netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Toksyczna relacja? Uzależnienie?

60 odpowiedzi12 923 wyświetleniazałożony przez luluville, 23.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 ]

1

Temat: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Jestem w bardzo trudnej sytuacji emocjonalnej. W teorii wiem co powinnam zrobić, jak postąpić,ale kompletnie nie potrafię sobie poradzić.
Od ponad pół roku jestem w relacji ze starszym od siebie mężczyzną. Znaliśmy sie wiele lat, jako przyjaciele, ale coś zaczęło między nami iskrzyć i on zaczął zabiegać o moje względy. Dlugo mnie prosił o to byśmy sie spotkali, dali sobie szansę. Ja się bardzo wzbraniałam. Nie chciałam. Drążył i drążył, aż w końcu uległam tym namowom i zaczęliśmy się spotykać.
Nie miałam zbyt szczesliwych doświadczeń męsko damskich i bałam się kolejnego zranienia. Zawsze miałam poczucie, że jakoś muszę zasłużyć na milość.
A on potrafił zdobyć moje serce... oj jak chce to potrafi..

On jest wiele lat po rozwodzie, długo był sam, nie związał sie na dłużej z żadną kobietą. Nie był za nikogo odpowiedzialny, dbał sam o siebie,nikomu sie nie tłumaczył. Związki jakie miał były dłuższe, krótsze. Gdy sie zaczeliśmy spotykać, on powiedział, że chce zmienić swoje życie, że chce sie ustatkować, ustabilizować, że nie chce już być sam.
Ale chyba go to przerosło. Ja wiem, dojrzały mężczyzna powinien wiedzieć czego chce. Tylko dlatego postanowiłam sie z nim spotykać. Bo uznałam, że w tym wieku, wie czego chce, że skoro chce żeby jego życie wyglądało inaczej, to jest to prawda.

Zakochałam się i to jest najgorsze.
Zniosłam wiele przez ten czas. Ale liczyłam, że jak przebrnę przez to to będzie już tylko lepiej. On ciągle mówił, że potrzebuje czasu, a ja jestem taka niecierpliwa. Że on nie jest gotowy na taką 100% relację, że on jeszcze do końca nie wie czego chce. Żebym była cierpliwa, że wszystko przed nami, że po prostu muszę mu dać czas.
On sie boi zobowiązać, jest mu wygodnie samemu. Nie wie czy chce być ze mną czy ma być sam. Bo wie na czym polega zwiazek. Początkowo myślał, że wie, że jest pewien, ale z biegiem czasu zaczął wątpić.
A ja byłam za dobra. Dbałam o niego, o jego dom. Pomagałam mu w sprawach zawodowych. Starałam się pokazać mu, że naprawdę będzie ok.
Wiele razy mowił, że sie we mnie zakochuje, że już sie przyzwyczaja do mojej obecności, że gdyby mnie zabrakło byłoby mu ciężko. Że świetnie nam sie rozmawia i spędza razem czas. Że to lubi.
I tak sobie tkwilismy w tej dziwnej relacji. Bywał okropnie zazdrosny. I wiele razy dawał dowód tego, że nie jestem mu obojętna.
Z drugiej strony trzymał chłodny dystans.
I tak to trwało i trwało. Ja byłam cierpliwa. Byłam sfrustrowana, bo chciałam w końcu wiedzieć co dalej. I zakochiwałam sie coraz bardziej. Obiecywałam sobie - porozmawiam z nim i to skończę. Ale nie umiałam. Nie chciałam go tracić.
Byłam za bardzo natarczywa. Nie dałam mu przestrzeni. Mój świat zaczął kręcić sie wokół niego. Oplotłam go jak bluszcz. Aż w końcu to pękło. Pokłóciliśmy się. I nie jesteśmy już razem. Niby. Bo nadal sie widujemy od czasu do czasu. Zero czułości, zero okazywania czegokolwiek.
On mnie zaprasza, spędzamy razem wieczór. Ale ten dystans... Tak jakby on robił sobie czas na przemyslenie.Na chlodną kalkulację. Wiem, że nie jestem mu obojętna, bo by nie spędzał ze mną tego calego czasu.
Nie mam pojęcia czy jemu na mnie kompletnie nie zależy, czy naprawdę może kierować nim strach i niepewność. Wiele razy mi mówił "bo ja sie zakocham, a ty po pół roku powiesz - ej, sory, ale musimy sie rozstać".
Nie wiem jak mam interpretować jego zachowanie. Nie wiem czy jestem tak głupia, że nie dostrzegam, że facet robi sobie jaja.

Może po prostu dać mu czas. Niech sobie odpocznie ode mnie, przemysli, zatęskni. Może będzie potrafił podjąć jakąś decyzje co do swojej przyszlości.
A może całkiem już sobie darować.
Jestem bardzo zakochana. Nie chcę go tracić. Nie potrafię zrezygnować z tej relacji. Choć wiele razy sobie obiecywałam. Ale to uczucie mną zawładnęło. Nie mam pojęcia co myśleć.

2

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Wygląda na to,że on naprawdę potrzebuje więcej czasu na podjęcie kolejnych kroków. Musisz mu go dać. Z drugiej strony przemyśl czy on wogóle chce tego co Ty - bycia z kimś, związku, wspólnych spraw, życia ...bo jeśli on się tego boi, to co - wrócicie do siebie i znowu będziesz tak sobie wegetować ....?
Jeśli chodzi tylko o jego wygodę, to znaczy,że uczucie do Ciebie jest jednak za słabe...

3

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Ja wiem że nie jestem mu obojętna. Znajomi, którzy znają nas oboje dobrze mówią:
" Jemu na tobie zależy, ale on nie potrafi sie do tego sam przed sobą przyznać"
" On boi sie zobowiązań. On był długo sam i mu tak wygodnie. I nie wie co robić".
Jego przyjaciel mi kiedyś powiedział, że on mówił mu, że ja mogę sobie ułożyć życie z kimś innym, że może on traci mój czas tylko.

Taki jest niestabilny. Ucieka od relacji, a jednocześnie wciąż chce jakiegoś kontaktu. Wycofuje się, by znowu szukać mojego towarzystwa.
Teraz jest daleko w odwrocie. Odciął się, traktuje mnie z dużym dystansem, żebym sobie czasem nie pomyslała, że do siebie wrócimy. A potem znowu mnie zaprasza do siebie.
Czuję sie kompletnie świrnięta, już nie wiem co mam myśleć. Nie chcę go ciągle pytać co z nami będzie, bo to tylko pogorszy sprawę. Na ten moment i tak mi nie powie prawdy.
Bywało tak, że na jakiejś imprezie, pod wpływem alkoholu, kiedy rozwiązywał mu sie jezyk, przepraszał mnie za swoje zachowanie, mówił, że on też chce sie zmienić, że mnie kocha bardzo i nie wie czy ja kocham jego, bo on jest stary, łysy i brzydki. A ja mogę mieć każdego.
Ale ja chcę właśnie jego.

4

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Bardzo to wszystko pokręcone ...
Na razie poczekaj, nic Cię to nie kosztuje, ale jak znowu zacznie się "wielki powrót" powinnaś z nim poważnie porozmawiać.
On ma za sobą małżeństwo, wie czym pachną zobowiązania, ale nie możesz mieć znaku zapytania nad głową dlatego,że on nie wie co robić ....
Pół roku to nie jest wiele więc i nie dziwne,że on się na nic więcej nie decyduje, ale ważne żebyś wiedziała jakie ma plany - czy zamierza wiecznie być sam, albo mieć taki związek "z doskoku" i urządzać takie "odwroty i powroty" regularnie ...?- wtedy będziesz wiedziała na czym stoisz i albo się na to zgodzisz albo nie ...

5

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
anecznik napisał/a:

Bardzo to wszystko pokręcone ...
Na razie poczekaj, nic Cię to nie kosztuje, ale jak znowu zacznie się "wielki powrót" powinnaś z nim poważnie porozmawiać.
On ma za sobą małżeństwo, wie czym pachną zobowiązania, ale nie możesz mieć znaku zapytania nad głową dlatego,że on nie wie co robić ....
Pół roku to nie jest wiele więc i nie dziwne,że on się na nic więcej nie decyduje, ale ważne żebyś wiedziała jakie ma plany - czy zamierza wiecznie być sam, albo mieć taki związek "z doskoku" i urządzać takie "odwroty i powroty" regularnie ...?- wtedy będziesz wiedziała na czym stoisz i albo się na to zgodzisz albo nie ...

Ja naprawdę już powoli nie mam siły. On mawia: "ty jesteś twarda, zniesiesz wszystko". Ale myli się. Są granice mojej siły. I właśnie się do niej zbliżam.
Ja popełniłam masę błędów. Bo chciałam za bardzo, chciałam tu i teraz. A on mi mówił "poczekaj, spokojnie, próbujemy sie do siebie przywiązać, może coś z tego będzie". Może trochę przygniotłam go swoją osobą.
A on dawał mi mniej i mniej. I takie błędne koło.
Ale w sumie to on też nie do końca potrafi z tego zrezygnować. Wraca, tylko nikt nie umie mi powiedzieć po co.
Ja bym chciała, żeby wrócił na dobre. Tylko czy się doczekam.

Przychodzi mi na mysl tylko to, że muszę pozwolić mu odejść by on mógł naprawdę wrócić. "Musisz go stracić, żeby go nie stracić" powiedział mi ktoś.

Czuję się strasznie. Kocham go.

6

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Zastanawiam się, co dla Ciebie w tym Twoim związku jest niejasne. Dostałaś od niego dokładną instrukcję obsługi. Streszczając do jednego słowa, brzmi ona:  p o w o l i.

Tymczasem Ty byłaś niecierpliwą, chciałaś proces przyspieszyć. Przyspieszyłaś, oplotłaś, owinęłaś się wokół niego. On zaczął się dusić.

Masz świadomość swych błędów, wiesz, że dla niego jesteś ważną osobą, znasz jego tempo i... ponownie się niecierpliwisz, ponownie chcesz przyspieszyć.

