Dużo czytalam o takich umowach niedawno. W Polsce podobno pracodawcy wykorzystują je nagminnie, aby móc łatwo zwolnić w razie potrzeby pracownika i aby nie placić ZUSu. Czy rzeczywiscie jest tak źle?
Podobne tematy
Moje doświadczenia w szukaniu pracy (a bardzo długo byłam bezrobotna) potwierdzają fakt, iż znalezienie pracy na umowę o pracę jest bardzo trudne (oczywiście nie niemożliwe, bo mi się udało). Najwięcej ogłoszeń w moim regionie jest właśnie na umowy cywilnoprawne (umowa o dzieło nawet na produkcję, ostatnio znalazłam ogłoszenie o pracę dla księgowej na umowę o dzieło- jak dla mnie ta umowa nie pasuje do charakteru wykonywanej pracy), dla studentów, rencistów, osób z orzeczeniem o niepełnosprawności (głównie do ochrony, na produkcję i inne). Najgorsze jest w tym wszystkim, że większość takich prac (charakter pracy) ma znamiona stosunku pracy (określony czas pracy, podległość i inne).
Dużo czytalam o takich umowach niedawno. W Polsce podobno pracodawcy wykorzystują je nagminnie, aby móc łatwo zwolnić w razie potrzeby pracownika i aby nie placić ZUSu. Czy rzeczywiscie jest tak źle?
no pewnie że jest źle....umowa o zlecenie to dla nich super wyjście z większych wydatków. ja osobiście pracuje na umowę zlecenie . w mies. mam normalnie grafik ustalany na cały miesiąc i wychodzi mi około 180 godz. najwięcej miałam 208 a najmniej 168 godzin. nie należy mi się urlop ani chorobowe, macierzyńskie tez nie wchodzi w grę, mam opłacane składki zdrowotne w kwocie 40zl miesięcznie, jakieś składki do urzędu skarbowego i marne składki emerytalne. z takimi składkami to miałabym chyba emeryturę 100zł mies. co najgorsze osoby które mają umowę o pracę muszą przepracować miesięcznie gdzieś 168 godz czy jakoś tak zarobią najmniej te 1200zł a mają urlop płatny , chorobowe, okolicznościowe itp...a ja na te 1200zł muszę dymać 188 godzin
no niestety wiele pracodawców bazuje na takich umowach. Nie są związani z takimi pracownikami. jak im coś nie pasuje to biorą nowych pracowników. Przy umowie o pracę obowiązywałby ich okres wypowiedzenia, a także ilość zawieranych umów na czas określony. nie muszą dawać urlopu a jak ktoś jest na zwolnieniu to nie ponoszą kosztów bo za to nie płacą. z perspektywy pracownika nie jest to korzystne. Frytka jeśli masz ustalany grafik co miesiąc to dla mnie taka umowa ma znamiona umowy o pracę. a ktoś u Ciebie w firmie pracuje na tym samym stanowisku ale na umowę o pracę?
tak u mnie w firmie większość osób ma umowę o pracę a mają po tyle samo godzin pracy co ja...z tym że one pracują już po kilka lat i miały takiego farta że wtedy jeszcze każdemu dawał umowę o pracę ....od 2012 zaczął dawać tylko umowę zlecenie...są 2 dziewczyny które pracują na identycznych warunkach jak ja...poza tym co miesiąc dostaje do podpisania dokumenty i pisze jak byk : UMOWA ZLECENE
tak u mnie w firmie większość osób ma umowę o pracę a mają po tyle samo godzin pracy co ja...z tym że one pracują już po kilka lat i miały takiego farta że wtedy jeszcze każdemu dawał umowę o pracę ....od 2012 zaczął dawać tylko umowę zlecenie...są 2 dziewczyny które pracują na identycznych warunkach jak ja...poza tym co miesiąc dostaje do podpisania dokumenty i pisze jak byk : UMOWA ZLECENE
no to rzeczywiście niesprawiedliwe, bo o jakiś kredyt tez pewnie masz trudno.
A masz chociaz jakieś perspektywy, aby dostać etat?
I pytanie do smutna 123 - Jeśli jest określony czas pracy i podległość to powinna być umowa o prace?
I pytanie do smutna 123 - Jeśli jest określony czas pracy i podległość to powinna być umowa o prace?
Zgodnie z art. 22 § 1 KP Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania
pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i
czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca ? do zatrudniania pracownika za
wynagrodzeniem.
§ 1 (1 u góry) Zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku
pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.
§ 1 (2 u góry) Nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną
przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w § 1.
Aby zatrudnienie miało charakter stosunku pracy, musi spełniać wszystkie poniższe cechy: podporządkowanie pracownika kierownictwu pracodawcy, odpłatność wykonywanej pracy, wykonywanie pracy osobiście przez pracownika, powtarzalność pracy w codziennych lub dłuższych odstępach czasu, wykonywanie pracy ?na ryzyko? pracodawcy, co oznacza, że pracodawca ponosi ujemne konsekwencje niezawinionych błędów popełnianych przez pracownika, obowiązany jest spełniać wzajemne świadczenie na rzecz pracownika w przypadkach zakłóceń w funkcjonowaniu zakładu np. przestoju, lub złej kondycji ekonomicznej przedsiębiorstwa. oraz wykonywanie pracy w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę.
Wow, dzięki smutna
Kompletnie nie wiedzialam, jak to wygląda. Nasuwa mnie się pytanie - dlaczego wobec tego umowy śmieciowe tak się toleruje. Bo nigdy nie slyszałam, zeby ktoś na podstawie przepisow, ktore przytoczyłaś miał sprawę w sądzie, czy dostał jakąś grzywnę.
Bo to martwe przepisy są i tyle. Każdy rodzaj pracy będzie pod to podchodził - niezależnie czy prace wykonujesz w domu, w fabryce, czy pracując w sklepie.
Prawda jest taka, że nikt się nie zagłębia w tego typu pierdoły, bo wszyscy wiedzą, że jakby zaczęli rzetelnie sprawdzać firmy i firemki, to większość przestałaby istnieć. Ja obecnie pracuję w dużej, międzynarodowej firmie. Umowa na czas określony (okres próbny), wcześniej pracowałem na tym samym stanowisku na umowę-zlecenie. Jest to 3/4 etatu. W praktyce to 3/4 minimalnej krajowej. Żeby było śmieszniej, firma przyjęła sobie 3miesięczny okres rozliczeniowy. Oznacza to, że rozliczają godziny w układzie kwartalnym - jak w ciągu trzech miesięcy zabraknie mi jednej godziny do osiągnięcia liczby godzin równej pełnemu etatowi, to zapłacą jak za 3/4 etatu. Mimo, że w praktyce przepracuję praktycznie cały etat. Z nadgodzinami (tylko w przypadku pełnego etatu) jest podobnie.
Niby są przewidywane premie za osiąganie określonych limitów sprzedaży, ale w praktyce to się nie zdarza może z raz czy dwa w roku. Centrala (w kompletnie innym kraju) na bieżąco monitoruje zysk i na bieżąco zmienia rzeczone limity. Owszem - zdarzają się dni w których jest realizowane i 200% założeń, ale potem podnoszą tak limit na resztę dni w miesiącu, że to jest nie do wyrobienia.
Dodatkowo, robota jest upierdliwa i słabo płatna, więc jest bardzo duża rotacja ludzi. Warunkiem wypłacenia premii jest to, że będziesz pracował w dniu jej wypłacenia, a przez ów 3miesięczny okres rozliczeniowy wygląda to tak, że jak masz premię za obroty w styczniu to dostajesz ją dopiero z pensją za kwiecień (czyli w maju).
Największym problemem (podobnie jak w copywritingu) jest to, że ludzie (gimnazjaliści, studenci i inni desperaci) zgadzają się na pracę za stawki niższe niż realne koszty życia, a przy okazji, w wielu wypadkach pracodawcy nie muszą na nich płacić podatków.
