netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Małżeństwo i ja - przyjaciel

42 odpowiedzi6 978 wyświetleńzałożony przez gregrix, 01.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Małżeństwo i ja - przyjaciel

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1

Temat: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Witam,

Piszę, bowiem borykam się ostatnimi miesiącami, a szczególności ostatnimi tygodniami z następującym problemem.
Moimi najbliższymi przyjaciółmi jest kolega od czasów pierwszej klasy podstawówki i jego żona, którą także znam kilkanaście lat. Przyjaźnimy się do takiego stopnia, że zawsze pomagamy sobie nawet w najtrudniejszych sytuacjach, począwszy od spraw materialnych, porad, po nawet w moim przypadku, pomoc w rozwiązywaniu konfliktów między nimi.
I o to tutaj chodzi.

ONI są po ślubie prawie 3 lata oraz mają 7-miesięcznego syna. Od momentu porodu ich związek legł w gruzach, ciągłe kłótnie, dodatkowo problemy finansowe i mieszkaniowe. Jednak podłożem problemów jest tutaj ON (mąż), który nie okazuje żadnego wsparcia JEJ (żonie), nie zajmuje się dzieckiem (do dzisiaj ani razu nie przewinął dziecka, nie umie z nim rozmawiać, bawić się, ubrać, a wyjście na spacer jest dla niego wstydem, nie był przy porodzie, nie widział dziecka i żony, gdy Ci leżeli w szpitalu, itd, można by wymieniać jeszcze wiele). Z kolei żonę poza nieokazywaniem wsparcia, traktuje jako przedmiot, także w sprawach intymnych. Najgorzej sprawa wygląda po alkoholu. Z jego słów wynika jednak, że wszystko przez prace (choć ja tutaj nie widzę problemu, 8h, praca na wózku widłowym) i przez to, że jego żona jest "zła", cokolwiek to znaczy. Jednakże uważa, że zależy mu na niej i dziecku, i że ich kocha. Z jej strony jest zupełnie inaczej. Nie czuja ona do niego (męża) już nic, pozostało przyzwyczajenie. Jego całym światem jest tylko dziecko i z wszystkimi problemami została zupełnie sama (jej rodzice o niczym nie wiedzą, JA jestem jedyną osobą, która wie najwięcej).

I tutaj pojawia się kolejny wątek - JA.
Od kilku miesięcy prosiła mnie, aby wpadł, bo chciała ze mną porozmawiać. Było to oczywiście żalenie się, proszenie o rade i o to, abym porozmawiał z nim. Oczywiście to czyniłem, próbując wytłumaczyć jemu, że to co robi, jest złe. Nic to nie zmieniło do dzisiaj, a nawet jest gorzej. Rozmów takich z nim przeprowadziłem już kilka, ze skutkiem poprawy co najwyżej na 2 dni.
Co więcej, od ostatnich 2 tygodni ONA często zaprasza mnie do mieszkania (mieszkania jej teściowej), gdy ON jest w pracy. Zwykle oglądamy film, wypijemy 1-2 piwa, przejdziemy się z dzieckiem na dwór, czy też gdzieś wyskoczymy samochodem coś załatwić (czy jej sprawę, czy moją). Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że zauważyłem, że mnie dosłownie podrywa. Od głupich wygłupów po 1-2 piwach, łaskotaniu się, po nawet trzymanie mnie za rękę, siadanie na kolanach, prawienie komplementów, pisaniu SMSów, wypytywaniu co słychać, co robię itd. Ja staram się mieć dystans do tego, nie angażując się w to, co ona robi.

I tutaj rodzi się kolejny wątek - zazdrość JEGO.
Zaczęło się od tego, że z numeru GG jego żony (mają jeden nr GG), zadał pytanie "podobam Ci się?". Oczywiście od razu wiedziałem, że to ON, nie ONA. Przeprowadziłem z nimi rozmowę, dając do zrozumienia, że sam robi sobie problemy, bo gdyby zajął się dzieckiem i żoną, nie miał by podstaw do zazdrości.
Ostatnio było jeszcze gorzej. Nie odzywali się. Napisał do niej SMSa, że ją kocha i nie wyobraża sobie życia bez niej i syna. Później napisał "...chyba, że ty wolisz być z kimś, kto ma dom i samochód...". Zrodziło to kolejny konflikt. I było to wczoraj. Spotkałem się z nim i podczas 2 godzinnej rozmowy wyjaśniłem mu (prawie) wszystko. Na dzisiaj pomogło. Rozmawiałem z nią, powiedziała, że jest w szoku, jak dobrze się zachowuje ON. Ale znów na ile? 1, 2 dni?

Jak im mogę jeszcze pomóc? Jak mam zachowywać się na jej podrywy?

