Pomyślałam, że są w życiu każdego człwoeika chwile, kiedy czujemy się sami. Ja w tej chwili czuję się cholernie źle. Samotna i nie ważna dla nikogo!! Jeśli któraś z was kiedyś się tak poczuje, to zajrzyjcie tu. Pamiętajcie, że jutro będzie nowy dzień. Może będzie lepiej?? ![]()
Podobne tematy
Nie jesteś sama,tak pięknie śpiewał Seweryn Krajewski...
ja też czuję się osamotniona.. ale poradzę sobie bo sama jestem tylko w pomieszczeniu w tym momencie ale duchowo gdzieś tam daleko jest ten ktoś ktoś..
A ja po prostu czuję, że nie pasuję do mojej rodziny i ludzi których znam. Tak jakbym wyłamywała się z układanki i stąd wynika potwornie silne uczucie osamotnienia. Na szczęście mój zwierzak jest zawsze przy mnie i daje mi trochę radości na codzień, bez mojej szczurci byłoby jeszcze trudniej.
Ja też tak często mam. Często czuję, że nie pasuję do rodziny. A moi znajomi mają innych znajomych i z nimi spędzają czas ;/. Może to tylko nasze głupie uczucia... ![]()
Ja mimo,że mam rodzinę to czuję się samotna i niekochana!!!
Ja raz na jakiś czas mam taką "fazę" że wszystko wydaje mi się beznadziejne, że nikt mnie nie kocha i nie lubi nawet, że to co robię jest bez sensu i do niczego nie prowadzi...
Nic mnie nie cieszy, i najchętniej bym nie wyłaziła z łóżka. I właśnie tak czuję, że do nikogo nie pasuję, no po prostu mam najgorsze myśli. Czekam aż ktoś mi bliski zrobi cokolwiek, żeby mi pomóc, wywoła uśmiech, zmieni tor myślowy... Tylko najczęściej wtedy nic takiego się nie dzieje, a osoby na których mi zależy mają mnie "gdzieś"...
Więc nie jesteście odosobnione w tych odczuciach ![]()
Z tego co wiem to wszystkie czasem przechodzimy takie coś jak samotność, chociaż ludzi w okół nas nie brakuje, ale w chwili kiedy najbardziej kogoś potrzebujemy nie ma nikogo. Pozdrawiam.
No właśnie, czemu tak jest
. To jest bez sensu zupełnie... ![]()
Dzis czuje sie bardzo samotna. Bez rodziny, bez faceta, wspollokatorzy wyjechali do rodziny. Juz 3 razy sie poryczalam. Beznadzieja. Naprawde beznadzieja.
Moze dlatego, zebysmy pozniej, kiedy bedzie lepiej umialy docenic to co mamy: tolerancyjna rodzine, mezczyzne z ktorym spedzamy zycie... tylko kiedy to 'lepiej' przyjdzie?
No wlasnie.... kiedy ono przyjdzie ;/.Straszne sa te dni, kiedy sie czujemy takie samotne. wtedy naprawde tylko plakac. a ja mam jeszcze tak, ze nie staram sie pocieszyc tylko wlaczam jakies smutne piosenki i jeszcze bardziej sie zasmucam...
Wczoraj usłyszałam, że żeby byc szczęsliwym z kims, trzeba najpierw nauczyc sie byc szczesliwym samemu. Trzeba pokochac siebie, zeby pokochac kogos i zeby ktos pokochal nas. I chyba trzeba poznac wielu idiotow, kochac wielu drani i wiele razy byc oszukanym, zdradzonym, opuszczonym i samotnym, żeby potrafic docenic prawdziwe szczescie, ktore do nas kiedys przyjdzie! A przyjdzie na pewno! światło potrzebuje cienia, a kiedy jest tak żle, że juz sie nam wydaje, ze nie damy rady, to trzeba sobie powiedzieć TO TAKZE MINIE, bo to jest własnie ten moment, w którym nadejdzie przyplyw. Mialyscie kiedys tak, że #Wasze życie zmienilo sie w jednej sekundzie? I nagle stalo się piękne? Ja czekam na taką sekundę, a w miedzyczasie usmiecham sie, bo ktos kiedys powiedzial, że najlatwiej przyciagnac szczescie usmiechem, chocby przez łzy.
ostatnio doszlam do wniosku ze samotnosc przezarla moja swiadomosc, i moja psychike.