10 2012-11-09 08:57:05 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2012-11-09 10:33:34)
Dokładnie. Przepis swoją drogą, a życie swoją. Niestety. Jak będę mieć chwilę to pogrzebie w orzecznictwie sądowym. Może znajdę jakąś sprawę tego typu, bo szczerze to nigdy o żadnej nie słyszałam. Przewlekłość w pracy sądów, problemy w kwestiach dowodowych, strach przed utratą dochodu i pewnie jeszcze kilka czynników mogłabym znaleźć, którymi zapewne kierują się takie osoby i nie toczą boju w sądzie.
Sama przegrałam ostatni etap rekrutacji na pewne stanowisko właśnie ze studentką zaoczną. W tamtym momencie przyszło mi do głowy tylko jedno: sama daje się wyzyskać. Stanowisko było na umowę o pracę, ale oczywiście ona powiedziała, że może pracować na umowę zlecenie poniżej minimalnego wynagrodzenia z pracę. Dostała pracę, gdyż mi zależało na umowie o pracę i koniec.
tak u mnie w firmie większość osób ma umowę o pracę a mają po tyle samo godzin pracy co ja...z tym że one pracują już po kilka lat i miały takiego farta że wtedy jeszcze każdemu dawał umowę o pracę ....od 2012 zaczął dawać tylko umowę zlecenie...są 2 dziewczyny które pracują na identycznych warunkach jak ja...poza tym co miesiąc dostaje do podpisania dokumenty i pisze jak byk : UMOWA ZLECENE
No to jest własnie taka nieprzyjemna sytuacja, kiedy starsi pracownicy pracują na lepszych warunkach a ci nowi mają już inaczej
Tez mi sie kiedys tak zdarzyło, a z kolei moja znajoma, która pracuje w firmie Eniro ma tak, że każdy nowy pracownik dostaje do podpisania umowę o pracę co jest o tyle dobre, że teraz naprawde trudno znaleźć pracodawcę, który to oferuje. Zwłaszcza studentom, a ona jak zaczęła tam pracę, to nie miała doświadczenia w sprzedaży, a i tak ją dostała. Po prostu później wszystkiego nauczyła się na szkoleniu.
Mi umowy o dzieło się nie podobają, brak ubezpieczenia i składek mnie zniechęca. Jest to rozwiązanie dla osób, które studiują, jeszcze się uczą i mogą liczyć na pomoc rodziców w kwestii ubezpieczenia
Sama przegrałam ostatni etap rekrutacji na pewne stanowisko właśnie ze studentką zaoczną. W tamtym momencie przyszło mi do głowy tylko jedno: sama daje się wyzyskać. Stanowisko było na umowę o pracę, ale oczywiście ona powiedziała, że może pracować na umowę zlecenie poniżej minimalnego wynagrodzenia z pracę. Dostała pracę, gdyż mi zależało na umowie o pracę i koniec.
No własnie. Czytając to troche myślę kto jest w sumie winny tych umów. Pracodawcy chcą zarobić i nie płacić ZUS itp. My musimy się godzic na smieciówki, bo inaczej nie ma pracy. Może gdyby nie było u nas takiego bezrobocia, to byloby łatwiej powalczyć o etat?
I nawiazując do postu Lukacjanki: Pracodawcy też powinni zdac sobie sprawę, że oferujac etat stają sie atrakcyjniejsi dla pracowników i est większe zainteresowanie stanowiskiem. Nie mówiac już o lepszej atmosferze w pracy i wynikach, bo kto chciałby stracić pracę, gdzie są urlopy, chorobowe, ZUS itp.
ogia napisał/a:I pytanie do smutna 123 - Jeśli jest określony czas pracy i podległość to powinna być umowa o prace?
Zgodnie z art. 22 § 1 KP Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania
pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i
czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca ? do zatrudniania pracownika za
wynagrodzeniem.
§ 1 (1 u góry) Zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku
pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.
§ 1 (2 u góry) Nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną
przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w § 1.Aby zatrudnienie miało charakter stosunku pracy, musi spełniać wszystkie poniższe cechy: podporządkowanie pracownika kierownictwu pracodawcy, odpłatność wykonywanej pracy, wykonywanie pracy osobiście przez pracownika, powtarzalność pracy w codziennych lub dłuższych odstępach czasu, wykonywanie pracy ?na ryzyko? pracodawcy, co oznacza, że pracodawca ponosi ujemne konsekwencje niezawinionych błędów popełnianych przez pracownika, obowiązany jest spełniać wzajemne świadczenie na rzecz pracownika w przypadkach zakłóceń w funkcjonowaniu zakładu np. przestoju, lub złej kondycji ekonomicznej przedsiębiorstwa. oraz wykonywanie pracy w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę.
Tak.
Można ustalić stosunek pracy i nie ma z tym najmniejszego problemu, wszędzie gdzie praca spełnia te warunki. Z urzędu może w tym pomóc inspektor PIP, mozna samemu.
Niestety trzeba zbierać dowody na pismie, grafiki przepracowanych godzin, zeznania świadków itd.
Bo to martwe przepisy są i tyle. Każdy rodzaj pracy będzie pod to podchodził - niezależnie czy prace wykonujesz w domu, w fabryce, czy pracując w sklepie.
Prawda jest taka, że nikt się nie zagłębia w tego typu pierdoły, bo wszyscy wiedzą, że jakby zaczęli rzetelnie sprawdzać firmy i firemki, to większość przestałaby istnieć. [...]
Największym problemem (podobnie jak w copywritingu) jest to, że ludzie (gimnazjaliści, studenci i inni desperaci) zgadzają się na pracę za stawki niższe niż realne koszty życia, a przy okazji, w wielu wypadkach pracodawcy nie muszą na nich płacić podatków.
Jak już kończysz pracować, warto ustalić stosunek pracy. Opłaca sie to nawet za 4 miesiące, a na pewno opłaca się za rok, za kilka lat...
Kolega opowiadał, znane są przypadki, kiedy ustalenie stosunku pracy skończyło się dla firmy bankructwem, bo wyrok był taki, aby:
- wyrównać wynagrodzenie do najniższej ustawowej krajowej
- zapłacić nadgodziny
- zapłacić za pracę w nocy
- zapłacić za pracę w dni wolne
- wyrównać składki ZUS (chorobowe, emerytalne, zdrowotne)
i to wszystko za 15 lat wstecz
bo byli tacy, co pracowali po 10-15 godzin dziennie 6 dni w tygodniu i czasem tylko mieli wolną sobotę lub niedzielę, dotyczy to sklepów, gastronomii, ochrony;
pracodawca stosując ten wyzysk nabija swoją kieszeń, i okazuje sie że pracodawca ma pieniądze, tak, kilka milionów złotych na koncie, majątek trwały...
dlatego warto to robić, aby nie bogacili się kosztem pracownika
Sąteż firmy, które ledwo przędą, ale mają pieniądze na wygradzanie pracowników, trzeba zobaczyć...
Kondycję firmy zawsze można sprawdzić, mają obowiązek składac raporty do KRS, rejestr jest jawny, za darmo można obejrzeć sprawozdanie finansowe w czytelni sądu rejestrowego, lub za kilkadziesiąt złotych w internecie są firmy, które siedzą w czytelniach i fotografują akta
Przepisy chroniące pracownika zostały uchwalone za czasów rządu Sojuszu Lewicy Demokratycznej więc warto pomysleć na kogo głosować podczas najbliższych wyborów.
Kondycję firmy zawsze można sprawdzić, mają obowiązek składac raporty do KRS, rejestr jest jawny, za darmo można obejrzeć sprawozdanie finansowe w czytelni sądu rejestrowego, lub za kilkadziesiąt złotych w internecie są firmy, które siedzą w czytelniach i fotografują akta
Nie dotyczy to firm zakładanych przez osoby fizyczne, których jest mnóstwo.
Przepisy chroniące pracownika zostały uchwalone za czasów rządu Sojuszu Lewicy Demokratycznej więc warto pomysleć na kogo głosować podczas najbliższych wyborów.