Z góry dziękuję za pomoc i rady,
Serdecznie pozdrawiam smile

2

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Coś mi się zdaje, że oni się rozstaną (za jakiś czas), a winą obarczą zgodnie Ciebie.

3

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Witaj, odpowiem Ci po "kobiecemu". Nie możesz im pomóc. Są dorośli, to jest ich życie, nie Twoje i sami muszą swoje sprawy "przerobić". Pytasz, jak masz "zachowywać" się na jej podryw.Myślę, że sam wiesz najlepiej. Nie piszesz o tym wprost, ale mam wrażenie, że w jakiś sposób ta kobieta jest Ci bliska. To nie jest dobry układ. Ale to jest Twój "tron" i zrobisz, jak uważasz za słuszne. Pozdrawiam.

4

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Myślę podobnie jak Alaska. Nam nie musisz pisać , odpowiedz sobie. Oni sie rozstaną , Ty sie do niej zbliżysz ale to nie będzie to , oni wrócą do siebie i obarcza wina Ciebie , to jedna z możliwości.

Wiesz że paradoksalnie przez Twoja "pomoc" im się tak źle układa ? Tak przeciągają linę z poczuciem winny , a każde rozmawia z Toba zamiast ze sobą na wzajem.
Serwujesz im toksyczny układ. NIe baw sie w teśćiową. Bądź przyajcielem ale daj im żyć.

I pamiętaj żony przyjaciela... wiemy o co chodzi prawda ?

5

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Co masz robic? Nie wtrącac Cię i nie pchac tam, gdzie nie trzeba.

Dwoje dorosłych ludzi może się jakoś dogadac i porozumiec, ale najgorzej jak ktoś drugi się wtrąca.

6

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

+gdyby Tobie nie odpowiadało to że ona Cię zwyczajnie podrywa to ukróciłbyś to od razu. To po pierwsze.
Jeśli nie chcesz zaszkodzić jeszcze bardziej odsuń się trochę i daj im się dogadać, we dwójkę.
I ja napiszę raz jeszcze.. "pomagasz".

7

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Dodam, że odsuwam się od tego, ale trudno mi stać obojętnie, patrząc na czyjeś cierpienie. Ok, ONA nie jest mi obojętna, ale ON także. Mam do nich bardzo duży szacunek, od lat zawsze sobie pomagaliśmy, spędzaliśmy wspólnie czas, i trudno mi teraz odciąć się od nich. Z jednej strony chcę pomóc jemu, co też czynię, przemawiając mu do rozsądku, z drugiej strony chcę pomóc jej, aby zrobiła coś ze swoim życiem, bo za kilka lat może być za późno. Wiem, to sprawa, która powinni rozwiązać między sobą, ale od ponad 6 miesięcy tego nie robią i jest gorzej.
A odnośnie jej zbliżania się do mnie, w takich momentach od razu ją odpycham, nie dosłownie, tylko daje jej do zrozumienie, że to co robi, jest nie fair wobec jej męża.

8

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

A Ty gregu nie jesteś w żadnym "poważnym" związku ? Prawda ?
Robisz sobie krzywdę. Sublimujesz zaspokajanie swoich potrzeb, w tym przede wszystkim seksualnych do takiej "tatusiowej" miłości/przyjaźni.
Przy czym igrasz ze swoim poczuciem winy w relacji z kolegą, budujesz mozolnie to poczucie winy.
Na razie jeszcze żadna przeogromna krzywda się nie stała. Na razie może być jeszcze szansa dla każdego z Was trojga na dobrą Zmianę bez większej destrukcji.
Ale mam pesymistyczny ogląd niestety - w tym emocjonalno-seksualnym trójkącie angażujecie się w takie gry, że ich siła, dynamika może Was mocno pokaleczyć.
Najzdrowiej zerwać jakikolwiek kontakt.

9

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Czemu czujesz odpowiedzialność za ich związek? Nawet jeżeli się rozstaną Ty nadal będziesz ich przyjacielem (każdego z osobna). A jeżeli się nie rozstaną to chyba tez dobrze - o to chodzi? Jeżeli oboje trwają w tym tzn. , że nie jest im aż tak źle, to dorośli ludzie. Pytanie tylko, czy Ty podświadomie nie chcesz wykorzystać aktualnej "słabości" żony (potrzebuje teraz wsparcia, opieki) pod przykrywką przyjaciela rodziny? Jednak pamiętaj będziesz -właśnie - co najwyżej jej słabością, a dalej tak robiąc stracisz przyjaciół , a ich związkowi nie pomożesz. Poleć im co najwyżej terapię małżeńską. I zajmij się swoim życiem, poszukaj partnerki smile

10

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Odpowiedz sobie na pytanie: czego chcesz?

On jest niedojrzały, ona wolałaby Ciebie, a Ty?