Dlaczego nie korzystasz ze swej wiedzy?
Dlaczego nie wyciągasz wniosków z własnej, nie tak odległej, historii?

7

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiam się, co dla Ciebie w tym Twoim związku jest niejasne. Dostałaś od niego dokładną instrukcję obsługi. Streszczając do jednego słowa, brzmi ona:  p o w o l i.

Tymczasem Ty byłaś niecierpliwą, chciałaś proces przyspieszyć. Przyspieszyłaś, oplotłaś, owinęłaś się wokół niego. On zaczął się dusić.

Masz świadomość swych błędów, wiesz, że dla niego jesteś ważną osobą, znasz jego tempo i... ponownie się niecierpliwisz, ponownie chcesz przyspieszyć.

Dlaczego nie korzystasz ze swej wiedzy?
Dlaczego nie wyciągasz wniosków z własnej, nie tak odległej, historii?

Wydawało mi się, że dojrzały, 40 letni mężczyzna powinien wiedzieć, czego chce od życia. Staram się zrozumieć jego tok myślenia. Że naprawdę chodzi tylko o to, że on sie boi, że chce powoli wchodzić w relację, że naprawdę mu na mnie zależy.
Staram się wyciągać wnioski, pracuję nad sobą.
Myślicie, że jeśli naprawdę się odsunę, tak naprawdę to on do tej relacji wróci, a ja go nie stracę?
Czy takie postępowanie ma sens?

Naprawdę wierzę w ten związek, że jesteśmy dla siebie. Tylko rzeczywiście ja bym chciała "już".

8

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Nie masz wyjścia - on i tak czuje się zduszony, więc nic Ci nie pozostaje jak czekać. A czy jest na kogo-to już sama oceń.
Czekając aż 40latek dojrzeje do związku możesz nieźle osiwieć....

Dziwne,że najpierw upierał się na rozpoczęcie znajomości ,a teraz chciałby ją 'zamrozić' by się nie rozwinęła w coś poważnego...

Przemyśl to , bo on się chyba mało liczy z tym czego Ty potrzebujesz - zakłada, że "zniesiesz wszystko", a jednocześnie wspomina że "możesz ułożyć sobei życie z kimś innym" - tak się chyba nie traktuje osoby na której nam zależy. Wtedy daje się sygnały "nawet jeśli nie jestem idealny,to dla Ciebie się postaram, sprawię że bedziesz szczęśliwa" etc.

I tak pozostaje czekać na rozwój wypadków. Cierpliwości.

9

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
anecznik napisał/a:

Nie masz wyjścia - on i tak czuje się zduszony, więc nic Ci nie pozostaje jak czekać. A czy jest na kogo-to już sama oceń.
Czekając aż 40latek dojrzeje do związku możesz nieźle osiwieć....

Dziwne,że najpierw upierał się na rozpoczęcie znajomości ,a teraz chciałby ją 'zamrozić' by się nie rozwinęła w coś poważnego...

Przemyśl to , bo on się chyba mało liczy z tym czego Ty potrzebujesz - zakłada, że "zniesiesz wszystko", a jednocześnie wspomina że "możesz ułożyć sobei życie z kimś innym" - tak się chyba nie traktuje osoby na której nam zależy. Wtedy daje się sygnały "nawet jeśli nie jestem idealny,to dla Ciebie się postaram, sprawię że bedziesz szczęśliwa" etc.

I tak pozostaje czekać na rozwój wypadków. Cierpliwości.

Dlatego to wszystko jest takie skomplikowane. Ciężko zrozumieć jego intencje, jego myśli, plany postępowanie. Potrafi ignorować mnie by następnego dnia wysyłać mi piosenki na telefon, zapraszać do siebie. Ja już jestem tak skołowana. Tańczę tak jak on mi zagra. Przecież to można zwariować.
Ja nie mam pojęcia kim ja jestem w jego życiu.
Wiem, że jedynym sposobem jest odsunięcie się.Tylko to może zmusić go do jakiegoś działania, bo moje dotychczasowe postępowanie sprawiło, że on czuje sie bardzo pewnie.
Muszę się postarać zrobić mu małe trzęsienie ziemi. Ale nie do końca sobie z tym radzę.
Byłam za bardzo uległa. Nawet po kłótniach ulegałam. Byłam za dobra i miękka. A to błąd. Który widzę dopiero teraz.

10

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Lepiej pozno niz wcale.
Dobrze ze sie opamietalas.
Jak zacznie znowu za Toba latac to postaw sprawe jasno i trzymaj sie tego.
Chyba nie masz zamiaru byc cale zycie zabawka.

11 Ostatnio edytowany przez luluville (2012-10-24 10:46:51)

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Opamiętałam się, ale nadal ciężko wprowadzić mi to w życie.
Zdaję sobie sprawę, że takim zachowaniem jak dotychczas, kiedy jestem zawsze i na wszystko sie godzę, wzgbudzałam tylko litość a nie szacunek.
Tak bardzo chciałam, żeby było dobrze, że kompletnie sie pogubiłam.

Wczoraj po południu wysłał mi piosenkę, którą nagrał (jest muzykiem z zamiłowania ). Nie odpowiedziałam na wiadomość bo w sumie nie wiedziałam co miałabym mu napisać. Zadzwoniłam dopiero wieczorem, ale powiedział, że ma gości ( jego siostra przyjechała ) i że zdzwonimy się póżniej. Oczywiście sie już nie odezwał. I było mi przykro,że mnie nie zaprosił. Tak jakby chciał pokazać, że nie jesteśmy razem, żeby czasem jego siostra nie pomyślała, że sie widujemy. W sobotę zaprosił mnie dopiero jak jej nie było.
A ja z jego siostrą doskonale sie znam.
I tak zachowuje się jak głupek, jak obijam sie od ścian z tęsknoty, męczę się, a potem nagle dzwoni, łasi się i prosi żebym zajrzała. No, można zwariować. Trzymam dystans, nie całuję go na przywitanie, wychodzę od niego jak od kolegi, jestem miła, sympatyczna, nie pokazuję, że mi ciężko. Ale on to doskonale widzi, za dobrze mnie zna.

Nie do końca wiem, jakie kroki podjąć by to uratować. Wiem, że nie jestem mu obojętna. Ale też nie zależy mu na mnie aż tak bardzo z tego co widać.
Zaczęłam dbać bardziej o siebie, jeżdżę na aerobik, zrzuciłam parę kilo. Chciałabym, żeby on dostrzegł zmianę we mnie, że nie jestem już tamtą osobą, że nie napieram na niego. Po prostu chciałabym to uratowac.
Pomóżcie.

12 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-24 13:41:17)

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
luluville napisał/a:

Ciężko zrozumieć jego intencje, jego myśli, plany postępowanie. Potrafi ignorować mnie by następnego dnia wysyłać mi piosenki na telefon, zapraszać do siebie. Ja już jestem tak skołowana. Tańczę tak jak on mi zagra. Przecież to można zwariować.

On wie, czego potrzebujesz, ale nie zamierza Ci tego dać. Daje tyle, żeby móc Tobą manipulować.


luluville napisał/a:

Ja nie mam pojęcia kim ja jestem w jego życiu.

Ja też nie wiem, ale widzę, że nie jest Ci z tym dobrze. Masz huśtawkę emocjonalną, Twoje samopoczucie (a więc i zdrowie) zależą od tego jak on się zachowa. On wie i nic sobie z tego nie robi.

luluville napisał/a:

Wiem, że jedynym sposobem jest odsunięcie się.Tylko to może zmusić go do jakiegoś działania, bo moje dotychczasowe postępowanie sprawiło, że on czuje sie bardzo pewnie.

Tak, to częste. Że facet rozumie jedynie działania i jedynie te, których skutki odczuje boleśnie na własnej skórze.


luluville napisał/a:

Muszę się postarać zrobić mu małe trzęsienie ziemi. Ale nie do końca sobie z tym radzę.

Jesteś uczciwa. Nie umiesz udawać. Nie zrobisz mu trzęsienia ziemi, zanim nie zrobisz go sobie.

Zastanów się, czy do niego pasujesz. Ja nie widzę miłości z jego strony, tylko chęć podporządkowania Ciebie, prowadzenia jak dobrze wytresowanej suki, która próbuje odczytać intencje tajemniczego Pana, stojącego o niebo wyżej. A Pan nie jest nawet łaskawy ani zainteresowany jej uczuciami, one go nic nie obchodzą. Bo Pana obchodzi tylko on i jego uczucia.


luluville napisał/a:

Byłam za bardzo uległa. Nawet po kłótniach ulegałam. Byłam za dobra i miękka. A to błąd. Który widzę dopiero teraz.

Ale widzisz! To sukces. Że zauważyłaś. Teraz pytanie: co z tym zrobisz, co zrobisz ze swoją wiedzą? Bo jeśli nic, to nie ma znaczenia co wiesz...

Istnieją związki, w których mężczyzna dominuje i bardzo się o swoją kobietę troszczy. Traktuje ją jak skarb. A ona jego jak Boga. I to być może są udane związki. Choć trudno mi w to uwierzyć (bo mężczyzna, który prowadzi, musiałby mieć niewiarygodnie wielkie pokłady empatii).

Czy on Ciebie traktuje jak skarb? Nie widać tego. Czy chce Twojego szczęścia? Nie widać. Czy chce być z Tobą? Powoli, on się będzie zastanawiał, a Tobie bije licznik.

Możliwe, że bardzo się mylę. Możliwe. Bo on mi BARDZO przypomina exa. BARDZO. 20 lat z exem, gdy ufałam i dawałam z siebie wszystko skończyły się długami i chorobą.

Jeśli teraz nie umiesz niczego z niego wykrzesać, kiedy się tego nauczysz? Jeśli teraz nie masz na niego żadnego wpływu, a on swój wpływ wykorzystuje, żebyś czuła się gorzej, jak sobie wyobrażasz wspólne życie?

