Witam wszystkich,musze pogadać na ten temat bo sama bije sie z własnymi myślami.Mam taki problem ,ze po prostu jestem zła,dlaczego tak sie dzieje na początku za nami szaleja tylko po to zeby pozniej olewać nie wiem ,czy może tylko mój przypadek jest odosobniony.Jestem od dłuzszego czasu z chłopakiem,z poczatku dla mnie mozna powiedzieć był plaster na moje złamane serce po wcześniejszym.Ówczesny chłopak latał za mną jak szalony,widziałam w jego oczach to coś co pozwalało mi wierzyć ze jestem dla niego kimś najważniejszym,nie potrzebowałam zadnych słow ,bo jego czyny mówiły same przez się.Zawsze napisał ,w ciagu dnia kilka smsów,nie mógł sie mnie doczekać na skyp,bo jesteśmy tymczasowo w zwiazku na odległosc,po prostu był strasznie zainteresowany moją osobą,czułam sie szczęsliwa ,teraz gdy mi zależy na nim tak jak jemu na mnie na początku,i gdy chce zeby był mną zainteresowany jak wczesniej,kiedy pisał zabiegał,nie mam tego,juz to gdzies umyka,to raczej ja pierwsza pisze smsy,w ciagu dnia moze napisze on do mnie jednego smsa,ale odczuwam juz obojetny stosunek.Pytam siebie dlaczego ,dlaczego najpierw uganiał sie za mną,pokazywał ze moge mu ufać ,ze moge sie na niego otworzyć,uszczęsliwiał mnie ,po co to po to zeby mnie teraz olewać??nie wiem czy moze ze mną jest coś nie tak ,ze tylko na poczatku dopóki mnie nie zdobędą jak wariaci za mną latają i nie przesadzam,pozniej dają mi ochłapy nie wiem co myśleć,jestem po prostu rozczarowana ,ze znów to samo,nie jestem nudną osobą,i nie umiem tego pojąć Ma ktoś recepte jak stworzyć udany związek zeby zainteresowanie tej drugiej osoby nie spadło???rozumiem ze na poczatku jest zauroczenie itd ale bez przesady przeciez jest tyle szcześliwych zwiazków czy małżenstw ,wiec jest moze jakiś sposób??
Podobne tematy
2 2012-10-30 08:24:05 Ostatnio edytowany przez 666 (2012-10-30 08:35:28)
Ok a ty również okazywałaś mu to samo w takim samym stopniu czy nie koniecznie?
Ja mogę wytłumaczyć ci na moim przykładzie jeśli partnerka nie okazuje też tego samego, tylko oczekuje to ja automatycznie zmniejszam swoje starania i staje się chłodny...
Pozdrawiam 666
Witam wszystkich,musze pogadać na ten temat bo sama bije sie z własnymi myślami.Mam taki problem ,ze po prostu jestem zła,dlaczego tak sie dzieje na początku za nami szaleja tylko po to zeby pozniej olewać nie wiem ,czy może tylko mój przypadek jest odosobniony.Jestem od dłuzszego czasu z chłopakiem,z poczatku dla mnie mozna powiedzieć był plaster na moje złamane serce po wcześniejszym.Ówczesny chłopak latał za mną jak szalony,widziałam w jego oczach to coś co pozwalało mi wierzyć ze jestem dla niego kimś najważniejszym,nie potrzebowałam zadnych słow ,bo jego czyny mówiły same przez się.Zawsze napisał ,w ciagu dnia kilka smsów,nie mógł sie mnie doczekać na skyp,bo jesteśmy tymczasowo w zwiazku na odległosc,po prostu był strasznie zainteresowany moją osobą,czułam sie szczęsliwa ,teraz gdy mi zależy na nim tak jak jemu na mnie na początku,i gdy chce zeby był mną zainteresowany jak wczesniej,kiedy pisał zabiegał,nie mam tego,juz to gdzies umyka,to raczej ja pierwsza pisze smsy,w ciagu dnia moze napisze on do mnie jednego smsa,ale odczuwam juz obojetny stosunek.Pytam siebie dlaczego ,dlaczego najpierw uganiał sie za mną,pokazywał ze moge mu ufać ,ze moge sie na niego otworzyć,uszczęsliwiał mnie ,po co to po to zeby mnie teraz olewać??nie wiem czy moze ze mną jest coś nie tak ,ze tylko na poczatku dopóki mnie nie zdobędą jak wariaci za mną latają i nie przesadzam,pozniej dają mi ochłapy nie wiem co myśleć,jestem po prostu rozczarowana ,ze znów to samo,nie jestem nudną osobą,i nie umiem tego pojąć Ma ktoś recepte jak stworzyć udany związek zeby zainteresowanie tej drugiej osoby nie spadło???rozumiem ze na poczatku jest zauroczenie itd ale bez przesady przeciez jest tyle szcześliwych zwiazków czy małżenstw ,wiec jest moze jakiś sposób??