11

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Jak będziesz Ty, ON, ONA to powiedz im, że znikniesz na dwa lata i tak zrób.

12

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Już znikałem z ich życia na kilka miesięcy, ale powracało do tego samego. Czego ja chcę? Wydaję mi się, że niczego. Chcę, aby oni sobie żyli swoim życiem, ja swoim. Ale widzę i wiem, że ONA chce innego życia i "wchodzi" w moje życie. Ja to odrzucam, bo chcę być fair, ale czasem się nie da. Wiem, że ja już im nie pomogę, oni muszą sami sobie pomóc, ale im to nie wychodzi, a tylko pojawiają się nowe problemy. Ona ma tego dość, a dla niego to nic nowego. I kółko się zapętla. Kilka dni temu powiedziałem im, że "moja noga prędko u nich nie postanie". I tego na razie się trzymam. A powód był dość poważny, wybuchł konflikt między NIĄ a jej szwagrem, co skończyło się bardzo poważnymi rękoczynami i stratami materialnymi. Ja tylko wkroczyłem w obronie kobiety, a skończyłem z roztrzaskanym nosem. W skrócie scharakteryzowałbym to tak: Patologia. Stąd moja noga nie postanie prędko u nich. Choć nadal się widujemy i piszemy.

13

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Witam,

Powrócę do tego wątku po kilku miesiącach, bo jest co pisać. Aż nie wiem od czego zacząć...
Wszystko nakręciło się bardziej, gdy pod koniec października miałem kolizję drogową, na szczęście nie z mojej winy, ale to nieistotne. Obdzwaniając znajomych, że miałem wypadek i nic mi nie jest, oczywiście zadzwoniłem także do NIEJ, bowiem kilka chwil wcześniej się widzieliśmy. Przyleciała na miejsce kolizji dosłownie w kilka minut, dając mi wsparcie, pomoc i ciepło. Od tego momentu nasze relacje zmieniły się diametralnie, dziękowanie za wsparcie, pomoc i dawanie tego w zamian.
Na tym teoretycznie się kończyło, moja noga, jak pisałem w listopadzie, nie stanęła u nich w mieszkaniu przez kilka tygodni, jeśli się z NIMI widywałem, to w neutralnych miejscach i w neutralnych sprawach, jednakże smsowanie pozostawało.
Tym samym czasem ich związek pogarszał się stopniowo, choć ja się już nie mieszałem! Było między nimi co raz gorzej, ONA powiedziała mu, że go nie kocha, ON, że też ma dość. I tak sobie tkwili, łączyło ich tylko dziecko, a bardziej wspólne łóżko, dosłownie, łóżko jako miejsce do spania, nie do czego innego.
A między nami? Działo się stopniowo coraz więcej, więcej smsowania, widywania się, rozmów, jakiś drobnych wypadów, czy nawet spotykania w trójkę na piwo, pizze itp.
Ja siłą rzeczy nie odsunąłem się i tkwiłem w tym dalej (tkwię), co doprowadziło do tego, że nasz kontakt stawał się coraz bardziej ciepły i milszy, a ich gorszy. W rezultacie pod koniec stycznia doszło do pierwszego poważnego pocałunku między nami. Później takich pocałunków było jeszcze kilka, nawet u nich w mieszkaniu, przy NIM. Załóżmy, w trójkę pijemy piwko, oglądamy film, ON wychodzi do kuchni nalać piwo, a ONA inicjuje pocałunek ze mną. Tego typu sytuacji było znacznie więcej.
Aż do momentu, dwa tygodnie temu, ON poprosił mnie o poważną rozmowę. Nastawiony był przyjacielsko. Wiedziałem, że do tej rozmowy prędzej czy później dojdzie. Spotkaliśmy się późno w nocy i przez dwie godziny dyskutowaliśmy. Wypytywał mnie czy on ma jeszcze szansę, co ONA mówi i myśli, czy między nami coś jest. Powiedziałem mu praktycznie większość, w większym ogóle. Nawet o całowaniu, choć długo się z tym wykręcałem. Mając do niego choć trochę sympatii i szacunku, w głębi duszy stwierdziłem, że dam mu jeszcze jedną szansę, choć to ONA musi mu ją dać ostatecznie.
I od tamtej pory jego zachowanie stało się teatrem, robi takie rzeczy dla NIEJ i syna, wypowiada takie ciepłe i miły słowa, jak nigdy w życiu. Teatr!? Dla NIEJ to jest teatr i udawanie.

