Witam,
Mam problem ze swoją siostrą. Kasia skończyła studia prawie dwa lata temu, uczyła się zaocznie i przez cały ten czas pracowała (w niepełnym wymiarze). Po otrzymaniu dyplomu coś się w niej zacięło. Dostawała się na staże, ale nadal nie umiała znaleźć pracy. Zaczęła być osowiała. Ja niedługo potem wyjechałam do innego miasta na studia. To chyba ją załamało, bo została z moimi rodzicami plus babcią. Sytuacje rodzinną mam skomplikowaną, rodzice praktycznie ze sobą nie rozmawiają, mama nie znosi babci która musi u nas mieszkać. Ojciec czasami nadużywa alkoholu i jest agresywny. Ona całe dnie siedzi sama praktycznie w pokoju, bo mama pracuje. Ojciec zamyka się w pokoju z babcią. Widzę jak niszczy ją powoli cała ta sytuacja, wysyła dużo CV jednak bez odezwy. Dodatkowo wszystko komplikuje fakt, że jest sama od dłuższego czasu. Ma jakąś dziwną relację z jednym chłopakiem którego widzi kilka razy do roku jak jedziemy do babci i chyba ją to męczy też. Czasami widziałam jak czekała na smsa od niego, a on nic. Wydaje mi się, że on nie traktuje jej poważnie, ale nie chce jej tego powiedzieć wprost. Kaśka zaczęła być markotna, widzę jak się męczy tym wszystkim. Ostatnio miałam złe przeczucia- postanowiłam przeczytać jej pamiętnik (wiem że to złe), przekartkowałam go i mnie zatkało, Ona opisywała w nim jak bardzo jest nieszczęśliwa, że ta sytuacja z chłopakiem ją męczy, że nie wierzy w siebie. Płacze po nocach, nie może spać. Boli ją że nie ma pracy. Pisała coś o pomocy jakiej potrzebuje, ale nie ma odwagi się zgłosić po nią, nie ma kogo poprosić, żeby ją wsparł. Najbardziej zelektryzowało mnie jdnak jej wyznanie, że myślała o tym, aby połknąć wszystkie tabletki na spanie,ale nie moze tego zrobić ze wzgląd na mnie... Ten wpis ma miesiąc. Teraz dostała sie na szkolenie z Unii, widzę, że trochę ją to podniosło na duchu. Jednak strasznie się przestraszyłam czytając te wyznania, i powiedziałam mamie o tym, że może powinna bardziej ją wspierać, motywować do tego aby szukała pracy, zapisała się na jakiś kurs językowy. U mnie w rodzinie o takich rzeczach się nie mówi, musiałam się naprawdę przełamać, ale dla siostry zrobię wszystko.
Teraz nie wiem co robić, boję się o nią, nie wiedziałam, że ona aż tak cierpi. Myślę, że może mieć początki depresji, albo już ją ma. Stara się udawać że wszystko gra, jednak znam ją i widzę, że gaśnie w oczach. Jestem bezradna... powinnam z nią porozmawiać.. tylko jak? Skoro sama wie, że potrzebuje pomocy, to jak zabrać się do tej rozmowy. Jest w zamkniętym kręgu- nie ma pracy, nie ma motywacji, nie ma pieniędzy na wyprowadzkę mimo, że się w domu męczy psychicznie... ehhh
Podobne tematy
Nie za bardzo jest tutaj pole do manewru aby napisać ci coś konkretnego Nie dlatego że np brakuje mi porad ale myśle że jesteś mądrą siostrą i wiekszość rad już wyprobowałaś Ale mam taką propozycje , może spróbuj zrazić ją tym forum . Zacznij od tego żeby podpowiedziała ci co poradzic tej czy tamtej osobie , daj przeczytać jakąś dyskusje i spytaj się co o tym sądzi Tu jest kopalnia wiedzy i spor osób które anonimowo udzielą jej wsparcia