Mikołaj jest dla mnie bliską osobą. Znamy się od około 7 lat i od samego początku jesteśmy przyjaciółmi. Bardzo dużo czasu ze sobą spędzaliśmy, jak to młodzi. Będąc w I LO związałam się ze swoim chłopakiem Damianem, wróżono nam piękną przyszłość, nie mniej jednak Mikołaj był cały czas dla mnie ważny, mając te kilkanaście lat poprostu się w nim zabujałam. Podczas kiedy ja, zaczęłam układać sobie swoje życie, Mikołaj związał się z Karoliną, stworzyli piękną parę. Niestety moje szczęście długo nie trwało. Nie zgodność charakterów doprowadziła do tego, że po 1,5 roku rozstałam się z Damianem. Mój przyjaciel zaczął planować ślub. Miał niby dopiero 19 lat, ale ukończył w czerwcu LO i w końcu w sierpniu pobrał się z Karoliną. Było to w ubiegłym roku. Ja zaczęłam w tym roku studia UM, jednak do szczęścia wiele mi brakuje. Przez te 7 lat od kiedy znamy się z Mikołajem cały czas go kocham. Ostatnio zaczeliśmy wspominać stare czasy, jak to było zanim oboje zaczeliśmy układać sobie życie. Mikołaj przyznał się, że gdyby nie miał teraz żony i 2 miesięcznego synka to teraz chciałby być ze mną, a tak nie może obejrzeć się za siebie. Powstrzymywałam się tylko, żeby nie przyznać się do tego, że mi na nim cały czas zależy. Przecież nigdy o tym nie rozmawialiśmy, więc po co rozdrapywać rany. Ale temat pojawił się przez to, iż będąc pod wpływem alkoholu wygadał się, że chciałby spędzić ze mną noc i jeśli kiedyś będzie mnie o to prosił, to żebym wyjechała z nim jak najdalej stąd.
Stawia mnie to w dwuznacznej sytuacji, bo nadal zeleży mi na Mikołaju, ale przecież on ma żonę, syna. Co robić?
Podobne tematy
Kurcze, trudna sytuacja. On ma żonę i dziecko. Z drugiej jednak strony nadal nie jesteś mu obojętna...Wydaje mi się, że powinnaś odpuścić. Klamka już zapadła. On jest żonaty, wybrał inne życie, nie z Tobą.
Dziękuje za odpowiedź odnośnie mojego wątku. Wiesz, od samego początku byłam przekonana, że właśnie odległość odgrywa tutaj znacząca rolę. Ja nie jestem z Warszawy, ten mężczyzna tak. Tymczasem, ja jak zawsze palnęłam gafę i w ten o to sposób wciąż jestem sama.
Co do Twojej sytuacji, to niewykluczone, że Twój przyjaciel kiedyś zrozumie, że Ty to ta jedyna. Oby wtedy nie było za późno...
Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia nie tylko w sprawach sercowych, ale również na uczelni:)
Ma żonę. Trzymaj się z daleka. Tu nie ma o co pytać. Cokolwiek zajdzie między Wami, będzie źle.
O tyle sytuacja jest dla mnie ciężka, iż widujemy się w każdy weekend. Mamy wspólnych znajomych, pasje. Oboje ukończyliśmy szkołę muzyczną i w weekendy opracowujemy kolejne koncerty, aby dalej działać w naszej szkole, choć już jako absolwenci. W takim wypadku spotkania są nie uniknione. Nie chcę rozygnować z tego co lubię robić, kiedyś to nastąpić, bo UM i szkoły muzycznej nie dam pociągnąć w jednym czasie, ale to jeszcze nie teraz.
Wiem, że muszę "odsunąć się" od Mikołaja, ale to również mój przyjaciel. Za kilka tygodni będę matką chrzestną Jego syna (oczywiście jeśli się zgodzę, bo nie podjęłam jeszcze decyzji, dowiedziałam się o niej dzis). On zna wiele moich tajemnic, ja Jego, więc będzie trudno odwyknąć od tego, że nie mogę spotkać się z nim na cały dzień. Dziewczyny doradźcie jak postępować, żeby nie urazić go (bo wiem jak boli, gdy ktoś nagle się od Ciebie odsywa i trzyma dystans), ale też żeby samemu nie cierpieć.
