Rozstanie, manipulacja, patologia. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, manipulacja, patologia.

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 131 ]

Temat: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Witam wszystkich. Mam na imię Jakub i mam 22 lata chciałbym opowiedzieć wam swoją historie oraz prosić o poradę co dalej.Historia będzie bardzo długa. Jestem bardzo młody, historia będzie opisana w bardzo haotyczny sposób wiec proszę o wyrozumiałość. Dodam, że przeżywam istna tragedie- chyba sobie sam na to pozwoliłem. Po tym wszystkim wiem, ze jestem niedojrzałym kolesiem i potrzebuje bardzo dużo czasu aby się zmienić, dojrzeć i zrozumieć pewne kwestie pomimo tego. Dla was może to być komedia- nie dziwie się lecz proszę o wyrozumiałość, wiem, ze jestem cipkiem, ciota, lajza i ogólnie ch*** wart. Zrozumiałem już swoje błędy i na pewno ich niepowtórze. Dodam, ze miałam bardzo ciężkie dzieciństwo ponieważ wychowywałem się w rodzinie z patologicznym ojcem, który jest alkoholikiem i bił mnie i moja mamę,  jestem bardzo uczuciowym facetem(a raczej jeszcze chłopcem..) Jeśli chcecie to weźcie popcorn. Ja proszę was o obiektywna opinie, o ocenę zachowania mnie jak i już mojej ex narzeczonej która złamała mi serce. Jeśli uraże którąś z was tym co opowiem to bardzo przepraszam.  Mam na imię Jakub, mam 22 lata moja już była narzeczona Oliwia 23. Byliśmy razem około 5 lat, mieszkaliśmy razem 1.5 roku oraz byliśmy zaręczeni ponad rok. Poznaliśmy się jako 14 i 15 letnie dzieci. Rozstaliśmy się w zeszłym roku pod koniec października. To co przeżywam i w jaki sposób zostałem wyrolowany to dla mnie istne piekło z którym nie mogę sobie poradzić, odnoszę wrażenie, ze moje rany i łzy na ciele z dnia na dzień rozrastają się zamiast maleć. Mój stan psychiczny jest na prawdę ciężki i bardzo słaby, moje myśli o sobojstwie pogłębiają się z dnia na dzień. To, ze mogę to zrobić kiedy już w ogóle psychika sądzie chyba trzyma mnie przy życiu. Przejdźmy do sedna sprawy. Opowiem trochę o moim związku.
Jak już wspomniałem, poznawaliśmy się jako dzieci, była to szaleńcza, cudowna i piekna miłość, jak każda pierwsza... Byliśmy takimi małymi dziećmi którzy spacerowali za rączkę i nie przejmowali się niczym. Pisaliśmy sobie miłosne listy, potrafiliśmy pisać ze sobą i rozmawiać godzinami. Bardzo długo się poznawaliśmy, bo ponad rok. Traktowaliśmy się z szacunkiem, bardzo ja kochałem i ona mnie. Byliśmy w sobie zakochani na zabój. Wszelakie problemy zaczęły się od czasu kiedy zamieszkaliśmy razem. Było to jej marzenie i postanowiłem je spełnić. Przy wyprowadzce od rodziców, pojawił się duży problem ze strony jej matki, była bardzo zazdrosna i nie mogła się pogodzić z tym, ze jej córka się wyprowadza, od początku jej rodzina mnie jakoś nie polubiła. Ekscytacja wspólnym mieszkaniem nie trwała długo. Po jakimś czasie ten związek stał sie bardzo toksyczny, dochodziło do wyzwisk, szarpanin i jakiejś tam przemocy z OBY DWUCH STRON. Po dłuższym czasie związek stał się bardzo ale to bardzo toksyczny. Zaniedbywaliśmy obowiązki, popadliśmy w długi lecz cały czas wzajemnie się wspieraliśmy i wychodziliśmy z każdej opresji. Do czasu kiedy moja narzeczona nie wytrzymała już presji i postanowiła wygadać się swoim rodzicom odnośnie długów jakich mamy i, ze potrzebujemy pomocy. To było istne piekło. Mieliśmy już tyle długów, zd musieliśmy zrezygnować z mieszkania i wprowadzić się do rodziców. Rozmawiałem ze swoją narzeczona i powiedziałem, ze tak nie może być. Jesteśmy narzeczeństwem i musimy się wspierać, wziąłem to na siebie i postanowiłem podjąć prace na miesiąc-dwa jako kierowca międzynarodowy żeby zarobić większa sumę, spłacić długi, odłożyć i zacząć na nowo w nowym mieszkaniu. Wyobraźcie sobie, ze moja już była narzeczona kilka dni przed moim wyjazdem przyjechała do mnie i powiedziała, ze potrzebuje przerwy i już wiedziałem co się świecić ponieważ było z niej niezle ziółko ale o tym później. Otóż: przyjechała do mnie i powiedziała, ze potrzebuje przerwy No i powiedziałem, ze nie ma takiego czegoś jak przerwa w narzeczeństwie, pokłóciliśmy się i kazałem oddać jej pierścionek(bo już wiedziałem, ze coś kombinuje) oddała pierścionek i go zniszczyłem. Po czym zaczęła płakać i prosiła mnie żebym zaczął go z nią szukać, ze to jest jej itp itd. Powiedziałem, ze ma jechać do domu. Spotkaliśmy się przez jakiś czas normalnie i było NIBY Ok ale cos nie grało, tak czułem.., byla dziwna, sprawy łóżkowe itp itd, jakiś spacer. I po kilku dniach przerosło mnie to wszystko i napisałem jej ze jadę się nacpac i napic na działkę, ze ma sobie wszystko przemyśleć i nie robić głupstw. I dodałem komenatrz pod jej zdjęciem na insta typu