mam stany depresyjne, czesto poprostu czuje ze nawet moi przyjaciele mnie nie zrozumieja, ze kompletnie nikt nie pojmie tego co siedzi w mojej glowie. czasem miewam stany lekowe, czasem widze za duzo rzeczy, jestem nadwrazliwcem ktory w nic juz nie wierzy a religie pojmuje na swoj wlasny odciety od kosciola sposob. sprawiam dla wszystkich wrazenie twardziela, zawsze w glanach, zawsz noz w kieszeni, w pogo wbijam i bije sie z chlopami, moich lokci chyba wszyscy sie w pewien sposob boja ^^ to moze smiesznie brzmiec, jednak przy wychowaniu ze starszym bratem, to nie on robil ze mnie "ksiezniczke" to ja sama z siebie staralam sie mu dorownac, on jest 6 lat starszy, teraz wiem ze w wielu aspektach jestem silniejsza od niego, jednak psychike to oboje mamy na swoj sposob slaba... ona ma swoje dziwne mysli, i podziwia mnie za to ze jestem takim twardzielem (ostatnio sie o tym dowiedzialam)
podziwia mnie za to ze daje sobie rade ze swoimi problemami samotnoscia, z problemami moich przyjaciol (nadwornym psychologiem jestem) tak naprawde moj brat jest mi duzym wsparciem i wlasciwie on najbardziej mnie rozumie, jednak mimo wszystko jestem samotna..
to ze dorownywalam bratu sprawilo ze chlopacy byli kumplami, a ja bylam tak poprostu bez serca, z dwa lata temu zaczelam odczowac samotnosc i do taj pory tkwie w swych dziwnych schizach, ostatnio znowu naplynely zle mysli, kompletna samotnosc. jezeli sie z tym wszystkim nie uporam, zawale szkole, rozwale w pewien sposob znajomosci i wszystko poprostu zacznie sie sypac.
musialam to z siebie wywalic, caly tekst jest dosyc bezsensowny i pokrecony, przepraszam, to ze zmeczenia..
Eeeech, nie jest pokręcony twój tekst ani bezsensowny, przeczytałam go w minutę, bo troszke do mnie pasuje, wiadomo, nie do końca... nie miałam starszego brata ani nie fikam w pogo bo siły we mnie za grosz... ale to ja zawsze byłam ta wyszczekana w dredach, co każdemu potrafi zapyskować i 'nie przejmuje się niczym'... a w środku tchórz i beznadziejna osoba. Ale moja powierzchowność zrobiła swoje. Nikogo nie ma przy mnie, bo wszkaże żadna ze mnie kobieta w oczach innych....
Cholera, powiem coś odkrywczego, również czuję się samotna (szloch). Nikt mnie nie kocha! Tylko mamusia, ale Ona nie ma wyjścia...
Nie mam nikogo, chociaż usilnie się staram. To jest takie deprymujące. Nie wiem, jak mam to zmienić.
Skąd ja to znam.... (z autopsji). Jakby tak patrzeć z boku na moje życie to możnaby stwierdzić, że nie jest tak żle, ale ja czuje zupełnie inaczej. Niby otacza mnie sporo ludzi, chodze przecież na uczelnie, mieszkam z dwójką znajomych (para), mam rodziców, dwóch braci... ale tak naprawdę to czsami nie ma z kim szczerze porozmawiać, wyżalić się lub chociaż po prostu pobyć. No chyba, że czegoś ode mnie potrzebują, bo ja to musze być na każde wezwanie. Lubie pomagać innym, sprawia mi to radość, ale co ze mną? Co jest ze mną nie tak, że nie potrafię złapać z kimś takiego kontaktu, który pozwoliłby mi się na tyle otworzyć, żeby jasno powiedzieć o moich potrzebach?
A ja dodatkowo oprocz uczucia samotnosci czuje sie juz nikomu nie potrzebna.
Moze potrzebna moim Rodzicom,bo sa bardzo chorzy.Ale kiedy oni sie straca bede jak niepotrzebny stary grat.
Sama i nikomu nie potrzebna....Ciezko tak.
ja też się czuje samotna
zostałam sama z moją miłością i marzeniami, których nie spełnię z człowiekiem, w którym się zakochałam
znajomych też jakoś nie mam, każda z przyjaciółek kogoś ma i woli z nim spędzać chwile...
Ja mam znajomych jak mam kase czyli prawdziwych kolegow nie mam , a z rodzina to prawie wogole nie gadam zamknalem sie w sobie i tez czuje sie samotny.Chcialbym czuc co znaczy kochac ale jednak poznac mi tego nie dano
Ja tez czuje sie samotna, siedzę i rycze Tęsknie za moim byłym, choć wiem, że tyle złego mi wyrządził, ale czuje się już tak strasznie samotna, niepotrzebna nikomu, oszukana Ile to jeszcze będzie trwać?? ;(
Sama i bez perspektyw na to, ze z kims bede. Jedyny czlowiek, ktorego naprawde pokochalam odrzucil mnie. Patrze na jego zdjecie i rycze. Nie potrafie pokochac kogos innego.Nie dzis, nie jutro i nie wiem jak dlugo jeszcze.