Na uwagę zasługuje hicior "okres ochronny przed emerytura"...ooo dziękujemy ci SLD za taki prezent, teraz nie zwalniają nas przed emeryturą, tylko już cztery lata wcześniej.
asia_black - powodzenia. Małe i średnie firmy ogłoszą bankructwo czy tam upadłość i tyle. Kasy nie zapłacą, a za chwilę pojawi się kropka w kropkę to samo, prowadzone przez te same osoby, ale firma zarejestrowana będzie na syna ciotki brata...
Duże korporacje podkładają ci pod umowę regulamin wewnętrzny, regulamin śmego, regulamin owego. Typowy prawniczy bełkot, z którego większość ludzi niewiele rozumie, a podpisanie go sprawia, że tyłek firma ma kryty w razie czego.
Generalnie temat rzeka....
Jak już kończysz pracować, warto ustalić stosunek pracy. Opłaca sie to nawet za 4 miesiące, a na pewno opłaca się za rok, za kilka lat...
Kolega opowiadał, znane są przypadki, kiedy ustalenie stosunku pracy skończyło się dla firmy bankructwem, bo wyrok był taki, aby:
- wyrównać wynagrodzenie do najniższej ustawowej krajowej
- zapłacić nadgodziny
- zapłacić za pracę w nocy
- zapłacić za pracę w dni wolne
- wyrównać składki ZUS (chorobowe, emerytalne, zdrowotne)
i to wszystko za 15 lat wstecz
bo byli tacy, co pracowali po 10-15 godzin dziennie 6 dni w tygodniu i czasem tylko mieli wolną sobotę lub niedzielę, dotyczy to sklepów, gastronomii, ochrony;
pracodawca stosując ten wyzysk nabija swoją kieszeń, i okazuje sie że pracodawca ma pieniądze, tak, kilka milionów złotych na koncie, majątek trwały...
dlatego warto to robić, aby nie bogacili się kosztem pracownika
No to ciekawe. Zastanawia mnie, jak to w praktyce wygląda - czy latwo jest udowodnic firmie, że nie powinna stosować umów cywilnoprawnych. Cos mi się wydaje, że szary pracownik ma niewielkie szanse na wygranie z firmą. Grafiki można pozmieniać (jeśli w ogóle je się prowadzilo), a świadkowie bojąc sie utraty pracy mogą niechętnie mówić. I czy taki proces toczylby sie przed sądem pracy czy innym (bo w sumie nie ma stosunku pracy)?
Jak nie ma stosunku pracy, to przed zwykłym sądem chyba.
No to ciekawe. Zastanawia mnie, jak to w praktyce wygląda - czy latwo jest udowodnic firmie, że nie powinna stosować umów cywilnoprawnych. Cos mi się wydaje, że szary pracownik ma niewielkie szanse na wygranie z firmą. Grafiki można pozmieniać (jeśli w ogóle je się prowadzilo), a świadkowie bojąc sie utraty pracy mogą niechętnie mówić. I czy taki proces toczylby sie przed sądem pracy czy innym (bo w sumie nie ma stosunku pracy)?
W praktyce jest tak jak mówi przepis artykułu kodeksu pracy cytowany już tutaj.
Robisz to, to i to pod kierunkiem, w określonych godzinach, jesli tak, to jest to umowa o prace. Kwestia dowodowa. Grafiki to trzeba sobie zrobić swoje kopie w ten czy inny sposób. Jeśli pracodawca przedstawi inne mieć odwagę złozyć wniosek o fałszowanie dokumentacji. Na to jest kodeks karny. Często jest monitoring, trzeba się zorientować ile czasu wstecz trzyma, nie wiem tylko czy w sprawach cywilno-prawnych policja może pomóc w przekazaniu kopii w celach dowodowych.
Przed zwykłym sądem wydział cywilny.
Oczywiście są wyjątki, ale zazwyczaj pracodawcy boją się kłamać przed sądem. Sąd opiera się na tym co firma i pracownik powie i na papierach które sie dostarczy.
tak u mnie w firmie większość osób ma umowę o pracę a mają po tyle samo godzin pracy co ja...z tym że one pracują już po kilka lat i miały takiego farta że wtedy jeszcze każdemu dawał umowę o pracę ....od 2012 zaczął dawać tylko umowę zlecenie...są 2 dziewczyny które pracują na identycznych warunkach jak ja...poza tym co miesiąc dostaje do podpisania dokumenty i pisze jak byk : UMOWA ZLECENE
no może warto porozmawiać z szefem o zmianie umowy?:)
czasem oni pierwsi nie wyjdą z inicjatywą bo jest im łatwiej. a zatrudnia na umowy cywilno-prawne bo się nie związuje na stałe z pracownikiem, ale jak ktoś walczy o swoje to może wyjść mu to na dobre.
jeśli umowa cywilno-prawna ma znamiona umowy o pracę jak ktoś pisał wyżej to może właśnie warto pójść z tym do sądu. gdy takich spraw będzie więcej, może pójdzie to w kierunku zmiany przepisów. A umowy śmieciowe stopniowo zaczną być zwalczane jak to teraz próbuje robić NSZZ "Solidarność".
W praktyce jest tak jak mówi przepis artykułu kodeksu pracy cytowany już tutaj.
Robisz to, to i to pod kierunkiem, w określonych godzinach, jesli tak, to jest to umowa o prace. Kwestia dowodowa. Grafiki to trzeba sobie zrobić swoje kopie w ten czy inny sposób. Jeśli pracodawca przedstawi inne mieć odwagę złozyć wniosek o fałszowanie dokumentacji. Na to jest kodeks karny. Często jest monitoring, trzeba się zorientować ile czasu wstecz trzyma, nie wiem tylko czy w sprawach cywilno-prawnych policja może pomóc w przekazaniu kopii w celach dowodowych.Przed zwykłym sądem wydział cywilny.
Oczywiście są wyjątki, ale zazwyczaj pracodawcy boją się kłamać przed sądem. Sąd opiera się na tym co firma i pracownik powie i na papierach które sie dostarczy.
Fajnie, że piszesz jak to wyglada, bo podejrzewam, że dla wiekszości z nas to coś zupelnie nowego.
Ale nie do końca rozumiem jedną rzecz. Wiele jest osob, które tak pracują. Haruja jak woły na warunkach umowy o pracę, ale mają śmieciówkę. I nawet jeśli odchodzą z pracy, nawet jesli im nie zależy to nie walczą o swoje w sądzie. Dlaczego? Trudno jest wygrać?
asia_black napisał/a:W praktyce jest tak jak mówi przepis artykułu kodeksu pracy cytowany już tutaj.
Robisz to, to i to pod kierunkiem, w określonych godzinach, jesli tak, to jest to umowa o prace. Kwestia dowodowa. Grafiki to trzeba sobie zrobić swoje kopie w ten czy inny sposób. Jeśli pracodawca przedstawi inne mieć odwagę złozyć wniosek o fałszowanie dokumentacji. Na to jest kodeks karny. Często jest monitoring, trzeba się zorientować ile czasu wstecz trzyma, nie wiem tylko czy w sprawach cywilno-prawnych policja może pomóc w przekazaniu kopii w celach dowodowych.Przed zwykłym sądem wydział cywilny.
Oczywiście są wyjątki, ale zazwyczaj pracodawcy boją się kłamać przed sądem. Sąd opiera się na tym co firma i pracownik powie i na papierach które sie dostarczy.
Fajnie, że piszesz jak to wyglada, bo podejrzewam, że dla wiekszości z nas to coś zupelnie nowego.
Ale nie do końca rozumiem jedną rzecz. Wiele jest osob, które tak pracują. Haruja jak woły na warunkach umowy o pracę, ale mają śmieciówkę. I nawet jeśli odchodzą z pracy, nawet jesli im nie zależy to nie walczą o swoje w sądzie. Dlaczego? Trudno jest wygrać?
Nie wiem, czy trudno, bo tak jak pisałam nie interesowałam się tym. Uważam, że jakiś tam odsetek ludzi po prostu nie posiada wiedzy o takiej możliwości.
