Witam Serdecznie!
Postanowiłam zgłosić się do Was z tym problemem bo już nie wiem co robić, co myśleć ;(... Tak więc jestem a właściwie chyba byłam z chłopakiem nieco ponad dwa lata. Mieszkaliśmy razem pjakiś czas. Ale niestety około 2 miesiące temu wyprowadziłam się ponieważ wg mnie to co działo się w naszym związku nie było OK.
Praktycznie wszystkie moje pomysły na wspólne spędzanie czasu mu nie odpowiadały.
Problem dotyczył nawet muzyki, kiedy włączałam radio (preferuję wesołą szybką muzykę taneczną) on je wyłączał bo jak mówił "ten gatunek źle na niego wpływa" Sam puszczał i słuchał dość smutnej muzyki, która mnie nie odpowiadała. Ale ja jestem z gatunku tolerancyjnych i poczatkowo nie zwracałam na to uwagi jednak w sytuacji kiedy moja była zabroniona ja tez zbuntowałam się i powiedziałam, że skoro mojej nie słuchamy to jego też nie. No i nie puszczał. Wiem że pierdoła ale często mi mówił, że moja muzyka jest beznadziejna i jak to słyszy to ma wrażenie że się wieś bawi na imprezie (Radio Eska). Teraz wyrzuca mi że przeze mnie nie mógł słuchac swojej muzyki.
Następna sytuacja: zmarła mi bliska osoba i nie okazał mi wsparcia. Po prostu w chwili kiedy byłam na relanium i wróciłam ze szpitala połozył się spać. Cała noc nie spałam i świeciłam światło to rano (był to week) nakrzyczał na mnie ze się nie wyspał.... Kiedy prosiłam o spacer czy inna forme czasu mowił ze nie lubi wychodzic z domu, nie lubi imprez itd... Problemy też dotyczyły zycia intymnego, były rzeczy na ktore zgodzic sie nie chciałam to mówił ze widocznie go na tyle mocno nie kocham by sie na to zgodzić...
Moja pasją są podróże. Wiedział o tym gdy się związaliśmy i sam powiedział ze on podrozowac nie lubi ale jesli ja chce to nie ma nic przeciwko. Potem jeednak nagle wyszło ze czuje sie opuszczony i źle kiedy ja sama jezdze (wiec wiadomo najlepiej by było zrezygnować z tego całkiem). To przelało czarę goryczy ponieważ ja TO KOCHAM i daje mi to siłę aby walczyc o kazdy nowy dzień. Rezygnując z tego wszystkiego = rezygnowac ze swojego zycia.
Jestem osobą bardzo rodzinną a on nie chciał odwiedzac moich rodziców, jednak bardzo chciał mnie zabierać tylko do swoich. Nawet na róznego rodzaju święta. Czułam że moje sprawy i mój dom są dla niego mało ważne.. Nie chciał mnie odprowadzac, prosba o jazde samochodem tez była problemem bo mówił ze nie lubi i dlaczego go zmuszam....
W końcu podjełam decyzje. Postanowiłam sie wyprowadzić. Porozmawiałam z nim po tym, że to nie jest tak ze go nie kocham ale ze coś tu bardzo nie gra i chciałabym żebysmy nad tym razem popracowali.
On jednak stwierdził że wyprowadzka = zerwanie. Tylko ze dalej do mnie pisał jak zawsze, spotykał się ze mną (było też łózko), wybierał na imprezy do znajomych.
Tylko że na imprezę którą sam zorganizował mnie nie zaprosił i powiedział mi to wprost. Że nie jestem zaproszona a na moje pytania dlaczego i zeby mi to wytłumaczył milczał. Albo rzucał słuchawką.
Ogólnie w tej chwili totalnie mnie ignoruje, boli to wszytsko jak cholera. Otworzyłam się, powiedziałam co mnie bolało w tym zwiazku ze chciałabym bysmy to naprawili a on w tej chwili zachowuje się zupełnie inaczej niż przewidywałam ;( Nawet w smsach jest czasami agresywny. W jednej minucie karmi mnie hamburgerem, przytula sie do mnie a potem mówi zebym go za reke nie łapała bo on jest juz obcym facetem.....
Mówi mi ze wszytsko co teraz sie dzieje jest wina tego ze sie wyprowadziłam, ze go zostawiłam itd. Że mam paranoję, że sobie jak zawsze dorabiam teorię i wszystko wymyślam. Nie widzi natomiast żadnej winy w tym co się działo i co robił..... A ja chciałam bysmy cos razem ustalili, by za niektore rzeczy mnie po prostu przeprosił. Tez nie jestem aniołkiem ale ja przeprosiłam ;(
Dziewczyny poradźcie co myslicie... Moze macie podobne doświadczenia. Ja nie mam za dużego doswiadczenia w zwiazkach. Nie wiem czy to ja jestem jakaś nienormalna i wymagająca???? CZY TAK WYGLĄDA MIŁOŚĆ? ZE O WSZYTSKO TRZEBA WALCZYĆ?
Czy to jest po prostu manipulacja i chęć podporządkowania? Jestem w totalnej rozsypce emocjonalnej. Naprawdę jest nieprzyjemnie ;((