Witam serdecznie,
Moj byly chlopak, ktory zostawil mnie 3 lata temu (po kilku latach mieszkania razem), odezwal sie niedawno i chce sie spotkac,
Isc czy nie isc? Wiem, ze mnie nie kocha itp.
Z jednej strony wiadomo korci zeby sie spotkac, ale jestem pewna ze pewnie bedzie sie zachowywal jakby nigdy sie nic nie stalo i suma sumarum pewnie po tym spotkaniu bede sie czuc upokorzona, zle wspomnienia wroca.
Wiadomo, ze osoba ktora jest zostawiona zawsze sie ?czuje? no taka niechciana i upkorzona. I nie chce tak ?biec? na spotkanie bo bedzie to troszke glupio wygladalo.
Taka rozmowa z pewnością będzie trudna i bardzo obciążająca psychicznie, dla mnie oczywiscie bo dla niego to pewnie pikus.
Zwlaszcza, ze pol roku po tym jak mnie zostawil to sie spotkalismy i ? niby do mnie wrocil? i obiecal ze bedziemy juz zawsze razem. A po kilku miesiacach nagle przestal sie odzywac, a ja juz nawet nie pytalam. Dowiedzalam sie tylko od kogos ze ?zyje? i dalam sobie spokoj.
Ech mam prawie 30 lat a w glowie rozumu chyba nie za duzo, skoro nad tym debatuje.
Wstyd sie przed kilkolwiek do tego przyznac, kazdy kto mnie zna by mnie tylko obsmial.
No ale bylismy razem ponad 4 lata, no i bylam mocno zakochana, byl jak rodzina.
Gdyby chcial porozmawiac, przeprosic to dawno by mnie znalazl, bez umawiania sie na ?spotkanie?.
Ech, chyba sobie sama odpwiedzialam na pytanie
co robic....
Macie tez, jakies przemyslenia w tej tematyce. Podzielcie sie prosze swoim doswiadczeniem.
Myslalam, tez zeby sie umowic i nie isc, tak zeby mu choc raz dac do zrozumienia jak to ?milo? byc tak potraktowanym.