13

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Artemida napisał/a:

Tak, to częste. Że facet rozumie jedynie działania i jedynie te, których skutki odczuje boleśnie na własnej skórze.


Ale widzisz! To sukces. Że zauważyłaś. Teraz pytanie: co z tym zrobisz, co zrobisz ze swoją wiedzą? Bo jeśli nic, to nie ma znaczenia co wiesz...

Jesteś uczciwa. Nie umiesz udawać. Nie zrobisz mu trzęsienia ziemi, zanim nie zrobisz go sobie.

Ja wiem, że tak naprawdę wszystko zaczyna sie we mnie. Muszę poczuć, że to co robię to właściwa droga, a nie robię coś bo wiem, że tak trzeba.
A na razie wiem, że powinnam odsunąć się, bo tylko tak go odzyskam, ale w gruncie rzeczy chciałabym zrobić inaczej = być jak najbliżej niego.
No i tu jest pies pogrzebany.

Bo jemu MUSI mnie zabraknąć. Bo on musi zostać sam.
Nie raz potrafił przyjeżdżać pod mój dom, całować mnie po stopach, bym go jeszcze nie skreślała, że on już wie czego chce, że ja i tylko ja. Klękać przede mną na środku ulicy, w tłumie ludzi. Tylko, że ja za szybko odpuszczałam.
Zawsze wydawało mi się, że dając serce, otrzymasz cos w zamian. Ech, jakie złudne.
Tak, jestem uczcwa, nie umiem udawać, można czytać ze mnie jak z książki. Chwilami jestem na siebie taka zła za to.

Próbuję dać ten czas również sobie. Uspokoić emocje, bo do tej pory byłam kłębkiem nerwów. Wiem, że minie kilka dni i on znowu zadzwoni. Zaraz po rozstaniu wytrzymałam i nie kontaktowałam sie kompletnie, choć myślałam że umrę. Zadzwonił po 2 dniach.

Staram sie to wszystko przemysleć. Przeanalizować i zmienić w sobie te rzeczy, które robilam źle. Naprawdę chcę być inna. Przez długi czas ja nie słuchałam tego co on mi stara sie powiedzieć. Dawał mi tyle sygnałów, a ja to ignorowałam. Czasem mówił wprost a ja się złościłam.

On mówił mi często " Ty górujesz nad innymi. Jesteś niezwykłą osobą, nie ma zbyt wielu takich ludzi" "Szybko to wszystko połapałaś i powiem ci, udaje ci się mnie zdobyć, udaje ci się".
Może to tylko słowa.
Teraz na pewno ma w sobie wiele złości, złych emocji. Za dużo tego było z mojej strony.

14

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Nie radzę sobie z emocjami. Nie wiem co mam myśleć i co robić. Ciężko mi jest pozostawać bez kontaktu z nim. Wiem, że wcześniej czy później zadzwoni. I ze kazda moja próba kontaktu sprawia, że on czuje do mnie niechęć. Tylko milcząc i czekając na jego ruchy mogę cokolwiek zmienić.
Bo na nic już nie mam wpływu.
Próbuję postawić sie na nogi, ale to wydaje mi sie ponad moje siły. Cały czas o nim myslę.

15

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

W sobotę zaprosił mnie do siebie.
Zawsze czekam na te jego telefony, cieszę się na te spotkania, a potem w sumie jak się widzimy, nie wiem jak sie zachować. On udaje, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, ja udaję, że mi na nim nie zależy.
Spędzamy czas na rozmowie, jest wesoło. Nie ma żadnej czułości. Ja potem wychodzę i nie wiem czy powinnam go pocałować czy nie, powiedzieć coś czy nie. I w końcu wychodzą z tego dziwne sytuacje.
Prawie się zapomniał, szedł do mnie, żeby mnie przytulić, ale mu sie przypomniało, że przecież musi teraz taki być obojętny i skręcił nagle do kuchni, żeby coś "niby" sprawdzić. Komicznie to wyglądało.
Może wypadałoby o tym wszystkim porozmawiać. Ale skoro on chce czasu, to próbuję mu go dać. Więc nie pytam co dalej.
Cięzko mi zachować dystans. Tęsknie za nim strasznie, chciałabym się przytulić do niego.
Jemu to przychodzi znacznie łatwiej.

Obiecałam sobie milczeć w tym tygodniu. Nie dzwonić i nie pisać. Niech on z tymi myślami sam zostanie.

16

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Twój partner to chodzący wór lęków. Teraz, przed Tobą dopadł go lęk egzystencjalny (ten taki najprostszy - zestarzeć się i umrzeć "razem") i to go w relacji z Tobą napędza(ło). Problem w tym, że ma innych swoich osobistych i "związkowych" lęków od groma - to każe mu się wycofywać.
Możesz próbować, ale szanse na zbudowanie prawdziwej, dojrzałej relacji masz wg mnie nikłe.

17 Ostatnio edytowany przez luluville (2012-10-29 17:49:35)

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Ze napisał/a:

Twój partner to chodzący wór lęków. Teraz, przed Tobą dopadł go lęk egzystencjalny (ten taki najprostszy - zestarzeć się i umrzeć "razem") i to go w relacji z Tobą napędza(ło). Problem w tym, że ma innych swoich osobistych i "związkowych" lęków od groma - to każe mu się wycofywać.
Możesz próbować, ale szanse na zbudowanie prawdziwej, dojrzałej relacji masz wg mnie nikłe.

Bardzo trafna ocena. On jest pełen wątpliwości i lęku. On zawsze analizuje wszystko naprzód. Jak będzie, co będzie. Analizuje każdy ruch i jakie on będzie miał konsekwencje. I wszystko widzi w czarnych barwach.
Czyli - ja sie w niej naprawdę zakocham, a ona po paru miesiącach nie będzie ze mną szczęśliwa i odejdzie, a ja będę cierpiał. Skupia się tylko na swoich uczuciach i zdaje sie nie dostrzegać kompletnie moich potrzeb i nie potrafi uwierzyć, że naprawdę go kocham.


Powiedział do naszej wspólnej koleżanki:
"Wiesz, ja naprawdę sie w niej zakochuję. Ale to nie może być tak szybko. Ja już trochę przeżyłem i po prostu muszę wszystko dokładnie przemysleć, przeanalizować"
Ona go wtedy trochę zrugała, że tu nie ma co myśleć. Ale on nie potrafi sie przekonać do czyichś racji, tylko uważa, że to co on myśli jest prawidłowe.

Czy to znaczy, że jeśli on sam nie pokona tego strachu, to ja nie mogę już nic zrobić by mu pomóc ten lęk pokonać?
Co mogę zrobić?

18 Ostatnio edytowany przez Ze (2012-10-29 22:40:31)

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Ale to najprawdopodobniej nie jest "ten lęk" - to cały zestaw. To pewnie nie chodzi tylko o strach przed zaangażowaniem, pewnie dotyczy też jego poczucia własnej wartości, szczególnie w relacji z kobietą, dotyczy i pewnie lęku "z PESELa" itd. Nie bawmy się w analizę, sama masz raczej wyobrażenie o nim, a nie głębsze wejrzenie w jego psyche. Tu jest bardzo silny opór na mocnym fundamencie "analizującego" ego.
Do tego facet jest niezły w (podświadomym) warunkowaniu Cię, w "związkowej" grze.

Czy on potrafi się nieskrępowanie bawić ? Czy potrafi być dziecięco radosny ?
Dziś tego Ci może nie brakuje, ale uwierz, jeśli celnie trafiłaem - za dwie życiowe chwile razem będzie Ci tego ogromnie brak.

Czasem pomaga krytyczna sytuacja, to co określasz jako "małe trzęsienie ziemi" , z tym, że musiałoby to być ogromne trzęsienie ziemi, a i tak stawiam, że jego opór będzie silniejszy.

Częste to, jakże częste - Kobieta podejmuje się "misji" pomocy partnerowi w nauczeniu go najpierw rozumienia, potem prawdziwego przeżywania i komunikowania emocji, z myślą o przyszłym szczęśliwym intymnym związku. A kończy się tak, że z czasem to ona uczy się od niego wyparcia i buduje sobie adaptacyjne niewole dla własnych emocji i tak trwają "zadowoleni". Jak dużo takich związków w starszym pokoleniu widzieliście ?

Ty popatrz w siebie. Zaryzykujesz ? Masz jedno życie i masz wolność. Jeśli się zdecydujesz - zawsze, ale to zawsze masz prawo do zejścia ze wspólnej ścieżki.

19 Ostatnio edytowany przez luluville (2012-10-30 11:49:11)

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Ze napisał/a:

Czy on potrafi się nieskrępowanie bawić ? Czy potrafi być dziecięco radosny ?
Dziś tego Ci może nie brakuje, ale uwierz, jeśli celnie trafiłaem - za dwie życiowe chwile razem będzie Ci tego ogromnie brak.

Powiem ci, że on jest jak duże dziecko. Czasem zachowuje się jak 15 letni chłopczyk.
I bywa aż za bardzo "dzięcięco radosny" jak to określasz.
Z jednej strony jest "myślicielem" i twardo stąpa po ziemi, analizuje, kalkuluje i "gra ostro", a z drugiej po prostu płynie z prądem, bawi się, cieszy muzyką jak dziecko, ucieka od rzeczywistości w zabawę i uciechy towarzyskie.
Kocham w nim tą radość, umiejętność oderwania się momentami od szarzyzny. Ale momentami to bywa męczące.

Ze napisał/a:

Do tego facet jest niezły w (podświadomym) warunkowaniu Cię, w "związkowej" grze.

Czasem pomaga krytyczna sytuacja, to co określasz jako "małe trzęsienie ziemi" , z tym, że musiałoby to być ogromne trzęsienie ziemi, a i tak stawiam, że jego opór będzie silniejszy.

Jest mistrzem w manipulowaniu mną. W jego "rękach" jestem jak zabłąkana owieczka.