Kiedyś od szefa usłyszałam, że "słaby pracownik broni się przepisami". Nie zgadzam się z tym i uważam, że każda pracująca osoba powinna poczytać kodeks pracy. Nie jest to straszna lektura, a warto wiedzieć podstawowe rzeczy. Jest też internet, gdzie można wiele informacji znaleźć.
Kiedyś od szefa usłyszałam, że "słaby pracownik broni się przepisami". Nie zgadzam się z tym i uważam, że każda pracująca osoba powinna poczytać kodeks pracy. Nie jest to straszna lektura, a warto wiedzieć podstawowe rzeczy. Jest też internet, gdzie można wiele informacji znaleźć.
no mnie w szkole uczono, że "ignorantia iuris nocet"
Zreszta zawsze chyba można skorzystać z bezplatnej pomocy prawnej przy związkach zawodowych. Tylko pewnie niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę
smutna123 a ja bym powiedziała że dobry i mądry pracownik broni się przepisami. Ci co znają swoją wartość i zależy im na pracy. a nieznajomość przepisów szkodzi. Dlatego czasem ludzie często nieświadomi podpisują głupoty.
25 2012-11-11 18:26:57 Ostatnio edytowany przez asia_black (2012-11-11 18:38:21)
no może warto porozmawiać z szefem o zmianie umowy?:)
oczywiście warto, ale wtedy szef mówi: 1450 zł na umowę o pracę czy 1650 zł na zlecenie ?
200 zł to dużo... i co wtedy powiesz ?
smutna123 a ja bym powiedziała że dobry i mądry pracownik broni się przepisami. Ci co znają swoją wartość i zależy im na pracy. a nieznajomość przepisów szkodzi. Dlatego czasem ludzie często nieświadomi podpisują głupoty.
tak, bo lepiej mieć jakąkolwiek prace za 900 zł na umowę zlecenie niż żadnej, a jak pracownik stawia warunki że chce umowe o prace, to zawsze znajdzie sie inny pracownik co na zlecenie będzie pracował lub o dzieło.
Dlatego sądy są bezradne, bo pracodawca zawsze może powiedziec, że proponował umowe o pracę, ale pracownik świadomie wybrał zlecenie i to jest najtrudniej udowodnić.
dlatego aby było mniej umów tzw. śmieciowych przepisy powinny być uściślone, tak jak jest przepis że umowa zlecenie do 200 zł może być nawet ustna i jest ryczałtem opodatkowana i chyba też oskładkowana nie jest, ale od jednego zleceniodawcy nie może być więcej jak jedna umowa w miesiącu. jest to sposób na zalegalizowanie drobnych uslug pomiędzy zwykłymi osobami a nie przedsiębiorcami.
Propozycja jest taka, żeby przepis okreslał na umowę zlecenie może jeden przedsiębiorca w roku zawrzeć umów zleceń na kwotę nie większą niż np. 2400 zł brutto.
Dlatego sądy są bezradne, bo pracodawca zawsze może powiedziec, że proponował umowe o pracę, ale pracownik świadomie wybrał zlecenie i to jest najtrudniej udowodnić.
Tak też myślałam, że chodzi o kwestie dowodowe.
tak, bo lepiej mieć jakąkolwiek prace za 900 zł na umowę zlecenie niż żadnej, a jak pracownik stawia warunki że chce umowe o prace, to zawsze znajdzie sie inny pracownik co na zlecenie będzie pracował lub o dzieło.
Właśnie. Dlaczego teraz tak dużo jest ofert o pracę na umowy śmieciowe? Bo dużo ludzi jest bez pracy. Dużo ludzi wybiera gorsze zło, które da im jakiś dochód, aby mogli żyć i w międzyczasie szukać czegoś lepszego. Poza tym dodatkowy plus w dalszych poszukiwaniach, bo nie siedzieli bezczynnie w domu, ale działali.
Po jednej stronie przedsiębiorcy, którzy narzekają na wysokie koszty pracy. Po drugiej strony pracownicy, którzy narzekają, że zbyt mało zarabiają (dużo osób wśród moich znajomych pracuje za minimalne wynagrodzenie i ciężko im związać koniec z końcem). Raczej nigdy nie znajdzie się rozwiązanie takie, aby zadowolić wszystkich.
Podejrzewam, że nawet gdyby wprowadzono skuteczne przepisy umożliwiające przedsiębiorcom znaczne obniżenie kosztów pracy to i tak chcieliby więcej mieć dla siebie (pewnie nie wszyscy, ale większość) i nic by się nie zmieniło (ale to tylko moje przepuszczenia).
fionka_a napisał/a:no może warto porozmawiać z szefem o zmianie umowy?:)
oczywiście warto, ale wtedy szef mówi: 1450 zł na umowę o pracę czy 1650 zł na zlecenie ?
200 zł to dużo... i co wtedy powiesz ?
przecież logiczne że bardziej opłaca się umowa o pracę niż zlecenie po mimo że 200 zł więcej. Przy umowie o pracę idą składki a zlecenie nie....właśnie dużo ludzi wybiera ofertę zlecenie czy pracy na czarno bo WIĘCEJ SIĘ ZAROBI...przychodzi emerytura a tu pozostaję bieda albo pracowanie do śmierci żeby mieć jakiś grosz na jedzenie i opłaty.
Jakoś nie chcę mi się wierzyć że osoby które dużo zarabiają na zleceniu płacą sobie składki co miesiąc. Wolą wydać kasę na życie ( chodzi mi o osoby które nie wiedzą co to znaczy oszczędzać) niż pomyśleć co będzie za te 20 lat
28 2012-11-11 20:25:38 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2012-11-11 20:26:23)
przecież logiczne że bardziej opłaca się umowa o pracę niż zlecenie po mimo że 200 zł więcej. Przy umowie o pracę idą składki a zlecenie nie....właśnie dużo ludzi wybiera ofertę zlecenie czy pracy na czarno bo WIĘCEJ SIĘ ZAROBI...przychodzi emerytura a tu pozostaję bieda albo pracowanie do śmierci żeby mieć jakiś grosz na jedzenie i opłaty.
Jakoś nie chcę mi się wierzyć że osoby które dużo zarabiają na zleceniu płacą sobie składki co miesiąc. Wolą wydać kasę na życie ( chodzi mi o osoby które nie wiedzą co to znaczy oszczędzać) niż pomyśleć co będzie za te 20 lat
Wiesz, nie jestem przekonana co do pewności istnienia obecnego systemu. Myślę, że on nie doczeka mojej emerytury. Oczywiście to nie powód do tego, aby nie myśleć o przyszłości. Jestem na tyle "skąpa", że odkładam tyle, ile mogę.
Pracuje na podstawie umowy o pracę i boje się o swoje pieniądze. Zakładając, że system nie da rady i co dalej... pieniądze przepadną (????), jakieś ryzyko istnieje. Chyba wolałabym odkładać sama. Podobne spostrzeżenia mam na temat składki zdrowotnej. Do lekarza ciężko się dostać, a więc chodzę prywatnie. Jaki jest sens.
Nie wszyscy ludzie są tacy jak ja, a więc rozsądnie by było wprowadzić coś na wzór wolnego wyboru.
system powinien być taki, że płaci się składki od wszystkiego, wtedy jaka jest nazwa tej umowy traci znaczenie.
Państwo powinno dawac ulgi podatkowe lub dodatki:
- za pierwsze dziecko
- za drugie dziecko
- za trzecie i kolejne dziecko
- za nie pracującego współmałżonka
Natomiast przedsiębiorca mógłby mieć zniżki podatkowe czy obciążeniowe inne za:
- zatrudnienie absolwentów
- po każdym roku zatrudnienia pracownika np. ulga 0,3% po 2 latach zatrudniania, 1% po 5 latach zatrudniania, 4% po 7 latach zatrudniania itd itd
wtedy ewentualne podwyżki dla pracownika nie obciążałyby przedsiębiorcy
To ile człowiek u kogo pracuje przecież da sie łatwo sprawdzić, idą imienne raporty do US i do ZUS
Nie zgodzę się z Tobą. Ulgi dla absolwentów to zaowocowałoby protestami ludzi w średnim i przedemerytalnym wieku. Nie oszukujmy się, ale to przez nasz rząd mamy bezrobocie a w bezrobociu to pracodawcy dyktują warunki, a nie pracownicy. Takie prawo dżungli. Pracodawca jak jest duże bezrobocie, to sobie może ustalić samemu stawki i rodzaj umowy, bo na pewno chętnych, którzy się na to zgodzą będzie wielu.
