netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Jak im pomóc?

5 odpowiedzi1 888 wyświetleńzałożony przez gojka102, 29.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-10-29 10:58:07)

Temat: Jak im pomóc?

Wiitam!
Mam dziś wolne,więc mam czas:).I pewien obrazek sprowokował mnie do do założenia tematu.
Otóż siedząc przy kuchennym stole i jedząc śniadanie zobaczyłam przez okno znany mi widok:tłum ludzi z pustymi siatkami,torbami stojacy pod kościołem.Od dwóch lat,gdy tu mieszkam widzę co jakiś czas ten tłumek czekajacy na żywność,która przekazuja im księża.Mimo że mojej niechęci do KK gdy zobaczyłam to po raz pierwszy pomyślałam sobie,
że to fajnie,że w kościele ktoś myśli o biednych,przygotowuje dla nich paczki.
Ale kiedy widzę ciagle te same osoby stojace w kolejce po jedzenie to zastanawiam się nad zasadnościa,sensem takiej pomocy.
Wśród ludzi tłoczacych się w kolejce w większości to matki z małymi dziećmi,matki w z większymi dziećmi,trzydziesto- czterdziestolatki,kobiety pod pięćdziesiatkę.
Może warto by dać tym zdrowym,sprawnym ludziom wędkę zamiast rzucać co jakiś czas rybkę?
Domyślam się,że częśći jest tak dobrze.Pisałam już w innym watku o czterech rodzinach bezrobotnych z małymi dziećmi,którzy mieszkaja w moim bloku i którym pomagam oddajac ubrania,zabawki,ksiażki po córce.
Kiedy jednej z pań zaproponowałam pracę przy sprzataniu w przychodni męża to ta gdy dowiedziała się,że będzie musiała dojeżdżać na drugi koniec miasta i pracować po godzinie 18- odmówiła tłumaczac się,że nie ma z kim dzieci zostawić.A ja wiem,że w tym mieszkaniu mieszka jej bezrobotny maż oraz dziadkowie i siostra z dzieckiem.Wszyscy sa niepracujacy.
Podobnie było gdy zaproponowałam dwóm mężczyznom pracę na działce- scinanie drzew,porzadkowanie.Zaferowałam też dowiezienie ich(mimo,że maja auto- choć bardzo złomowate,ale jednak jeździ)bo działka jest oddalona od 30 km.Panowie stwierdzili,że sa chorzy i nie dadza rady.Widzę ich za to grzebiacych w śmietnikach,zbierajacych puszki.
Chyba mi ich nie szkoda.Szkoda za to mi ich dzieci i dlatego im pomagam.
Zastanawiam się ile tych osób stojacych w kolejce jest tak niechętnych do pracy jak moi sasiedzi a ilu po prostu w życiu nie wyszło i chcieliby to zmienić.Ale to sa wciaż te same osoby...
Macie jakies pomysły by skutecznie im pomóc?
Bo nie oszukujmy się- pracy dla niewykwalifikowanych jest mnóstwo...A kto zdrowy na ciele i duszy a będacy nawet wykwalifikowany wolałby odbierać paczki z kościoła lub szukać puszek zamiast posprzatać,wykoqac parę rowów i dostac za to pieniadze?

2

Odp: Jak im pomóc?
gojka102 napisał/a:

...
Zastanawiam się ile tych osób stojacych w kolejce jest tak niechętnych do pracy jak moi sasiedzi a ilu po prostu w życiu nie wyszło i chcieliby to zmienić.Ale to sa wciaż te same osoby...
Macie jakies pomysły by skutecznie im pomóc?

Może to wyraz wypalenia zawodowego, ale myślę, że nie warto zaprzątać sobie tym głowy... Że tak powiem - dużo i naukowców i badaczy i praktyków nad tym myślało i myśli a złotego środka nikt dotąd nie odkrył.
Jak chcesz konkretu i masz odwagę, to zawsze możesz zejść na dół i przeprowadzić ankietę wśród nich (taki eksperyment).
ZAWSZE jakaś część społeczeństwa woli wyciągnąć rękę i dostać zamiast zadać sobie trud i fatygować (sama doświadczyłaś)

3

Odp: Jak im pomóc?