Myślę, że powinnaś rozluźnić Waszą więź stopniowo. Jesteś już teraz studentką, mieszkasz w nowym mieście. Twój przyjaciel pozostał w rodzinnej miejscowości. Los jest więc dla Ciebie bardziej przychylny niż Ci się wydaje. Pomyśl więc nad zapisaniem się do jakiś kół muzycznych w mieście w którym studiujesz. Dzięki temu, nie będziesz musiała rezygnować ze swojej pasji i jednocześnie narażać się na regularny kontakt z Nim. Nie namawiam Cię do zupełnego odsunięcia się od Niego. Pomyśl jednak, że on ma swoją rodzinę, swoje życie. Ty również zaczynasz nowy etap. Warto go wykorzystać, bo studia to fajna sprawa. Zrobisz jednak jak sama uważasz za stosowne. Pozdrawiam.
Postanowiłam się przełamać. Wracam do domu za dwa tygodnie, ale już dziś umówiłam się z Mikołajem, że jak tylko wrócę idziemy się spotkać. Muszę z nim szczerze porozmawiać. Zawsze mieliśmy świetny kontakt, więc myślę, że powinniśmy na spokojnie porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić. Nie chcę go zranić, ale muszę zacząć myśleć o sobie. Chyba to będzie najlepsze rozwiązanie. Co o tym sądzicie? Czy szczera rozmowa nt nie utrzymywania bliższych kontaktów będzie dobrym wyjściem czy raczej odsunąć się powoli i po prostu zniknąć z czasem z Jego życia..
Od tego właśnie zaczynają się romanse... i później nieszczęśliwe życie Kochanki i zdradzanej żony.
Jak najszybciej powinnaś rozluźnić tą znajomość. On jeśli chce bliższych kontaktów to niech je ma z żoną albo z Tobą po tym jak odejdzie od żony...
znowu gadanie... przecież autorka już podjęła decyzję. Pójdzie z nim do łóżka i zrujnuje sobie życie. On już sobie zrujnował idąc do ślubu z pierwszą lepszą, która miała mu ją zastąpić.
Nomoreagain - faktycznie podjęłam już decyzję. Ale nie chcę zniszczyć sobie życia, nadal mam -naście lat. Do łóżka nie pójdę z pierwszą lepszą osobą (mam tu również na myśli Mikołaja, choć nie jest "pierwszym lepszym"). Zależy mi na nim, ale chyba starając się utrzymać z nim kontakt zraniła bym siebie, więc ograniczę go do minimum. Tak będzie lepiej...
napisalas ze byliscie przyjaciolmi i kazdy z was mial swoje zycie uczuciowe. dlaczego dopiero teraz mowi ze mu sie podobasz? bo ja wywnioskowalam ze nigdy nie byliscie ze soba jako para. szkoda ze tak pozno zaczeliscie ta rozmowe, ale skoro on wybral i ma zone i dziecko to nie rujnujcie tego. chlopak jest naprawde dziwny. po co zenil sie w tak mlodym wieku z dziewczyna ktorej nie kocha? jak policzylam wiek dziecka to wyszlo ze nie wpadka byla przyczyna slubu. dziwne to dla mnie.
Flame2 podjelas decyzje i tak trzymaj ![]()
Spróbuj pomyśleć o jego żonie, i o synku...
Czy Mikołaj rozmawiał z nią czy być może chce mieć was obie ? Ona być może nawet nie zdaje sobie sprawy, o jego uczuciu do Ciebie i jest przekonana że to ja kocha (w sumie wziął z nią ślub, mają dziecko - ma prawo tak myśleć)... Jej cały świat się zawali... Ona ma już poukładane życie, Ty nie... Być może jeszcze spotkasz na swojej drodze mężczyznę którego pokochasz... Wszystko przed Tobą ![]()
Rozmawiałam wczoraj z Mikołajem. Siedliśmy na spokojnie, wyjaśniliśmy sobie wszystko od początku.
Końcowym wnioskiem, zrezygnowałam z bycia matką chrzestną jego synka . Będziemy nadal się spotykać, ale stosunkowo rzadko, ponieważ po Wszystkich Świętych wrócę do domu dopiero na Boże Narodzenie. Będziemy widywać się tylko spotkaniach grupy muzycznej. Tam raczej rzadko będziemy mieli czas pogadać. Jednak zastrzegliśmy sobie, iż zawsze będziemy mogli do siebie zadzwonić i pogadać.
Jak myślicie, czy dobrze postąpiliśmy?
Słusznie. To, że zrezygnowałaś z bycia matką chrzestną, to dobra decyzja. Kontakt w ten sposób będziesz miała ograniczony z Nim do minimum. Łatwiej przez to o odcięcie się i rozpoczęcie nowego etapu w życiu.
Prosiłam Was dziewczęta o radę. I podobnie jak Wy uważam, że dobrze postąpiłam ograniczając kontakt z Mikołajem, jednak źlę się z tym czuję.