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Widzę, ze cześć tekstu się nie dodała wiec opisze to dalej tutaj:wchodzę na inne zdjęcie i patrze taki sam od niego- czyli już dwa fronty. Mówię o ja pier.. i pisze jej ze co odwala, skoro nie zerwaliśmy itp, ze co to jest, zdrada czy co i usunęła jego komenatrz i mój. No i obiecała mi, ze spotka się ze mną, a ja odsypiałem na działce i oczywiście nie przyjechała bo raczej była z nim... kiedy ja jej na prawdę potrzebowałem... następnego dnia spotkaliśmy byłem trochę nerwowy i wyzywałem bo nie wiedziałem co sie dzie, rozmawialiśmy, sprawy łóżkowe itp. No i wyjechałem w trasę, mieliśmy jakiś tam kontakt i pytałem się jej kto to jest i w ogóle dlaczego tak się zachowuje i czemu nam to robi.. i ciagle ta sama gadka, dzwoniłem ciagle do niej, byłem nachalny, wydzwaniałem bo nie rozumiałem jej zachowania..(Aha no i przed wyjazdem miała urodziny i zamówiłem poczte kwiatowa i kupiłem
Jej kwiaty), odebrała, zadzwoniła i podziękowała ale słyszałem ze bez szału i mówię, co na insta już nie wstawisz, tak jak zawsze to robiłaś?(i cały czas na dwa fronty) No i ja przestałem dzwonić i się odzywać. No i ona ciagle wydzwaniała do mnie i widziałem, ze jest jakieś zainteresowanie, zbywalem ja krótkimi rozmowami itp. Mówiła, ze tęskni, ze szkoda, ze tak się stało i, ze patrzy na zdjęcie z zaręczyn. No i taka gadka była. Potem znów się jazdy zaczęły, była bardzo tajemnicza i nie wiedziałem o co chodzi ale widziałem jakieś tam jeszcze zainteresowanie z jej strony. I pytałem się jej czy jeszcze mnie kocha to powiedziała, że nie może mi tego powiedzieć, takie teksty itp, dobra, dzwonię do niej i pytam się jej czy może mi zrobić przelew, ze podam jej dane do konta i czy zrobi mi przelew bo muszę iść do sklepu powiedziała, ze teraz nie na jak, ze laptop jej się zepsuł a jej brat siedzi na kompie i nie pozwoli. No i napisałem do jej młodszego brata czy mógłby ja szybko na kompa wpuścić bo bardzo potrzebuje kasy bo muszę jedzenie kupić i napoje bo jestem w trasie i mi się kończą. Na co po chwili dzwoni jej mama i pyta się mnie o co chodzi, ze jaki przelew Oliwia ma mi robić No i z tego co wie, to już ma temat ze mną zakończony(i coś mi tutaj nie grało, tak jakby obie ustaliły sobie wszystko) i się jej pytam, co ja to interesuje? No i zaczęła się kłótnia. I potem Oliwia dzwoni do mnie, ze wszyztko jej komplikuje, ze jej niszczę zycie. I pytam się o co jej chodzi, co się stało. Potem znów matka dzwoni i się pyta, ze co my robimy, ze oni nie sa od spłacania jej długów, co ja robię itp. I tłumacze wszystko, że wyjechałem specjalnie żeby jej pomoc i sobie, ze dalem jej na zabieg, ze jest to moja była już narzeczona i ch e nam pomoc i zacząć na nowo i nie wiem co ja to obchodzi? No i wszedłem na jej insta i dodałem komenatrz głupi bo się napilem bo już nie wytrzymałem, ze najlepiej zostawia się kogoś dla
Kogoś innego i jeszcze się tym chwali, ze ma iść do krystianka swojego itp. I dzwoni do mnie na następny dzień, że co ja robię, ze nie mam tak pisać BO ON JEST JEJ NOWYM CHŁOPAKIEM i, ze on na to nie pozwoli, ja mówię COOOOOO? Przecież mamy cały czas kontakt, rozmawiamy, jakoś tam się dogadujemy. I rozlaczylem się i mówię, ze jestem w szoku i chce spokoju żeby to wszystko poukładać sobie w głowie. No i wsiadłem do samochodu i czułem jak coraz bardziej zle się czuje i, ze coś się dzieje, rzygałem, nie mogłem złapać oddechu, dusiłem się i czułem jak tracę przytomność. No i napisałem do spedycji żeby zadzwonili po karetkę, przyjechała i przewieźli mnie do szpitala no i tam leżałem pod kroplówka około 7 godzin, miałem skurcz serca, stan przed zawałowy. I wysłałem jej zdjęcie ze szpitala i mówię patrz co narobilas, zobacz gdzie się przez ciebie znalazłem. Mówię dobra Oliwia, ja to pierdziele, zjeżdżam z trasy na swój koszt żeby ratować ten związek. Ona mówi- nie rób nic specjalnie dla mnie no i się poryczalem i mówię, co ty mówisz i robisz po 5 latach i się rozlaczylem. Stanąłem na parkingu żeby się uspokoić i napisałem jej list pożegnalny. Zjechałem do domu, to było jakoś przed 13-14 listopada. No i spotkaliśmy się i zapytałem się jej o co tu w tym wszystkim chodZi bo sam już niczego nie rozumiem.
Akcja toczy się dalej:
Mało tego, przed tym zablokowała mnie na fejsie i ustawiła sobie z tym fagasem status w związku, potem śmiała się, ze byli pijani i, ze on powiedział jej po kilku tygodniach znajomosci, ze ja kocha itp.. nieważne. Spotkaliśmy się(ona już z nim była w związku) No i wybełkotałem jej tam coś i dałem list i chwyciła mnie za rękę i zaczęła płakać. I powiedziałem, ze może go w domu przeczytać lub z Krystianem i, ze jest zdrajca bez serca i żadnej moralności mogłaby chociaż dać nam trochę czasu.. przeczytała ten list i się popłakała. I powiedziałem, żeby poszła już do swojego i pojechała do domu bo nie mam siły. No i na następny dzień napisała SMS, ze chciałaby się spotkać bo o niczym nie porozmawialiśmy tak na prawdę. Mówię Ok, spotkaliśmy się i pytam się jej dlaczego postanowiła mnie tak zranić i skrzywdzić i co jej odbiło i czy jest świadoma tego co wyprawia. Coś tam się tłumaczyła, ze nie wie co się jej stało, ze to taki pocieszyciel i chyba brakowało jej bliskości, ja mówię boze kobieto.. bliskosci? Byliśmy razem 5 lat, byliśmy chaotyczna para lecz zawsze zgrana. Tak mnie kochalas, ze po 2 tygodniach znalazłaś sobie pocieszyciela? I zacząłem ryczeć i pytać się dlaczego.. i za jakie grzechy... uspokoiłem się i mówię No dobra, trudno, ja będę z tym żył. I złapała mnie za rękę i zaczęła płakać i zbliżyliśmy się do siebie i chcieliśmy się pocałować i mówię jej, stop, co my robimy.

I rozmawialiśmy normalnie przez jakiś czas o tym wszystkim. I wziąłem swoją rękę i położyłem na jej nogę i zacząłem zjeżdżać niżej i masować w tym miejscu i mówię, co, lubisz? Mówi, ze tak bardzo. I zadzwonił ten jej koleś. I mówi, nie odbieram. Ja mówię dobra Oliwia idź już. No i spotkaliśmy się na następny dzień. I pojechaliśmy do kfc( ja byłem cały czas zdruzgotany, z depresja, trzasłem się cały, dusiłem się, ledwo co mogłem robić cokolwiek). Zajechaliśmy, wzięliśmy to co chcieliśmy i pojechaliśmy na parking. I powiedziałem jej, ze mogę jej wybaczyć taki skok w bok tylko ma to skończyć z nim jak najszybciej. I zapytałem się jej, czy uprawiali Sex z nim już i czy mu loda robiła i czy dochodził jej w buzi bo jeśli tak to może być z tym problem i raczej podziękuje, gdzie wcześniej mówiłem co innego.Powiedziała, ze nie i, ze jak była u niego i się przebierał to mu stanął i, że tak dla śmiechu spodenki na dół wziął i musi mi powiedzieć, ze nie doruwnuje mi, że mam o wiele większego

3 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-27 18:13:49)

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

pracujesz żeby spłacić wspólne długi i jednocześnie koszystasz z poczty kwiatowej? (cokolwiek to jest, pewnie jest drogie) a później oczekujesz wstawienia zdjęcia na portal?

zgrana para, która kłóci się zaraz po wspólnym zamieszkaniu - o co?

chyba nadal niepełna treść postu, tyle co mogę na tę chwilę napisać, dziewczyna mogła czuć się zbyt przytłoczona w takiej relacji gdzie są ciągłe pytania dlaczego, oczekiwania itd. chociaż też nie zawsze postępuje uczciwie w Twoim opisie. Zajmij się sobą, żyj dla siebie. Później zaglądnę znowu

"Poznacie ich po ich owocach":D

4

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

zapytałem się, co ty wygadujesz i zacząłem płakać, ryczeć jak dziecko. I powiedziałem, ze chce jechać do domu. Bo mam już dość. Gdy odwoziłem ja do domu to zaczęła mnie dotykac(wiecie gdzie i wkładać mi rękę i wiecie co robić) i mówię, co ty robisz, zachowujesz się jak zdrajca (nie wiem co mną kierowało, chyba to, ze chce wrócić i, ze świat się dla mnie zatrzymał) i zdjęła spodnie, zakryła się kurtka i powiedziała, ze mam jej robić i, ze mam wjechać do lasu No i wjechaliśmy, jak już było po wszystkim to zapytałem się, co dalej z nami, ze bardzo cię kocham i nie chce żyć w trojkącie i musisz to skończyć albo się żegnamy. No i cały czas ta sama gadka... i następnego dnia się spotkaliśmy i działo się to samo. No i przyjeżdżała do mnie na noc i, nie tylko na noc i wiecie co się działo. Sex był raz ale były inne sprawy "rekowe" Sory, ze to tak to nazwę ale jak inaczej? Robiliśmy sobie dobrze, rękoma i buzia? Nie wiem, sami sobie to nazwijcie. No i pewnego dnia stała się dziwna akcja. Bo kupiliśmy popcorn, napoje i poszliśmy do mnie na film. I leżeliśmy przykryci i jedliśmy popcorn i dziadek wszedł do pokoju i trochę z nami pogadał i poszedł. Włączyłem film i Oliwia mówi, ze super jest, ja mówię co to za tytuł w ogóle? I mówi: „narzeczony mimo woli” ja mówię: LOL, ogladalas go z Krystianem czy co? I się popłakałem bo się poczułem jak śmieć.. mówi, ze nie, ja mówię po co mamy oglądać jak ty już go ogladalas? Mówię dobra, w dupie. I zaczela mnie dotykać i ja ja tez, skończyliśmy oglądać film i zaczęliśmy to robić i mówię, ze zaraz się zerzygam i nie chce tego, ona mówi, ze mam to robić tak jak zawsze i, ze mam traktować ja jak swoją dziwkę, ze tak jak kiedyś, jak było nam dobrze bo ona lubi jak robię bo jestem "w tym bardzo dobry" ja mówię, ze nie dam rady i, ze chce to robić z miłości a nie z racji tego, ze masz chcice i, ze zakazany owoc smakuje najlepiej. Rozbeczałam się, ubrałem, wyszedłem z pokoju i powiedziałem jej, ze ma się ubrac i, ze czekam na nią w samochodzie i chce już odwieść ja do domu. I przez cała drogę ryczałem i mówię, Oliwia byłaś miłością mojego życia, zakonczylas wsysztko wydymalas mnie bez mydła, wyjechałem specjalnie w trasę żeby zarobić na nas żeby nas utrzymać a ty zrobiłaś mi taka krzywde i przez ciebie tak cierpię. I ryczałem. I ona mówi:, ze jest zdecydowana, ze popełniła błąd i, ze już wie ze mnie kocha i nie chce mnie stracić, ze ona wszystko mi wynagrodzi i, ze zrobi wszystko żeby było dobrze tylko mam dać jej czasu. Ja mówię jakiego czasu? Jak ty nie zakonczylas tego z nim. Dochodziło prawie, ze codziennie do spotkań bo wciąż się łudzilem. Dochodziło tez do wyzwisk i kłótni kiedy ona była z nim w związku, tak była z nim w związku... Spotykaliśmy się prawie codziennie. Nawet byliśmy w kinie, chodziliśmy za ręke, przytulalismy się, całowaliśmy sie kiedy ona była z nim w związku. Nawet powiedziała mi, ze z nim zerwie bo poczuła jak cudownie znów jest

