netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Źle traktowałam faceta

11 odpowiedzi6 306 wyświetleńzałożony przez poniewierka, 12.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Źle traktowałam faceta

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Źle traktowałam faceta

Problem polega na tym, że byłam z facetem kilka lat, ostatecznie rozstałam się z nim.  On momentami się starał, próbował. Ja już nie potrafiłam uwierzyć w jego dobre intencje.  Miał ciężki charakter. Ten związek był burzliwy, on mnie bardzo kochał, ja jego. Jednak padło zbyt wiele złych słów, zbyt dużo razy raniliśmy się z pełną świadomością, że robimy to złośliwie, z premedytacją. Rozstanie uświadomiło mi wiele rzeczy.
Mój były bardzo ciężko zniósł rozstanie, wbił mnie w poczucie winy, że bardzo źle go potraktowałam. Ostatnie rozmowy z nim uświadomiły mi, że jestem niezwykle wymagającą osobą. Nadal mamy jakiś tam kontakt i po prostu czuje się źle, jak on mi pisze, ze sobie nie daje rady.
I już sama nie wiem, może ja nie nadaję się do związku, skoro tak źle traktuje partnera. On też nie był aniołem, jego ostatnie jazdy spowodowały, ze podjęłam decyzję, że z nas już nic nie będzie. Miał potajemny kontakt z innymi kobietami, oszukiwał mnie na ten temat, chował telefony, odkładał ekranem do dołu, wiecznie wyciszone itp. I już dłużej nie mogłam tego znieść. A on teraz mnie obwinia, o to, że nie dałam nam szansy, że nie dałam mu możliwości do zmiany. Że go źle potraktowałam. Że byłam zła niedobra, niedostatecznie fajna.

Tylko, że po wielu latach związku z takim facetem jestem zmęczona. I nie chciałabym już nikogo ranić więcej i dołować i siebie też już nie chciałabym ranić.


Jak ustrzec się w przyszłości związku z trudnym facetem. Jak dobrze traktować innych i dbać jednocześnie o swoje dobro?

2

Odp: Źle traktowałam faceta

poniewierka z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że dużo Cię ten związek nauczył oraz to, że jesteś osobą mającą kontakt z....samą sobą. To bardzo dobrze!

Pytasz, jak się ustrzec.... przede wszystkim nie daj się wpędzać w błędne koło oskarżeń. Zastanów się, na co tak naprawdę miałaś wpływ, kim byłaś w tym związku- nie możesz brać na siebie w nieskończoność odpowiedzialności za czyjeś emocje.
Sadzę, że jest to do osiągnięcia, gdy zawsze bedziesz szczera w stosunku do drugiej osoby (tu: faceta) i gdy będziesz traktować go tak, jak sama chciałabyś być traktowana - na nic innego nie masz już wpływu.

smile

3

Odp: Źle traktowałam faceta

Primum non nocere -- przede wszystkim nie szkodzić. Każdy jest osobno rozliczany ze swoich czynów. Ty, Koleżanko, krzywdziłaś swojego partnera. Padło z twoich (tak... twoich) ust wiele złych słów, których celem było zadanie ran. Jakżesz tak można atakować osobę, którą się kocha?

Celowo nie wspomniałem o nim. Najpierw Ty.

4

Odp: Źle traktowałam faceta
poniewierka napisał/a:

jestem niezwykle wymagającą osobą

Tak właśnie o siebie dbaj. Nie obniżaj wymagań. Tylko ważna sprawa - nie angażuj się i nie zaczynaj związku, jeśli potencjalny kandydat nie jest taki, jakiego chcesz. Bo wziąć byle co i próbować przerobić na brylant, jak widzisz nie da się.

5

Odp: Źle traktowałam faceta

Catwoman - Związek nauczył mnie bardzo dużo, masz rację. Twoje stwierdzenie, żebym zastanowiła się, na co mam/miałam wpływ dało mi do myślenia. Weszłam w ten związek jako młoda dziewczyna, nie byłam wcześniej w poważnym związku. Na początku próbowałam z partnerem rozmawiać, mówiłam, gdy niektóre jego zachowania mi nie odpowiadały, gdy mnie raniły. On jednak miał tylko jedną odpowiedź: ja już taki jestem. Ciężko żyć, gdy ktoś nie tylko nie deklaruje ustępstw, on po prostu nie chce iść na kompromis. Ale we mnie jest poczucie winy, bo miał też dobre cechy charakteru. I tak naprawdę w związku na niewiele spraw miałam wpływ. Kochałam ale byłam trochę postanowiona pod ścianą.