Nie pozostaje mi nic innego, szukac w sobie sily mimo obezwladniajacej samotnosci. Udaje sie, choc nie zawsze...
a ja tęsknie za zepsutą przez siebie przyjaźnią...
i też ryczę jak o tym dłużej pomyśle...
Inesita czuje dokładnie to samo co Ty Tak to boli ;((((
Inesita i Takaja, pewnie Was to nie pocieszy, ale ja tez przez "niego" cierpie. Bardzo mnie skrzywdził, ale byly tez cudowne chwile i jak na złość tylko te teraz pamietam! A on jest taki szczesliwy, ze az normalnie sie zastanawiam gdzie tu jest sprawiedliwosc?! Ponad rok temu mnie zostawil, a ja wciaz nie potrafie zapomniec. Tylko ostatnio dotarlo do mnie, ze to nie o niego mi chodzi, tylko o to, zebym miala kogos. On byl takim kims, poczulam czyjas milosc i troskę. Wypelnial cale moje zycie i nagle z niego zniknął. I zostawil po sobie jakąś czarną dziurę, bo cokolwiek bym nie robila, to czuję, ze to nie ma sensu. Wiem, ze kiedys zapomne, ze kiedys przestanie bolec. Ale wiem też, ze aby tak sie stalo musze spotkac kogos, kto mnie pokocha, a znajc moje szczescie i powodzenie u facetow, stanie sie to za jakies 6000 lat! Tez macie wrazenie, ze wszyscy fajni faceci są juz zajęci?
Dokładnie Dorotka jak na złość tylko te dobre się pamięta, a przecież tyle złego wyrządził
Samotność powoduje, ze wracamy do tego co było kiedyś, żyjemy wyobrażeniami o byłym idealizujemy ich, a przecież rzeczywistość jest inna
Tak naprawde oni nie są tacy jak my sobie ich wyobrażamy inaczej byli by przy nas. Mnie by mój nie zdradził ponad rok temu, byłby przy mnie w ciężkich chwilach, tak samo u ciebie Twój by Ciebie nie zostawił. Jestem przekonana, że gdyby ktoś pojawił się w naszym życiu, dzięki komu czułybyśmy sie potrzebne i kochane, były był już tylko wspomnieniem na zasadzie kiedyś coś tam i było minęło. A tak brak i pustka i dokładnie wrażenie, że wszyscy fajni faceci są już zajęci, a na dobrego faceta ja nie zasługuje
Tak jest źle Jeszcze boli mnie fakt, ze ostatnio napisałam mojemu byłemu, co do niego czuje, brzydko piszac olał to kompletnie, zrzucając cała winę na mnie, ze to przeze mnie sie rozstaliśmy ehh ![]()
Mimo ze w domu jest dużo osób to i tak można poczuć się samotnym ;(
Bo najgorsza samotność, to ta w tłumie ludzi.
29 2009-06-02 14:29:59 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 17:58:21)
...
30 2009-06-02 21:04:15 Ostatnio edytowany przez jenis (2009-06-02 21:07:20)
Ja tęsknie za przyjaciółką...której tak naprawdę nigdy nie miałam...za znajomymi, których również nigdy nie poznałam... nie mam koleżanek, nie mam z kim pogadać, choćby teraz... to jest straszne uczucie nie miec nikogo.... mam wprawdzie chłopaka, z którym dobrze się dogaduję, ale wolałabym żeby był moim przyjacielem a nie facetem... tak jakoś mam przeczucie, że to do końca nie jest to...z obawy przed tym, że zostanę zupełnie sama wybieram życie z nim, chociaż marzę o wielkiej miłości, dreszczu¨, czego brakuje w naszym związku... to jest straszne, on jest dobry, kochany, chociaż często mnie nie rozumie i nie ma czasu na rozmowę ze mną...ja jestem taka jaka jestem czyli aspołeczna i nie przystosowana do życia w ówczesnym świecie i jeszcze wybrzydzam
!
