Może dla kogoś to wydać się błahe ale ja nie jestem już w stanie myśleć o niczym innym...chciałabym,żebym ktoś mi pomógł, powiedzial co mysli o tym wszystkim, czy może to ja wymyślam sobie problemy. Potrzebuję obiektywnego spojrzenia.
Ze swoim chlopakiem jestem juz 3 lata. M. jest ogólnie bardzo dobrym człowiekiem, jest uczciwy, spokojny, pracowity. Wiem,ze mnie nie zdradza, nie wykorzystuje i w ogóle jest ok. Bez nałogów, wychodzenia codziennie do kolegów itp itd. Normalny facet. Ma fajna rodzine, ktora mnie lubi. Wszystko na pozór jest idealnie. Ale... rozstawaliśmy sie już dwa razy, tzn. ja z nim zrywałam. Dlaczego? Dlatego,że ciagle mam wrazenie,ze to jest dobry facet do "chodzenia" ale nie do małżeństwa. M. jest bardzo pracowity, ale jednoczesnie nigdy nie potrafi upomniec sie o swoja kase. Ciagle jakis szef robi go w bambuko, a on nawet sie nie zlosci bo uwaza,ze to sa "zamrozone" pieniadze i w kazdej chwili moze je wyjąć. Akurat...tylko jak zaczelo sie robic zimno to chodzil bez kurtki bo nie mial kasy,zeby kupic (stare zniszczone). Jest taki dobry dla wszystkich, że aż ci***waty. Boje sie o nasz wspolna przyszłość, tego,ze bede z nim klepala biede bo on nie potrafi klocic sie o swoje. Nie jestem materialistką, ale uwierzcie mi kazda odpowiedzialnie myslaca kobieta wie,ze sama miloscia dzieci nie nakarmi. Rozmawiamy o przyszłości dosyć duzo,a ja wiem,ze to sa tylko rozmowy bo on bardzo duzo mowi, natomiast malo dziala, ze niby czeka na mnie az skoncze studia. Ja koncze mgr zaocznie, pracuje wiec na co tu czekać? moglibyśmy przecież już zacząć jakąś "wspolna przyszlosc"... A nawet jelsi nie ze mną czemu dla siebie nic nie robi??????? M. zbliza sie do 30stki i oprócz swojego BMW nie ma nic. Ok... jest mu ciezko, bo od rodzicow, ktorzy sami klepia biede nie dostal w zyciu nic i nie dostanie, ale na te przepracowane godziny to naprawdę powinien juz coś swojego miec chociaż w POWAZNYCH planach a nie tylko w "kiedyś", "po studiach" ... Ja zaraz koncze swoje studia, mysle o jakiejs wyprowadzdzce, moze o pojechaniu na misje, chcialabym w zyciu naprawde cos zrobic, coraz rzadziej uwzgledniam w planach NAS...bo z jego osobowością boje sie, ze stane w miejscu...ze nic nie zrobię. A on dla siebie teraz nic nie robi wiec jak ma zrobic dla nas?
Jest jeszcze coś takiego co mnie niepokoi... nasze stosunki intymne. Nie mam na niego ochoty. Nawet jak mnie dotyka to jest mi to obojętne. Przez pewien czas myslałam,ze to od tabletek anty, ktore biore juz kilka lat, ale przeciez chociazby sytuacja z ostatnich dni. Do mojej szkoly przyszedl nowy historyk (jestem nauczycielką), wchodzę do pokoju, widzę młody, przystojny aż się zatrzęslam. Pomyslałam WOW Co za facet? mmmmmm... Czyli jednak potrafie na faceta spojrzeć z pożądaniem. Mój jest jakiś taki ..nie wiem...denerwuje mnie w nim to,że nie potrafi się dobrze ubrać, że chodzi od 3 lat w 4 t-shirtach non stop i tych samych spodniach zaczelam mu nawet na rozne okazje kupowac zamiast gadzetow np. swetry, co by mogl w koncu zmienic garderobę. Nie chce go zmieniać jako tako,bo przeciez wiedzialam z kim sie wiążę i nie chce go dostosowywac do siebie, ale po prostu przyszedl taki moment,ze zaczelam sie z nim wstydzic wyjsc gdziekolwiek. Wiem,ze faceci tacy są, ze sie nie martwia wygladem, no ale bez przesady. chodzic w jednej koszulce, spac w niej i wstac i znowu w niej chodzic. Przerazilo mnie to ostatnio. Nawet moj brat, ktory jest dosyc balaganiarski i tez na manikir nie chodzi by tak nie zrobil. To sa rzeczy, ktore o czyms swiadczą...
Poza tym nigdy nie kupuje mi kwiatow, chodzi mi bardziej o taki symbol, on tego nigdy nie byl nauczony(rodzina biedna, takich gestow nikt nikomu nie okazywal, abstrakacja), ale podczas naszych rozmow ja mu dawalam znac,ze kobieta czasem potrzebuje. Ja mu czesto robilam rozne prezenty, nawet groszowe sprawy,ale za to jak sie cieszyl,ze pamietałam..a on?
Potrafi mnie przytulic, mowi,ze kocha codziennie, ale wiecie sami,ze wszystko musi byc poparte czynami, nie mamy po 16 lat, mi nie wystarczy ławka w parku i patrzenie sobie w oczy...jest mi strasznie smutno....
Czy to rutyna czy po prostu budze sie po raz trzeci? I ostatni ? Błagam Was powiedzcie jak to wygląda...