Co więcej, dała mu szansę, ale cały czas mi mówi, że ciągnie ją do mnie, że zauroczyła się we mnie, że jestem pierwszy tak dobrym facetem, jakiego poznała. Aktualnie nasze relacje się mocna ochłodziły, ja trzymam już maksymalny dystans, ONA z kolei pisze, że tęskni, że dni w których się ze mną nie widzi, są straszne. Oczywiście kontakt mamy, spotykamy się, widujemy, ale ze sporym dystansem, choć oboje wiemy, że się w jakiś sposób pragniemy.
ON z kolei stara się cały czas, przepraszał mnie, prosił abym mu nie odbierał żony, obiecywał mi, że ich już nie skrzywdzi, że da im szczęście. Nie miał do mnie żadnych pretensji, nie był wrogo nastawiony. Mamy również całkiem normalny kontakt.

Mamy połowę lutego, wszystko się zaczęło w październiku, a sytuacja brnie. Muszę przyznać, że nigdy w życiu się nie spodziewałem, że znajdę się w takim położeniu...

14

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

facet, spadaj jak najdalej od nich obojga.

Znajdź sobie dziewczynę i odsuń się od nich.
inaczej będziesz nazwany głównym winowajcą ich problemów.
A wtedy to będzie również Twój problem.
Lubisz problemy  ? smile

15

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Przeciez Ci ludzie pisali ze tak to sie skonczy , tak naprawde sam tego chciales i chcesz ale sumienie Ci nie pozwala i tak sobie tkwisz

16

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Daniel, dokładnie, chce, ale sumienie, i tak sobie tkwię. Tak w skrócie można to spuentować.
Dodam jeszcze tylko, że JEJ rodzice chcą tego samego, nakłaniają ją do odejścia od niego, nie mogą już patrzeć na jej dotychczasowe życie i są mocna za mną.

17

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

niech odejdzie.
Ale od niego. nie do Ciebie.

Może w parę miesięcy (4 - 6) po odejściu od niego...

18

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Czytam i nie wierze... Jak mogłeś tego nie przewidzieć? Jesteś albo bardzo naiwny, albo - przepraszam - głupi. Przyjaźń przyjaźnią, ale nawet to największa ma jakieś granice. Powinieneś był zakończyć ten układ kiedy ONA zaczynała Cię podrywać. To było oczywiste, że między Wami dojdzie do romansu. Nie rozumiem też JEGO. Dlaczego ON nadal chce utrzymywać z Tobą kontakt? Gdybyś był naprawdę takim wspaniałym przyjacielem i tak bardzo chciałbyś im pomóc to po prostu odciął byś się od nich. Jedyny właściwy krok - moim zdaniem - jaki możesz zrobić to zupełne zerwanie kontaktu zarówno z NIĄ jak i z NIM. Może jeszcze im się uda uratować małżeństwo.

19 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-02-19 00:31:37)

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel
gregrix napisał/a:

[...]
ONI są po ślubie prawie 3 lata oraz mają 7-miesięcznego syna. Od momentu porodu ich związek legł w gruzach, ciągłe kłótnie, dodatkowo problemy finansowe i mieszkaniowe. Jednak podłożem problemów jest tutaj ON (mąż), który nie okazuje żadnego wsparcia JEJ (żonie), nie zajmuje się dzieckiem (do dzisiaj ani razu nie przewinął dziecka, nie umie z nim rozmawiać, bawić się, ubrać, a wyjście na spacer jest dla niego wstydem, nie był przy porodzie, nie widział dziecka i żony, gdy Ci leżeli w szpitalu, itd, można by wymieniać jeszcze wiele). Z kolei żonę poza nieokazywaniem wsparcia, traktuje jako przedmiot, także w sprawach intymnych. Najgorzej sprawa wygląda po alkoholu. Z jego słów wynika jednak, że wszystko przez prace (choć ja tutaj nie widzę problemu, 8h, praca na wózku widłowym) i przez to, że jego żona jest "zła", cokolwiek to znaczy. Jednakże uważa, że zależy mu na niej i dziecku, i że ich kocha. Z jej strony jest zupełnie inaczej. Nie czuja ona do niego (męża) już nic, pozostało przyzwyczajenie.

Maliny, jak stąd do Chliny. Ale Cię Koleżaneczka wpuszcza. Nie okazuje wsparcia, choć pracuje. Nie przewija, kiedy jest w pracy, a ona nie pracuje i musi zajmować się dzieckiem. Co za męczeństwo macierzyńskie. I te opowieści intymne na dodatek.

gregrix napisał/a:

Dodam, że odsuwam się od tego, ale trudno mi stać obojętnie, patrząc na czyjeś cierpienie. Ok, ONA nie jest mi obojętna, ale ON także. [...]
A odnośnie jej zbliżania się do mnie, w takich momentach od razu ją odpycham, nie dosłownie, tylko daje jej do zrozumienie, że to co robi, jest nie fair wobec jej męża.

Cierpienie? Dopiero przed Tobą. Podejrzewam, że jesteś wymarzoną ofiarą.