ja tez nie ma przyjacolek. a chlopak to jednak nie to samo. ![]()
Jak dobrze, że jest takie miejsce, gdzie mogę wyrzucić z siebie to, co we mnie siedzi od tak dawna... moje nieszczęście głównie z powodu braku miłości. najgorzej jest wieczorami, kiedy siedzę w mieszkaniu i tak bardzo pragnę, by ktoś mnie tylko mocno przytulił i powiedział, że mnie kocha. tak naprawdę nigdy nie miałam chłopaka, a jakieś "dziwne próby" zawsze kończyły się nieciekawie. i tak sobie myślę, że to trochę z mojej winy... po prostu nie potrafię chyba nikogo tak na maxa pokochać. zawsze coś się nie układa i czegoś mi brakuje... nie wiem, może czekam na księcia z bajki... marzę tylko, by się taki pojawił.... i podobnie jak "dorotka" mam wrażenie, że wszyscy fajni faceci są zajęci... niestety... przyjechałam niedawno do Warszawy z nadzieją, że tu jest inaczej, że łatwiej kogoś poznać i w ogóle... niestety się zawiodłam. może byłoby łatwiej, gdybym wyszła gdzieś wieczorem ze znajomymi, ale po prostu mi się nie chce, bo one mają facetów i dziwnie się czuje w takim towarzystwie... pozdrawiam wszystkie netkobiety i życzę powodzenia w życiowych zawirowaniach:)
Dokładnie tak samo się czuje jak Ty Spragniona miłośći. Dobrze, że jest takie forum gdzie można się wyżalić. Niby przyjaciółki są ale facetów maja a jak nie to praca studia i nie mają już tyle czasu dla mnie co kiedyś nie mam pretensji , rozumiem to. Ktoś napisał tu bardzo mądrze, żeby najpierw kogoś pokochać trzeba nauczyć sie kochać siebie , a to jest bardzo trudne. Szczególnie jeśli wyrastałaś w takim domu jak ja i matka powtarza Ci cały czas jaka to jesteś beznadziejna....
Tak. Podobno faceci to gatunek na wymarciu:) Wszyscy fajni rzeczywiście są zajęci. Za kilka m-cy stuknie mi 30. udzie w tym wieku mają rodziny, pracę a ja mam dożywotnią rehabilitację, szczęśliwe koleżanki obok i niby dni zajęte ale czegoś brak. Przekonałam się na własnej skórze że związki na odległość to nic dobrego i teraz jestem samotna wśród tłumu. chociaż mówią że jestem fajna to chcą być tylko kumplami
A moi znajomi mają innych znajomych i z nimi spędzają czas ;/. Może to tylko nasze głupie uczucia...
ja tez czuje, ze moi znajomi wola sedzac czas z innymi swoimi znajomymi.. zawsze czuje ze z nimi sie lpeiej bawia, nie jest nudno...ehhh
macie racje. ludzie maja wlasne zycie a przyjaciele/znajomi odchodza na drugi plan ;/
też czuję się samotna a w szczególności dziś... nie mam pracy, nie mam przyjaciółki, koleżanke mam jedną a to nie zawsze jest czas by sie spotkac itp facet daleko ponad 500 km, w dodatku wkurza mnie jego koleżanka co ma z nia kontakt i wogóle czuje sie okropnie przygnebiona i jakby było tego mało, ciągle pada deszcz juz 4 dzien ![]()
jutro musi być choć trochę lepiej...
Każdy posiada własną samotność. Każdego samotność jest inna. Samotność trzeba potraktować jak cząstkę swojego charakteru, jak wadę lub zaletę, trzeba ją oswioć , trzeba ją zrozumieć. Samotność dotyka każdego, codziennie, trzeba tylko nauczyć się tak żyć, by zapominać o jej istnieniu, choć na chwilę, i starać się, by z każdym dniem, chwila ta stawała się coraz dłuższa... ![]()
Madre słowa ![]()
witam, normalnie powiem wam, że od jakiegoś czasu nie czuję się już taka samotna... może niektórym wyda to się dziwne, ale spokój i miłość znalazłam w Bogu i w modlitwie... gdy czasem, chociaż już coraz rzadziej, gdy jest mi źle zaczynam się modlić i myślę sobie, że Chrystus mnie kocha i tak naprawdę to nigdy nie jestem samotna, bo On jest ze mną! polecam wszystkim, którzy wierzą, taką właśnie "terapię"- pomyślcie, że Pan czuwa i jest przy Was zawsze i wszędzie, a Jego miłość jest bezgraniczna- większa niż ludzka!
41 2009-08-23 21:09:33 Ostatnio edytowany przez zuzia (2009-08-23 21:10:23)
Poznałyśmy się gdy byłam jeszcze małą dziewczynką i od tamtej pory rzadko zostawia mnie samą.Właściwie od kiedy pamiętam była gdzieś w pobliżu, zawsze gdzieś w tle, nigdy nie pozwala o sobie zapomnieć. Nie lubi ludzi i zazwyczaj odwiedza mnie gdy jestem sama.