Masakra! Przeczytalam to i przed oczami stanela mi taka pusta 15-letnia lala, co nic innego w glowie nie ma tylko amory i adoracje ze strony jej kolejnych wielbicieli. Sama bym wiala od Ciebie jak najdalej wiec chlopakom tez sie nie dziwie. "Chce zeby byl mna zainteresowany, zeby pisal, zeby dzwonil, zeby mi okazywal uwielbienie na kazdym kroku" - czy Ty to sama mozesz sobie na polski przelozyc? To moze znajdz wieze, w ktorej zasiadziesz i bedziesz rumakow i rycerzy wypatrywac, z darami i holdami.
Kobieto, dziewczyno czy dziecko - jedna tylko jest dla Ciebie rada: zajmij sie wreszcie soba i swoim zyciem i daj innym zyc swoimrytmem. Moze jak chlopak zobaczy, ze masz INNE niz jego osoba zainteresowania w swoim zyciu to i on sie zainteresuje. Widac Twoja uroda olsniewa mezczyzn tylko na poczatku znajomosci, pozniej nic ciekawego juz nie znajduja.
Myślę, że to ogólny trend - może nie u wszystkich,ale u dużej grupy.
Mój robił podobnie. Rozumiem Cię, ale jeśli w jego uczuciach naprawdę nic się nie zmieniło to ja tłumaczyłabym sobie to tak : facet poznaje kobietę, ma przed sobą wyzwanie, chce ją podbić i zdobyć, jak to osiągnie i już pozna ją dośc dobrze, przechodzi do innych spraw które chce osiągnąć. I to nie dlatego,że mniej kocha, ale poczucie bezpieczeństwa nie motywuje go już do takich zalotów jak na początku.
Druga sprawa to,że nie można oczekiwać,że facet będzie wiecznie latał z gwiazdkami w oczach jak opętany. Powiedzmy sobie szczerze ,że taki wieczny stan "alarmowy" nie jest do utrzymania 24h/dobę, kobiety też bywają zmęczone wiecznym zabieganiem/strojeniem się/ pindrzeniem/ etc. każdy potrzebuje chwili luzu-spokoju przy tej drugiej osobie.A nie wiecznego spinania się.
Może dla rozbicia jego przyzwyczajeń zrób coś czasem co go zaskoczy/rozbawi/pobudzi do działania,ale raz kiedyś, nie oczekuj że taki "szaleńczo zapatrzony" będzie wiecznie.
Zaloty a związek to dwie różne sprawy.
Kiedy mężczyzna i kobieta decydują się na związek (czyli aby być ze sobą) wszelkie gierki, typu zalot, kończą się, ponieważ są pewni siebie nawzajem i swoich uczuć, pracują nad związkiem i zaciśniają więzi.
Ty utknełaś na etapie zalot i chcesz aby to było wieczne. Tylko, że dla mnie Twoja postawa jest egoistyczna, żeby nie powiedzieć pusta czy głupia.