Zus jakos przetrwa (podniesie wiek emerytalny, podatki czy otworzy rynek dla wschodnich pracowników).
A co sadzicie, żeby śmieciowki ozusować, chocby minimalnie wprowadzić jakies skladki, a już na pewno ubezpieczenie zdrowotne. Bo pewnie o urlopie nie ma co mowic ![]()
Przecież na umowie zlecenie jest ubezpieczenie i ZUS płacony. Przynajmniej jeśli pracownik sobie tego zażyczy.
Pracownik chce zawsze najlepiej dla siebie, a pracodawca chce jak najlepiej dla siebie. Czyli każdy ciągnie w inną stronę. Co rząd może z tym zrobić? Chyba nic, bo jak by chcieli zlikwidować wszystkie rodzaje umów i pozostawić tylko umowy o pracę, to większość pracodawców i pracowników pewnie też uciekłaby w szarą strefę i rząd miałby mniejsze przychody z podatków.
34 2012-11-13 14:17:02 Ostatnio edytowany przez frytka292 (2012-11-13 14:19:30)
Przecież na umowie zlecenie jest ubezpieczenie i ZUS płacony. Przynajmniej jeśli pracownik sobie tego zażyczy.
zgadzam się....ale najczęściej daje już te ubezpieczenie i składki jak musi - czyli jak już nie jest ktoś ubezpieczony przy mamusi ....co do składek zdrowotnych z tego co mi wiadomo nie należy mi się pobyt w szpitalu...te składki dotyczą tylko wizyt u lekarza ...co do ZUSu to składki są ale porównaj sobie je ze składkami z umowy o pracę....różnica wielka...a z nich byś miała emeryturę 100zł może przy ciężkich latach pracy.
A tak na marginesie to znam taką kobitkę co pracuje już sobie 10 lat na umowie zlecenie i jej ciemnota nie zna granic. Uważa że jakoś dociągnie bo przecież ma opłacony ZUS ...gratuluję jej emerytury 100zł !
Frytka - ale pewnie ta babka nie ma szans na umowę o pracę, skoro, jak piszesz - jest ciemna. A ta umowie śmieciowej przynajmniej zarabia na życie. Rzeczywiście -emerytury nie będzie miała, ale kto nam zagwarantuje, że za 30-40 lat, jeszcze coś takiego jak emerytury będzie istniało? Nie zdziwię się, jak zajdzie taka sytuacja, że kraj będzie w tak złej kondycji, że żeby nie zbankrutować - zlikwiduje emerytury ... I nie będzie miało znaczenia, czy ktoś pracował całe życie na zleceniu czy umowie o pracę - jeśli jakoś inaczej nie zabezpieczył sobie przyszłości, to nic nie będzie miał.
umowy o dzieło są tylko opodatkowane, a umowy zlecenia są opodatkowane i ozusowane w zależności od sytuacji
student do 26 roku życia nie opłaca składek ZUS
osoba która pracuje w innej firmie i osiąga najniższe wynagrodzenie opłaca tylko składkę zdrowotną
a osoba która nigdzie nie pracuje lub nie osiąga najniższego wynagrodzenia musi opłacać wszystkie składki ZUS
więc tak naprawdę umowy zlecenia są ozusowane, w zależności od sytuacji.
uważam że umowy zlecenia nie powinny być likwidowane i w niektórych przypadkach są naprawdę przydatne np. potrzeba zastąpienia pracownika na 2 tygodnie w przypadku choroby czy urlopu. Ale uważam że nie powinno to być długotrwałe jak niektórzy latami pracują na takich umowach tzw. śmieciówkach.
Zastosowanie w umowach cywilno-prawnych urlopu mija się trochę z celem. Gdyby dali taką możliwość to tak naprawdę niedługo pracodawcy zaczną odbiegać od umów o pracę. Wtedy będą przekraczane normy czasu pracy, itp., a umowy o pracę przestaną w końcu funkcjonować.
co do składek zdrowotnych z tego co mi wiadomo nie należy mi się pobyt w szpitalu...te składki dotyczą tylko wizyt u lekarza
Każda osoba zgłoszona(!!!) do ubezpieczenia, która nawet z powodu ustawowego zwolnienia ze składek NFZ( np. osoby zarabiające poniżej 450zł)- ma prawo do opieki medycznej finansowanej przez NFZ.
...co do ZUSu to składki są ale porównaj sobie je ze składkami z umowy o pracę....różnica wielka
Noo, to policzmy
brutto 1500 /zakładam, że potrącamy pełny zus z chorobowym w jednym i drugim przypadku.
z umowy o pracę do zusu wpłynie--482,85
z umowy zlecenie do zusu wpłynie--482,85
noo,to ja się pytam, gdzie ta wielka różnica?
znam taką kobitkę co pracuje już sobie 10 lat na umowie zlecenie i jej ciemnota nie zna granic. Uważa że jakoś dociągnie bo przecież ma opłacony ZUS ...gratuluję jej emerytury 100zł !
Każde wpłacone 300zł do Zusu przy obecnej stopie zwrotu to 100zł emerytury.
Każde 100zł zainwestowane w inny sposób niż w Zus przyniosą większy zysk.
...co do ZUSu to składki są ale porównaj sobie je ze składkami z umowy o pracę....różnica wielka
Noo, to policzmy
brutto 1500 /zakładam, że potrącamy pełny zus z chorobowym w jednym i drugim przypadku.
z umowy o pracę do zusu wpłynie--482,85
z umowy zlecenie do zusu wpłynie--482,85
noo,to ja się pytam, gdzie ta wielka różnica?
Dokładnie. Jest tyle samo i nie ma żadnej różnicy w kwocie. Nie wiem o co chodzi z tą opowieścią o znajomej co od 10 lat pracuje na umowę zlecenie i będzie miała 100 zł emerytury? O co chodzi?
składki opłacane przy umowie zlecenia są takie same jak przy umowie o prace, łączny koszt składek ZUS odprowadzonych przez pracownika wynosi 13,71 % (jeśli są to wszystkie składki)
przy zdrowotnej można iść do szpitala czy lekarza
chorobowa daje możliwość pójścia na L4 ale dopiero po przepracowanych 3 miesiącach na umowie zlecenie.
Nie ma co... umowa o prace zdecydowanie bardziej się kalkuluje, pracownik ma więcej praw
coś Ci się nie zgadza bo ja zarabiam 1200zł i jakoś nie mam tylu składek co piszesz tylko dużo mniej.Połowę mniej, także skąd te rachunki ?
widocznie jestem źle poinformowana...tak czy siak będę walczyć o umowę o pracę. tyle mojej wypowiedzi
a i tak na marginesie ja nie mogę iść na l4 jak to ktoś napisał bo nie mam odprowadzanych składek chorobowych ;0
skoro mówicie że taka fajna jest umowa zlecenie to czemu tyle ludzi mówi na nią " śmieciowa" lub że to praca jak na "czarno "...czemu taka afera ostatnimi czasy jest że to wyzysk ludzi ?
42 2012-11-15 09:05:42 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2012-11-15 09:15:17)
a i tak na marginesie ja nie mogę iść na l4 jak to ktoś napisał bo nie mam odprowadzanych składek chorobowych ;0
skoro mówicie że taka fajna jest umowa zlecenie to czemu tyle ludzi mówi na nią " śmieciowa" lub że to praca jak na "czarno "...czemu taka afera ostatnimi czasy jest że to wyzysk ludzi ?
Za mało mam danych, aby stwierdzić, co i dlaczego Ci nie odprowadzają, a co odprowadzają. Nie znoszę tej części ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych- jest taka pokręcona.
