Witam,
mam doła, męźczyzna, który ponoć mnie kochał i dla którego zostawiłam męża odsuwa się ode mnie coraz bardziej
nie mam z kim o tym problemie porozmawiać, beznadziejna jestem ![]()
Podobne tematy
współczuje Ci i to bardzo, jednak dużo mężczyzn ma syndrom "zdobywania", a że Ty wydałaś mu się wyjątkowo ciekawą "zdobyczą" to po osiągnięciu celu po prostu zaczyna sie nudzić. Wcześniej mógł czuć się lepszy bo odebrał innemu kobietę, ba żonę.... no cóż "upolował, zdobył".... i mam nadzieję z całego serca ze nie będzie ..."porzucił".
współczuje Ci i to bardzo, jednak dużo mężczyzn ma syndrom "zdobywania", a że Ty wydałaś mu się wyjątkowo ciekawą "zdobyczą" to po osiągnięciu celu po prostu zaczyna sie nudzić. Wcześniej mógł czuć się lepszy bo odebrał innemu kobietę, ba żonę.... no cóż "upolował, zdobył".... i mam nadzieję z całego serca ze nie będzie ..."porzucił".
Ciężko w to wszystko uwierzyć, znaliśmy się od 7 lat, spotykaliśmy, tęskniliśmy, plany snuliśmy, on też się rozwiódł a teraz? Zaczyna coraz to więcej powodów szukać do tego by nie być ze mną. A to mu ciężko, a to jego dziecko chore, a to nie ma pracy, a to za daleko. A ja głupia szukałam sposobu byśmy byli razem
w piątek napisałam smsa do niego, że chcę już spokoju, że nie życzę sobie żeby do mnie dzwonił ani pisał... i jest cisza, chyba mu to na "rękę".
No cóż, ja nie współczuję...Budujesz szczęście na czyjejś krzywdzie, życie odpłaci pięknym za nadobne...Nie chcę tu moralizować, ponieważ sama nie jestem wzorem cnót. Ale właśnie dlatego wiem co mówię. Zło zawsze wraca...czasem szybko, czasem za 10, 20 lat, ale wraca...
Mój mąż zostawił mnie dla innej...po roku już było słabo u nich. Koniec końców nie ułożyło się mu.
Ja zakochałam się w żonatym facecie. Zostawił (dla mnie?) żonę. Też nam się nie ułożyło. I teraz twierdze, że dobrze się stało. Mimo, że cierpiałam, uważam, że należało mi się. Teraz wreszcie buduję swój związek nikogo nie krzywdząc i jestem szczęśliwa.
Moja przedmówczyni chyba ma rację : potraktował Cię jak zdobycz, a druga sprawa to zakazany owoc najlepiej smakuje.
No cóż, ja nie współczuję...Budujesz szczęście na czyjejś krzywdzie, życie odpłaci pięknym za nadobne...Nie chcę tu moralizować, ponieważ sama nie jestem wzorem cnót. Ale właśnie dlatego wiem co mówię. Zło zawsze wraca...czasem szybko, czasem za 10, 20 lat, ale wraca...
Mój mąż zostawił mnie dla innej...po roku już było słabo u nich. Koniec końców nie ułożyło się mu.
Ja zakochałam się w żonatym facecie. Zostawił (dla mnie?) żonę. Też nam się nie ułożyło. I teraz twierdze, że dobrze się stało. Mimo, że cierpiałam, uważam, że należało mi się. Teraz wreszcie buduję swój związek nikogo nie krzywdząc i jestem szczęśliwa.Moja przedmówczyni chyba ma rację : potraktował Cię jak zdobycz, a druga sprawa to zakazany owoc najlepiej smakuje.
Dlatego też postanowiłam zakończyć cokolwiek było jeszcze między nami, skoro nie miał jaj żeby mi to powiedzieć, ja to zrobiłam. Ciężko mi, ale muszę dać radę. Ciągle jest w moich myślach. W dodatku moje dziecko jest prawdopodobnie jego dzieckiem a nie byłego męża. Choć 100% pewności nie mam, ale intuicja mi mówi że to jego.
