Bubuś napisał/a:kaisa_malene napisał/a:Dlatego postanowiłam nadrobić braki i przy najbliższej wizycie w Polsce zamierzam sobie kupić książkę o historii Polski. Ktoś ma jakieś godne polecenia pozycje?
Ja uzupełniam swoje braki z historii XX wieku, mogę polecić :
-"Historia Polski 1914-2005" W. Roszkowskiego,
- "Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918?1989" A.Dziurok, M. Gałęzowski, Ł.Kamiński, F. Musiał,
Ta druga, wydawnictwa IPN, jest wg mnie prostsza w przekazie i kosztuje niewiele - do 20 zł, jednak czytając opinie zagorzalych historyków można się dowiedziec, że jest ona kolejnym masowym gniotem powielającym bzdurne informacje
Przeczytałamm już ponad 300 stron - nie wnikając w szczegóły (których na dobrą sprawę nie znam)książkę czyta się super, ale jezeli faktycznie sa jakieś przeklamania, to bardzo szkoda tym bardziej, że jest to wydawnictwo IPN -u. 
Roszkowski jest stronniczym historykiem, tyle że w drugą stronę. Mocne wsparcie kościoła. Jego stanowisko na historię ma wśród historyków tyluż zwolenników co przeciwników. Co do książek IPNu, tego g..... czytać to po prostu szkoda czasu. IPN jest skompromitowany niemal każdym swoim dziełem dużym i małym. Czasami nie trzeba nawet znać innych niż przytoczone przez jakiegoś autora fakty. Wystarczy siedzieć długie godziny i zastanawiać się czego w tej książce nie ma albo jaki inny wniosek można by wyciągnąć na podstawie tych faktów które podają i się dojdzie... A jak ma się wprawę to takie rzeczy widzi się ad hoc. Historia jest bardzo niewdzięczną nauką, podatną na przekłamania nawet przy najuczciwszych intencjach piszącego. Niestety, z tego co zaobserwowałem, wielu historyków idzie na historię nie po to, żeby się nauczyć jak ją rozszyfrowywać, tylko po to żeby lansować swoje poglądy.
Olinka napisał/a:kiedy była ona przekłamana - nie wolno było mówić źle o naszym ,,dobroczyńcy", czyli wschodnim sąsiedzie.
Teraz też jest przekłamana. Podręczniki szkolne są nic nie warte w temacie, a poza tym... Jak wygląda Ameryka Południowa? Gdyby naszym sąsiadem było USA, to byłoby tak samo jak za komuny, z tą różnicą że komuna nie nazywałaby komuna tylko jakoś inaczej. Za komuny była też cenzura, ale było wiadomo że cenzura jest, kto w niej pracuje i jak mniej więcej działa. Teraz cenzury oficjalnie nie ma, ale de facto jest na tylu poziomach że nie sposób się jej doszukać.
Bullitt napisał/a:Bez znajomości histori nie da się budować przyszłości. Jest cała masa mechanizów, które powtarzają się cyklicznie i które można odpowiednio wcześnie przewidzieć i im zapobiec albo je wykorzystać - tego m in dowiaduje się z historii. Aczkolwiek rozumiem strategie wielkich tego świata, którzy za pomocą sprytnych rozwiązań socjo-technicznych wpajają masom, że ważne jest tylko tu i teraz. Taką hołotą łatwo się rządzi, dzieli i zmusza do robienia tego czego się od niej oczekuje, jednocześnie mamiąc ją, że jest to do czego ona rzekomo dąży. Trik dobrze znany kapłanom w Egipcie faraonów dziś również bardzo aktualny.
Kiedyś miałem dokładnie taki sam pogląd ale ostatnimi laty go zmieniłem. Historia jest trudna i równie zawiła co teraźniejsza rzeczywistość, więc łatwo popełnić błąd w przewidywaniach na jej podstawie, bo się uwzględni niewłaściwe czynniki, nie nie rozpozna sytuacji i masz ci los... Z resztą, po to wymyślono politologię żeby nie trzeba było polegać w tych sprawach na historykach. Współczesny podział jest taki: historyk grzebie, a politolog bierze z tego co potrzebuje żeby przygotować prognozę. Z zastrzeżeniem że prognoza prawdopodobnie będzie chybiona, podczas gdy historyk po godzinach pracy ideologizuje i robi ludziom wodę z mózgu, względnie pracuje dla IPN i wysługuje się politykom, a nie politologom.
Co więcej, z tego co widzę to ludzi zainteresowani historią (przynajmniej ci, których widać) są potencjalnie groźni i uprzedzeni, za bardzo patrzą tym co było ,a nie tym co jest. Poza tym chyba są też tępi bo dużo czasu spędzają na ładowanie swojej bazy danych ,a mało na myślenie. Arystoteles nie był historykiem, a danych dziejowych miał znacznie mniej niż my. Ale był bardzo myślącym człowiekiem i dlatego jego dzieło "Polityka" nie straciło na aktualności, mimo tego że napisano je 2300 lat temu.
Co się tyczy patriotyzmu... Byłem wielkim patriotą jako nastolatek... chłonąłem książki historyczne i prozę Sienkiewicza. Ale teraz mi przechodzi. Bo raz że nie czuję się lepszy przez to że mój pradzad dał ruskim po mordzie pod Kłuszynem, dwa że wiem już że Fiat 125p jest bardziej polski niż rzekomo polska husaria, bo wniknąłem w szczegóły. Poza tym w czasach kiedy nasi praojcowie zabijali się za wolność, to były inne czasy. Własny kraj był ważniejszy ze względu na możliwości przeżycia, dzisiaj realia są nieco inne, a poza tym skąd Czarniecki mógł przypuszczać że walczy o przyszłe panowanie Kaczyńskiego i Tuska oraz całej tej bandy debili? Co innego żołnierz który walczył w wojnie obronnej 39 roku. Raz że już wtedy mógł się spodziewać po Niemcach wszystkiego najgorszego, dwa że widać to po słowach Starzyńskiego że to bardzo szybka stała się ideowa walka "musimy koniecznie ich zwyciężyć, bo nie może zło panować na świecie"
A co każdy Polak o swym kraju wiedzieć powinien? Raz że politycy to złodzieje, dwa że historykom nie można ufać, trzy że jest w nim państwo w państwie które się prawa nie boi, cztery że nawet jak mieliśmy wielkich wodzów albo genialnych inżynierów to to wcale nie znaczy że ty jesteś lepszy od kogoś zza granicy albo że w ogóle jesteś dobry. Na swoją chwałę każdy sam musi zapracować.