Witam serdecznie wszystkie użytkowniczki i używkowników forum.
Na wstępie powiem coś o sobie - mam 24 lata i właśnie skończyłem studia techniczne. Zastanawiam się co robić dalej w życiu - praca naukowa, doktorat w USA? Od zawsze fascynowało mnie latanie i myślałem o wstąpieniu do Szkoły Orląt Lwowskich w Dęblinie. Jestem typem człowieka raczej ułożonego i szarmanckiego względem kobiet. Skończony romantyk na dodatek trochę w gorącej wodzie kąpany - od razu chcę wiedzieć co się dzieje, od razu chcę poważnych deklaracji. Z drugiej strony strasznie boję się odrzucenia w związku. Właściwie boję się tego panicznie - do tego stopnia, że często mimowolnie testuję partnerkę, czasem zahaczając o pewnego rodzaju szantaż emocjonalny. Nie cierpię tego i uważam, że sobie nie radzę - dlatego piszę tutaj
.
A teraz do rzeczy.
Wyjechałem do Niemiec na semestr studiów i pewnego wieczora poznałem na imprezie dziewczynę ze Stanów. Nie skupiając się na szczegółach powiem, że to była miłość od pierwszego wejrzenia - ja byłem wolny i nie szukałem miłości, nie szukałem też przygód na jedną noc, bo nie gustuję w tego rodzaju rozrywkach. Ona - 21 lat, studiuje języki i jednocześnie jest kadetem w siłach powietrznych USA, będzie oficerem i PILOTEM- miała chłopaka, ale powiedziała mi o tym ze łzami w oczach i wyznała miłość. Sądziłem, że pewnie ich związek jest już na granicy, a sam będąc w niej bardzo zakochanym, postanowiłem działać. Wiedząc, że rozważam doktorat w USA, sądziłem, że są duże szanse na powodzenie misji. No i zaczęliśmy się spotykać. Funkcjonowaliśmy prawie jak normalna para. Ale wiedziałem, że chłopak ciągle jest, a ona twierdziła, że nie chce zrywać z nim przez Internet. Pomyślałem, że to może być OK, ale mimo wszystko czułem się cholernie niepewnie, mimo jej zapewnień o miłości. Powiedziała mi nawet, że jest moją przyszłą żoną. Była cała w skowronkach przy mnie. Powiedział mi to nawet jej kolega - Rosjanin, którego poznałem już po jej wylocie do Stanów.
Potem wróciła do domu ale rozmawialiśmy codziennie! Było nadzwyczajnie dobrze, nawet nie spodziewalem się, że będzie aż tak obiecująco. No ale... właśnie jest ale. Chłopak! Od sierpnia do zeszłego tygodnia nie potrafiła z nim zerwać. Tłumaczyła to tym, że żyje w piekielnym strachu, nie wie jak to zrobić, nigdy z nikim nie zerwała a na domiar złego ma sporo wspólnych prac na uczelni w tym chłopakiem. No ale nic - rozmawialiśmy normalnie, mimo, że we mnie siedział ten kolec - co ona tam robi? Czy ciągle się z nim widuje? Czy współżyją? Kilkakrotnie chciałem zrobić krok radykalny - żeby sprawdzić, jak ona zareaguje. Za każdym razem przekonywała mnie, że to już nie potrwa długo, że lada moment ich związek się skończy, że nie spała z nim ani razu, że postanowiła czekać z seksem do ślubu its. Ale jednocześnie nigdy nie miała pomysły na nas. To ja byłem kołem zamachowym tego projektu, mimo mojego strachu przed odrzuceniem i zdradą. Dodam, że ona już przed wyjazdem do Niemiec wiedziała, że nie będzie już z nim, ze to tylko kwestia czasu, bo nie są dla siebie stworzeni. Co absolutnie nie usprawiedliwia zdrady i ja też mam to na sumieniu.
