zostawiłam męża bo pił trochę za dużo, robił za mało. Odeszłam z dwuletnim dzieckiem, myślałam nawet że się ocknie i będzie chciał żebyśmy się zeszli a co mnie zadziwiło on od tego czasu nawet nie odwiedził syna, nie dzwoni nie pyta po prostu go nie ma. Minęły dwa lata
A ja do końca życia będę sobie zadawać pytanie co by było gdybym nie odeszła?
Bo między tymi złymi chwilami było kilka dobrych chwil... A wybrałam dziecku życie bez ojca bo jakbym nie odeszła to moje dziecko miałoby tatę... Tylko czy taka osoba może zasługiwać na takie miano?