Własnie tego sie obawiam, że nie uda mi sie przezwyciężyć jego oprów i lęków. On już tyle razy mówił " teraz już jestem pewny, teraz już wiem, że to ty", po czym znowu miał wątpliwości, uciekał.
Jego lęk i strach, wynika też z tego, że on ma już pewne rzeczy za sobą i z jednej strony chce zacząć od nowa, mieć nową rodzinę, być może dzieci i wie, że ja jako 30 latka, wolna też bym chciała, a on nie jest pewny czy aby na pewno da radę.
Mówi: "a jak ja nie zdążę wychować tego dziecka?"

On w ogóle nie myśli o tym, żeby brać życie tu i teraz, że po prostu być razem i czekać co przyniesie los. Tylko właśnie "on musi przemyśleć wszystko dokładnie, przeanalizować".

Dałam mu czas, spokój, żeby mógł spojrzeć na siebie z dystansu i przemysleć co sie dla niego liczy. I po prostu zatęsknić za moją obecnością.
Wiem, że my sie doskonale rozumiemy, być może za bardzo jesteśmy podobni. Urodziliśmy się dokładnie tego samego dnia z odstępem równo 10 lat.
I wiem, że on też to czuje, że tak wiele nas łączy, podobnie patrzymy na pewne sprawy.

A jednak gdzieś coś nie styka, blokuje. Nie wiem czy uda mi się przebić przez ten mur.

20

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

szczerze nie moge tego czytac ............bo plakac sie chce jakie jestesmy glupie i naiwne:/ i zgadzamy sie na takie traktowanie i tylko cierpimy i cierpimy......ja nie ma pojecia co Ci poradzic bo sama jestem  w podobnej sytuacji i przykro mi strasznie bo wiem ,ze zle Ci w tej relacji ,ale jestes tak mocno od niej uzalezniona ,ze nie potrafisz jej zakonczyc:((

21

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
luluville napisał/a:

Powiem ci, że on jest jak duże dziecko. Czasem zachowuje się jak 15 letni chłopczyk.
I bywa aż za bardzo "dzięcięco radosny" jak to określasz.
Z jednej strony jest "myślicielem" i twardo stąpa po ziemi, analizuje, kalkuluje i "gra ostro", a z drugiej po prostu płynie z prądem, bawi się, cieszy muzyką jak dziecko, ucieka od rzeczywistości w zabawę i uciechy towarzyskie.
Kocham w nim tą radość, umiejętność oderwania się momentami od szarzyzny. Ale momentami to bywa męczące.

Jest u Ciebie gotowość na szczerą brutalną ripostę ?
A jaki Ty masz OPÓR ? Gdzie są Twoje ukryte wątpliwości ? Czy jesteś gotowa CAŁA iść w ten związek ?
Co Ciebie napędza do tej relacji, a co Cię blokuje ?
Przestań z tym Bo on, on, on.
Ty sobie odpowiadaj na Siebie.

22

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Ze napisał/a:
luluville napisał/a:

Powiem ci, że on jest jak duże dziecko. Czasem zachowuje się jak 15 letni chłopczyk.
I bywa aż za bardzo "dzięcięco radosny" jak to określasz.
Z jednej strony jest "myślicielem" i twardo stąpa po ziemi, analizuje, kalkuluje i "gra ostro", a z drugiej po prostu płynie z prądem, bawi się, cieszy muzyką jak dziecko, ucieka od rzeczywistości w zabawę i uciechy towarzyskie.
Kocham w nim tą radość, umiejętność oderwania się momentami od szarzyzny. Ale momentami to bywa męczące.

Jest u Ciebie gotowość na szczerą brutalną ripostę ?
A jaki Ty masz OPÓR ? Gdzie są Twoje ukryte wątpliwości ? Czy jesteś gotowa CAŁA iść w ten związek ?
Co Ciebie napędza do tej relacji, a co Cię blokuje ?
Przestań z tym Bo on, on, on.
Ty sobie odpowiadaj na Siebie.

On jest dla mnie motorem napędowym. Dzięki niemu zachciało mi się zmieniać siebie, zachciało mi się "coś". On wszedł w moje życie, stabilnie nudne, kiedy położyłam już na sobie krzyżyk, przestałam wierzyć, że czekają mnie jeszcze jakieś pozytywne rzeczy.
On sprawia, że mam energię do robienia wielu rzeczy. Nie wiem z czego to wynika.
Dzięki niemu przełamałam wiele swoich barier. Na przykład latami nie byłam nad wodą, nie opalałam się. Wstydziłam sie pokazać w kostiumie. Nikt wcześniej nie był w stanie mnie zmusić. A on nie musiał mnie zmuszać. Po prostu pojechaliśmy nad tą wodę. Raz, drugi, trzeci. Dużo mnie to kosztowało, ale byłam szczęśliwa, że zaczęłam się otwierać.


Co mnie blokuje? Strach. Jego wymagania. Bardzo wysokie. Dotyczące wielu sfer. I ten strach dotyczy tego czy ja sobie z tym poradzę, czy umiem być w poważnym związku. Czy potrafię dbać o kogoś a nie tylko o siebie.
I czy potrafię odważnie mówić czego potrzebuję. Czy jestem w stanie przełamać wszystkie bariery, które we mnie tkwią.
Byłam uległa, bałam sie powiedzieć "stop", bałam się stawiać warunki. Tak bardzo chciałam zaslużyć na tę miłość. I to było totalnie złe myślenie. Wynika ono z tragicznie niskiego poczucia własnej wartości.

Początkowo wydawało mi sie że on będzie plastrem, lekiem na całe zło. Ze dzięki niemu wszystko sie uloży bez mojego udziału. Nic bardziej mylnego.
To jest tylko moja praca, moje dążenie do tego by odnaleźć w sobie kobiecość, poczucie godności, chęć bycia kochaną. Zbyt późno to zrozumiałam. Zachowywałam się zbyt dziecinnie, niedojrzale.
Może dopiero teraz tak naprawdę dojrzewam do tego związku.

23

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Dziewczyno ja bylam w podobnym zwiazku ,tez go idealizowalam ,ze dzieki niemu to i tamto, jak  wchodzilam do niego do mieszkania to ladowalam na innej planecie ,byl tak magiczny i wszystko co go otaczalo bylo takie samo, rowniez doswiadczylam z nim wiele cudownych chwil,przelamalam wiele lekow i barier,tylko ze on sprawil ,ze tak naprawde uzaleznilam sie do niego i od tego jego swiata,zapomnialam o sobie ,nie liczylam sie ja ,tylko on i ciagle chcialam sprostac jego wymaganiom ,ktore mi stawial,zebym byla go godna,przez  co coraz gorzej czulam sie ze soba,czulam sie nic nie warta bez niego,nie mialam nawet ochoty spotykac sie z kimkolwiek innym tylko z nim........moglabym tak dlugo nawijac .......efekt jest taki ze zmarnowalam 3 lata zycia ,wsrod ktorych bylo wiecej placzu i cierpienia i bolu i jestem psychicznym wrakiem niezdolnym do zadnych odczuc..............mam nadzieje ,ze Ciebie to nie spotka

24

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Moni255 napisał/a:

Dziewczyno ja bylam w podobnym zwiazku ,tez go idealizowalam ,ze dzieki niemu to i tamto, jak  wchodzilam do niego do mieszkania to ladowalam na innej planecie ,byl tak magiczny i wszystko co go otaczalo bylo takie samo, rowniez doswiadczylam z nim wiele cudownych chwil,przelamalam wiele lekow i barier,tylko ze on sprawil ,ze tak naprawde uzaleznilam sie do niego i od tego jego swiata,zapomnialam o sobie ,nie liczylam sie ja ,tylko on i ciagle chcialam sprostac jego wymaganiom ,ktore mi stawial,zebym byla go godna,przez  co coraz gorzej czulam sie ze soba,czulam sie nic nie warta bez niego,nie mialam nawet ochoty spotykac sie z kimkolwiek innym tylko z nim........moglabym tak dlugo nawijac .......efekt jest taki ze zmarnowalam 3 lata zycia ,wsrod ktorych bylo wiecej placzu i cierpienia i bolu i jestem psychicznym wrakiem niezdolnym do zadnych odczuc..............mam nadzieje ,ze Ciebie to nie spotka

Właśnie dlatego ten czas muszę dać także sobie. Na spojrzenie z boku na to wszystko. Na niego i na siebie. I na to jak miałaby wyglądać wspólna przyszłość.
Na tą chwilę bardzo nie chce go stracić. Wiem, że parę rzeczy popsułam. Ale i on popsuł.
Chciałabym żebyśmy dali sobie jeszcze jedną szansę.
Ale na razie potrzebny jest czas.
Staram sie nie szukać z nim kontaktu, ale to jest trudne. Bardzo za nim tęsknię.

25

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Sorry, ale znowu prosto z mostu.
Relacja oparta głównie na grze Rodzic - Dziecko.
Długa droga aby z tego partnerstwo wykuć. Dużo, bardzo dużo rzeczy do przerobienia, ale.
Ale dla Ciebie może być to budująca sprawa - masz szansę ponownie Dojrzeć, ponownie, tym razem skuteczniej Dorosnąć (choć Dojrzewamy i Dorastamy całe chyba życie). Więc myśl, czuj, uważaj na swoje poczucie wartości.
Pozdr

26

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Ze napisał/a:

Sorry, ale znowu prosto z mostu.
Relacja oparta głównie na grze Rodzic - Dziecko.
Długa droga aby z tego partnerstwo wykuć. Dużo, bardzo dużo rzeczy do przerobienia, ale.

Nie ma za co przepraszać. O to mi właśnie chodzi.
Możesz rozwinąć swoją myśl.
Nad czym powinnam popracować, skupić się, zastanowić. Tak naprawdę zależy mi na zmianie. Chcę się zmienić, bo widzę, że brnę na oślep. I nie chodzi tylko o niego.