Wybacz, ale żaden rozsądny człowiek nie będzie się uganiał do usranej śmierci za kimś. Związek to dwie osoby a nie jedna.
nie rozumiem mussuko dlaczego mnie tak ostro skrytykowałaś,tak jak pisałam jestem z nim w zwiazku na odległość on w polsce ja za granicą,i nie chodzi mi o jego zabieganie,i jego wmarzone oczy we mnie,ale jakoś wczesniej czułam ze mu zalezy bo interesował sie co u mnie itd,a tak jak napisałam,nie widujemy sie bo nie mamy takiej możliwości wiec jeden sms w ciagu dnia co u mnie to za dużo?skoro kiedyś potrafił zapytać sam z siebie?tylko tyle to tak dużo?czuje olewke i to wszystko to teraz wyglada tak ze ja pierwsza pisze,i nie mowie tu o stercie smsów dwa ,trzy na dzien wystarczą bo i tak mam stad drogo.I to nie jest tak ze mam tak duzo czasu haruje do 12 w nocy,wiec mi nie pisz ze jestem pusta lala która czeka na hołdy.Po prostu uwazam ze to nie jest fer ,ze ktoś robi Ci nadzieje ,a pożniej najzwyczajniej w świecie ma Cie gdzieś.
i to nie jest łatwy zwiazek bo dość długo na odległosc,nie usłysząłam od niego nigdy kocham ,nie wiem czy on to czuje ,wczesniej tak myslałam bo mi to okazywał a teraz jedyne co mi okazuje to obojetność,dlatego napisałam na to forum.
No to może czas zniknąć? Nie pisać, nie odzywać się, nie mieć czasu dla niego, a jak się odezwie to napisać, że się miało strasznie zabawowy tydzień i że się odezwiesz za kilka dni, by potem znów zamilknąć na tydzień. Jeśli to do nie ruszy to już nic.
nie rozumiem mussuko dlaczego mnie tak ostro skrytykowałaś,tak jak pisałam jestem z nim w zwiazku na odległość on w polsce ja za granicą,i nie chodzi mi o jego zabieganie,i jego wmarzone oczy we mnie,ale jakoś wczesniej czułam ze mu zalezy bo interesował sie co u mnie itd,a tak jak napisałam,nie widujemy sie bo nie mamy takiej możliwości wiec jeden sms w ciagu dnia co u mnie to za dużo?skoro kiedyś potrafił zapytać sam z siebie?tylko tyle to tak dużo?czuje olewke i to wszystko to teraz wyglada tak ze ja pierwsza pisze,i nie mowie tu o stercie smsów dwa ,trzy na dzien wystarczą bo i tak mam stad drogo.I to nie jest tak ze mam tak duzo czasu haruje do 12 w nocy,wiec mi nie pisz ze jestem pusta lala która czeka na hołdy.Po prostu uwazam ze to nie jest fer ,ze ktoś robi Ci nadzieje ,a pożniej najzwyczajniej w świecie ma Cie gdzieś.
O przepraszam, ale pisalas o wszystkich Twoich poprzednich zwiazkach, nie tylko o tym. Wynika z tego, ze schemat sie za kazdym razem powtarza, bez wzgledu na to gdzie Ty czy Twoj wybranek aktualnie przebywacie. A to sugeruje, ze robisz ewidentnie blad i moim zdaniem to jest wlasnie to wiszenie na facecie. Po jasnego grzyba wypisujesz do niego? Teo dobrze radzi? Nie odzywa sie - i Ty zamilknij. Nie zalezy mu? No to przemysl czy to zwiazek czy korespondencja miedzynarodowa. Bo jak mezczyzna jest naprawde zakochany to Ci spac nie da i bedzie bombardowal swoja osoba w kazdej wolnej chwili i nie na poczatku a dopoty dopoki nie zostaniesz jego zona. Wiem, bo sama w takich zwiazkach na duza odleglosc bylam i nigdy nie dopominalam sie o uwage i nie mialam zadnych watpliwosci kiedy cos jest for real a cos jest takie dla picu. To sie czuje i wie, nie trzeba analizowac.
A moje ostatnie pytanie to czy Ty potrafisz zyc bez mezczyzny? Czy tylko jakos ON jest sila napedowa dla Ciebie?
