Witajcie
Muszę napisać i się wyżalić bo czuję że to mnie zabija. Kocham faceta który od zawsze traktował mnie jak matkę, sprzątaczkę i kucharkę wiem głupie ale niestety... Przez 12 lat małżeństwa nigdzie nie wychodziłam ze znajomymi sama zawsze z Nim a On nigdy mnie nie zabierał na swoje wyjscia. Siedzialam w domu z dwójką dziecmi i czekalam chodzac od okna do okna kiedy wroci i w jakim stanie. Pil bardzo czesto i bardzo duzo, tracac kontrole nad potrzebami fizjologicznymi
a ja sprzatalam po Nim i blagalam by przestal pić. Gdy mialam juz dosc Jego nocnych imprez i picia nie wpuscilam Go do domu (po raz kolejny) ale tym razem nie wrocił zamieszkał u matki i nie chce wrocic, przychodzi do mnie czasem i zazwyczaj konczymy w łóżku
wiem ze nie powinnam ale tak bardzo Go kocham i chce żeby wrócił żałuje że Go nie wpusciłam wtedy do domu bo może by nie odszedł
Ostatnio jak byl u mnie i zasnął sprawdziłam Jego telefon... pisze z jakąś larwą umawiają sie na piwko, na dyskoteki, zaprasza Go do domu na noc jak nie ma dzieci
Pisałam do niej zeby Go zostawila w spokoju to mąż mnie zbesztal zebym sie nie mieszala do Jego zycia i powiedzial ze to tylko kolezanka
Nie mam siły żyć za każdym razem czuje Go i widze, od lat lecze sie na depresje a teraz czuje ze sie pogarsza...nie wiem czy dlugo dam rade oszukiwac sie ze może wróci bo mam cały czas nadzieje...zaczynam miec mysli samobójcze ja poprostu wariuje
Mam 30 lat spedzilam z tym czlowiekiem pol swojego zycia
mam a raczej mialam tylko Jego a teraz mam o Nim zapomnieć? przestac kochac? Jak???
:(:(
Poprawiłam swoj blad jestem po slubie 12 lat razem jestesmy(bylismy) 15 lat(Slub wzielam za pozwoleniem sadu poniewaz bylam w ciazy) zreszta chcielismy tego oboje ![]()