Zawsze mieliśmy dobry kontakt, sama nie raz prosiłam go o pomoc. W końcu byliśmy przyjaciółmi.Teraz musiałam urwać to wszystko. I tu zaczyna się problem, bo brakuje mi rozmów z nim. I cholernie to boli.
Może znacie jakieś sposoby, żeby nie bolało? Chociaż, żeby mniej...
Flame - zrobiłaś dobrze.
Sposobów na to żeby nie bolało - nie ma.
Na to żeby bolało mniej jest tylko jedno - czas. Wiem, że to wydaje się oklepane, ale tak jest rzeczywiście. Z czasem wszystko blaknie. Szkoda Waszej przyjaźni, ale na to już nic nie można poradzić. To już nigdy przyjaźń by nie mogła być, a bycie kochanką, czy tą co rozbija małżeństwo chyba Ci nie odpowiada.
Możesz go wspominać ale zacznij układać swoje życie bez niego. Tym bardziej, że z tego co opisałaś w pierwszym poście to nie miałabym do niego zaufania.
17 2012-11-05 18:38:19 Ostatnio edytowany przez jadvinia (2012-11-05 18:40:11)
Po pierwsze popieram decyzję o odcieciu sie od Mikołaja. Jeżeli chodzi o sposób żeby nie bolało, to przychodzi mi na myśl jeden sprawdzony sposób, a mianowicie zastąpienie rozmów smsami. Może to dziwnie brzmi, ale miałam też w Twoim wieku przyjaciela na mur beton. Co prawda nie było tam drugiego dna. Ukladalismy sobie życie osobno. Z czasem nasze drogi bardzo sie rozeszły, nie było za dużo okazji na spotkania, dużo pisaliśmy smsow i w sumie oficjalnie nikt z nikim niczego nie zrywał, zostały tylko dobre wspomnienia ![]()
Zawsze będzie lżej mając jakiś kontakt. Życzę Ci spotkania swojej" miłości.
Ps. Studia wiele zmienia, wiem coś o tym ![]()
Droga Jadviniu, niestety w naszym przypadku ograniczenie się do pisania sms nie pomoże. Bo nadal mielibyśmy wtedy kontakt. A my musimy go ograniczyć. Jemu chyba dużo łatwiej to przychodzi, w końcu ma żonę, syna i to oni są jego "oczkiem w głowie" mimo wszystko, poza tym studiuje na miejscu, u nas w Dęblinie. A ja już teraz zostałam sama 170km od domu. Z moimi dawnymi znajomymi utrzymuję słaby kontakt, bo ja jestem na uczelni wojskowej, oni na zwykłym uniwersytecie i najgorsze, ze w innych miastach. A znajomi ze studiów, jeszcze nie są mi tak bliscy, abym mogła powierzyć im moje tajemnice i problemy. Ciężko mi...
dobrze ze ograniczylas kontakty on ma zone i dziecko, nagle mu sie cos odmienilo, skrzywdzilabys zone jego i dziecko. zastanawia mnie aby jedno dosc mlodo sie ozenil hm. za mlodo.
20 2012-11-05 21:22:53 Ostatnio edytowany przez Flame2 (2012-11-05 21:23:41)
Patrząc na statystyczny wiek małżeństw to fakt. 19 lat to młody wiek, ale jeśli kogoś się kocha (przynajmniej tak się wydawało i nadal tak musi być, skoro są do tej pory razem) to wiek nie gra roli.
Niemniej jednak sama zadaję sobie pytanie, dlaczego się na to zdecydował skoro gdzieś w głębi duszy mu na mnie zależy.. A może miałam być tylko przelotnym romansem...
Mikołaj był wczoraj u mnie w mieście i poprosił mnie o spotkanie. Zgodziłam się nieświadoma konsekwencji. Powiedziałam mu, że i tak nie idę na uczelnię, bo źle się czuję, więc o której ma ochotę to niech przyjdzie, tylko nie będę najlepszym rozmówcą.. Było około 9, kiedy jego żona zadzwoniła, że Mikołaj się do mnie wybiera bo jest w mieście, żeby coś tam załatwić i czy mogłabym jej pożyczyć książkę z biologii z liceum dla jej siostry, więc się zgodziłam i zaczęłam czekać na swojego przyjaciela. Punkt 9.30 zadzwonił dzwonek, zwlekłam się z łózka i poszłam otworzyć mu drzwi. Początkowo nasza rozmowa miała chłodny klimat, trzymałam go na dystans, jednak zszedł na temat, że ta książka to tylko pretekst, bo równie dobrze mogłabym ją jego szwagierce pożyczyć w następnym tygodniu jak wrócę do Dęblina. Że bardzo chciał mnie zobaczyć, że tęskni, że brakuje mu kontaktu ze mną, szczególnie tego bliskiego. Ja jeszcze nie wpełni kontaktując (przeziębienie i całonocne zakuwanie materiału się na mnie odbiło) przyznałam się do swoich uczuć. Stwierdził, że sprawiłam mu tym przyjemność, że chciałby mnie mieć cały czas. Że jego małżeństwo jest czysto teoretyczne. i tak przez około 2 godziny daliśmy się ponieść chwili, no i w tym momencie przyszła do mnie znajoma z roku przynieść mi notatki z porannego wykładu. Więc ja zostałam z Asią, a Mikołaj pożegnał się i wrócił do Dęblina, oczywiście nie zabierając książki.