Mussuka,pytasz dlaczego moje zwiazki sie rozpadły ,pierwszy po dwóch latach zostawił mnie dla innej,a zalezało mu na mnie bardzo ,drugi trwał 6 lat ale chłopak chciał być ze mną tylko wtedy i wyłacznie jak nie mógł mnie mieć,czyli zrywał ze mną i wracał.Na początku powrotów był dobry,kochaniutki tylko po to by mnie pozniej żle traktować,toksyczny zwiazek.Ten chłopak wydawał mi sie zupełnie inny,jest dobrym człowiekiem dlatego myślałam ze to bedzie ktoś odpowiedni dla mnie dla mojego scharatanego serca,i tak było dał mi dużo szcześcia,ale pomału zaczynam zauważać że cos jest nie tak,nie ma juz tego zainteresowania.Nie wisze na nim,nawet nie mam na to czasu ,na zadnym z nich nie wisiałam,nie mam problemu gdy wychodzi gdzies z kolegami jestem tolerancyjna,ale wszystko sie zaczeło zmieniać,gdy widze pomału obojetność a dosc juz wczeniej przezyłam to nie wiem co mam sobie myślec,moze i masz racje zachłysnął sie mną i powoli pasuje,moze rzeczywiście ze mna coś jest nie tak.Dał mi duzo nadzieji w normalny związek w którym chłopak szanuje dziewczyne,który naprawde jest nią zainteresowany a teraz pomału to zabiera.A moze po prostu stwierdził ze juz nie trzeba sie starać ,nie wiem nie znam odpowiedzi,ale zauwazam ze w takim razie wchodzenie w jakąkolwiek relacje nie ma najmniejszego sensu.Pytasz czy potrafie życ bez męzczyzny potrafie,ale mam tak ze miłosc mnie uskrzydla,kiedy czuje ze osoba z którą jestem mnie kocha i kiedy ja ją kocham,daje mi to skrzydeł,motywacji chęci do pokonania rzeczy niemożliwych.
Daga,bardzo dobrze Cie rozumiem, bo za każdym razem mam tak samo. Nie dlatego, że czekam na hołdy i uwielbienia. Też pracuję, przynoszę robotę do domu, w domu też mam milion obowiązków, a mimo to, jeśli mi na kimś zależy, potrafię znaleźć chwilkę na smsa czy telefon. Więc facet też powinien. Chłopak, którego poznałam w wakacje na początku zasypywał mnie smsami, nie pozwalał pod żadnym pozorem zapomnieć o swoim istnieniu. Ja wiedziałam, że tak wiecznie nie będzie, ale zaczęło mi zależeć. I nagle z dnia na dzień przestał. Ostygł? Być może... Ale mógłby mi przynajmniej wyjaśnić, co jest nie tak. Najpierw robiłam tak jak Ty, pisałam pierwsza, czasem dzwoniłam, ale nie za często, żeby się nie narzucać. Teraz odpuściłam. On się odzywa raz w tygodniu. Ja tylko odpowiadam. Tęsknie za nim jak cholera
ale przecież nic na siłę. Jedyne czym mogę Cie pocieszyć to fakt, że nie tylko Ty tak masz ![]()
Witam wszystkich,musze pogadać na ten temat bo sama bije sie z własnymi myślami.Mam taki problem ,ze po prostu jestem zła,dlaczego tak sie dzieje na początku za nami szaleja tylko po to zeby pozniej olewać nie wiem ,czy może tylko mój przypadek jest odosobniony.Jestem od dłuzszego czasu z chłopakiem,z poczatku dla mnie mozna powiedzieć był plaster na moje złamane serce po wcześniejszym.Ówczesny chłopak latał za mną jak szalony,widziałam w jego oczach to coś co pozwalało mi wierzyć ze jestem dla niego kimś najważniejszym,nie potrzebowałam zadnych słow ,bo jego czyny mówiły same przez się.Zawsze napisał ,w ciagu dnia kilka smsów,nie mógł sie mnie doczekać na skyp,bo jesteśmy tymczasowo w zwiazku na odległosc,po prostu był strasznie zainteresowany moją osobą,czułam sie szczęsliwa ,teraz gdy mi zależy na nim tak jak jemu na mnie na początku,i gdy chce zeby był mną zainteresowany jak wczesniej,kiedy pisał zabiegał,nie mam tego,juz to gdzies umyka,to raczej ja pierwsza pisze smsy,w ciagu dnia moze napisze on do mnie jednego smsa,ale odczuwam juz obojetny stosunek.Pytam siebie dlaczego ,dlaczego najpierw uganiał sie za mną,pokazywał ze moge mu ufać ,ze moge sie na niego otworzyć,uszczęsliwiał mnie ,po co to po to zeby mnie teraz olewać??nie wiem czy moze ze mną jest coś nie tak ,ze tylko na poczatku dopóki mnie nie zdobędą jak wariaci za mną latają i nie przesadzam,pozniej dają mi ochłapy nie wiem co myśleć,jestem po prostu rozczarowana ,ze znów to samo,nie jestem nudną osobą,i nie umiem tego pojąć Ma ktoś recepte jak stworzyć udany związek zeby zainteresowanie tej drugiej osoby nie spadło???rozumiem ze na poczatku jest zauroczenie itd ale bez przesady przeciez jest tyle szcześliwych zwiazków czy małżenstw ,wiec jest moze jakiś sposób??