Ciężko w to wszystko uwierzyć, znaliśmy się od 7 lat, spotykaliśmy, tęskniliśmy, plany snuliśmy, on też się rozwiódł a teraz? Zaczyna coraz to więcej powodów szukać do tego by nie być ze mną. A to mu ciężko, a to jego dziecko chore, a to nie ma pracy, a to za daleko. A ja głupia szukałam sposobu byśmy byli razem
w piątek napisałam smsa do niego, że chcę już spokoju, że nie życzę sobie żeby do mnie dzwonił ani pisał... i jest cisza, chyba mu to na "rękę".
Bardzo podobny scenariusz jak u mnie. Nie będę się tu rozwodzić, ale po rozstaniu z moja "wielką" miłością, on jeszcze rok skakał z kwiatka na kwiatek, a w ostatnią Wigilię wrócił do żony...pomimo rozwodu
Jako, że mamy dobry kontakt, wiem że biorą ślub cywilny w Dzień Matki. A tak narzekał na swoją - wówczas- żonę:)
Dlatego też postanowiłam zakończyć cokolwiek było jeszcze między nami, skoro nie miał jaj żeby mi to powiedzieć, ja to zrobiłam. Ciężko mi, ale muszę dać radę. Ciągle jest w moich myślach. W dodatku moje dziecko jest prawdopodobnie jego dzieckiem a nie byłego męża. Choć 100% pewności nie mam, ale intuicja mi mówi że to jego.
Moim zdaniem niepotrzebnie poszłaś mu na rękę, zrywając. A co do dziecka, to chyba lepiej poznać prawdę - zrób testy DNA.
Z tego co wiem, z żoną utrzymuje jedynie kontakty ze wzglęgu na ich dziecko.
To co miałam się prosić o chwilę rozmowy, o spotkanie, nie chcę już dłużej żyć marzeniami, planami. Wiem i czuje że po jakimś czasie się odezwie, znam go trochę. Ostatnio też tak było, jak próbowałam się uwolnić psychicznie od tego związku. Tylko tym razem pokaże mu że jestem silna i że wcale jego nie potrzebuję. A co do testów, to nie mam kasy. Nie w tym momencie, chociaż chciałabym być pewna.
Może utrzymuje kontakty ze względu na dziecko, a może nie...
Nie jestem specjalistką, może niech ktoś się wypowie, kto ma pojęcie w tym temacie. Ale z tego co się orientuję, to na wniosek matki sąd zleca badania genetyczne za darmo.
Może utrzymuje kontakty ze względu na dziecko, a może nie...
Nie jestem specjalistką, może niech ktoś się wypowie, kto ma pojęcie w tym temacie. Ale z tego co się orientuję, to na wniosek matki sąd zleca badania genetyczne za darmo.
Jeżeli miałabym robić badania DNA, to raczej zrobiłabym to prywatnie. Nie powiedziałabym o prawdzie facetowi którego nadal kocham. Zatrzymałabym wiadomość dla siebie.
Rozumiem. A Twój były mąż uznał dziecko i płaci alimenty?
Były mąż nie ma pojęcia że to być może nie jego dziecko.
Tak, płaci alimenty.
Bardzo podobny scenariusz jak u mnie. Nie będę się tu rozwodzić, ale po rozstaniu z moja "wielką" miłością, on jeszcze rok skakał z kwiatka na kwiatek, a w ostatnią Wigilię wrócił do żony...pomimo rozwodu
Jako, że mamy dobry kontakt, wiem że biorą ślub cywilny w Dzień Matki. A tak narzekał na swoją - wówczas- żonę:)
ty to masz historię.. aż podziwiam za optymizm. ![]()
Optymizn? Wyczuwam ironię ![]()
Hmmm...w tej chwili się cieszę, że nie jestem z nim. Niepotrzebnie się w to wplątałam. Teraz to wiem. Jak mawia Wielokropek: mój rozum poszedł wtedy na długi spacer. Na szczęście wrócił. A znowu Pan "wielka;)" miłość, dobrze, że wrócił do żony. Dzięki temu mam troszkę mniejsze wyrzuty sumienia.
Ważne, żeby wyciągać wnioski ze swoich błędów i nie popełniać ich ponownie.
Były mąż nie ma pojęcia że to być może nie jego dziecko.
Tak, płaci alimenty.
W takich sytuacjach współczuję facetom ![]()
Optymizn? Wyczuwam ironię
Nie no co ty
Aragorn-estel napisał/a:Optymizn? Wyczuwam ironię
Nie no co ty
Nie jest to mój wątek, więc się nie rozpisuje na własny temat. Ktoś kto czytał moje wątki, wie, że daleko mi do optymizmu, jeśli chodzi o moje dawne poczynania ![]()
A TERAZ dlaczego mam nie być optymistką? Nie będę się wiecznie "biczować" za swoje błędy...