Dziewczyny myślicie, że my swoim zachowaniem zaczeliśmy już psychicznie zdradzać? I czy istnieje coś takiego jak zdrada psychiczna. Bardzo źle się teraz z tym czuję..
Można się spierać o definicję zdrady. Dla mnie to już zdrada.
Wybacz ale ten człowiek NIE JEST Twoim przyjacielem. Przyjaciel nie wciąga przyjaciela w takie sytuacje.
Dla mnie jest oczywiste, że chce abyś była jego kochanką. Ty już mu się podałaś na tacy, ale jeszcze masz czas by się wycofać zanim nie zabrniesz w nieciekawą sytuację.
Piszesz, że źle się z tym czujesz. I dobrze. Powinnaś się czuć źle.
Pytanie tylko co teraz zrobisz?
Chyba nie łudzisz się, że odejdzie od żony? Tak, wiem, że takie sytuacje się zdarzają, ale niezbyt często. Poza tym jakby chciał od żony odejść to już by to zrobił.
Pisałaś wcześniej, że "nie pójdziesz z nim do łóżka", a teraz jesteś o krok od tego.
Dobrze się zastanów, bo potem nie będzie łatwiej. Będzie trudniej, a Ty będziesz się czuć jeszcze gorzej niż teraz.
Życzę dobrego wyboru.
Nie potrafie spojrzeć sobie w oczy. Mam wyrzuty sumienia. Pewnie powiedziecie, że sama w to zabrnęłam, ze mogłam odciąć się definitywnie od niego, ale cóż. dla mnie przyjaciele są ważni, nie potrafię ot tak wyrzucić ich z pamięci. Ale jeszcze gorsze jest to iż, w sobotę mamy wesele, znajomy ze szkoły muzycznej bierze ślub. Oczywiście wybieram sie na niego, idę z kolegą z liceum, bo dobrze się z nim dogaduję no i będę się dobrze bawić. O tyle jest problem, że Mikołaj z żoną też się wybiera, w końcu to ślub chłopaka z jego rocznika. Będę zmuszona go widzieć, spojrzeć jego żonie w oczy, ale nie potrafię tego. Brzydzę się sama sobą, bo dopuściłam się jak zwał tak zwał zdrady.
Ja miałam dwóch przyjaciół i z obydwoma musiałam zerwać kontakt. Nie było łatwo, ale to najlepsze rozwiązanie.
Idź na wesele i trzymaj się swojego partnera. Zobaczysz jaka jesteś silna nie zwracając na niego uwagi.
Pomyśl o jego dziecku i zerwij kontakt. Przede wszystkim on musi zrozumieć do czego może dojść w Waszych relacjach.
(Z jakiegoś powodu wziął ślub i spłodził syna)
Będzie ciężko, ale z czasem zrozumiesz, że najważniejsze jest czyste sumienie.
Młodziutka i mądra kobitka z Ciebie ![]()
Powodzenia
W pewien sposób Twoja historia jest mi bliska, bo ja też mam dziwny układ z przyjacielem i też niestety dziś zamierzam mu powiedzieć, że musimy nasze kontakty poluzować
Sytuacja nieco inna, jeśli masz chęć to możesz przeczytać w moim wątku, ale to mało ważne, bo jednak o przyjaciela i u mnie chodzi ![]()
Dlatego rozumiem za jaką bliską osobę go postrzegasz i jak boleśnie wygląda perspektywa rozstania... Ale czasem tak trzeba, wiesz? Ja się z tym powoli godzę. Wiem, że to zarówno dla mojego jak i jego dobra, bo gdyby zostało po staremu, to cierpiałabym okropnie, wiedząc że jest blisko a ja nie mogę go mieć. Może nie że od razu traktować się jak powietrze, ale widywać się krótko, rzadziej, nie wdając się we wciągające tematy. Podpisuję się pod moją przedmówczynią - naprawdę mądra babka z ciebie, że nie myślisz tylko o sobie, ale że on ma rodzinę i mimo że Ci na nim zależy, to wiesz że on robi źle że sam nie odejdzie ![]()
Trzymam kciuki, pisz na bieżąco ![]()
Drogie Dziewczęta, bardzo Wam dziękuję, że mi doradzacie.Potrzebuję osoby, z którą mogę o wszystkim powiedzieć. W dzisiejszych czas bardzo trudno znaleźć właściwą osobę, tym bardziej się cieszę, że mi pomagacie. Liczę, że będziecie dalej blisko mnie i będziecie mnie wspierać w tym trudnym dla mnie czasie..;)
Pisz na bieżąco - będziemy Cie wspierać.