-bo jesteś niedojrzała emocjonalnie
-bo jesteś zbyt egoistyczna
-bo masz nieokiełznaną potrzebę bycia adorowaną(powodów może byc mnustwo)
-bo jesteś egoistyczna
Powinnaś poradzić się psychologa. To nie jest dobre miejsce
Daga,bardzo dobrze Cie rozumiem, bo za każdym razem mam tak samo. Nie dlatego, że czekam na hołdy i uwielbienia. Też pracuję, przynoszę robotę do domu, w domu też mam milion obowiązków, a mimo to, jeśli mi na kimś zależy, potrafię znaleźć chwilkę na smsa czy telefon. Więc facet też powinien. Chłopak, którego poznałam w wakacje na początku zasypywał mnie smsami, nie pozwalał pod żadnym pozorem zapomnieć o swoim istnieniu. Ja wiedziałam, że tak wiecznie nie będzie, ale zaczęło mi zależeć. I nagle z dnia na dzień przestał. Ostygł? Być może... Ale mógłby mi przynajmniej wyjaśnić, co jest nie tak. Najpierw robiłam tak jak Ty, pisałam pierwsza, czasem dzwoniłam, ale nie za często, żeby się nie narzucać. Teraz odpuściłam. On się odzywa raz w tygodniu. Ja tylko odpowiadam. Tęsknie za nim jak cholera
ale przecież nic na siłę. Jedyne czym mogę Cie pocieszyć to fakt, że nie tylko Ty tak masz
A co to za stwierdzenie "Ty tak masz"? Nikt tu niczego nie ma. Czy Wam dziewczyny trzeba to przeliterowac drukowanym pismem, zebyscie wreszcie pojely, ze jak mezczyznie czy chlopakowi na zwiazku z dana dziewczyna nie zalezy, to nie bedzie sie w to zbytnio angazowal? Zreszta nikt nie bedzie wiecznie slal sms-ow dla widzimisie jakiejs panienki. I czasu szkoda i koszta tez niemale. Ale jak partner kocha i to prawdziwie a nie "w gebie", to sam z siebie bedzie to robil, nawet pare lat po slubie.
Przyklad? Mojego obecnego partnera poznalam, kiedy mieszkalismy jeszcze w innych krajach, dosc odleglych. I pisanie i dzwonienie to nie kwestia paru zlotych czy nawet Euro. Ale nie bylo dnia, zeby tego nie zrobil, nie bo ja tak chcialam - bo ON sam chcial. Od prawie 3 lat mieszkamy razem i nie zdarzylo sie, zeby w czasie pracy albo jak jestem w podrozy nie napisal choc raz czy dwa z pytaniem czy buziakiem czy jakims tam usmieszkiem. Ale to on, bywali tez tacy co to wlasnie nagadali a d..a na koniec z tego wyszla. No i co? mam z tego powodu osiwiec? Mowie bye bye i przestaje sobie glowe zaprzatac, bo zwyczajnie nie warto.