Uwielbia odwracać moją uwagę, zajmować czas i opóźniać moją pracę. Czasem wpada niespodziewanie w nosie mając to, czy mam jakiekolwiek plany albo terminy do dotrzymania.
Czasem, czego nie znoszę, przychodzi w środku nocy, budzi mnie, rozsiada się wygodnie i zaczyna wywlekać wspomnienia. Lubi mnie ranić i jak nikt inny wie gdzie dotknąć, żeby zabolało.
Wiele razy próbowałam się jej pozbyć, zerwać kontakty, wykrzyczeć co o niej myślę, ale to pomaga tylko na krótko. Znika wtedy na jakiś czas. Wtedy sypiam spokojnie, mam dobry humor, podśpiewuję pod nosem w drodze do pracy... Zapominam o niej na jakiś czas, mam własne sprawy, odgrzewam znajomości, pracuję spokojnie, częściej gdzieś wychodzę, żeby potańczyć, pośmiać się i łyknąć powietrza. Ale ona zawsze wraca.
Głucha na moje argumenty i krzyki zawsze znajdzie sposób by wkręcić się w moje życie. Czasem dogoni mnie na ulicy, złapie za ramię, stanie za mną w kolejce w sklepie albo zaczepi w kinie. W całym cholernym mieście nie ma miejsca gdzie nie mogłaby mnie znaleźć.
Lubi patrzeć jak się męczę i lubi mnie wkurwiać.Kiedy rozmawiam z narzeczonym pilnie podsłuchuje i szepce mi za plecami - Przecież mu wcale nie zależy, gdyby chciał przyjechałby nawet na kilka dni, a tak zobaczycie się dopiero za miesiąc. Nie kocha cię już.
Kiedy w końcu on przyjeżdża i tak rzadko zostawia nas samych, ciągle gdzieś się kręci i często pyta mnie niby z troską - Naprawdę nie może zostać na dłużej?Do czego mu się tak spieszy? Gdyby chciał wykroiłby jeszcze parę dni. Ale ciesz się chociaż z tego, bo zaraz znowu go zabraknie. to nie moje ale tak pieknie napisane o samotnosci tsknocie i zalu ze pasuje tutaj, sama wiem co to samotnosc i bardzo spodobalo mi sie to opowiadanie,po przeczytaniu tego stwierdzilm ze tak pieknie goja to napisala ze samotnosc na chwile obecna nie wydaje mi sie az taka straszna
42 2009-08-23 22:27:36 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2009-08-23 22:30:34)
A jak tak od siebie o samotności, byłam samotna przez wiele lat, czułam się okropnie, i teraz gdy mam wiele to i tak czasem jest mi źle, czuje się sama i niepotrzebna, a z tego wszystkiego najgorsza jest samotność w tłumie- siedzisz w towarzystwie patrzysz na ludzi, i nic, nic nie czujesz żadnej więzi, żadnego ukojenia szczęścia, to bardzo boli bo chcesz by ktoś uważał Cie za wartościową osobę, a Ty często nie umiesz nic powiedzieć, czujesz pustkę. Nawet gdy kogoś kochasz, nagle tak po prostu patrzysz tej osobie w oczy i nic, boisz się następnej minuty, następnej sekundy, czy nie zniknie
nadal mi się to zdarza, głównie gdy słyszę wspomnienia wielu ludzi i pytania, a wtedy pojawia mi sie czerwona lampka, ja nie mam wspomnień nie miałam nic, nic nie mogę powiedzieć, a słuchanie pomimo radości szczęściem innych bardzo boli
musiałam bo mnie to gryzie, siedzi we mnie w środku i nikt tego nie rozumie
Inesita i Takaja, pewnie Was to nie pocieszy, ale ja tez przez "niego" cierpie. Bardzo mnie skrzywdził, ale byly tez cudowne chwile i jak na złość tylko te teraz pamietam! A on jest taki szczesliwy, ze az normalnie sie zastanawiam gdzie tu jest sprawiedliwosc?! Ponad rok temu mnie zostawil, a ja wciaz nie potrafie zapomniec. Tylko ostatnio dotarlo do mnie, ze to nie o niego mi chodzi, tylko o to, zebym miala kogos. On byl takim kims, poczulam czyjas milosc i troskę. Wypelnial cale moje zycie i nagle z niego zniknął. I zostawil po sobie jakąś czarną dziurę, bo cokolwiek bym nie robila, to czuję, ze to nie ma sensu. Wiem, ze kiedys zapomne, ze kiedys przestanie bolec. Ale wiem też, ze aby tak sie stalo musze spotkac kogos, kto mnie pokocha, a znajc moje szczescie i powodzenie u facetow, stanie sie to za jakies 6000 lat! Tez macie wrazenie, ze wszyscy fajni faceci są juz zajęci?
