję sie jakiegoś słowa które da mi nadzieję,że jeszcze wszystko może się ułożyć,a potem wapadam w czarną rozpacz kiedy on insynuuje jak kocha tamtą.to jak nóż w serce.może gdyby nie był taki miły dla mnie to byłoby mi łatwiej go zniewnawidzieć.Ciągle mam nadzieję,że do mnie wróci,a zaraz potem wydaje mi się to niemożliwe(kupił działkę w jej mieście,niby pod inwestycje ale ja myśle,że raczej aby układać sobie z nią życie)tylko dlaczego jeszcze ni są razem?chyba może ona być pewna że on chce być z nią na serio.wiem że nikt nie może odpowiedzieć na to pytanie oprócz niego ale on wciąż kręci.może gdybym znała całą prawdę o nich byłoby mi łatwiej ze wszystkim sobie poradzić,bo teraz żyję jak na trampolinie.dobrze że przynajmniej ni muszę martywić się o dom bo wszystko jest na mnie.dzięki wszystkim za wsparcie.
1104-ja jestem młodsza od niego o 19 lat,on ma 50 i ta jego jest odemnie starsza o 10lat.nie jestem jakas zaniedbana mamuska ale staralam sie byc zawsze atrakcyjna dla niego wiec to jeszcze jeden aspekt ktorego nie rozumiem.chcialabym zeby to wszystko bylo za mmna,musze z nim utrzymywac dobre relacje dla naszej corki,nie chce zeby patrzyla jak skaczemy sobie do oczu.chce zeby czula ze ma dobrych rodzicow.i nie tak latwo przekreslic 10 lat zycia.troche tez mi go szkoda bo dobrze stalismy finansowo a teraz on chce rozpoczac nowy interes i dlatego ma takie niby problemy,mowi ze robi to tez dla nas.jakie to wszystko popieprzone.niezly bylby film z tego.
I powiedz mi czego chcą faceci nie rozumiem ich,ma w domu normalną kobiete potem szuka dziury w całym .Ja jestem w kropce niewiem co mam zrobić zadzwonił domnie twirdząc że kocha i chce jutro powarznej rozmowy ale ja niewiem czy bende umiała zufać i nie wracac do tego jest to bardzo świerze bo dopiero 3 tyg .
To tak jak u mnie jakies 3-4tyg, a dla niego 2lata,ale do rzeczy,jestesmy troche w podobnej sytuacji,ja na twoim miejscu spotkalbym sie z nim i posluchala co powie.jesli go kochasz sprobuj obiektywnie podejsc do tego co powie,niech sie wytlumaczy czego mu brakowalo u ciebie,sama ocenisz czy zmienil sie naprawde po tych 3 tyg.bo chyba musial soe zastanawic skoro zadzwonil,czy poprostu chce wrocic bo tamta przestala go sponsorowac,czy zrozumial co stracil.tez bym chciala zeby moj chcial sie spotkac wtedy moze potrafilby racjonalnie wytlumaczyc dlaczego tak postapil.badz silna i nie pozwol sie omamic.zastanow sie czy warto dac mu jeszcze szanse.
"Niechby pił, niechby bił BYLE był!!!!"
CO jeszcze muszą Wam zrobić byście zaczęły myśleć?
ONI nawet nie potrzebują waszego wybaczenia - mają go w pakiecie - z waszym brakiem szacunku dla SAMEJ SIEBIE - w tej sytuacji ONI Was traktują analogicznie - bez żadnego szacunku.
Widać lepiej mieć kupę kilo nadwagi i szare komórki (kazała - zrobił) niż mieć idealną figurę (ciekawe do czego przydatną) i pustkę w miejscu szacunku.
Jak można znosić TAKIE poniżanie i upokarzanie?
"Niechby pił, niechby bił BYLE był!!!!"
CO jeszcze muszą Wam zrobić byście zaczęły myśleć?
ONI nawet nie potrzebują waszego wybaczenia - mają go w pakiecie - z waszym brakiem szacunku dla SAMEJ SIEBIE - w tej sytuacji ONI Was traktują analogicznie - bez żadnego szacunku.
Widać lepiej mieć kupę kilo nadwagi i szare komórki (kazała - zrobił) niż mieć idealną figurę (ciekawe do czego przydatną) i pustkę w miejscu szacunku.
Jak można znosić TAKIE poniżanie i upokarzanie?
Yes,Yes , ze zacytuje klasyka.