27

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Ostatnio jest coraz gorzej. Nasza relacja niemal umarła. On mało sie kontaktuje, a jak już rozmawiamy to przez telefon i jest to rozmowa "od niechcenia". On teraz udaje, że nic sie nie stało, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, znajomymi. Jestem zła, bo nie potrafię udawać, że za nim nie tęsknię, nie myślę i że go nie kocham.
On gra takiego zimnego, takiego, któremu nie zależy. Jakby w ogóle nie było tematu.
Jednocześnie już dwa razy przyłapałam go jak jeździ pod moim domem i sprawdza czy jestem. W sobotę zadzwonił i pytał co jest teraz w telewizji, co oglądam w tym momencie, żeby sprawdzić czy naprawdę siedzę w domu. Zachowuje sie jak dziecko. A jest dorosłym mężczyzną.
Zastanawiam się czy jest sens, bym czekała. Kocham go bardzo i nie potrafię teraz nawet pomyśleć o kimś innym, podświadomie jestem mu wierna, mimo że faktycznie nie jesteśmy razem.

Wolałabym żeby mi powiedział: Słuchaj, przykro mi, ale nic z tego nie będzie. Spróbuj sobie ułozyć życie z kimś innym. Między nami już nic nie będzie.
A on wciąż robi mi jakąś nadzieję, wciąż nie kończy tego definitywnie i zostawia cały czas otwarte drzwi. Bardzo mnie to męczy i złości.
Najchętniej bym z nim o tym porozmawiała. Ale wyciąganie od niego na siłę jakiejkolwiek deklaracji jest głupotą.

28

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Kochana uwierz mi ,ze szkoda Twojego czasu bo nic dobrego z tego nie wyniknie ......jakby mialo to juz by bylo a nie ma,nie ma na co czekac i ludzic sie ,ze bedzie lepiej bo nie bedzie  ( moze na jeden ,dwa dni ,a potem bedzie znowu tak samo ). Ja to doskonale znam bo przechodzilam przez cos takiego przez 3 lata i ludzilam sie ze bedzie lepiej i ze mu zalezy na mnie , a tu ani nie bylo lepiej ani mu nie zalezalo,stracilam tylko kawal czasu w moim zyciu na cos po czym zostal tylko niesmak i smutek .Ja radzę Ci definitywnie zerwac z nim kontakty na zawsze,bedzie bolalo bo go kochasz ale uwierz mi bedzie bolalo jeszcze bardziej jak stracisz szacunek do samej siebie ,a godzac sie na cos co Ci nie odpowiada wczesniej czy pozniej tak sie stanie.

29

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

on poprostu boi się wejść w poważną relację chociaż napewno bardzo by chciał, jednego dnia myśli że będzie fajnie i dobrze wam się ułozy, a przez następne pięć nachodzą go myśli że wam się nie uda, że go nie kochasz, że za jakiś czas go zostawisz, boi się rozczarowania i cierpienia, przez które musiałby przechodzić po ewentualnym rozpadzie waszego związku. Daj mu czas,nie naciskaj, zajmij się czymś,miej swoje życie, a czas pokaże co z tego bedzie

30

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
vyoletzka napisał/a:

on poprostu boi się wejść w poważną relację chociaż napewno bardzo by chciał, jednego dnia myśli że będzie fajnie i dobrze wam się ułozy, a przez następne pięć nachodzą go myśli że wam się nie uda, że go nie kochasz, że za jakiś czas go zostawisz, boi się rozczarowania i cierpienia, przez które musiałby przechodzić po ewentualnym rozpadzie waszego związku. Daj mu czas,nie naciskaj, zajmij się czymś,miej swoje życie, a czas pokaże co z tego bedzie

Myślę właśnie, że tak z nim jest. Że on nie chce definitywnie zamknąć tej relacji, bo ciągle ma wahania, ciągle się zastanawia, analizuje. I jest dokładnie tak jak mówisz. Jednego dnia wie, że chce być ze mną, a drugiego, że nic z tego być nie może, bo ja i tak odejdę wcześniej czy później.
Staram się wrócić do swojej codzienności, nie myśleć tak o nim, tylko żyć normalnie bez niego. Jest to bardzo trudne, bo strasznie za nim tęsknię.
Nie wiem co będzie za chwile. I nie wiem co musiałby sie stać, żeby jego świat się zatrząsł, a on w końcu zrozumiał co jest ważne i podjął to ryzyko.
Teraz wyjeżdża na parę dni zagranicę. Miałam ochotę powiedzieć mu, że będę tęsknić, martwić się i żeby koniecznie się odezwał. Ale powiedziałam tylko "uważaj na siebie". Co więcej mogę.

31

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Moze on jest chory ,takie objawy mial moj facet i mial schizofrenie .

32

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Moni255 napisał/a:

Moze on jest chory ,takie objawy mial moj facet i mial schizofrenie .

Co ty mówisz?
Powiedz coś więcej o tych objawach...

33

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

hmmmm to zalezy jaki roszaj schizofrenii ,ale moj mial np takie napady bardzo dobrego nastroju,byl mega pozytywnie nastawiony ,energiczny ,a nagle nie wiadomo skad przychodzila totalna zmiana nastroju na negatywny,potrafil byc bardzo kochajacy i czuly a za chwile zimny i okrutny w slowach bardzo i niezdecydowany co do mojej osoby , czasami porafil caly dzien sie do mnie nie odezwac bez powodu a jak zaczynalam rozmowe to tak odpowiadal na pytania aby szybko ja zakonczyc. Nigdy nie zorientowalabym sie ,ze jest chory gdyby mi nie powiedzial. Nie mowie ,ze Twoj facet jest chory ,ale mam wrazenie ,ze momentami zachowuje sie podobnie:/

34

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Ogarnęło mnie zwątpienie. Widzę, jak bardzo nasza relacja nie ma sensu. Może powinnam być wyrozumiała, dać mu czas. Może powinnam próbować go zrozumieć, że nie jest pewien czy powinien wchodzić w ten związek. Może powinnam być cierpliwa, dać mu czas i po prostu poczekać aż on sobie wszystko przemysli.
Ale czy to ma sens?
Czy powinnam czekać?
Czy to nie jest tak, że jak kochasz to wiesz, że chcesz tu i teraz, nie potrzebujesz o niczym myśleć, bo chcesz tej osoby bez względu na okoliczności.
Próbuje patrzeć na to jego oczami. On jest zły, że nie byłam cierpliwa, że nie rozumiałam jego potrzeby czasu, tego że nie jest gotowy.
Ale czy kiedykolwiek będzie??
Co musiałoby sie stać, by on poczuł, że jest gotów, by podjął decyzję. Doprawdy, nie mam pojęcia.
Jestem tak skołowana, że pęka mi głowa od myśli.

35

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

W tek chwili wydaje Ci sie to jakas ogromna tragedia ,ale wyobraz sobie ,ze teraz dowiedzialabys sie ,ze jestes nieuleczalnie chora i cale zycie Ci sie przewartosciowuje,i nie wazne jest to czy kocha czy nie kocha ,nie  warto tracic czasu na niepewnych facetow,jestes  zdrowa i mloda wiec zyj ......a Ty umierasz zyjac ......z tej ponoc milosci smile Docen to co masz i co mozesz jeszcze miec z nim lub bez niego

36

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Moni255 napisał/a:

W tek chwili wydaje Ci sie to jakas ogromna tragedia ,ale wyobraz sobie ,ze teraz dowiedzialabys sie ,ze jestes nieuleczalnie chora i cale zycie Ci sie przewartosciowuje,i nie wazne jest to czy kocha czy nie kocha ,nie  warto tracic czasu na niepewnych facetow,jestes  zdrowa i mloda wiec zyj ......a Ty umierasz zyjac ......z tej ponoc milosci smile Docen to co masz i co mozesz jeszcze miec z nim lub bez niego

Czas leczy rany... To akurat jest pewne. I wiem, że w końcu zapomnę, że przestanie boleć a ja przestanę cierpieć i czekać. To po prostu musi samo minąć i na to trzeba czasu.
Serce mi nie pęknie z tęsknoty. Kolejny związek który przejdzie do historii. Nie ja pierwsza i nie ostatnia.
Tylko narazie wydaje mi się, że to koniec świata. Czekam aż przejdzie.

37

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Uwierz mi ja Cie bardzo dobrze rozumiem bo przez 3 lata bylam szalenczo zakochana w facecie ,ktory mnie zwodzil ,raz kochal a innym razem traktowal jak smiecia ,ale ja i tak mu to wybaczalam ,rozstawalismy sie i wracalismy do siebie,ale to byla tak cholernie toksyczna relacja i nie moglam o nim zapomniec bo widywalismy sie czesciej lub rzadziej ale widywalismy ,a ja usychalam jak go nie bylo przy mnie ,nieraz mialam rozne mysli ......nadal go kocham ,ale wiem ,ze to chore i ze musze bardziej kochac siebie bo on zniszczyl mnie jako czlowieka a ja musze to odbudowac ,poszukac na nowo swojej wartosci i tozsamosci........zerwalismy calkowicie kontakty ,nie widzialam go od maja ,nie mam pojecia co u niego ,a u mnie pojawily sie problemy zdrowotne , czesto tak sie dzieje kiedy czlowiek od dluzszego czasu jest smutny i depresyjny ,wtedy dopada choroba:/  ale jest latwiej ,teraz skupiam sie tylko i wylacznie na sobie i na swoim zdrowiu smile

38

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

U mnie jest bardzo trudno zerwać całkowicie kontakty, bo mieszkamy niemal obok siebie. Czy chcę czy nie, codziennie mijam jego dom. Ciężko mi go unikać, odciąć się całkowicie. Prawdopodobnie, gdyby był z innego miasta, byłoby mi łatwiej. A tak... po prostu tak sie nie da.
Teraz wyjechał zagranicę na parę dni. Nie dzwonię do niego, on też sie nie odzywa. Bawi sie tam na tyle dobrze, że nawet nie przyjdzie mu do głowy, żeby sie odezwać. Nie interesuje go co u mnie. Serce mnie boli, ale cóż poradzę.
Łudzę sie jeszcze, że jak będzie przez jakiś czas naprawdę beze mnie, bez kontaktu, to może zatęskni, może go to otrzeźwi, wierzę jeszcze w niego i w to, że damy radę jeszcze coś zbudować, przy odrobinie chęci z obu stron.
Ja wiem, że robiłam źle, że go osaczyłam i narzucałam się, zamiast wrzucić trochę na luz i poczekać co będzie za chwilę. Chciałam tu i teraz a on miał do mnie o to pretensje.
Ja też chcę sie zmienić.