czemu pamietamy tylko dobre chwile? czemu nie pamietamy tych zlych pewnie bylo ich duzo wiecej, a ja pamietam je jak przez mgle jakby nic nie znaczyly,gdyby pamietac tylko te zle moze bylo by latwiej?moze samotnosc nie byla by taka straszna?dzisiaj rano pomyslalam ze chyba trzeba bedzie zaprzyjaznic sie z ta samotnoscia,bo jak sie okazalo to moze byc nalepsza przyjaciolka,tylko ona nie opuszcza mnie na krok,jest zawsz obok:(
Samotność jest okrutna. Są ludzie,którzy praktycznie nigdy jej nie doświadczyli albo doświadczyli w małym stopniu, a są tacy, w większości nieśmiali, którzy całe życie cierpią z tego powodu- i gdzie tu sprawiedliwość? Dla jednych znalezienie sobie znajomych,przyjaciół, partnera to małe piwo, dla innych rzecz niemożliwa. Niby takie podstawowe rzeczy, a jednak ich nie ma.
U mnie też tak jest, nigdy nie miałam przyjaciół, znajomych znajdywałam z trudem, a i tak okazywali sie niegodni zaufania, o chłopaku moge sobie tlyko pomarzyć. Teraz mam tylko dwójke znajomych w realu. Każdy uważa że jestem inna. Może tak jest.
inna? jedyna i nie powtarzalna:) o chlopaku mozesz tylko pomarzyc? jestes jeszcze mloda zycie przed toba, nie skazuj siebie na przyjazn z samotnoscia, a twoj chlopak pewnie gdzies stoi za rogiem i czeka na ciebie ,pewnie jest rownie niesmialy jak ty, wiec stan na wysokosci zadania i wyciagnij do niego reke
tylko , że ja nie mam na oku nikogo
no może jednego ale on jest nieosiągalny
nigdy nie mow nigdy ize jest nie mozliwe. jesli nie sprobujesz nigdy sie nie dowiesz,wyjdz mu na przeciw, a moze akurat sie uda ,sprobuj:)
Zuzia pięknie napisane,jak najbardziej pasuje do tego miejsca
)
a co takiego pieknego napisalam?
Inesita i Takaja, pewnie Was to nie pocieszy, ale ja tez przez "niego" cierpie. Bardzo mnie skrzywdził, ale byly tez cudowne chwile i jak na złość tylko te teraz pamietam! A on jest taki szczesliwy, ze az normalnie sie zastanawiam gdzie tu jest sprawiedliwosc?! Ponad rok temu mnie zostawil, a ja wciaz nie potrafie zapomniec. Tylko ostatnio dotarlo do mnie, ze to nie o niego mi chodzi, tylko o to, zebym miala kogos. On byl takim kims, poczulam czyjas milosc i troskę. Wypelnial cale moje zycie i nagle z niego zniknął. I zostawil po sobie jakąś czarną dziurę, bo cokolwiek bym nie robila, to czuję, ze to nie ma sensu. Wiem, ze kiedys zapomne, ze kiedys przestanie bolec. Ale wiem też, ze aby tak sie stalo musze spotkac kogos, kto mnie pokocha, a znajc moje szczescie i powodzenie u facetow, stanie sie to za jakies 6000 lat! Tez macie wrazenie, ze wszyscy fajni faceci są juz zajęci?
Jak ja to rozumiem... Mój chłopak mnie zostawił.. Nieoczekiwanie wszedł w moje życie i jeszcze bardziej niepostrzeżenie zniknął..
A było tak cudownie... Tez mam takie wrażenie , ze już nikogo nie znajdę, ze wszyscy normalni faceci sa zajęci...
Ładnie to ujełaś , że nie tyle tęsknisz za nim tylko za byciem z kimś...
Myślę , że świetnie to oddaje nasze uczucia.
Pozdrawiam serdecznie!!!!
dziewczyny glowa do gory sa normalni faceci tez sa wolni pamietajcie ze na na wszystko przychodzi czas i pora
pozdr
Myślę , że i jedno i drugie wprawia w stan wycieńczenia emocjonalnego i poczucia beznadziejności.
Samotność to coś czego nie mozna zobaczyc ani dotknąć... Ale jest i bardzo przeszkadza...
Życzę miłego wieczoru wszystkim kobietkom.