5

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Dla mnie młody znudzony troll.

6

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

ale jak będzie to samo to od razu to kończymy. Wyobrazcie sobie, ze była z nim w związku.. to chore co wyprawiałem..... Dodam, ze mieliśmy wspólna kartę kredytowa i powiedziałem, ze nie będę jej spłacał po tym jak mnie zraniła i skrzywdziła, bo to ja teraz cierpię. Ostatnio zadzwoniłem do niej i zapytałem się, czy jest pewna swojej decyzji odnośnie nas i naszej rodziny(bo przecież nią byliśmy..). powiedziała, ze chce ze mną porozmawiać jak przyjadę z trasy. Po czym zapytała się mnie czy pożyczę jej pieniądze bo potrzebuje, bo nie ma co jeść, ze mieszka sama i jest jej ciężko. Powiedziałem, ze nie mam i po drugie ma chłopaka wiec czemu pyta o to mnie. Powiedziala ze gdyby chciała to by jego poprosiła ale prosi mnie. Powiedziałem, ze niestety nie mam. Co odpowiedziała mi na to, ze zniszczyłem jej życie, ze umrze przeze mnie z głodu i, ze już jednak nie chce rozmawiać o nas i, ze nie żałuje ze zrobiła mi coś takiego i, ze na pewno nie wróci do kogoś takiego. Po czym zadzwoniłem do swojej mamy z płaczem i powiedziałem jej wszystko ponieważ zrobiło mi się bardzo przykro, po czym ona bez mojej wiedzy zadzwoniła do jej matki i opowiedziała wszystko co się działo i powiedziała, ze oliwi wydzwania do mnie ciagle. Jej matka powiedziała, ze próbuje wziąć mnie na litość po to żebym spłacił kartę. A Oliwia powiedziała, ze ona się już pogodziła z tym, ze nie będę za to płacił, czy Wy umiecie w miarę racjonalnie wytłumaczyć mi dlaczego moja najbliższa i najukochańsza osoba zrobiła mi taka krzywde i zostawiła uraz do końca życia?
Wiecie jakie kity mi wciskała?
Już pisze
Najgorsze rzeczy dla mnie to teksty typu: mam nadzieje, ze jeszcze będziemy razem, jeśli zbiorę się na odwagę to wszyztko ci wytłumaczę, dostaniesz list w odpowiednim czasie, na pewno się odezwę, może nam się uda, za rok, za dwa, wierze, ze jeszcze będziemy razem, jeśli mnie wszędzie poblokujesz to i tak znajdę sposób żeby się skontaktować , mam numer do twojej mamy, wiem gdzie mieszkasz, jeśli zmienisz numer to przyjadę do domu i zostawię karteczkę z numerem twojemu dziadkowi i jeśli będziesz chciał to się odezwiesz wiecie, takie teksty typowe jak z komedii romantycznej, ze za jakiś czas na pewno będzie żałować to mi zrobiło wodę z mózgu totalnie bo w to uwierzyłem.Moglibyscie mi powiedzieć dlaczego najbliższe nam, najukochańsze osoby robią nam taka krzywde? Czy jest jakaś szansa w ogóle żeby się pogodzić chociaż z Ta kobieta? Chciałem się z nią spotkać i porozmawiać szczerze ale nie chce robić z siebie durnia, już się ponizalem przez 5 miesięcy. Bo o odzyskaniu nie ma tutaj mowy...
Napisze jeszcze kilka takich druzgocących momentów które mi się przypomniały. Któregoś dnia spotkaliśmy się wieczorem na rozmowę. Powiedziała mi, że:
Gadaliśmy wczoraj Powiedziała, ze narazie jest zagubiona i sama nie wie co robi, ze wątpi ze będzie z Krystianem i ma dosyć życia już i zasługuje na odpoczynek. Zablokowaliśmy się wszędzie. Powiedziała, ze na pewno nie raz będzie przejeżdżała koło mojego domu żeby zobaczyć czy jestem, ze na pewno będzie tęsknić i, ze na pewno za 2-3 miesiące się odezwie. Powiedziała, ze na pewno będzie tęsknić i na pewno się odezwie i się jeszcze spotkamy, przeprosiła mnie za to, ze mnie skrzywdziła w taki sposób, ja ja tez przeprosiłem za wszystkie wyzwiska. Pytałem ja, czy zasłużyłem na te oszustwa i tak dalej, powiedziała, ze nie, zapytałem dlaczego tak postępowała. Powiedziała, ze coś ja blokuje żeby ze mną być ale jestem gdzieś w jej sercu i nie chce palić za sobą mostów. Bo powiedziała, ze nawet jeśli ona będzie miała chłopaka i ja dziewczynę to na pewno się odezwie i wtedy zobaczymy, bo jeśli to była prawdziwa miłość to do siebie wrócimy co by nie było i co by się nie działo. Kiedy wychodziła z samochodu, złapałem ja za brzuch z boku obiema rękami dałem buzi w usta i w czoło i powiedziałem, ze nawet jak będzie miała chłopaka a ja dziewczynę to ma się odezwać. Popłakała się i powiedziała, ze mam pracować tutaj na miejscu- czyli coś to znaczy. Ja mówię, zobaczymy co czas pokaże i się popłakała jeszcze bardziej. Powiedziała, ze na pewno się odezwie ponieważ jak się nie odzywałem 2 tygodnie jak byłem w trasie to bardzo wariowala. Ale na dzień dzisiejszy sama nie wie co dzieje się z jej życiem i chce od wszystkiego odpocząć i przeprasza mnie za wszystkie krzywdy. Powiedziała, ze nadal jestem dla niej kimś ważnym i powiedziała, ze jak spotkamy się w odpowiednim czasie to porozmawiamy o wszystkim i podejmiemy decyzje co dalej, ale mówiła, ze na pewno się odezwie. Nastepna sytuacja to taka w której przed rozmowa kwalifikacyjna zadzwoniłem do niej i powiedziałem, ze nie ma jechać do niego na noc, ze możemy to wszystko naprawić zeby potem nie żałowała. Powiedziała, ze nigdzie nie jedzie, ze zostanie w domu. Po czym pojechałem sprawdzić pod blok tego kolesia bo wiedziałem gdzie mieszka. No i cyk, jej samochod pod jego blokiem. W swoim aucie, z tylu miałem akurat ramki ze zdjeciami i wszystkie listy od niej. Postanowiłem włożyć jej to za wycieraczki w samochodzie, krzyknąć jedno brzydkie zdanie i odjechać. Po czym jej koleś na następny dzień napisał do mnie, ze za ta akcje pożałuje, mówię ok, podałem mu adres i odziwo nie przyjechał do dzis. Druga kwestia jest taka, ze przyjechała do mnie zapłakana i zaryczana z przeprosinami i stwierdziła: tego już mi chyba nie wybaczysz? Po czym wysiadłem z samochodu i poszedłem do domu.
Dodam, ze w złości napisałem temu kolesiowi wszystko co robiliśmy ale oczywiście nie uwierzył. Odwróciła kota ogonem, również wysłałem jemu zdjęcia które mi wysłała na snapie jak była z nim w związku. Zdjęcia z podpisem „kocham cię”, „jesteś moim aniołkiem”  i nawet snapa z wanny, tak z wanny... po czym się spotkaliśmy i powiedziała, ze mówiła mu, ze to z czasów jak byliśmy razem.
Nastepna scena: Zadzwoniła do mnie pewnego dnia i powiedziała, ze musimy się spotkać, powiedziałem, ze tez tak sadze bo czas zakończyć ta farsę. Spotkaliśmy się i powiedziała, ze nie wie co się z nią stało, ze uczucia się w niej wypaliły ale ciagle wracają, ze dziękuje mi za zareczyny bo były piękne ale sama nie wie czego chce i, ze byłem jej pierwsza miłością i ona na zawsze zostaje w sercu i, ze dziękuje mi za wszystko.