A Karolina? Bo to przecież jej będzie najciężej spojrzeć prosto w twarz. Udawać, że nic się nie stało czy wręcz przeciwnie, otwacie powiedzieć jej, że Mikołaj nie jest mi obojętny. Sama nie chciałabym usłyszeć tego od innej dziewczyny, ale z drugiej strony nie chciałabym być okłamywana.
ale z drugiej strony nie chciałabym być okłamywana.
Ty to Ty, a Karolina to Karolina. Nie wiesz co ona by wolała. Chyba, że podświadomie (lub nie) chciałabyś żeby od niej odszedł (albo ona od niego po takiej informacji).
Nie rób tego. Daj im pukładać swoje życie. Choć on zadatków na uczciwego męża nie ma. Tym bardziej się w to nie pakuj.
Każdy jest inny .. wiem że łatwo się mówi ale ja bym chyba nie wytrzymała, raz sie zyje. A jeśli on też Cie kocha i jest w stanie zostawic zone i dziecko dla Cb? No tak tylko ze w sumie to gdyby tak sie stało to Tobie by nie dawało spokoju to że rozsypało sie małżeństwo Twojego przyjaciela. Podziwiam Cie kochana ze dajesz rade. Ja na Twoim miejscu bym musiała powiedzieć co czuje i wyznać mu to że go kocham.
Blondyna - nie przeczytałaś uważnie wszystkich postów. Autorka już mu to wyznała.
Obecnie ma dylemat czy powiedzieć jego żonie.
Kochana, Karoliny w to nie mieszaj. Jeśli jest ktoś od kogo powinna to usłyszeć, to jest to jej własny mąż.
Ty miej czyste sumienie, jeśli o to chodzi. Żebyś nie wyszła w razie czego na tą najgorszą...
Chyba macie rację;] Jednak nadal ciężko mi z tym. Widziałam się dziś z Karoliną, wpadłyśmy na siebie w galerii. Okropnie się czułam udając, że wszystko jest ok. Bo nic nie jest..
I dlatego uważam, że czas na ślub jest około 30. Wiele moich znajomych powróciło do osób z liceum, kiedyś nawet badania psychologiczne były, że na studiach się nie poznaje przyjaciół, ale w liceum, ja akurat mam odwrotnie, może dlatego to zapamiętałam...
tak czy inaczej rozbijając związek na pewno krzywdziłabyś żonę i dziecko, które powinno mieć ojca na codzień.
Właśnie dlatego zaczęłam wycofwaćsię ztej chorej sytuacji. Jednak zabrnęłam w nią jeszcze bardziej przyznając się pod wpływem impulsu do swoich uczuć
Plusem jest to, że przynajmniej nie macie już przed sobą tajemnic. Nie wiem czemu ludzie tak pochopnie wiążą się z ludźmi, skoro mają ciągatki do innych... ![]()
To chyba jedyny plus, jednak nie dał on nam szczęścia, wręcz przeciwnie.
Myślę jednak co z tym weselem. Nie wypada w ostatniej chwili rezygnować, jednak po Mikołaja wyznaniu jego towarzystwo też nie będzie mi na rękę..
Oczywiście, że wypada. Nie wypada kłamać samej przed sobą.
Wypada całkowicie zerwać kontakt. Nie niszczyć Karoliny, nie marnować jej i jej dziecku życia. On sam sobie z tym doskonale poradzi, nie musisz się wtrącać.
Jeśli uważasz, że wyjątkowo nie wypada, nie jest to też tak że idziesz tam sama, nie?
Idziesz z kolegą i z nim możesz się dobrze bawić, jego blisko trzymać, a Mikołaja unikać.
Zdecydowałam się mimo wszystko pójść na to wesele. Wydawało mi się trochę nie taktem, kilka godzin przed rezygnować z wesela bliskiego kolegi (znamy się od dziecka, bo nasze matki się przyjaźnią). Przed chwilą wróciłam do domu, czyli długo się nie bawiłam.