Jeżeli jest to jedyny tytuł do ubezpieczenia to podlega obowiązkowemu emerytalnemu i rentownemu, a składka chorobowa ma charakter dobrowolny. Jeżeli twoja sytuacja tak wygląda (bo nie wiem) to składka chorobowa może być potrącana na Twój wniosek.
Zgodnie z art. 11 USUS dobrowolnie ubezpieczeniu chorobowemu podlegają, na swój wniosek, m. in. następujące osoby objęte obowiązkowo ubezpieczeniami emerytalnym i rentowymi: wykonujące pracę na podstawie umowy-zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia oraz osoby z nimi współpracujące.
Za mało mam danych, aby stwierdzić, co i dlaczego Ci nie odprowadzają, a co odprowadzają. Nie znoszę tej części ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych- jest taka pokręcona.
To ja zapytam inaczej smutna, bo widze, że dużo wiesz o prawie pracy. Co zrobic jesli pracodawca celowo nie odprowadza składek chociaż powinien (istnieje taka możliwość?)? Gdzie szukac pomocy?
pracodawca celowo nie odprowadza składek chociaż powinien
A co rozumiesz przez "celowo"?
smutna123 napisał/a:Za mało mam danych, aby stwierdzić, co i dlaczego Ci nie odprowadzają, a co odprowadzają. Nie znoszę tej części ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych- jest taka pokręcona.
To ja zapytam inaczej smutna, bo widze, że dużo wiesz o prawie pracy. Co zrobic jesli pracodawca celowo nie odprowadza składek chociaż powinien (istnieje taka możliwość?)? Gdzie szukac pomocy?
Owszem, że istnieje. Jak sprawdzić czy pracodawca odprowadza składki? ZUS raz w roku wysyła zestawienie. Po drugi możemy zażądać od pracodawcy, aby wydał nam ZUS RMUA (Ci, co nie mają książeczek posługują się nim jako dowodem potwierdzającym fakt ubezpieczenia zdrowotnego w przychodniach zdrowia lub odcinkiem z wypłaty) lub inny dokument, zawierający to co druk RMUA. Po trzecie zawsze możemy się zwrócić do właściwego ZUS z zapytaniem, czy pracodawca odprowadza za nas składki. Gdy okaże się, że pracodawca nie wywiązuje się ze swojego obowiązku, powiadamiamy ZUS. ZUS wzywa pracodawcę do uregulowania długo wraz z odsetkami. To nie wszystkie konsekwencje dla pracodawcy- odsyłam do ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz kodeksu karnego. Jak zwykle piszę to, co przepis stanowi, a jak to wygląda w praktyce, tego nie wiem.
ogia napisał/a:pracodawca celowo nie odprowadza składek chociaż powinien
A co rozumiesz przez "celowo"?
Nie jestem pracodawcą i na szczescie pracuje w budzetówce, wiec nie bylam pewna czy pracodawca może nie odprowadzać skladek, czy ma taką możliwosc. Teraz widzę, po poście smutnej, że ma.
Nieraz urzędnicy czy podobnie pracujacy nie doceniają swoich umów, ale jak czytam wpis frytki to trochę doceniam swoją prace, pomimo że zarabiam niewiele więcej.
coś Ci się nie zgadza bo ja zarabiam 1200zł i jakoś nie mam tylu składek co piszesz tylko dużo mniej.Połowę mniej, także skąd te rachunki ?
widocznie jestem źle poinformowana...tak czy siak będę walczyć o umowę o pracę. tyle mojej wypowiedzi
uczysz się?
jeśli tak to masz odprowadzany tylko podatek, bo nie ma potrzeby rejestracji w ZUS-ie bo jesteś ubezpieczona w szkole.
smutna123 masz racje, łatwo to sprawdzić w ZUS-sie. znajoma ostatnio miała taką sytuację i okazało się że jest zgłoszona do ubezpieczenia, ale pracodawca ani grosza nie wpłacił na jej konto. Czyli nie opłaca składek za pracowników.
i taki pracownik ma problem z pójściem do lekarza bo nie może otrzymać RMUA.
Niestety wiele pracodawców tak robi. nie płaci należności do ZUS-u.
48 2012-11-16 05:53:11 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2012-11-16 05:55:08)
Nie jestem pracodawcą i na szczescie pracuje w budzetówce, wiec nie bylam pewna czy pracodawca może nie odprowadzać skladek, czy ma taką możliwosc. Teraz widzę, po poście smutnej, że ma.
Nieraz urzędnicy czy podobnie pracujacy nie doceniają swoich umów, ale jak czytam wpis frytki to trochę doceniam swoją prace, pomimo że zarabiam niewiele więcej.
No to masz pracę o którą ja marzyłam w trakcie studiów (administracja).
Ja też doceniam swoją pracę. Oby była jak najdłużej.
Od strony księgowej to podobno jest tak, że program Płatnik daje mozliwośc wydrukowania RMUA jak została wysłana deklaracja.
To że pracodawca zarejestrował w ZUS pracowników a nie płaci składek, to nie jest problemem pracownika. ZUS z opóźnieniem jakimś tam kontroluje kto płaci a kto nie płaci i swoimi metodami ściga pracodawce, pracownikowi nic do tego, bo ma RMUA bo jest zgłoszony.
Problemem jest jesli pracodawca nie zgłasza pracownika do ZUS.
kodeks karny:
Art. 218.
§ 1. [8] (utracił moc).
§ 1a. Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Osoba określona w § 1a, odmawiająca ponownego przyjęcia do pracy, o której przywróceniu orzekł właściwy organ,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Osoba określona w § 1a, która będąc zobowiązana orzeczeniem sądu do wypłaty wynagrodzenia za pracę lub innego świadczenia ze stosunku pracy, obowiązku tego nie wykonuje,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
Art. 219. Kto narusza przepisy prawa o ubezpieczeniach społecznych, nie zgłaszając, nawet za zgodą zainteresowanego, wymaganych danych albo zgłaszając nieprawdziwe dane mające wpływ na prawo do świadczeń albo ich wysokość,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
i taraz tak:
art. 219 uniemożliwia działanie w szarej strefie, pracowników czy zleceniobiorców trzeba zgłaszać, jeśli prokuratura czy organy ścigania z urzędu dowiedzą się, ze jest jakis niezgłoszony pracownik to wszczynać postepowanie powinny z urzędu, ale życie życiem, wszyscy siedzą cicho i zdecydowana wiekszośc przypadków nie dociera do organów ścigania, a nawet jak dotrze, to kwestia dowodowa, ze ktoś pracował, bo pracowac a przebywać w okrelonym miejscu to dwie różne sprawy, żaden organ ścigania nie ma mocy aby na siłę coś sprawdzać, jesli jedna i druga strona mówi to samo, chyba, ze uczynny sąsiad zgromadzi materiał dowodowy, że regularnie przychodzi do 400 metrowej willi młoda dziewczyna aby posprzątać, uprać itd.
To samo na budowie.
Asia_black dobrze piszesz, warsztaty tak gdzie coś produkują robią tak, że oficjalna wersja jest, że to kółko modelarzy, hobbystów, którzy siedza sobie i montują jakieś urzadzenie, a kierownik tylko za darmo im udostepnie materiały i narzedzia.
Gdy model jest gotowy, podpisuje z nimi umowe zlecenia czy dzieło "z dołu" i wypłaca wynagrodzenie. Jeśli urządzenie nie działa - wynagrodzenia nie ma.
Aby walczyć o swoje prawa na umowach śmieciowych trzeba zbierać dowody po cichu i mając dowody za 1-2 lata wstecz iśc do sądu.
Leo Benhacker - trener reprezentacji Polski opowiadał w TV, że pracuje, przyszła kontrola PIP do PZPNu i stwierdziała, ze na czarno. Wtedy nie było jeszcze umowy polsko-holenderskiej
składki opłacane przy umowie zlecenia są takie same jak przy umowie o prace, łączny koszt składek ZUS odprowadzonych przez pracownika wynosi 13,71 % (jeśli są to wszystkie składki)
przy zdrowotnej można iść do szpitala czy lekarza
chorobowa daje możliwość pójścia na L4 ale dopiero po przepracowanych 3 miesiącach na umowie zlecenie.