20

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Boże!!!
Chroń Mnie od takich "przyjaciół"bo z wrogami Sam sobie poradzę.
PS.Nie urażę Twojego honoru bo Go nie masz jak napiszę że,kawał z Ciebie sk...na i nie wart Jesteś splunięcia.

21 Ostatnio edytowany przez gregrix (2013-02-19 00:35:15)

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Magda, mało, że on chce ze mną utrzymywać kontakt, to on prosi i przeprasza mnie i nie wyobraża sobie zerwać ze mną kontaktu. Ja? Jestem naiwny, ale owszem przewidywałem, bo sam do tego w jakiś sposób dążyłem. A dlaczego? ONA jest moją niespełnioną miłością z dzieciństwa (to po pierwsze), ale nigdy nie miałem odwagi na przełamanie się i jej podryw, gdy była wolna. Potem, starałem się dystansować: ich ślub, wesele, robiłem za kamerzystę i kierowcę (z własnej inicjatywy), tylko dlatego, aby jak najmniej przeżywać to, choć się nie dało. Próbowałem z wieloma dziewczynami, ale zawsze myślami... eh.
I jeszcze jedno... wielu znajomych mówi mi, że ja lubię zajęte... przyznam bez bicia, coś w tym jest, nie wiem co jest ze mną nie tak w tej kwestii, ale faktycznie coś w tym jest...
Odciąć od nich? Po prostu nie potrafię, choć ostatnim czasem o tym myślę, że pół biedy z nimi, ale dla mnie byłoby to najlepszym rozwiązaniem, ale się nie da...

PS. Rogacz... dzięki za miłe słowa smile ale szacunek za szczerość smile

22

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Da się, tylko trzeba chcieć.

Zachowujesz się jak nastolatek - w ogóle wszyscy w tym "trójkącie" się tak zachowujecie.

Czego oczekujesz? Że ona zostawi męża i będzie z Tobą? A może tego, że im się uda a Ty będziesz dalej do niej wzdychał i udawał przyjaciela? Ten układ jest chory i nikomu nie służy.

23

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

A czemu widzicie tylko w nim winę? Przecież kobieta też zachowuje się nie fair wobec swojego męża. To ona powinna zmienić nastawienie do autora tematu. W końcu to nie on ją podrywał a ona jego.

24

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Mogę być bardziej szczery i milszy w słowach.Ale po co?.I tak brniesz w to g...wno na własne życzenie.
Pomyślałeś że,kiedyś w przyszłości te ich 7 m-czne dziś dziecko "podziękuje"Ci za rozpierdzielenie Mu rodziny?.Weźmiesz to też na swoje sumienie?.O ile wogóle je masz bo honoru lub tzw.jaj ani krztyny nie widać.

25

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel
majszter napisał/a:

A czemu widzicie tylko w nim winę? Przecież kobieta też zachowuje się nie fair wobec swojego męża. To ona powinna zmienić nastawienie do autora tematu. W końcu to nie on ją podrywał a ona jego.

Taa.Biedny niewinny.Tak jakoś Mu wyszło że,nie potrafi powiedzieć Jej NIE
Np.wtedy gdy siadała Mu na kolankach.Co?

26 Ostatnio edytowany przez gregrix (2013-02-19 00:55:30)

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

A czemu w ogóle widzicie tylko winę we mnie i w niej?
A co z NIM? To on spieprzył swoje małżeństwo, jak tylko w nie wszedł, a już po porodzie dziecka (11 miesięcy temu) runęło wszystko w gruzach.
Ja w tamtych czasach byłem TYLKO przyjacielem, bez żadnych zamiarów i myśli. Nic a nic!
A on tylko dalej pieprzył małżeństwo, ona wpadła w depresję, szukała pocieszenia u każdego (rodziców, przyjaciółce i mnie). Choć i wtedy w żaden sposób tego nie wykorzystywałem.
I było między nimi coraz gorzej, pomimo, że ja z nimi widywałem się raz na miesiąc, czy nawet rzadziej.
A że sprawy od września/października przybrały innego tempa, to obarczył bym tu winą przede wszystkim JEGO (ona miała już dość i szukała, czy jest w stanie odejść i ułożyć sobie lepiej życie, upewnia się), potem MNIE i JEJ.

27 Ostatnio edytowany przez MagdaEM. (2013-02-19 00:55:20)

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Oczywiście, że nie tylko Gregrix jest winny. Zapewne każdy po trochę. Ona jest nielojalna i tego nie podważam, ale skoro dalej jest z mężem a ten chce być z nią to może mają jeszcze szanse. Gregrix jako przyjaciel, z którego się uważa, powinien ustąpić pole mężowi. Tak uważam.