Karolina już przed kościołem wyczuła, że między mną a Mikołajem coś nie tak, bo przywitaliśmy się raczej chłodno, nie tak jak zawsze (to Ona podeszła pierwsza się przywitać, więc Mikołaj doszedł za nią). Na sali też nie zbyt mieliśmy ze sobą kontakt. Unikaliśmy się jak ognia (choć to może złe określenie, bo bardzo dużo czasu spędziłam tańcząc, bo mogłam na trochę przestać myśleć). Czuć było, że trzymam go na dystans, aczkolwiek raczej nie należałam w dniu dzisiejszym do tej bardziej rozmownej grupy osób. Kiedy zapytała czy wszystko między nami ok, powiedziałam, że tak, ale mam trochę gorszy dzień i przyszłam tylko ze względu na długoletnią znajomość z Młodym, więc już dała spokój, uwierzyła. I tak punkt 20 poprosiłam Łukasza (chłopak z którym byłam na weselu), żeby odwiózł mnie do domu..
A to to wesele było dzisiaj? Ot ślepota ze mnie, nie doczytałam ![]()
No ale widzisz, wcale tak źle nie było. Mimo wszystko plusem jest to, że i on Ciebie unikał. Znaczy, że jednak w pewien sposób jest uczciwy co do żony
Dobrze robisz próbując się odizolować, bo brnąc w związek z żonatym to Ty wyszłabyś na rozbijającą małżeństwo...
Zaczęłam po woli analizować wszystkie sytuacje, w których zaczeliśmy schodzić a temat uczuć. Już kiedyś rozmawialiśmy o tym (po którymś z koncertów w stanie niepełnego kontrolowania słów - za dużo alkoholu), Mikołaj coś tam wspominał, ale wtedy to było takie gadanie, miałam na oku chłopaka, ale nic z tego nie wyszło. W innej sytuacji wracaliśmy z Grześkiem do domu (chłopak u którego byliśmy dziś na weselu) i stwierdził, że zaczynam się robić coraz bardziej atrakcyjna i powinien zazdrosny, ale ja nigdy nie przywiązywałam do tego większej wagi. No i tak wywnioskowałam, że temat uczuć pojawia się w momecie, kiedy On z Karoliną przechodzą mniejszy czy większy kryzys.
W sumie całkiem zrozumiałe
Wtedy jest "w potrzebie", a i jest malutka chęć "zemsty" na żonie.
W końcu jesteśmy przyjaciółmi, więc Karolina nie pomyślałaby o mnie o jako potencjalnej konkurentce. Za długo się znam z Mikołajem, a Karolina też nie jest mi obca, bo jeszcze przed ich ślubem często spędzaliśmy wspólnie czas.
No ale teraz najważniejsze jest to, aby tą znajomość w miarę szybko i bezboleśnie rozluźnić.
Mikołaj napisał mi jednego zdawkowego sms'a, że szkoda iż tak szybko z Łukaszem pojechaliśmy, ale mimo wszystko dziękuje, że nie powiedziałam prawdy Karolinie.
Na pytanie czy zamierza jej kiedyś o tym powiedzieć, stwierdził, że w tej chwili, jego syn jest dla niego najważniejszy.
Wiesz, dla niego ta sytuacja jest równie dziwna i świeża jak dla Ciebie. Pewnie ma nadzieję, że wszystko rozejdzie się po kościach i w ogóle nie będzie potrzeby mówienia...
jak dla mnie daj sobie spokoj nie powinnas teraz mu niszczyc zycia ma zone,dziecko. Fak faktem jestes jego przyjaciolka tylko dla czego on nie zaproponowal ci wczesniej ze byscie byli razem za nim mial zone.Moim zdaniem powinnas sie odizolowac troche od niego zyc swoim zyciem i ograniczyc wasze spotkania bo jesli dojdzie miedzy wami do blizszego kontaktu to moze sie skonczyc dla was zle odsuniecie sie od siebie dla tego nie warto ryzykowac lepiej niech zostanie miedzy wami tak jak jest....Takie jest moje zdanie a zrobisz jak bedziesz uwazac tylko sie zastanow ty go kochasz od 7 lat a on teraz ci mowi ze chcial by z toba spedzic noc moze to jest poprostru ucieczka z jego strony on zony bo sie niedogaduje z nia tak jak z toba ale jak zajdziecie dalej niz powinniscie to mozecie zniszczyc relacjie miedzy wami wiec sie zastanow.pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego
Zaczęłam wczoraj odpisywać, ale padła mi bateria w laptopie, a zasilacz został w Łodzi, więc dopiero teraz mogę Wam dziewczęta odpisać.