Dodam jeszcze te zalosne dywagacje - kocha, nie kocha.
O jakim kochaniu tu mowimy - takim na chwile to tu troche, to tam troche? Facet szuka ewidentnie wygodnego legowiska a Ty tu o kochaniu!
Gosina - zostaw dociekania o jego nowy zwiazek, zajmij sie soba i tym co mozesz w tym wszystkim zrobic dla siebie samej. On Ci nigdy calej prawdy nie powie, zreszta po co?
Tak jak wczesniej pisalam - daj sobie siana z jego kwileniem w telefon i dygotkami w temacie pogubienia. Kupil dzialeczke - dobrze, bedzie wiecej do podzialu w razie czego.
Pytania, dleczego, jak on tak mogl, co mu brakowalo sa droga do nikad.
Wiecie milosc to milosc nie tak latwo odpuscic,mimo tego ze okazal sie bydlakiem.w koncu bylismy ze soba 10lat wszystkie plany jakie mialam na zycie zwiazane byly z nim,az tu nagle sie okazuje sie tylko ja myslalam o wspolnej przyszlosci,a teraz nagle znalazlam sie w punkcie wyjascia i nie wiem co dalej robic,do tego czuje sie jak kompletna idiotka,dotad uwazalam sie za kobiete inteligentna,a tu okazuje sie ze bylam taka glupia i zylam z czlowiekiem o ktorym myslalam ze nie bylby zdolny do tego co zrobil.upkorzylam sie,stracilam dume,a teraz mam do siebie o to pretensje ze jakis dupek rozpiepszyl mi zycie i nawet go to zbyt nie obeszlo bo on przeciez cierpi przezemnie.dam rade,przeszlam wiele,a co nas nie zabije to nas wzmocni.mam tylko nadzieje ze on kiedys zrozumie co stracil.
Wiecie milosc to milosc nie tak latwo odpuscic,mimo tego ze okazal sie bydlakiem.w koncu bylismy ze soba 10lat wszystkie plany jakie mialam na zycie zwiazane byly z nim,az tu nagle sie okazuje sie tylko ja myslalam o wspolnej przyszlosci,a teraz nagle znalazlam sie w punkcie wyjascia i nie wiem co dalej robic,do tego czuje sie jak kompletna idiotka,dotad uwazalam sie za kobiete inteligentna,a tu okazuje sie ze bylam taka glupia i zylam z czlowiekiem o ktorym myslalam ze nie bylby zdolny do tego co zrobil.upkorzylam sie,stracilam dume,a teraz mam do siebie o to pretensje ze jakis dupek rozpiepszyl mi zycie i nawet go to zbyt nie obeszlo bo on przeciez cierpi przezemnie.dam rade,przeszlam wiele,a co nas nie zabije to nas wzmocni.mam tylko nadzieje ze on kiedys zrozumie co stracil.
Gosina -masz racje, co nie zabije to wzmocni. Nie mow ze stracilas dume, bo tak nie jest.Kto tu jest zdradzaczem, kto zostawia dziecko i mowi radzcie sobie, ja zabieram zabawki i pobawie sie w innej piaskownicy, no i jeszcze ta obraza jaki byl niespelniony.Chyba nie czlowiek honorowy przepelniony duma.
Kiedy on zrozumie co stracil, Ty juz bedziesz daleko w przodzie i bedziesz miala gdzies jego zrozumienie - spuscisz z woda w kiblu.
Odetnij sie od tego, zero informacji w jedna i druga strone.
Dzieki wszystkim za rady,sproboje sie dostosowac.mam nadzieje ze kiedys wam napisze ze wszystko sie udalo i jest dobrze.
Wiecie milosc to milosc nie tak latwo odpuscic(...)
mam tylko nadzieje ze on kiedys zrozumie co stracil.
A DLACZEGO zajmujesz się nim?
Czy nie CZAS pomyśleć o tym jak TERAZ zorganizować życie dziecku i sobie?
ON JUŻ się ZATROSZCZYŁ o siebie. Teraz TY zatroszcz się o siebie.
Miłość to emocja - człowiek prócz emocji ma jeszcze rozum, sytuacja nie pozostawia wyboru.
Wykrzycz sobie, wypłacz, zniszcz coś, co do niego należy i ODETNIJ się - bo on nie godzien ani twych myśli, ani czasu na te myśli przeznaczonego... Udowodnił to.
zycze powodzenia, to smutne jak faceci potrafia nas ranic:(