"Jedynie? samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym, z odzyskaniem indywidualności. Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności, w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że się jest sobą, aż do granic zwątpienia, które uprzytamnia nagle własną nicość w rosnącym przeraźliwie ogromie wszechświata." ? Gustaw Herling-Grudziński "Inny świat"
"samotność nie zawsze jest zła, jak już się ją pozna i zaakceptuje to na prawdę staje się dobrą towarzyszką w podróży zwanej życiem.
i jeszcze jedno chciałbym napisać- to nieprawda, że samotność musi mieć gorzki smak, bo tylko w niej człowiek naprawdę siebie? poznaje, może dowiedzieć się kim jest i jaką posiada wartość.
bo jak mówi przysłowie "tylko w samotnej chwili jesteśmy naprawdę sobą"
zenn1900
dokąd przed nią wciąż uciekasz?
i czemu myślisz, że to twój serdeczny wróg?
ona, jak wierny pies za progiem domu czeka
byś do niej wracał z najdalszych dróg.
niekochana, niepotrzebna...
tak łatwo może ją zastąpić byle kto.
lecz kiedy lęk nie daje zasnąć, ona jedna,
czuwa przy tobie w bezsenną noc...
to ona siostra łagodna,
twój anioł ciszy, twój cień,
spokojna przystań i otchłań...
jest lustrem, źródłem i snem.
to ona, twoja samotność,
jej adres ty jeden znasz.
zostanie z tobą do końca.
jest wszystkim, wszystkim, co masz.
w labiryncie tego świata,
w jego szaleństwie i okrutnych z nami grach,
łatwo się zgubić, łatwo sprzedać diabłu duszę,
za każdym rogiem czai się strach
.............
czego szukasz w zgiełku, w tłumie?
kto cię wysłucha, poda rękę w chwili złej?
kto cię pocieszy,
kto rozgrzeszy,
kto zrozumie?
tylko samotność.
zaufaj jej...
to ona, bliższa niż myślisz.
jej adres ty jeden znasz.
zostanie z tobą do końca.
jest wszystkim, wszystkim, co masz.
to bez niej jesteś wędrowcem,
co zgubił się w gąszczu dróg.
na końcu świata cię znajdzie,
byś wrócić do siebie mógł.
to ona twoja samotność,
twój anioł ciszy, twój cień,
spokojna przystań i otchłań...
jest lustrem, źródłem i snem.
to słowa wspaniałej piosenki Michała Bajora pt. "dokąd przed nią wciąż uciekasz"- polecam wszystkim samotnym!!!
tekst: Magda Czaplińska
z bólem serca dołączam się do grona samotnych kobiet tak mocno marzących o znalezieniu odpowiedniego partnera... Nie szukam ideału, choć faktycznie wymagania mam spore, ale są one uzasadnione tym, że sama potrafię dać dużo z siebie... Jedyne co mnie podtrzymuje na duchu to Wy - i gorąco Wam za to dziękuję. Mam wrażenie, że na tym forum piszą naprawdę super dziewczyny i faceci właśnie TU powinni poszukać swoich dziewczyn, partnerek, żon ![]()
Witam wszystkich samotnych i tych czujących się samotnie bo to różnica jak dla mnie . serfuję sobie po forach i próbuje nawiązac jakies znajomości z nadzieją, że przeniosą się one do reala samotność jest do bani !!! nie dajmy się.
pozdrawiam
ja również w tym momencie czuję się samotna , nie ważna dla nikogo . czuję się jak bym nie pasowała do tego wielkiego świata ale mam nadziej ze to się zmieni i moje szare monotonne dni zmienią się już niedługo w pełne radości i szczęścia chwilę które będą trwać długo . trzymajcie się dziewczyny ;* wierzcie ze będzie dobrze bo wiara jest nie zbędna do życia ;* wierze ze damy rade wszystkie i odnajdziemy radość życia .
DZISIAJ MAM DOŁA GIGANTA I NIE CHCE MI SIE NIC.OSTATNIO SAME NERWY .MOJ CHLOPAK NIEDAWNO TRAFIL DO SZPITALA ,W TRAKCIE CHOROBY ZROBIL SIE OSOWIALY WOBEC MNIE ,NIC MU SIE NIE CHCE.JA STARAM SIE BYC W MIARE MOZLIWOSCI BYC PRZY NIM ,ALE NAWET NIEWIEM CZY ON SIE Z TEGO CIESZY.NIEDLUGO JUZ WYCHODZI ZE SZPITALA,ALE JAKOS CZUJE SIE TAKA ROZBITA MOZE ON TAKI JEST BO JEST OSLABIONY ANTYBIOTYKAMI ,MOZE TO CHWILOWE.DO TEGO CHYBA JEST JAKIS BLAD W BANKU BO BRAKUJE MI PONAD STOWE NA KONCIE I MAM WSZYSTKIEGO DOSC, TA CHOROBA JEGO WYKONCZYLA PSYCHICZNIE MNIE, DO TEGO CZUJE SIE BEZSILNA, NIEKOCHANA , NIECHACIANA I DO TEGO BIEDNIEJSZA O PONAD 100 WE (MUSZE WYJASNIC TO Z BANKIEM).JAK SIE WALI TO WSZYSTKO.NIE MAM SIŁ!!!!!!!!!!!!