7

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Mógłbym opisać tutaj jeszcze więcej scen. Ale nie wiem czy ma to jakikolwiek sens. Dla mnie to dziwne zachowanie z jej strony po 5 latach. Wspomniałeś o przytłoczeniu? Czy to dziwne, ze facet który ja bardzo kochał, kocha do dzis oczekiwał jakiś wyjaśnień co jej się nagle stało? Chyba nie.. i nie wiem do dzis, jaka jest przyczyna tego rozstania, co skłoniło ja do zrobienia takiego świństwa i jeśli miała jakikolwiek problem należało porozmawiać i wyjaśnić co jest nie tak, co czuje i co trzeba zmienić.

8

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
maku2 napisał/a:

Dla mnie młody znudzony troll.

Zaden znudzony troll. Wiem, ze to chora sytuacja ale jest prawdziwa. Do dzis nie wiem o co tu w tym wszystkim chodzi. Dodało się tyle tematów ponieważ dodaje to z telefonu, to jakiś błąd.

9

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Aż się sama dziwię, że przebrnęłam przez Twoje posty...
Otóż 22 lata to nie takie dziecko, a oboje zachowujecie się bardzo niedojrzale jakby ta "miłość" miała wystarczyć do życia. Z samej miłości i seksu nikt nie wyżyje wink
Kwestia tytułu.. pewnie pisząc go myślałeś o swojej 'ex', ale to i Ciebie dotyczy.
Ja bym zmieniła go na "kiedy 2 niedojrzałych ludzi zaczyna bawić w związek".
Tak naprawdę Twoim, czy waszym głównym problemem jest brak kasy. Jednym wyjazdem za granicę tego nie załatasz. Z czegoś trzeba żyć. I radzę Ci o tym pomyśleć by skoncentrować się na znalezieniu pracy by zacząć zarabiać. A nie na romantycznej miłości.
Weź się chłopie w garść i najpierw zadbaj o pracę i zarobki potem myśl o założeniu rodziny..

10

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Roxann napisał/a:


Weź się chłopie w garść i najpierw zadbaj o pracę i zarobki potem myśl o założeniu rodziny..

Ale po co jak można się naćpać i nachlać.

11

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Roxann napisał/a:

Aż się sama dziwię, że przebrnęłam przez Twoje posty...
Otóż 22 lata to nie takie dziecko, a oboje zachowujecie się bardzo niedojrzale jakby ta "miłość" miała wystarczyć do życia. Z samej miłości i seksu nikt nie wyżyje wink
Kwestia tytułu.. pewnie pisząc go myślałeś o swojej 'ex', ale to i Ciebie dotyczy.
Ja bym zmieniła go na "kiedy 2 niedojrzałych ludzi zaczyna bawić w związek".
Tak naprawdę Twoim, czy waszym głównym problemem jest brak kasy. Jednym wyjazdem za granicę tego nie załatasz. Z czegoś trzeba żyć. I radzę Ci o tym pomyśleć by skoncentrować się na znalezieniu pracy by zacząć zarabiać. A nie na romantycznej miłości.
Weź się chłopie w garść i najpierw zadbaj o pracę i zarobki potem myśl o założeniu rodziny..

Rozstaliśmy się w październiku. Mam prace, pracuje jako kierowca międzynarodowy. Własne naszym problemem nie bylo brak pieniędzy lecz ich wydawanie na głupstwa. Stad powstały długi. Powiem Ci szczerze, ze od czasu kiedy zerwałem kontakt przemyślałem sobie bardzo dużo. W sumie cały czas samotność mi doskwiera- taka praca i bardzo dużo myśle. Popełniliśmy bardzo dużo znaczących błędów i nie byliśmy chyba na to wszyztko gotowi. Ja byłem w niej ślepo zakochany i po rozstaniu dałem się zmanipulować. Lecz wydaje mi się, ze jeśli miała jakiś problem to mogła ze mną normalnie porozmawiać o swoich uczuciach a nie od razu rzucać się w ramiona innego, absolutny brak szacunku i moralności. Bardzo zraniła mnie swoim postępowaniem bo do dzis nie doszedłem do siebie i zapewne bardzo długo będę się leczył z tego. Zastanawia mnie jedna rzecz. Ta dziewczyna na prawdę bardzo mocno mnie kochała i nie wiem co ja skłoniło do takiej decyzji. Jeśli chodzi o prace to już powoli podnoszę się finansowo. Mógłbym opisać wam jeszcze wiele takich chorych akcji i manipulacji z jej strony ale nie wiem czy ma to jakikolwiek sens.

12

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Mógłbym opisać wam jeszcze wiele takich chorych akcji i manipulacji z jej strony

I twierdzisz że ona Ciebie kochała?

13

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
maku2 napisał/a:

Mógłbym opisać wam jeszcze wiele takich chorych akcji i manipulacji z jej strony

I twierdzisz że ona Ciebie kochała?

Sadze, ze kochała ale była może zagubiona, sam nie wiem. Sadzi, ze kochała ponad życie. Sadzi, ze stawiała mnie na zawsze na pierwszym miejscu i nawet ponad rodzine. Ale bardzo mnje zraniła tym co zrobiła a po rozstaniu to już w ogóle manipulowała mną jak tylko się da.
Bardzo to przeżyłem, miałem bardzo silna depresje przez 5 miesięcy, lęki, nie jadłem przez półtora miesiąca, ja to w ogóle nie interesowało. Ja starałem się na każdym kroku jej dogodzić. Sam się zastanawiam co skłoniło ja do tego żeby mnie tak skrzywdzić. Jak stwierdziła jakiś czas temu zacytuje: „Wiem, ze bardzo mocno mnie kochasz i widzę to ale nie wiem co się ze mną stało”. Po rozstaniu ciagle mówiła co innego i non stop zmieniała zdanie.

14

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Nie zdajecie sobie sprawy z tego jaki to jest ból, co przeżywam i przez co przechodzę. Być porzuconym dla kogoś innego to coś strasznego, po 5 latach..
Po 2 tygodniach weszła w nowy związek, twierdzi, ze poznała go przez przypadek i się zakochała w co nie chce mi się wierzyć. Nawet ze mną nie porozmawiała szczerze tylko uciekła.

15

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Qwertjkop napisał/a:

Nie zdajecie sobie sprawy z tego jaki to jest ból, co przeżywam i przez co przechodzę. Być porzuconym dla kogoś innego to coś strasznego, po 5 latach..
Po 2 tygodniach weszła w nowy związek, twierdzi, ze poznała go przez przypadek i się zakochała w co nie chce mi się wierzyć. Nawet ze mną nie porozmawiała szczerze tylko uciekła.