Nie ma co... umowa o prace zdecydowanie bardziej się kalkuluje, pracownik ma więcej praw
Tak, ale przeważnie mniej zarabia. Przecież pracodawca ma na pracownika przeznaczoną kwotę X i może spytać pracownika, czy woli mieć lepsze świadczenia z tej kwoty, czy więcej do kieszeni. Moim zdaniem to kwestia wyboru, a nasze państwo jest teraz tak chwiejne, że nie wiadomo co będzie za kilka lat i czy jest sens płacić maksymalne stawki na ZUS na przykład.
Aby walczyć o swoje prawa na umowach śmieciowych trzeba zbierać dowody po cichu i mając dowody za 1-2 lata wstecz iśc do sądu.
1-2 lata wstecz? Przeciez dużo osob tyle nie dopracuje na śmieciówce.
no tak, ale na umowie o prace masz najniższą krajowa 1500 od nowego roku 2013 ma być 1600 a na zleceniu zwykle płaca za godzinę, wiec tyle ile wypracujesz tyle zarobisz.
a na umowie masz urlopy płatne, L4 - 80 %. Na zleceniu jak nie pracujesz to nie pracujesz.
oczywiście kwestia wyboru, ale myślę ze warto uświadamiać ludziom jakie są różnice.
W Polsce jest jak jest, ale trzeba liczyć na to ze się kiedyś zmieni i będzie lepiej. a umowy śmieciowe nie będą aż tak powszechne jak są teraz. ostatnio ruszyła kampania solidarność, może coś wywalczą.
Niestety, ale w tym kraju jest bardzo ciężko o dobrze płatną pracę, w ogóle jest ciężko o pracę. Też pracowałem na umowie śmieciowej, najlepiej to uciekać stąd i mówię to jak najbardziej poważnie, bo widzę co się dzieje. Nie znam osoby, która po wyjechaniu za granicę narzeka. Jedyna wada to rozłąka z rodziną.
Niestety, ale w tym kraju jest bardzo ciężko o dobrze płatną pracę, w ogóle jest ciężko o pracę. Też pracowałem na umowie śmieciowej, najlepiej to uciekać stąd i mówię to jak najbardziej poważnie, bo widzę co się dzieje. Nie znam osoby, która po wyjechaniu za granicę narzeka. Jedyna wada to rozłąka z rodziną.
Kamil najprościej to uciec?
nie zgodzę się z tym. w Polsce też można trafić na dobrą pracę. Trzeba się troszke wysilić. Za granice zawsze można wyjechać. Ja pracuje na umowę o pracę od 7 lat w jednej firmie. Zaczynałam jako stażystka potem na umowe o pracę od najniższej krajowej i powoli piełam się do przodu. w życiu nie ma wszystkiego od razu.
Mówie to w kontekście młodych ludzi, ktorzy oczekują od pierwszej pracy kokosów finansowych nie mając doświadczenia bo studia to praktycznie już każdy ma.
56 2012-11-17 09:48:22 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2012-11-17 09:59:12)
no tak, ale na umowie o prace masz najniższą krajowa 1500 od nowego roku 2013 ma być 1600 a na zleceniu zwykle płaca za godzinę, wiec tyle ile wypracujesz tyle zarobisz.
a na umowie masz urlopy płatne, L4 - 80 %. Na zleceniu jak nie pracujesz to nie pracujesz.
oczywiście kwestia wyboru, ale myślę ze warto uświadamiać ludziom jakie są różnice.
W Polsce jest jak jest, ale trzeba liczyć na to ze się kiedyś zmieni i będzie lepiej. a umowy śmieciowe nie będą aż tak powszechne jak są teraz. ostatnio ruszyła kampania solidarność, może coś wywalczą.
Różnic jest znacznie więcej.
UP: pracownikiem może być tylko osoba fizyczna, która ukończyła 18 lat.
UZ: osoba fizyczna (za zgodą opiekuna/rodzica nawet między 13-18) oraz osoba prawna.
UP: pracownik jest podporządkowany pracodawcy w zakresie miejsca, czasu i sposobu wykonywania pracy, musi się stosować do poleceń pracodawcy odnośnie pracy.
UZ: brak podporządkowania (zleceniodawca może dać wskazówki), ale zleceniobiorca sam sobie organizuje czas, a umowa określa tylko rodzaj wykonywanych czynności, umowa może określać granice czasowe wykonania pewnych czynności.
UP: umowa starannego działania.
UZ: również staranne działanie.
UP: umowa zawsze jest odpłatna, jest minimalne wynagrodzenie i inne świadczenia o których stanowi kodeks pracy.
UZ: może być nieodpłatna.
UP: praca wykonywana jest osobiście.
UZ: zleceniobiorca może powierzyć wykonanie zlecenia osobie trzeciej.
UP: ryzyko gospodarcze itp. przejmuje pracodawca.
UZ: ryzyko zleceniodawcy jest ograniczone.
UP: musi być na piśmie.
UZ: może być zawarta ustnie.
UP: po zakończeniu pracy otrzymujemy świadectwo pracy.
UZ: brak dokumentu potwierdzającego zakończenie współpracy.
UP: okresy pracy wliczają się do stażu pracy.
UZ: nie wliczają się do stażu pracy.
UP: przedawnienie po 3 latach od momentu, gdy roszczenie stało się wymagalne.
UZ: po 10 latach.
UP: sąd pracy.
UZ: sąd cywilny.
nie zgodzę się z tym. w Polsce też można trafić na dobrą pracę. Trzeba się troszke wysilić. Za granice zawsze można wyjechać. Ja pracuje na umowę o pracę od 7 lat w jednej firmie. Zaczynałam jako stażystka potem na umowe o pracę od najniższej krajowej i powoli piełam się do przodu. w życiu nie ma wszystkiego od razu.
Mówie to w kontekście młodych ludzi, ktorzy oczekują od pierwszej pracy kokosów finansowych nie mając doświadczenia bo studia to praktycznie już każdy ma.
Muszę się z tobą zgodzić, ale wiem, że nie każdemu się udaje. Trzeba mieć dużo szczęścia w obecnych czasach.
Ja nadal mam przed oczami to, co przeszłam i obym nie musiała do tego wracać.
Ty dostałaś staż, a dziś nawet na to nie wszyscy mogą liczyć. Miałaś bardzo prostą drogę w porównaniu np. ze mną. Ja musiałam sobie radzić bez stażu po studiach dziennych.
Przez ostatnie 3 lata pracowałam na umowe zlecenia i nawet nie miałam odprowadzanych składek na ubezpieczenie. Teraz jak sie rejestrowałam w PUP to okazało sie, że wogóle nie bedzie mi się to liczyć do lat pracy. Czyli pracowałam ale tak naprawdę jakbym wogóle nie pracowała. Pracodawcy oszukują na każdym kroku dla nich to żadna oszczędność a dla nas pracowników poprostu strata. Ale umowy zlecenie to już nagminne u pracodawców.
Przez ostatnie 3 lata pracowałam na umowe zlecenia i nawet nie miałam odprowadzanych składek na ubezpieczenie. Teraz jak sie rejestrowałam w PUP to okazało sie, że wogóle nie bedzie mi się to liczyć do lat pracy. Czyli pracowałam ale tak naprawdę jakbym wogóle nie pracowała. Pracodawcy oszukują na każdym kroku dla nich to żadna oszczędność a dla nas pracowników poprostu strata. Ale umowy zlecenie to już nagminne u pracodawców.
Przykro mi, w tym temacie powyżej znajdziesz posty, o tym co powinnaś robić.
Kamil - zagranicą też nie jest rozowo, jeśli chodzi o prace i znam osoby, które wyjechaly, nie znalazły pracy i tylko straciły. I zgadzam się z fionką, że dlaczego mamy uciekać, kiedy można zmienić ten kraj tutaj.
Ciekawi mnie, skoro jesteśmy przy naszych zagranicznych sąsiadach, jak u nich wyglądają umowy śmieciowe. Czy stosują je tak często jak my?