To prawda, jeśli jedno się schrzani to reszta jest całkowitym piaskiem.
nieszczescia chodza parami ;/ ale ja sie staram wierzyc w to, ze bedzie lepiej. chociaz ostatnio tez czuje sie samotna, olala mnie dziewczyna ktora uwazalam za przyjaciolke, a ona mnie nie, ludzie, ktorzy myslalam ze beda dla mnie kims wiecej sa po prostu ludzmi-ludzmi nie nadajacych sie na przyjaciol ;/. z chlopakiem mam problemy, z kasa tez, i w ogole w ogole
. ale kiedys bedzie lepiej... ??
Ja również jestem samotna, od zawsze. Pomimo że właściwie nie powinnam sie zamartwiać, mam dopiero 19 lat i każdy mi mówi że młoda jestem i napewno kogoś poznam. Ale takie gadanie jest g...o warte, każdy ma inne priorytety i charakter, jedni są samotni więc skupiają sie na imprezach,zabawie,wypadach z przyjaciółmi i mają to gdzieś, zaś ja od początku gimnazjum marze o byciu z kimś. W moim otoczeniu każdy sie z kimś wiąże, po jakimś czasie zrywa i znajduje kogoś innego. Tylko ja sama jestem. Nie żebym sie użalała nad sobą, ale to boli, teraz idą święta a ja chciałabym pujść kupić swojemu chłopakowi prezent, przytulić sie i usłyszec że wkoncu komuś na mnie zależy bezinteresownie.
63 2009-12-12 16:36:34 Ostatnio edytowany przez Emka (2009-12-12 16:37:45)
No cóż zbliżają się moje urodziny... I nadal nic się nie zmienia w moim życiu. Też czuje się samotna... I tak naprawde nigdy nikogo nie miałam. I co jest najsmieszniejsze też cały czas słucham , że jestem młoda i na pewno sobie kogoś znajdę. A takie gadanie roztrzaskac o ściane tylko.. Zaczynam się naprawde bać. Karpod masz racje, ja równiez przez cały ten czas czy to jeszcze w szkole średniej czy tez teraz na studiach widze , jak kazdy jest z kimś. Związki się kończa nie mija miesiąc a te osoby znów kogos mają. Życie się toczy... A ja wciąż jestem sama... A nie jestem brzydka , nie jestem głupia... Podobno bardzo fajną dziewczyna jestem.... No cóż chyba pomału zaczne przygotowywać się na permanentną samotnośc , po co robic sobie jeszcze nadzieje.... ![]()
Ech, dziewczyny, dokładnie czuję to samo w tym momencie. Chyba czas wszystko zmienić - odnaleźć pasję i znajomych, chodzić do kawiarni, dyskotek. Na pewno jest wokół was chociaż jedna miła osoba, którą możecie zabrać dokądś, gdzie zawsze chciałyście pójść ![]()
Mnie zostawił chłopak dla innej. Po 1,5 roku wspaniałego związku rzucił mną jak szmacianą lalką.
Ale, to koniec ze smutkiem! Włączmy pozytywne myślenie., Na początek polecam kilka świetnych piosenek:
Queen - Spread your wings
Marek Grechuta - Ważne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Christina Aguilera - The voice within
Damy radę, dziewczyny! Każdy dzień przybliża nas do poznania miłości swojego życia. Bądźmy gotowe na tą miłość - rozwijajmy swoje pasje, cieszmy się samotnością, gdyż "Stracona jest każda chwila, której nie spędzamy sam na sam z sobą."
Do dzieła, dziewczyny! Ślę dobrą energię:)
Szkoda, że w życiu realnym nie spotykam takich dziewczyn jak wy, mających ten sam problem;P mając tą wiedze, ze kazda koleżanka sie z kims wiąże prowokuje mnie do ciagłego myslenia o tym, niepokoju i dołowania sie. Ehh faceci są durniami, że nas nie chcą:P