I tutaj odnosząc się również do wypowiedzi użytkownika -sam22- miałam wpływ tylko na to co sama mówię. Inna rzecz, że nie mam wpływu na zachowanie byłego partnera. To był taki typ, z którym się nie dyskutuje. Jak mu coś nie pasowało, był złośliwy i dotąd gnębił, aż człowiek odpuścił, dla świętego spokoju. A jednak w głębi duszy był wrażliwy i wiem, że moje niektóre słowa go raniły. Ale nigdy nie skarżył się na to, nigdy nie powiedział, ani nie zasygnalizował, że go to boli. Stąd nie wiedziałam, że coś co powiedziałam, mogło zaboleć. Albo raczej nie zwracałam uwagi na to, co mówię, czy robię, bo wydawało mi się, że jemu to wszystko jedno. A pod koniec, to chwilami chciałam się mścić za słowa, które powiedział. Wiedział, gdzie uderzyć, w jaki czuły punkt, żeby zabolało. I owszem, miałam wpływ na to co mówię i to było złe. A co do pytania jakże można tak ranić w momencie gdy się kocha? Nie wiem, tysiące razy się nad tym zastanawiałam. Ale tylko w odniesieniu do jego zachowań. Teraz po rozstaniu uświadomiłam sobie, że powinnam też zastanowić się, dlaczego kochając raniłam. I nie znam odpowiedzi. Obrona przed przykrościami i atakami z jego strony nie jest żadnym usprawiedliwieniem, prawda?

6

Odp: Źle traktowałam faceta

Tak, tak, tak! Miałaś wpływ na to jakie słowa wyszły z twojej buzi.

Być może mialaś wpływ na jego zachowanie -- np. mogłaś mu powiedzieć, że nazwał się XXXX i że to Cię bardzo zraniło i że powiedzenie do Ciebie XXXX traktujesz jako celowe ranienie Ciebie, czyli sądzisz, że on nie kocha.

Wiedział gdzie uderzyć i uderzał? No co za agresor. To chyba dobrze, że już jest daleko.

Co do obrony -- każdy powinien się bronić. Czasami obroną jest ucieczka, czasami rozmowa, a tylko czasami, bardzo rzadko i w ostateczności atak. Ty atakowałaś. Nie myślałaś. Nie chciałaś dobrze, ale emocje poniosły cię jak fale łodeczkę.

7

Odp: Źle traktowałam faceta

Sam 22 - bardzo łatwo ferujesz wyroki.  Mówisz, że atakowałam, że nie myślałam. Masz rację, ale częściowo. Ja nie byłam święta, ale on też nie. A na niego wpływu nie miał nikt, ani rodzina, ani znajomi ani ja. Ten typ tak ma.
Tylko, że ja nie chce o byłym źle mówić, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Owszem, mogłabym się wybielić, napisać, jaki facet był zły, niedobry i oczekiwać współczucia. Ale nie robię tego, bo wiem, ze mam swoje wady i były z pewnością też wiele rzeczy może mi zarzucić. Staram się być sprawiedliwa w stosunku do tego co się wydarzyło.


Prosiłabym o rady, jak ustrzec się w przyszłości związania z takim "złym chłopcem". Bo jestem chyba osobą z tendencją do wybierania takich niepokornych, z charakterkiem. I jak egzekwować szacunek do siebie w związku, a jednocześnie nie poddawać się przy pierwszej niepokojącej oznace, że trzeba będzie popracować nad związkiem?

8

Odp: Źle traktowałam faceta

Hej poniewierka! Gdybyś tylko zechciała przeczytać mojego posta jeszcze raz... smile

Nie feruję wyroków, nie oceniam Ciebie. Oceniam zdarzenia, z które Ty byłaś odpowiedzialna. Zauważ, że nigdzie twojej osoby nie oceniłem. Staram się być sprawiedliwy w stosunku do tego co czytam, a Ty piszesz.

Zgodzić się jednak musisz, że słowa jakie wychodzą z twojej buzi mogą być przez CIEBIE kontrolowane. W szczególności możesz milczeć kiedy tylko chcesz. Jak nie dasz rady czasem milczeć, to zmień tę słabość. Jak wypowiadasz słowa krzywdzące, to chyba w tym momencie zabrakło myślenia... tak napisałem i jeśli Cię to ugryzło to sorki! Nie chodziło o brak myślenia w ogóle, tylko brak myślenia w trakcie krzywdzenia.

Po drugie nie napisałem, że miałaś wpływ na jego zachowanie -- słowa "Być może" są kluczowe. Całkowicie zgadzam się z tezą, że są pewni ludzie do których po prostu się nie mówi, nie radzi, nie wyprowadza z błędu. Są to ludzie źli, którzy z łatwością krzywdzą innych. Takim to można ewentualnie przytakiwać. Jeśli taki był twój chłopak, nikt na niego nie miał wpływu to ok!

Jak nie związać się ze "złym chłopcem"? No widzisz... moja żona i ja byliśmy idealną parą. W zasadzie nigdy się nie pokłóciliśmy, nigdy na siebie nie krzyczeliśmy, nigdy inwektywami się nie obrzuciliśmy. Są jednak pola, gdzie zupełnie razem nie funkcjonujemy dobrze razem. Moja teza jest taka -- za narzeczeństwa musi być idealnie aby potem w życiu nie było tragedii. "Zły chlopiec" albo "zła dziewczynka" wykazuje się tym, że nie szanuje innych.