Ogólnie wydaje się, że ten układ, w który Gregrix poniekąd został wplątany a poniekąd sam wszedł, jest po prostu chory (już to pisałam). Relacje zarówno te "małżeńskie" jak i "przyjacielskie" są zaburzone. Oczywiście, że przyjaciel rodziny może pełnić rolę mediatora, ale do pewnego czasu. Poza tym nie wydaje mi się, żeby Gregrix był bezstronny skoro ona od samego początku była jego niespełnioną miłością.

28 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-02-19 01:09:22)

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel
gregrix napisał/a:

A czemu w ogóle widzicie tylko winę we mnie i w niej?
A co z NIM? To on spieprzył swoje małżeństwo, jak tylko w nie wszedł, a już po porodzie dziecka (11 miesięcy temu) runęło wszystko w gruzach.
Ja w tamtych czasach byłem TYLKO przyjacielem, bez żadnych zamiarów i myśli. Nic a nic!
A on tylko dalej pieprzył małżeństwo, ona wpadła w depresję, szukała pocieszenia u każdego (rodziców, przyjaciółce i mnie). Choć i wtedy w żaden sposób tego nie wykorzystywałem.
I było między nimi coraz gorzej, pomimo, że ja z nimi widywałem się raz na miesiąc, czy nawet rzadziej.
A że sprawy od września/października przybrały innego tempa, to obarczył bym tu winą przede wszystkim JEGO (ona miała już dość i szukała, czy jest w stanie odejść i ułożyć sobie lepiej życie, upewnia się), potem MNIE i JEJ.

Czy Ty gregrix czytasz to, co piszesz? Ona chce sobie lepiej ułożyć, a właściwie lepiej się ułożyć do życia i dlatego próbuje Ciebie i coś mi się wydaje, że Ty masz dużo czasu i forsy, a to Jej imponuje. Tamten tyra, przychodzi zmęczony po tych ośmiu godzinach na wózku widłowym, a w domu gruzy. A do tego Ty go dobijasz, oskarżając go o te gruzy, podczas gdy siedzisz i piwkujesz z Jego Żoną, wychodząc na spacerki z dzieckiem jak ojciec. To co on ma sobie o tym wszystkim myśleć i jak się czuć?

A wzorowa Matka zamiast karmić piersią siedmiomiesięcznego syna, to żłopie sobie piwko z przyjacielem. Nic tylko podziwiać.

Znam nie jeden przypadek relacji małżeńskiej, która po porodzie się zmieniła. Czasami ciąża daje Kobiecie poczucie wyższości nad Mężczyzną, który został użyty jako dawca nasienia. Potem ma już tylko dostarczać pieniądze i na tym się jego prawa kończą. W dodatku prawo w przedziwny sposób sankcjonuje taki wyzysk i niewolnictwo, dokładając osobnikowi nie dość odpornemu na prowokację pozbawienie praw rodzicielskich i alimenty, skazując na życie w pohańbieniu i nałogu alkoholowym.

Chcesz doświadczyć takiego traktowania?

29 Ostatnio edytowany przez gregrix (2013-02-19 01:19:23)

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel
Animus napisał/a:

Maliny, jak stąd do Chliny. Ale Cię Koleżaneczka wpuszcza.

Animus napisał/a:

a właściwie lepiej się ułożyć do życia i dlatego próbuje Ciebie i coś mi się wydaje, że Ty masz dużo czasu i forsy, a to Jej imponuje.

Właśnie, gdybym nie brał tego pod uwagę, nie pisałbym tutaj na forum. W głowie mam różne myśli, że ona bawi się mną, wykorzystuje, cokolwiek.
Choć wszystko wygląda wiarygodnie, z jej ust, jej rodziców, nawet jego i jego rodzeństwa i innych sygnałów, to jednak czasem mam wrażenie, że jestem tym głupim, który się daje wykorzystać...
@Animus, właśnie tego się najbardziej boję, co Ty mówisz, bo mam także takie przypuszczenia i myśli, tym bardziej, że sprawy finansowe ją bardzo kręcą, w tym pozytywnym i negatywnym sensie. Kręcą, jak nie ma kasy, to po prostu lepiej się nie zbliżać, jak ma, bądź jej się coś zapewni/da, to milusia jak nigdy. Coś w tym jest i to mnie także dręczy...

@Animus, kuźwa, rozgryzłeś to dobrze, zgadza się, mam dużo czasu i nie przeciętnie mało kasy. hmm

30

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Napiszę tak...a ty chcesz być z nią?Jest ci bliska, czy dlatego, że nie zbudowałeś własnego związku zakładasz, że mogłoby ci być z nią dobrze?.....
I pozwolę sobie jeszcze tak głupio zapytać, to piwko często pojawia się w twoich wypowiedziach, a ona ma małe dziecko.....zapytam wprost i bez urazy....często się zdarza?