Były mąż nie ma pojęcia że to być może nie jego dziecko.
Tak, płaci alimenty.
Współczuję twojemu mężowi,jeżeli to rzeczywiście nie jego dziecko,nie dla tego że płaci ,ale że go okłamujesz.Chyba bardzo ci zależy na jego pieniądzach.
Sypialas z mezem i kochankiem w tym samym czasie?
Bardzo brzydko...
skad pewnosc ze twoj kochanek nie robi to samo gdy idzie do zony?
Zal mi twojego meza, a ty zacisnij zeby i odpokutuj swoj grzech, podejrzewam ze rozumiesz teraz jak czul sie twoj maz?
współczuje Ci i to bardzo, jednak dużo mężczyzn ma syndrom "zdobywania", a że Ty wydałaś mu się wyjątkowo ciekawą "zdobyczą" to po osiągnięciu celu po prostu zaczyna sie nudzić. Wcześniej mógł czuć się lepszy bo odebrał innemu kobietę, ba żonę.... no cóż "upolował, zdobył".... i mam nadzieję z całego serca ze nie będzie ..."porzucił".
To może być główny powód jak również ten-skoro łatwo rozstałaś się z mężem dla niego to również możesz łatwo opuścić tego dla innego. Czyż nie?
Sypialas z mezem i kochankiem w tym samym czasie?
Bardzo brzydko...
skad pewnosc ze twoj kochanek nie robi to samo gdy idzie do zony?Zal mi twojego meza, a ty zacisnij zeby i odpokutuj swoj grzech, podejrzewam ze rozumiesz teraz jak czul sie twoj maz?
Dokładnie, bardzo brzydko ![]()
Swoją drogą tego nigdy nie zrozumiem... Jak można mając męża i kochanka włazić do łóżka raz z jednym, raz z drugim...?
Ja też mam trochę na sumieniu, ale swój błąd popełniłem po roku "ciszy" w sypialni...
Nie potrafiłbym tak...
21 2012-05-09 01:35:13 Ostatnio edytowany przez Nocturn (2012-05-09 01:36:08)
heh..moglas pomyslec przed tym wszystkim,a nie teraz użalać sie nad soba.Po co brac ślub po co mowic sobie "tak" Naprawde brak szacunku do takich kobiet/facetow.Nie współczuje ci..jest mi bardziej zal twojego faceta ktorego zostawilas.Mozecie mnie zbanowac ale taka jest prawda,surowa..ale prawda.
Były mąż nie ma pojęcia że to być może nie jego dziecko.
Tak, płaci alimenty.
Czyli nie dość, że go zdradziłaś, to jeszcze okradasz... Moralne dno.
Vuk - masz całkowita rację. Nie ma to jak zrobić ludziom świństwa i się nad sobą użalać, bo ktoś przejrzał na oczy i ma Cię dość.
24 2012-05-09 11:19:07 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-05-09 11:20:36)
współczuje Ci i to bardzo, jednak dużo mężczyzn ma syndrom "zdobywania", a że Ty wydałaś mu się wyjątkowo ciekawą "zdobyczą" to po osiągnięciu celu po prostu zaczyna sie nudzić. Wcześniej mógł czuć się lepszy bo odebrał innemu kobietę, ba żonę.... no cóż "upolował, zdobył".... i mam nadzieję z całego serca ze nie będzie ..."porzucił".
A czego tu współczuć? Kompletnie nie dorosłaś do roli partnerki na całe życie. mam tylko nadzieję, że Twój były mąż przebolał już tą wątpliwą "stratę" .
masakra, jesteś w stanie spojrzeć sobie w oczy?
masakra, jesteś w stanie spojrzeć sobie w oczy?
Jest w stanie albowiem "Pecunia non olet"
Witam,
mam doła, męźczyzna, który ponoć mnie kochał i dla którego zostawiłam męża odsuwa się ode mnie coraz bardziej![]()
nie mam z kim o tym problemie porozmawiać, beznadziejna jestem
kurcze nie wiem po co wychodziłaś za maż jak po jakimś czasie zostawiłaś go dla innego... A potem się dziwią ze duzo zdrad i rozwodów
po co zdradzałaś i zostawiłaś męża? masz teraz za swoje ![]()