Jest tu bardzo wiele osób, które zostały porzucone po wieloletnich związkach.
Nierzadko były to relacje z kilkunastoletnim stażem, w których są dzieci.
Więc naprawdę wielu forumowiczów zdaje sobie sprawę z tego, jaki to jest ból i co przeżywasz i przez co przechodzisz.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

16

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
IsaBella77 napisał/a:
Qwertjkop napisał/a:

Nie zdajecie sobie sprawy z tego jaki to jest ból, co przeżywam i przez co przechodzę. Być porzuconym dla kogoś innego to coś strasznego, po 5 latach..
Po 2 tygodniach weszła w nowy związek, twierdzi, ze poznała go przez przypadek i się zakochała w co nie chce mi się wierzyć. Nawet ze mną nie porozmawiała szczerze tylko uciekła.

Jest tu bardzo wiele osób, które zostały porzucone po wieloletnich związkach.
Nierzadko były to relacje z kilkunastoletnim stażem, w których są dzieci.
Więc naprawdę wielu forumowiczów zdaje sobie sprawę z tego, jaki to jest ból i co przeżywasz i przez co przechodzisz.

Wiec dlaczego ci których tak bardzo kochamy, zdradzają i upokarzają nas w taki sposób?

17

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Qwertjkop napisał/a:

Wiec dlaczego ci których tak bardzo kochamy, zdradzają i upokarzają nas w taki sposób?

Bo jesteśmy egoistami. Jakkolwiek by tego nie owijać w sreberka i jakkolwiek by tego nie drążyć,
gdzieś tam pod koniec i tak zawsze wszystko sprowadza się do dbania tylko i wyłącznie o własny tyłek.
Inaczej, jako gatunek, nigdy nie wyszlibyśmy z jaskini.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

18

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Qwertjkop napisał/a:

Wiec dlaczego ci których tak bardzo kochamy, zdradzają i upokarzają nas w taki sposób?

Och, powodów jest wiele.
Przede wszystkim  - robią to dlatego, że chcą. I że mogą.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

19

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Na serio? Na serio to jest dla Ciebie powód by się zabijać? big_smile
Faceci...

20

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
IsaBella77 napisał/a:
Qwertjkop napisał/a:

Wiec dlaczego ci których tak bardzo kochamy, zdradzają i upokarzają nas w taki sposób?

Och, powodów jest wiele.
Przede wszystkim  - robią to dlatego, że chcą. I że mogą.

Czyli odzyskiwać lub prosić o szczera rozmowę z wyjaśnieniami nie ma sensu?

21

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
madoja napisał/a:

Na serio? Na serio to jest dla Ciebie powód by się zabijać? big_smile
Faceci...

Nie masz pojęcia przez co przechodzę. I jak zostałem potraktowany.

22

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Qwertjkop napisał/a:

Czyli odzyskiwać lub prosić o szczera rozmowę z wyjaśnieniami nie ma sensu?

Jeśli pytasz mnie o zdanie - to w mojej opinii nie ma to najmniejszego sensu, jednak być może inni forumowicze doradziliby Ci zupełnie coś innego.
Wyjaśniliście sobie wystarczająco dużo. Rozmawialiście wiele razy. Jej postępowanie bardzo jasno wskazuje na to, że jesteś dla niej ewentualnie jakąś tam opcją zapasową, którą być może weźmie pod uwagę, jeśli nie uda jej się z nowym partnerem.

Poza tym - próby odzyskania jej, proszenie, błaganie - zastanawiam się po co ?
Dlaczego chciałbyś aż tak bardzo się poniżać ?
Ta kobieta zdradziła Cię, okłamywała, kręciła, i trwało to wszystko dość długo ... a Ty teraz chciałbyś ją prosić o powrót ... ??
A czy to przypadkiem nie powinno być odwrotnie ?

Musisz przyjąć do wiadomości, że zdrada jest decyzją. To nie jest tak, że takie rzeczy przytrafiają się przez przypadek, albo pod przymusem.
Nikt nie przystawił Twojej dziewczynie pistoletu do głowy.
Ona zdradzała Ciebie, bo tak chciała. Taką podjęła decyzję.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

23

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
IsaBella77 napisał/a:
Qwertjkop napisał/a:

Czyli odzyskiwać lub prosić o szczera rozmowę z wyjaśnieniami nie ma sensu?

Jeśli pytasz mnie o zdanie - to w mojej opinii nie ma to najmniejszego sensu, jednak być może inni forumowicze doradziliby Ci zupełnie coś innego.
Wyjaśniliście sobie wystarczająco dużo. Rozmawialiście wiele razy. Jej postępowanie bardzo jasno wskazuje na to, że jesteś dla niej ewentualnie jakąś tam opcją zapasową, którą być może weźmie pod uwagę, jeśli nie uda jej się z nowym partnerem.

Poza tym - próby odzyskania jej, proszenie, błaganie - zastanawiam się po co ?
Dlaczego chciałbyś aż tak bardzo się poniżać ?
Ta kobieta zdradziła Cię, okłamywała, kręciła, i trwało to wszystko dość długo ... a Ty teraz chciałbyś ją prosić o powrót ... ??
A czy to przypadkiem nie powinno być odwrotnie ?

Musisz przyjąć do wiadomości, że zdrada jest decyzją. To nie jest tak, że takie rzeczy przytrafiają się przez przypadek, albo pod przymusem.
Nikt nie przystawił Twojej dziewczynie pistoletu do głowy.
Ona zdradzała Ciebie, bo tak chciała. Taką podjęła decyzję.


No niezbyt byłoby to mądre. Już się ponizalem przez około 5 miesięcy. Sam zastanawiam się co ma w głowie ta dziewczyna bo jej zachowanie po rozstaniu było dziwne, no ale cóż. Tez jest trochę w tym mojej winy. Były momenty gdzie nie traktowałem jej dobrze i ona mnie tez. Śle czy to powód by robić takie świństwa?
Po zjeździe z trasy. Chcąc czy nie, muszę spotkać się z nią w placówce w banku i wypisać się ze wspólnego konta, nie wiem co zrobię.. opcja zapasowa jej nie będę ponieważ uniemożliwiam jej jakikolwiek kontakt. Fejs, snap, insta wszzystko poblokowane. Jedynie telefon ale to do czasu spotkania w banku i tyle. Masakra... hmm leczyć się z tego teraz kilka lat..

24

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Qwertjkop napisał/a:

Czyli odzyskiwać lub prosić o szczera rozmowę z wyjaśnieniami nie ma sensu?

Ale jaką rozmowę? Co chcesz jeszcze wyjaśniać? Jakich szczerych odpowiedzi spodziewasz się usłyszeć od kłamcy?
Przeczytaj od początku swój własny wątek i masz tam wszystko wyjaśnione, a jeśli nadal serio myślisz o tym jak ją odzyskać,
to tylko i wyłącznie z uwagi na twój obecny stan oraz obecność kobiet powstrzymam się od komentarza przechodząc od razu do rzeczy:
Nie odzyskasz kogoś kto nie chce z tobą być, a już na pewno nie w sytuacji, gdy ta osoba odeszła do kogoś innego, nie ma na to szans.
Czysto teoretycznie można brać pod uwagę scenariusz, że tamten koleś ją oleje i zostanie sama na lodzie, bez kasy, mieszkania i niczego,
wtedy może się ogarnie i wkrótce usłyszysz, że "właśnie zrozumiała jak bardzo cię kochała i sama nie wie co się z nią działo w ostatnim czasie"
takie tam słodkie pierdy i zanim się obejrzysz wylądujecie w łóżku czy tam na tylnej kanapie w samochodzie i będziesz miał swój Hepi End,
pytanie czy tego właśnie chcesz, bo ja na samą myśl mam odruch wymiotny, chociaż ta sprawa nawet mnie nie dotyczy.