59 2012-11-17 21:44:55 Ostatnio edytowany przez frytka292 (2012-11-17 21:59:13)
frytka292 napisał/a:coś Ci się nie zgadza bo ja zarabiam 1200zł i jakoś nie mam tylu składek co piszesz tylko dużo mniej.Połowę mniej, także skąd te rachunki ?
widocznie jestem źle poinformowana...tak czy siak będę walczyć o umowę o pracę. tyle mojej wypowiedziuczysz się?
jeśli tak to masz odprowadzany tylko podatek, bo nie ma potrzeby rejestracji w ZUS-ie bo jesteś ubezpieczona w szkole.smutna123 masz racje, łatwo to sprawdzić w ZUS-sie. znajoma ostatnio miała taką sytuację i okazało się że jest zgłoszona do ubezpieczenia, ale pracodawca ani grosza nie wpłacił na jej konto. Czyli nie opłaca składek za pracowników.
i taki pracownik ma problem z pójściem do lekarza bo nie może otrzymać RMUA.
Niestety wiele pracodawców tak robi. nie płaci należności do ZUS-u.
nie uczę sie
tak dla jasności nie jestem żadną studentką...mam odprowadzone składki zdrowotne i ZUS, ubezpieczenie zdrowotne , rentowne, emerytalne, zaliczka do urzędu skarbowego. Za to wszystko wychodzi mi 200coś zł
Gadałam dzisiaj z mamą i umów zlecenie jest dużo... na różnych zasadach. A ta umowa zlecenie co ktoś pisał że ma 1500zł brutto jest całkiem inna niż moja ...w mojej mamy firmie pracuje kilka osób na takich zasadach i fakt taka jest korzystna ...jedynie tylko nie można brać socjalnego i urlopu. A moja jest całkiem inna. Niby lepsza niż umowa zlecenie studencka ale wcale tez nie za fajna...tylko tyle że mam odprowadzone te minimalne składki...ja nie mam stałej sumy jak ktoś tam 1500zł brutto - ja mam płacone od godziny...ile wypracuje tyle mam. A jak pisałam mam średnio w mies. od 168 godz do 200. Można to nazwać " stałą pracą " bo mam co mies. grafik i chodzę do pracy na takich samych warunkach jak inni co maja umowę o pracę ale jednak składki inne i prawa inne ![]()
60 2012-11-17 23:30:45 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-17 23:34:43)
fionka_a a co mają robić ludzie młodzi, którzy pracują za 7-8 zł/h a na podwyżkę nie mogą liczyć i pracy też nie mogą lepszej znaleźć i znajomości też nie mają? Spotykają się z wyzyskiem, nie płaceniem w terminie. Taki człowiek nie chce całe życie żyć od pierwszego do pierwszego. Mają dalej szukać następny rok najczęściej i czekać tak do trzydziestki na karku? A jak ktoś chce założyć rodzinę? Jak ktoś chce mieć pracę za normalną pensję? Jak ktoś nie chce mieszkać z rodzicami? Zastanów się, to że Tobie się udało, nie znaczy, że każdemu się udaje. Dlaczego tyle młodych osób wyjechało i nadal wyjeżdża? Dużo tych osób ma wyższe wykształcenie. Dlaczego? Za granicą żyją, pracują i zakładają rodziny. A kobiety rodzą dzieci. Czyli jednak się da? Szkoda tylko, że w innym kraju.
Ja się nie dziwię tym wszystkim młodym ludziom, którzy wyjeżdżają.
Tak, niech uciekają jeśli starając się i szukając pracy nie mogą znaleźć pracy za normalną pensję. Ludzie muszą się ratować i ja ich rozumiem.
fionka_a a co mają robić ludzie młodzi, którzy pracują za 7-8 zł/h a na podwyżkę nie mogą liczyć i pracy też nie mogą lepszej znaleźć i znajomości też nie mają? Spotykają się z wyzyskiem, nie płaceniem w terminie. Taki człowiek nie chce całe życie żyć od pierwszego do pierwszego. Mają dalej szukać następny rok najczęściej i czekać tak do trzydziestki na karku? A jak ktoś chce założyć rodzinę? Jak ktoś chce mieć pracę za normalną pensję? Jak ktoś nie chce mieszkać z rodzicami? Zastanów się, to że Tobie się udało, nie znaczy, że każdemu się udaje. Dlaczego tyle młodych osób wyjechało i nadal wyjeżdża? Dużo tych osób ma wyższe wykształcenie. Dlaczego? Za granicą żyją, pracują i zakładają rodziny. A kobiety rodzą dzieci. Czyli jednak się da? Szkoda tylko, że w innym kraju.
Ja się nie dziwię tym wszystkim młodym ludziom, którzy wyjeżdżają.
Tak, niech uciekają jeśli starając się i szukając pracy nie mogą znaleźć pracy za normalną pensję. Ludzie muszą się ratować i ja ich rozumiem.
W pełni sie zgadzam. Też mam wielu znajomych, którzy pracują za parę złotych na śmieciowce. I problemy, o których pisałeś są aktualnew stosunku do nich.
Nie dziwie się tym co wyjeżdżają i zostają, mając dobrą pracę. Ale zauważ, ze jest wielu takich co wyjeżdza i dostaje jakąś pracę fizyczną. W zależności od kraju, w wiekszości państw też wiek emerytalny jest +60. Wiadomo fizycznie dopracujesz do pięcdziesiątki, może sześćdziesiątki. A później? Co jak nie zaoszczedzisz za wiele? Wrócisz do Polski, ale nie będziesz miał żadych papierów, doświadczenia na pracę za biurkiem i jej nie dostaniesz. A za granicą nie utrzymasz się bez pracy. Chyba, że coś sie zmieni na rynku pracy i umów śmieciowych.
Nie znam osoby, która po wyjechaniu za granicę narzeka. Jedyna wada to rozłąka z rodziną.
Zależy co sie robi, bo prace za granicą są raczej proste, ale relacje cenowe są zupełnie inne. W Polsce za minimalną kwotę nie da sie wynająć mieszkania, wyżywić się i coś odłozyć, za granicą się da. O to Tobie chodzi ?
Przyczyną tego są np. wysokie ceny benzyny, głównie za sprawą akcyzy. Cena benzyny spada, od razu zaczyna się ruch, bo od kosztów transportu bardzo dużo zalezy.
Własnie z ciekawosci znalazłam folder ministerstwa pracy dotyczący rodzajów umow w Wielkiej Brytanii: I tak w nim czytam, że jest umowa o pracę, umowa o pracę w niepelnym wymiarze i na czas określony. Nie doczytalam czy mają umowy o dzieło lub zlecenie. Ciekawe.
W folderze jest takie zdanie: "W Wielkiej Brytanii nie jest regułą, aby podpisywać umowę o pracę między pracodawcą
a pracownikiem."
To u nas jest norma, aby raczej nie podpisywać ![]()
moja kuzynka bez doświadczenia , bez zawodu w swojej 1 pracy w Anglii dostała umowę o pracę...z tym że ona mieszka tam na stałe od 2 lat i wymagany był tam papierek o znajomości języka angielskiego komunikatywnie.
Przez ostatnie 3 lata pracowałam na umowe zlecenia i nawet nie miałam odprowadzanych składek na ubezpieczenie. Teraz jak sie rejestrowałam w PUP to okazało sie, że wogóle nie bedzie mi się to liczyć do lat pracy. Czyli pracowałam ale tak naprawdę jakbym wogóle nie pracowała. Pracodawcy oszukują na każdym kroku dla nich to żadna oszczędność a dla nas pracowników poprostu strata. Ale umowy zlecenie to już nagminne u pracodawców.
Nie chcę Cię dobijać, ale sama jesteś sobie winna. Mogłaś patrzeć co podpisujesz. Przecież w umowie zlecenie możesz zastrzec sobie wszystko. Nawet ubezpieczenie chorobowe. umowy na 3 lata nie miałaś raczej, więc pewnie wiele razy podpisałaś taki papierek, nie czytając go nawet. Możesz mieć pretensje tylko do siebie.