Hej, nie wiem czy uda mi się krótko, ale spróbuję. Mam 19 lat i jestem tegorocznym matużystą. Moją koleżankę w rzucił chłopak w dzień jej urodzin. Była strasznie przybita, więc pomyślałem, że ją pocieszę. i dobrze mi całkiem szło, bo zawsze wychodziła ode mnie w lepszym humorze. To jest dziwna sytuacja, a ja wiem jak takie sytuacje się kończą, więc mówię: tylko przyjaźń. Jednak jak to w życiu bywa nic z tego nie wyszło i Amorek mnie trafił. Niestety bez wzajemności. Powiedziałem jej o tym. W końcu przyjaciółce mówi się wszystko. Ona mówi wolę cię mieć jak prawdziwego przyjaciela, bo mogę ci o wszystkim powiedzieć. Ja myślę sobie dobra mi to pasuje. Było dobrze, ale nie wiem czy to jest wina towarzystwa w które wpadła czy po prostu już mnie nie potrzebowała i zaczęła mnie olewać. Na początku spamowałem ją sms-ami, potem zmieniłem taktykę i dałem sobie spokój. Napisała do mnie kilka dni temu, że tęskni za starym przyjacielem. To ja mówię, spotkaj się ze mną. Ona mówi, że w ciągu dwóch tygodni się spotka. Słowa nie dotrzymała. To ja wtedy nie wytrzymałem i wygarnąłem jej wszystko równo, powiedziałem, że nie chcę jej widzieć. Niestety na drugi dzień sam do niej napisałem. I tu pytanie do was: Jak uwolnić się od takiego kogoś? Cały problem już powoli mnie męczy? Chodzi nie o odrzucenie uczuć, ale o to, że ona nigdy przyjaciółką nie była, bo nigdy mi nie pomogła. Jeszcze wyzwała mnie, gdy przyszedłem po pocieszenie po śmierci bliskiej osoby. Jak powiedzieć spier**** i być konsekwentnym? A może po prostu to strach przed cierpieniem, bo już 5 razy Amorek mnie trafiał i zawsze nieszczęśliwie.
Podobne tematy
2 2012-10-20 23:31:47 Ostatnio edytowany przez porzucona (2012-10-20 23:50:51)
maturzystą .Przepraszam,nienawidzę błędów ortograficznych,sorry.A jeśli chodzi o przyjażń,kobiety naprawdę wierzą,że mężczyzna może być przyjacielem,i jeśli zawiedziesz...,pozdrawiam,życzę powodzenia,pamiętaj,ze kobiety,nawet,te zranione,mają swoje uczucia.Nie odpowiedziałam,na twoje pytanie,po prostu próbowałam odpowiedzieć,za kobietę.pozdrawiam.J.
Trochę to szakisz chaotycznie ujęłaś, ale jeśli dobrze rozumiem totalna przybitka- przyjaciółka-egoistka+ zawiedzione nadzieje do chłopaków. Ponoć łatwiej się cierpi w grupie, więc może pocieszy Cię myśl, że ktoś ma podobnie ;] Nawet tak jak Ty mam 19 lat. Tyle że z takimi przyjaciółkami się uporałam. Pewnie jesteś normalną (to jest komplement) uczuciową i skromną dziewczyną.
Prawie całe życie nie mogłam poradzić sobie emocjonalnie z takimi przyjaźniami, zawsze chciałam komuś pomoc, bo myślałam, że za tym problemami kryje się wartościowa dziewczyna. Jednak nigdy tak nie było. Wspólną cechą tych "przyjaciółek" było to, że były egoistkami - gdy one miały problem, to moim świętym obowiązkiem było je wysłuchać gdy mnie coś bolało to albo zostałam zbagatelizowana, albo ich problemy były ważniejsze a ja musiałam to zrozumieć. Pewnego dnia zobaczyłam wszystko jasno (szantaż emocjonalny zawsze sobie uświadamiałam, po tym zawsze jest frustracja). Zrozumiałam, że to z jakimi ludzmi się zadaję to mój wybór, więc doceniłam prozę normalności i od teraz szukam przyjaciółek, które nie zasypują mnie ogromem swoich problemów, ale ważą właściwie kiedy problem (mój czy jej) jest poważny. Skoro ona Cię olewała, zrób to samo, te krótkie tęskne wiadomości o powrót to nic innego jak wołanie pasożyta(emocjonalnego) o żywiciela. Dobrze Ci radzę szukaj własnego szczęścia ![]()
Niestety co do chłopców Ci nie poradzę, bo sama jestem z tej tematyki kiepska jedyne co moge powiedzieć to nie przejmuj się
Bo nawet, gdy myślisz że jesteś potwotem to pamiętaj, że każda potwora znajdzie swojego amatora ![]()
4 2012-10-21 12:39:13 Ostatnio edytowany przez szakisz (2012-10-21 12:41:20)
dzięki magdamery. Małe sprostowanko. Ja jestem chłopakiem, ona dziewczyną, ale to nie szkodzi, bo twoje słowa bardzo mi pomogły
A co do tematu ona wie bardzo dobrze, że ma nade mną przewagę i wykorzystuje to. Ja poprostu jestem lekko mówiąc zły na siebie w sytuacji, gdy jednego dnia jest ostra kłótnia i wyrzucam jej wszystko, a na drugi sam wracam z podkulonym ogonem nie wiadomo czemu. Nie przyznam jej się do tego, że potrzebuje jej bardziej niż ona mnie. Jak się uwolnić, bo przyznacie panie same, że to głupie przepraszać kogoś za ostre słowa w sytuacji, gdy zostało się przez tego kogoś zranionym ![]()
szakisz, jestem dziewczyną, odrobinkę starszą, i przyznam, że mam troszkę podobnie. też ciężko mi odmówić komuś pomocy, kłótni nie znoszę, często wyciągam pierwsza rękę na zgodę.
jak sobie poradziłam? w sumie nie do końca się od tego uwolniłam. ale staraj się ZAWSZE wszystko przemyśleć przed faktem, często jest możliwość 'wyczucia', że ktoś chce tylko nas wykorzystać.
6 2012-10-22 15:32:08 Ostatnio edytowany przez szakisz (2012-10-22 15:40:15)
Ja naprawdę nie jestem konfliktowym człowiekiem, ale jak nazwiesz kogoś, kto nie dotrzymuje danego słowa. Uważasz ją za przyjaciółkę, której możesz mówić wszystko i mówisz jej Zwierzasz się z uczucia, które jest psikusem losu, którego ani ona ani ty nie chcesz. Myślisz, że pomoże ci z tym walczyć, a w zamian tego słyszysz żale, jakbyś popełnił przestępstwo.