Jak traficie Ty i Daga na tych wlasciwych chlopakow to zadnych watpliwosci i pytan "co to sie stalo" nie bedzie. Osoba kochajaca nie jest w stanie zapomniec o tej drugiej na tydzien wiec beda i smsy i telefony. Codziennie nie od wielkiego dzwonu.
A mnie najbardziej przeraża fakt, że dla niektórych wyznacznikiem jakości związku jest codzienne dzwonienie bez powodu i pisanie SMS-ów.
Dzien dobry,
Poczytalam sobie wszystkie posty i tak sobie mysle :
anecznik napisala :
"Myślę, że to ogólny trend - może nie u wszystkich,ale u dużej grupy.
Mój robił podobnie. Rozumiem Cię, ale jeśli w jego uczuciach naprawdę nic się nie zmieniło to ja tłumaczyłabym sobie to tak : facet poznaje kobietę, ma przed sobą wyzwanie, chce ją podbić i zdobyć, jak to osiągnie i już pozna ją dośc dobrze, przechodzi do innych spraw które chce osiągnąć. I to nie dlatego,że mniej kocha, ale poczucie bezpieczeństwa nie motywuje go już do takich zalotów jak na początku.
Druga sprawa to,że nie można oczekiwać,że facet będzie wiecznie latał z gwiazdkami w oczach jak opętany. Powiedzmy sobie szczerze ,że taki wieczny stan "alarmowy" nie jest do utrzymania 24h/dobę, kobiety też bywają zmęczone wiecznym zabieganiem/strojeniem się/ pindrzeniem/ etc. każdy potrzebuje chwili luzu-spokoju przy tej drugiej osobie.A nie wiecznego spinania się.
Może dla rozbicia jego przyzwyczajeń zrób coś czasem co go zaskoczy/rozbawi/pobudzi do działania,ale raz kiedyś, nie oczekuj że taki "szaleńczo zapatrzony" będzie wiecznie"
Jest to jedna z najciekawszych wypowiedzi tutaj.... dziekuje ci!
Wlasciwie nikt nie podjal tutaj kwesti " stawania sie w czasie", a przeciez zaden stan nie trwa wiecznie!
Zwiazki, relacje sa, jakby to ujac filozoficznie, materia zyjaca i potrzebuja ruchu i zmian. Wyglada to tak, jakby nasze zycie bylo mozliwoscia zdobyczy, osiagniec krotkodystansowych. By kazdy mogl odnalezdz siebie potrzebna jest paradoksalna rownowaga :
linia ciagla to spokoj wyksztalcony dzieki nurtem pracy, tworczoscia i wzbogaceniem wlasnej osobowosci, to zabiera duzo czasu, cale zycie...., wydarzenia zwiazane z zakochaniem, spotkaniem kogos wyjatkowego, adoracja, sa po prostu bulwersacja kadzej lini ciaglej...
I bledem jest chyba to, ze wiele osob, wypada z ich lini ciaglych w momencie kolizji z osoba, ktora jest w pozycji proszacej i adorujacej.
A pozniej jest rozczarowanie, bo realnosci nie da sie oszukac i uwiezdz tak jak osoby!
Pierwsze zakochanie, urok i czar, on jedyny, ten najwspanialszy, ta najpiekniejsza : to wszystko istnieje, ale jest chwila, ktora przemija.
Swiadomosc tego stanu rzeczy nie przychodzi od zaraz, ale w czasie bardziej zdajemy sobie z tego sprawe i wtedy lepiej jest nam akceptowac nasza pozycje "z gory stracona" bo nic nie trwa wiecznie i nic nigdy do konca nie jest zdobyte, tym bardziej nie da sie posiadac czlowieka ani prosic by byc kochana, kochanym.... O uczucia sie nie prosi. Wolnosc uczuc jest darem najwyzszym.
To zalezy od nas jak sobie radzimy z kalejdoskopem przezywanego zycia....
Z powazaniem dla kazdej osoby wypowiadajacej sie tutaj.
blanche neige