39

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Jak sie chce to sie wszystko da......mozna sie np przeprowadzic ,ale mniejsza z tym ,widze ,ze Ty nadal chcesz ratowac toksyczny zwiazek z facetem ,ktory totalnie Cie olewa........moze wlasnie sie z kims bzyka na tym zgranicznym wyjezdzie o czym Ty nigdy sie nie dowiesz.......a jak przyjedzie to moze jak bedzie mu sie nudzic to sobie o Tobie przypomni.....ale to Twoja sprawa ,dla mnie tu nie ma przyszlosci i tyle na ten temat z mojej strony bo widze ,ze Ty raczej masz ochote nadal w to brnac......powodzenia.

40

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Moni255 napisał/a:

Jak sie chce to sie wszystko da......mozna sie np przeprowadzic ,ale mniejsza z tym ,widze ,ze Ty nadal chcesz ratowac toksyczny zwiazek z facetem ,ktory totalnie Cie olewa........moze wlasnie sie z kims bzyka na tym zgranicznym wyjezdzie o czym Ty nigdy sie nie dowiesz.......a jak przyjedzie to moze jak bedzie mu sie nudzic to sobie o Tobie przypomni.....ale to Twoja sprawa ,dla mnie tu nie ma przyszlosci i tyle na ten temat z mojej strony bo widze ,ze Ty raczej masz ochote nadal w to brnac......powodzenia.

Nie sądzisz chyba, że się wyprowadzę, tylko dlatego, że on mieszka blisko mnie. Nie zamierzam uciekać. Jakoś to zniosę. W końcu minie. Czas leczy rany.

41

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Mam ogromny problem z emocjami. Nie radzę sobie sama ze sobą. Nie wiem jak określić mój stan emocji. Czuję się jak w potrzasku. Nie umiem z tego wyjść. Nie umiem o nim nie mysleć. To mnie przeraża.
Wiem, że powinnam mysleć "nie chcę go znać", tyle razy mnie zranił. A ja wciąż nie mogę tego poczuć. Czy to nie chore? Czy to nie jest nienormalne, że gotowa jestem na wszystko, bylebyśmy byli razem?
Jak mam sobie z tym poradzić? Co mam zrobić, by w końcu poczuć, że to ja go nie chcę.

42

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

To sie nazywa TOKSYCZNY ZWIAZEK    jesli ktos Cie rani ,Ty to wiesz ,boli Cie to a mimo wszystko chcesz byc z ta osoba. Ja nie bede Ci juz nic radzic ,bo i tak nie sluchsz i nie usluchasz bo jestes za slaba psychicznie zeby z tym skonczyc,ale kiedys to minie tylko sporo sie jeszcze nacierpisz.

43

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
Moni255 napisał/a:

To sie nazywa TOKSYCZNY ZWIAZEK    jesli ktos Cie rani ,Ty to wiesz ,boli Cie to a mimo wszystko chcesz byc z ta osoba. Ja nie bede Ci juz nic radzic ,bo i tak nie sluchsz i nie usluchasz bo jestes za slaba psychicznie zeby z tym skonczyc,ale kiedys to minie tylko sporo sie jeszcze nacierpisz.

Czuję, że straciłam kontrolę nad swoim życiem. Nie potrafię nic z tym zrobić. Masz rację, jestem słaba psychicznie. Kompletnie sie pogubiłam.

44

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Moze jestem malo empatyczna ,ale nie potrafie nic innego napisac.......ja dobrze znam te uczucia i ta Twoja sytuacje i widze ,ze popelniasz dokladnie te same bledy o co ja i wiem ,ze dopoki sama sie nie zbierzesz w sobie i nie postanowisz tego zakonczyc to nikt inny Cie do tego nie przekona......ja tez nie potrafilabym bo wiele razy obiecywalam sobie ze to koniec ,idealizowalam cos co byla farsa i namiastka " zwiazku " i pomimo ze bylo mi cholerenie zle to bez niego bylo jeszcze gorzej ,wiec skoro wiedzialam ,ze nie mam na tyle sily zeby odejsc to zdradzilam .......to byla jedyna metoda bo wiedzialam ,ze wtedy on mi da spokoj i czuje sie teraz o wiele lepiej ,bez tego mentliku uczuciowo-emocjonanego,pomimo ,ze kochalam tego faceta jak nikogo wczesniej i wiem ,ze juz nigdy nikogo tak nie pokocham  to wole byc sama.

45

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Cały poranek przepłakałam. Zrozumiałam, że to ja jestem toksyczna. Ze to ja nie umiem stworzyć normalnego związku.
Wiem, że powodem tego jest moje dzieciństwo, bez ojca, bez miłości matki i z poczuciem że muszę na uczucie zasłużyć, że muszę o nie błagać i żebrać.
Oddaję cała siebie, nie zostawiając nic. I to moje zachowanie sprawiło, że on ma ochotę uciec gdzie pieprz rośnie.
Zderzenie z rzeczywistością było dla mnie bardzo bolesne, ale kiedy spojrzałam prawdzie w oczy, odczułam ulgę. To taki pierwszy krok.
Bo ja chcę odzyskać siebie.Moja koleżanka napisała mi dziś :"chciałabym, żebyś wróciła..."

Obiecałam sobie zerwać z nim kontakt. Nie szukać go, nie zastanawiać sie co robi. Nie muszę być lojalna bo nie jesteśmy teraz parą, nie muszę siedzieć w domu, bo nie jesteśmy parą. Muszę odzyskać swoje własne życie.

46

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

NOOO w koncu jakis sensowny post z Twojej strony:))) musisz odzyskac siebie ,robic to na co masz ochote ,wychodzic spotykac sie z ludzmi ,ktorzy chca sie naprawde z Toba spotykac dlatego bo jestes dla nich wazna, a nie myslec o tym facecie bo poswiecasz mu wszystko a pewnego dnia uslyszysz ze spotyka sie z Toba z litosci ,ja tak uslyszalam i wiecej juz nie musial sie litowac:)) skup sie na tym co dobre,i nie zwlaj winy na rodzicow,na dziecinstwo ,moze to i ma jakis wplyw ,ale najwiekszy wplyw na siebie masz tylko Ty:))) i pamietaj chciec to moc,banalne ,ale bardzo prawdziwe;))

47

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego w jak beznadziejnej sytuacji jestem, jak się zapędziłam w kozi róg i w ogóle, że to wszystko kompletnie nie ma sensu.
On traktuje mnie źle, a ja mu na to pozwalałam.
Robię drobne kroczki, ale naprawdę chcę się z tego uwolnić.
Widzę, że to nie ma sensu, że właśnie nie chcę, by kochał mnie z litości.

48

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

no brawo i trzymam kciuki abys trwala w tym postanowieniu bo ja jeszcze wiele razy ulegalam i zadowalalam sie jakimis ochlapami,ktore mi byl w stanie dac,szkoda Ciebie na jakiegos dupka ,ktory  nie potrafi Cie docenic ,jest mnostwo innych facetow,chciaz wiem ,ze to malo pocieszajace jak sie kogos kocha .........ja nadal kocham swojego ex-toksycznego faceta i wiem ,ze nikogo juz takiego nie spotkam ,ale marze takze o normalnym zwiazku o kims na kim moge polegac,z kims z kim moge wyjechac na wakacje ,pojsc do kina,a nie tylko siedziec w domu i sie bzykac ( choc byl to najlepszy sex na swiecie ,ale niestety nic poza tym ).

49

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Nie wiem skąd pochodzi desperacja, którą odczuwam w kontakcie z nim.
Ogarniam mnie taka niemoc, że sobie z tym nie radzę.
Wiem, że to ja jestem toksyczna w tej relacji. To ja chciałam za bardzo. Osaczyłam go, a faceci tego się najbardziej boją.
Ciągle sie obwiniam za to co zrobiłam, za każdy telefon, którego nie odebrał. Za wszystko co dotąd się działo.
Ale on naprawdę nie był święty. Zadowalałam sie jakimiś ochłapami czułości właśnie, czymś co zdawało mi sie być zainteresowaniem. Teraz wszystko umarło a ja nie mogę się odnaleźć.
Boli i boleć będzie jeszcze długo.

50

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Moja sytuacja niewiele się zmieniła. On wciąż kontroluje moje życie. Nie jesteśmy razem. Ale on nie pozwala mi odejść, poradzić sobie z tym i zapomnieć. Wciąż jest zazdrosny, wciąż go interesuje co robię, z kim spędzam czas, czy jestem wieczorami w domu.
Spotykamy się od czasu do czasu, rozmawiamy, wyłącznie na stopie koleżeńskiej.

To bez sensu. On jest wygodny, przyzwyczajony do swojego "kawalerskiego wolnego życia" i boi się, że zburzę mu ten cudowny swiat. Nie umie się zdecydować, ale jednocześnie nie chce bym zniknęła z jego życia.
Na zmianę mnie kocha i nie chce oglądać. Miota się. Dzwoni, błaga żebym przyszła, dlaczego mu odmawiam. By za chwilę nie odzywać i nie dać znaku życia.
On nigdy, przenigdy nie podejmie decyzji o związku. Kocham go, ale tracę czas. Czas na czekanie, aż jaśnie pan stwierdzi, że potrzebuje mnie w swoim życiu.