Sprawą oczywistą jest to, że muszę się odizolować od Mikołaja, nawet małymi krokami (baaardzo małymi) to robię. Jednak przekreślenie 7 wspólnych lat jest ciężkie, ale muszę być twarda, przede wszystkim dla siebie, bo nie chcę być tą drugą, no i tą rozbijającą rodzinę..
Wiem, że ciężko, ale tak trzeba
Zobacz też, że on Ci wcale tego nie utrudnia, nie obiecuje złotych gór, tylko mówi wprost że najpierw syn i dziękuje za dyskrecję. Może też potrzebuje trochę czasu w izolacji, tyle że tego nie mówi...
Zapominając o tym, że w dniu dzisiejszym w szkole muzycznej trwają przygotowania (próba uczniów i absolwentów) do koncertu świątecznego, zadzwoniłam do pani Dyrektor, powiedzieć że z powodów osobistych nie mogę dalej grać. Powiedziała, że rozumie, że przykro jej, ale wie iż za ciężko będzie mi dojeżdżać z Łodzi do domu tak często.
W taki sposób ograniczyłam kontakt z Mikołajem do minimum.
Teraz już będziemy mieli baardzo mało okazji na spotkanie.
odwieczna prawda - za głupotę się płaci ![]()
sama nie raz płacę:)
Rozmawiałam dziś z Mikołajem. Byłam jeszcze dziś rano w domu, bo kończy mi się już zwolnienie lekarskie po zapaleniu płuc, potem wpadłam do szkoły muzycznej odebrać nagrodę, bo nie miałam czasu zrobić tego wcześniej i wychodząc wpadłam na Niego. Czułam się trochę niekomfortowo, bo nie mam ochoty spotykać się z nim, w końcu mam ograniczyć kontakt. Jednak poprosił, żebyśmy chwilę porozmawiali, więc się zgodziłam. Odwiózł mnie do Dęblina, więc spokojnie porozmawialiśmy. Powiedział mi, że to o czym rozmawialiśmy to była chwila słabości, że jestem mu bliska, ale mam swoje życie on swoje i lepiej będzie jeśli będziemy się dalej wyłącznie kumplować (w innym rozumieniu przyjaźnić) jak do tej pory. Że zawsze będę dla niego ważna w mniejszym lub większym stopniu, jednak to Karolina jest dla niego najważniejsza. A potem to już zeszliśmy na temat naszych studiów.
Jeśli Ty sobie poradzisz z tym, to może i jeszcze będziecie mieć normalny kontakt...
Wielkimi krokami zbliżają się Święta, a jeszcze wcześniej mikołajki. Czas obdarowywania się prezentami. Zawsze z Mikołajem mieliśmy zwyczaj wymieniania się drobnymi prezentami (jakaś biżuteria lub perfumy dla mnie, dla niego coś z męskich zabawek). W ubiegłym roku spędzaliśmy mikołajki podobnie. Ale jako, że On ma już żonę, postanowiłam kupić i Karolinie jakiś drobiazg, bo głupio bym się czuła. Jednak Ona była tym zaskoczona i nic nie mogła mi podarować (choć dla mnie najlepszym prezentem było i tak wspólne pójście na narty (uwielbiam jeździć, tak jak Karolina!)).. Dziś jej siostra (chodzi do tego samego LO co ja chodziłam) dzwoniła do mnie co bym chciała dostać, bo Karolina ma problem.. Oczywiście zaczęłam jej mówić, że nic nie trzeba itd itd.. Jednak znam na tyle dobrze Karolinę, że i tak Ona coś mi kupi. Więc mi wypada też jej coś dać, a tym samym Mikołajowi (stwarzamy na razie pozory "dobrej miny do złej gry").. Co o tym sądzicie?
Kolejkę elektryczną. Niech się bawi z synem.
Flame - coś widzę, że nadal nie potrafisz się od nich odciąć.
Podświadomie (lub nie) nadal pchasz się w ten związek.
"Stwarzacie pozory" - czas już przestać i zacząć żyć oddzielnie. Inaczej nigdy się nie wyzwolisz.
Jeśli uważasz, że musisz kupić prezent, to tak jak radzi Artemida - zabawkę do wspólnych zabaw z synem.
Wiesz Luc, ciężko mi to wszystko odciąć grubą kreską. Znamy się tyle lat. Mamy wspólnych znajomych, jak mówiłam podobne pasje. To coś co nas łączy.
Ale muszę być bardziej dzielna..