Pamiętam doskonale, choć to zaraz trzy lata minie, że przychodząc tutaj na to forum, byłem w podobnym jak ty teraz stanie
i podobnie jak ty byłem gotów zapomnieć wybaczyć wszystko, byle tylko zostawiła tamtego i wróciła do mnie.
Osiem lat małżeństwa skasowała jednym esemesem do gościa, który ją zaczepił na tinderze podczas naszej separacji. Pstryk i koniec.
Wiesz jak się wtedy czułem? Śmiem przypuszczać, że psie gówno w lepszym nastroju leży sobie na trawniku niż ja wtedy byłem.
Wydzwaniałem, pisałem, tłumaczyłem, przekonywałem, prosiłem, błagałem, człowieku... wszystko się odbijało od czaszki jak groch od ściany.
Nie dała się przekonać. I całe ku*wa szczęście! Dzięki temu w niedługim czasie było mi dane poznać najcudowniejszą istotę chodzącą po ziemi
i przeżyć z nią najwspanialszy okres w moim całym 45 letnim życiu. A ty masz ledwie połowę tego co ja za sobą i już idziesz się zabić? Bo miłość?
Młody kawalerze, ty nawet jeszcze nie wiesz co to jest prawdziwa miłość. Gdzieś tam ona na ciebie czeka i prędzej czy później ją spotkasz,
ale najpierw będziesz musiał odcierpieć swoje, no to niestety, każdy z nas tutaj musiał. Najgłupsze co możesz teraz zrobić, to prosić ją o powrót.
Niech idzie i krzyżyk na drogę, to naprawdę zła kobieta była. Nawet jeśli... nawet jeśli jakimś cudem ją przekonasz, żeby do ciebie wróciła,
to puści cię w trąbę z pierwszym frajerem, który będzie miał nowszą furę, większą chatę czy lepszą pensję. Zrobi to i nawet jej powieka nie drgnie.
Nie bądź idiotą i puść ją wolno, zanim jej zmajstrujesz bobasa, weźmiecie ślub, nabierzecie razem kredytów i dopiero się wpakujesz.
Jak kamień w szambo.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

25

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
anderstud napisał/a:
Qwertjkop napisał/a:

Czyli odzyskiwać lub prosić o szczera rozmowę z wyjaśnieniami nie ma sensu?

Ale jaką rozmowę? Co chcesz jeszcze wyjaśniać? Jakich szczerych odpowiedzi spodziewasz się usłyszeć od kłamcy?
Przeczytaj od początku swój własny wątek i masz tam wszystko wyjaśnione, a jeśli nadal serio myślisz o tym jak ją odzyskać,
to tylko i wyłącznie z uwagi na twój obecny stan oraz obecność kobiet powstrzymam się od komentarza przechodząc od razu do rzeczy:
Nie odzyskasz kogoś kto nie chce z tobą być, a już na pewno nie w sytuacji, gdy ta osoba odeszła do kogoś innego, nie ma na to szans.
Czysto teoretycznie można brać pod uwagę scenariusz, że tamten koleś ją oleje i zostanie sama na lodzie, bez kasy, mieszkania i niczego,
wtedy może się ogarnie i wkrótce usłyszysz, że "właśnie zrozumiała jak bardzo cię kochała i sama nie wie co się z nią działo w ostatnim czasie"
takie tam słodkie pierdy i zanim się obejrzysz wylądujecie w łóżku czy tam na tylnej kanapie w samochodzie i będziesz miał swój Hepi End,
pytanie czy tego właśnie chcesz, bo ja na samą myśl mam odruch wymiotny, chociaż ta sprawa nawet mnie nie dotyczy.

Pamiętam doskonale, choć to zaraz trzy lata minie, że przychodząc tutaj na to forum, byłem w podobnym jak ty teraz stanie
i podobnie jak ty byłem gotów zapomnieć wybaczyć wszystko, byle tylko zostawiła tamtego i wróciła do mnie.
Osiem lat małżeństwa skasowała jednym esemesem do gościa, który ją zaczepił na tinderze podczas naszej separacji. Pstryk i koniec.
Wiesz jak się wtedy czułem? Śmiem przypuszczać, że psie gówno w lepszym nastroju leży sobie na trawniku niż ja wtedy byłem.
Wydzwaniałem, pisałem, tłumaczyłem, przekonywałem, prosiłem, błagałem, człowieku... wszystko się odbijało od czaszki jak groch od ściany.
Nie dała się przekonać. I całe ku*wa szczęście! Dzięki temu w niedługim czasie było mi dane poznać najcudowniejszą istotę chodzącą po ziemi
i przeżyć z nią najwspanialszy okres w moim całym 45 letnim życiu. A ty masz ledwie połowę tego co ja za sobą i już idziesz się zabić? Bo miłość?
Młody kawalerze, ty nawet jeszcze nie wiesz co to jest prawdziwa miłość. Gdzieś tam ona na ciebie czeka i prędzej czy później ją spotkasz,
ale najpierw będziesz musiał odcierpieć swoje, no to niestety, każdy z nas tutaj musiał. Najgłupsze co możesz teraz zrobić, to prosić ją o powrót.
Niech idzie i krzyżyk na drogę, to naprawdę zła kobieta była. Nawet jeśli... nawet jeśli jakimś cudem ją przekonasz, żeby do ciebie wróciła,
to puści cię w trąbę z pierwszym frajerem, który będzie miał nowszą furę, większą chatę czy lepszą pensję. Zrobi to i nawet jej powieka nie drgnie.
Nie bądź idiotą i puść ją wolno, zanim jej zmajstrujesz bobasa, weźmiecie ślub, nabierzecie razem kredytów i dopiero się wpakujesz.
Jak kamień w szambo.

Rozumiem, dziękuje Panu za szczera wypowiedz. Jeśli chciałby Pan wiedzieć to ja na prawdę pomimo swojego czasami toksycznego zachowania na prawdę ja kochałem i wielbiłem ponad wszystko. A co do zarobków, nie zarabiałem wcale zle. Za czasów kiedy mieszkaliśmy razem zarabiałem po 5-6 tys/ miesięcznie. Bardzo ciężko tyrałem jako kierowca międzynarodowy żeby na wszystko miała w domu nie było mnie po 25-30 dni. Wynajmowaliśmy bardzo drogie mieszkanie, bo takie chcieliśmy a ktoś musiał na to zarobić. Może z tym samobójstwem to przesada, lecz mam takie myśli. Robiłem dla niej wszystko. Tez sprzątałem, gotowałem, prałem. Było: Kuba idź na zakupy to Kuba szedł, wszędzie ja woziłem, odbierałem, podwoziem. Starałem się dbać o nią jak tylko mogłem, robiłem jej prezenty, te drogie jak i najmniejsze upominki. Bardzo cieszyłem się, ze mam do kogo wracać po wyczerpującej trasie na której robiłem 15-20tys km. Zawsze witałem ja z kwiatami i jakimiś czekoladkami, zawsze po zjeździe wynagradzalem jej tem czas w którym mnie nie było. Bardzo ja kochałem.
Jeśli można wiedzieć, ile Pan się "leczył" z tego?

26

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Mój drogi, jesteś młody i pierwsze czego musisz się nauczyć to polubić żyć sam ze sobą, nie uzależniać swojego być czy szczęścia od drugiej osoby. Inaczej każdy inny związek będzie toksyczny.
A ile trwa 'leczenie' to bardzo indywidualne ale postawa to zero kontaktu... i zajęcie sobą. Myślę że minimum to miesiąc.. czasem trzy.. pól roku powinno w ogóle wystarczyć przy braku kontaktu. Jak będziesz próbował, użalał nad sobą itd to i roku nie starczy... wiadomo

27

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Roxann napisał/a:

Mój drogi, jesteś młody i pierwsze czego musisz się nauczyć to polubić żyć sam ze sobą, nie uzależniać swojego być czy szczęścia od drugiej osoby. Inaczej każdy inny związek będzie toksyczny.
A ile trwa 'leczenie' to bardzo indywidualne ale postawa to zero kontaktu... i zajęcie sobą. Myślę że minimum to miesiąc.. czasem trzy.. pól roku powinno w ogóle wystarczyć przy braku kontaktu. Jak będziesz próbował, użalał nad sobą itd to i roku nie starczy... wiadomo

Staram się nie użalać nad sobą, tylko na prawdę nie rozumiem takiego zachowania, czy tskie osoby w ogóle zdają sobie sprawę przez co przechodzimy i czy liczą się z naszymi uczuciami? Mój znajomy miał podobna sytuacje dochodzi do siebie 4 rok..
Czy one po takich manewrach odzywają się w ogóle kiedyś? Żałują swoich decyzji, nie jest im głupio, ze tak postąpiły z niegdyś ukochana osoba?
Jeśli ja miałem jakiś problem, co mi się nie podobało i tez już „nie chciałem z nią być” to rozmawiałem o swoich problemach, nawet jeśli trwały one od dłuższego czasu, no cóż. Czasem mam kryzysy, potrafię ryczeć przez długo czas, Haha big_smile
Po rozstaniu ta szopka trwała do lutego. Od około 2 tygodni urwałem kontakt, jest trochę lepiej ale jeszcze minie bardzo dużo czasu. Co do zajmowania się sobą to bardzo ciężko. 26 dni jestem w trasie poza domem, jestem sam ze swoim autkiem big_smile. Jak wracam do kraju to nawet nie mam ochoty nigdzie wychodzić, robić czegokolwiek. Próbowałem jakichś imprezek, spotkań ze znajomymi  ale to nie pomaga, siedzi to jednak gdzieś w podświadomości. Zobaczymy co będzie. 
Czy Ty jako kobieta mogłabyś wypowiedzieć się co do jej manipulacji, jakichś romantycznych gadek, ze za jakiś czas, ze nie wie co się dzieje itp? Co chciała tym osiągnąć?