Ciężko się wyrwać z relacji, gdzie fizycznie nie jesteście razem, a emocjonalnie jesteście od siebie nawzajem zależni.
Głupi ślepiec. Nie przejrzy na oczy. I ja muszę podjąć tę decyzję za nas. Odejść, choć to będzie bolało.

51

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Od miesiąca nie jesteśmy razem. A mnie wcale nie jest lepiej. Cały czas za nim tęsknię, rozpamiętuję, dręczę się. Nie mogę osiągnąć spokoju.
Przestałam doszukiwać sie w jego postępowaniu logiki. Jak ktoś kocha to kocha. Jak komuś zależy, to ta druga strona to wie, czuje i nie ma wątpliwości.
Nie ma "on mnie kocha, tylko nie jest pewny", "on mnie kocha, ale sie boi".
Nie kocha, nie boi się, jest pewny, ale raczej tego że nic do mnie nie czuje.

Nie mogę się łudzić i oszukiwać. Po prostu próbuję sobie z tym poradzić, zapomnieć.
Probuję odbudować swoje poczucie wartości i w ogóle dojść do ładu po tym roku. Tak naprawdę jestem wściekła na niego, że to wszystko zaczął, że sam walczył o tą relację i chciał by trwała, a potem wycofał się ze wszystkiego.

52

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
luluville napisał/a:

Jestem w bardzo trudnej sytuacji emocjonalnej. W teorii wiem co powinnam zrobić, jak postąpić,ale kompletnie nie potrafię sobie poradzić.
Od ponad pół roku jestem w relacji ze starszym od siebie mężczyzną. Znaliśmy sie wiele lat, jako przyjaciele, ale coś zaczęło między nami iskrzyć i on zaczął zabiegać o moje względy. Dlugo mnie prosił o to byśmy sie spotkali, dali sobie szansę. Ja się bardzo wzbraniałam. Nie chciałam. Drążył i drążył, aż w końcu uległam tym namowom i zaczęliśmy się spotykać.
Nie miałam zbyt szczesliwych doświadczeń męsko damskich i bałam się kolejnego zranienia. Zawsze miałam poczucie, że jakoś muszę zasłużyć na milość.
A on potrafił zdobyć moje serce... oj jak chce to potrafi..

On jest wiele lat po rozwodzie, długo był sam, nie związał sie na dłużej z żadną kobietą. Nie był za nikogo odpowiedzialny, dbał sam o siebie,nikomu sie nie tłumaczył. Związki jakie miał były dłuższe, krótsze. Gdy sie zaczeliśmy spotykać, on powiedział, że chce zmienić swoje życie, że chce sie ustatkować, ustabilizować, że nie chce już być sam.
Ale chyba go to przerosło. Ja wiem, dojrzały mężczyzna powinien wiedzieć czego chce. Tylko dlatego postanowiłam sie z nim spotykać. Bo uznałam, że w tym wieku, wie czego chce, że skoro chce żeby jego życie wyglądało inaczej, to jest to prawda.

Zakochałam się i to jest najgorsze.
Zniosłam wiele przez ten czas. Ale liczyłam, że jak przebrnę przez to to będzie już tylko lepiej. On ciągle mówił, że potrzebuje czasu, a ja jestem taka niecierpliwa. Że on nie jest gotowy na taką 100% relację, że on jeszcze do końca nie wie czego chce. Żebym była cierpliwa, że wszystko przed nami, że po prostu muszę mu dać czas.
On sie boi zobowiązać, jest mu wygodnie samemu. Nie wie czy chce być ze mną czy ma być sam. Bo wie na czym polega zwiazek. Początkowo myślał, że wie, że jest pewien, ale z biegiem czasu zaczął wątpić.
A ja byłam za dobra. Dbałam o niego, o jego dom. Pomagałam mu w sprawach zawodowych. Starałam się pokazać mu, że naprawdę będzie ok.
Wiele razy mowił, że sie we mnie zakochuje, że już sie przyzwyczaja do mojej obecności, że gdyby mnie zabrakło byłoby mu ciężko. Że świetnie nam sie rozmawia i spędza razem czas. Że to lubi.
I tak sobie tkwilismy w tej dziwnej relacji. Bywał okropnie zazdrosny. I wiele razy dawał dowód tego, że nie jestem mu obojętna.
Z drugiej strony trzymał chłodny dystans.
I tak to trwało i trwało. Ja byłam cierpliwa. Byłam sfrustrowana, bo chciałam w końcu wiedzieć co dalej. I zakochiwałam sie coraz bardziej. Obiecywałam sobie - porozmawiam z nim i to skończę. Ale nie umiałam. Nie chciałam go tracić.
Byłam za bardzo natarczywa. Nie dałam mu przestrzeni. Mój świat zaczął kręcić sie wokół niego. Oplotłam go jak bluszcz. Aż w końcu to pękło. Pokłóciliśmy się. I nie jesteśmy już razem. Niby. Bo nadal sie widujemy od czasu do czasu. Zero czułości, zero okazywania czegokolwiek.
On mnie zaprasza, spędzamy razem wieczór. Ale ten dystans... Tak jakby on robił sobie czas na przemyslenie.Na chlodną kalkulację. Wiem, że nie jestem mu obojętna, bo by nie spędzał ze mną tego calego czasu.
Nie mam pojęcia czy jemu na mnie kompletnie nie zależy, czy naprawdę może kierować nim strach i niepewność. Wiele razy mi mówił "bo ja sie zakocham, a ty po pół roku powiesz - ej, sory, ale musimy sie rozstać".
Nie wiem jak mam interpretować jego zachowanie. Nie wiem czy jestem tak głupia, że nie dostrzegam, że facet robi sobie jaja.

Może po prostu dać mu czas. Niech sobie odpocznie ode mnie, przemysli, zatęskni. Może będzie potrafił podjąć jakąś decyzje co do swojej przyszlości.
A może całkiem już sobie darować.
Jestem bardzo zakochana. Nie chcę go tracić. Nie potrafię zrezygnować z tej relacji. Choć wiele razy sobie obiecywałam. Ale to uczucie mną zawładnęło. Nie mam pojęcia co myśleć.

Witaj, w swoim związku, którego już nie ma zachowywałam się prawie tak samo jak twój mężczyzna, też jestem po rozwodzie. W moim małżeństwie było bardzo wiele przemocy psychicznej. Chorowałam na depresję, myślałam, że się wykończę. Byłam bardzo uzależniona od męża, bo mimo że bardzo mnie ranił już przed ślubem ja nie potrafiłam zakończyć tej relacji. Potem poznałam kolejnego partnera i już na pierwszej randce poczułam ogromny lęk. Bardzo chciałam aby się we mnie zakochał, sama też pragnęłam miłości. Im relacja ta stawała się bliższa tym bardziej się bałam. Chciałam uciec. Wynajdowałam miliony powodów dla których nie możemy być razem. Mówiłam, że nie wiem co do niego czuję. Męczyłam się cholernie sama ze sobą. Płakałam przed nim, że się boję.
Tyle, ze u mnie była troszkę inna sytuacja, bo partner faktycznie zaczął mnie źle traktować. Wyzywał moją rodzinę, był wybuchowy względem mnie i dziecka, miał problemy z pracą , nie czułam się bezpiecznie.
Może twój partner też czuje taki lęk jaki czułam ja, uwierz mi to okropne! Dobry psycholog mógłby pomóc w przepracowaniu tego. Jeżeli twojemu facetowi zależy na tobie, to zgodzi się na terapię - tak myślę. Ważne jest to jak on cię traktował, czy okazywał ci miłość, dawał poczucie bezpieczeństwa? To jest ważne, ja panicznie bałam się bliskości, ciągle chciałam kończyć związek, ale dawałam partnerowi dużo miłości: szanowałam, wspierałam, motywowałam
. Ta relacja na dłuższą metę  może ci szkodzić. Dla mnie toksyczny związek to na pewno taki, w którym ktoś czuje się nieszczęśliwy, ale nie sprowadzajmy wszystkich do jednego wora. Na tym forum kobiety najczęściej piszą , ze są bite, nie szanowane, mają mężów alkoholików, alfonsów. Czy twój partner też taki jest?
Zachowanie twojego faceta po prostu bardzo przypomina mi moje zachowanie i wiem, ze to może być właśnie lęk przed bliskością. Tyle, że jak już wcześniej napisałam mój partner miał problemy, m.in czasem był agresywny, więc to chyba dobrze, ze stało się jak się stało.
U was może być inaczej.

53

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Witaj. Jestem w podobnej rozterce emocjonalnej, z tym że ja odeszłam od męża który pił i mnie bił. Teraz po roku nie bycia razem miotają mną emocje czy byłam dobrą żoną czy aby nie mogłam zrobić więcej aby to małżeństwo uratować. I podstawowe pytanie czy ja go kocham ? Nie wiem. Dziewczyny piszą że to toksyczna miłość, że jestem uzależniona od swojego kata. I pewnie tak jest ale strasznie ciężko  jest odejść i zapomnieć.
Twoja sytuacja jest inna ale też masz mętlik i gubisz się w emocjach.
Zajmij się sobą, odnajdź jakąś pasję. Odnów kontakty ze znajomymi.
Ja tak robię. W dzień normalnie funkcjonuję, ciężkie są wieczory i noce kiedy zamiast spać człowiek siedzi i myśli i odczuwa taką pustkę...
Powiem Ci tak jak moja koleżanka zawsze mi powtarza: Zycie jest za krótkie, żeby płakać przez jakiegoś dupka.