9

Odp: Źle traktowałam faceta

Proste, szanuj innych i w zamian oczuj szaucku.

10

Odp: Źle traktowałam faceta
poniewierka napisał/a:

Prosiłabym o rady, jak ustrzec się w przyszłości związania z takim "złym chłopcem". Bo jestem chyba osobą z tendencją do wybierania takich niepokornych, z charakterkiem. I jak egzekwować szacunek do siebie w związku, a jednocześnie nie poddawać się przy pierwszej niepokojącej oznace, że trzeba będzie popracować nad związkiem?

Co do pracy nad związkiem.... zależy co ta praca oznacza: jeśli jedno chce zmieniać drugie, to nie ma najmniejszego sensu; pracować można nad sprawami niezbyt ważnymi, jak porządek w domu, to, gdzie chcecie spędzać święta, pracować wreszcie można nad swoim WŁASNYM charakterem. Natomiast gdy nad związkiem trzeba wkładać sporo wysiłku, to znaczy, że nie jest to udany związek i najlepiej zmienić partnera.

Trudno stwierdzić, co kieruje Tobą, że trafiasz na tych "złych chłopców"- źli chłopcy są dobrzy do łóżka, ale nie na męża.
Spróbuj spojrzeć na swoje życie przekrojowo; czemu szukasz w związku ze......związkiem? szukasz kandydata na życiowego partnera? Nie wybieraj zatem tych "złych", bo oni się po prostu nie nadają. Ważne, byś kierowała się swoją intuicją, o czym tu chyba już pisała Artemida; bo dzięki niej, nie dasz sie zwieść plastrom miodu, którymi potrafią być słowa, czy pojedynczymi gestami. Dzięki temu, że będziesz potrafiła nieco "stanąć obok" zobaczysz czy potencjalny kandydat wykazuje się egoizmem -jeśli tak, to jak dużym, czy jest osobą, która szuka zgody i umie rozmawiać, czy ucieka przed problemami....

11

Odp: Źle traktowałam faceta

Artemida:  dopiero teraz odczytałam Twój post. Po rozstaniu miałam wrażenie, że to może ja miałam zbyt duże wymagania. Dużo od siebie dawałam w tym związku, ale też wymagałam. I dzięki Tobie uzmysłowiłam sobie, że wymaganie to jest też dbanie o swoje własne dobro. Pod warunkiem, że nie narusza godności innych. To bardzo mądre słowa.  Dzięki!

Sam 22 : Hej ? Czytałam kilka razy Twoje słowa jak i innych osób wypowiadających się w tym wątku. To są ważne dla mnie słowa, więc nie lekceważę niczyjej wypowiedzi i nad każdą się zastanawiam. Oczywiście masz słuszność, że to co mówię zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Że to tylko od mojej woli zależy co i do kogo powiem. Co do braku myślenia w trakcie krzywdzenia, to owszem zgadzam się. Ale tak to chyba działa, czy nie? Czasem najpierw się powie, a później pomyśli, że to jednak było złe i niepotrzebne. Ja mam świadomość, że to jest złe postępowanie. Żałuję i to właśnie chciałabym zmienić.

Były nie był takim złym chłopcem w klasycznym tego słowa znaczeniu. Miał swoje za uszami, ale na wielu płaszczyznach był bardzo dobry dla mnie. Więc może to nie chodzi o to, że był takim złym chłopcem. Może po prostu coś nam nie zagrało we wspólnym życiu i, że to dla siebie my wzajemnie byliśmy tacy źli, a nie ogólnie. Bo to nie tak, że on nie szanował innych, w znaczeniu wszystkich i zawsze. On po prostu nie szanował mnie na kilku płaszczyznach i ja tak samo jego. Tylko, że moje zachowanie, mam wrażenie wynikało z bezradności. Bo można było mówić i tłumaczyć a on i tak zrobił swoje.

Silent_gnostic: Ja szanowałam, ale co robić, gdy ktoś nie odpłaca się tym samym? Automatycznie ja też okazywałam brak szacunku.
Ogólnie mam chyba problem w ustaleniu granic w związku.

Catwomen: Zawsze mi się wydawało, że warto pracować nad związkiem, nad sobą samą w związku, nad tym, żeby być lepszą dla kogoś, i oczekiwałam, że ten ktoś z góry będzie robił to samo. My chyba, jak wspomniałaś, też chcieliśmy zmieniać siebie nawzajem. I ta druga strona się buntowała. Z tymi niezbyt ważnymi sprawami radziliśmy sobie dobrze, potrafiliśmy się dogadać w takich kwestiach jak święta itp. Jakoś naturalnie zgrywaliśmy się na tych polach. My nie umieliśmy się dogadać w takich ważniejszych kwestiach. Przerażał mnie czasem jego światopogląd. I chciałam, teraz sobie to uświadamiam, go zmieniać.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Źle traktowałam faceta

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026