Witam. Proszę powiedzcie mi jeśli ktoś miał taką sytuację jak można bardzo szybko regenerować siły po pracy? Pracuję po 11 h - 12 h i rano wstaję jak zombie:P
Podobne tematy
Dzisiaj wielu ludzi tak pracuje i końca takiego życia nie widać. Cóż, jeśli masz ochotę kontynuować pracę na takich zasadach, to dobrze by było, gdybyś nauczyła się jakiegoś sposobu relaksacji- nie raz czy dwa razy w tygodniu, ale codziennie po pracy. Np. muzyka relaksacyjna, podczas której LEŻYSZ = nie sprzatasz, nie odrabiasz pracy domowej, ale leżysz np. w wannie i stosujesz wizualizację= wyobrażasz sobie np. tło tej muzyki. Jeśli to śpiew ptaków, wyobrażasz sobie, ze chodzisz po lesie, dotykasz drzew, chłoniesz zapachy. To bardzo pomaga.
Mi też brakuje czasu, ale na bezrobociu miałam go w nadmiarze i też narzekałam. Tak źle i tak nie dobrze;) Ja słucham muzyki i zawsze mi to pomaga. Spróbuj.
Leżeć nie potrafię, bo zawsze jak leżę to myślę, a to muszę jeszcze w domu zrobić i to. W konsekwencji wstaję i sprzątam.
Leżeć nie potrafię, bo zawsze jak leżę to myślę, a to muszę jeszcze w domu zrobić i to. W konsekwencji wstaję i sprzątam.
a właśnie chodzi o to w relaksie, by zrobić coś DLA SIEBIE, nie dla półki z talerzami czy dywanu
No, chyba, ze kogoś mega relaksuje sprzatanie.
5 2012-11-05 14:10:20 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2012-11-06 00:44:27)
smutna123 napisał/a:Leżeć nie potrafię, bo zawsze jak leżę to myślę, a to muszę jeszcze w domu zrobić i to. W konsekwencji wstaję i sprzątam.
a właśnie chodzi o to w relaksie, by zrobić coś DLA SIEBIE, nie dla półki z talerzami czy dywanu
No, chyba, ze kogoś mega relaksuje sprzatanie.
Mnie nie relaksuje sprzątanie, a szkoda. Gdyby tak było byłabym chyba najbardziej zrelaksowaną osobą na świecie. Jak mam w domu bałagan (nikt nigdy go, prócz mnie nie widzi) to nie mogę się zrelaksować. W gruncie rzeczy biorę wolne i obiecuje sobie, że się będę lenić. Niestety nigdy tego nie udaje mi się zrobić. Jedyna możliwość wypoczynku dla mnie to wyjazd poza dom, w innym wypadku zawsze kończy się tak samo.
Powtarzam sobie, że dom to nie muzeum, ale nie potrafię inaczej. Nie poleżę, bo mi to przeszkadza. Dlaczego? Nie potrafię odpowiedzieć sobie na to pytanie.
A ja bym proponowała polubić sport np. jogging.
Poprawa kondycji = poprawa samopoczucia, a i rano będziesz miała więcej energii.
Trudno się zmusić, ale przerabiałam to z mężem. Ja tak długo nie pracuję, ale mój mąż tak, i kiedy biegaliśmy czuł się o niebo lepiej, mówił, że nie ma problemów z porannym wstawaniem.
Ja chyba jednak będę musiała spróbować rady LeeBee
choć jak widzę tą pogodę to brrrr już mi się chcę ale chyba muszę się zmusić bo dłużej tak nie dam rady praca-sen-praca
Miśka, to nie musi być jogging. Możesz zapisać się na fitness, zumbę czy coś podobnego. I nie musi być codziennie - nawet 2 razy w tygodniu sprawi, że poczujesz różnicę.
Z innych rad polecałabym wykorzystać skromny czas po pracy na jakieś rozrywki. Mimo, że wydaje Ci się, że jesteś zmęczona i chcesz tylko spać to jeśli zmobilizujesz się do wyjścia na krótkie ploty z koleżanką - poczujesz się bardziej wypoczęta niż gdybyś ten czas poświęciła na sen.