Okej. Tak jak napisałem, generalnie było świetnie - rozmowy, czułe maile, smsy. Codziennie. Ale nie wytrzymałem tego oczekiwania. Ponad tydzień temu powiedziałem jej, że albo teraz z nim zerwie, albo kończę nasz "związek". Stwierdziła wtedy, że być może teraz to jej kolej, by nie pozwolić mi odejść. Nie wiem czy dobrze, ale powiedziałem jej wtedy, że jej postępowanie jest bardzo egoistyczne i powinna w końcu powiedzieć chłopakowi prawdę. W tym czasie stopień czułości w jej wiadomościach raptownie zmalał. Był to dosłownie totalny spadek. Tak jak wczesniej była super miła, tak teraz stała się wręcz formalna. Następnego dnia oznajmiła, że chce ze mną porozmawiać pod wieczór. Wtedy powiedziała mi, że przyznała się chłopakowi do tego, co zrobiła. Nie wiem czy ona z nim zerwała, nie znam przebiegu rozmowy. W każdym razie ponoć on z nią zerwał. Ona natychmiast usunęła swoje konto fejsbukowe, ale na jego profilu wciąż widnieje status "w związku". Dodatkowo poinformowała mnie, że jest źle, że znajomi ją przeklinają, a przyjaciele są na nią bardzo źli. Powiedziała, żę potrzebuje teraz czasu.
I tutaj zaczynają się moje kolejne dylematy. Ona nie wie co robić ze mną mimo, że zapewniam ją o swoim uczuciu i o tym, że chcę ją poślubić. Mówi, że potrzebuje czasu, mimo, że sądziłem, że gdy już skończy z chłopakiem, będzie jej lżej i będzie mogła odetchnąć od tamtego problemu. W niedzielę rozmawialiśmy i była tak niepewna, tak bardzo podkreślała, że teraz nie może utrzymać ciężaru związku, że ze strachu przed odrzuceniem niemal ostatecznie z nią zerwałem. Ale zreflektowałem się - skończyła swoj stary związek dla mnie - to o czymś świadczy. Przeprosiłem ją też. Powiedziała, żebyśmy nie rozmawiali przez jakiś czas - tydzień. No ale wysłałem jej parę e-maili. Wczoraj zamieniliśmy parę słów. powiedziała, że nie chce rozmawiać o związkach itp rzeczach, chce tylko sprawdzić jak się czuję. No to OK. Później byłem na imprezie Halloweenowej, gdzie upiłem się i pod koniec niemal totalnie rozkleiłem. Musiałem wyjść z tej imprezy, a po powrocie do dom (3 w nocy) włączyłem komputer z nadzieją, że ona tam będzie (mimo, że nie planowalem się do niej odzywać, liczyłem, że ona to zrobi). Zastałem ją na Skype i zapytała dlaczego jeszcze nie śpię, a gdy zacząlem pisać, zapytała, czy jestem pijany. Powiedziałem, że trochę i znów emocje wzięły górę - zacząlem niezdarnie rozpisywać się, jak bardzo ją kocham, jak bardzo tęsknię itd. Raz odpowiedziała "ja Ciebie też". Poza tym, tylko wysyłała mnie do łóżka i chciała kończyć rozmowę. Dzisiaj stwierdziłem, że od teraz trzymam język za zębami do niedzieli i czekam na to, co ona powie. Ale jeśli znów nie będzie chciała podejść do tego poważnie? Nie będzie chciała powiedzieć co z nami? Poza tym, ciągle zastanawiam się, dlaczego ona teraz musi się zastanowić, nad czym? Właśnie zerwała z chłopakiem. A może nie zerwała? Ale powiedziała mi, że nigdy mnie nie okłamała. Mimo wszystko nie potrafię w pełni jej zaufać, bo czuję niepewność. Bardzo chciałbym, żeby się udało. Myślałem nawet o wstąpieniu do sił powietrznych USA gdy już będziemy razem.
Jak mam teraz postępować? Pisać coś, nie pisać? Wiem, że dość mocno naciskałem na nią przez ostatni czas - chłopak, potem nasz związek, potem znów niepewność i próba zerwania (z powodu tej niepewności). Teraz znów solidne deklaracje z mojej strony. Zastanawiam się czy ona chce być ze mną, o czym myśli gdy nie rozmawiamy? Co będzie chciała powidzieć mi w niedzielę? Dlaczego jest teraz taka chłodna? I dlaczego teraz ode mnie ucieka, skoro ma problemy ze znajomymi, a ja jestem jej spokojną przystanią, w której znajdzie spokój i wysłuchanie?
Proszę o jakieś wsparcie, może doradzenie jakiegoś modelu postępowania. Na pewno ja mam skłonność do nadinterpretowania różnych wydarzeń, więc może przesadzam jak zwykle. ZALEŻY MI NA NIEJ.
Pomożecie? Dzięki ![]()
Pozdrawiam,
Michalsky