31

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Tak, jest mi bliska, chciałbym być z nią, ale wiem, że w taki sposób to osiągając, to nie jest to dobre.
Nie, ona nie pije na zasadzie, że spotykaliśmy się w dwójkę i dziecko, i piwkowaliśmy. Może kilka razy na przestrzeni kilku miesięcy się zdarzyło, że ja wypiłem 2-3 piwa, ona pól, jedno.
Jednakże Animus potwierdził (otworzył mi oczy) na moje przypuszczenia... nie tylko moje, ale i moich bliskich. Choć wiem, że gdyby ONA leciała na przysłowiową kasę, to nie układałaby sobie życia z NIM, choć faktycznie, moja dyspozycja czasu i możliwości finansowe, oraz to, że w zapewniłem jej materialnie wiele ostatnim czasem, uświadamiają mnie przy tym, że może faktycznie ONA robi to tylko (albo w większości) dla kasy... a tak bym chciał, aby to była nieprawda...

32

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Jak się nie ma zasad to się ma takie dylematy jak Twoje.
Nic dodać nic ująć.
Chyba w życiu miałeś za dobrze bo niczego nierozumiesz.

33

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Szczerze ja bym nie podejrzewała, że dla kasy...bd dla poczucia bezpieczeństwa, ty jesteś tym przyjacielem, który koi smutki w jej związku i utożsamia cię z tym, co dobre, fajne, miłe i przyjemne.Może brak jej po prostu bliskości, szacunku, twardo stojącego na ziemi mężczyzny, ojca dla swojego dziecka.Szkoda, że nie jesteś osobą postronną w tym wszystkim.Może zdobądź się na szczerą rozmowę z nią.Nie dziwię się dziewczynie, że z mężem nie może ułożyć sobie życia, i nie chodzi tu o przewijanie dziecka, tylko o pokazanie, że jest się 100% facetem.Myślę, że to zobaczyła w tobie i do tego dąży.Jeśli jest normalną dziewczyną, bez nałogu alkoholowego (bo powiem szczerze, że zatrwożyła mnie trochę informacja o tym, że matka 7-miesięcznego dzidziusia popija piwko) może daj jej szansę się wypowiedzieć.

34

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel
gregrix napisał/a:

Jednakże Animus potwierdził (otworzył mi oczy) na moje przypuszczenia... nie tylko moje, ale i moich bliskich. Choć wiem, że gdyby ONA leciała na przysłowiową kasę, to nie układałaby sobie życia z NIM, choć faktycznie, moja dyspozycja czasu i możliwości finansowe, oraz to, że w zapewniłem jej materialnie wiele ostatnim czasem, uświadamiają mnie przy tym, że może faktycznie ONA robi to tylko (albo w większości) dla kasy... a tak bym chciał, aby to była nieprawda...

Jak to mówią, "apetyt rośnie w miarę...", a czasami zmieniają się preferencje, co do potraw. Może przed ślubem najważniejsza była potrzeba akceptacji, a teraz najważniejsze jest zajmowanie się dzieckiem, opieka, rozmowa, obecność. Trudno, żeby ważne było zajmowanie się dzieckiem zanim ono się pojawiło.

iwetka28 napisał/a:

Szczerze ja bym nie podejrzewała, że dla kasy...bd dla poczucia bezpieczeństwa,

Iwetka28, pięknie to ujęłaś. Oczywiście, że potrzeba bezpieczeństwa. Daje coś Kobiecie lepsze poczucie bezpieczeństwa niż pieniądze. Kobieta przy zasobnym portfelu Mężczyzny czuje się tak bezpiecznie, że może realizować wszelkie inne pomysły.

35

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel
iwetka28 napisał/a:

Szczerze ja bym nie podejrzewała, że dla kasy...bd dla poczucia bezpieczeństwa, ty jesteś tym przyjacielem, który koi smutki w jej związku i utożsamia cię z tym, co dobre, fajne, miłe i przyjemne.Może brak jej po prostu bliskości, szacunku, twardo stojącego na ziemi mężczyzny, ojca dla swojego dziecka.Szkoda, że nie jesteś osobą postronną w tym wszystkim.Może zdobądź się na szczerą rozmowę z nią.Nie dziwię się dziewczynie, że z mężem nie może ułożyć sobie życia, i nie chodzi tu o przewijanie dziecka, tylko o pokazanie, że jest się 100% facetem.Myślę, że to zobaczyła w tobie i do tego dąży.Jeśli jest normalną dziewczyną, bez nałogu alkoholowego (bo powiem szczerze, że zatrwożyła mnie trochę informacja o tym, że matka 7-miesięcznego dzidziusia popija piwko) może daj jej szansę się wypowiedzieć.