Ja dzisiaj mam wolne od pracy bo w te 4 dni kiedy byly swiateczne ja pracowalam, wiec sobie dzisiaj odbilam :)Wiec jak tylko masz wolny dzien czy to w wekend czy w tyg calkowicie na blogie lenistwo sobie pozwól.
Dzisija od rana do pozna wieczora moj jest w pracy,cór gdzies pozadomem po szkole,wroci niebawem, wiec spokój jak cholera ,i to lubie ![]()
Dla relaksu i zbicia poziomu stresu polecam taniec
Długo się opierałam, zanim znalazłam dla siebie odpowiednią dziedzinę sportu - taniec okazał się tym, czego mi do szczęścia było potrzeba. Zapewnia mi ruch i odprężenie równocześnie. Czasami też padam na twarz, ale jak wchodzę na trening to o tym zapominam i skupiam się tylko na tym, aby dopracować daną figurę. Jak wcześniej miałam ciężki dzień, to ewentualnie już po treningu zasypiam jak dziecko... co też ma swoje plusy, bo wstaję wypoczęta. Nawet nie przypuszczałam, jak zaczynałam tańczyć, że mi się tak spodoba ![]()
I od tego właśnie zacznę z moim Kochanym od tego tygodnia zapisaliśmy się na kurs tańca 2 razy w tygodniu po godzince może ciutkę pomoże ;D
I od tego właśnie zacznę z moim Kochanym od tego tygodnia zapisaliśmy się na kurs tańca 2 razy w tygodniu po godzince może ciutkę pomoże ;D
Też chodzę 2x w tygodniu po godzinę, bo na więcej bardzo rzadko mam czas - chociaż zdarza mi się czasami dodatkowe zajęcia gdzieś wepchnąć. Jednak te dwie godziny w tygodniu i tak przysparzają dużo radości i satysfakcji ![]()
Powodzenia!
K.
13 2012-11-06 14:45:15 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2012-11-06 14:45:57)
11-12 godzin w pracy to zostaje jeszcze 11-12 godzin żeby odpocząć ;p Sporo ![]()
Jestem śpiochem, rano zwlec się z łózka to dla mnie katorga. Na ogół śpię 6 godzin, a najlepszym sposobem na pobudzenie się do życia jest wg mnie poranny basen, który na szczęście znajduje się pięć minut od pracy
Pływam 3 razy w tygodniu. pn-śr-pt.
Wstaję o 5-45 (ze względu na basen, w innym przypadku mowy nie ma), o 6-15 ruszam z domu (dojeżdżam busem i autobusem), od 7 do 7-40 pływam, pływam i jeszcze raz pływam. Intensywnie, kilkanaście długości basenu. Na 8 stawiam się w pracy
(włosy czasem niedosuszone i brak makijażu, ale i tak wyglądam na bardziej rześką niż jak wstaję o 7, odwalam całe czary mary i jadę bezpośrednio do pracy);)
Hihihi teoretycznie tak choć jak odejmie się godzinę na dojazd i powrót z pracy do tego zakupy i ugotowanie jakiegoś obiadu to już troche gorzej z tym wolnym czasem na odpoczynek wypada ;D ale jakoś daję radę
) puki co taniec plus jak się uda raz basen na więcej nie dam rady choć bardzo bym chciała bo uwielbiam woooodę ;D
Hihihi teoretycznie tak choć jak odejmie się godzinę na dojazd i powrót z pracy do tego zakupy i ugotowanie jakiegoś obiadu to już troche gorzej z tym wolnym czasem na odpoczynek wypada ;D ale jakoś daję radę
) puki co taniec plus jak się uda raz basen na więcej nie dam rady choć bardzo bym chciała bo uwielbiam woooodę ;D
Dla chcącego nic trudnego.
Coraz częściej placówki otwarte są od wczesnych godzin porannych do baardzo późna. Podobno im więcej ma się obowiązków tym lepiej umie się zorganizować czas (wszystko z umiarem rzecz jasna)
Sama chętnie wyciągnęłabym dobę tak do 30 godzin, zwłaszcza teraz jak już o 17 robi się ciemno i człowiek najchtniej poszedłby spać jeszcze przed dobranocką ![]()