To jest przykład na jedną z chorób która toczy cywilizację: Ludzie którzy mają środki żeby dzieci odchować i wykształcić, dzieci nie mają, a biedota rozmnaża się na potęgę i cała reszta musi ich utrzymywać. Nawet potencjalnie wartościowy człowiek gdyby jakimś cudem się tam trafił (chociaż nie wiem skąd) nie ma szans w takim środowisku na coś dobrego wyrosnąć. Ale nie, zamiast zniechęcać ich do posiadania dzieci i edukować w antykoncepcji, płaci im się jeszcze 1000zł żeby jeszcze bardziej się rozmnażali, żebyśmy my potem musieli utrzymywać więcej MOPSÓW i więcej więzień, a tymczasem klasa średnia dzieci nie ma bo nie mają na to czasu i nie czują się dość pewnie. Ludzi ubogich trzeba edukować tak żeby dzieci nie mieli, a przywileje w tym kierunku dać klasie średniej. Wszelkie ulgi podatkowe, urlopy i dotacje na dzieci powinny iść wyłącznie do ludzi powyżej określonego dochodu, bo tylko oni mają możliwość odpowiednio zadbać o teraźniejszość i przyszłość dzieci.

4

Odp: Jak im pomóc?

Tak. Ja mam pomysł. Skończyć z pomocą, za żebractwo karać chłostą, za kradzież do więzienia, ale nie karmić - co sobie wyprodukują mogą zjeść - po opłaceniu strażników i innych kosztów oczywiście.

Policz sobie. Jak ktoś ma  zasiłek z MOPS 300zł + darmowe mieszkanie i media (ewentualnie płaci jakieś grosze) + pomoc z kościoła, to po co ma pracować? Dostanie 1100, będzie musiał wydać na mieszkanie 200, na media 100, na dojazd do pracy 100 to mu zostanie 700zł. Jedzenie będzie musiał kupić całe, środki czystości też. I wyjdzie gorzej niż żebrząc, bo będzie miał 10 godzin z dnia zajęte (praca + dojazd). A buty i ubranie zużyje szybciej.

Ci ludzie maja kłopoty, bo nie widzą związków przyczynowo-skutkowych. I nie zobaczą, skoro NIGDY NIE PONOSZĄ KONSEKWENCJI SWOICH DZIAŁAŃ I ZANIECHAŃ, bo przerzucają je na nas (przy pomocy polityków i urzędników - też pasożytów).

Ten, co niczego nie wnosi do budżetu, nie powinien mieć prawa głosować. To logiczne. Gdy wszyscy robią składkę na prywatkę,  ten co nic nie przyniósł a chce się podczepić, jest nazywany sępem i przeganiany. W dużej skali niestety nie.
To co mówię jest bardzo niepoprawne politycznie. Cywilizacja upada. A tych, co ostrzegają, motłoch wyśmiewa.

5

Odp: Jak im pomóc?

gojka102 Moja wypowiedź jak widzę, nie będzie odosobniona, zgadzam się z Pan Lewski, mogę to powiedzieć z własnego doświadczenia, bo pracowałam w punkcie wydającym żywność i odzież; Niestety ludzie przyzwyczajają się do tego, że się im pomaga i mają postawę roszczeniową. Moi znajomi wiele razy proponowali któremuś pracę, nic trudnego: pozamiatanie podjazdu, zgrabienie liści- zapomnij. Po co, skoro mają tą "rybkę", po co wędka? Niestety problem tkwi w mentalności i wierzę, że również ich mentalność doprowadziła ich do takiego stanu.

Oczywiście są ludzie ubodzy, pokorni, na poziomie ale ci zwykle po pomoc do nikogo nie przychodzą- i to takich w celu pomoc im, należałoby "wyławiać" zwykle w sąsiedztwie. No i dobrze poznać sytuację danego człowieka, ja wiele razy dałam się zbajerować, że jeden bidok z drugim pracy nie może znaleźć, że los się uwziął, że dzieci chore, ŻE......   ale to szybko wychodzi w praniu, gdy proponuje się tym osobom różne rzeczy jak chociażby pracę dorywczą smile

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026