28

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Nie dałam rady przebrnąć przez wszystko.

1. Ona przestała cię kochać już dawno temu.
2. Jest niedojrzała.
3. Ty jesteś niedojrzały.
4. Przerosło was wspólne prowadzenie domu - w ogóle nie macie pojęcia, jak to robić - najpierw zabezpiecza sie rachunki i jedzenie oraz podstawową odzież reszta na oszczędności (kiedyś warto mieć własny dom) a trochę na imprezy i knajpy.
5. Alkohol i narkotyki... na prawdę stać Cię, żeby na tym budować własną przyszłość? Już nie mówiąc o tym, że to zawsze rozwala wszystkie związki, nawet oparte na ćpaniu i piciu. I chcesz, żeby kiedyś w przyszłości Twoje dzieci widziały znowu pijanego tatusia, jak jeszcze z mamusią sobie coś pokątnie wciąga? Weź się chłopie ogarnij. Zacznij być takim człowiekiem, jakiego postawił byś za wzór ojca.
6. Zostaw ją. Od października listopada nie jesteście już razem. Jesteś SAM i jakoś funkcjonujesz. Dla niej byłeś tylko bankomatem. Po takim czasie ona jest juz innym człowiekiem - kwitnie koło innego faceta. Pora żebyś i ty przestał być żałosnym wrakiem skamlącym o jej uwagę. Potem i tak byś ją skrzywdził.
7. Zacznij brać swoje życie na klatę. Jeśli masz za małą klatę, to miejsce na expander w ciężarówce zawsze sie znajdzie.

I  jeszcze raz - zostaw ją. Ona już sobie zbudowała życie z innym facetem. Pora, żebyś Ty zadbał o swoją przyszłość.

29 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-02-28 22:25:52)

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Marata napisał/a:

Nie dałam rady przebrnąć przez wszystko.

1. Ona przestała cię kochać już dawno temu.
2. Jest niedojrzała.
3. Ty jesteś niedojrzały.
4. Przerosło was wspólne prowadzenie domu - w ogóle nie macie pojęcia, jak to robić - najpierw zabezpiecza sie rachunki i jedzenie oraz podstawową odzież reszta na oszczędności (kiedyś warto mieć własny dom) a trochę na imprezy i knajpy.
5. Alkohol i narkotyki... na prawdę stać Cię, żeby na tym budować własną przyszłość? Już nie mówiąc o tym, że to zawsze rozwala wszystkie związki, nawet oparte na ćpaniu i piciu. I chcesz, żeby kiedyś w przyszłości Twoje dzieci widziały znowu pijanego tatusia, jak jeszcze z mamusią sobie coś pokątnie wciąga? Weź się chłopie ogarnij. Zacznij być takim człowiekiem, jakiego postawił byś za wzór ojca.
6. Zostaw ją. Od października listopada nie jesteście już razem. Jesteś SAM i jakoś funkcjonujesz. Dla niej byłeś tylko bankomatem. Po takim czasie ona jest juz innym człowiekiem - kwitnie koło innego faceta. Pora żebyś i ty przestał być żałosnym wrakiem skamlącym o jej uwagę. Potem i tak byś ją skrzywdził.
7. Zacznij brać swoje życie na klatę. Jeśli masz za małą klatę, to miejsce na expander w ciężarówce zawsze sie znajdzie.

I  jeszcze raz - zostaw ją. Ona już sobie zbudowała życie z innym facetem. Pora, żebyś Ty zadbał o swoją przyszłość.

1. Mi tez wydawało się, ze przestała mnie kochać. Lecz tak do końca nie było. W wakacje świętowaliśmy rocznice zaręczyn, zrobiła super niespodziankę, okazywała swoje uczucia, było dobrze, przyjeżdżała do mnie, oglądaliśmy filmy, śmialiśmy się, dużo rozmawialiśmy i dobrze razem się czuliśmy.
2. Prawda
3. Prawda
4. Prawda. Żyliśmy ponad stan.
5. Był to pojedynczy wybryk. Nawet nie wiesz jaka zaćpaną ja widziałem kilka razy, wyglądała jak trup. Opowiem Ci jedna sytuacje związana z ćpaniem. W jakiś weekend umówiliśmy się, że przyjedzie do mnie na noc (to wszystko działo się jak była w związku z nim, ja zachowywałem się jeszcze bardziej żenująco niż ona). Mówiła mi, ze idzie do znajomych na imprezę, ze jutro się odezwie i przyjedzie, powiedziałem, ze w porządku, jesteśmy w kontakcie i ja tez dzis wychodzę. Dostałem snapa około godziny 5:00, jak tam? No i już wiedziałem co jest grane, nosek przypudrowany, zapewne to początek a nie koniec imprezy. Odpisałem, ze Ok i poszedłem spać dalej. Ku mojemu zdziwieniu przyjechała o godzinie 17-18 cała zaryczana, wyglądała jak zombie, dosłownie, poplątane włosy, oczy jak pięcio złotówki, czerwone oczy. Zaryczana dzwoni i mówi, ze jest pod blokiem i prosi mnie żebym zszedł. Ubrałem się, przeżegnałem i zszedłem. Wchodzę do samochodu i pytam się jej, co się dzieje? Pojechaliśmy w niegdyś nasze ulubione miejsce oddalone kilka km od mojego domu. Ogromna stadnina koni z parkingiem- nieważne. Mówię, dobrze zamieniam się w słuch. Złapała mnie za rękę i mowi, ze ma ogromny problem i nikt jej nie pomoże tak jak ja, ze ma problem z narkotykami od czasu rozstania i jest uzależniona. I, ze nie wie co jej odbiło ale mnie kocha i chce to wszystko naprawić, zatem zapytałem się jej po co jest z nim w związku i, ze sama się już gubi w swoich zeznaniach. Jedyne co potrafiła odpowiedzieć to, że się pogubiła i popełniła błąd. Mówię skoro tak sądzisz to dlaczego nie chcesz tego naprawić tylko robisz ze mnie i z siebie durnia i żyjemy w trójkącie? Cisza. Zapytałem się jej jak mogę jej pomoc, po czym zaproponowałem rozmowę z jej matka. Oczywiście odmówiła. Skończyliśmy dyskusje i odwiozła mnie pod klatkę.
6. Jeśli byłem dla niej tylko i wyłącznie bankomatem po 5 latach związku i po ponad rocznym narzeczeństwie to fajnie wiedzieć- WYMARZONA NARCZEONA!
Czy jest innym człowiekiem? Tego nie wiem. Co nie zmienia faktu, ze się dowiem po zjeździe jak się spotkamy w celu wypisania mnie ze wspólnego konta. Kwitnie z innym, zdradzając go przez 5 miesięcy ze mną- spoko. Przynajmniej odegrałem się na nim ale to taki mały szczegół.
Ja to co obiecywałem, słowa starałem się dotrzymać. Jeśli przytłoczyło ja to wszystko i zrezygnowała z naszej relacji tylko i wyłącznie dlatego, ze popadliśmy w jakieś długi z których mogliśmy wyjść bez problemu i postawić się na nogi- bo tak obiecałem, ze zarobię tyle ile trzeba, spłacę nasze długi, odłożę pieniądze i zaczniemy na nowo w nowym mieszkaniu. Czy tak się zachowuje wartościowa kobieta która stoi murem za swoim facetem i zostawia go kiedy pojawiają się problemy? Sorry.. podlej nie można było się zachować, taka jest prawda. A to, ze byliśmy niedojrzali do pewnych rzeczy nie jest powodem do tego, żeby zachować się jak najgorsza- wiadomo.
Czy byłem jej bankomatem raczej tak.
Ja pomimo tego, ze zrobiła co zrobiła potrafiłem podziękować jej za to wszystko, ze cieszę się ze była moja pierwsza miłością i, ze poświęciła mi tyle lat i, ze bardzo dużo się od niej nauczyłem i, ze był to bardzo zwariowany chaotyczny i cudowny rozdział w moim życiu i na pewno go nie zapomnę. Przyznałem się do swoich błędów, przeprosiłem ja za wszystkie brzydkie zachowania i słowa. Po czym usłyszałem ze mam wulgaryzm i, ze jak nie będę płacił za kartę kredytowa to ona nie chce w ogóle rozmawiać ze mną o odbudowie naszego związku, No to hm, ze mną jest coś nie tak..? Jest mi bardzo przykro z tego wszystkiego i tyle. Ona nie czuje się winna do niczego przecież- zawsze była najlepsza i najcudowniejsza a to niestety nie prawda.
7. Haha, dobre big_smile.