O czym Ty piszesz kobieto?.Nie układa się Jej z mężem bo "przyjaciel"wtrąca swoje 3 grosze,zamiast trzymać się z daleka.Od początku przyssał się do tej pary mając jedno na celu.Trzeba być ślepym żeby tego nie widzieć.

36

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Gregrix - pisałeś wcześniej, że jest coś w tym, że pociągają Cię zajęte kobiety. Nie boisz się, że swoim zachowaniem przyczyniasz się w pewnym stopniu do rozpadu małżeństwa a kiedy ona już będzie wolna nie będzie dla Ciebie już tak atrakcyjna?

Interesuje mnie jeszcze pewna kwestia. Chyba o tym nie napisałeś, albo ja nie doczytałam... Mianowicie - przyznałeś się przyjacielowi do uczuć jakimi darzysz jego żonę? Chyba nie do końca, co?

Nie jestem w stanie zrozumieć tego faceta (męża). Czy on jest ślepy? Przyjaźni się z facetem, który romansuje z jego żoną. Z drugiej strony jak Ty potrafisz mu spojrzeć w twarz? Czy naprawdę uważasz, że jesteście przyjaciółmi?

37

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Magda, tak przyznałem mu się do wszystkiego, co czuję. Do wszystkiego, podkreślam.
Nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Przynajmniej tego nie okazał.
Nie, nie traktuję jego jako przyjaciela, już od dawna, ponieważ przejechałem się na nim wielokrotnie. Bardziej traktuję go jako najlepszego kumpla z lat szkolnych, takie przyzwyczajenie.
Faktycznie, spojrzeć mu w twarz ciężko, i on też w sumie ma ten problem.
Ale jak ocenić jego zachowanie, prosił mnie abym ja mu dał szanse, obiecywał, że się zmieni (mnie obiecywał), przepraszał mnie, że ja musiałem na to patrzeć... itd. Desperacja? Boi się mnie? Boi się, że już stracił żonę?

38

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

NIGDY.. podkreslam stanowczo; NIGDy dwoje ludzie nie dogada się, nie naprawi tego co sie zepsuło między nimi jeśli ktokolwiek trzeci bedzie między nimi..nieważne z jakimi intencjami... amen.

39

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel
Malwina69 napisał/a:

NIGDY.. podkreslam stanowczo; NIGDy dwoje ludzie nie dogada się, nie naprawi tego co sie zepsuło między nimi jeśli ktokolwiek trzeci bedzie między nimi..nieważne z jakimi intencjami... amen.

Choć w innym wątku mamy inne zdania w tym popieram to co napisałaś.

40

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel
gregrix napisał/a:

Magda, tak przyznałem mu się do wszystkiego, co czuję. Do wszystkiego, podkreślam.
Nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Przynajmniej tego nie okazał.
Nie, nie traktuję jego jako przyjaciela, już od dawna, ponieważ przejechałem się na nim wielokrotnie. Bardziej traktuję go jako najlepszego kumpla z lat szkolnych, takie przyzwyczajenie.
Faktycznie, spojrzeć mu w twarz ciężko, i on też w sumie ma ten problem.
Ale jak ocenić jego zachowanie, prosił mnie abym ja mu dał szanse, obiecywał, że się zmieni (mnie obiecywał), przepraszał mnie, że ja musiałem na to patrzeć... itd. Desperacja? Boi się mnie? Boi się, że już stracił żonę?

Sorry ale Ty chyba jakiś malointeligętny Jesteś.Facet błaga byś nie wpierdzielał Mu się z brudnymi buciorami w życie a Ty jeszcze zastanawiasz się o co Mu chodzi.
Może napiszę tak by dotarło to do Ciebie
ODP...DOL SIĘ OD TEJ PARY KOLEŚ.
raz na zawsze.

41

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Greg a ja jeszcze dodam ze te ich problemy i.kryzys badz chociaz jego nasilenie jest spowodowany Twoja obecnosc. Nie nazywaj sie ich "przyjacielem". Nigdy nim nie byles , zawsze miales ukryte intencje. Byles blisko nie dla przyjazni tylko dla nie spelbionej milosci. Gratuluje Ci , udalo Ci sie. Masz chory umysl ale mozesz byc z siebie dumny.
Ale to wroci do Ciebie i ktos Ci w twarz powie kim jestes bo na pewno nie przyjacielem

42

Odp: Małżeństwo i ja - przyjaciel

Prawdziwi przyjaciele to ci,
którzy są przy tobie, gdy
dobrze ci się wiedzie.
Dopingują cię, cieszą się z
twoich zwycięstw. Fałszywi
przyjaciele to ci, którzy
pojawiają się tylko w
trudnych chwilach, ze
smutną miną, niby
solidarni, podczas gdy tak
naprawdę twoje cierpienie
jest pociechą w ich
nędznym życiu.

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Małżeństwo i ja - przyjaciel

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026