I powiem Wam dziewczęta, że chyba się zakochałam. Bynajmniej mam kogoś na oku.
Na ostatkach poznałam wspaniałego chłopaka, studiuje na tej samej uczeli co ja, tylko jest na innym kierunku. Może to nie jest jeszcze miłość, ale mam nadzieję, że będzie to coś poważniejszego.. Oby..
Flame - ja to wiem. Dlatego pisałam, że musisz się odciąć żeby móc zacząć żyć własnym życiem.
Życzę Ci aby nowopoznany chłopak okazał się tym jedynym.
Powodzenia.
Mam nadzieję, że życie w końcu mi się ułoży.
Wczoraj zagrałam ostatni koncert z osobami ze szkoły muzycznej. Aj, to było coś pięknego. W końcu czułam się wyjątkowo. Kiedy zaczynałam grać solówkę, przed sceną była idealna cisza, a ja wiedziałam, że czeka tam na mnie ktoś. Na koniec nauczyciele podziękowali mi za lata wspólnej pracy, itd. Nawet obecność Mikołaja mi nie przeszkadzała. To, że nowy kolega był blisko dodawało mi siły i motywacji. Cieszę się, że mogłam Go poznać. Bo z każdym dniem jest coraz ważniejszy:)
60 2012-12-12 17:00:38 Ostatnio edytowany przez Flame2 (2012-12-12 18:20:12)
Kochane! Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Choć dziwnie to może brzmi, bo to co Wam powiem pewnie Was zaskoczy.
Wracam sobie przedwczoraj późnym wieczorem z uczelni, a że nie opłaca mi się wsiadać w emkę, bo to tylko dwa przystanki, idę szybko do mieszkania. Dawno tak szybko nie szłam, niemal biegłam. Dochodząc do klatki dzwoni mój telefon, oczywiście problem damskiej torebki - nie mogłam znaleźć telefonu. Dzwoni mama, że Damian z Karoliną byli i przywieźli mi prezent, no i Ona też dała im moją przesyłkę (kupiłam śpioszki dla małego i tego typu zegar: http://zrobprezent.pl/produkt/1049-zegar-z-ramkami-na-zdjecia.html - zdjęcia dostałam od siostry Karoliny). Wchodząc jeszcze do mieszkania rozmawiałam z mamą, ale już jak przekroczyłam drzwi zakończyłyśmy rozmowę, żebym mogła odpocząć. No i czar prysł, z odpoczynku nici. Kolejny telefon - Karolina. Rozmowa się toczy, bla bla bla.. Podziękowała za prezent, twierdząc, że pasuje do wystroju mieszkania (też tak sądzę). No i od słowa do słowa, Karolina pyta czy mam jutro czas tak koło 18, bo może by się do mnie wybrała, bo musi ze mną porozmawiać. Mówię, że mogą przyjechać, że będę od 16 w domu, więc nie ma problemu, choć jeśli to nic pilnego, to będę w następny weekend w domu .
Wczoraj od rana na uczelni, nie miałam czasu na przygotowanie się na jej przyjazd. Musiałam jeszcze zostać trochę dłużej niż zwykle na uczelni, bo nie dostałam się od razu po wpis. I takim sposobem, zeszliśmy się razem (Damian - chłopak o którym Wam wspominałam, odprowadzał mnie, więc również został). Weszliśmy na górę i tak siedzimy, rozmawiam o wszystkim i o niczym. W pewnym momencie Karolina zapytała się prosto czy my z Mikołajem, no wiecie same. Nie zdążyłam jeszcze nic odpowiedzieć, bo byłam tak przerażona (jak w końcu miałam się do tego przyznać, że coś do niego czuję), aż Damian przyszedł z kuchni z sokiem, objął mnie i strzelił "jak może ich coś łączyć, skoro my jesteśmy razem). Zamurowało mnie, uśmiechnęłam się tylko i wyszłam do przedpokoju pod pretekkstem przyniesienia ściereczki - Damian rozlał sok jak stawiał. Nie wiedziałam co wgl powiedzieć, czułam się skołowana. Jednak przyszła do mnie Karolina, powiedziała, że rozmawiała z Mikołajem o wszystkim. I to, że kiedyś byliśmy dla siebie ważni (sądzę, że nie dowiedziała się do końca prawdy, że nadal jesteśmy) jej nie przeszkadza, bo ja teraz tworzę udany związek z Damianem, a Ona z Mikołajem. I ma do mnie pełne zaufanie, bo nawet jeśli Mikołaj myślałby o mnie, to ja jestem na tyle odpowiedzialna,że nie wplączę się w żaden romans.