Może i dobrze, ze nie jesteśmy razem ale szkoda, ze wyszło to w taki sposób patrząc na to jaka ona jest. Ja się będę z tym męczył, nie ona wink. Jeszcze pytanie odnośnie karty kredytowej, płacić za nią czy nie, po tym co mi zrobiła? Rata jest 300 miesięcznie wiec po połowie wychodzi 150.
Dodam jeszcze, ze to ona bardziej inicjowała kontakt, chciała spotkać, sexu, płakała na każdym spotkaniu jak patrzyła mi w oczy, ze zauje tego co zrobiła, chociaż niż z tym nie zrobiła.Ogolnie mówiła jedno, robiła drugie, myslala trzecie. Największy ból chyba odczułem jak powiedziała mi, ze mnie kocha i nie może sobie poradzić z tym co się stało i tego samego dnia pojechał do mnie na noc i przyjechała z płaczem na następny dzień czy jej to wybaczę. Nic nie rozumiem. Dodawanie z nim fotek, udawanie szczęśliwej żeby mnie tylko do grobu wprowadzić i zadać potężny ból, ze złości, bo czuła nienawiść? Tak zachowuje się normalna osoba? No nie. Coś jej się poprzestawiało, styki popalone na maxa. Pomimo tego, ze bardzo ja kocham i bardzo chciałbym z nią to wszystko odbudować i zacząć na nowo to wiem, ze już się nie da, tak jak chcecie, puszczam ja wolno. Zwróć uwagę tez na jej zagrania romantyczne, ze może za jakiś czas itp itd. Paranoja dałem się zrobić jak frajer.

30

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Ale super narzeczona! Ty w trasę na sześć tygodni, a ona grzeje łóżko innemu wmawiając mu, że to on jest tym jedynym, Ty wracasz z kasą i to Ty jesteś tym super kolesiem... No porównania same się cisną.

Wspólne konto - płacicie po połowie. Karta także jeżeli jest na Was oboje.

I nie daj się wyrolować, długi wspólne na pół (równouprawnienie mamy) i karta tez na pół.

31 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-02-28 22:44:24)

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Nasz jeden wspólny dług to karta kredytowa- jest na nią a nie na mnie. Tylko czy za to co zrobiła..? Telewizor, xboxa, głośniki tez mi zabrała. Jak mieszkaliśmy razem to tez władowałem w nią dużo pieniędzy. Powiedzislem jej, ze telewizje i internet tez mieliśmy zadłużona ale już spłaciłem i czy nie poczuwa się do tego żeby oddać polowe. To wiesz co powiedziała? To Ty chciałeś telewizje i internet w mieszkaniu, nie ja big_smile

32

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Autorze, mam prośbę.
Nie pisz swoich postów w treści cytatów z wypowiedziami innych forumowiczów, ponieważ nie można odróżnić Twoich postów, od postów użytkowników których cytujesz.
W wątku robi się przez to okropny bałagan i staje się kompletnie nieczytelny, a nie bardzo mam możliwości żeby edytować każdą Twoją wypowiedź.
Dziękuję.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

33

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Sama jestem po toksycznym związku, zbieram się do kupy, mam już umówioną wizytę u psychologa... Może też to zrób? Ja czuję, że bez specjalisty sobie nie poradzę inaczej. Bo mam taki sam problem jak Ty. Ciągle w kółko zadaje sobie te same pytania: "dlaczego mi to zrobił?", "Czemu mnie oszukał?", "Czy kiedykolwiek to co mówił, było prawdą"? I naprawdę czasem myślę, że ten związek był jedną wielką obłudą, jakimś kłamstwem, a z tego wszystkiego tylko ja go kochałam

34

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Martwa napisał/a:

Sama jestem po toksycznym związku, zbieram się do kupy, mam już umówioną wizytę u psychologa... Może też to zrób? Ja czuję, że bez specjalisty sobie nie poradzę inaczej. Bo mam taki sam problem jak Ty. Ciągle w kółko zadaje sobie te same pytania: "dlaczego mi to zrobił?", "Czemu mnie oszukał?", "Czy kiedykolwiek to co mówił, było prawdą"? I naprawdę czasem myślę, że ten związek był jedną wielką obłudą, jakimś kłamstwem, a z tego wszystkiego tylko ja go kochałam

Dla mnie to bardzo ciężkie, oddałbym bardzo dużo żeby jakoś spróbować to odbudować ale po tym wszystkim? Wydaje mi się, ze nic nam lepiej nie pomoże jak mijający czas. Pożegnanie się na zawsze z osoba która kochamy i przez która zostaliśmy zle potraktowani nie jest łatwe.
Zwróć uwagę na mój przypadek jak perfidnie mnie wyrolowala kiedy byłem na wyjeździe, dobry sobie moment wybrała co? Mega podle zachowanie.

35

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

6. Zostaw ją. Od października listopada nie jesteście już razem. Jesteś SAM i jakoś funkcjonujesz. Dla niej byłeś tylko bankomatem. Po takim czasie ona jest juz innym człowiekiem - kwitnie koło innego faceta. 

I  jeszcze raz - zostaw ją. Ona już sobie zbudowała życie z innym facetem. Pora, żebyś Ty zadbał o swoją przyszłość.

I co z tego, ze innym? Ludzie wracają do siebie po latach i zmieniają się na lepsze. Szkoda, ze nie chciała być „inna” jak była ze mną. Zbudowała życie z innym facetem które oparte jest na zdradach ze mna, wiec super. Ten jej koleś w ogóle nie jest świadomy tego co sie wokół niego działo jeszcze do niedawna, może to dobrze, odegrałem się trochę. A ja poszedłem w odstawke jak zużyta zabawka. Zreszta sam się dałem. Nie wiem po co się z nią spotykałem skoro przez te 5 miesięcy była z nim. Chyba ludzilem się, ze wróci.

36

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
Marata napisał/a:

Potem i tak byś ją skrzywdził.
.

Niby dlaczego miałbym ja skrzywdzić?

37 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-03-01 12:08:37)

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.

Najlepszy tekst jaki przeczytałam to czy robiła mu loda itp?Ty jesteś dziecko czy jak?Przez ten czas tylko trzymali się za ręce?Przecież wiadomo,że nie przyzna Ci się do tego.
A jaki z Ciebie facet?Piszesz,że zdradza go z Tobą.Przecież sypia z Wami obojga,więc ma dwóch facetów naraz.
I najpewniej było tak.Ty masz kasę,on ma dobry seks.A ona ma wszystlo co chciała,że z Wami dwojga nie ma znaczenia.

38

Odp: Rozstanie, manipulacja, patologia.
WiolaK napisał/a:

Najlepszy tekst jaki przeczytałam to czy robiła mu loda itp?Ty jesteś dziecko czy jak?Przez ten czas tylko trzymali się za ręce?Przecież wiadomo,że nie przyzna Ci się do tego.
A jaki z Ciebie facet?Piszesz,że zdradza go z Tobą.Przecież sypia z Wami obojga,więc ma dwóch facetów naraz.
I najpewniej było tak.Ty masz kasę,on ma dobry seks.A ona ma wszystlo co chciała,że z Wami dwojga nie ma znaczenia.

Aha, ja podchodziłem do tego bardziej emocjonalnie. I co taka kobieta ma w głowie?

Posty [ 1 do 38 z 131 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, manipulacja, patologia.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018