54 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-03-10 21:21:03)

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

http://www.malinski.pl/?inc=read&id=930
Czytajcie, czytajcie i jeszcze raz czytajcie. Czytajcie az wejdzie do glowki.
Pozdrawiam smile

55

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
LIDKA7 napisał/a:

Witaj. Jestem w podobnej rozterce emocjonalnej, z tym że ja odeszłam od męża który pił i mnie bił. Teraz po roku nie bycia razem miotają mną emocje czy byłam dobrą żoną czy aby nie mogłam zrobić więcej aby to małżeństwo uratować. I podstawowe pytanie czy ja go kocham ? Nie wiem. Dziewczyny piszą że to toksyczna miłość, że jestem uzależniona od swojego kata. I pewnie tak jest ale strasznie ciężko  jest odejść i zapomnieć.
Twoja sytuacja jest inna ale też masz mętlik i gubisz się w emocjach.
Zajmij się sobą, odnajdź jakąś pasję. Odnów kontakty ze znajomymi.
Ja tak robię. W dzień normalnie funkcjonuję, ciężkie są wieczory i noce kiedy zamiast spać człowiek siedzi i myśli i odczuwa taką pustkę...
Powiem Ci tak jak moja koleżanka zawsze mi powtarza: Zycie jest za krótkie, żeby płakać przez jakiegoś dupka.

Masz rację. Ciężko odejść i zapomnieć. Ale jak powiedział mi mój psycholog:
Nie można trwać w czymś co niszczy, co powoduje, że ciągle czuję się źle, co tak naprawdę nie ma przyszłości i co wykańcza.
Tylko najtrudniej wiedzę zamienić w trwałe poczucie, w coś co jest naszym własnym wnioskiem i wypływa z naszych chęci do zmian.
Jedną nogą stoję po stronie rozumu a drugą po stronie serca.
Tęsknię za nim i gotowa jestem wrócić choćby do tego co było, nawet ze świadomością, że to było złe.
To właśnie to co jest we mnie toksyczne. Trzymanie na siłę czegoś co nie ma sensu.
A z drugiej strony wiem, że nic dobrego by z tego nie było.
I bądź tu mądry.

Chcę to zmienić. Ale to jest daleka droga.

On gdzieś tam cały czas istnieje w moim życiu. Cały czas jest. Obserwuje mnie, sprawdza gdzie bywam i z kim. A ja w tym głupim zachowaniu doszukuję się "zależy mu na mnie skoro tak robi". Tylko że to jest bardzo mylne...

56

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Wysłałam ten link mojemu prawie byłemu mężowi, żeby poczytał aż zrozumie.
I wiecie co odpisał mi mój alkoholik po kilku dniach ?
Ze on zupełnie nie wie o co mi chodzi i nie rozumie tych bredni......

niunia77 napisał/a:

http://www.malinski.pl/?inc=read&id=930
Czytajcie, czytajcie i jeszcze raz czytajcie. Czytajcie az wejdzie do glowki.
Pozdrawiam smile

57

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?

A byłaś może w poradni psychologicznej ? Poszukaj w swojej miejscowości i zapisz się. Poczytaj też o toksycznej miłości, albo wapmirach energetycznych.
Ja jutro wybieram się do poradni leczenia uzależnień, bo mój mąż jest alkoholikiem a ja pragnę się uwolnić od zgubnej myśli, ze bardzo go kocham....może otworzą mi tam oczy.

luluville napisał/a:

Cały poranek przepłakałam. Zrozumiałam, że to ja jestem toksyczna. Ze to ja nie umiem stworzyć normalnego związku.
Wiem, że powodem tego jest moje dzieciństwo, bez ojca, bez miłości matki i z poczuciem że muszę na uczucie zasłużyć, że muszę o nie błagać i żebrać.
Oddaję cała siebie, nie zostawiając nic. I to moje zachowanie sprawiło, że on ma ochotę uciec gdzie pieprz rośnie.
Zderzenie z rzeczywistością było dla mnie bardzo bolesne, ale kiedy spojrzałam prawdzie w oczy, odczułam ulgę. To taki pierwszy krok.
Bo ja chcę odzyskać siebie.Moja koleżanka napisała mi dziś :"chciałabym, żebyś wróciła..."

Obiecałam sobie zerwać z nim kontakt. Nie szukać go, nie zastanawiać sie co robi. Nie muszę być lojalna bo nie jesteśmy teraz parą, nie muszę siedzieć w domu, bo nie jesteśmy parą. Muszę odzyskać swoje własne życie.

58

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
LIDKA7 napisał/a:

A byłaś może w poradni psychologicznej ? Poszukaj w swojej miejscowości i zapisz się. Poczytaj też o toksycznej miłości, albo wapmirach energetycznych.
Ja jutro wybieram się do poradni leczenia uzależnień, bo mój mąż jest alkoholikiem a ja pragnę się uwolnić od zgubnej myśli, ze bardzo go kocham....może otworzą mi tam oczy.

Tak, chodzę na terapię. Próbuję odzyskać poczucie własnej wartości, którego w tej chwili już nie mam za jego sprawą.
Pozbawił mnie całkowicie godności, szacunku do siebie i poczucia, że jestem fajna dziewczyna i warta wszystkiego co najlepsze.
On jak wampir karmił się moją energią, powiększał swoje ego i swoją wartość poniżając mnie, wmawiając mi że jestem głupia, nieatrakcyjna i w ogóle dno.
A ja głupia mu uwierzyłam i nadal po trosze wierzę. Bo ciężko jest wyplenić ze swojej głowy coś co ktoś ci wbija miesiacami.
Mam wstęt do facetów. Nie mam ochoty nikogo poznać, nie mam ochoty na randki. Może gdybym poznała kogoś kto byłby diametralnie inny, kto by pokazał, że myśli inaczej niż tamten to był uwierzyła, że są normalni mężczyźni.
Na ten moment myślę, że nie ma.

I choć wiem, że nie powinnam być z kimś takim, to nadal za nim tęsknię. Chyba jeszcze potrzebuję dużo czasu, by całkowicie zapomnieć.

59

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
luluville napisał/a:
LIDKA7 napisał/a:

Witaj. Jestem w podobnej rozterce emocjonalnej, z tym że ja odeszłam od męża który pił i mnie bił. Teraz po roku nie bycia razem miotają mną emocje czy byłam dobrą żoną czy aby nie mogłam zrobić więcej aby to małżeństwo uratować. I podstawowe pytanie czy ja go kocham ? Nie wiem. Dziewczyny piszą że to toksyczna miłość, że jestem uzależniona od swojego kata. I pewnie tak jest ale strasznie ciężko  jest odejść i zapomnieć.
Twoja sytuacja jest inna ale też masz mętlik i gubisz się w emocjach.
Zajmij się sobą, odnajdź jakąś pasję. Odnów kontakty ze znajomymi.
Ja tak robię. W dzień normalnie funkcjonuję, ciężkie są wieczory i noce kiedy zamiast spać człowiek siedzi i myśli i odczuwa taką pustkę...
Powiem Ci tak jak moja koleżanka zawsze mi powtarza: Zycie jest za krótkie, żeby płakać przez jakiegoś dupka.

Masz rację. Ciężko odejść i zapomnieć. Ale jak powiedział mi mój psycholog:
Nie można trwać w czymś co niszczy, co powoduje, że ciągle czuję się źle, co tak naprawdę nie ma przyszłości i co wykańcza.
Tylko najtrudniej wiedzę zamienić w trwałe poczucie, w coś co jest naszym własnym wnioskiem i wypływa z naszych chęci do zmian.
Jedną nogą stoję po stronie rozumu a drugą po stronie serca.
Tęsknię za nim i gotowa jestem wrócić choćby do tego co było, nawet ze świadomością, że to było złe.
To właśnie to co jest we mnie toksyczne. Trzymanie na siłę czegoś co nie ma sensu.
A z drugiej strony wiem, że nic dobrego by z tego nie było.
I bądź tu mądry.

Chcę to zmienić. Ale to jest daleka droga.

On gdzieś tam cały czas istnieje w moim życiu. Cały czas jest. Obserwuje mnie, sprawdza gdzie bywam i z kim. A ja w tym głupim zachowaniu doszukuję się "zależy mu na mnie skoro tak robi". Tylko że to jest bardzo mylne...

Czuję się tak samo... narzeczony zdradzal mnie a ja sie dowiedzialam... mija 4 dzien od rozstania... a ja go kocham, mam do niego takie silne uczucia przywiazania, zaleznosci, oddania, nie wiem dlaczego, skoro on mnie nie kocha....

Powiedzialam ze to koniec miedzy nami. Przeprosil i wiecej nie odezwal sie. Nie wiem , czy mozna wyzbyc sie tej chorej milosci, tego uzaleznienia od niego? Bo jesli nie, to moge tak trwac, i wyniszczac sie, nie ma roznicy miedzy tym co jest teraz, a tym co on ,i robil, na co sie zgadzalam i wybaczalam...

60

Odp: Toksyczna relacja? Uzależnienie?
zdradzana88 napisał/a:

Czuję się tak samo... narzeczony zdradzal mnie a ja sie dowiedzialam... mija 4 dzien od rozstania... a ja go kocham, mam do niego takie silne uczucia przywiazania, zaleznosci, oddania, nie wiem dlaczego, skoro on mnie nie kocha....

Powiedzialam ze to koniec miedzy nami. Przeprosil i wiecej nie odezwal sie. Nie wiem , czy mozna wyzbyc sie tej chorej milosci, tego uzaleznienia od niego? Bo jesli nie, to moge tak trwac, i wyniszczac sie, nie ma roznicy miedzy tym co jest teraz, a tym co on ,i robil, na co sie zgadzalam i wybaczalam...

Momentami wydaje mi się, że nie potrafię z tego wyjść. Ze nigdy się emocjonalnie od niego nie odetnę. Bo choć już drugi miesiąc nie jesteśmy razem, to pępowina między nami ciągle jest.
On dokładnie wie, kiedy zadzwonić. Jakby miał jakiś niewidzialny radar, że w mojej głowie coś się zmienia. Już kilka razy tak było, że kiedy moje myslenie zmieniało sie o ciut w dobrą stronę to on dzwonił i był przemiły, grzeczniutki i w ogóle anioł - nie człowiek.
Podejrzewałam nawet, że ma podsłuch w moim aucie. Ale on ma po prostu mega intuicję...

Posty [ 61 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczna relacja? Uzależnienie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026